maadzik3
10.10.13, 09:54
Jezeli ktos z Was czyta papierowa GW (bo w wersji elektronicznej chyba tego nie ma) jest dzis w DF bardzo dobry artykul o szwedzkiej sluzbie zdrowia (ale o polskiej mozna by w przyblizeniu to samo napisac tylko z korekta na pare lokalnych dodatkowych problemow).
A ja sobie mysle o miejscach gdzie pacjent jest pacjentem danego lekarza (rowniez w szpitalu, w malej miejscowosci w niektorych krajach czesto lekarze maja praktyki indywidualne czy grupowe po kilku i pracuja w lokalnym szpitalu prowadzac tam (wespol z innymi oczywiscie, ale jako ten wiodacy lekarz znajacy pacjenta) "swoich" pacjentow. Mysle o absurdzie tego co opisane w felietonie i co czasem widuje sama i naprawde zastanawiam sie jak mozna bronic zestandaryzowanej opieki medycznej z jedna skladka, jedym providerem (u nas NFZ), bez konkurencji ubezpieczycieli i z procedurami ustalanymi przez urzednika na zasadzie oplaty za usluge jedna na raz (moja mama ostatnio idac do lekarza z problemami z kolanem i barkiem dowiedziala sie ze to musza byc dwa skierowania i dwie wizyty celem wlasciwego rozliczenia z NFZ i za jedna wizyta nie lzia). Czy tlko ja mam wrazenie ze wszystko to przekroczylo Sens zycia Monthy Pythona? I nawet Hrabal zostal w tyle. Moze Mrozek by sie kwalifikowal ale czasem i jego chyba by nie starczylo....
I mowie o systemie, nie o pojedynczych ajnych, kompetentnych i logicznie myslacych a nawet zyczliwych i nginajacych przepisy dla dobra pacjenta lekarzach, bo takich tez spotkalam. Ludzie w kazdej grupi sa rozni i lekarze nie sa wyjatkiem, ale system jest absurdalny