reinadelafiesta
22.02.19, 12:57
Coraz częściej spotykam się z taką postawą: nie podoba ci się - to twój problem. Przeszkadzają ci krzyczące dzieci w restauracji? Trudno, masz problem, bo to tylko dzieci. Matki karmiące w galeriach, zmieniające pieluchy potomstwu publicznie? To nie ich problem, tylko twój. Hałaśliwy sąsiad? Ups, masz problem. Wyprowadź się do domu pod miastem. Rowerzysta jadący jak święta krowa? Wpadający na pasy w ostatniej chwili? Gadający ludzie w kinie? Spóźniający się na spektakl? Niereagująca obsługa?
Coraz częściej łapię się na tym, że mam problem. I nie wiem, przesadzam? Mam nadmierne wymagania? Pech? Czy może jakaś rozprzestrzeniająca się zaraza nieliczenia się z innymi?