pytajacyinz
07.04.12, 21:35
Witam
Chcialbym zwrocic sie do Was forumowicze z pewnym dylematem ktorego sam nie potrafie rozwiazac. Na wstepie opisze krotko swoja historie tak aby mozna bylo cos poradzic :)
Otoz, jestem inzynierem, mam 29 i w tej chwili pracuje w jednej z firm w wawie (duza miedzynarodowa korporacja). Zarabiam ok 6.5 brutto. Atmosfera w pracy wzorowa, pracodawca mnie nie oszukuje (placi za nadgodziny), zadnego chamstwa i innych podobnych rzeczy jednak calkowity brak mozliwosci awansu i perspektyw na lepsze zarobki. Mam rowniez mala fuche z ktorej moge pare groszy dorobic ( fajna rozwojowa robotka).
Jesli chodzi o moje wyksztalcenie to skonczylem pw i jedna z lepszych uczelni w uk (mam dwa dyplomy magistra), skonczylem rowniez podyplomowe studia (techniczne), podczas studiow bylem stypendysta programu sokrates, bardzo dobrze znam angielski i dobrze rosyjski (z obu jezykow mam wysokie certyfikaty). W sumie mam ok 4 lata doswiadczenia zawodowego (bardzo konkretnego popartego certyfikatami i osiagnieciami).
I tutaj moje pytanie: od pewnego czasu otrzymuje oferty pracy z calej europy i jestem w kropce czy pomimo tego ze mam stosunkowo dobra prace jednak bez szansy na awans to jechac za granice i tam probowac? Czy mozecie mi poradzic? Zaznacze jeszcze ze moja dziewczyna rowniez jest inzynierem jednak musialaby podszkolic jezyk.
Ogolnie rzecz biorac to bardzo korci mnie aby sprobowac, moze nawet nie w Europie tylko np na bliskim wchodzie albo Rosji.
Mozecie cos poradzic bo jestem w kropce.
Z gory dziekuje za odpowiedz.