dolina13
25.07.06, 11:26
Dokładnie rok temu poczułam silny ból zęba, obrzęk, otrzymałam antybiotyk.
Rtg. ujawnił, że mam pozostawioną część korzenia górnej "3", która była
usunięta trzy lata wcześniej. I że zmiany rozszerzyły się na kilka kolejnych
zębów. Chirurg szczękowy był zdania, że powinnam położyć się na jego
oddziale, a on usunie mi tę zbędna resztkę "3" oraz jeszcze kilka zebów
(przednich!).
Przerażona tą perspektywą udałam się do innego chirurga. Ten, po obejrzeniu
zdjęcia stwierdził, że zęby (a właściwie tylko "2" wystarczy) da się
wyleczyć, a reszkę korzenia usunie w swoim gabinecie.
Zaczął od otwarcia "2", oglądał wnętrze pod mikroskopem i stwierdził, że
sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż wyglądała z rtg. Najpierw musi
dokonać ekstrakcji "3", a potem czeka mnie długotrwałe czyszczenie.
Bałam sie zdecydowac na ambulatoryjne usunięcie korzenia, bo pierwszy chirurg
mówił, że górne zęby bywają połączone z zatokami i wtedy opieka szpitalna
jest konieczna.
Podsumowując:
pierwszy chirurg zamierzał usunąć wiele zębów
drugi - nie gwarantował natychmiastowej pomocy w wypadku komplikacji
W efekcie wróciłam do swojej pani stomatolog z prośbą o dokończenie leczenia
otwartej "2"
Już prawie rok odbywa się leczenie kanałowe. Przypuszczam, że korzeń "2"
jest połączony z tą pozostałościa "3" i stąd to nieustające sączenie.
Czy homeopatia może tu coś pomóc?
Bardzo proszę o odpowiedź.