Postanowiłam założyć nowy wątek,nawiązując do tego, co poprzednio
opisała doomi. Jak byłam młodsza, to psy po Józefowie biegały
samopas i "dziwnm trafem" najgorzej było wieczorem lub w nocy
(wydaje mi się, że teraz sytuacja się poprawiła, albo nie włóczę się
po nocach). Po ulicach szwendały się rózne bestie, które zagrażały
mi i mojemu rowerowi. Potem miałam już sprawdzone sposoby na walkę z
bestiami/kundlami tzn. w kieszeni nosiłam zawsze dwa kartofle, żeby
było czym rzucić w psa, zanim zacznę uciekać
A wy mieliście jakieś super sposoby??