Przypomniał mi się dowcip z czasów... prehistorycznych.
<<Uczony badał słuch muchy:
Oberwał musze skrzydła, położył ją delikatnie na stole i mówi: "idź!". Mucha
zaczęla iść.
Oberwał dwie nogi, położył na stole i mówi: "idź!". Mucha znowu zaczęła iść.
Oberwał następne dwie nogi, położył muchę na stole i mówi: "idź!". Mucha nic.
Uczony notuje: "Po oberwaniu skrzydeł i czterech nóg mucha ogłuchła".>>
Mamy podobne oczy, podobne uszy
te same informacje "wlatują" do naszych (podobnie zbudowanych) mózgów...
Jak to się dzieje, że wyciągamy nieraz wnioski prawie "na miarę" owego
"uczonego"?
To wszystko powyższe bez kontekstu,
(a właściwie w kontekście, ale zupełnie nie filozoficznym