Dodaj do ulubionych

Finansowe perpetuum mobile

13.05.09, 16:44
Tak sobie czasami czytam zapisy bywalcow tego forum, blogi
Frugalistki i Frugala (pozdrowienia!) i zaciekawila mnie idea
utrzymywania rezerwy finansowej na nieprzewidziane sytuacje (czy jak
kto woli poduszki bezpieczenstwa).

Niektorzy tutaj proponuja kilka etapow:
1. Rezerwa 1000 zl.
2. Rezerwa rownowartosci 3 miesiecznych wydatkow (lub dochodow –
o tym tez byla dyskusja).
3. Rezerwa rownowartosci 6 miesiecznych wydatkow (lub
dochodow), docelowo, idealnie 12 miesiecznych.

Oczywiscie taka operacja dlugo trwa i wymaga nie lada umiejetnosci,
w tym twardosci charakteru, by sie nie poddawac i nie wydawac ciezko
zaoszczedzonych srodkow na tzw. pierdoly. Takie srodki pozwolilyby
jednak w sytuacji krytycznej (utrata pracy, choroba) przetrwanie
zalozonego okresu.

Mozna pojsc o krok dalej w swoich zalozeniach i dolozyc kolejny
krok:
4. Uzyskanie poza-pracowych wplywow rownych wysokosci wydatkow.

Wtedy de facto praca nie jest juz konieczna dla przetrwania, a staje
sie hobby.

Zeby do tego etapu dojsc nie trzeba walki kilku pokolen. Zalozmy dla
naszych potrzeb (oczywiscie zalozenia sa zmienne i nalezy je
dostosowac do swojej sytuacji):

Nasz bohater: Adas
Dochody: 3000 zl
Wydatki: 1000 zl

Zalozmy, ze nasz bohater Adas traci prace i nadal potrzebuje 1000 zl
na zycie, ale powiedzmy moze otrzymac jakis zasilek dla
bezrobotnych, pomoc lub dorobic np. na Allegro, lacznie 500 zl.
Wtedy potrzebuje tylko kolejne 500 zl dochodu extra, zeby przezyc
bez wchodzenia w dlugi. Zeby to osiagnac, powinien miec oszczednosci
ok. 106.000 zl ulokowane na 7% (czyli nieco ponad 4 lata
oszczedzania).

Jesli by nie zostal zwolniony, a pracowal, caly czas odkladajac to
umowne 2000 zl przez powiedzmy 8 lat, mialby do dyspozycji
zapewniony dochod ktory pokrylby jego koszty.

Dlaczego takie obliczenia nie sa nigdzie publikowane, brak jest
informacji na temat oszczedzania, wszyscy sa tylko zachecani do
brania kredytow? Moze korporacje obawiaja sie, ze ludzie przestaliby
pracowac, a zyc beztresowo z odsetek? smile

Albert Einstein kiedys powiedzial, ze procent skladany (czyli taki,
gdy odsetki sa naliczane od odsetek) jest osmym cudem swiata.

*Oczywiscie powyzszy przyklad to tylko takie hipotetyczne dywagacje
(duzo w tym uproszczen, brak wskaznikow inflacji, inflacji stylu
zycia, podwyzek, sytuacji losowych, wartosci pieniadza w czasie,
itp.), ale byc moze jest to realne, zeby posiadac takie wlasne
finansowe perpetuum mobile na wypadek nieprzewidzianych
okolicznosci? Ale rozmarzylem sie, a teraz z powrotem do pracy, zeby
posplacac te dlugi i wyjsc wreszcie na prosta smile
Obserwuj wątek
    • beatrix_75 Re: Finansowe perpetuum mobile 13.05.09, 16:59
      w ksiązce "Ruchome schody do fortuny " zostało to opisane w
      b.szczegółowy sposob smile

      moim ( na razie nierealnym ) marzeniem wink jest bycie rentierem -
      jako ze hobby mam inne niz praca - to mając określohą kwote i
      możliwosci życia z procentów -do pracy bym nie chodziła smile
      pozdr
    • ladyacid Re: Finansowe perpetuum mobile 13.05.09, 18:07
      a słyszeliście o MlM ? ja znam świetną firmę z rewelacyjnym planem
      biznesowym,która ma świetny produkt smile W tej chwili jestem co prawda na początku
      drogi,ale mam perspektywy smileWiem,że za dwa-trzy lata będę niezależna
      finansowo.Nie będę spełniać marzeń swojego pracodawcy,a swoje własne smile
    • zielona-oliwka Re: Finansowe perpetuum mobile 13.05.09, 18:38
      Wszystko pięknie i ładnie, tylko jakby trochę mało realnewink

      Już w sumie miałam wcześniej napisać odnośnie tej kwoty "awaryjnej" - problem
      polega na tym, że przy zarobkach powiedzmy ok. 3000zł, wydatki miesięczne będą
      wynosiły około 2000-2500zł dla singla, ale już np. dla rodziny 2+2 pochłoną całą
      kwotę (taka dysproporcja - wiadomo, że osoba mieszkająca sama wydaje na siebie
      trochę więcej niż poszczególni członkowie rodziny mieszkający razem). O ile
      singiel odłoży równowartość jednej pensji w trzy miesiące, o tyle cała rodzina
      zrobi to, przy dobrych wiatrach, w powiedzmy 2 lata (gdyby miesięcznie udałoby
      im się odłożyć 125zł), a co z kolejnymi szczeblami "funduszu bezpieczeństwa"?

      Nie odzywam się tutaj w ogóle, ale czytam was od dosyć dawna i mam takie
      wrażenie, że te wszystkie porady świetnie pasują do ludzi, który zarabiają dużo
      więcej niż potrzebują, a mają jedynie problemy z samokontrolą, natomiast są
      absurdalne dla ludzi, którzy faktycznie muszą (muszą) oszczędzać.
      • akacjax Słusznie! 13.05.09, 20:15
        Dodam tylko, że osoby, które zarabiają więcej często więcej wydają, również
        dlatego, by więcej zarobić.
        Mogą to być koszty dojazdu do pracy, wymogi dotyczące szkoleń, ubrania, bywania itp.
        Oczywiście wszędzie znajdą się ciułacze, którzy niedojedzą przez lata, nosa poza
        prace nie wychyną, odłożą każdy grosz..i umrą szybko i samotnie.

        Im więcej mówimy o pieniądzu jako takim, tym cenniejszy się nam jawi. A przecież
        to tylko środek płatniczy. A życie to coś innego. To piszę również dla siebie,
        by zachować zdrowy umiar w oszczędzaniuwink
    • wegorkie2 Re: Finansowe perpetuum mobile 13.05.09, 19:48
      To co opisujesz nazywane jest potocznie "wolnością finansową" (co oznacza że osoba wolna nie musi pracować) a w kategoriach rachunkowych jest to "samofinansowanie".

      Oczywiście warto do tego dążyć, jeśli nie da się osiągnąć całkowitej wolności to np. dobrze jest osiągnąć częściową (np. nie muszę pracować na cały etat tylko na pół).

      Planowanie tego powinno uwzględniać wszystkie czynniki - inflację, wartość pieniądza, zwroty z inwestycji, trendy zarobków, trendy wydatków (np. coraz więcej na lekarza wraz z wiekiem), duże wydatki jednorazowe (co ileś tam lat remont mieszkania czy też kupno samochodu), ryzyka zdarzeń nieprzewidzianych, ocenę własnych błędów w planowaniu i ich korekty itd. itd. dlatego dobre zaplanowanie nie jest proste.
      Są do tego narzędzia - np. ePortfel - który ma specjalny moduł do tych celów ("moduł budżetowania"). Z jego pomocą można ocenić ile jesteśmy w stanie osiągnąć i co zrobić aby mieć szanse na założone cele. Moduł ten uwzględnia wszystkie w/w czynniki i pozwala zaplanować swoje "perpetuum mobile" na tyle dobrze na ile jest to w ogóle możliwe (bo przyszłość jest zawsze nieznana).
      • mirabeela Re: Finansowe perpetuum mobile 13.05.09, 20:21
        W ostatnim czasie tzw. niezaleznosc finansowa to realizacja marzen.
        M.in moich.
        Otóż ja niestety nie wierze bankom, funduszom, gieldzie i innym
        takim. A już na pewno nie bede oszczędzala na swoja emeryture w
        jakich funduszach! Co to, to nie!!!! Na chwile obecna jednak
        wykorzystuje te 'narzędzia' do tego, by moc ulokowac swoje
        pieniadze w czyms co bedzie rodzilo kapital, ale nie dizeki
        odestkom! To zludne.
        Mam plan i systematycznie bede go realizowała. W tej chwili stac
        mnie na uskutecznienie go w 80%. Dlatego czekam.
        • maja8549 Re: Finansowe perpetuum mobile 13.05.09, 23:09
          napisz prosze cos wiecej na temat Twojego planu
    • frugal Re: Finansowe perpetuum mobile 13.05.09, 21:00
      >Mozna pojsc o krok dalej w swoich zalozeniach i dolozyc kolejny
      > krok:
      > 4. Uzyskanie poza-pracowych wplywow rownych wysokosci wydatkow.

      Seba,
      można pójść o krok dalej. Dla mnie jest to krok docelowy. Nic o nim jednak nie
      wspominam na razie, bo co będę z perspektywy parteru opowiadał, jaki jest widok
      z ostatniego piętra smile
      Ale ten 4. krok to moje główne finansowe marzenie. Takie, do którego dążę
      podejmując wszystkie małe kroczki dziś.
      Trafiłeś w sedno. Pozdrawiam.
    • frugal Re: Finansowe perpetuum mobile 13.05.09, 21:16
      Nie odzywam się tutaj w ogóle, ale czytam was od dosyć dawna i mam takie
      wrażenie, że te wszystkie porady świetnie pasują do ludzi, który zarabiają dużo
      więcej niż potrzebują, a mają jedynie problemy z samokontrolą, natomiast są
      absurdalne dla ludzi, którzy faktycznie muszą (muszą) oszczędzać.

      Nie. Nie. Jeszcze raz nie. Wprawdzie mówię tylko za siebie, ale myślę, że nie
      wysokość dochodów jest tu kluczowa. Chyba wszyscy bez względu na wysokość
      pensji, na liczbę osób w rodzinie, miejsce zamieszkania chcemy poprawić swoją
      sytuację finansową. Gdyby chodziło tylko o problemy z samokontrolą, sprawę
      dałoby się rozwiązać jedną radą: kontroluj się.
      Piszesz, że rodzina 2+2 musi 2 lata odkładać jednomiesięczny budżet. Elementarne
      założenie jest takie, że każdy powinien zrobić wszystko, by odkładać 10%
      miesięcznych wydatków. Wówczas zajmie to tej rodzinie 10 miesięcy. Ale jeśli ta
      rodzina zrobi wszystko, by znaleźć dodatkowe źródło dochodu i "dorobią"
      miesięcznie (wieczorami, w weekendy?) 500 złotych, to odłożenie miesięcznego
      dochodu zajmie "tylko" 6 miesięcy.
      I myślę, że główną ideą tego forum, blogów takich, jak mój czy
      "mojepieniadze.blox.pl" czy tez Frugalistka.blox.pl jest zastanowić się nad tym,
      czy warto takie poswiecenie podejmowac czy nie. Jesli tak, to w jaki sposob.
      PS
      Jakich zatem rad szukają ludzie, którzy "faktycznie muszą oszczędzać"?
      • zielona-oliwka Re: Finansowe perpetuum mobile 13.05.09, 22:30
        Nie wiem, czy mnie dobrze zrozumiałeś - nie chodziło mi o całe to forum, bo
        rozumiem, że umiejętności cięcia niepotrzebnych kosztów, planowania wydatków,
        gospodarności w kuchni etc. mogą się nauczyć tutaj wszyscy, i ci trochę bogatsi,
        i ci całkiem biedni. Chodziło mi bardziej o te wszelkie "poduszki finansowe",
        wszelkie fundusze itd. Prawda jest taka, że jak jesteś biedny, to nie dostaniesz
        kredytu, jak jesteś biedny, to nie uzbierasz też na "fundusz bezpieczeństwa", bo
        po prostu nie masz z czego.
        Twoją receptą jest dorabianie - nie zawsze jest to możliwe (z różnych względów).

        I nie krytykuję forum, bo bardzo je lubię, trochę się tutaj nauczyłam, skłoniło
        mnie do przemyśleń, mam nadzieję, że to zaowocuje reorganizacją moich wydatków.
        Tak się tylko zastanawiam, że najwięcej mogą zdziałać tzw. "średniaki", bo
        naprawdę biedni nie za bardzo. Refleksja taka. wink
        • jamesonwhiskey Re: Finansowe perpetuum mobile 13.05.09, 22:56
          > kredytu, jak jesteś biedny, to nie uzbierasz też na "fundusz bezpieczeństwa", b
          > o
          > po prostu nie masz z czego.

          idea jest taka zeby nawet wtedy cos odlozyc
          nawet pare zloty 10-20 nie ma znaczenia ile
          wazne zeby cos sie na boku odkladalo
        • akacjax Re: Finansowe perpetuum mobile 13.05.09, 23:09
          Być może dla niektórych ledwo wiążących koniec z końcem, taka sytuacja jest
          przejściowa. Przygotowanie teoretyczne, wyznaczenie celu-to może teraz wydaje
          się niepotrzebne, ale może być ważne na przyszłość. Pozwoli zrozumieć
          mechanizmy, pozwoli uniknąć takich sytuacji.
          Dziś dla takich osób planem pierwszym jest zatrzymanie zadłużania, nadmiernego
          wydawania itp.
          Znam osobę, która uważa się za biedną, jest zadłużona, stale narzeka. I wcale
          nie dochody decydują o problemie, ale nastawienie na "nie".
          To na takich osobach żeruje bank podnoszący opłaty za konto-bo ta osoba nie
          odejdzie-bo musiałaby spłacić debet, szukać rozwiązań, a nie widzi ile rocznie
          traci.
    • magdalaena1977 Re: Finansowe perpetuum mobile 14.05.09, 10:26
      ale czy takie oszczędzanie dla samego oszczędzania ma sens ?

      tzn. Oszczędzam latami, skąpię na drobne przyjemności, nie wyjeżdżam na
      egzotyczne wakacje, żałuję na ciuchy, ciułam i około 50 czy 60 mogę żyć z odsetek.
      Tylko czy ta wolność "na starość" jest warta marnowania młodości ?
      Zwłaszcza, że wiele marzeń jest wówczas nie do zrealizowania, między innymi ze
      względu na stan zdrowia.
      A jeśli przyjdzie wojna / hiperinflacja i cały mój majątek przepadnie ?

      Rezerwa finansowa na czarną godzinę - tak, ale generalnie uważam, że należy żyć
      tak przyjemnie jak tylko można za swoje pieniądze.
      • serendepity Re: Finansowe perpetuum mobile 14.05.09, 11:32
        Ja tam nie zamierzam czekac do 50-60 lat, mam zamiar osiagnac swoj cel do 40
        roku zycia i przestac pracowac.

        Dlatego z calych sil inwestuje, ale nie oznacza to, ze odmawiam sobie drobnych
        przyjemnosci, nie jezdze na urlopy itp. Po prostu nie wydaje pieniedzy na
        pierdoly, ktore nie sa mi potrzebne, nie bede zmieniac samochodu co 3 lata,
        skoro obecny jest w porzadku itp.
        Nie musze miec super sprzetu AV, super auta sportowego itp, bo to nie jest mi do
        szczescia potrzebne. Ale poczuje sie znacznie lepiej nie muszac wstawac do pracy.
        • magdalaena1977 Re: Finansowe perpetuum mobile 14.05.09, 12:02
          serendepity napisała:

          > mam zamiar osiagnac swoj cel do 40 roku zycia i przestac pracowac.
          No to ja mam inaczej. Lubię swoją pracę, a na pewno dostarcza mi mnóstwo
          satysfakcji zawodowej, aktywności intelektualnej. Owszem każdego ranka wstaję z
          łóżka przed 7:00 bez entuzjazmu i narzekam na pracę w weekendy (mojej pracy nie
          da się zmniejszyć do pół etatu), ale wiem, że po miesiącu czy dwóch taka
          bezczynność znudziłaby mi się.

          > Po prostu nie wydaje pieniedzy na pierdoly, ktore nie sa mi potrzebne,
          A to w ogóle raczej głupie - tj. kupowanie tego, co nie jets potrzebne.

          > nie bede zmieniac samochodu co 3 lata, skoro obecny jest w porzadku itp.
          > Nie musze miec super sprzetu AV, super auta sportowego itp, bo to nie jest mi
          do szczescia potrzebne.
          Ale tylko niewielka ilość ludzi jest w tak dobrej sytuacji finansowej, żeby
          oszczędzanie i inwestowanie odbywało się kosztem rezygnacji z super sprzętu (na
          rzecz zwykłej wieży) czy super auta sportowego (na rzecz sensownego
          kilkuletniego samochodu) itp.

          Na tle innych osób moje zarobki nie są niskie, ale na razie i tak muszę
          rezygnować z wielu rzeczy, które uważam za niezbędne dla normalnego wygodnego
          poziomu życia, bo mnie nie stać.
          Np. przez dłuższy czas nie miałam sprawnego roweru, bo stary się zepsuł, a nie
          miałam wolnych środków (powiedzmy 1000 zł) na nowy. I teraz, kiedy moje dochody
          wzrosły, to zamiast odkładać podwyżkę, kupię sobie rower, na jesieni pewnie
          poszukam nowego laptopa itp.
          Pomyślę o remoncie łazienki ...
          • serendepity Re: Finansowe perpetuum mobile 14.05.09, 17:34
            > > Po prostu nie wydaje pieniedzy na pierdoly, ktore nie sa mi potrzebne,
            > A to w ogóle raczej głupie - tj. kupowanie tego, co nie jets potrzebne.

            Patrzac na konsumentow to wielu musi byc glupich, bo daje sie nabrac na reklamy
            i zachety i kupuje mnostwo zbednych przedmiotow wink

            Akurat jestem w takiej dobrej sytuacji, ze wydatki typu: wyjazd na urlop, rower,
            komputer itp rzeczy moge kupic z jednej pensji, po prostu nie zainwestuje nic w
            danym miesiacu jesli wydam. Mimo to nie szaleje.

            Ale oczywiscie nie oszczedzalabym na podstawowym komforcie. Gdybym miala
            brzydka/zniszczona/odpychajaca lazienke czy kuchnie to bym ja wyremontowala, w
            koncu "emerytury" moge nie dozyc. Jednak od czasu jak wynajmuje pewne rzeczy
            przestaly mnie wzruszac i zupelnie jest mi obojetne jak wyglada kuchnia czy
            lazienka tak dlugo jak jest praktyczna i czysta. Wszelkie remonty spadaja na
            wlasciciela mieszkania. Uwazam, ze to fantastyczna zaleta wynajmowania.
      • miedzymorze Re: Finansowe perpetuum mobile 14.05.09, 11:49
        Oszczędzanie tak jak je opisuje np. frugal bardziej wg mnie oznacza racjonalne gospodarowanie finansami.
        Nie chodzi o to, żeby _wszystkiego_ sobie odmawiać i ładować drobne do skarpety, tylko raczej o to, żeby nie przepuszczać kasy nieświadomie i niewiadomo na co. A w rezultacie mieć funduszę na to, co nam sprawia przyjemność. Jeśli np. uświadomisz sobie, że za przysyłanie papierowych wyciągów z banku płacisz 5 zł/mies, chociaż można je dostawać mailem, a za nieużywaną kartę płacisz 10 zł/mies, to po zrezygnowaniu z powyższych masz 15 zł/mies żeby np iśc z kumpelą na ploty do kawiarni. Przynajmniej ja tak to rozumiem.
        Wiadomo, że jeśli faktycznie nie starcza na podstawowe potrzeby, to nie ma bata, z pustego i Salomon nie naleje, ale zanim tak będzie można z czystym sumieniem stwierdzić, to warto sprawdzić, czy przypadkiem brak pieniędzy na np. nowe buty za 100 zł, nie wynika z tego, że wydaliśmy przez miesiąc po 3 zł na badziewie typu pstrokata książeczka (a można iść do biblioteki), picie w kiosku (chociaż można wziąć sok z domu), batoniki (zamiast zrobić kanapkę na spacer albo wziąć jabłko) itp.

        pozdr,
        mi
        • seba150 Re: Finansowe perpetuum mobile 14.05.09, 13:38
          miedzymorze napisała:
          > Oszczędzanie tak jak je opisuje np. frugal bardziej wg mnie
          oznacza racjonalne
          > gospodarowanie finansami.
          > Nie chodzi o to, żeby _wszystkiego_ sobie odmawiać i ładować
          drobne do skarpety
          > , tylko raczej o to, żeby nie przepuszczać kasy nieświadomie i
          niewiadomo na co
          > . A w rezultacie mieć funduszę na to, co nam sprawia przyjemność.
          Jeśli np. uśw
          > iadomisz sobie, że za przysyłanie papierowych wyciągów z banku
          płacisz 5 zł/mie
          > s, chociaż można je dostawać mailem, a za nieużywaną kartę płacisz
          10 zł/mies,
          > to po zrezygnowaniu z powyższych masz 15 zł/mies żeby np iśc z
          kumpelą na ploty
          > do kawiarni. Przynajmniej ja tak to rozumiem.


          Ja to rozumiem bardziej jako, ze jesli zaoszczedzisz 15 zl
          miesiecznie na wyciagach i na karcie to tego NIE wydasz na spotkanie
          w kawiarni. Tylko w tym przypadku ma to sens. W przeciwnym razie, to
          tylko przelewanie z jednej grupy wydatkow w druga i w ogolnym
          rozrachunku i tak Ci nic nie zostanie. Czy o to nam chodzi?

          Oszczedzanie ma sens, jesli jest dlugoterminowe w swojej istocie. Co
          z tego, ze oszczedzisz dzis na czyms zbytecznym, zeby wydac jutro na
          inne zbytki?
          • magdalaena1977 Re: Finansowe perpetuum mobile 14.05.09, 13:57
            seba150 napisał:

            > Ja to rozumiem bardziej jako, ze jesli zaoszczedzisz 15 zl
            > miesiecznie na wyciagach i na karcie to tego NIE wydasz na spotkanie
            > w kawiarni. Tylko w tym przypadku ma to sens. W przeciwnym razie, to
            > tylko przelewanie z jednej grupy wydatkow w druga i w ogolnym
            > rozrachunku i tak Ci nic nie zostanie. Czy o to nam chodzi?
            >
            > Oszczedzanie ma sens, jesli jest dlugoterminowe w swojej istocie.
            Ale na co wtedy oszczędzać ?
            po co ?
            dla samego posiadania pieniędzy ?
            dla mnie to nie ma sensu.

            > Co z tego, ze oszczedzisz dzis na czyms zbytecznym, zeby wydac
            > jutro na inne zbytki?
            Ale co tak naprawdę jest zbytkiem ? to po prostu różne rodzaje przyjemności. I
            naturalne jest, że trzeba wybrać: książka czy kino ? codziennie cappucino czy
            nowe buty na koniec miesiąca ?
            • seba150 Re: Finansowe perpetuum mobile 14.05.09, 14:05
              magdalaena1977 napisała:

              > Ale na co wtedy oszczędzać ?
              > po co ?
              > dla samego posiadania pieniędzy ?
              > dla mnie to nie ma sensu.

              > Ale co tak naprawdę jest zbytkiem ? to po prostu różne rodzaje
              przyjemności. I
              > naturalne jest, że trzeba wybrać: książka czy kino ? codziennie
              cappucino czy
              > nowe buty na koniec miesiąca ?


              To wszystko, co wymienilas powinno byc uwzglednione i pokryte z
              podstawowych dochodow, a nie pochodzic z oszczednosci. Dla mnie
              oszczednosci powinny byc kierowane tylko na wydatki zwiazane z
              utrata pracy, choroba, inwestycje, duze wydatki (np. samochod),
              wakacje. Z pewnoscia nie na wizyte w kawiarni. Te minimum 10% ktore
              powinno sie oszczedzac z pensji, nie moze byc ruszone na takie
              pierdoly.

              BTW, czy samo posiadanie pieniedzy jest negatywne w swej istocie?
              To, ze masz spokojna glowe, nie martwisz sie, ze braknie Ci kasy jak
              stracisz prace, ze nie musisz brac kredytu jak lodowka Ci padnie?
              Chyba mamy rozbiezne poglady - Ty wolisz wydac oszczednosci na
              drobnych rzeczach od razu na inne drobne rzeczy...
              • magdalaena1977 Re: Finansowe perpetuum mobile 14.05.09, 14:25
                seba150 napisał:

                > Dla mnie oszczednosci powinny byc kierowane tylko na wydatki
                > zwiazane z utrata pracy, choroba, inwestycje, duze wydatki
                > (np. samochod), wakacje. Z pewnoscia nie na wizyte w kawiarni.
                > Te minimum 10% ktore powinno sie oszczedzac z pensji, nie moze
                > byc ruszone na takie pierdoly.
                Nie widzę jakościowej różnicy między drobnymi przyjemnościami (typu kawa),
                średnimi (ciuchy), jeszcze większymi (wakacje) czy naprawdę dużymi (samochód, dom).
                Jeśli ktoś ma zaspokojone podstawowe potrzeby (jakkolwiek by ich nie oceniał),
                to potem jest kwestia indywidualnego wyboru przyjemności - codziennie fajny
                lunch na mieście czy nowy samochód za rok.

                > BTW, czy samo posiadanie pieniedzy jest negatywne w swej istocie?
                Nie. Ale samo posiadanie pieniędzy nie stanowi dla mnie celu - pieniądze są
                tylko środkiem do zaspokajania różnych potrzeb.

                A we wszystkich planach i artykułach oszczędnościowych np. u Frugala jest mowa o
                tylko o samym gromadzeniu i pomnażaniu pieniędzy , a nie o rezygnowaniu z małych
                przyjemności krótkoterminowych na rzecz większych.

                > To, ze masz spokojna glowe, nie martwisz sie, ze braknie Ci kasy jak
                > stracisz prace, ze nie musisz brac kredytu jak lodowka Ci padnie?
                Jestem jak najbardziej za oszczędnościami "na czarną godzinę". Ale jeśli już
                taki fundusz ratunkowy mam, to czemu reszty sensownie nie wydać na przyjemności ?
                • seba150 Re: Finansowe perpetuum mobile 14.05.09, 15:13
                  magdalaena1977 napisała:
                  > Jestem jak najbardziej za oszczędnościami "na czarną godzinę". Ale
                  jeśli już
                  > taki fundusz ratunkowy mam, to czemu reszty sensownie nie wydać na
                  przyjemności?

                  W takim razie gratuluje bycia w grupie 1% szczesliwcow. Zakomita
                  wiekszosc bywalcow tego forum nie posiada jeszcz funduszu
                  ratunkowego, co doskonale widac po wpisach. Dla nich oszczedzenie 15
                  zl na karcie i wyciagach tylko po to, zeby wydac zaraz na kawe, to
                  nie jest dobra stategia. Ale tak jak mowie od poczatku, kazdy
                  priorytety ustala sobie sam, zaleznie od sytuacji, w jakiej sie
                  znajduje.
                • frugal Re: Finansowe perpetuum mobile 14.05.09, 19:47
                  np. u Frugala jest mowa
                  tylko o samym gromadzeniu i pomnażaniu pieniędzy , a nie o rezygnowaniu z małych przyjemności krótkoterminowych na rzecz większych.

                  Czyżby? Polecam się: Po co w ogóle oszczędzać?
                  Ja piszę bardziej o wyborach i decyzjach niż o rezygnacji jako takiej.
          • seba150 Re: Finansowe perpetuum mobile 21.05.09, 17:44
            up

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka