Dodaj do ulubionych

Sytuacje awaryjne

04.09.09, 23:04
Witam,

Nie wiem czy mogę się zwrócić tutaj z pytaniami i wątpliwościami,
gdyż jest to forum dla PILOTÓW, a nie dla absolwentów kursów, ale
spróuję, z nadzieją, że może bardziej ode mnie doświadczeni ludziki
troszkę pomogą; )
Jestem na etapie analizowania sytuacji awaryjnych i mam wątpliwości
przy kilku, które bardzo chcialabym rozwiać. I tak np. pojawiło się
u mnie pytanie, czy jeżeli grupa dzieci jedzie na wypoczynek, są
wychowawcy, to czy pilot musi opiekować się tymi dziećmi?
Wydaje mi się, że po to jadą wychowawcy, żeby mieli jakieś zajęcie,
ale może się mylę? ; )
Pilot powinien pełnić obowiązki opiekuńcze, ale tylko w zakresie
potrzebnym do realizacji imprezy, a nie opiekować się grupą dzieci
24 h a dobę, gdy są obecni wychowawcy. Z drugiej strony obowiązki
opiekuńcze pilota zawieraja się w formule 24-godzinnej dyspozycji.
Czy wychowawcy słusznie mogą mieć pretensje, że pilot nie ułatwia im
pracy, biorąc dzieci pod opiekę i tym samym źle wypełnia swoje
obowiążki?
Obserwuj wątek
    • jednochwyt19 Re: Sytuacje awaryjne 05.09.09, 22:07
      ad1 - z pytaniem zawsze się możesz zwrócić, tylko nie zawsze dostaniesz odpowiedź,
      ad2 - pamiętaj raz na zawsze : pilot ma swoje zadania , wychowawcy swoje.
      Polecam uważne zapoznanie się z "ustawą o usługach turystycznych" oraz
      "regulaminem wycieczek szkolnych" Jak wrzucisz w wyszukiwarce hasło
      -relulamin....- pokaże ci się ich setki, bo każda szkoła ma swój , ale wszystkie
      oparte są na wzorcu z MEN-u. I tam powinno być - wychowawca sprawuje opiekę w
      sposób ciągły.
      ad3 - nie mylisz się,
      ad4 - wychoawcy zawsze mają pretensje, później się do tego przyzwyczaisz, ciągle
      im źle i nic im nie pasuje. Jest ciekawy wątek na tym forum o zachowaniu
      nauczycieli podczas wycieczek - warto poczytać.
      Na koniec dwa ciekawe przypadki z mojej praktyki:
      1. kierowniczka wycieczki kategorycznie zażądała aby po każdych 45 min.jazdy
      była 10 min. przerwa,
      2. termin wycieczki zbiegł się ze strajkiem nauczycieli, no i panie - aż 4
      osoby- strajkowały jak ZNP nakazał. Nie muszę dodawać , że ich strajk polegał
      głównie na spożywaniu herbatki z prądem.
      • olevos Re: Sytuacje awaryjne 06.09.09, 16:02
        Z tymi opiekunami to gorzej czasami niz z dziecmi,slowo honoru. Niektore Panie opiekunki mysla ze dostaly pare dni wolnego.Mialam dzieciakow na zielonej szkole z jednej ze szkol z Gdyni. Dziaciaki super,opiekunki do kitu.Po powrocie napisalysmy z jeszcze dwoma pilotkami skarge w biurze na opiekunki. Przez te trzy dni pelnilysmy obowiazki nie tylko pilota ale rowniez opiekunek. A Pani organizator jeszcze miala pretenzje do nas ze nie mialysmy planu zajec z dziecmi. Przesada kompletna.
        A,jeszcze. Te sytuacje nie sa sytuacjami awaryjnymi :-)
        • gafron1 Re: Sytuacje awaryjne 06.09.09, 18:09
          Oczywiście,że nie masz obowiązku sprawować opieki wychowawczej nad
          dziećmi jako pilot,ale konsekwencje wynikające z braku opieki i tak
          podczas trwania imprezy poniesiesz Ty,więc...
          • mateuszklimek Re: Sytuacje awaryjne 07.09.09, 10:49
            gafron1 napisała:

            > Oczywiście,że nie masz obowiązku sprawować opieki wychowawczej nad
            > dziećmi jako pilot,ale konsekwencje wynikające z braku opieki i tak
            > podczas trwania imprezy poniesiesz Ty,więc...

            A to przepraszam na podstawie czego, to Ty poniesiesz konsekwencje?
    • jednochwyt19 Re: Sytuacje awaryjne 07.09.09, 20:53
      Wszystko zależy od tego co kto rozumie pod pojęciem "opieka".
      Ja uważam, że pilot powinien opiekować się grupą dzieci ( cała grupą) , ma im
      zapewnić świadczenia wynikające z programu - innymi słowy opiekuje się tak samo
      jak każdą grupą uczestników niezależnie od wieku, natomiast nauczycielom
      pozostawiamy opiekę wychowawczą nad dziećmi i od nich egzekwujemy by w grupie
      był spokój i porządek.
      W pewnym sensie zgadzam się z gafron1 , że za wszelkie nieszczęścia jakie
      zdarzyły się w czasie imprezy odpowiada ( wg szanownego ciała pedagogicznego)
      pilot czasami kierowca, no bo nauczyciele nie dadzą na siebie złego słowa
      powiedzieć.
      • skuter123 Re: Sytuacje awaryjne 09.09.09, 21:50
        Każdy z nas pracuje inaczej.Może lepiej może gorzej ale zawsze
        inaczej.
        Z waszych wypowiedzi wynika,że na wstępie wycieczki budujecie
        barykadę pomiędzy sobą a opiekunami. Wy jesteście ci dobrzy, a oni
        ci źli.
        Zapominacie jednak jaki jest cel naszej pracy i czego oczekuje nasz
        pracodawca.
        Powinniśmy zrobić wszystko, aby klient był zadowolony, nie patrząc
        na zakres naszych obowiązków nadskakiwać mu i nawet do przesady być
        opiekuńczymi.
        W najgorszej sytuacji uśmiechać się i wszystko obracać w żart.
        Zadowolony klient to nasza przepustka do dalszej pracy w przyszłości.
        Poza tym upierdliwy klient, to równiż dobry czas do pracy nad sobą i
        trening.
        Opanowanie zdenerwowania i panowanie nad zdenerwowanym osobnikiem to
        niezła satysfakcja.
        • turdoradca Re: Sytuacje awaryjne 10.09.09, 00:00
          skuter123 napisał:
          > Powinniśmy zrobić wszystko, aby klient był zadowolony, nie patrząc
          > na zakres naszych obowiązków nadskakiwać mu i nawet do przesady być
          > opiekuńczymi.

          To co piszesz poza powyższym cytatem jest ok, zgadzam się prawie w pełni. W cytaciku zamieniłbym jednak słowo "nadskakiwać" na "profesjonalnie zaspokajać potrzeby klienta, których spełnienie leży w kompetencjach zawodowych i interpersonalnych pilota".

          Jak ktoś coś takiego rozumie jako nadskakiwanie to trochę się chyba myli, przynajmniej mi się to nie kojarzy za dobrze. Owszem w pracy jestem w pełni do dyspozycji klienta jeśli chodzi o czas (powiedzmy, że w granicach umowy - tzn. że jeżeli umówione jest np., że po kolacji jest impreza na mieście to i choćbym się męczył, co zdarza się rzadko jestem na tej imprezie jeżeli trzeba, a trzeba zazwyczaj; czy jeżeli fajny klient mówi choć, to zwykle idę, co nie znaczy, że zawsze zostaję na dłużej, choć nieraz się i by chciało, a nieraz już na wstępie grzecznie trza rzec: sory ale nie) i zadania zawodowe czy nawet o większą staranność w ich realizacji niż standardowe ich wypełnianie. Ale gdzieś jest granica pomiędzy pozostawaniem powiedzmy "profesjonalistą" (nawet najbardziej sympatycznym, uczynnym i dyspozycyjnym), a stawaniem się "nadskakiwaczem".

          I jeszcze w tej kwestii:
          > W najgorszej sytuacji uśmiechać się i wszystko obracać w żart.

          Powiedziałbym w odpowiedzi: być raczej z zasady uśmiechniętym czy choćby tylko pozytywnym i z poczuciem humorku - choć tu się zgadzamy chyba w pełni.

          > Poza tym upierdliwy klient, to równiż dobry czas do pracy nad sobą i
          > trening.
          > Opanowanie zdenerwowania i panowanie nad zdenerwowanym osobnikiem to
          > niezła satysfakcja.

          Gorliwie przytaknę : ) bo ta ulubiona przez chyba większość (bo jeśli nie to współczuję) praca z turystami to rzeczywiście niezły trening! Trenować zaś wręcz trzeba umiejętność wyraźnego i eleganckiego stawienia granicy, szczególnie kiedy ktoś zaczyna przesadzać i wchodzić pilocisku na głowę (jak się było "nadskakiwaczem", to trudno czasem wyjść spod tego co Ci już na nią usiadł). A próby manipulacji zdarzają się, oj zdarzają się, np. kiedy to jeden z drugim postanowią pokazać co to potrafią... a zazwyczaj ci co to się za to zabierają to już pierwsza liga tego sortu, albo odwrotnie - ot dno. I tu znowu właśnie chodzi o tę granicę. Zwykle jeżeli już humor nie sprosta, czy sytuacja na żart nie pozwala to np. ja przy tej cienkiej linii albo odwracam się z tym przysłowiowym uśmiechem i brakiem komentarza, albo w poważniejszych przypadkach autentycznie poważnieję, czasem naprawdę na poważnie. I zwykle to pomagało. Bo właśnie opanowanie i kultura to bezwzględny przymus w takiej sytuacji. Może się mylę, ale moim zdaniem z chamem po chamsku nie wygrasz. Są mądrzejsze sposoby :)

          To wszystko się oczywiście odnosi mniej do nauczycieli (bo to taka jakby inna bajka:) niż do ogółu
          • turdoradca Re: Sytuacje awaryjne 10.09.09, 00:10
            sorry, przeczytałem i zauważyłem swój błąd - chodziło o "chodź" i interpunkcja też się tu liczy:

            turdoradca napisał:
            > męczył, co zdarza się rzadko, to jestem na tej imprezie jeżeli trzeba, a trzeba zaz
            > wyczaj; czy jeżeli fajny klient mówi choDŹ, to zwykle idę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka