agaru1
05.05.04, 22:21
Witam
Bardzo mnie cieszy takie forum, krótko przedstawie moja sytuacje.
Mam 3 letniego syna, od oczatku okaz zdrowia do momentu pojscia do zlobka
(1,5 roku). Infekcja za infekcja. Po trzecim antybiotyku udalam sie do hmm...
dziwnego czlowieka, chyba z Ukrainy, ktory leczy homeopatami. Dlugi wywiad,
bardzo dlugi, kazanie na temat chemii ( antybiotyków)ktorą pozbawiłam
odporności organizm mojego synka.Nie był miły a ja czułam sie winna. Wyszłam
od niego z kilkoma torebkami granulek i wielkimi nadziejami. Nie powiem ze
nie było to na poczatku uciążliwe, osiem razy dziennie podawac granulki z
ponumerowanych torebek, ale zawzieliśmy sie z mężem. To było w czerwcu
tamtego roku, byłam zachwycona, kulki pomagaly praktycznie od poczatku tak że
mały nie opuszczał ani jednego dnia w złobku.
Jednak od listopada co miesiac, półtora, Kuba dostaje ostrego zapalenia
krtani. Fakt że po wizycie na której dostaje zastrzyk jest niesamowita
poprawa, po kilku godzinach przestaje kaszleć a na drugi dzień jest po
zapaleniu krtani.
Na moje pytania słysze takie odpowiedzi: że jeszcze organizm jest zatruty
chemią i dlatego czesto choruje na krtań która jest słaba, a zastrzyk jest i
tu nie wiem czy dobrze zapamiętałam z grupy leków "antropozoficznych" który
leczy ciało dusze i umysł. O co chodzi?????
Sześć różnych kuleczek daje małemu od czerwca codziennie trzy razy, co
miesiąć bardzo kosztowna wizyta, no i dodatkowo wizyta przy cholernym
zapaleniu krtani.Czy ja napewno dobrze robię? Może jednak czas przjść sie do
pulmunologa?