Dodaj do ulubionych

Kim się jest?

09.12.17, 12:56
Złudzeniem? Do (naszej) rzeczywistości jesteśmy przyzwyczajeni - a raczej - tylko nasze ciała przez zasiedzenie- raz lepiej raz gorzej reagują na warunki stawiane przez różnorodne środowisko- przez nas odbierane symbolicznie i już ,,na wejściu,, przetwarzane w nasz – gdzie indziej nie istniejący - świat. Elastyczność tych reakcji jest sukcesem gatunku. Umiemy to dość dobrze ale nie rozumiemy.
Złudzenie wolnej woli czy jeszcze powszechniejsze złudzenie dowodzenia własną osobowością, wytwarzane przez nasze ciało powoduje - że jesteśmy zdolni do życia na tym dość krótkim odcinku na który jesteśmy przez ewolucję przeznaczeni.

A czym jesteśmy? Wydaje się że zlepkiem ukleconym z tego co pod ręką - z różnych systemów przejętych i doskonalonych ewolucyjnie. Te bezrozumne podsystemy składają się na złudzenie istnienia czyli możliwość reakcji na życie własne i innych. To dość chwiejna konstrukcja posklecana przypadkowo i usilnie dążąca do jednorodności podtrzymywanej kulturowo. Nieustające brakujące ogniwo miedzy tym co symbolicznie sobie wyobrażamy a tym o czym marzymy uciekając w legendy.

Złudzenie złudzeń.

Złudzenie ,,świadomości,,- która musi, póki co- starczyć jako wytłumaczenie i usprawiedliwienie to nasza podstawowa gatunkowa legenda wdrukowana organizmowi przez ciało. To tylko system podtrzymywania w miarę zadowolonego z siebie życia.
Symboliczna płynność odbieranych bodźców rozpatrywana przez labilny system złudzeń który ma zazwyczaj ,,niezachwiane,, przekonanie o słuszności – no kurna - to nie wróży nic dobrego.

Gdyby jeszcze sam gatunek chciał to przyjąć do swojego wyobrażenia świta w którym się wewnętrznie porusza. No nie - nie przyjmie- bo jest wygodnie jak jest i tyle(a życie krótkie). Legendy zapewniają stabilność – co prawda tylko legendarną/wyobrażoną – ale jednak.

i już? koniec?
Obserwuj wątek
    • kanciasta Re: Kim się jest? 11.12.17, 07:45
      Czyli co? Jedyne, co rzeczywiste - to zapętlenie? Złudzenie istnienia, złudzenie życia, złudzenie złudzeń...
      A wystarczy, że ząb zacznie boleć.. a, nie - to też może być fantom wink

      Wydaje się, że prawdą jest: jest się tym, czym się karmi. Pokarmem cielesnym i pokarmem duchowym.
      Twój pokarm duchowy sprawił/sprawia, że ciągle odzywa się u Ciebie pragnienie realnej nieśmiertelności,
      które walczy (i ma szansę na wygraną! smile ze złudzeniami wink
        • mu_ndek Re: Kim się jest? 11.12.17, 23:36
          Ty coś z tego rozumiesz Nieodgadniona (prawie)? Jeden mówi ,że śmierć to puste pojęcie jakby był nieśmiertelny - a koleżanka Kanciasta po przeczytaniu (jest taka mała nadzieja) tego co tu wypisuję o wspaniałości/konieczności gatunkowego poznania oraz o ,,nędzy ludzkiego żywota w nieświadomości własnych mechanizmów gatunkowych ,, wmawia mi - ,,pragnienie realnej nieśmiertelności,, a sama ona – (koleżanka Kanciasta) wierzy realnie w mityczne bóstwo które gwarantuje jej nieśmiertelność (przy czym nie jest jasne czy realną i kiedy)

          I wszystko było by dobrze bo każdy ma prawo zanurzać się we własnym świecie (aż do podtopienia umysłu) ale kiedy staje się ta mitologia, państwową ideologią – to ja to znam - bo jeszcze trochę życia spędziłem w jedynie słusznej ideologii.

          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22768972,opinie-o-tvn-wydal-wykladowca-z-uczelni-rydzyka-publikuje-m-in.html#Czolka3Img
      • mu_ndek Re: Kim się jest? 12.12.17, 23:42
        Zapętlenie? Jeśli rozumiesz to jako termin informatyczny (a nie np. jako wieczny powrót – Nietzschego ) to może łatwiej będzie - na przykładach. Niektórzy nazywają to złudzenie - ,,złudzeniem pulpitu,, czyli proste podsystemy zerojedynkowe, głęboko przed Tobą ukryte w gąszczu funkcji systemu (ciała) wysyłają sygnały np. ból – uszkodzenie !
        Ty - mająca wgląd tylko na pulpit odczytujesz/czujesz to jako ból i ta prosta reakcja wysyła Cię do dentysty.

        Dla dużego uproszczenia - takie same mechanizmy powodują u Ciebie głód ale także aktywność społeczną - miłość (albo ochotę na seks) miłość do dziecka czy niechęć do określonego jedzenia lub partii politycznej (ewentualnie innej strawy np. duchowej)

        Cały mechanizm pulpitu czyli tzw. świadomość nieustannie pracuje by podtrzymać w Tobie złudzenie dowodzenia i jednocześnie wytłumaczyć określone postępowanie. Ta nieustająca racjonalizacja pozwala Ci żyć w poczuciu sensu i względnego zadowolenia - a kiedy dodamy racjonalizacje kulturowe albo legendarne/religijne to mamy pełnię złudzenia.
        Kontaktujesz się tylko przez ,,pulpit ,, symboliczne miejsce ułatwiające życie cennego ciała – podobnie jak kontaktujesz się z komputerem za pomocą symbolicznych ikon na pulpicie.

        Czy wszystko jest złudzeniem – nie jestem ekstremistą – choć można by powiedzieć - że istnieją tylko wrażenia w umysłach – i trudno by to było obalić.
        Bo co istnieje? Kolory ?piosenki? miłość? pieniądze?
        Moje fizjologiczne ,,skrzywienie,, mówi, że raczej istnieją (w pewnych fragmentach)pewne przedstawienia naukowe – obrazy, które krótko doświadczalnie, trzymają rzeczywistość za uzdę. I istnieje podmiotowy koniec wszelkich wyobrażeń.

        Ps. O co chodzi z tym bólem? Na ból (uszkodzenie, wysoka temperatura , szkodliwe związki chemiczne itp.) reaguje nawet bakteria – odbierasz uszkodzenie jako głośny alarmujący sygnał ciała – głośny - bo ciało nie lubi być uszkodzone. Istnieje wrażenie które nazywasz ,,ból,, tak samo jak istnieje wrażenie koloru który nazywasz słowem powstałym z innych słów które są symbolami wrażeń które Ci się przedstawiają/występują tylko w mózgu. To teatr ciała. (fizyczna ,,rzeczywistość,, wrażenia koloru jest nieznana)
        Pss całości nie będę komentował bo trochę pojechałaś nie w tę stronę - co zauważyła Kalllka
        • kanciasta Re: Kim się jest? 13.12.17, 09:19
          Ok. Spróbuję jeszcze raz.
          Z Twoich wpisów odniosłam wrażenie, że masz żal - nie za bardzo ukierunkowany (jeszcze?)
          - że jesteś (jak i inni ludzie) tak bardzo chwilowy, tak nic nieznaczący w tym ogromie kosmosu.
          Napisałeś : "i już? koniec?"
          Odkrywasz mechanizmy i siebie, jako z jednej strony nic nieznaczący a z drugiej bardzo ważny tych mechanizmów element.
          (kiedyś, gdy czekałam na śmierć bliskiej Osoby "zobaczyłam" siebie w bąbelku wrzącej zupy...)
          Dlatego wydało mi się, że zrodziło się w Tobie pragnienie nieśmiertelności.
          Ty przywaliłeś Rydzykiem.
          Tyle.
          • mu_ndek Re: Kim się jest? 15.12.17, 14:31
            Taką miałem, złudną nadzieję, że może to (,, i już ?koniec?,,) jest zachęta np. do przedstawienia jakiś przeciwnych argumentów? Może nawet- jakiś interesujących ? mimo, że tylko emocjonalnych (kierowanych personalnie) lub ideologicznych.

            Na pewno, nie chodzi o to - co Ci się wydaje na temat tego, co mi się wydaje. (bo jak mówi szatniarka- ,,co się wydaje - to się wydaje,,)

            Żal? A do kogo? Do życia, że mnie akurat tutaj i teraz przypadkowo wylosowało? Do doskonale obojętnej ewolucji? do przodków?
            To by było chyba głupie? Złudni winowajcy tego przypadkowego faktu istnieją tylko w legendach i oczywiście religiach. Jak widać to Ty - musisz mieć kogoś – adresata żalu a może nawet Adresata. Mnie jako prostą małpę ,dziedzica eonów dzielnych zwierzęcych pokoleń (lubię to powtarzać) – interesują wspaniałe możliwości jakie oferuje życie a tym bardziej wspaniałych im bardziej je poznaję.
            Tu motywacją jest nieunikniony i szybki koniec. (ostatnio byłem tylko lekko po zwierzęcemu ,wkurzony (czy nawet kwur) na własną bezradność w stosunku do śmierci innych oraz do tej śmierci warunków - o nędzy teatrzyku urzędników religii nie wspomnę – o jednak wspomniałem)

            Mniej więcej -to właśnie usiłuję wyjaśnić – ten (skutkowo-przyczynowy legendarny powód, teleologiczną przyczynę /rację ) usprawiedliwiającą zawstydzający nihilizm poznawczy.Legendarny sprawca i adresat żalów - jak się pewnie domyślasz(chyba?) - mnie w takim sensie ontologicznym nie interesuje (tylko antropologicznie) – a jeśli tego nie rozumiesz – to cała ta dyskusja nie ma sensu – potwierdzając moje obawy - co do możliwości dyskusji z ideologami nawet na małym podmiotowym poziomie.

            Ps Rydzyk to tylko wkurzający cwaniaczek mitologiczny – ale że robi burdel w moim kraju to już poważnie wkurwiające (co jest już tu opisane aż do tzw. ,,narzędzi wykonawczych,, w służbie ideologii - z czym mamy teraz do czynienia) – ale się zbieram do zmiany klimatu w każdym znaczeniu tego słowa bo życie krótkie i szkoda go, na poznawcze ideologiczne buksowanie w miejscu (samo miejsce jakoś obleśnieje) .

            PSS Nieśmiertelność to tylko legenda sprytnie wykorzystywana do pacyfikowania strachu.
      • suender Re: Kim się jest? 20.12.17, 20:02
        kanciasta 11.12.17, 07:45

        > A wystarczy, że ząb zacznie boleć..

        A nie słyszała, że wszystko co człowiek doświadcza to tylko wrażenia, coś co się jemu zdaje?
        Przecież ząb de facto nie boli, a owo bolenie to podobno tylko sygnał z mózgu, taki a nie inny.
        Lepszym przykładem niż ząb, jest oko ludzkie, z którego sygnał w mózgu przetwarzany jest na obraz.
        Taki obraz to dopiero iluzja. Ba, nawet u człowieka bez źrenicy dochodzi do widzenia.
        Prawie każdy z nas miał chyba przypadki widzenia obrazów przy zamkniętych oczach, abstrahując od snu, gdzie to bywa na porządku dziennym. Na razie takie dziwy nazywa się w nauce auto-projekcją.
        Skoro wiec nawet zmysły człowieka potrafią mylić, to czemu tu w ogóle wierzyć?

        Pozdr.
          • mu_ndek Re: Kim się jest? 13.02.18, 22:29
            scand napisał:

            > Jedne jest pewne, żadna myśl nie powstanie ... bez myślenia



            To niestety, nie takie proste – odkąd, pod tym dziwnym filmem lub zbiorem nieruchomych pocztówek - które gdzieś tam w mózgu ciągle się pojawiają – zaczęliśmy dodawać podpisy albo listę dialogową - nic nie jest już – proste - a z pewnością nie jest pewne. Pod emocjonalnie przeżywanym filmem tożsamości – usiłujemy dopisać symboliczne wyjaśnienia takie na jakie nas stać – czyli słabe. (do tego służy nasz zdradliwy sufler nazywany ,,świadomością,,)

            Nasze myśli powstają głównie bez ,,myślenia,, – jeśli nie miałeś owych natrętnych myślątek, których nie sposób się pozbyć a można je jedynie zagłuszać – to jesteś jednym z nielicznych szczęśliwców – choć wątpię. Jeśli myślisz o myśleniu jako o pewnym ,,sposobie,, rozwiązywania problemów to ja osobiście nie nazywam tego myśleniem – tylko rozwiązywaniem problemów bo Myślenie do niczego nie służy.

            Jest swobodną grą impulsów neuronalnych a przyczyną tej gry jest głównie ,,podświadomość,, nasze genetyczne skłonności i naciski wszechobecnego środowiska. Coś się tam emocjonalnie plecie ze wspomnień obaw nadziei … to jeden proces - inny to symboliczne nazywanie - i pewnie są jeszcze inne procesy o których nic nie wiemy.

            Pozostają jeszcze do rozstrzygnięcia pomniejsze kwestie : co to jest myśl – jak powstaje z czego jest zbudowana – co ją ,,rzeczywiście,, determinuje itd itp ?
                • mu_ndek Re: Kim się jest? 18.02.18, 23:54
                  Paliwo głównie jest emocjonalne - znaczy się hormony wtryskiwane są – ostatnio udało mi się wyizolować emocję bez podłoża –samą samiusieńką - ale to było przez sen. Sen był o zdradzie i tchórzostwie - czyli taki mało przyjemny można powiedzieć – bo działanie hormonów wszechstronne jest (powiedzenie ,,śmierdzisz tchórzem,, – nie jest tak zupełnie bez sensu – o tym można pogadać z jakimś zaprzyjaźnionym psem - po służbie )
                  Taka ulotna jak pamięć snu, zła emocja - trzymałem ją i już nie pamiętałem tego snu który ją wywołał – sama została, bez treści – wypreparowana – zagubiona – dym w przeciągu domysłów - trzeba było zapalić.

                  Organizm sam sobie przyśnił , sam zareagował – odpalił reakcję a ja zostałem tylko ze skutkiem rozpływającym się gdzieś po obwodach… i zaśnij tu teraz.
                  Reszta to przyzwyczajenie – że kto? - że jak ? czemu? - instynktowne szukanie przyczyn a to się samo odpala i zaciąga.
                  My tylko chorujemy.



                  • kalllka Re: Kim się jest? 23.02.18, 10:35
                    No właśnie przyzwyczajenie., wynika z natury stanów lotnych i ch rutynowych bezwładnych ciągów logicznych, stosow- zapalonych i podsycanych reakcjami fizyko chemicznymi... z internetowego sklepu?
                    Co by się ze snami porobiło gdyby nie naturalne przeszkody, grudy na mózgu, pamięć?
                    -W procesach utleniania utworzyłyby gesty smog.
                    Wiec już wiem co jest w życiu najważniejsze, stan pogody;
                    małe zachmurzenie, lekka wilgotna bryza wzruszenie..góry na horyzoncie-nadzieja na kolejna inkarnację..
                          • mu_ndek Re: Kim się jest? 12.03.18, 23:51
                            Otóżajakże był on Nikola geniuszem/wizjonerem jednakowóż nie marketingowym gdyżowóż to Makaroni dotąd uchodzi za twórcę radia a Edison też go wyr- kiwał (ten to był sprzedawca co się zowie na mirę Musaka Onego co wystrzeliwuje ku zaśmiecaniu tudzież poklaskowi oraz reklamie czerwone samochody )


                            • kalllka Re: Kim się jest? 14.03.18, 22:29
                              Pierwszy raz o Tesli powiedział mi ojciec;
                              Siedziałam pomiędzy potencjometrem, a streszczeniem treści,
                              stary dusił sporta, lutował z kalafonii stare radio tesla i pouczal...
                              A później luk elektryczny mi pokazał i księżyc przez lunetę, ale o tym już chyba kiedyś wspominałam, ci

    • mu_ndek wiadomości antropologiczne 15.03.18, 13:27
      Natrafiłem ja na sondę uliczną wpisującą się w nasz temat – oto odpowiedz na pytanie - kim się jest – w nieco rozszerzonym ,,sensie,,

      mamadu.pl/135563,co-to-jest-homo-sapiens-definicja

      Jako żywo -to przypomina spontaniczną/ideologiczną sondę uliczną na temat - ,,czy popiera pani/pan socjalistyczny kierunek rozwoju naszego ukochanego kraju ,, : Oczywiście – są błędy i wypaczenia ale jednak nasz ci on. Sól ziemi -No ja pierdolę – łapy opadają.
      Jakoś mnie to potwornie nie śmieszy.
      Dalsze odcinki ósmego pasażera Nostromo? Bo życie to jednak. A edukacja ideologiczna zastraszająco się ostatnio rozwija jak nie przymierzając seriale telewizyjne. W czym TV króluje niosąc wysoko swoją misję.

      Jak się ta luka wytworzyła? Narastający bunt ,,kwiatu stworzenia,, przed własną biografią? Ucieczka ideologiczna wprost paniczna. Boszsze - wszystko tylko nie Homo sapiens!



      • kalllka Re: wiadomości antropologiczne 15.03.18, 14:47
        No ty natrafiasz na sondę uliczna, a ja znalazlam taka dawno i dużo bliżej, w moim brzuchu.
        Wyobraź sobie moje oszołomienie przerażenie i złość.. gdy okazała się być wsadzona nie tylko bez mojej świadomości- zgody ale tez bez żadnej wskazówki po co czemu to służy i skaczemy przeciwko mnie!
        Ot, dla gawuedzi to eksperyment neurolingwistyczny.. cwany bo prowadzący do nikad. Domniemania których nie da się udowodnić..
        PS
        I choć przyzwyczaiłam się, ze z moich flaków robią seriale miksując moje pomysły z innym DNA i reklamują pod innym nickien; ale szlag trafia, ze prostactwo ukradlszy zmienia sens na sens bycia w ogóle ergo grozi depresja i śmiercią..
        Tymi neurolingwistycznymi eksperymentami zmienia tożsamość,indywidualny kod, odciski palców, tylko z zazdrości i dla kilku kontaktów z telefonów...
        A przez znikoma szkodliwość (!) jest kryte, przez tych których okrada too. Bo właśnie z tego żyje podziemna chwiejnia uzurpujące prawo do bycia anonimus- muniu,..
        Z okradania równo, obu stron
        - setek tysięcy #gros_sikow
    • mu_ndek Re: Kim się jest? 12.07.18, 23:20
      Kim się jest? Takie proste pytanie i… cisza. Najwyraźniej się nie wie a wszelkie wyobrażenia załamują się zanim się je odnajdzie.

      No - dziwadłem się jest!
      I niczym więcej.
    • al.1 Re: Kim się jest? 26.09.18, 18:49
      mu_ndek napisał:

      > A czym jesteśmy? Wydaje się że zlepkiem ukleconym z tego co pod ręką - z różnych
      > systemów przejętych i doskonalonych ewolucyjnie.

      W sensie pozytywnym, czy negatywnym? Bo generalnie to jestesmy psychopatami, bestiami (brak słów). Oczywiscie nie wszyscy, ale ZŁO rzadzi tym swiatem. Konkretnie - iluminaci, zwani inaczej elitami, satanistami, wolnomularzami. Rzady robia wszystko, aby sie to nie wydalo. Nie wierzycie? Tylko jeden przyklad:









    • mu_ndek Re: Kim się jest? 21.01.19, 00:34
      Kim się jest? Czas może pomału zacząć uzupełniać nasz obraz - wiemy już - że zrobieni z tego co pod ręką czyli – z tego co zawarte w odwiecznej biblioteczce organizmów. DNA – są tam rozwiązania sprawdzone i te które są tym już sprawdzonym, przeciwstawne . Ale jak zrobieni ? (jasne jasne wiemy jak się to robi – tyle że jesteśmy raczej wykonawcami sterowanymi instynktami i hormonami a zwierzęcość - już samego tego aktu, jest czasami zadziwiająca oraz również -zachwycająca )
      Chodzi raczej o, że tak powiem – interpretację ewolucji. Że zrobieni na podobieństwo małpy to widać na pierwszy zawstydzony (u niektórych) rzut oka. Ale jak?
      Mnie najbardziej podoba się teoria/interpretacja o nazwie – neotenia. Otóż zakłada ona że jesteśmy niedojrzałymi małpami (tu rzecz jasna nie zaskoczę Scanda). Po prostu młode małpy, które w wyniku jakiegoś – być może środowiskowego wydarzenia- otrzymały dar rozmnażania zbyt wcześnie. Dojrzałe płciowo niedorostki.

      Na potwierdzenie istnienia takiej ewolucyjnej możliwości przytacza się doświadczenie z aksolotlem – który jak wiadomo, wygląda jak larwa czy kijanka – tyle, że zdolna do rozmnażania.
      Postanowiono dokończyć tę kijankę i za pomocą hormonów doprowadzono do rozwoju w postać ,,dojrzałą,, - tak powstała salamandra nowego gatunku - którego nikt wcześniej nie oglądał.

      Czyli - dziecko szympans – szczeniak - który przypadkowo oddzielony od swojej rodzinnej grupy –czy raczej - całe przedszkole zagubione w jeszcze nie oswojonym środowisku – musi sobie radzić samo i zaczyna sobie radzić, nie pamiętając o tym- że ma dorosnąć. Sam organizm by przetrwać - musi rozwinąć szybko cechy do przetrwania gatunku niezbędne i tak dostajemy nieopierzonych (nieowłosionych raczej) przedstawicieli nowego gatunku. Nas.
        • mu_ndek Re: Kim się jest? 09.02.19, 16:33
          Trudno powiedzieć. Może złośliwie? Z zazdrości ? Może eksperymentatorzy nie mogli znieść - że ten niedorosły szczeniak może sobie bujać po świecie bez konsekwencji - ciągle mając czas na dorastanie a oni nie? Być może nie bez znaczenia jest to - że owego przymusowego dorastania dokonała kobieta i to polka.

          ambystoma mexicanum nie osiąga w naturalnych warunkach dojrzałości czyli nie przekształca się w salamandrę która wychodzi na ląd i oddycha powietrzem atmosferycznym – żyje w wodzie i to mu wystarcza. Nie ma potrzeby dorastać.

          Doświadczenie z podaniem hormonu miało na celu potwierdzenie - że w ich organizmach ciągle jest obecny zestaw genów umożliwiający dorastanie. Ten mechanizm nazywany pedomorfozą ( w historii nauki kojarzony jednak z Laufbergerem – nie z polką) jest ważny ewolucyjnie.

          Ps I jak Ci się podoba o Nieodgadniona na forum nauka? Bo mnie łapy opadają.
          • kalllka Re: Kim się jest? 12.02.19, 19:24
            Chętnie poczytalabym o takim dohormonizowaniu, zdolnego już przecież, przez hormony, przecież, do prokreacj, kijanka i tylko celem jego dorośniecia.... bo niby do czego jak nie do tego do czego jyz był dorosniety?
            Wydaje się ze baba jaga masło maślane ci kleci...
            • mu_ndek Re: Kim się jest? 20.02.19, 10:39
              Celem sterowanego dohormonizowania jest doświadczenie gatunku – jego nadzwyczaj cennej elastyczności w odpowiedziach na wszelkie nieoczekiwane środowiskowe trudności.

              Nie do końca był dorośnięty bo postać miał dziecięcą. Jest też pewna różnica między oddychaniem tlenem pozyskanym z wody a oddychaniem powietrzem atmosferycznym – co różni obie postacie tego zwierzątka.

              (inna sprawa co nazywamy dorośnięciem – przyśnięciem?- jak owa przysłowiowa kambryjska żachwa?(jako gatunek stara i skuteczna) – która w swojej dorosłej postaci ,pozbywa się układu nerwowego zużytkowując go na dorośnięcie (przebudowę ciała) stając się ładnym – ale tylko workiem do przetwarzania pokarmu. Nie mogę się powstrzymać aby nie napisać - że ten proces pozbywania się zaczątków mózgu na starość (i nie tylko) jest obecnie udziałem dużej części lokalnych współplemieńców . Pozbywania, co pewnie nieuchronnie może prowadzić do zachwiania. Fizycznie to wygląda tak- po okresie kijankowości – żwawego poznawania otoczenia - żachwa przytwierdza się głową do kamienia i przetwarzając już niepotrzebne zaczątki mózgu - staje się bardziej rośliną niż zwierzęciem – być może zachodzi tu jakaś całkiem fizyczna analogia z ideologią tych którzy uważają się za tzw. „kwiat stworzenia” ?)

              W „sensie” podmiotowym (mundkowym) to obietnica elastyczności własnego ustroju. Bo się ma w sobie (w owej gatunkowej bibliotece) wszystko co udało się zgromadzić życiu , tu - na zadupiu małej galaktyki.

              W „sensie” poznawania(nauka) dobrze jest wiedzieć z jakich przypadkowych kawałków się jest zmontowanym – teraz, kiedy badania molekularne dają nowe taksonomiczne odpowiedzi, cała droga życia(nawet cała droga Życia) własnego gatunku wydaje się wydawać - lepiej określona.

              Choć z drugiej strony – jak to mówią – jesteśmy tylko pianą na ciele ogromnego historycznego świata bakterii.

              Zawsze jest jakaś Jaga co kleci babki.



              • kalllka Re: Kim się jest? 24.02.19, 09:32
                To ciekawe jak wysysacze kasy z dohormonizowania kijanki opisuja „jej doświadczenie” , w nieoczekiwanym(!) zamulaniu..
                Ehhh, nie, nie będę udawać- to żałosne i wstydliwe, czytać takie brednie tyle, ze sprawnie opisane...
                Ale każdy studencina promocji i reklamy tak potrafi dopisać. Szkoda

    • mu_ndek_on Re: Kim się jest? 13.02.21, 00:37
      Kim się jest - biologicznie? - "materialna dusza".

      Ta istota niematerialna , nieuchwytna która wypełnia naszą bogatą osobowość (dusza - lub rozum , umysł -w naukach humanistycznych ) jest tworem skomplikowanym i wymykającym się wszelkim - niepoetyckim określeniom.

      Złudzenia z końca XX wieku o prostych zależnościach - (geny -białka - zachowanie) opartych na odkryciu biologicznych ośrodków przyjemności, strachu i agresji - wyznaczały prostą drogę do redukcjonistycznych wniosków tłumaczących sferę naszych skomplikowanych zachowań - jedynie biologią mózgu.
      Wszystko wydawało się proste , szczególnie specjalistom od - „sztucznej inteligencji” która już niedługo miała uzyskać samodzielną tzw. „ świadomość” bo wystarczy rozpracować biologiczne połączenia i biologiczne zależności. ( To prostackie podejście - ograniczonych umysłów. Specjaliści od komputerów mają coś wspólnego z bufonadą specjalistów od medycyny - stykając się z niespecjalistami wytworzyli w sobie poczucie „wszechwiedzy” - co zawsze mnie rozśmieszało lub wkurzało)

      Ograniczenie naszej elastyczności ,nieprzewidywalności - wszelkich złożonych zachowań do jakiejś konkretnej struktury mózgowej - potem określonej grupy neuronów lub ostatecznie genom albo jakiemuś białku - było nieco smutnym podsumowaniem naszej , liczącej ok.1500 lat legendy/historii - niematerialnej duszy.

      Neurobiologia - nauka która jako jedyna postanowiła zająć się , tak od wieków zaniedbanym mózgiem - powoli odkrywa naszą rzeczywistą - materialną „duszę”.

      Biologia XXI wieku nie jest deterministyczna. Jest wyznaczana przez niezliczoną ilość przypadkowych zależności. Jest skutkiem tego mitycznego „machnięcia skrzydłami” motyla przypadku i kontekstu. Nasze warunki początkowe i kontekst dzieją się/zmieniają się - nieustannie od milionów lat. Nie ma (jak zwykle w bardziej skomplikowanych zdarzeniach ) ścisłych relacji przyczynowych między tworzącymi nas elementami, a ich przewidywalnymi skutkami.

      Wyodrębniony zestaw genów (czy pojedynczy gen) tworzy białko - ale jego domniemana funkcja jest praktycznie nieograniczona . Wszystko zależy do sytuacji w jakiej się akurat znajdujemy i od łańcuszka zdarzeń wyznaczającego naszą podmiotową (zazwyczaj niepowtarzalną) historię. Zdarzenia które były /są naszym udziałem kształtują nas - całkiem biologicznie - jeśli dodamy miliony lat ewolucji wszystkich tych istot - których dziedzicami jesteśmy - to wychodzi nam nasz nieodgadniony „umysł” równie nieuchwytny i poetycki jak niematerialna dusza.

      Tyle tylko - że nie oddzielając ciała od jakiegoś niematerialnego czynnika (duszy /umysłu) zyskujemy realną wiedzę na temat naszej gatunkowej rzeczywistości. ( i nie ulegamy legendom z wszelkimi tych legend głupimi konsekwencjami.)
      • scand Re: Kim się jest? 16.02.21, 11:25
        Zagadnienie duszy i ciała przypomina w zasadzie zagadnienie software'u i hardware'u. Oczywiście sotftware w działaniu nie istnieje bez hardware'u - tym nie mniej można pisać grube książki o softwarze nie wspominając nic o sprzętowej budowie komputerów. Dzięki ludzkim kognitywnym umiejętnościom abstrakcji jest to możliwe.
        • mu_ndek_on Re: Kim się jest? 17.02.21, 01:01
          Tak mi się zdaje, że to porównanie ( software/hardware) jest po prostu następną wersją - duszy i ciała.

          Nic tu nie jest niematerialne. Bywa nieuchwytne ale - to kwestia czasu i rozwoju młodego gatunku. Jesteśmy z „natury” biologiczni.

          Jest sam biologiczny „hardware” - tylko że na tyle skomplikowany, na tyle różnorodny - że niektórym - wdaje się niepojęty/niematerialny/nadnaturalny i … to wszystko.

          Myśli się dzieją we własnym biologicznym rytmie - nam dostępne jest tylko symboliczne przeczucie własnych właściwości. Uogólnione wrażenia niezbędne do przeżycia, ciągle wzbogacane i pogłębiane/komplikowane - mimo -że mechanizm niedostępny/ukryty (i jak wszystko co tajemnicze/ukryte - rodzi niestworzone historie czy rodowody) .

          Ciągle tkwimy w tym absurdalnym kulturowym podziale (dusza/ciało). Ciągle rozdzielamy - na to „co myślimy” i na to „co myśli”.
          Trudno się dziwić - to prawie 2500 lat tych pomysłów (przez 1200 lat dominacji kultury chrześcijańskiej to był jedyny dopuszczalny sposób myślenia)

          Ale jak stary jest ten pomysł dotyczący niematerialnej części naszej osobowości?

          To nieco bardziej sprytne zwierze Homo - pojawiło się gdzieś około 3 milionów lat temu. Nasz gatunek ma około 300- 250 tys. lat.
          W którym momencie pojawia się owa niematerialna cząstka - czy już wtedy? Czy może pojawia się 150 tys. lat temu, kiedy już fizycznie jesteśmy tacy jak dzisiaj - nie różniąc się fizycznie od naszych przodków z tamtego okresu - czy może wtedy właśnie wpadamy na pomysł - by wyróżnić się jakoś ze świata przyrody, dodając sobie coś - czego nikt inny niema?

          Najprawdopodobniej dusza ma jakieś 45- 55 tys.lat - wtedy właśnie ewolucja umożliwiła nam wykonywanie bardziej złożonych czynności/zachowań. Sztuka - inne działania symboliczne, zdolność rozwiązywania problemów (standaryzacja narzędzi) rozwijana mowa - coraz liczniejsze grupy społeczne itd. itp.
          Gatunek się zmienia i wreszcie owo symboliczne myślenie wraz ze zdolnością rozwiązywania np. problemów społecznych (władza, zależności) daje rozwiązanie - istota niematerialna w nas - jako podarunek od innej niematerialnej istoty- istoty istot (ułatwia biologiczną egzystencję a najbardziej jej koniec).

          Dodatkowa istota niebiologiczna w naszym ciele - ta idea nie mogła się przecież narodzić w biologicznym mózgu?
          Tak czy inaczej - wychodzi na to - że dusza zaatakowała nasz gatunek jakieś 50 tys, lat temu (możliwe także- że dusza musi się uczyć? I trwało to około 100 tys. lat?).
          A może to symbioza?- dwóch odrębnych organizmów - jak flora jelitowa albo mitochondria (koabitacja)?

          Psychofizyczna symbioza z którą było/jest nam wygodnie - ciągle zagarnia rzeczywistość ograniczając jej poznanie do uproszczonego jednostronnego wymiaru.
          A rzeczywistość kwacze.
          • scand Re: Kim się jest? 17.02.21, 10:40
            To ludzka zdolność do abstrakcji umożliwiła nam wyjść poza zwierzęce ograniczenia. Zwierzęta są zawsze konkretne.
            A abstrakcja sprawia że mówiąc np. 5 ( pięć jako liczba) nie musimy od razu wyobrażać sobie czego jest pięć... Pięć gęsi, pięć kaczek czy pięć psów ?
            Czy zatem liczba 5 istnieje? Co byś o tym powiedział Mundku ? Jeśli istnieje to jak istnieje?
            Można napisać traktat o liczbie 5 i jej relacjach z innymi liczbami.
            Jeśli tak - to może i można pisać traktat o duszy, pod warunkiem tylko aby tekst był spójny.
            • kalllka Re: Kim się jest? 17.02.21, 13:34
              Pisać mozna; traktat o duszy także
              Wystarczy, ze się „umie” pisać. Co znaczy umieć pisać?
              W anglojęzycznym kontekście- gdzie human being wyznacza dziedzine funkcji, nigdy nie spotkałam się z pejoratywnym doborem
              / hard czy softu/ wyglada na to ze wieki kolonizowania nauczyły ich wyrażania się przez szacunek. Sporo nauczył ich hindi, w którym
              każdy przejaw użycia można zrozumieć:
              go- nie/zaakceptować.

              Nie chce narzekać, ale zauważyłam ze i tu
              na forach dyskusje
                • scand Re: Kim się jest? 18.02.21, 14:14
                  ...idea programowania i komputera w ogóle teraz dominuje w kulturze.. Komputer jest świetnym narzędziem do uzyskiwania sumy dodatniej w grze społecznej..
                  • kalllka Re: Kim się jest? 18.02.21, 14:20
                    Chodziło mi o „programowanie” ludzi; ergo o takie/ neurolingwistyczne/ przygotowywanie wątków by i odpowiedz_i były przygotowane.
                    Taki typ pracy nie ma nic wspólnego z komputingiem ogólnie mowiac, jest nieakceptowalny w branży, a w Niemczech nielegalny.
                      • kalllka Re: Kim się jest? 19.02.21, 13:24
                        Niewiele mogę w temacie. Dopiero wychodzę z uprzedzeń, stygmatów... i tym podobnych socjologicznych wlepek i stereotypów.
                        Z doświadczenia wiem, ze dyscyplina poznawcza to sztuka- szuka natury rzeczy. Nie poucza jest sztuka indywidualnego bycia tu i teraz i z samym sobą. Poza tym obywa się bez bólu, daje poczucie zadowolenia z wypełniania obowiązków i prawidłowej postawy.
            • mu_ndek_on Re: Kim się jest? 19.02.21, 00:19
              {No ,nie wiem, Scandzie - jak Ci to powiedzieć … Ty również jesteś zwierzęciem.
              Osobiście, jako prosta małpa usiłuję się nie wywyższać - zresztą , jakby na to zareagowały zwierzęta obok których żyję? (wolę nie ryzykować jakiś towarzyskich nieporozumień - choć nie zawsze w swoim postępowaniu są konkretne i czasami wykazują się poczuciem humoru lub bezinteresownym współczuciem - potrafią od czasu do czasu - rzeczywiście konkretnie się obrazić (szczególnie kotka) - no ale jakie zwierzę jest wolne od takich humorów? To nie jest wątek pt. „jak bardzo różnimy się od zwierząt i czemu to jest dla nas takie ważne”)}


              Ile to już razy pisałem, że ciało nas sobie wymyśliło dla większej pewności przetrwania - a poza symbolicznym poznawaniem nie mamy innego sposobu oglądu świata.( w ten nieunikniony sposób powstaje mnóstwo osobnych podmiotowych światów , które za sprawą iluzorycznej świadomości egzystują nieco osobno i jednocześnie wszystkie razem jako młody ciekawski gatunek. Czyli, co wynika już z Hum’a - jeśli chcemy osiągnąć poznanie „pewne” i uzasadnione ,może ono dotyczyć naszych idei lub wrażeń)

              Takie abstrakcyjne języki jak symboliczny język matematyki ciągle mają nadzieję na tzw. „rzeczywistą” obiektywność. Ciągle się takie języki rozwija - aż do momentu - kiedy ich idealistyczne dążenie załamuje się pod ciężarem skomplikowanego/różnorodnego świata. Wtedy pozostaje tylko liczyć i nie zajmować się tego liczenia ontologicznymi podstawami. Zaletą tych języków jest ciągły rozwój okupiony jednak kompletnym abstrakcyjnym odjazdem nie znajdującym na tym świecie „rzeczywistych” odzwierciedleń jak np. narzędzia, którymi się posługują w swoim idealistycznym wszechświecie (czyli np.liczby).


              Ale… chyba nie stawiasz na równi ?- wysoce abstrakcyjnego/symbolicznego języka matematyki i nieco zmurszałego teologicznego (również symbolicznego/legendarnego) bajania o niematerialnej duszy?


              Jakoś mi się wydaje, że poziom abstrakcyjnego uogólnienia tych dwóch dziedzin jest - nie do porównania, a szczególnie zwróciłbym uwagę na praktyczne skutki tych odrębnych języków symbolicznych

              Na podstawowym poziomie - matematyka poszukuje rozwiązań zmierzających do głębszego poznania świata - a teologia… już wszystko wie - i to nie tylko o tym świecie, ale i o tamtym. Teologia niczego nie poznaje ona próbuje usprawiedliwić dogmaty. Tam się nic nie zmienia - nawet podręcznik ciągle mają ten sam - po jednym na religię.

              Matematyka jest logicznym ciągiem wynikającym z innych matematyk i używana jest min. do potwierdzania lub planowania naukowych/materialnych doświadczeń - czyli takich ,których wyniki muszą być potwierdzone faktami.
              Historycznie doświadczenia teologi nazywamy cudami i ich materialne potwierdzenie zazwyczaj okazuje się magiczną sztuczką.
              Czyli konsekwencje owych dwóch abstrakcyjnych języków wydają się diametralnie różne. Po czynach ich poznacie?


              Co by się stało gdyby wszystkie traktaty teologiczne zniknęły - a zamiast nich powstałyby traktaty o liczbach ? No, to byśmy, (być może) - nie mieli 1500 lat jałowego buksowania w nauce, tylko rozwój tej dziedziny poznania - a tak mieliśmy zapaść i przysłowiową liczbę aniołów/diabłów na szpilce. (ostatnio zafrapował mnie pomysł matury z religii - tak, to może być ów brak rozróżnienia - między bajką a logiką)

              Abstrakcyjny język matematyki jest objawem gatunkowego pędu poznawczego do rozwiązywania problemów napotkanych w „rzeczywistości” (mimo, że jej „przedmiot” już dawno oddalił się od jakichkolwiek „rzeczywistych” obiektów wszechświata odwzorowując raczej gatunkowe schematy mózgu.)

              Natomiast -bajania o duszy - są raczej ucieczką od „rzeczywistości” i brakiem cierpliwości w wyjaśnianiu świata .Są ułatwionym, nie wymagającym wiedzy ograniczonym uproszczeniem (pominę tym razem wszelkie krwawe konsekwencje religijnej walki o własne ideały - o ile wiem, nigdy nie doszło do krwawej rzezi między zwolennikami przeciwstawnych twierdzeń matematycznych, być może dlatego, że matematyka raczej wynika ewolucyjnie z historycznych matematyk i raczej łączy - a nie dzieli ,no chyba że np.ułamki. Za zwolennikami liczb, zazwyczaj nie stoją żadne fanatyczne hordy.)

              Można by jeszcze pisać i pisać (jednak pisałem i pisałem) o różnicach między liczbą a duszą i konsekwencjach traktatów matematycznych lub teologicznych. Rzeczą najistotniejszą wydaje się fakt - że teologia z braku logicznych i naukowych podstaw- już dawno osunęła się w ideologię (również z nieco bardziej obrzydliwych powodów) - co jak się zdaje, matematyce nie grozi.
              • scand Re: Kim się jest? 19.02.21, 09:42
                Bardzo ciekawe rozważania Mundku, na pewno warte dogłębnego rozważenia. Dobrze uchwyciłeś różnice między teologią a matematyką, aczkolwiek nie jestem przekonany, że teologia nie może się jakoś rozwijać. Obie dziedziny idą w stronę abstrakcji, choć abstrakcyjność matematyki jest już daleko bardziej posunięta. Ciekaw jestem czy znasz np. algebrę abstrakcyjną i co o niej sądzisz.. tu symbolizm zatryumfował w pełni, stworzyliśmy teorię operacji na obiektach, które mogą być czymkolwiek..

                Matematykę nazywam sztuką samo-programowania umysłu człowieka, pod tym względem teologia również ją jest. Może to dowodzi dlaczego wielu matematyków było ( jest?? ) ludźmi religijnymi..
                • mu_ndek_on Re: Kim się jest? 21.02.21, 21:02
                  Patrząc nieco złośliwie na całość i nie wydzielając z tego rozległego obszaru (mniej więcej ,algebry abstrakcyjnej) żadnej określonej dziedziny - można powiedzieć — że to coś w rodzaju - pomieszania (u „najwybitniejszych przedstawicieli” ) poezji hermetycznej , Platona i Junga - o nieznośnym smaczku gnostycznym - coś jak niespełnione wieszczenie mistyczne czyli teologiczno - matematyczny „helleryzm” (tak to nazywam od ks.prof. Hellera) Takie odniosłem wrażenie, ze spotkania które odbyłem - dawno temu. Ale to chyba Twoja dziedzina - więc może, to raczej Ty powinieneś podzielić się własnym opisem.

                  Co znaczy abstrakcja w matematyce? a jeszcze - algebra abstrakcyjna? (techniczne określenia np. „Iloczyn dwóch ideałów jest ideałem z definicji”?)
                  Coś jak symbolizm abstrakcyjny - a to raczej bez sensu.
                  W matematyce to brzmi- jak jakaś naciągana racjonalizacja lub zastosowanie modnego pojęcia (sztuka abstrakcyjna?) bez zrozumienia samego określenia.
                  Ale to nie moja dziedzina.
                  • scand Re: Kim się jest? 22.02.21, 09:48
                    Ok. Nie jest konieczne wchodzenie w szczegóły. Zauważmy jedynie, że odrywając się od rzeczywistości ( proces abstrakcji) dzięki temu dostajemy klucze do panowania nad nią, kiedy w końcu się zdecydujemy na powrót. Gdybyśmy jak zwierzęta byli z nią ciągle związani bylibyśmy tylko zwierzętami.
                    Jest to paradoksalne, ale jednak tak, z jakiejś przyczyny, jest.
                    ***
                    Używanie pojęcia nadczłowiek wprowadzone przez moralnego bajkopisarza Nietzschego, skompromitowało się w historii, ale faktycznie może sens ma pojęcie nad-zwierzę.

                    Ludzie to nad-zwierzęta ?
                    • mu_ndek_on Re: Kim się jest? 22.02.21, 21:02
                      Szczegóły zazwyczaj są potrzebne - jeśli nie chcemy poprzestać na powierzchownych mniemaniach.
                      Nie rozumiem co nazywasz „abstrakcją” - może jakiś przykład.


                      Moje przypuszczenia są następujące :
                      W Twoim ujęciu „oderwanie od rzeczywistości”
                      to po prostu - każde myślenie ? -które jest naszą codziennością tyle że nie poświęcone tzw. problemom trywialnym?
                      W tej sytuacji - najpełniej realizujemy postulat „abstrakcyjności”, każdej nocy w głębokim śnie. A owe klucze zdobyte w krainie abstrakcji - to pewnie tłumaczenie snów?

                      Proces myślenia skierowany na rozwiązywanie problemów - jeśli jest realizowany z pomocą wyobraźni (a zazwyczaj jest) nie jest „abstrakcją” - chyba ,że masz na myśli abstrakcję w filozofii czyli proces w wyniku którego otrzymujemy abstrakt.

                      Abstrakcja to pojęcie z zakresu sztuki.


                      ps

                      ***** *** - zapomniałeś wstawić pięciu gwiazdek na początku.

                      Najwyraźniej moje tłumaczenia co do F.N. nie trafiają - ale znów - nie wysunąłeś żadnych argumentów - poza obiegowymi mniemaniami.

                      A na dodatek posługując się tymi stereotypami proponujesz nowy dyskryminujący podział na - „nad- zwierze” - „zwierze” (z czasem powstałaby pewnie kategoria - „pod-zwierze”?)

                      To jest ten mechanizm - podobnie, jak ci którzy nie rozumiejąc Fryderyka - zaproponowali zbrodniczą ideologię usprawiedliwiając ją poglądami - których nie znali .

                      Mechanizm - który świadczy raczej o niezaspokojonej instynktownej zwierzęcej potrzebie dominowania. Od kiedy homosapiens został udomowiony i ma większe pole do wyrażania tej podstawowej potrzeby - bycia ważnym - wyraża ją na wiele sposobów i co jest niebezpieczniejsze racjonalizuje sobie tę ewolucyjnie nabytą cechę na wiele sposobów. Manipuluje własną potrzebą dominacji (oraz odrzucenia innych ) wymyślając legendy na własny temat ( np. Posiadanie nieśmiertelnej duszy lub pochodzenie od nadprzyrodzonych tworów własnej wyobraźni itp itd). A to tylko całkiem pospolite rozwiązania potrzebne do przetrwania organizmu - mimo- że w historii gatunku ,bywały okresy kiedy ów instynkt był bardziej potrzebny niż dzisiaj - to jednak ciągle jest w nas i działa.


                      Jak to już pisałem homosapiens różni się od innych zwierząt jedynie przypadkowym ewolucyjnym szczęściem ( poczynając od przypadkowego ocalenia z katastrofy eliminującej gadzią konkurencję (dinozaury) a kończąc na wymykaniu się własnej głupocie - jeszcze przez jakiś czas)
                      • scand Re: Kim się jest? 23.02.21, 10:02
                        Chodziło mi oczywiście o matematykę. Odrywamy się tu od konkretów, a uzbrojeni potem w abstrakcyjną teorię uzyskujemy klucze do panowania nad fizyczną rzeczywistością.

                        ***

                        Pod_zwierzę? Pewnie nadawałyby się tu owady...

                        Nietzschański nadczłowiek też miał dominować, więc nic dziwnego że nadzwierzę-człowiek również dominuje nad zwierzętami. Nie jest to nawet postulat, a po prostu realny fakt.
                        • kalllka Re: Kim się jest? 23.02.21, 11:47
                          Matematyka to taki sam, jak każdy inny, język- komunikacja gatunkowa. Nalezy do zbioru Natura i pod(!) zbioru języków warunkowanych...
                          Mozna się go nauczyć będąc człowiekiem, z tym ze nie wiemy (jeszcze) czy zwierzęta umieją matematykę nie umiejąc jej wyrazić na nasz sposób.
                          Co do mieszanki wybuchowej/ idei nitschanskiego nadczłowieka, budującej siatkę społecznych zależności; to dzisiaj, po doświadczeniach obu wojen i okresie wzmożenia technologicznego jest traktowana logicznie czyli idea nadteoizmu =technicznej niższości nad naturalna wyższością. Jedna z tez socjalizmu- utopijnej wierze(!) w czlowiecze nadmożliwości.
                          Systemowi społecznemu zbudowanemu w chorobowych” okolicznosciach przyrody”:
                          niedożywieniu, krzywicy i gruźlicy, głównych sprawczych filozoficznych, XIX wiecznym świecie.
                          • scand Re: Kim się jest? 23.02.21, 13:20
                            Możliwości człowiek ma spore skoro osiągnął już poziom możliwej potencjalnej zagłady całego życia przez atomową synchronizowaną katastrofę.

                            Miejmy tylko nadzieję, że przezwyciężywszy w sobie zwierzę ludzkie nad_zwierzę stanie się w końcu stabilnie dobre.
                        • mu_ndek_on Re: Kim się jest? 23.02.21, 21:02
                          Mniej więcej rozumiem co chciałeś powiedzieć - jednak trudne relacje ,między nami a rzeczywistością - i tym , co się nam wydaje na jej temat - jak dla mnie wymagają przykładów. Używanie narzędzi symbolicznych nie zawsze odsyła do „abstrakcji” a „abstrakcja” - po zbadaniu i nabyciu wiedzy - okazuje się całkiem powszechna i prosta.

                          ps

                          Nietzsche nie chciał nad niczym dominować (przytaczałem cytaty). Przewidywał/chciał koniecznych zmian i te zmiany nastąpiły.
                          Niewątpliwie homosapiens dominuje nad krewniakami.

                          Widziałeś ubój rytualny ?- to przykład dominacji ze względów na usposobienie homosapiensa - jak i ze względu na wymogi głupawej religii - czyli dodatkowe tortury w imię nieśmiertelnej duszy i życia niebiańskiego u boku miłościwego/łagodnego ojca - niestety mniej łagodnego dla zwierząt - ale niebo jest tylko dla nad-zwierząt.

                          Fryderyk walczył z takimi głupotami.

                          Dominacja nad głupotą ? - jestem gotowy czasami ją uznać - a wręcz dopuścić w ramach obrony przed brutalną dominacją ciemnoty.

                          ***** ***

                          pss
                          (osobiście będę miał teraz problem z własną klasyfikacją - czy jako prosta małpa, jestem zwierzęciem - czy może „nad” - eee… chyba jednak zdecydowanie pozostanę zwierzęciem)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka