nihiru
13.02.05, 14:16
Witajcie,
powinnam wprawdzie zabrać się w końcu za pisanie swojej pracy, ale wolę
przekazać Wam kolejny odcinek. Dopilnujcie tylko, żeby mężowie go nie
przeczytali, bo nie puszczą Was nigdzie samych

.
Chodzi mianowicie o fakt, że - według naukowców - większe jest
prawdopodobieństwo że kobieta pocznie z przygodnego stosunku niż z
rutynowego!!!
Od pierwszego dc organizm kobiety przygotowuje się do wydalenia jajeczka.
Jednakże na około dwa dni przed owulacją ciało wchodzi w "stan zawieszenia".
To, czy owulacja nastąpi czy nie zależy od tego co się wydarzy w dniach
następujących.
Jeżeli kobieta będzie miała stosunek z mężczyną, na którego jej ciało
zareaguje pozytywnie, poczęcie może zostać sprowokowane przez ten stosunek
(to by wyjaśniało, dlaczego najkorzystniejszy jest stosunek na 2 dni przed
owu, mimo że plemniki dochodzą do "pozycji bojowych" już godzinę po - na
efekt pozytywnego bodźca trzeba czekać właśnie dwa dni).
Dalej naukowcy twierdzą, że prawdopodobieństwo takiej pozytywnej reakcji
(czyli wywołanie owu) jest jest większe w warunkach nietypowych niż w
warunkach rutynowych. Może to oznaczać zarówno przygodnego partnera, jak i
stałego partnera, który wrócił np.: z przepustki. Przypuszczam że taki sam
efekt miałby właśnie wyjazd na wakacje.
Nie oznacz to, że stały partner kobiety nie może wywołać u niej owulacji
przez rutynowy. Jest jednak mniej prawdopodobne że kobieta zareaguje na niego
w warunkach rutynowych tak samo pozytywnie jak jak reaguje na niego (lub
innych mężczyzn)w warunkach przygodnych.
Dodatkowo naukowcy twierdzą, że geny kobiety skłaniają ją do przyciągania
uwagi innych mężczyzn podczas fazy zawieszenia. Tłumaczą to tym, że organizm
kobiety poszukuje jak najlepszych dawców genów dla swoich dzieci, a nie
zawsze mężczyzna który zgadza się uczestniczyć w wychowaniu dzieci posiada
najlepsze geny (ewolucja nie piopiera altruizmu). W takich przypadkach
kobieta ma dwie możliwości - szuka rozsądnego kompromisu między najlepszym
parterem a najlepszym dawcą genów, lub wybiera najlepszego partnera a potem
go zdradza w celu zdobycia najlepszych genów. Nie jest to zbyt miła teoria,
prawda?
Podobno właśnie to jest powodem, dla którego natura dała nam ukrytą owulację
(i dlatego mamy tyle kłopotów z określeniem jej momentu) - daje nam to
większą możliwość wyboru genetycznego ojca dla swojego dziecka.
Wcale mi się nie podobają te teorie i nie jestem pewna co do ich słuszności,
ale co tam - najwyżej zaraz sobie podyskutujemy

.