lo0p
20.11.05, 22:07
Witam ponownie.
Streszczenie mojego problemu: do 6/7 lat mam temperature/stan podgoraczkowy
(tzn. 37,4 do 37,6; z tym, ze temperatura na przestrzeni lat stopniowo sie
podnosi i jest STALA), probowalem wszystkich metod "klasycznej medycyny". Pol
roku temu poszedlem do homeopaty:
- przez 3 miesiace mialem brac Silicee LM 12 (ogolnie zauwazylem poprawe,
mialem "wiecej energii", nawet temp. spadla o 2 "kreski")
- po 3 miesiacach poszedlem do sprawdzenia - homeopata przepisal mi Silicee LM 18.
I po tym zaczely sie klopoty - stopniowe pogorszenie, wszystko jakby "wrocilo"
i jest chyba jeszcze gorzej... Po moim telefonie mialem wziasc 3 tabletki
tuberkuliny, odczekac i zaczac jeszcze raz brac Silicee 18. Poczatkowo troche
pomoglo, ale pozniej bylo tak samo.
MOJE PYTANIE: czy homeopata jest delikatnie mowiac niekompetentny (dlaczego
przepisal mi mniejsza(?) potencje?, dlaczego nie wspomnial, ze przy zmianie
potencji stosuje sie wlasnie tuberkuline?). Szczerze mowiac jestem "troche"
zalamany i mam wrazenie, ze stracilem czas... Zastanawiam sie nad zmiana
lekarza (mam wrazenie, ze chodzi mu tylko o pieniadze). Co mam dalej robic?
Bardzo dziekuje za zainteresowanie i poswiecony czas.