Tak sobie czasami czytam zapisy bywalcow tego forum, blogi
Frugalistki i Frugala (pozdrowienia!) i zaciekawila mnie idea
utrzymywania rezerwy finansowej na nieprzewidziane sytuacje (czy jak
kto woli poduszki bezpieczenstwa).
Niektorzy tutaj proponuja kilka etapow:
1. Rezerwa 1000 zl.
2. Rezerwa rownowartosci 3 miesiecznych wydatkow (lub dochodow –
o tym tez byla dyskusja).
3. Rezerwa rownowartosci 6 miesiecznych wydatkow (lub
dochodow), docelowo, idealnie 12 miesiecznych.
Oczywiscie taka operacja dlugo trwa i wymaga nie lada umiejetnosci,
w tym twardosci charakteru, by sie nie poddawac i nie wydawac ciezko
zaoszczedzonych srodkow na tzw. pierdoly. Takie srodki pozwolilyby
jednak w sytuacji krytycznej (utrata pracy, choroba) przetrwanie
zalozonego okresu.
Mozna pojsc o krok dalej w swoich zalozeniach i dolozyc kolejny
krok:
4. Uzyskanie poza-pracowych wplywow rownych wysokosci wydatkow.
Wtedy de facto praca nie jest juz konieczna dla przetrwania, a staje
sie hobby.
Zeby do tego etapu dojsc nie trzeba walki kilku pokolen. Zalozmy dla
naszych potrzeb (oczywiscie zalozenia sa zmienne i nalezy je
dostosowac do swojej sytuacji):
Nasz bohater: Adas
Dochody: 3000 zl
Wydatki: 1000 zl
Zalozmy, ze nasz bohater Adas traci prace i nadal potrzebuje 1000 zl
na zycie, ale powiedzmy moze otrzymac jakis zasilek dla
bezrobotnych, pomoc lub dorobic np. na Allegro, lacznie 500 zl.
Wtedy potrzebuje tylko kolejne 500 zl dochodu extra, zeby przezyc
bez wchodzenia w dlugi. Zeby to osiagnac, powinien miec oszczednosci
ok. 106.000 zl ulokowane na 7% (czyli nieco ponad 4 lata
oszczedzania).
Jesli by nie zostal zwolniony, a pracowal, caly czas odkladajac to
umowne 2000 zl przez powiedzmy 8 lat, mialby do dyspozycji
zapewniony dochod ktory pokrylby jego koszty.
Dlaczego takie obliczenia nie sa nigdzie publikowane, brak jest
informacji na temat oszczedzania, wszyscy sa tylko zachecani do
brania kredytow? Moze korporacje obawiaja sie, ze ludzie przestaliby
pracowac, a zyc beztresowo z odsetek?
Albert Einstein kiedys powiedzial, ze procent skladany (czyli taki,
gdy odsetki sa naliczane od odsetek) jest osmym cudem swiata.
*Oczywiscie powyzszy przyklad to tylko takie hipotetyczne dywagacje
(duzo w tym uproszczen, brak wskaznikow inflacji, inflacji stylu
zycia, podwyzek, sytuacji losowych, wartosci pieniadza w czasie,
itp.), ale byc moze jest to realne, zeby posiadac takie wlasne
finansowe perpetuum mobile na wypadek nieprzewidzianych
okolicznosci? Ale rozmarzylem sie, a teraz z powrotem do pracy, zeby
posplacac te dlugi i wyjsc wreszcie na prosta