• malani Re: Malani ! 26.06.04, 21:58
      Beba, dziś jest już wszystko inaczej :-(((, diagnoza dwóch lekarzy: w
      przychodni i homeop. mniej więcej pokrywa się, jest taka:

      ******szepionka nałożyła się na przeziębienie zanim się ono ujawniło;
      tak naprawde to nie wiedzą czy to było przeziębienie i po szczepionce rozwinęło
      się w coś innego czy też od razu było to jakieś wirusowe zapalenie części czy
      całego układu trawiennego i prawdopodobnie pod wpływem tej infekcji uruchomiły
      się objawy poronne świnki, różyczki, odry

      ******lub też infekcja w dniu podania szczepionki;
      przypomnę, że 31 maja było szczep, 1-2 czer Łukasz zaczął się źle czuć, zaczęło
      się niewinnie od wodnistego kataru i powoli się rozwijało, biegunki, brak
      apetytu, rozdraznienie, itp do dnia 20-21 czer, potem było już dobrze:
      Łukaszowi wrócił apetyt, znów stał się radosnym, żywym dzieciaczkiem, nawet
      pojawiły się dwie dorodne, piękne kupy. Po czym dwa dni później dostrzegłam na
      jego szyjce pod uchem gulkę i wszystko zaczęło się od nowa. Na początku
      myślałam, że to węzeł chłonny po przebytej chorobie okazało się ze niestety to
      coś innego..., potem plac krostek pod uchem i drugim..., gorączka b wysoka 39,6

      ******lub też czysta reakcja organizmu na tę szczepionkę + nowa wirusowa
      infekcja nie wiadomo skąd.

      Krokodyl pływa cały czas we własnych łzach, dziecko cierpi, a ja już jestem
      cała skołowana. Z jednej strony pojechałabym do szpitala, żeby mieć pewność iż
      dziecku nic nie zagraża, bo jest pod właściwą opieką no i sprzęt med w razie
      potrzeby, a z drugiej strony biorąc pod uwagę własne doświadczenia z opieką
      lekarską grubo się zastanawiam czy jechać, tym bardziej, że jest to bardzo
      rzadki przypadek i mogliby zrobić z mojego synka królika doświadczalnego.
      No i mam tu dylemat: w przypadku zagrożenia życia pojadę do tego szpitala i
      będę razem z synkiem, ale nie chcę przegapić tego ważnego krytycznego momentu.

      Powiem szczerze, że zupełnie nie wiem / nie pamiętam jakie są objawy i czego
      mogę się spodziewać po tych trzech ze szczepionki, a już zupełnie - kiedy
      przebiegają razem + inf wirusowa ?????

      W skrócie podam objawy (mam zapiski)

      23 cze pediatra w przychodni na gulkę świnkową, gorączkę i biegunkę podaje
      nurofen, lacidofil, cebion, maść rozgrzewającą na gulkę i przykaz owinięcia
      szyi chusteczką .
      (biegunka była „kwaśna”, śluzowa, potem wodnista, mały jadł różne rzeczy nie
      zjadał całych posiłków, 2-3 łyżeczki i już, potem wołał co mu w oko wpadło,
      wszystko po troszeczku - ciasteczko, paróweczka, owocki, marchewka surowa,
      bułeczki, poziomki, jagódki,..., mało pił

      na razie tyle, Łukaszek się obudził
      cdn
      • malani Re: Malani ! 27.06.04, 10:34
        ten krokodyl to ja
      • malani Re: Malani ! - cd. 27.06.04, 13:10
        >
        > W skrócie podam objawy (mam zapiski)
        >
        > 23 cze pediatra w przychodni na gulkę świnkową, gorączkę i biegunkę podaje
        > nurofen, lacidofil, cebion, maść rozgrzewającą na gulkę i przykaz owinięcia
        > szyi chusteczką .
        > (biegunka była „kwaśna”, śluzowa, potem wodnista, mały jadł różne rzeczy nie
        > zjadał całych posiłków, 2-3 łyżeczki i już, potem wołał co mu w oko wpadło,
        > wszystko po troszeczku - ciasteczko, paróweczka, owocki, marchewka surowa,
        > bułeczki, poziomki, jagódki,..., mało pił

        Bardzo ładnie się pocił. Następnego dnia stawał się coraz słabszy coraz
        bardziej niespokojny, marudny, jadł coraz mniej, wyraz twarzy robił się nijaki,
        coraz rzadziej pojawiał się uśmiech. Gorączka szalała. Pocił się cały czas. W
        domu było umiarkowanie, pod kątem chorego dziecka nie za chłodno. Wieczorem
        poszliśmy do homeopaty opatulając malucha, by nie przewiał go wiaterek (był
        znów cały mokry, mimo zmiany ubranka na suche). W gabinecie p.homeop. było
        stosunkowo chłodniej niż u nas a ona sama stwierdziła, że trzeba odsłonić
        małemu szyjkę, i nie przegrzewać go. Łukaszek ostygł, czuprynka wyschła. Piszę
        o tym, ponieważ nie wykluczone jest, że tam się „dorobił”. Oto diagnoza
        p.homeop.;
        Objawy infekcji wirusowych jako odczyn poszczepienny? Wysypka typu
        różyczkowego, a za uszami typu odry, potyliczne węzły karkowe jak w różyczce,
        duża ślinianka przyuszna – prawa. Gardło wirusowe, z niewielką ilością
        wydzieliny śluzowej (mój dopisek: dnia poprzedniego gardło było jeszcze
        czyste), wyczuwalne węzły szczękowe. Zalecone: PYROGENIUM 5CH, MERCURIUS
        CORROSIVUS 5CH, KALIUM BICHROMICUM 5CH, IPECA 5CH, dawkowanie 3x 5 granulek.
        Dodatkowo (od p.dr) przy temp. powyżej 38,5 TYLENOL – 2,5 ml .
        W nocy pojawiła się ropa w oczkach, budził się spał niespokojnie z podwyższoną
        temp. Następnego dnia rano jeszcze się pocił, dużo pił, jeść nie chciał. Temp.
        Wysoka 38,4 – 39,6 utrzymywała się cały dzień - skokowo zbijana lekami. W
        południe była śluzowa kupa biegunkowa, luźna z nie przetrawionymi kawałkami
        surowej marchwi sprzed 2 dni. Potem poty ustały, pił umiarkowanie, z trudem
        zjadł ugotowane zmiksowane ziemniaczki z marchewką z ryżem. Przestał pić (nic
        nie chciał, ani samej wody ani z miodem ani herbatki HIPP którą zawsze pił).
        Słabiutki, pokazała się wysypka na czole. Wieczorem przejawiał ożywienie,
        chciał się bawić, nie miał siły, śluzówka sucha, bez pragnienia, nie pocił się.
        Buzia zapuchnięta, czerwone oczka. Podane 4 powyższe leki homeop. Wysypka
        przemieszcza się na pośladki, rączki i stopki. W nocy krótki suchy kaszel. Rano
        dużo pił zaparzony rumianek +koper włoski. Pocił się, po masażu zeszły gazy,
        kupy nie ma, spora ropa w oczkach. P. homeop. Przyszła z wizytą. Pojawiło się
        zapalenie spojówek, zalecono do oczu: MIBALIN 3x dziennie + SULFACETAMID 3x
        dziennie. Pozostałe leki utrzymać. Przez cały dzień nie wiele się zmieniło,
        słabł coraz bardziej, pić nie chciał, jeść też nie, temp powyżej 39 – zbijana
        lekami. Późnym popołudniem zaczął drapać się po brzuszku, żwawy chce się bawić –
        nie ma siły. Pojawił się pojed. Kaszel wykrztuśny, oczka podkrążone czerwone.
        Ciężka wydzielina siedzi w nosie – sucha. Reakcja, której nie zauważyłam do tej
        pory to szybkie nerwowe zamykanie i otwieranie dłoni oraz nieskoordynowane
        wygibasy rękami. Przez cały dzień otrzymywał maksymalną dawkę TYLENOLU (4-5),
        ponieważ gorączka jest cały czas oraz wyznaczoną dawkę homeop. Zniknęło
        zaczerwienienie, podkrążenie oczu. Wieczorem dopiero zjadł 2/3 słoiczka
        gerbera zupkę jarzynową od 5 m-ca. Pije wodę z glukozą. Przez cały dzień gazy
        zapach zastarzały, zgniły. Przez cały czas choroby wije się, tak jakby odpychał
        ból.
        O 3 nad ranem JEST KUPA! Jak na tyle czasu nie jedzenia to dość dużo, ciemno-
        brązowo-szara o zabarwieniu marchewkowym. Konsystencja jednolita, mazista,
        lekko ubita, temp 37,7, spokojny, senny. Pojawia się mokry kaszel. Dużo pije
        wody z glukozą. Ładnie spał w nocy. 5.00 obudził się z niewielką gorączką, po
        kilku minutach nagły skok do 39,4. Oczy zaklejone, przemyłam rumiankiem, znów
        z „czerwonym makijażem” dookoła. Gazy schodzą głównie po masowaniu – po kupie
        takie same ostro-zgniłe jak przed i sama kupa. O 7.30 takie same objawy jak o
        5.00. Odsypia – spał pełne 4 godziny, temp 37,6. Pojawił się mokry kaszel,
        słychać zalegające gardło i katar, zaczął kichać, oczy coraz bardziej
        zaropiałe. Po przebudzeniu przed 12.00 zjadł ½ małego słoiczka gerberka
        warzywka z indykiem, leży sobie spokojnie, przysypia, pije wodę z glukozą.
        Wysypka jaśnieje, powoli znika z brzuszka i plecków, jest na stopkach. To na
        razie tyle jest 13.00. Ogólnie wydaje mi się, że kryzys jest poza nami, widać
        to po małym dzielnym Łukaszku.

        Ciekawa jestem jaka jest Wasza opinia nt. choroby /chorób Łukaszka? Zrobiłam mu
        zdjęcie z czerwonymi oczkami, gdyby była potrzeba mogę je wstawić jak i
        Łukaszka przed chorobą.
        Jeżeli coś pominęłam ważnego, proszę o pytania – w miarę możliwości jak
        najszybciej podam odpowiedzi.
        Będę wdzięczna za poradę, komentarz, cokolwiek :-)
        • malani Re: Malani ! - cd. 27.06.04, 14:05
          Jest następna kupa, bardzo podobna do poprzedniej z ta różnicą, że jest rzadsza
          i trochę ostrzejszy zapach. Niepokoi mnie stan oczek, w tej chwili zamiast się
          poprawiać, są coraz bardziej opuchnięte (może to śwnka rozchodzi się po całej
          buzi?) i czerwona otoczka wokół powiększa się. pojawiły się zajady, czerwone
          obrzęknięte usta.
          Napiszcie, proszę czy te objawy wszystkie odpowiadają "normalnemu" przebiegowi
          chorób? czy też kwalifikują Łukaszka do szpitala :-( ?
          Proszę :-), napiszcie coś?
          • beba2 Re: Malani ! - cd. 27.06.04, 18:48
            Jedź z dzieckiem do szpitala, tyle Ci tylko powiem. Mibalin do oczu dla malucha
            i żrący sulfacetamid ? Chyba ta " homeopatka" nie twierdziła, że to leki
            homeopatyczne.
            Jak się dziecko pociło, to trzeba było dać mu belladonnę przy gorącze i byłoby
            z głowy, a nie jakieś tam wynalazki.
            Przestań przemywać oczy rumiankiem - tylko pogarsza sprawę, jak widać. Może
            mały jest na niego uczulony ? Wystarczy sól fizjologiczna.

            Mnie tam się ta lekarka nie podoba, ale to tylko moje zdanie.

            Gdyby to moje dziecko w taki sposób leczyła, to byłby to pierwszy i ostatni raz.
            Idź do innego lekarza, bo dziecko jest za małe, żeby tak szarżować z jego
            zdrowiem. Może potrzebna będzie kroplówka nawadniająca organizm. Lepiej uważaj,
            bo odwodnienie u takiego malca jest bardzo niebezpieczne.
            • malani Re: Malani ! - cd. 28.06.04, 00:26
              czyli, co teraz? :-( mam odstawić małemu homeop., które brał do tej pory? czy
              polecasz coś innego? :-) co ja mam zrobić? [:-| a co mu dać na oczka? [:-|
              a co mu dać na gardziołko? [:-| a reszta? [:-|
              • beba2 Re: Malani ! - cd. 28.06.04, 10:47
                Jeśli oczka ropieją to podaj małemu argentum nitricum 200 CH 1 x dziennie i
                przemywaj solą fizjologiczną. Jeśli to nie ustąpi po dwóch dniach powinnaś
                wkroczyć z neomycyną niestety - to sa oczka i to małego dziecka.

                Na kaszel ipeca 30 CH 3 x dziennie.

                Jeśli będzie gorączka z poceniem to belladonna 30 CH co godzinę, jeśli bez
                potów, to aconitum 30 CH co godzinę.

                To tylko porady internetowe, pamiętaj o tym.

                Ja już Ci pisałam, że z takimi rozległymi objawami powinnaś skonsultować
                dziecko w szpitalu.
                • malani Re: Malani ! - cd. 28.06.04, 23:44
                  Beba, stokrotne dzięki za odpowiedź :-)
                  Wiesz?, ja tak bardzo boję się lekarzy, ich podejścia do pacjentów, tego, że
                  wszędzie gdzie się da to wtykają antybiotyki lub leki promujących się firm
                  farmaceutycznych nie do końca biorąc pod uwagę czy lek jest odpowiedino
                  dobrany, gdzieś zgubili swoją odpowiedzialność a to dopiero maleńkie dziecko. W
                  dodatku Łukaszka przypadek jest naprawdę bardzo rzadki, każdy kto o tym słyszy
                  jest mocno zaskoczony i nie wie jak "to zjeść", więc czego mogłam spodziewać
                  się po lekarzach w szpitalu? Nie wiem czy wiesz ale ta pani homeopatka, u
                  której byłam jest lekarzem medycyny na kierowniczym stanowisku w Centrum
                  Zdrowia Dziecka, więc czego mogę się spodziewać po pozostałych? Krążą niezbyt
                  pochlebne opinie na temat szpitali... możnaby tak długo...
                  Wierz mi, jest coraz mniej czasu, ale czujnie obserwuję co się z dzieckiem
                  dzieje, konsultuję opinie w kilku źródłach (na razie jest poprawnie, tzn.
                  jeszcze nie ma paniki), biorę pod uwage różne czynniki i jeśli stwierdzę, że
                  czas na szpital to pojadę :-((, ale dopóki nie będzie to konieczne to nie
                  zrobię tego.
                  Na dziś choróbska u Łukaszka wyglądają tak: różyczka ładnie schodzi - zniknęła
                  z brzuszka i plecków, jest na łydkach; świnka powoli, ale ładnie zanika, jest
                  coraz bardziej miękka, rozchodzi się; odra - place za uszkami zeszły, zostały
                  spojówki, gardło i gorączka (chociaż te dwa ostatnie objawy + już nie
                  istniejące biegunki mogą należeć do podejrzewanej jako czwartej - infekcji
                  wirusowej). Kupki ustabilizowały się. Objawów oponowych nie ma. Niektóre węzły
                  są już nie "wyczuwalne". Sen ma coraz spokojniejszy i dłuższy, dużo pije wody z
                  glukozą, przejawia coraz większy apetyt, coraz częściej wykazuje
                  zainteresowanie zabawą, uśmiecha się, rwie się do spacerowania, ale jest
                  jeszcze za słaby. Ciągle jesteśmy razem, razem śpimy, noszę Łukaszka, gdy on
                  pokazuje mi gdzie lub co chce. Już nie leży i nie kwiczy bezwładnie.
                  Kontaktuje. Więc nie wydaje mi się potrzebna hospitalizacja, choć mogę się
                  mylić. Jak zejdzie mu gorączka, pojedziemy na badania (mam skierowanie). Poza
                  tym Łukasz jest silny, uparty - to pokazuje nam dosyć często, to pewnie i
                  chorobie się nie da.

                  Dziękuję jeszcze raz za pomoc i wsparcie :-))
                  • beba2 Re: Malani ! - cd. 29.06.04, 10:52
                    Z tego co piszesz to jest już dużo lepiej :)
                    Bardzo się cieszę i rozumiem teraz, o co Ci chodziło. Ja też stosuję zasadę
                    ograniczonego zaufania do służb medycznych ( no, może poza jedną ukochaną panią
                    doktor, ale to juz inny temat:).
                    Jak coś to informuj co się dzieje.
                    • malani Re: Malani ! - cd. 29.06.04, 23:03
                      hej, hej :-))
                      Dziś prawie cały dzień przespałam z maluchem. Nie wykazywał zniewalającej go
                      temperatury, więc opatuliłam w dwa grube dresy pieluchę na szyję napoiłam
                      dobrze ciepłym, wtuliliśmy sie w siebie i wypociliśmy za wszystkie czasy.
                      Po południu maly ruszył w podboje. Słaby jeszcze, to i lądował co chwila na
                      pupie, ale twardy, próbował dalej. Po kaszlu nie ma śladu. Zostały na dobrą
                      sprawę tylko oczka. Jutro ocenię co dalej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka