Dodaj do ulubionych

Czym się zająć by nie pić?

12.03.09, 10:21
W zasadzie prowadzę ciekawe życie a z rzeczy materialnych mam praktycznie wszystko to o czym marzą inni: Majątek, eleganckie wnętrza, drogie samochody, częste dalekie podróże, rejsy, itp. Nie piszę o tym by się chwialić, jedynie by naszkicować obraz sytuacji.

Niestety piję... od kilku lat, od kiedy nie muszę być trzeźwy by zapewnić byt sobie i mojej dziewczynie. Na początku wydawało mi się, że piję bo jest wiele okazji ku temu. Imprezki, wyjścia, wyjazdy, urlopy, etc. Teraz piję bo świeci słońce, lub dlatego, żę pada deszcz. Moje życie nie jest bardzo stresujące, więc to raczej nie jest powodem mojego picia... Wydaje mi się, że piję bo mi się po prostu nudzi... Nie wyobrażam sobie urlopu na plaży bez drinka w ręku... Zimowego wieczoru przy kominku bez piwka w ręku... Romantycznej kolacji przy świecach bez wina w kubełku lodu... Odwiedzin znajomych bez koktajli ze świeżych owoców... Spaceru po mieście bez odwiedzin w knajpach... Poniedziałku, wtorku, środy, czwartku... bez browarku, itd, itp.

Co mam robić by nie pić? Proszę o jakieś przykłady tego co można robić w wyżej opisanych sytuacjach by można je było miło spędzać bez alkoholu...

Tylko poważnie! Mam 30+ lat.
Obserwuj wątek
    • maras2011 Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 12:00
      Musisz chcieć przestać pić, uzmysłowić sobie że są dwa wyjścia z tej matni,
      pierwsze jest 2,5 pod ziemią, drugie życie w trzeźwości i cieszenie się nim w
      pełni, tylko musisz zrobić to tylko dla samego siebie !!!
      • bzzzzzzzzz Ja chce przestać pić... 12.03.09, 12:58
        Ja chce przestać pić! Nie robię tego dla nikogo innego, bo oprócz mojej niepijącej dziewczyny, praktycznie nikt o tym nie wie, i nikomu to nie przeszkadza. Nie chodzę nawalony w ciągu dnia, (prawie) normalnie funkcjonuję, ale już wieczorem to myślę tylko o tym co by tu wypić. Przeciętnie jest to 6-8 browarów. Na zajutrz jestem po tym zmęczony i znów wieczorem piję by trochę odpocząć. Jestem całkowicie świadomy zła jakie sobie wyrządzam, ale z drugiej strony i tak piję. To tak jak bym był dwoma osobami: jedna chce pić, druga nie, ale tylko i wyłącznie dlatego, że jest to niezdrowe.
        • daleh Re: Ja chce przestać pić... 12.03.09, 13:11
          Jezeli już o tym piszesz,to jednak dostrzegasz problem i nie ma znaczenia,ze
          Twoje picie jak twierdzisz nikomu nie przeszkadza...
          Na dziś może tak jest,ale w miarę upływu czasu ,kiedy przekroczysz ta cienka
          granice,to wszystkim wokół będzie to przeszkadzać,choć Ty problemu w tym nie
          będziesz widział...A skoro z finansami stoisz dobrze,to możesz pójść na prywatna
          terapie,gdzie anonimowo podjąć możesz leczenie...Moze być stacjonarna czy
          dochodząca to juz od Ciebie zależny...
          Dobrego wyboru życzę...
    • sadosia75 Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 12:56
      Po prostu nie pic. Szukanie powodu do picia nie jest dobrym pomyslem na zycie.
      szukanie powodu, zeby nie pic to juz cos w co warto inwestowac. zamiast
      kieliszka wodki szlanka wody, zamiast piwka w reku ksiazka czy spacer. wszystko
      co moze odsiagnac od picia. a najwazniejsze z tego wszystkiego jest chec
      trzezwienia. jesli tego nie znajdziesz w sobie nie znajdziesz powodu aby
      przestac pic.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 15:29
      Dr Jekyll i Mr Hyde- to u mnie- w dzien normalne funkcjonowanie, nie ciagnie do
      picia, wiele zainteresowan, zainteresowanie swiatem, pomysly, plany, nadchodzi
      wieczor, slonce zachodzi i mysli zaczynaja wirowac wokol alkoholu-
      zainteresowania blekna, zainteresowanie swiatem i plany ida na polke- nie
      codziennie ale czesto i z reguly bez mocnego upicia ale na dobrym gazie.
      Ja w przeciwienistwie do Ciebie nie mam rodziny, zyje sam wiec nikt i nic mnie
      nie ogranicza, prace mam przypadkowa wiec dla niej tez nie zyje, wlasciwie zyje
      nie wiadomo po co:)
      Ale rozumiem te wieczorne mysli.
      • daleh Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 16:24
        beka...
        wlasciwie zyje
        nie wiadomo po co:)
        ---------------------------
        Pozornie nie masz motywacji,aby przestać pic...Tylko,ze wiecznie taki stan nie
        trwa i długo jesteś na forach alko,ze zdajesz sobie sprawę jak to zazwyczaj się
        kończy...
        Moze to byc twoja motywacja,bo wiara w to ,ze z tobą będzie inaczej
        ,to zgubna może być...
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 16:32
          teoretycznie motywow jest wiele. zdrowie, pieniadze, reputacja, czas, rownowaga
          psychiczna, lepsza przyszlosc.
          tyle ze w teorii.
          bo w praktyce-
          zdrowie? na razie nic mi nie dolega, a malo mysle o przyszlosci, nie mam obsesji
          ze chce dlugo zyc, wrecz odwrotnie- pewnie kiedys bede tego zalowal.
          pieniadze? na wszystko co potrzebuje mam, a na "wieksze" marzenia to i tak mi
          nie starczy jak przestane pic.
          reputacja? ciagle jestem na etapie ze wole reputacje pijaka niz alkoholika
          czas? nie pije caly dzien, prze wiekszosc doby jestem trzezwy, pozytkje czas-
          chyba ze przesadze to zmarnowane pol dnia w lozku, ale to rzadziej sie ostatnio
          zdarza.
          rownowaga? nie mialem chyba gorszego okresu mentalnie niz tuz po terapii, booje
          sie powtorki.
          przyszlosc- j.w., w ogole o niej nie mysle, bo nie ma po co.

          I tak naprawe to chyba czekam az mi sie to picie znudzi- a juz widze pewne
          syndromy. Czesto lapie mnie mysl w ciagu dnia- " o nie, wieczorem znowu bedzie
          picie, co za nuda".Ale wieczorem mysle inaczej- moze niebawem bede tak myslal i
          wieczorem?
          • daleh Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 16:49
            beka...
            .Ale wieczorem mysle inaczej- moze niebawem bede tak myslal i
            wieczorem?
            ---------------------
            I tego się trzymaj ,ze może coś się samo zrobi...Wiem,ze trudno dotrzeć do
            własnej świadomości i powiedzieć,ze tak dalej żyć nie mogę...Fakt ze gorzała to
            dobry sposób na nudę i na jakiś czas skuteczny,ale za ten iluzoryczny
            spokój,każdy musi kiedyś zapłacić...Tylko po co o takich przykrych rzeczach
            myśleć,kiedy jeszcze dobrze jest...
            Dobrych wyborów życzę...
          • bzzzzzzzzz Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 20:14
            Wiem coś o tym znudzeniu piciem. Mam to samo. Już mi się też to nudzi, bo ciągle
            to samo... Nie mam też ochoty wyjść gdzieś ze znajomymi na "piwko" bo mnie to
            nie kręci. Wolę siedzieć w domu i pić przed telewizorem, bądź spędzając jakoś
            tam czas z dziewczyną.
      • bzzzzzzzzz Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 20:12
        Właściwie to opisałeś tutaj prawie mnie. Też mam sporo zainteresowań, ale
        ostatnio one bledną, bo przez to picie nie mam po prostu siły się niczym
        zajmować. W ciągu dnia nie piję, ale wieczorami owszem. Nie piję też na umór,
        ale tak by się dobrze wstawić. Nie mam rodziny. Mieszkam z dziewczyną. Na
        początku piła trochę ze mną jak się poznawaliśmy, ale od jakiegoś czasu prawie
        wogóle nie pije. Ja piję sam. Nie dziś jakoś bo jestem już tym zmęczony i
        postaram się aby tych dni bez alkoholu było więcej...
    • simba5 Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 15:41
      Niestety znam ten problem.Podobnie postępuje mój mąż.Nie ma dnia by nie
      zakończył się bodaj jednym drinkiem. W WOLNE DNI JEST GORZEJ,PONIEWAŻ DO GRY
      DOŁĄCZAJĄ ZNAJOMI.Kilka razy proponowałam spotkanie bez alkoholu,niestety,nie
      zyskałam aprobaty.Mąż pracuje na wysokim stanowisku,nie zawala pracy.Twierdzi
      ,że jeden drink nikomu nie zaszkodzi.Owszem ale raz na jakiś czas,a nie
      codziennie.Nie potrafię ci pomóc,poradzić,gdybym miała złoty środek to sama bym
      go zastosowała.
      • yankes1968 Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 16:35
        Tak to się zaczyna. Najpierw ze znudzenia, żeby szybciej i lepiej sie
        zrelaxować, potem lata praktyki czynią mistrza i nawet jak juz czujesz skutki to
        organizm woła a potem się nachalnie domaga :P Potem nie wyobrażasz juz sobie
        grila, imprezy, sexu bez drinka, bo zawsze w tej sytuacji jestes nawalony i jak
        tu robic takie dziwne cuś na trzezwo? Hehe. Nic nie zastapi zimnego drinka na
        plaży pod palmą ale można sprawdzić i przekonac się, czy mineralna o smaku
        brzoskwiniowym i lody sprawią ci jakąś przyjemność. Mnie smakują.
        • daleh Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 16:52
          yankes...
          Nic nie zastapi zimnego drinka na
          plaży pod palmą ale można sprawdzić i przekonac się, czy mineralna o smaku
          brzoskwiniowym i lody sprawią ci jakąś przyjemność. Mnie smakują.
          ---------------------
          Tylko ile czasu Ci zajęło,aby się o tym przekonać,bo mi wiele lat...
          • yankes1968 Re: Czym się zająć by nie pić? 14.03.09, 02:50
            W grudniu minęły 3. Najgorszy pierwszy rok, w zasadzie tak do pół roku. Obsesja
            i 100 razy dziennie mówienie sobie NIE. Potem trochę odpuściło, drugi rok już z
            górki. Teraz w normie. Żadnych zapić.
        • bzzzzzzzzz Re: Czym się zająć by nie pić? 12.03.09, 20:18
          Kiedy nie piję staram się właśnie kosztować różnych rzeczy, m.in. lody. Chodzę
          na spacery z dziewczyną a to na loda, a to na coś tam, ot tak by zająć się czymś
          normalnym, by znaleść środek na zastąpienie picia. Próbowałem palić marychę aby
          nie pić... Ale wtedy kończyło się i na jednym i na drugim. Ogólnie wolę piwo.
          Najgorsze jest to, że nie wyobrażam sobie życia w całkowitej abstynencji. Ten
          drink na plaży, to wino w romantycznym miejscu... etc. Może po prostu powinienem
          pić żadko... i do tego dążę, ale często kończy się na seriach po kilka piwek
          dziennie...
    • 7zahir Zainteresuj się dlaczego tak sie z Toba dzieje... 12.03.09, 17:40
      Poczytaj w linkach, ktore tu podaję:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=85193348
      Zrób sobie test:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=83756202
      Jesli z niego wyniknie, ze jestes alkoholikiem
      to juz masz ręce pełne roboty:

      Wybierz sie na mityng AA:
      www.anonimowi-alkoholicy.org.pl/aa3.htm
      www.aa.org.pl/aa2.php
      www.aa.org.pl/mityngi/index013.htm
      • bzzzzzzzzz Do AA nie pójdę, chociaż chciałem. 12.03.09, 20:22
        Nie pójdę raczej dlatego, że z tego co się zorientowałem jest tam sporo mowy o
        sile wyższej, o Bogu, etc. Jestem agnostykiem i dla mnie to po prostu strata
        czasu, irytacja.

        Co do testu, akurate tego nie robiłem, ale robiłem inne. Jestem alkoholikiem,
        ale raczej uzależnionym psychicznie. Fizycznie jest w miarę OK.
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Do AA nie pójdę, chociaż chciałem. 12.03.09, 21:06

          He, tez sie zawsze pocieszalem, ze jestem uzalezniony psychicznie a nie
          fizycznie- bo tak to owszem chyba jest. To znaczy pewne syndromy fizyczne
          miewam- sam fakt mocniejszej glowy, a jak wypije naprawde duzo to sie bardzo zle
          czuje- choc paradoksalnie alkohol mi wtedy nie pomaga- choc w teorii powinien.
          Ale to pocieszanie jest slepa uliczka- u mnie bylo tak, ze myslalem takim torem-
          uzaleznienie fizyczne ciezko pokonac, bo organizm domaga sie fizycznie alkoholu
          i nie mozna sie wyratowac z tego najwieksza sila woli- a psychika to co innego,
          mozna przeciez czujac sie dobrze fizycznie sie powstrzymac. Ale teraz uwazam, ze
          chyba fizyczne uzaleznienie jest latwiejsze- jak juz przecierpisz objawy
          odstawienia, nawet wlaczajac delirki jakies, to masz z glowy- organizm sie
          odzwyczail i koniec.
          Natomiast myslenie o piciu, nawyki, rytualy- to jest duzo trudniejsze do
          pokonania. Wiecej- jak organizm nie jest mocno zatruty alkoholem i nie wola o
          niego, latwiej sie oszukiwac, latwiej myslec ze nie jest zle.
          • maras2011 Re: Do AA nie pójdę, chociaż chciałem. 12.03.09, 21:34
            a jak wypije naprawde duzo to sie bardzo< b.s-w.s.o napisał

            Zastanawiam się od pewnego czasu co robisz na tym forum ?
            Wydaje mi się że po prostu tłumaczysz swoje picie i próbujesz
            je usprawiedliwiać w jakikolwiek sposób to rozumieć ,
            przez co czujesz się lepiej, lecz czytający twoje koloryzowanie
            picie może trochę mniej :(
            • jerzy30 nie ma uniwersalnej metody na niepicie 12.03.09, 23:06
              Natomiast jak szukasz rozwiazania to poszukaj go tam gdzie byc moze
              znajdzesz. AA to jest takie miejsce. I nie szukaj tam Boga czy sily
              wyzszej czy tez nie szukaj. Bos agnostyk. Agnostycy tez tam chadzaja.
              Byc moze za duzo sie tam mowi o sile wyzszej - ale Ty nie musisz tego
              pilnie sluchac. Posluchasz to co jest dla ciebie istotne. Posluchasz
              co mowia inni o swoim poszukiwaniu zycia bez gorzaly. Zapewniam cie
              ze takich agnostykow jak Ty to jest tam znacznie wiecej. I nie chodza
              tam by dyskutowac o Bogu Ida zdesperowani szukajac tzrezwego zycia.
              • daleh Re: nie ma uniwersalnej metody na niepicie 13.03.09, 15:59
                jerzy...
                Ida zdesperowani szukajac tzrezwego zycia.

                ----------------------
                Kiedy chodziłem na mityngi przed terapia,to poszukiwałem sposobu na kontrolowane
                picie i usprawiedliwienia swojego picia...
                Jezeli ktoś idzie z przekonaniem,ze chce trzeźwieć to słucha i bierze to co jak
                mu się wydaje w trzeźwieniu może mu pomoc...
                A u alkoholika sama wiara w Boga i Jego moc sprawcza ,bardzo rzadko jakiś efekt
                w postaci trzeźwości przynosi...
                A samo wypowiedzenie slow BOŻE UŻYCZ MI POGODY DUCHA...itd. ,
                Bez wewnętrznego przekonania,ze chce i zrobię tak,abym poczuł się
                dobrze,niewiele zmieni...
        • 7zahir Re: Do AA nie pójdę, chociaż chciałem. 13.03.09, 19:21
          bzzzzzzzzz napisał:

          > Nie pójdę raczej dlatego, że z tego co się zorientowałem jest tam sporo mowy o
          > sile wyższej, o Bogu, etc. Jestem agnostykiem i dla mnie to po prostu strata
          czasu, irytacja.>

          Mnie tez to odstręczało z tych samych co Twoje - powodów,
          dopóki nie zrozumiałam, że te 3 litery BÓG - wcale nie oznaczaja
          wyrzeczenie sie swoich przekonań.
          Pojęcie Siła wyższa ( to Twoja decyzja co przez to rozumiesz ( może być np wiarę
          w to, ze AA uratowało tak wiele istnień ludzkich )
          Ma dodac otuchy i pomóc w uznaniu swojej bezsilnosci wobec alkoholu - pierwszego
          kroku na drodze trzeźwienia,
          oznaczajacego zmianę sposobu myslenia uwalniająca nas z więzienia
          uzaleznienionego regulowania uczuć.


          > Co do testu, akurate tego nie robiłem, ale robiłem inne. Jestem
          alkoholikiem,ale raczej uzależnionym psychicznie. Fizycznie jest w miarę OK.>

          Jest w miarę OK?
          Tzn, że nie do końca dobrze.
          Tylko jak długo jeszcze?
          • bzzzzzzzzz Re: Do AA nie pójdę, chociaż chciałem. 14.03.09, 07:56
            > Jest w miarę OK?
            > Tzn, że nie do końca dobrze.
            > Tylko jak długo jeszcze?

            Tj. nie wiedziałem jak to napisać. Generalnie mogę nie pić tydzień, może dwa, i
            nic mi nie jest, aczkolwiek przychodzi dzień, że mi się nudzi, bądź jest jakaś
            okazja i piję jak i inni piją... tyle, że u mnie nie jest to jeden dzień, tylko
            potem seria. Nie dużo, ale codziennie wieczorem np. 5-6 piwek. Generalnie przez
            te 5-6 piwek, nie mam następnego dnia dobrego, bo jestem zmęczony i nie chce mi
            się myśleć (praca umysłowa) i jestem niewydajny. Przychodzi wieczór, trzeba
            odpocząć, znów 5-6 piwek... i wszystko się powtarza do momentu aż nie zdam sobie
            sprawy, że to mi nie znowy nie służy. Robię przerwę, licząc iż tym razem
            wytrzymam niepijąć... Mija tydzień, przychodzi okazja, i wszystko od nowa.
            • 7zahir Re: Do AA nie pójdę, chociaż chciałem. 14.03.09, 12:36
              bzzzzzzzzz napisał:


              > Tj. nie wiedziałem jak to napisać. Generalnie mogę nie pić tydzień, może dwa, i
              > nic mi nie jest, aczkolwiek przychodzi dzień, że mi się nudzi, bądź jest jakaś
              > okazja i piję jak i inni piją... tyle, że u mnie nie jest to jeden dzień, tylko
              > potem seria. Nie dużo, ale codziennie wieczorem np. 5-6 piwek. Generalnie przez
              > te 5-6 piwek, nie mam następnego dnia dobrego, bo jestem zmęczony i nie chce mi
              > się myśleć (praca umysłowa) i jestem niewydajny. Przychodzi wieczór, trzeba
              > odpocząć, znów 5-6 piwek... i wszystko się powtarza do momentu aż nie zdam sobi
              > e
              > sprawy, że to mi nie znowy nie służy. Robię przerwę, licząc iż tym razem
              > wytrzymam niepijąć... Mija tydzień, przychodzi okazja, i wszystko od nowa.>

              Też tak miałam i zastanawiałam sie co jest ze mna nie tak,
              że inni nie musza pic tak jak ja JESZCZE i JESZCZE.
              Taż miałam róznie długo trwające przerwy i wmawialam sobie,
              ze wszystko jest OK - nie jest ze mna tak źle,
              a kiedy zdażały mi sie ciągi - postanawiałam,
              nastepnym razem sie pilnować i ponosilam kolejna porażkę.

              Tu znajdziesz linki nt :
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84113497

              Dopiero kiedy dowiedzialam sie, że to nie jest wina
              "braku silnej woli" ( alkoholik jej po prostu nie ma - gdy chodzi o alkohol) - lecz choroba, którą trzeba leczyć , żeby sie nauczyc jak z nia zyć i nie pić.
              Leczenie polega na uświadomieniu sobie przyczyny choroby.
              Przyczyny uzaleznionego myslenia.

              Warunkiem jest jednak pożegnanie z alkoholem

              Tu masz zalecenia- co robić, żeby nie narażać się na "okazje" - jak je okreslasz:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84354184
            • yankes1968 Re: Do AA nie pójdę, chociaż chciałem. 15.03.09, 18:50
              bzzzzzzzzz napisał:

              > > Jest w miarę OK?
              > > Tzn, że nie do końca dobrze.
              > > Tylko jak długo jeszcze?
              >
              > Tj. nie wiedziałem jak to napisać. Generalnie mogę nie pić tydzień, może dwa, i
              > nic mi nie jest, aczkolwiek przychodzi dzień, że mi się nudzi, bądź jest jakaś
              > okazja i piję jak i inni piją... tyle, że u mnie nie jest to jeden dzień, tylko
              > potem seria. Nie dużo, ale codziennie wieczorem np. 5-6 piwek. Generalnie przez
              > te 5-6 piwek, nie mam następnego dnia dobrego, bo jestem zmęczony i nie chce mi
              > się myśleć (praca umysłowa) i jestem niewydajny. Przychodzi wieczór, trzeba
              > odpocząć, znów 5-6 piwek... i wszystko się powtarza do momentu aż nie zdam sobi
              > e
              > sprawy, że to mi nie znowy nie służy. Robię przerwę, licząc iż tym razem
              > wytrzymam niepijąć... Mija tydzień, przychodzi okazja, i wszystko od nowa.
              Nie wiem czy pisali Ci tutaj o "dnie" bo nie chce mi sie wszystkiego czytać :P
              Moze nie jestes wystarczajaco zmotywowany, czyli za mało chcesz ? Może jeszcze
              dymu nie narobiłeś, takiego w kiepskim stylu jak jazda po pijaku, policja,
              zaśnięcie w grudniu na tarasie.. Im więcej takich pijackich ekscesów, strat -
              tym mocniejsza motywacja. Przynajmniej u mnie tak to działało.Ja się w AA nie
              odnalazłem, terapia owszem pomogła. W tej chwili nie patrze juz na wszystko
              przez problem okołoalkoholowy i mam pewność że do tego szajsu nie wróce już
              nigdy, bo najzwyczaniej w świecie szkoda czasu i życia, które śmiga w zawrotnym
              tempie.
              • 7zahir Co to jest dno ? 15.03.09, 20:13
                Poczytasz w linku, ktory podaje w tym i nastepnym poscie:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=83957562
              • daleh Re: Do AA nie pójdę, chociaż chciałem. 15.03.09, 22:57
                yankes...
                Przynajmniej u mnie tak to działało.Ja się w AA nie
                odnalazłem, terapia owszem pomogła.
                ----------------------
                Kiedy juz wszystkie sposoby zawodzą,to terapia jest jedyna możliwością i
                sprawdzona na zaprzestanie picia...Wiele lat zmarnowałem zanim udało mi sie
                przestać pic dzięki terapii...
    • jerzy30 wystarczy ze zacznie chodzic 13.03.09, 21:09
      czy z desperacji w poszukiwaniu trzezwego zycia
      czy w poszukiwaniu picia kontrolowanego
      ja poszedlem i dla jednego i drugiego - i jak jeszcze bylem niedopity
      to "tego" Boga tez odrzucilem - bo ja niewierzacy. W ten sposob
      stracilem jeszcze 4 lata. Nim zaczolem chodzic jako "cialo" i
      sluchalem tych ich "bredni" i bajdurzenia o Bogu. Jednak ludzie byli
      fajni i to mnie tam zatrzymalo. na dzis tej Sily Wyzszej nie
      zamienilbym na nic co mozna znalezc we wszechswiecie. Ale to pojalem
      po 10-12 latach AA, terapii i leczenia. Choc mi sie wydaje ze
      "pojalem" to slowo zbyt doslowne. Zaledwie pojalem - ale ze jest to
      program "do konca zycia i dzien dluzej" to sie nie przejmuje i
      "pojmuje" dalej. Mam trzezwosc - reszta to dodatek. I mam AA - kolo
      ratunkowe, ratownicza lajbe, holownik w zyciu, drogowskaz,
      akumulator, silnik, power.
      • jerzy30 blad logiczny w poprzedniej wypowiedzi mojej 13.03.09, 21:12
        powinno byc "Zaczalem chodzic jako "cialo".... nim trafila tam dusza
        [koniec zdania]"
      • daleh Re: wystarczy ze zacznie chodzic 13.03.09, 22:14
        jerzy...
        Mam trzezwosc - reszta to dodatek. I mam AA - kolo
        ratunkowe, ratownicza lajbe, holownik w zyciu, drogowskaz,
        akumulator, silnik, power.
        ---------------------
        Nie wiem jak mi sie to udało,ze po tylu latach chlania nauczyłem sie pływać i potrafię sobie radzić bez kol ratunkowych i holowania...
        Zycie każdego dnia przynosi coś nowego, ze na myślenie o alko nie ma czasu,ani takiej potrzeby...
        Ja nie cierpię,ze nie pije i nie wraca mi obsesja picia,abym musiał poruszać sie wg. bliżej nieokreślonych drogowskazów...
        Dziś jeśli już idę na mityng, to nie dlatego ,ze muszę czy tak wypada,a dla samej przyjemności spędzenia czasu z przyjaciółmi...
        • jerzy30 czasami jest taki moment ze to kolo ratunkowe 14.03.09, 19:59
          [w poblizu] staje sie przydatne - tak samo drogowskaz - lepiej
          wiedziec gdzie stoi i co wskazuje - zapicia i powroty sie zdarzaja.
          A do AA tez chadzam i na plotki, i na spotkanie i posluchac co sie
          mowi na mityngu.
    • jkowalski345 Re: Czym się zająć by nie pić? 12.12.09, 15:27
      zaszyj sie tak jak ja to zrobilem i mam spokoj ale musisz tego chciec sie zaszyc
      ja chcialem i zrobilem to i niecaignie mnie to pozdrawiam dawid
      • public_enemy7 Re: Czym się zająć by nie pić? 17.12.09, 02:02
        zaszyli ci razem z kawalkiem mozgu...
    • rushmoore Re: Czym się zająć by nie pić? 12.12.09, 19:24
      przede wszystkim musisz zrozumieć że jestes uzależniony i się zacząć
      leczyć. A dobra materialne - no cóż, nie Ty pierwszy i nie ostatni
      będziesz w stanie przepić każdy majątek. Zajmij się soba zanim
      sięgniesz dna.
      • labadine Re: Czym się zająć by nie pić? 12.12.09, 20:47
        Najlepiej przestac oddychac bo to najtansze
        • aabroniewski Re: Czym się zająć by nie pić? 13.12.09, 11:54
          wyżucaniem czyjiś wpisuw;
          • foundationkingdomofelohim Re: Czym się zająć by nie pić? 15.12.09, 18:22

    • dom-za Re: Czym się zająć by nie pić? 17.12.09, 00:41
      Wcieło mnie, że 5-6 piwek wieczór w wieczór uważasz za niewielką
      ilość alkoholu... Piszesz, że pijesz, bo jakoś tak Ci się nudzi...
      Pewnie Ci się nudzi, bo pijesz. Nawyk ( o ile nie przymus) picia
      wieczornego i przy różnych okazjach wytworzył taki nudny jednostajny
      harmonogram - takie nudziarskie "daily routine";) Jak możesz zająć
      się czymś ciekawszym, mniej monotonnym, skoro czas, energię i siły
      koncentrują się na piciu? Dopóki będziesz pił, Twoje życie nie
      stanie się atrakcyjniejsze, bo chyba w tej chwili nie ma na to
      szans. Szanse ( i to jak barwne) pojawią się, gdy na stałe odstawisz
      ten "przynudzacz", czego Ci życzę!
    • rarely znajdź sobie robote 17.12.09, 23:03
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka