Dodaj do ulubionych

jasnowidzenie

02.10.07, 20:00
Kilka dni temu Wiadomości gazeta. pl, była taka informacja,
co z pamięci przytaczam: „ została odnaleziona ostatnia
ofiara białego szkwału, który szalał na Mazurskich jeziorach.
Do policji zgłosiła się rodzina zaginionego z mapką od
jasnowidza Jackowskiego, na której zaznaczone było gdzie
znajduje się ofiara”
I rzeczywiście, tam w trzcinach na głębokości 1,5. m znaleziono
ofiarę.
No dobrze że odnaleziono, ale to rujnuje moje pojęcie
o postrzeganiu realnego świata. Czyli co, równolegle
istnieją też światy nierealne, które mogą się wplatać
w realia, do których łącznikami są jedynie wybrane osoby?
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: jasnowidzenie 02.10.07, 22:46
      Zaprzyjazniony lekarz, internista z wieloletnia praktyka, syn pary
      lekarskiej, maz lekarki, ojciec dzieciom i do tego Francuz (no to
      ostatnie dodane zartem, chociaz prawdziwe), w chwili wyglaszania
      ponizszego zdania majacy okolo 40 lat rzekl: jako lekarz spotykam
      sie co jakis czas z takimi sytuacjami, ktorych nijak przy pomocy
      wiedzy nie jestem w stanie sobie wytlumaczyc, a bardzo sie staram.
      Dodam jeszcze ze facet jest niewierzacy, wiec jak o niego chodzi
      cuda tez odpadaja. Ja tam za malo wiem, zeby miec pewnosc ze cos nie
      istnieje tylko dlatego ze ja tego nie widze, albo o tym nie wiem.
      Trzeba sobie zawsze zostawic malutka furtke do nieskonczonosci. A
      malutka, zeby sie przez nia szalbierze i hochsztaplerzy nie
      przedostawali czlowiekowi do mozgu zmeczonego mysleniem.
    • zettrzy Re: jasnowidzenie 03.10.07, 00:58
      dlaczego jasnowidzenie ma byc nierealne?
      my po prostu malo o nim wiemy
      • okimita Re: jasnowidzenie 03.10.07, 13:48
        No Zettrzy, tego się nie spodziewałem, a Twój analityczny
        umysł. Skwitowałaś, że niby uznajesz jasnowidzenie, ale
        mało o nim wiemy i już. Czyli bez właściwym Tobie dociekań,
        skąd, dlaczego i po co. Liczyłem na Ciebie, ale widzę, że z tym
        problemem muszę udać się do jasnowidza.
        • zettrzy Re: jasnowidzenie 06.10.07, 22:33
          no nie wiem czego tutaj dociekac - to jak w tej piosence

          odkopywalismy miasto Pompeje
          jak sie odkrywa spodziewane lady
          gdy okiem ludzkim nie widziane dzieje
          jutro uznane potwierdza poglady
          z ktorych dzis jeszcze glupcow tlum sie smieje

          po prostu, istnieja fenomena ktorych nie potrafimy wytlumaczyc, co
          nie znaczy ze sa to fenomena "nadprzyrodzone", wydumane czy
          nierealne - w koncu nasze mozliwosci poznawcze maja granice i byc
          moze nigdy nie bedziemy w stanie ich wyjasnic
          tak samo jest w "oficjalnej" nauce - teoria grawitacji sobie, teoria
          pola elektromagnetycznego sobie, mechanika kwantowa sobie, kazda da
          sie zweryfikowac eksperymentalnie ale zadna nie da sie pogodzic z
          pozostalymi - pogodzic naukowo, znaczy, bo w naturze wspolistnieja
          bez konfliktow
          no wiec, skoro nie potrafimy wyjasnic nawet czym jest grawitacja
          (jak to genialnie ujal Newton, "kto chce niech zdefiniuje co to
          jest, ja tylko moge opisac jak to dziala"), mimo ze wiemy ze jest
          (naukowo wiemy) i doswiadczamy jej bez ustanku, dlaczego mamy umiec
          wyjasniac jasnowidzenie? ja odrozniam kolory dotykiem, ale dlaczego
          tak sie dzieje - w koncu kolor to nie faktura, prawda? - nikt nie
          wie, mimo ze zawiazywali mi oczy na slepo, dawali kolorowe zetony i
          prosili o zbudowanie obrazka... i wyobraz sobie ze na koniec, kiedy
          mi zdjeli te przepaske z oczu, ja ciagle nic nie widzialam (nerwy
          oczne ciagle nie doszly do siebie), a widzowie wpadli w szok, bo
          obrazek byl jak najbardziej kolorystycznie prawidlowy - szary dom z
          czerwonym dachem, zielone drzewo, brazowa droga, niebieskie jeziorko
          kolo domu... zetony byly z tego samego plastiku i slowo daje kazdy
          kolor mial inny ciezar, temperature, gladkosc, jednym slowem dalo
          sie to wyczuc dotykiem
          i podobno to nie jest jakas osobliwa wlasciwosc, bo dermooptykow
          jest calkiem spora ilosc
          • okimita Re: jasnowidzenie 07.10.07, 13:36
            Zettrzy napisała o swoich właściwościach rozróżniania kolorów
            dotykiem. W pewnym sensie da się to wytłumaczyć.
            Skoro kolor jest falą, a kolory można podzielić na zimne i ciepłe,
            czyli posiadające różnice temperaturowe, to wniosek że Zettrzy
            wyczuwa temperaturę a zatem kolor. Takie właściwości u ludzi
            nie są normalne, a więc Zettrzy jest nienormalna w sensie
            pozytywnym.
            W powyższym przypadku, fala czyli energia jest wyczuwalna
            jak sądzę w dotyku bezpośrednim, a zdaje się, że w odległości
            jednego centymetra byłaby niemożliwa.
            Aby się pośmiać, ja u siebie zauważyłem, ze jak przede mną
            idzie ładna zgrabna i powabna a ja sobie te ładności bezkarnie
            oglądam ( niech rzuci kamieniem men, który tego nie robi) to
            jeśli zatrzymam wzrok na jej ładniejszych ładnościach to
            z reguły ona sobie coś w tym miejscu poprawi.
            • zettrzy Re: jasnowidzenie 07.10.07, 18:50
              > dotykiem. W pewnym sensie da się to wytłumaczyć.

              ale tylko w pewnym sensie, bo roznica dotyczy nie tylko temperatury,
              i nie zawsze temperatury

              > jeśli zatrzymam wzrok na jej ładniejszych ładnościach to
              > z reguły ona sobie coś w tym miejscu poprawi.

              no widzisz... a kwestionujesz jasnowidzenie
              • okimita Re: jasnowidzenie 07.10.07, 20:07
                Ależ droga Zettrzy, wyczuwanie kolorów o którym piszesz,
                ze nie dotyczy tylko temperatury , ale jeszcze czegoś.
                No to właśnie czego, zdaje się że ja ciągle o to pytam.
                I nie zbądź mnie odpowiedzią, że samochód jedzie bo
                ma silnik, a lwy występują także w ogrodzie zoologicznym.
                • zettrzy Re: jasnowidzenie 07.10.07, 20:17
                  no niestety samochod jedzie dlatego ze ma silnik, chociaz nie tylko
                  silnik... co do tego dodatkowego czegos - nie wiem, po prostu zolty
                  jest w dotyku inny niz zielony, oczywiscie jesli sa z tego samego
                  materialu (zolte drewno jest w dotyku inne niz zielony lisc z
                  przyczyn innych niz roznica koloru)
                  nawet waga - niby zetony byly z tego samego plastiku i wazyly,
                  wedlug wagi, tyle samo co do grama, a jednak jedne kolory byly jakby
                  ciezsze niz inne
                  po prostu, to jest caly zespol wlasciwosci ktory sie dodaje do
                  roznicy wyczuwalnej palcem i dlonia, cos jak zespol dzwiekow dodaje
                  sie nam do zestawu odbieranego swiadomie jako melodia
                  • okimita modły o deszcz i jasnowidzenie 07.10.07, 22:13
                    Zostańmy na chwilę przy energii, samochód porusza się,
                    bo została zamieniona energia zawarta w paliwie na energie
                    mechaniczną. Jak sądzę jasnowidzenie jeśli już to też energia,
                    a nie jeszcze coś tam. Twoje Zettrzy właściwości nazwałbym
                    jasnoczuciem a nie jasnowidzeniem.
                    Ale do tematu: główny szaman w naszym rządzie zaproponował
                    w czasie suszy modlitwę o deszcz. Rozpatrując jasnowidzenie
                    jako energię, czy wznoszone modły nie są aby skupieniem
                    energii w jakimś celu (deszczu). Sądzę że po Red-Bullu dla każdego
                    i modłach deszcz by spadł na pewno.
                    • scand Re: modły o deszcz i jasnowidzenie 11.10.07, 09:03
                      > Ale do tematu: główny szaman w naszym rządzie zaproponował
                      > w czasie suszy modlitwę o deszcz. Rozpatrując jasnowidzenie
                      > jako energię, czy wznoszone modły nie są aby skupieniem
                      > energii w jakimś celu (deszczu).

                      Najgorsze jest to, że w tym samym czasie setki innych ludzi
                      urlopujących akurat mogą prosić o brak deszczu.
                      Jedna energia przeciwstawia się drugiej wink
          • okimita Re: jasnowidzenie 07.10.07, 13:59
            -Herkulanum idąc spopieloną miedzą
            udając uczonych,
            też nie wiele wiedząc.
    • kamfora Re: jasnowidzenie 04.10.07, 08:29
      okimita napisał:

      > to rujnuje moje pojęcie
      > o postrzeganiu realnego świata.

      Mam do Ciebie pytanie:
      Czy człowiek postrzega czas?
      • okimita Re: jasnowidzenie 04.10.07, 19:15
        Czas sam w sobie jest pojęciem abstrakcyjnym,
        Ale czas np. od –do jest pojęciem wyliczalnym
        (rok, doba, podział doby).
        Żartując: inny jest czas w poczekalni a inny gdy
        pędzimy bo późno.
        Kamforo, że odpowiadam na Twoje pytanie, ale
        nie jestem pewien czy o to chodziło.
        A, sprawdzam swoje jasnowidzenie na totku,
        ale już jasno widzę, że nie jestem jasnowidzem.
        • kamfora Re: jasnowidzenie 04.11.07, 23:14
          Niedawno czytałam artykuł Wojciecha Szarańca "Nasz Świat" - Miesięcznik W
          drodze nr 6 /1997.("Artykuł ten jest próbą fizycznej interpretacji naszej
          rzeczywistości i zawiera przemyślenia autora co do natury otaczającego nas
          świata. Jaki on jest, ten - podobno - najpiękniejszy ze światów, czy istnieje
          tylko to, czego możemy dotknąć, czy też istnieje tylko to, czego możemy
          doświadczyć, a może istnieje coś więcej...?").

          Niestety, archiwum w sieci zaczyna się od roku 1998 ;-(
          Pozwalam sobie na przepisanie kilku zdań, próbujących zinterpretować m.in.
          jasnowidzenie:

          "Dusza ludzka przywiązana jest do biegu czasu tylko za życia. To przywiązanie
          zostaje zerwane w momencie śmierci. Wtedy dusza cofa się w czasie do momentu
          swoich narodzin i przechodzi jeszcze raz przez całe swoje życie , dzień po dniu,
          godzina po godzinie, minuta po minucie. To wygląda jak film z całego życia.
          Doświadczali tego ludzie będący w sytuacji zagrożenia życia. Ta powtórna podróż
          przez życie kończy się...w momencie śmierci, a zatem dla zewnętrznego
          obserwatora trwa ona nieskończenie krótko. W nieskończenie krótkim czasie dusza
          poznaje całe swoje życie. Ale śmierć nie jest jedyną możliwością oderwania duszy
          od biegu czasu. To może się zdarzyć czasami lub regularnie w ciągu normalnego
          życia. Mówimy wtedy, że mieliśmy "proroczy sen". To może także być wyjaśnienie
          wizji proroczych, jak również często występującego u ludzi poczucia, że kiedyś
          już byliśmy w takiej sytuacji. Nasza jaźń była przesuwana w przyszłość i
          oglądała już taką sytuację".
    • grey-pippin Re: jasnowidzenie 06.10.07, 14:53
      Moze to o to chodzi ze niektorzy potrafia zmyslami ogarnac wiecej
      niz inni. Mozna by to porownac do tego jak ludzie operuja rozumem,
      jeden na poziomie 10 latka mimo, ze jest dojrzalym czlowiekiem, a
      inny wzlatuje na takie wyzyny, ze tylko kilka osob na ziemi moze
      zrozumiec i docenic jego mozliwosci. Komunikacja miedzy takimi
      osobami moze byc praktycznie niemozliwa.
    • vicca są rzeczy na ziemi i niebie... 11.10.07, 08:12
      ...które się filozofom nie śniły.
      Ja też nie specjalnie wierzę w takie rzeczy, ale są tacy (np. moja mama, kilka
      koleżanek), którzy biegają po wróżkach itp.
      Dlaczego?
      Wydaje mi się że w ludzkim życiu jest za mało "cudowności" a ludzie potrzebują
      wierzyć w coś co ich o tym przekonuje. I chcą to widzieć tu na ziemi a nie po
      śmierci jak im to obiecują różne wierzenia religijne.

      Pzdr ciepło
      Vicca
      • sefdzi Re: są rzeczy na ziemi i niebie... 11.10.07, 10:11
        Ja od pewnego czasu robię sobie doświadczenie, budzę się i usiłuję
        odgadnąć jaka jest godzina. Przywołuje zegar który wisi nad łóżkiem,
        po prostu go widzę i prawie zawsze zgaduję. W sobotę i niedzielę
        jest trudniej, bo większy rozrzut moich wybudzeń, ale też w zasadzie
        trafiam.

        Coś tam w człowieku jednak siedzi, nie tylko mędrca szkiełko i oko...
    • scand Re: jasnowidzenie 11.10.07, 11:25
      Test na zdolności paranormalne na stronie

      www.scientificpsychic.com/paranormal.html
      Ciekawe czy obiektywny smile
      • okimita diś trzynasty 13.10.07, 13:50
        -trzynastego, to mit czy co innego?
        • zettrzy Re: diś trzynasty 13.10.07, 22:11
          ale nie piatek!
          nie liczy sie!
        • scand Re: diś trzynasty 15.10.07, 09:36
          Ciekawe jak to jest u muzułmanów - oni posługują się innym
          kalendarzem. W Rosji do rewolucji też był inny kalendarz smile
          ( w sumie to co ciekawe, który był stosowany w Polsce w zaborze
          rosyjskim ? )
          • witekjs Dat nowego i starego prządku 15.10.07, 10:19
            "W miarę postępów rusyfikacji po upadku powstań listopadowego i styczniowego -
            stary styl stawał się stopniowo jedynym obowiązującym urzędowo sposobem
            datowania w tym zaborze. Sytuacja ta trwała do wycofania się Rosjan z Polski w
            1915 roku".
            pl.wikipedia.org/wiki/Daty_nowego_i_starego_porz%C4%85dku
            Witek smile
            • scand Re: Dat nowego i starego prządku 15.10.07, 10:30
              > stary styl stawał się stopniowo jedynym obowiązującym urzędowo
              sposobem
              > datowania w tym zaborze. Sytuacja ta trwała do wycofania się
              Rosjan z Polski w
              > 1915 roku".

              I wtedy piątki trzynastego przesunęły się smile
              • witekjs Re: Dat nowego i starego prządku 15.10.07, 11:22
                > I wtedy piątki trzynastego przesunęły się smile

                Na jakiś czas, a już teraz, chyba nie działają /mój nr mieszkania 13 smile/.

                Witek
                • scand Re: Dat nowego i starego prządku 15.10.07, 11:42
                  Z przytoczonych powyżej przykładów widac, że obiektywnie nie ma
                  żadnej podstawy żeby działało wink
                  • sefdzi Re: Dat nowego i starego prządku 15.10.07, 12:09
                    13-tego jest za często, coś co przynosi pecha musi być raczej
                    rzadkie i możliwe do uniknięcia.
                    Np. kot czarny, jak przebiegnie ulicę to można jakąś starowinkę
                    przed siebie puścić, ona już sobie pożyła.
                    A 13-tego jest co miesiąc, normalnie trzeba funkcjonować, no chyba
                    że ma się wolny zawód, np. jest się filozofem i całe dnie
                    przesiaduje się w kawiarence, to 13-tego można tam nie pójść...
                    • okimita Re: Dat nowego i starego prządku 15.10.07, 21:08
                      O kurde Sefdzi, dałeś namiar na swój blog, tam jest chyba
                      scenariusz do Hollywood-u na nową Casablankę.
                      To o twój wpis p.t. ”Bez tytułu” cz. I i II.
                      A oto streszczenie Twojego wpisu:
                      On (pewnie Bogart) wysiadł z autobusu bo autobus dalej nie jechał.
                      Toteż on (pewnie Bogart) poszedł do kawiarni. Ona (pewnie Ingid
                      Bergman)przyjechała sportowym autem. On (Bogart) wyjął pistolet i ją
                      (Ingid)zastrzelił. Jej krew zmoczyła miętowe tik-taki. On(Bogart)
                      oddalił się w stronę oceanu.
                      Kurde, trapi mnie to czy chodziło Ci o te zamoknięte tik-taki
                      (miętowe),
                      i czy on (Bogart) poszedł do oceanu aby się utopić, czy aby wyjść
                      na drugim brzegu oceanu- kurde.
                      • fedorczyk4 Re: Dat nowego i starego prządku 15.10.07, 22:11
                        No fajnie, ale jak to wszystko ma sie do "jasnowidzen"? Przciez
                        wiadomo ze nasz mozg dziala rowniez we spol ze spol z
                        podswiadomoscia, wiec prorocze sny wynikaja z podswiadomej analizy
                        zjawisk zarejestrowanych podprogowo. Czyli takich ktore zauwazylismy
                        nieswiadomie. Ale to nie wyjasnia wszystkiego. Po wrozkach nie latam
                        i mojeje matce tez nie pozwalam. Calkowicie wystarczaja mi nasze
                        domowe "wrozby" wynikajace z lekow(nie lekow chemicznych) ktore maja
                        tendecje do samorealizacji wynikajacej z kierowanego podswiadomie
                        postepowania. A czy ktos mial do czynienia z autentycznym, zlozonym,
                        jasnowidzeniem?
                        • zettrzy Re: Dat nowego i starego prządku 16.10.07, 01:50
                          no mnie sie pare razy zdarzylo dziwne uczucie, ze cos sie stanie nie
                          tak, i raz ktos na mnie napadl, drugim razem tez... tzn. wiedzialam
                          NA PEWNO ze mnie spotka cos zlego, ale nie co i dokladnie gdzie i
                          kiedy
                          czy to jest jasnowidzenie nie mam pojecia, byc moze bardziej podpada
                          pod kobieca intuicje
                        • scand Re: Dat nowego i starego prządku 16.10.07, 09:40
                          Podprogowość ..
                          Ciekawy artykuł o, między innymi, naszej skłonności do
                          interpretowania przypadkowego jako uporządkowanej całości

                          www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4553472.html
                          • okimita syndrom ofiary 16.10.07, 11:52
                            Zettrzy pisze o dwukrotnym na siebie napadzie,
                            których poprzedziło odczucie spotkania czegoś złego,
                            zastanawiając się teraz czy to było jasnowidzenie,
                            czy też aby intuicja kobieca.
                            A może zadziałał syndrom ofiary i ta aura jaką ofiara roztacza.
                            Napastnik mając wyrobiony instynkt szybko wyłapie ofiarę.
                            Zettrzy wtedy w jakiś sposób sygnalizowała swoją niepewność
                            Jeśli tkwiło w niej, że coś złego się stanie, to zło musiało się stać
                            Ale mogą być sytuacje, że przyszła ofiara nękana złymi
                            przeczuciami sama doprowadzi do tego by zło się stało byle
                            uwolnić się od złych przeczuć i mieć to za sobą.
                            • scand Re: syndrom ofiary 16.10.07, 14:27
                              Niestety ja nie odczuwam raczej takich przeczuć więc niewiele mogę o
                              nich powiedzieć. Kiedyś spadłem z drabiny i nie miałem przeczucia,
                              że z niej spadnę bo inaczej chyba na nią bym nie wszedł wink
                              • okimita Re: syndrom ofiary 16.10.07, 17:51
                                Bo to była kara za te jabłka u sąsiada.
                                • jul.s Re: syndrom ofiary 16.10.07, 20:50
                                  ...wracam na poczatek..

                                  <Kilka dni temu Wiadomości gazeta. pl, była taka informacja,
                                  co z pamięci przytaczam: „ została odnaleziona ostatnia
                                  ofiara białego szkwału, który szalał na Mazurskich jeziorach.
                                  Do policji zgłosiła się rodzina zaginionego z mapką od
                                  jasnowidza Jackowskiego, na której zaznaczone było gdzie
                                  znajduje się ofiara.I rzeczywiście, tam w trzcinach na głębokości
                                  1,5. m znaleziono
                                  ofiarę.>

                                  ...a niby dlaczego przyjmujecie tę informację za prawdziwą ??!!
                                  • okimita Re: syndrom ofiary 16.10.07, 21:38
                                    >...a niby dlaczego przyjmujecie tę informację za prawdziwą ??!!

                                    ...a niby dlaczego mam przyjąć Twoje wątpliwości za prawdziwe ??!!
                                    • jul.s Re: syndrom ofiary 18.10.07, 20:02
                                      okmita pisze-

                                      > ...a niby dlaczego mam przyjąć Twoje wątpliwości za prawdziwe ??!!<

                                      ..dlatego że : media wszelakie bardzo chętnie "klecą" z
                                      wyrywkowych ,niepotwierdzonych informacji różnego
                                      rodzaju "sensacje" - bo z tego teraz "żyją" -

                                      ..oczywiscie moich watpliwości nie mozna przyjąć za prawdziwe ,
                                      jest to tylko moja ocena i osobista niechęć do
                                      wszelakiego "jasnowidzenia" - "z natury rzeczy"

                                      ..przepraszam .-julek..
                            • zettrzy Re: syndrom ofiary 18.10.07, 01:28
                              > A może zadziałał syndrom ofiary i ta aura jaką ofiara roztacza.

                              no nie wiem - skad ja wzielam ten syndrom ofiary zanim cos
                              nastapilo?
                              aure ofiary sygnalizuje sie po fakcie, tutaj zgoda ze ktos moze to
                              wyczuc i zrobic ofierze kolejna krzywde

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka