Dodaj do ulubionych

Nasze małe sprawozdania...

    • charissa Re: Nasze małe sprawozdania... 22.07.04, 20:44
      moj pierwszy dzien diety...
      rano pomidor + jajko
      poludnie kalafior gotowany + brokul gotowany + pieczona piers z kurczaka
      przegryzka kawaleczek sera feta
      obiad kalafior i brokuly z szynka zalane serem - takie cos , czy podobne
      znalazlam w menu i jak dla mnie chyba za kaloryczne jak na diete, no ale
      podobno sie kalorii tu nie liczy. potym zarelku czuje sie jak wielka beka, mam
      pelny brzuchol i wielki. Troche za duzo zjadlam, ale tez dochodzi stan
      przedokresowy. Niby dieta a czuje sie wieksza niz wczoraj, nawet domowa
      spodnica mi sie w pasie nie dopiela. dobrze, ze jutro piatek, weekena spedzam w
      domu, a w niedziele dostane okres i powinnam sie ciut zmniejszyc.
      jedyne co mnie szokuje to brak napadu niepochamowanej checi na slodkie. u mnie
      wprost niemozliwe, a jednak...
      • dsb Re: Nasze małe sprawozdania... 22.07.04, 21:18
        To może ja nie powiem co dzisiaj jadłam... tongue_out
        Zaraz pęknę smile))
    • kiwwinka Re: Nasze małe sprawozdania... 22.07.04, 22:50
      no i przyszedł mały kryzys... o 20 jeszcze nic go nie zapowiedało sad
      a o godz.21- 10 migdałów, pół (te większe półsmile serka piątnica 3 %..ach szkoda
      gadać.
      pocieszam się że mało dziś jadłam i że to nie był chleb ani ciacho smile
      ale moja best przyjaciółka pochwaliła mnie przed mężem (przed kryzysem smile i mam
      motywacje !

      Pa,pa idę spać (bo jeszcze "mniejsze" pół serka mam w lodówcesmile !
      • kathrea Re: mały kryzys 22.07.04, 23:50
        Ehh a ja pochłonęłam kolejne 5 pistacji czyli dziś wyszło 25 uncertain
        A poza tym jestem ciekawa jak przetrwam weekend na mazurach w takich "innych"
        okolicznościach przyrody wink
        Zabieram ze sobą cukinie, papryke itd żeby w drodze do sklepu nie "zaszaleć" wink
        Trzymajcie za mnie kciuki smile

        Miłego weekendu! smile)
    • dementia Re: Nasze małe sprawozdania...to półmetek!!! 23.07.04, 07:52
      Dzień dobry Plażowiczki!!!
      Nie sądziłam, że będzie tak łatwo, ale jestem już na półmetku I fazy!!!
      Dziś dzień 8 - póki co miałam jeden mały kryzys, ale raczej spowodowany stresem
      niz łakomstwem - zaznaczam jednak, że nie zgrzeszyłam smile
      Nie chodzę głodna, potrawy przygotowywane wg. przepisów z forum są mega
      smaczne, nie mam ochoty na czekoladę big_grin Waga spada big_grin
      Tak się rozochociłam, że zastanawiam się nad przedłużeniem I fazy do wyjazdu
      (czyli o jakieś 5 dni)Pożyjemy - zobaczymy!
      Życzę wszystkim udanego dnia!!!
      D.
      • ita_na_diecie Re: Nasze małe sprawozdania...to półmetek!!! 23.07.04, 08:05
        wczoraj miałam próbę wytrzymałościową. Byłam z rodziną na spacerze po Krakowie
        i wstąpiliśmy do CUKIERNI na lody (Itka:"Poproszę wodę mineralną") do pubu na
        piwo (itka:"Ja nic nie chcę, mam jeszcze wodę") i na końcu do pizzerii
        (Itka:"Sałatkę proszę")
        Ale wiecie jak to jest, patrzeć na 4 osoby konsumujące pizzę smile) Ja uwielbiam
        pizzę !!!!!!!! O_o ...Byłam twarda smile
        Dziś kolejne zmagania wink
        • dementia Re: Nasze małe sprawozdania...to półmetek!!! 23.07.04, 08:25
          Ita!!Jesteś WIELKA!
          Ja dziś będę miała podobną próbę - grill u znajomych (oni-piwko,bagietki,
          kiełbaski, karczek, a ja woda mineralna i rybka)
          Pozdrawiam!
          D.
        • dsb Re: Nasze małe sprawozdania...to półmetek!!! 23.07.04, 09:34
          Gratuluję! smile))
          To właśnie znaczy mieć silną wolę!
      • dsb Re: Nasze małe sprawozdania...to półmetek!!! 23.07.04, 09:33
        Dementia, teraz to już będziesz miała z górki smile)) Pamiętam mój półmetek 1
        fazy. Strasznie wolno szło przed, choć i tak myślałam, że będzie gorzej. Ale po
        8 dniu, to już szybciutko smile
        Trzymaj się kiss
    • charissa Re: Nasze małe sprawozdania... 23.07.04, 08:04
      musze , no po prostu musze sie czyms pochwalic!!
      dzis wstalam o 5 rano, 30 minut wczesniej niz zwykle i cwiczylam.Mam zamiar tak
      robic codziennie. Najgorsze jest wygrzebanie sie z lozka, potem juz jest ok, i
      jaka werwa i nastawienie do dnia smile juz jestem po sniadanku: pomidorek, pol
      zielonego niewielkiego ogorka, ciutka serka fety; teraz pije juz w sumie drugi
      kubek czerwonej herbaty.
      • ita_na_diecie Re: Nasze małe sprawozdania... 23.07.04, 08:06
        Ty o piątej rano ćwiczysz, a ja o ósmej mam problem z widzeniem na oczy
        jeszcze wink)) No ale mam wakacje i lubię sobie pospać smile
        • charissa Re: Nasze małe sprawozdania... 23.07.04, 08:13
          Kobieto, ja potrafie przespac caly dzien - wstajac tylko na sioosioo.
          pracuje od 7.00. budzik mam nastwiony na 5, ale i tak zawsze moje "jeszcze 5
          minut" przeradza sie w 30 smile Ale dzis wstalam jak budzik zadzwonil i mam zamiar
          tak robic codziennie (no moze oprocz weekendow, ale i tak budze sie juz ok 7.00)
          • dementia Re: Nasze małe sprawozdania... 23.07.04, 08:22
            Gratuluję samozaparcia!!! Ja przyznaję bez bicia - jestem leniem totalnym!
            Podejrzewam, że tylko prywatny trener zerwałby mnie z łóżka rano do ćwiczeń ( i
            to tylko dlatego, że robiłby to za MOJE pieniądze, ha,ha!)Ale ponieważ zarabiam
            ile zarabiam - mogę o nim zapomnieć smile
            Pozdrawiam!
            D.
      • dsb Re: Nasze małe sprawozdania... 23.07.04, 09:42
        Podziwiam, szczególnie wziąwszy pod uwagę porę wstawania smile
        Ja, odkąd jestem na SBD też wstaję wcześniej do pracy - całą godzinę wcześniej.
        Mam czas na spokojne zjedzenie śniadania, przygotowanie sobie sałatki do pracy
        i ćwiczenia. Nie robię ich wiele rano - tylko na brzuszek - 8 min ABS ale i tak
        czuję się po nich dużo lepiej i mam jakąś taką super energię na cały dzień smile))
    • dsb Re: Nasze małe sprawozdania... 23.07.04, 09:31
      Witam po jednodniowej przerwie smile))
      Nie, nie - nie opuściłam Was!
      Wczoraj miałam straszny dzień, zarówno pod względem pracy jak i jedzenia...
      Lepiej nie będę pisać, co pochłonęłam smile Najgorsze było jednak to, że nie byłam
      głodna i tak naprawdę nie potrzebowałąm tego wszystkiego. Po prostu miałam
      ochotę się napchać! To jest chore.
      Myślałam, że będę dziś miała jakieś straszne wyrzuty sumienia, ale nie jest tak
      źle. Na wadze tylko + 0,5 kg... Więc stwierdzam, że aż tak bardzo nie
      nagrzeszyłam. Dzisiaj już będę grzeczna smile))
      Pozdrawiam Was Kochane Kobietki i powiem, że wczoraj mi Was brakowało! smile))
      Buziaki smile
    • o_l_a trzymajcie mnie po polece do sklepu!!! 23.07.04, 10:09
      JAK MI SIĘ CHCE DELICJI!!! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!
      tych całych w czekoladzie...
      zaraz zwariuję, nie mogę przestac o nich myśleć i mam ślinotok
      chciałam iść do sklepu po orzechy ale boję się, że zamiast nich kupię te
      nieszczęsne delicje...
      Proszę mnie solidnie opieprzyć za takie głupoty w 11 dniu diety...
      • dsb Re: trzymajcie mnie po polece do sklepu!!! 23.07.04, 10:15
        Ola!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Masz jeszcze tylko 3 dni smile)) Uspokoisz sobie trzustkę, a w pierwszym dniu 2
        fazy będziesz mogła zjeść nawet 2 delicje!
        Ja wczoraj wsunęłam 3 i co??? Nawet mi nie smakowały!!! Nie wiem po co je
        zjadłam.
        Kup sobie lepiej orzechy nerkowca smile)) Mniaaaam. Sto razy lepsze niż
        delicje smile))))
        Tylko spróbuj kupić te delicje!!!!!!!!!!!
        Hihi. Buziaki smile
      • dementia Re: trzymajcie mnie po polece do sklepu!!! 23.07.04, 10:18
        NO,NO,NO!! Nie folgujcie sobie MŁODA DAMO!!!
        DELICJE SĄ WSTRĘTNE!!!
        Wyślij kogoś do sklepu po orzeszki, zjedz i zapomnij o ślinotoku!
        • anmanika Re: trzymajcie mnie po polece do sklepu!!! 23.07.04, 10:23
          Dziewczyny nie dolujcie sie tak strasznie wpadkami, jezeli taka sie wam
          przydarzy. W koncu w ksiazce jest napisane, ze zawsze mozna wrocic do fazy I
          jakbo co, na tydzien czy dwa. Nie jestesmy ze spizu i bez sensu jest wpedzanie
          sie w poczucie winy. Nawet jak sie zje te 3 delicje to nie bedzie konca swiata.
          Zupelnie swiadomie mam zamiar zjesc czekolade w od poniedzialku zaczac 1
          tydzien fazy I bo mi sie straasznie rezultaty tej fazy podobalysmile
          • o_l_a Re: trzymajcie mnie po polece do sklepu!!! 23.07.04, 10:33
            He he żeby to się skończyło na trzech... chyba opakowaniach... jak już zacznę
            to nie zapanuje nad sobą : (
      • kiwwinka Re: trzymajcie mnie po polece do sklepu!!! 23.07.04, 10:37
        o_l_a napisała:

        > Proszę mnie solidnie opieprzyć za takie głupoty w 11 dniu diety...

        _________________________

        Witam i o wagę pytam ??!! smile)

        Olu oficjalnie Cie op.....am za te głupoty ! ;0
        leć do sklepu i kup migdały, wróć i napisz jak poszło !
        smile


        • ita_na_diecie Re: trzymajcie mnie po polece do sklepu!!! 23.07.04, 13:00
          kiwwi, co słychać? smile Ja zaraz lecę do sklepu po filet z kurczaka- facet
          dostanie z makaronem i sosem, a ja z sałatą wink
          Poza tym postannowiłam wstąpić do cukierni, kupić wielkie pyszne COŚ.... dla
          Niego smile
          • o_l_a Re: trzymajcie mnie po polece do sklepu!!! 23.07.04, 14:41
            kupiłam czereśnie - zawsze to słodkie ale lepsze niż delicje... zresztą jak
            pamietam któraś z was jadła je w pierwszej fazie i tez schudła... tak więc
            trochę zgrzeszyłam, trochę nie... : ) najważniejsze że ochota na delicje
            przeszła
            • dementia Re: trzymajcie mnie..../do środy Plażowiczki! 23.07.04, 15:14
              Owoce to przecież nie taki grzech smile Najważniejsze, że nie zjadłaś delicji smile

              Ja żegnam się z Wami na 4 dłuuuugie dni, będę w środę rano (czyli dnia 13
              SB big_grin )
              Trzymajcie mocno kciuki, żebym nie dała ciała i nie skusiła się na hotelowe
              rarytasy wink

              Życzę Wam wszystkim suuuper weekendu i słoneczka (na niebie i w serduszku!)
              Buziaki kiss
              D.
    • covery Re: Nasze małe sprawozdania... 23.07.04, 16:01
      a ja jestem niecierpliwa. Nie widzę jak dotąd różnicy. Widocznie robię coś nie
      tak... to 5 dzień i może dlatego spodziewam się cudu. Ale nie zniechęcam sięsmile
      POzdrawiam
      • charissa Re: Nasze małe sprawozdania... 23.07.04, 18:07
        a ja jakos wyjatkowo pozytywnie nastawiona. po lunchu do konca pracy nie bylam
        glodna i do domku tez zajechalam bez marzen o rzuceniu sie na lodowke (to byl
        chyba do tej pory moj najwiekszy grzech, w pracy to jakis jogurt+ banan,
        ewentualnie kanapka, ok. poludnia juz sie zaczynalo ssanie i jak dojechalam do
        domu to jedna reka robilam obiad a druga juz ladowalam do buzi resztki z
        wczoraj, batonika, plasterek szynki itp, w miedzyczasie obiad byl gotowy, chlop
        do domu zawijal i jedlismy obiad - ja jadlam dla towarzystwa, bo w sumie po tym
        wrzucaniu w siebie czego popadnie glodna nie bylam => razem z tego wychodzil
        wielki miszung skladnikowy + ogromna bomba kalorii)
        Po pracy poszlam na hale kupic warzywka na weekend i poniedzialek. Kupilam tez
        fete light, mozarelle - nie light bo nie bylo, ale kuleczka jest mala (uuups :})
        i serek twarozkowy figura light- tartare. zjadlam go dzis na obiad z jedna
        papryka zolta. Wszedzie piszecie, ze serki to maja miec 3% tluszczu. A ten
        tartare light mial az 15% (+ dodatek smietany), ale byl bez cukru!!
        i nie wiem czy to podswiadomosc, czy zjedzenie sniadania i lunchu (dosyc sie
        objadlam mimo, ze to glownie warzywka byly), ale po tym "obiadku" jestem taka
        pelna. Teraz deserowo zjadlam orzeszki -wiecej niz w przepisie, ale juz nie
        zjem kolacji. ja po prostu nic w siebie juz nie zmieszcza smile Na wage nie
        wchodze, wejede po weekendzie - chce sie troche oszukac, bo zejdzie troche
        wody, ktora sie zebrala przed okresem (cala taka napuchnieta jestem)i waga
        bedzie nizsza smile
    • kiwwinka Re: 5 dzień/ I fazy to mój 1 dz. od nowa... 24.07.04, 10:54
      Witam i o wagę pytam ?!?! smile

      Zaczynam od nowa...ale nie martwię się bo dietka jest ok.
      Nie zrobiłam wpadki tylko przeciwnie, za mało jadłam, i nie wszystko tak jak
      pisze a od wczoraj mam książkę i będę się stosować.
      Ale jestem yuppi !!! nowiutka bluzeczka z "Reportera" lezy coraz bardziej
      ładniutko..hihi
      Nie ważę się i nie mierzę tu i tam bo i po co, od miesiąca ograniczałam
      jedzenie w mysl-jedz połowe- jadłam ziemniaki, chlebek Wasa, owoce i też był
      efakt, a na dsb bedzie na pewno lepszy, jeszcze mam co z brzuszka i ud zgubić.
      Najwazniejszy jest wygląd a nie waga, najlepiej "ważyć sie" w oczach koleżanek
      hi !

      Pozdrawiam !!!


      • kostaga 3 dzień faza I 24.07.04, 11:21
        No to czas na moje pierwsze sprawozdanie.
        Choć zaczęłam dietę od poniedziałku, liczę ją dopiero od środy sad W
        poniedziałek była nieszczęsna wpadka z bobem, a wtorek zaprzepaszczony
        całkowicie. Od środy staram się jeść nie popełniając grzechów i grzeszków, choć
        podejrzewam, że nie jest wszystko ok, bo książki nie mam, przeczytałam to, co w
        internecie dostępne, ale dalej jest mi pewno obcych wiele ważnych zasad. Czytam
        tu u Was o normach dziennych nabiału, a dla mnie to podstawa żywienia od
        zawsze crying Bez chudego białego sera nie potrafię żyć. Wszystko jedno jaki: toska
        light, cotage czy najzwyklejszy twaróg - jestem od nich uzależniona. Od
        jogurtów co prawda też - i to jest moja druga miłość zaraz po owocach, które
        powodowały, że podchodziłam do DSB jak pies do jeża. Jak to? Ja mam wytrzymać
        dwa tygodnie bez owoców i jogurtu? Nie dam rady!
        No jak na razie wytrzymałam więc bez nich 5 dni, a po 3 dniu diety mam 2 kg
        mniej. Nie potrafię powstrzymywać przed wchodzeniem na wagę, choć obiecałam to
        sobie - to jest mój grzech tej diety smile
        A tak a' propos ważenia: czy któraś z Was też tak ma, że wieczorem waży więcej
        niż rano? Bez względu na to, co zjadła, czy jest przed okresem itp. Zawsze mam
        ok. 1 kg wiecej. Więc zawsze podaje ranną wagę! wink
        papatki
        Lecę na rowerek
        kostaga
        • dsb Re: 3 dzień faza I 24.07.04, 11:52
          Ja mam tak samo z wagą smile Wieczorami waże nawet czasem do 1,5 kg więcej.
          Więc też ważę się rano, dla lepszego samopoczucia, hihi tongue_out
          Buziaki smile))
        • charissa Re: 3 dzień faza I 24.07.04, 13:19
          zawsze tak jest, ze wieczorem wazy sie wiecej niz z rana - to zalezy od
          jedzenia, od picia. Najlepiej sie wazyc rano, przed pierwszym posilkiem - wtedy
          to co pokazuje skala jest najbardziej miarodajne.
          A ja dzis dalam d.... zjadlam sernika I szkag trafia moje dni diety. Nie mialam
          nawet ciagu slodyczowego - zjadlam bo byl. Ale wiece co - brzuch mnie teraz
          boli jak cholera. Tak mnie kluje az, nie czuje sie dobrze. Mam za swoje. dzis
          to koniec grzechow i wystepkow. Troche sie boje jutra bo jade w odwiedziny do
          rodziny - na obiad i musze jakos sie wymigac od ziemniakow, ale to jakos
          pojdzie. Mam nadzieje, ze nie bedzie kotletow schabowych, ale miecho to i tak
          nie wiem na czym bedzie pieczone. A jak wy sobie radzicie ze spedmi rodzinnymi??
          Z powodu tego sernika diete - tzn 1 etap przedluzam oczywiscie, musi byc dwa
          tygodnie bez swiadmych grzeszkow.
    • kiwwinka Re: Hej ita_na_diecie!... 24.07.04, 11:08
      Hej -ita na diecie !!
      Jestem wierna czytalniczka Twojego bloga i cieszę się że dobrze Ci idzie smile
      Jak pisałam zaczynam od nowa, ale ta dieta mi wyjatkowo pasuje a jak Tobie ?
      sporadycznie mam ochote na dawne słodycze i np. zamiast kupić loda poliżę tylko
      dwa razy od córeczki, a zamiast cukierków orbit bez cukru.
      Wczoraj w pizzerni mój men był bardzo kontent z mojej dietki smile bo miał 3
      kawałki więcej do spałaszowania hi, a ja rozkoszowałam sie przepyszną sałatka
      grecką patrząc z pogardą na ciasto podskubując brokuły z pizzy, których on nie
      znosi big_grin

      3maj się !!
      • ita_na_diecie Re: Hej ita_na_diecie!... 24.07.04, 17:01
        heh, no cóż wink dziś moja babcia przyniosła nie znoszące sprzeciwu ciasto-
        przekładaniec wink i zjadłam wink dalszą częśc moich grzechów będę zaraz opisywała
        w blogu wink)
        • kiwwinka Re: Hej ita_na_diecie!... 24.07.04, 19:15
          Może ten kawałek ciasta nie był zbyt duzy...nie przejmuj się, tylko już bądz
          radykalna smile)
          ja powtarzam od dzis poczatek I fazy i bardzo mi sie podoba ta dieta, w menu
          napisze co dzis z apetytem zjadałam i właśnie jestem po pysznej kolacji...chyba
          to nie za póżno?..hmm
          Życzę Ci wytrwałości i dobrego humorku !!!
          • kostaga Mega kryzys 25.07.04, 11:40
            Dziewczyny,
            nawet nie bardzo mam siłę stukać palcami po klawiaturce. To, co czuję dzisiaj
            od rana to wielki koszmar. Jeszcze na moje nieszczęście sypialnię mam na
            antresoli i bałam się, że dzisiejszy dzień w całości spędzę w łóżku, bo nie
            miałam siły wstać i zejść po takich stromych schodach. Ale zmusiłam się,
            myśląc, że może jak zjem śniadanko, to trochę przejdzie. Resztkami sił zwlokłam
            się 5 poziomów niżej (Boże! Dlaczego ci Niemcy budowali takie wysokie kiszki!?)
            zrobiłam sobie jajeczniczkę z dwóch jajek z odrobiną żółtego sera light i
            kawusię. Na dopych zjadłam tosce light ze słodzikiem. I co? Nadal nie mogę
            zapanować nad kołataniem serca, wielką ochotą na omdlenie i drzeniem rąk.
            Świadomie popełniłam grzeszek biorąc od córki łyżeczkę (dosłownie) galaretki
            Zott, myśląc, ze może ta odrobina cukru będzie jak ożywczy zastrzyk, ale nic -
            umieram dalej. Takie samopoczucie jest strasznie dezmotywujące. Byłam
            przygotowana na kryzysy, ale zachciankowe. Tych nie mam, za to z osłabieniem
            nie liczyłam się w ogóle. Boję się, że jak nie przejdzie, to przerwę dietę.
            Poradźcie mi, co robicie w takich sytuacjach, o ile oczywiście w ogóle je macie.
            Nadmienić muszę, że jestem hypotonikiem (max. ciśnienie 70/50), więc może stąd
            ten koszmar?
            Kończę, bo muszę zlegnąć, w przeciwnym razie mąż będzie mnie zbierał z podłogi
            papatki
            kostaga
            • ita_na_diecie Re: Mega kryzys 25.07.04, 11:54
              Ja wczoraj miałam od rana straszne zawroty głowy, ale skubnęłam 1 śliwkę, 1
              morelkę, kawałek ciasta... i mi przeszło! Wcale si jakoś nie rzuciłam potem na
              te słodkości, wyrównałam poziom cukru i już czułam się ok.
              Ściskam Cię kostaga, wszystkie wiemy co to kryzys kiss
            • saleh 14-ty dzień pierwszej fazy - WYNIKI!!! 25.07.04, 14:09
              Cześć Dziewczyny !
              Zamieściłam ten post w "nasze osiągnięcia, ale może tu jest lepiej.
              Dziś niedziela - 14-ty, OSTATNI dzień pierwszej fazy - nareszcie!!!
              Czuję się zobowiązana podzielić się wynikami wynikami - KU POKRZEPIENIU SERC!!!
              A więc - od razu trzeba zaznaczyć, że wcześniej, przed rozpoczęciem diety
              schudłam ok. 5 kg, więc nie są to spektakularne wyniki, ale:
              - minus 3 kg
              - talia minus 4 cm
              - biodra minus 3 cm
              - wyszczuplone uda
              - płaski brzuch
              - wszystkie ciuchy za luźne
              - ładnie wysmuklona buzia
              - ZAZDROŚĆ WSZYSTKICH KOLEŻANEK - zaskoczone pytają jak to się
              stało? "Strasznie schudłaś..." (akuratsmile "strasznie")
              - CHŁOPAK ZACHWYCONY...
              - KRÓCIUTKA SPÓDNICZKA WCZORAJ NA IMPREZIE
              - ŚWIETNE SAMOPOCZUCIE
              Naprawdę się cieszę, opłacało się. Wygląda tak, jekby spalił się tłuszcz w tych
              odpowiednich miejscach - super! Moje grzeszki to kawa, coca-cola light i parę
              innych malutkich (np. jeden pierożek z mięsem, jeden łyk soku pomarańczowego-
              zapomniałam się), ale nie sądzę, żeby to miało wielki wpływ.
              Teraz powolutku wprowadzę owoce, za którymi ogromnie tęsknię, ale chleba,
              ziemniaków itp nie tknę.
              Pozdrawiam dziewczyny, trzymajcie się, to jest do przejścia, a efekty są warte
              wszystkich wyrzeczeń!!!
    • kiwwinka Re: Nasze małe sprawozdania... 24.07.04, 16:22
      Witam !
      Ja też mam jutro obiadek u babci, już słyszę te komentarze...sad
      wezmę coś z domu do zjedzenia bo u babci zawsze suto i tłusto,
      może surówka będzie jak mi się poszczęści :-I
      dzis zrobiłam na obiad sałatkę nicejską z przepisu z książki-cudo !! mniam
      polecam gorąco !
      ciągle mam tak że nie jestem w stanie zjeść tyle co w książce..hmm wy też tak
      macie?
      sałatka miała być na lunch a teraz obiad ale gdzie to mam zmieścić?
      acha i tak piszecie o ważeniu że się skusiłam i zważyłam, przeżyłam głęboki
      szok!----uwaga----64 kg ! mam 170 cm.
      przed miesiacem było 71 !
      jeszcze 6 kg dostałam skrzydeł i czuję się wspaniale !

      Plaże należą do nas !!


      • ita_na_diecie Re: Nasze małe sprawozdania... 24.07.04, 17:02
        kiwwi ja też już mam 64 kg wink
        Czyli 1 kg mniej.
    • utiuti Re: Nasze małe sprawozdania... 25.07.04, 18:02
      Hello! Dzisiaj mój pierwszy dzień. Nie czuję głodu, wręcz przeciwnie, czuję się
      nieźle zamulona (a jak policzyłam kalorie to o połowę mniej niz zwykle smile).Pić
      się tylko strasznie chce! smile
      Bardzo zależy mi na kilku kg. Biegam też od 2 tyg na
      elipticu - staram się codziennie. Mam nadzieję, że za waszą pomocą do końca
      sierpnia uda mi się zmieścić w czekające na lepsze czasy ciuchy...smile

      Pozdrawiam serdecznie!
    • kiwwinka Re: Nasze małe sprawozdania... 26.07.04, 19:32
      wczoraj policzyłam na komp. programie do liczenia kalorii ileż to ja jem
      dziennie kalorii, bo jem tyle że ocho aż się wierzyc nie chce że na tym można
      schudnąć...i wiecie co ? wszystko co napisałam że zjadłam w niedziele to jakieś
      800 ckal!!
      nie mogę uwierzyć! wiem że na tej diecie nie liczy sie kaloriami ale może ja
      jeszcze za mało jem? uncertain
      czuję się bardzo dobrze i jestem najedzona więc chyba ok?
      przestałam się przejmowac małymi odstepstwami, np.ta czarna porzeczka bo autor
      diety też pisze że jeśli ma sie ochotę na cos niedozwolonego to mozna zjeść
      powoli 2-3 łyżeczki,nawet tortu i nic się nie stanie.

      Pozdrawiam !!!
      • dsb Re: Nasze małe sprawozdania... 26.07.04, 22:34
        Kiwwinka, ja kiedyś policzyłam kalorie zjedzone w 1 fazie. W ciągu tych 14 dni,
        tylko raz dobiłam do 1200 kcal, a przeważnie wielkości oscylowały wokół 1000
        kcal smile
        To chyba już tak jest...
        Pozdrawiam smile
    • charissa Re: Nasze małe sprawozdania... 27.07.04, 07:57
      donosze - poltota kg mniej !! Od tygodnia stosuje diete, ale taką "cyganioną",
      niby jem to co powinnam, ale kilka razy trafilo sie cos z drugiego konca listy
      o "milionowych" IG. Brzuszek ciut tez spadl, ale nie za duzo. Postaram sie
      przynajmniej do konca tygodnia trzymac sie regul scisle. POSTARAM SIE !!!
      • kostaga Re: Nasze małe sprawozdania... 27.07.04, 12:12
        No to dziś siódmy dzień diety.
        Cały czas grzeszę colą light, kabanosów drobiowych na wszelki wypadek nie
        kupuję, bo za bardzo mnie do nich ciągnęło, zrobiłam sobie wczoraj przepyszny
        obiadek - polecane przez was piersi kurzęce z wiejskim, szpinakiem i czosnkiem.
        miały być na cały tydzień, ale rodzina, mimo, że zrobiłamim wyjątkowe mielone,
        co rusz podjada moje dietetyczne danie smile No ale przynajmniej szybciej sobie
        zrobię kalafiorek z brokułami zapiekany pod a 'la beschamell'em i żółtym
        serkiem light.
        Aaaaa, miało być sprawozdanie:
        ponieważ się nie mierzę, nie wiem jak z centymetrami, ale ciuchy znacznie
        luźniejsze, aczkolwiek drugiej siebie jeszcze do nich nie wsadzę.
        A waga? 3 kg na minusie!!!!! Przede mną ciężki czas w życiu kobiety. Zobaczymy
        jak to będzie, bo zawsze rzucam się na słodycze. Spróbuję tym razem za wczasu
        uzupełnić magnez, żelazo i chrom, może nie będzie tego efektu
        Pozdrawiam drogie plażowiczki
        kostaga
    • dementia Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 08:08
      Witam Plażowiczki!
      Siadam dziś do komputera i co widzę?? Z moich dawnych kompanek nie pozostała
      ani jedna - odczytuję to jako sukces odchudzania ,a na pewno zakończenie fazy
      I smile Ja mam końcówkę - dziś i jutro smile Myślę jednak, że spróbuję przedłużyć
      fazę pierwszą do wyjazdu na urlop - czyli do przyszłego czwartku smile

      Na konferencji poradziłam sobie z jedzeniem - fakt jadłam dużo i chaotycznie
      (bo taki dziwny - rozregulowany był plan dnia), ale NIC zabronionego smileJestem z
      siebie dumna, że odmówiłam: pucharku lodów, ciastka z kremem, pieczywa,
      pieczonej kiełbaski, piwka smile Tylko, że wyszłam wśród współtowarzyszy na
      niejadka ;P

      Dziś koleżanki w pracy, powiedziały mi, że spodnie wiszą mi na pupie smile Ciekawe
      dlaczego ??? ;P Nie mogę doczekać się wejścia w piątek na wagę.

      Życzę wszystkim miłego dnia i ślę buziaki
      D.
      • mid4 Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 09:04
        a ja 3 dzien mam przed sobasmile i jakos mi z tym dobrze. tak radosnie. i to nawet
        nie dlatego ze juz niedlugo 2 faza tylko dlatego, ze czuje sie swietnie na tej
        diecie i zjadam pyszniutkie rzeczy i nie jestem glodna, do tego chudne i jak
        policzylam kalorie to okolo 1000 wyszlo, ale wiecej nie dam rady wiec zostaje
        przy moim menu (dzisiaj na sniadanko pyszny mix jajecznicowaty ( bo byly w nim
        tylko 2 jajka, 3 male cebulki i 4 wielkie pieczarki przysmazone na oliwie z
        oliwek a do tego 2 pomidory i niesmiertelna sol i pieprz bez ktorych zyc sie
        nie da) - to wszystko stworzylo cos w rodzaju jajecznicy, ktora podzielilam na
        pol bo odchudzam tez moja mamesmile i jakos nie wyobrazam sobie powodu, dla
        ktorego moglabym na tej diecie zgrzeszyc, bo te twarozki z rzodkiewka i
        szczypiorkiem sa takie pyszne! chyba sie uzaleznie przez te 14 dni. pozdrawiam
        i wy tez nie grzeszcie bo nie ma sensu!
      • o_l_a Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 10:02
        No jak to zaginęły??? ja jestem... i to jak zwykle w I fazie - ale może za 12
        dni będę nareszcie w drugiej (o ile znów nie przejde na ciemną stronę mocy)
        Super że Ty jesteś taka twardzielka, gratuluję : )
        • dementia Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 10:18
          Hej Olu! smile
          Uwiadomiłam sobie pisząc menu, że jednak zgrzeszyłam przez ostatnie 2 dni uncertain
          (z konieczności, nie było po prostu innej mozliwości podczas śniadania w hotelu)
          Mam na myśli : półtłusty twaróg i mleko do kawy nieodtłuszczone - ale pocieszam
          się, że to niewiele, biorąc pod uwagę fakt, że niektórym kobietkom zdarzały się
          owocowe, albo słodkie wpadki i nie zaważyło to na efekcie końcowym smile

          A trzymam się twardo mając w perspektywie plażę pełną pięknych opalonych
          sąsiadek wink Zresztą teraz mam większe wsparcie kulinarne w domu - moja mamusia
          jest na diecie, tak więc gotujemy wspólnie, robimy zakupy, kombinujemy z
          przekąskami no i oczywiście wspieramy się (ona dziś ma 2 dzień i wiele
          wątpliwości, pytań, ja czuję się niemal jak weteran! hi,hi!)

          Ściskam! kiss
          D.
          • utiuti Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 10:50
            u mnie 4 dzień. na wadze zero różnicy - może dlatego, że jestem przed okresem,
            a wtedy tyję ok 2 kg i puchnę smile tym razem nie spuchłam, brzuch płaski, więc
            to cos pozytywnego.
            z wpadek to wczoraj....6 łyżek masła orzechowego (oczywiści niesłodzonego)i
            tylko cudem powstrzymałam się przed zjedzeniem połowy słoika smile
            no i niestety ciagle jestem głodna. troche mnie to zniechęca, tym bardziej, że
            czytam, że wy jecie ok.1000 kalorii...sad
            • dementia Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 11:05
              Droga Plażowiczko! smile
              NIE LICZ KALORII!! To jest właśnie ten aspekt diety, dzięki któremu
              zdecydowałam się na nią. Miałam po prostu dosyć liczenia i 5 różnych wartości
              kalorycznych jednego produktu podawanych przez różne źródła. uncertain
              Po drugie: NAJADAJ SIĘ!!! To kolejny argument za tą dietą smile Kompomuj 3 główne
              posiłki w ten sposób, aby odejśc od stołu syta.
              A wpadkami się nie przejmuj - jesteś tylko człowiekiem, jeśli te kilka łyżek
              masła uratowało Twoje samopoczucie, ale przede wszystkim uratowało Cię od
              pochłonięcia np. paczki delicji to wszystko jak najbardziej OK. smile
              Tempem spadku wagi tez się nie przejmuj! Waż się raz w tygodniu, najlepiej
              rano. A poza tym każdy ma indywidualne tempo chudnięcia. Jedne Plażowiczki
              schudły 6 kg, inne (tak jak np. ja)nie liczę na więcej niż 3-4 kg a i tak
              uważają to za sukces smile
              Tak więc GŁOWA DO GÓRY!! smile
              Pozdrawiam
              D.
              • utiuti Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 14:24
                bardzo dziekuję za słowa otuchy! mam nadzieje, że z waszą pomocą uda mi się
                wytrwac do końca (bo ja jak nie jestem do czegoś przekonana i rozumowo
                nie "ujrzę" wartości czegoś to nie ma szans żebym się tego trzymałasmile)
                z reguły chudnę szybko na dietach niskokalorycznych i równie szybko po nich
                tyję, ale tym razem zalezy mi na czymś trwałym.
                będę więc trwać w naszym szeregu miłośniczek plaż południowych! smile
      • dsb Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 11:10
        Ja też cały czas jestem smile))
        A Tobie naprawdę gratuluję smile))
        I nie sądzę, aby zjedzenie twarogu półtłustego albo mleka z jakimiś 2% było
        grzechem. To tylko małe odstępstwo.
        A to, że koleżanki zauważyły, że spodnie na Tobie wiszą, to tylko potwierdza,
        że ta dieta jest naprawdę super i działa!
        Pozdrawiam smile))))
        • dementia Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 11:24
          Cieszę się ogromnie, że jesteście big_grin
          Dzięki Waszej pomocy udało mi się raczej bezboleśnie przebrnąć przez 12 dni smile

          A co do mleka, to wątpię, ze tam było 2% tłuszczu (aż mi się zęby ślizgały!! fe!
          smakowało jak to mleko w niebieskim kartoniku), ale trudno się mówi - bez kawy
          nie przetrzymałabym warsztatów, a bez mleka kawy nie lubię smile
          Ale powiem Wam, że byłam najszcześliwszą osobą w restauracji, kiedy rano
          ujrzałam szwedzki stół, a na nim dozwolone produkty smile

          Własnie dzwoniła mama - pytała co pysznego zrobimy na obiad smile He,he! Dobrze
          mieć w domu sprzymierzeńca.

          Buziaki kiss
          D.
        • mid4 Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 11:39
          drogie plazowiczki! zaczne od przeprosin i malego sprostowania, bo zauwazylam
          ze uzywacie duzych liter. czy bedziecie bardzo zle jak tego nie bede robic? bo
          jestem leniem, a poza tym jak by mi sie z rozpedu zapomnialo to byloby jeszcze
          gorzej a tak swiadomie traktuje kazdego po rowno, co wcale nie znaczy ze gorzej
          niz duzymi literami.smile jesli wam (o wlasnie) to przeszkadza, to sprobuje sie
          poprawic, ale mam nadzieje ze nikogo nie urazilam.
          a tak w ogole, to mam taka swoja teorie. nie przeczytalam co prawda ksiazeczki,
          ale cos tam czytalam, a poza tym mam dlugi staz w dietowaniu (przerabialam juz
          prawie wszystko) i troche literatury na ten temat przewertowalam. na 2 roku
          studiow (medycznych) mialam tez okazje zapoznac sie dosc doglebnie z biochemia
          i musze przyznac ze ulatwilo mi to wglebianie sie w niektore zasady diet.
          chodzi konkretnie o ten wasz strach przed produktami ktore maja wiecej niz 0%
          tluszczu. wydaje mi sie on nieuzasadniony, poniewaz jezeli nie jemy tych
          okrutnych (ale pysznych) cukrow, to ten tluszcz z jedzenia nie ma raczej prawa
          sie odlozyc. wyglada to tak, ze jak jemy normalnie, np.kartofelki i miesko
          nawet smazone to weglowodany z kartofelkow czekaja sobie az strawimy tluszczyk,
          jak sie okaze ze juz energii uzyskalysmy z niego wystarczajaco, wtedy
          ziemniaczki odkladaja nam sie na czarna godzine tam gdzie nie trzeba i to pod
          postacia tluszczu. natomiast jesli nie jemy weglowodanow, korzystamy z tluszczu
          jako zrodla energii (oczywiscie po pewnym okresie, jak juz sie organizm
          zjadacza chleba przestawi) i spalamy zarowno tluszcz z jedzonka jak i nasze
          zapasy. gdzies natknelam sie nawet odnosnie diety sb na zdanie o badaniach, w
          ktorych czesc osob, ktora byla na diecie niskotluszczowej chudla duzo wolniej
          niz ci, co tego tluszczu sobie nie zalowali. wiec chyba nie ma roznicy czy
          mleczko ma 0,5 czy 3%.
          ale moge sie mylic.
          mozecie mi powiedziec (to pytanie do tych plazowiczek, ktore czytaly ksiazke)
          czy w diecie jest dzienny limit spozycia tluszczu? bo jesli tak, to znaczy ze
          nie dokonca jestem doinformowana. ale wydaje mi sie ze nie ma. wiec pozdrawiam,
          zycze wytrwalosci i sukcesow, i nie przejmujcie sie tak bardzo bo zaloze sie ze
          zadna z nas sie tak nie przejmowala wcinajac paczusie czy maja 70 czy 70,8%
          tluszczusmile))))
          • o_l_a Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 12:01
            W tej diecie nie ma prawie żadnych ustalonych limitów - idea jest taka, że
            jeżeli jesz dozwolone produkty to skład ilościowy i jakościowy posiłków
            reguluje się niejako sam...
            Dementia, jak ci dobrze z tą mamą! Ja swoją juz troszkę namawiałam ale narazie
            podchodzi jak pies do jeża (uwielbia owoce) ale jeszcze trochę propoagandy a
            szczególnie naocznych dowodów skuteczności w postaci mojej wiotkiej figurki ; )
            i sie pewnie namyśli
            • dementia Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 12:13
              Olu!
              Moja mama była przerażona faktem zrezygnowania z pieczywa ("bo jak zjeść
              jajecznicę czy szynke bez chleba?") oraz owoców. Ale póki co ma 2 dzień i jakoś
              sobie radzi, przede wszystkim jest jej dużo łatwiej niż mi na początku, bo
              teraz są dwie kobiety na diecie w domu, a poza tym ja już troszkę doświadczyłam
              przez te 12 dni wink i dzielę się spostrzezeniami.
              Niepotrzebnie tylko nasłuchała się od babci, jak odmówiła zjedzenia babki.
              Normalnie dostała od niej opieprz, że jest za chuda na odchudzanie. Moja mama
              rzeczywiście jest super laską, ale ma tendencje (po 2 ciążach) do odkładania
              tłuszczu na brzuchu. sad Poprzednie diety odchudzały jej ....buzię i biust. Ma
              nadzieję, że SB odchudzi jej brzuszek nieco.
              Chociaż ja muszę przyznać, że w bioderkach zgubiłam ze 2 cm, ale w pasie....ni
              chu, chu! sad Dziwne - większość z Was chudnie w talii w pierwszym momencie.
              Hmm.... No nic, zmierzę się jeszcze w piątek , to porównam.
          • dementia Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 12:03
            Brak dużych liter mnie osobiście nie razi smile

            Jeżeli chodzi o spożycie tłuszczu, to chyba moja schizma wynika z tego, że nie
            zapoznałam się szczegółowo z dietą SB za pośrednictwem książki uncertain nie wiem po
            prostu w jakich ilościach mozna spożyć tłuszcze. Wiem jedno - nie żałuję sobie
            oliwy z oliwek, bo jest zdrowa smile O resztę (przykład mleka) troszkę (ale tylko
            troszkę ) się martwiłam, bo staram się raczej restrykcyjnie podchodzić do
            podejmowanych działań, a już najbardzije do I FAZY, podczas której najwięcej
            się chudnie(albo stosuję wszystko wg. zleceń, albo sobie odpuszczam)

            Co do pączka, to rzeczywiście się nie przejmowałam zawartościa tłuszczu, ale to
            było moje zycie przed SB smile Teraz mam nieco inne spojrzenie na odżywianie smile
            Ale bez popadania w paranoję - tak więc jeśli skuszę się na urlopie na lody to
            nię będę lamentować. smile

            Natomiast nie będę się wdawać w dyskusję dot. metabolizmu , bo się na tym nie
            znam tak jak Ty smile Mam nadzieję, że masz rację smile
            Pozdrawiamsmile
            D.
            • mid4 Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 13:20
              dementia - ciesze sie ze nie razi cie brak duzych litersmile
              i w zupelnosci rozumiem twoje podejscie "wszystko albo nic" dzieki niemu
              wytrwalam kiedys na kopenhaskiej i z dobrym rezultatem. co do mleka zapewniam
              cie, ze te 0,5 czy 2,5% tluszczu to tak niewielka roznica, ze twoj organizm
              nawet nie poczuje. tym bardziej ze nie wypilas tego mleka kilka litrow tylko
              odrobinke.
              a co do lodow na urlopie.... w 1 fazie chyba ci zabroniesmile)) ale potem jak
              najbardziejsmile oczywiscie od czasu do czasu.
              jesli chodzi o dyskusje na temat metabolizmu to tez nie chce sie wdawac, bo
              pewnie jest mnostwo ludzi na swiecie, ktorzy wiedza duzo lepiej o co tam
              chodzi, chcialam tylko wytlumaczyc plazowiczkom skad sie bierze nasz ukochany
              tluszczyk w pewnych miejscachsmile zebyscie sie tak tego tluszczu nie balysmile
              co do oliwy z oliwek, to nie chce nikogo zmartwic, ale ostatnie badania cos nie
              za bardzo potwierdzaja jej prozdrowotne walory...ale nic nie powiem, zebyscie
              nie wpadly w kolejna panike. na pewno dobrze robi na cellulit wiec poki co
              mozna troche jej uzywac. az te badania stana sie glosne i minister zdrowia
              dolaczy ostrzegawczy komunikat na butelce oliwy z oliweksmile))
              pozdrawiam i wytrwalosci zycze. i wcinam twarozek z rzodkiewkasmile))mniam
              • dementia Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 13:40
                No,no,no! muszę przyznać - zaintrygowałaś mnie Mid4 tą oliwą. smile Ja nie
                przestanę jej używać, bo ją lubię, a poza tym już wiele było kampanii na rzecz
                (lub przeciwko) masła, margaryny etc. z reguły kończyły się one dośc szybko i
                kolejne badania je weryfikowały.

                Lody w I fazie oczywiście ZABRONIONE! smileALE.....Ja od piątku moge wejsć w II
                fazę smile Zastanawiam się jednak, czy nie przedłużyć I fazy o 6-7 dni, czyli do
                wyjazdu na ulop. Jednak boję się trochę, że wejście z inny sposób żywienia na
                wakacjach (nie zrezygnuję całkowicie z alkoholu, jedzenia lodów, czy
                spróbowania lokalnych specjałów, a już na pewno owoców)będzie dość
                niebezpieczne dla wagi i płaskiego na diecie SB brzusia sad
                Tym samym proszę o radę : czy wejść od piątku w II fazę i potem na wyjeździe
                nie przejmować się wyskokami typu: porcja lodów co kilka dni. A może
                restrykcyjnie przetrzymać I faze do przyszłego czwartku (czyli w sumie do 21
                dnia)??
                Na forum ktoś napisał, że nie zaleca się przedłużania fazy I, tylko powrót do
                niej w razie nabrania wagi.... I teraz juz sama nie wiem.. sad
                PORADZICIE? wink
                • utiuti Re: Nasze małe sprawozdania...po wyjeździe 28.07.04, 14:46
                  chciałam jeszcze tylko dodać, że jesteście wspaniałe, że tak wspieracie się
                  nawzajem i wszystkie nowincjuszki! smile
                  • dementia Re: Nasze małe sprawozdania...:) 28.07.04, 15:03
                    Ja też kiedyś byłam nowicjuszką (kiedyś- he,he - 12 dni temu!!!) i wiem, że
                    kilka ciepłych słów baaaardzo pomaga!
                    Ściskam! smile
                    D.
                    • utiuti Re: Nasze małe sprawozdania...:) 28.07.04, 15:34
                      taaa... moja "nowincjuszka" to pewnie od dobrej nowiny, że na dsb można
                      schudnąć...smile))

                      ściskam również! smile
                      • mid4 Re: Nasze małe sprawozdania...:) 28.07.04, 16:05
                        dementia...nie bardzo jestem pewna, czy dobrze mysle, ale wydaje mi sie, ze ten
                        okres 14 dni to czas, kiedy przestawiamy sie na inny rodzaj metabolizmu. nie
                        czytalam ksiazki( bo moglabym na pewno zostac forumowym doradzaczem, a tak- nie
                        jestem pewna) ale kilka innych zrodel podawalo m.in. ze 14 dni to dlatego, ze
                        wiecej ciezko niektorym osobom wytrzymac, to taka psychologiczna puapeczka, ze
                        potem mamy dosc diety i rzucamy ja w cholere, a w dsb wchodzimy po prostu w 2
                        faze, wiec nasz mozg zaczyna cos nowego i zamiast odreagowywac w ciastkarni
                        fakt, ze 14 dni bylysmy na diecie - juz uklada plany na nastepna - pyszna
                        dietke (ile tych smakolykow dozwolonych!). uwazam, ze bez problemu mozesz
                        przedluzyc dietke do 21 dni, ale wszystko zalezy jak sie bedziesz czula. zawsze
                        7 dni dluzej to troszeczke zapasow mniej do nadrobienia na urlopiesmile a poza tym
                        mysle, ze do urlopu nauczysz sie kontrolowac swoje emocje jesli chodzi o
                        smakolyki (nie mow mi tylko, ze nie budza w tobie emocji bo tacy ludzie nie
                        istnieja) i wybierac na tyle rozsadnie zeby za bardzo nie zaprzepascic efektu.
                        czytalam kiedys w pewnej ksiazce, ze jezeli cos jest na prawde tak dobre, ze
                        warto to zjesc i zaprzepascic diete, to znaczy ze jest tez na tyle dobre, ze
                        mozna na to poczekac. jak sobie pomyslisz, kiedy najdzie cie ochota na lody, ze
                        mozesz je rownie dobrze zjesc jak juz bedziesz szczuplutka (albo np.za 7 dni) i
                        wyobrazisz sobie siebie teraz (z lodami) i siebie za jakis czas(odchudzona)
                        jedzaca te same przeciez lody, i jak porownasz te dwa obrazy, to zaloze sie, ze
                        wiem co sie stanie z tym ogromnym pragnieniem zjedzenia tych lodow tu i teraz.
                        po prostu musisz sobie uswiadomic, ze nie ma takiej rzeczy, ktorej bys nie
                        mogla zjesc, tylko na kazda rzecz jest odpowiednia pora (np. na lody kazdego 30
                        dnia miesiaca- wiesz jakie to by bylo przyjemne swietosmile))).
                        uffff.... ale sie wysililam. mam nadzieje ze z tych wypocin ktokolwiek
                        cokolwiek zrozumie, bo ja sie sama zaplatalam. ale trzymam kciuki. i powtarzam
                        sobie, ze to ja kontroluje swoje zycie a nie moja lodowkasmile) i tak jest
                        (szkoda, ze wczesniej na to nie wpadlam). a tak na serio, to zwracam ostatnio
                        szczegolna uwage na swiadomosc miesni i kontrole ruchu w czasie cwiczen i jakos
                        tak sie czuje przez to bardziej swiadoma siebie we wszystkich innych
                        dziedzinach.
                        wypisuje juz bzdury?...no to koncze i pozdrawiam. papapa.
                        • mid4 Re: Nasze małe sprawozdania...:) 29.07.04, 05:48
                          musze sie przyznac, ze jak rano robilam mojej drugiej polowie pyszne kanapeczki
                          do pracy to troche mi sie zal zrobilosad((( no, ale badzmy twardzielkami i nie
                          dajmy sie kanapce. przeciez zjem kiedy indziej i nawet zrobie sobie lepsza!!! a
                          na razie dietowanie. dzis 4 dzien. zlecialo szybko i jak na razie bezbolesnie.
                          szkoda tylko ze pogoda taka malo plazowasad
                          pozdrawiam wszystkie plazowiczki i zycze wam, zebyscie mogly wreszcie swoje
                          plazowe cialka na sloneczko wystawic i pochwalic sie swiatu co osiagnelyscie na
                          plazy (oprocz opalenizny, na ktora mam nadzieje tez przyjdzie pora).
                          gorace buziaki dla dzielnych kobiet na chlodny dzien na plazy!!! papapa.
                          aha!
                          zabralam sie wreszcie za przygotowywanie cwiczen dla was! troche to potrwa, ale
                          juz moge powiedziec jak bedzie wygladalo: bedzie w pdfie bo na stronce nie moge
                          bo mam zdjecia z gazet skanowane i bylby plagiaciksad - chyba ze znajdzie sie
                          chetna do pozowania do zdjec i wystapienia w roli modelki fitnesowej - jak tak
                          to zapraszam. cwiczen bedzie duzo i na kazda partie ciala. wszystkie do
                          wykonania w domu. bedzie to o tyle wygodne, ze na 1 stronie A4 tylko 1
                          cwiczenie (zdjecia +opis duuuzymi literami i w punktach) wiec bedzie latwo
                          czytac wykonujac cwiczenie ( mnie osobiscie zawsze denerwuja te male literki i
                          tekst gesto upakowany). jednak musicie jeszcze poczekac na efekty mojej pracy,
                          ale jak ktos jest chetny to mozna zalozyc watek zapisy i wpisywac tam mailowe
                          adresiki to jak zrobie wysle hurtem.
                          pozdrowienia. mam nadzieje ze pomoge w ten sposob wyrzezbic wam wyplazowane
                          ciala smile))
                          • charissa Re: Nasze małe sprawozdania...:) 29.07.04, 08:18
                            super pomysl z tymi cwiczeniami !!
                          • dementia Re: Nasze małe sprawozdania...:) 29.07.04, 08:18
                            Hello!! smile Witam 14 dnia I fazy smile
                            Jestem jak najbardziej chętna na ćwiczenia będę wdzięczna za podesłanie.
                            (dementia@gazeta.pl)

                            Jeżeli chodzi o przedłużenie I fazy, to zdecydowałam wczoraj wieczorem, że
                            jednak zastosuję ją do 21 dni. Nawet nie chodzi mi już o moje chudnięcie, czy
                            obawę przez wakacyjnym jedzeniem, przekonałam się widząc moją mamę z jakim
                            zapałem i przejęciem wczoraj robiła zakupy typu light i ustalała sobie menu na
                            dziś. Była taka słodka smile Postanowiłam więc, że będzie jej łatwiej, jeśli ja
                            dalej będę trzymać się zasad I fazy. Myślę, że wyjdzie mi to na dobre smile

                            Muszę powiedzieć, że póki co ciągnie mnie do płatków czekoladowo - miętowych
                            After Eight smile i to byłoby na tyle smileAle to nie ze względu na chcicę zjedzenia
                            słodkiego, tylko po prostu ja je uwielbiam, a dawno ich nie jadłam. Na
                            wakacjach oczywiście będę starać się w miarę utrzymywać regularność i
                            łączenie/niełączenie produktów. Zobaczę jak będzie, ale też nie odmówię sobie
                            pyszności w postaci np. lodów, ale....z umiarem. Odnoszę wrażenie, że umiem już
                            nad tym panować. Ale tak naprawdę okaże się to przy pierwszym spróbowaniu. smile

                            O DZIWO - nie brakuje mi pieczywa smilechęć zjedzenia wielopiętrowej kanapki
                            zabijam zawijaskami - raz mi się taka chęć zdarzyła przez 2 tygodnie! smile

                            Ok, konczę, bo się rozpisałam, a praca czeka ;P

                            Ślę buziaki!
                            D.
                          • ita_na_diecie Re: Nasze małe sprawozdania...:) 29.07.04, 10:30
                            wow, Mid4! Jestem pod dużym wrażeniem pomysłu! Powiem szczerze, że to jest to,
                            czego mi potrzeba, bo ja w ogóle nie ćwiczę, tylko mnóstwo chodzę i spaceruję,
                            ale co to jest.. 4 dzień to już coś, dni szybko lecą. U mnie już 10ty, i sama
                            nie wiem kiedy to zleciało smile)
                            Ściskam !!!
    • charissa YUPPI 29.07.04, 08:07
      dzis rano 55,5 kg na wyswietlaczu wagi (z 58 wyjsciowej!!!)
      super (a niestety troszke grzeszylam sad ) Chyba jeszcze do nastepnego weekendu
      zrobie sobie taki restrtkcyjniejszy tydzien (zreszta teraz impreza u kolezanki
      i znow pewnie pogrzesze) i moze uda sie zleciec do 53. A potem postaram sie na
      drugiej fazie dobic do 50 (ale jakos nie wierze, by mi sie to udalo)
      • o_l_a Re: YUPPI 29.07.04, 09:34
        Jednak wszystko ma swoje dobre strony - dzięki temu, ze jestem już jakiś
        miesiąc w I fazie (z grzesznymi przerwami oczywiście) moja kulinarna
        kreatywność sięga zenitu : ) a zawsze myślałam, że nie umiem gotowac...
        Wczoraj zrobiłam ciasto - takie szybkie w stylu sernika na zimno...zaraz wpisze
        do przepisów - bardzo dobre jako substytut Delicji
        Mid4 ja juz przebieram nóżkami na te ćwiczenia, narazie ćwiczę Pilatesa z
        kasety, ale już mi sie troszkę nudzi
        • charissa Re: YUPPI 29.07.04, 10:12
          no jezelki chodzi o ciasta wg SBD to ja POPROSZE!!
        • munieka Prawie na mecie :) 29.07.04, 10:20
          Witam Plażowiczki smile dzis moj 15ty dzien pierwszej fazy, postanowilam ją
          przedluzyc tylko o 2 dni, a w sobote na śniadanie JAGODY smile juz sie nie moge
          doczekac smilewlasnie...ile tych jagóg można zjesc?? W kazdym razie czuje sie
          super, nie mam brzuszka i sa same pozytywy, przede wszystkim nie mam ochoty na
          slodycze, na chleb itd. Z owoców właśnie te jagody za mna chodzą od pewnego
          czasu smile Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki smile
          p.s. Poniewaz intensywnie ćwiczę ok 5 razy w tygodniu, dziś czuję się troche
          osłabiona, ale myślę, że sałata z cytryną pomoże smile pa!
        • dementia Re: YUPPI! Będzie ciasto:) 29.07.04, 10:36
          WIELKIE DZIĘKI OLU ZA PRZEPIS NA CIASTO!!!
          Ogólnie rzecz biorąc, to brakuje mi np. serków homogenizowanych - owocowych,
          waniliowych, a to ciasto idealnie je zastąpi smile
          Duża buźka! kiss
          D.
          • ita_na_diecie Re: YUPPI! Będzie ciasto:) 29.07.04, 10:38
            a czy ciasto Oli może być jedzone podczas fazy pierwszej? suspicious
            • dementia Re: YUPPI! Będzie ciasto:) 29.07.04, 11:10
              ita_na_diecie napisała:

              > a czy ciasto Oli może być jedzone podczas fazy pierwszej? suspicious

              Skoro zostało prze nią umieszczone w wątku Przepisy- faza I, to zakładam , że
              tak.
              Zresztą wystarczy przeanalizować składniki - o ile dobrze widzę, to nie ma
              zabronionych w I fazie. smile
              • charissa Re: YUPPI! Będzie ciasto:) 29.07.04, 12:22
                hmm juz przepis mam na karteczce - wkrotce zrobie sobiesmile)
        • dsb Re: YUPPI 29.07.04, 14:04
          Ola, ten sernik musi być pyszny smile Na pewno wypróbuję smile))
          A jeśli chodzi o kulinarne zdolności, a bardziej zaspokajanie kulinarnych
          potrzeb... Sprawdza się tutaj bardzo mądre powiedzenie POTRZEBA MATKĄ
          WYNALAZKU smile
          Buziaki kiss
          • dementia Re:VICTORIA! 30.07.04, 08:06
            Witam Kochane Plażowiczki! smile

            Muszę powiedzieć, że przybywam z tarczą, a nie jak się początkowo obawiałam na
            tarczy smile Zakończyłam wczoraj I fazę (teoretycznie to koniec, bo zamierzam ją
            przedłużyć, z malutkimi odstępstwami owocowymi). O efektach w wątku "nasze
            osiągnięcia" smile

            Dziś zasłużyłam sobie na małą nagrodę - zafundowałam sobie małą colę light i 4
            morelki - zjem na przekąskę popołudniową smile

            Dziękuję Wam bardzo za pomoc, wsparcie i ciepłe słowa
            Caluję kiss
            D.
    • charissa chyba sie zastrzele 30.07.04, 08:26
      zastrzele, powiesz , ale najpierw zabije. Za moja slabosc i brak silnej woli.
      Wczoraj zjadlam - musialam zjesc, taka poczulam wielka chec - kitekata, ktorego
      normalnie to nie lubie + budyn. dzis na wadze 1 kg wiecej i znow mam 56.5
      Pobijcie mnie !! Dzis bede troche w trasie, moze dzis sobie ten kilogram jakos
      zdejme z siebie.
      Ide jesc sniadanko - serek figura i zolta papryka.
      • ita_na_diecie Re: chyba sie zastrzele 30.07.04, 09:55
        charissa, ten kilogram na pewno nie od batonika..
        • kostaga Re: chyba sie zastrzele 30.07.04, 11:27
          ja dzisiaj tez mam prawie kilogram wiecej, a raczej nie grzesze (no, chyba ze
          ta cola light). ale ponoc takie prawo natury. a u mnie chyba jeszcze dodatkowo
          inne naturlane prawa kobiece, eh...
          papatki
          trzymajcie sie dalej, bo super wam idzie smile szkoda by bylo wszystko zaprzepascic
          kostaga
          • charissa Re: chyba sie zastrzele 30.07.04, 13:06
            ja naturalne prawa kobiece to wlasnie przeszlam. ja nie wiem skad skad ten
            kilogram te piateki juz tak ladnie wygladaly , buuu
            • katka007 Re: chyba sie zastrzele 30.07.04, 14:21
              wlasnie to pomyslalam dzisaj rano ,kiedy weszlam na wage. 19 dzien pierwszej
              fazy bez zadnych grzechow i nic!! i waga stoi w miejscu.juz sama nie wiem, co
              mam robic.a tak mi dobrze szlo...
    • o_l_a żegnam się na troszkę 30.07.04, 18:12
      Ludzie! urwanie głowy!!! ostatni dzień w pracy przed urlopem i taki młyn, że
      ledwo widze na oczy...
      Jutro wieczorem ruszam na Mazury na tydzień ale urlop mam na dwa i raczej nie
      będe miała dostępu do komputera więc musze sie z Wami pożegnać kochane moje
      plazowiczki : (
      Ale dwa tygodnie miną szybko i mam nadzieje Was tu wszystkie zobaczyć... a sama
      obiecuje, ze już będe w fazie II tym razem
      Całuję i ściskam mocno
      • dsb Re: żegnam się na troszkę 31.07.04, 18:29
        Ola, udanego urlopu życzę smile)) Dużo słonka!
        Powodzenia i pozdrawiam!
    • utiuti jestem głupia!!! :) 30.07.04, 19:55
      dziewczyny, muszę się przyznać. wczoraj wieczorem zrobiłam rachunek sumienia -
      stwierdziłam,że po 5 dniach nie schudłam ani grama, a nawet przytyłam 0,5 kg
      (ale jestem przed okresem)więc w moim przypadku to nie działa - rezygnuję zatem.
      no więc dzisiaj wcinałam chleb razowy i owoce... a po po powrocie z pracy
      skusiło mnie poprzymierzać trochę ciuchów i różnica jest ZNACZNA! smile
      no więc po tym dniu zupełnego "bezdiecia" wracam chyba na łono sbd bo to
      działa! smile)
      • munieka Zgrzeszyłam z premedytacją :> 31.07.04, 09:55
        Witam Plażowiczki smile Właśnie zaraz wybieram sie na plażę troche sie
        powylegiwac smile Chcialam tylko napisac, ze wczoraj - w pierwszym dniu II fazy
        zjadlam gofra z bitą śmietaną i polewą czekoladowa smile i powiem tyle - byl
        pyszny, ale chyba wystarczy mi tej slodyczy na nastepne 2 tygodnie. Jestem
        zdziwiona po pierwsze dlatego, ze nie mam wcale o choty na slodycze teraz
        (wczoraj mialam straszna ochote) a poza tym - nie mam wyrzutów sumienia co w
        moim przypadku jest baaardzo dziwne. Mysle, ze po 2 tyg scislej diety nalezalo
        mi sie, nagrodzilam sie w ten sposob za wytrwalosc i tyle smile Mysle, ze jako
        osoba uzalezniona od slodyczy moge z pelna odpowiedzialnoscia napisac, ze SBD
        zmienia na stale nawyki zywieniowe smile Pozdrawiam slonecznie i plazowo smile
        • ewelka00 słabo mi!!!!!!!!!:( 31.07.04, 12:22
          jestem 3 dzien F1 i jeszcze dopadly mnie te nasze uporczywe dni sadi nie wiem
          ale co sie zle dzieje w moim organizmie ale slabo mi .nie jestem glodna po
          prostu slabo sie czuje i nie wiem co mam zrobic moze brak mi czegos jakis
          witamin prosze niech mi ktos podpowie jak sobie wtedy radzicie?czy to jest
          normalne czy tylko mi sie to przydarzylosad?????????????
          • kostaga Re: słabo mi!!!!!!!!!:( 31.07.04, 12:54
            ja tez to opisywalam w posicie "mega kryzys". cierpialam strasznie, myslalam,
            ze zejde smiertelnie, ale na szczescie kryzys trwal jeden dzien. z tego co
            pamietam dziewczyny radzily sobie zjadajac lyzeczke fruktozy, kawalek
            czekolady, ja podebralam corce lyzeczke galaretki. potem przechodzi,
            obiecuje smile a jak masz ciezkie dni wez dodatkowo magnez i zelazo, powinno pomoc
            papa
            kostaga
            • ewelka00 Re: słabo mi!!!!!!!!!:( 31.07.04, 13:33
              dzieki bardzo za radze zaraz skocze do apteki i kupie sobie moze odrazu jakis
              wigor albo cos tam sa wszystkie witaminy (chyba niezaszkodzi)zjadlam pol
              filizanki jogurtu naturalnego i przeszlo mi jak naraziesmile
              papa
              • dsb Re: słabo mi!!!!!!!!!:( 31.07.04, 18:36
                Spróbuj z jakimś kompleksem witaminowym smile Ja od początku diety biorę witaminy
                i nie miałam chwil, w których czułam się słabo. Na pewno jest to kwestia
                indywidualna, ale witaminy Ci nie zaszkodzą, więc polecam.
                Możesz również zjeść kawałek czekolady, albo nawet ten deser z sera ricotta czy
                jakiegoś innego serka na słodko (ze słodzikiem). Może to właśnie brak cukru
                powoduję, że czujesz się słaba. A taki slodzikowy deser oszuka Twój organizm i
                potem powinno już być dobrze smile
                Pozdrawiam i powodzenia smile
                • ewelka00 Re: słabo mi!!!!!!!!!:( 01.08.04, 14:44
                  dzieki dsb zrobilam sobie deser z serkiem i przeszla ochota na slodkie a od
                  dwoch dni chadza za mna nalesniki z serem........winkale dam rade nie skusze sie
                  hehe
                  papa
    • kiwwinka Re: Nasze małe sprawozdania... 31.07.04, 22:36
      Witam ! smile))
      nabroiłam... sad a tak dobrze szło, uff nawet nie miałam jekiejś ogromnej ochoty
      na te ciacha...dokładnie 2 kawałki urodzinowego, oprócz tego ok. wszyscy
      kiełbaski z grilla a ja - rybkę i sałatkę,
      mam takie dni że jestem pełna werwy do diety i wcale nie jestem głodna, żadnych
      zachcianek,
      ale są też takie dni jak dziś...i widzę czytając Wasze sprawozdania kochane
      Plażowiczki że nie tylko ja tak mam, więc absolutnie się nie zniechęcam bo
      uważam ta diete a raczej sposób odżywiania za świetny, czuję się super i tylko
      te wpadki co kilka dni...
      ale pocieszam się że nie codziennie i teraz diametralnie inaczej się odżywiam,
      zdrowiej i mądrzej...
      no nie zawsze... smile)))
      w życiu nie jadłam tyle warzyw, przepadam za tymi daniami z książki i wiem że
      to bardzo zdrowa dietka.
      PA !!
      Pozdrawiam !!

      • kostaga moja wina, mea culpa, meine schuld, my fault !!! 01.08.04, 20:53
        no i jak u niejednej z was moje grzechy zaczely sie sobotniego wieczoru, gdy
        zle moce wyciagaja nas z zakamarkow bezpiecznych domowych pieleszy. pozadomowy
        obiad jeszcze opieral sie na zasadach diety bo zamowilam sobie piers kurczaka z
        grila w grilowanych warzywkach. mimo piwa lejacego sie strumieniami ja twardo
        obstawalam przy swojej wodzie. pozna noca bylo juz niestety na liczniku pol
        lampki czerwonego wina. dzisiaj dzien spedzony na lowisku. zaczal sie od
        sniadania u szwagrow, tu niestety zgrzeszylam nie "lajtowskim" serkiem
        wiejskim. do tego grzecznie jajeczko na miekko, plasterek szynki i ogorek. nad
        woda juz przez cztery godziny gadala do mnie, rzucala sie na mnie z pazurami i
        plula mieszanka party (wiecie, takie malutkie paluszki, rybki, precelki...). no
        to musialam te paczke jakos unieszkodliwic. nie myslac, tu sie przyznaje bez
        bicia, poskormilam ja zjadajac crying moze nie koniecznie cala paczke, no ale dwie
        rybki to nie byly. potem miala byc rybka z grila, ale grila nie bylo. byla
        rybka smazona (pstrag) w migdalach. oczywiscie skora z rybki smazonej na
        patelni zostala na talerzyku, no ale chyba rybcia troche tego oleju wciagnela.
        potem poszlam za ciosem, ktory oberwalam od rosnacej na ogrodzie sliwy. rzucila
        we mnie swymi owocami wiec w akcie zemsty zezarlam jej az 5 pieknych,
        mlodziutkich wegierek.
        dzis mija 11 dzien diety. nie wiem jaka jest tego przyczyna, ale te pieknie
        zgubione przez te dni kilogramy wracaja, choc powazne grzechy to moje pierwsze.
        moze to zapowiedz zblizajacych sie ciezkich dni, choc nie spodziewalam sie ich
        tak zaraz, ale przeciez przy moim nieszczesnym zespole policystycznych jajnikow
        nigdy nic nie wiadomo. chcialam sie pochwalic efektami cudownej diety mojej
        szwagierce, a narazilam sie tylk na kpiace docinki, bo efektow zadnych nie
        widac i figura dalej pozostawia wiele do zyczenia. oj! gdyby tylko widziala
        mnie 3 dni temu. paradowalam w przedciazowej sukience w rozmiarze xs i nic sie
        nigdzie wylewalo, nie cisnelo, nie wychodzilo. a dzisiaj co? kryzys na calej
        linii.
        przedluze chyba diete, choc strasznie sie boje tych spadajacyhc na mnie sliwek.
        no i dlaczego waga wraca? to troche niesprawiedliwe. kupilam ksiazke i wczytuje
        sie mocno, mam nadzieje, ze cos wyczytam.
        a teraz ide sie troche podfarbowac, bo ostatnio posiwialam przez robote. na
        szczescie ja zmieniam!!!! no i tak bardzo chcialabym do nowej pracy pojsc juz
        jako nowa agata. szczupla, ladnie prezentujaca sie w eleganckich garsonkach i
        pieknych sukienkach, ktorych teraz nosic nie musialam i ktore fatalnie na mnie
        lezaly. no a teraz powinnam sie z nimi zaprzyjaznic.
        upsss, ale zapapralam to forum wink
        pomozecie???? podtrzymacie na duchu???? wyjasnicie watpliwosci???
        "pliiiiiiiizzzzzzz"
        grzeszny (a)gagatek
        • kjkk Re: moja wina, mea culpa, meine schuld, my fault 02.08.04, 08:37
          gagatku!
          trzymaj się!! ja własnie jestem w 24 dniu pierwszej fazy, postanowilam
          dociagnac do 4 tyg, ale boje sie co bedzie dalej.
          2 x zrobilam rzecz STRASZNA mianowicie wypilam moooorze piwska. dramat.
          nie wazylam sie w ogole pozniej, sotatni piwny grzech to zeszly piatek, z
          jedzeniem uwazam, ale mam tez teraz "ciezkie dni" [i tez mam PCO heh wink ale jem
          tabletki wiec wszystko jest przewidywalne] wiec wazenie odpuszczam sobie do
          przyszlego piatku.
          mam dylematy, bo schudlam na pewno, ale to jeszcze nie jest TO. Wiec nie wiem-
          czy ciagnac dalej faze I.? nie przeszkadza mi specjalnie nic mnie nie "atakuje"
          choc przyznam, ze moje mysli coraz czesciej o zgrozo!! wedruja ku lodom,
          zapiekankom, nalesniczkom. To eweidentnie łakomstwo- kwestia mjej psyche, nie
          somy.
          i co zrobic?sad
        • munieka Re: moja wina, mea culpa, meine schuld, my fault 02.08.04, 10:34
          Drogi Gagatku smile mysle, ze nie masz co sie tak strasznie zle czuc bo na tym
          wlasnie polega caly czar SBD, ze kazdy dzien, to nowy dzien, w ktorym mozesz
          zgubic kilogram smile Ja, chcac dodac Ci otuchy napisze, ze sama zgrzeszylam
          (gorfem z bita smietana, o ktorym pisalam na forum) a wczoraj nalesnikami z
          truskawkami...ale! od dzis wracam do 1 fazy, na 5 dni przynajmniej smile i to mi
          sie podoba. Nie zmarnowalas swoich osiagniec ani nie zniszczylas tego, co do
          tej pory osiagnelas, po prostu osiagniecie celu zostalo troszke odsuniete w
          czasie smile skoro tak dzielnie sie trzymasz (ciagle!!!) to na pewno dasz rade.
          Moje grzechy dowiodly, ze po pierwsze, czasem trzeba sobie pozwolic na odrobine
          szalenstwa (nie koniecznie grofy albo nalesniki niestety smile a po drugie trzeba
          uwazac i sluchac swojego organizmu i zabezpieczac sie przed kryzysami szykujac
          wczesniej cos dla oszukania zoladka a przynajmniej kubkow smakowych wink
          Pozdrawiam i glowa do gory smile
          • kostaga Re: moja wina, mea culpa, meine schuld, my fault 02.08.04, 20:06
            dzieki dzieczyny za wsparcie. jestescie cudowne smile
            ale dzisiaj znowu pokonaly mnie sliweczki - takie dojrzale, fioletowe,
            soczyste...mmmmmmm. zapilam je butelka mineralnej. ciekawe jaki bedzie efekt?
            jak myslicie? wink
            kostaga
            • dementia Re: moja wina, mea culpa, meine schuld, my fault 03.08.04, 07:47
              Hmmmm jaki efekt?? smile hihi! Ja zapiłam 2 nektaryny wodą mineralną - staram się
              wymazać ten dzień z pamięci. wink Wprawdzie w II fazie mogę jeść owoce, ale poza
              nektarynkowym wyskokiem więcej ich nie ruszyłam. Efekt psychologiczny??? Ha,ha!
              Życzę wytrwałości Drogie Plażowiczki kiss

              Dementia(która jedzie na urlop za 2 dni!!!) big_grin
              • kostaga Mega kryzys Nr 2 ;( 03.08.04, 19:38
                no i co? efekt oczywiście był przewidywalny, ale nawet pomimo niego kilogramów
                przybywa, rzeczy znowu robią się przyciasne sad
                postanowilam, jak wiele z was, pozostac przy fazie pierwszej, ale zdecydowanie
                cos robie zle, jezeli moje cialo zachowuje sie tak, jak sie zachowuje. Jeszcze
                jeden dzien i odzyskam wszystkie kilogramy, ktore stracilam crying
                to prawda, mam ciezkie dni, ale nie wierze, by to one byly wszystkiego
                przyczyna. co sie dzieje. boje sie, ze ogarnie mnie zalamka totalna i rzuce
                wszystko w cholere. a tak sie dobrze zapowiadalo surprised
                juz nie wiem, czy jem za duzo (sniadanie np. jajko na miekko + piatnica light
                ze szczypiorkiem, 2-gie sniadanie: 2 plasterki krowki smieszki light, 2
                plasterki szynki z indyka fitness line sokolow, 2 plasterki chudego twarogu,
                1/2 pomidora, 3 rzodkiewki, ogorek malosolny, salata lodowa, obiad: mala
                miseczka leczo z indykiem, kolacja: toska light ze slodzikiem), czy to kwestia
                nabialu, ktory jem na tony z braku ukochanych jogurtow? co jest grane???
                jezeli sie nie odezwe przez kolejne dwa dni, znaczy, ze was pozegnalam
                usmiercona wynikami.
                przeniose sie z plazy na stolowke sad
                papatki
                kostaga
                • nineczkas Re: Mega kryzys Nr 2 ;( 03.08.04, 19:41
                  no ale mozesz jesc jogurty, nawet juz w pierwszej fazie.. tylko oczywiscie bez dodatku cukru i
                  naturalne.
                • msperfect Re: Mega kryzys Nr 2 ;( 03.08.04, 19:49
                  Ja mysle ze powinnas przejsc do fazy II. Jezeli czytalas ksiazke to przypomnij
                  sobie jak autor przestrzegal przed przedluzaniem fazy I ...
                  Powodzenia zycze smile
                • romilka KOSTAGA CO Z TOBA??? 07.08.04, 13:01
                  PRZERWAŁAS?NIE MOW MI TEGO?? NIE!!!!!!!!LICZYŁAM ZE SIE PODERWIESZ DO LOTU MI
                  TEZ CIEZKO IDZIE,.BRAKUJE MI CZEKOLADY....SZOK.DAJ ZNAC CO U CIEBIE!!!
                  • kostaga Re: KOSTAGA CO Z TOBA??? 09.08.04, 11:07
                    Romilka smile
                    twoj post zmotywowal mnie troszeczke, i mimo, ze leb mam przestrzelony,
                    oswiadczam uroczyscie wszem i wobec, ze wracam jak syn marnotrawny na plazowe
                    lono. przyjmijmy, ze dzisiaj jest dla mnie pierwszy dzien fazy pierwszej, bo
                    weekend u tesciow i znajomych raczej do plazowych nie nalezal. a co dziwne,
                    ruszyly mnie troche wyrzuty sumienia, wiec sprobuje jeszcze raz, zobaczymy z
                    jakim skutkiem.
                    mam nadzieje, jak zwykle zreszta, ze bedziecie ze mna duchem a wasze wyniki
                    beda mnie motywowaly do walki i wytrwalosci conajmniej tak jak slowa romilki smile
                    papatki
                    kostaga
                    • domville Re: KOSTAGA CO Z TOBA??? 09.08.04, 12:32
                      Kostago, witamy na łonie. Pamiętam, że strzelałas sobie w łeb, ale nie bardzo
                      kojarzę, z jakiego powodu. Co takiego skłoniło Cię do przerwania pobytu na
                      plaży? Musimy wyciągnąć konstruktywne wnioski, żeby historia się nie powtórzyła
                      (po co mieć tyle dziur we, za przeproszeniem, łbie?)
                      • kostaga spowiedz kostagi 09.08.04, 16:37
                        no niestety stalo sie tak, ze zamiast chudnac zaczelam wracac do poprzedniej
                        wagi, nie popelniajac przy tym grzechow.
                        caly czas zwalam wine na nabial, bo generalnie miesko mogloby dla mnie nie
                        istniec i oprocz warzywek jade caly czas na chudych serkach i jajeczkach, ale
                        co chwile slysze, jak ktos baka o dziennej porcji nabialu (i to w okolicach 1
                        szklanki dziennie). to zdecydowanie nie dla mnie, bo ja bez bialego serka,
                        toski light i wiejskiego 3% zyc nie moge. z warzywkami troche u mnie ciezko, bo
                        choc lubie, to mam dziwnym trafem utrudniony do nich dostep. przewaznie nie mam
                        przy sobie na tyle gotowy, by wskoczyc do warzywniaka, a jak robie zakupy w
                        sklepie obslugujacym karty, to stoiska z warzywami obchodze szerokim lukiem, bo
                        za apetycznie to one nie wygladaja.
                        no i zalamana kompletnie porzucilam diete, a jedzenie w niczym "plazowego" nie
                        przypominalo.
                        Skruszona powracam dzisiaj, mam nadzieje, ze na dluzej
                        papatki
                        kostaga
                        • domville Re: spowiedz kostagi 09.08.04, 17:48
                          Kostago, wysłuchałem Twej spowiedzi uważnie i coś mi się widzi, że Twoja dieta
                          z SB wspólnego ma niewiele. Jajka i nabiał plus warzywo, które się znajdzie pod
                          ręką, to dieta pod tytułem "Kostaga lubi serki". Utrudniony dostęp do warzyw?
                          No, kochana, na spowiedzi się nie kłamie... Przecież teraz na każdym rogu ulicy
                          stoją z furami warzyw, a ty bidula 2 złotych nie masz, żeby sobie kabaczka albo
                          cukinię kupić? Oj, nie podoba mi się to. A gdzie ryby? Gdzie chude mięso? Gdzie
                          owoce morza? Proszę mi się tutaj natychmiast poprawić i znowu przyjść do
                          spowiedzi za dni kilka. Z poważaniem, domville.
                          • kostaga Re: spowiedz kostagi 09.08.04, 18:06
                            miesko powiadasz??? hmmmm, cos nie bardzo reflektuje. o owocach morza nawet nie
                            wspominam. rybki chetnie, rzeczywiscie musze pogodzic sie ze wszystkimi, bo jak
                            na razie to tylko z tunczykiem jestem za pan brat. z warzywek to ja chetnie
                            kalafiorki, brokulki i fasolke, to nawet dosc czesto robie sobie zapiekaneczke
                            z takich warzywek. normalnie niestety moja ukochana dwulatka nie bardzo pozwala
                            mi siedziec w kuchni, ale teraz pozegnalam sie z nia na ponad tydzien, wiec
                            sobie moze troche popichce.
                            choc jak ostatnio zrobilam sobie obiadek na zapas (i to nawet z mieskiem
                            chudziutkim z kurczaczka), to na drugi dzien nie nadawalo sie do jedzenia, bo
                            burza w przedziwny sposob spowodowala jego kisniecie. no dobra, uciekam teraz z
                            pracy, wiec jak przyjade do domku, to wymysle sobie cos smakowitego i plazowego.
                            a pokuta???
                            kostaga

                            • kostaga Re: spowiedz kostagi 09.08.04, 18:08
                              aaaaa, cukinie to nawet sobie kupilam i lezy od 4 dni w lodowce, bo nie mam na
                              nia pomyslu. ja nawet dwoch lewych raczek to do gotwania nie mam crying
                              kostaga
                              • domville Re: spowiedz kostagi 09.08.04, 18:16
                                Pokuta: przyrządzić cukinię na dziś wieczór, niech biedaczka nie więdnie dłużej
                                w lodówce! Można upiec z papryką, cebulką i kabaczkiem (wszystko pokrojone,
                                posolone i wymazane w oliwie) - wspaniałe danie samodzielne lub jako dodatek do
                                mięcha lub ryby.
                                • kostaga Re: spowiedz kostagi 13.08.04, 08:23
                                  Pokuta odprawiona, leczo przepyszne. I co? Waga dalej ani drgnie...
                                  No i jak się tu nie poddawać? A w ogrodzie śliwki zaczynają już przejrzewać crying
                                  Przegapiłam najcudowniejszy moment, gdy były słodziutkie ale twarde. A warto
                                  nie było... ehhhh, szkoda gadać
                                  Kostaga
    • dementia Re: Nasze małe sprawozdania... 04.08.04, 08:15
      Witajcie!
      Przeszłam do fazy II, nie przedłużyłam I, bo skusiłam się na owoce (2 nektaryny
      i 1 brzoskwinię przez 5 dni) i 3 kostki gorzkiej czekolady. Nie wprowadziłam
      jednak pieczywa czy ryżu. Waga po 5 dniach II fazy ani rusz w dół sad POczekam
      jeszcze do urlopu, a po powrocie zastosuję znowu fazę I.
      Acha! Zrobiłam ciasto na bazie jogurtu (receptura w wątku "przepisy") -
      normalnie mam taką zgagę po nim, że szok! sad Pali mnie w przełyku! Nigdy
      wcześniej nie wiedziałam co to jest zgada. Do dziś... Możliwe, że mam kiepski
      słodzik, albo użyłam go za dużo. sad
      Jeszcze 36 godzin i U R L O P!!!
      Całuję i życzę miłego dnia!
      D.
      • blodymarry dopiero trzeci dzień.... 04.08.04, 20:28
        Witam Was dziewczynki!!! Kurcze pieczone sad pełna zapału przeczytałam książkę,
        która była prezentem od mojej przjaciółki, pełna zapału wzięłam się za dietkę,
        która miała być moim nowym stylem życia wink... tak byłam zafascynowana, a tu
        dzisiaj dopiero 3 dzień i już taki kryzys sad... Ja chcę brzoskwinkę!!! albo
        nekterynkę albo chociaz jabłuszko!!!
        Cieszy mnie to, że mojego dawniej umiłowanego chlebusia mi nie brak i nawet
        słodyczy nie aż tak bardzo, ale owoców strasznie!!! sad
        \Jestem barzo oslabiona bo ostatnio pracuje po 12 godzin i dzisiaj moje menu
        nie bylo zbyt wykwintne... na śniadanie salatka grecka, ale polowe wyrzucilam
        bo mi nie smakowala w domku mial byc pyszny obiadzik, ale niestety dowiedzialam
        sie ze musze zostac po godzinach... w sklepieku z dozwolonych produktow byly
        tylko orzeszki i zjadlam ich duzo za duzo sad, potem przyszlam do domu i zjadal
        cukinie faszerowaną i kawalek mieska i 4 cukierki bez cukru...

        Chce schudnac ale boje sie ze znowu nie dam rady sad(((((... poczytam o waszych
        efektach, moze mnie to zmobilizuje

        Buziaczki papa
    • apacz1010 Re: Nasze małe sprawozdania... 04.08.04, 20:41
      uff.jakos dotrwalam pelnych dwoch tygodni I fazy.Bilans jest taki ze schudlam 4 kilo,ale juz sie balam,ze robota idzie na marne, bo ostatnio mialam doly i podjadalam niedozwolone zarcie!Postanowilam,ze przedluze I faze jeszcze o tydzien i zobace ile schudne.Powiem szczerze ze boje sie II fazy,bo tam chudnie sie wolniej i mozna sie zniechecic.Nie to co w I.Lecisz z wagi,ze az sie ma zapal,choc czasem sa dni zwatpienia.
      pozdrawiam
    • romilka Re: Nasze małe sprawozdania... 05.08.04, 10:42
      POMOCY-CHCE ZACZAC!!Witam serdecznie!wiele razy juz chciałam zaczac diete
      SB.Mam chyba mało samo zaparcia.Nie wiem od czego mam zaczac,JAK WYTRZYMAC?Mam
      juz ksiazke od 3 tyg i nie moge sie zabrac do tej diety.Musze cos ze soba
      zrobic mam 174 cm i waze 83 kg.Fakt ze jestem dosc umiesniona bo uprawialam
      wyczynowo sport.chetnie wymienie doswiadczenie z kims madrzejszym ode mnie
      np.na GG.Moj nr 1835153.POMÓZCIE!!
      • lela6 Re: Nasze małe sprawozdania... 06.08.04, 23:15
        Po prostu ją zacznij !!!
        Wieczorkiem zrób zakupy, przynajmniej na 2 pierwsze posiłki następnego dnia.
        Wstań rano, zrób sobie słaba kawke z odrobiną mleczka 0,5% (zapach kawy zawsze
        mnie milo nastraja), lub herbatkę do tego pyszna jajecznicę z podsmazana
        cebulką, i np.pomidorkiem, papryką czy co tam w lodówce masz. Po tak pysznym
        śniadanku stwierdzisz, że ta dieta nie jest zła - jest po prostu swietna
        (uwierz byłam juz na wielu dietach i ta jest rewelacyjna - bo sama spośród
        wielu produktów komponujesz posiłki jakie lubisz !!). Na obiad zrób też cos
        pysznego np. nadziewane piersi kurczaka (mozesz nadziewać je wszystkim np.
        żółtym serkiem light, mozzarellą, fetą, oliwkami lub papryka) do tego pyszna
        surówka - jest tyle możliwości, rozwin wyobraźnię, próbuj, eksperymentuj. Dieta
        jest rewelacyjna, ja jestem zachwycona !!! Wspaniale się czuje, jem pyszne i
        zdrowe !!! rzeczy, no i po 7 dniach schudłam juz 3,3 kg. Pozdrawiam Cię ciepło
        i do dzieła bo życie ucieka !!!
        • romilka Dzieki Lela6. 07.08.04, 12:57
          Podbudowałas mnie bardzo!!ciekawa jestem ile chcesz zgubic ile wazyłas na
          poczatku.mam wrazenie ze wszystkie dziewczyny ktore sa na tej diecie to waza 57
          kg a chca 50!! a ja waze 83 a chce 70 przy 174 cm wzrostu.czekam na
          odp.pozdrawiam!
          • lela6 Re: Dzieki Lela6. 07.08.04, 19:14
            Witaj romilko !!
            Mam 166 cm wzrostu, przed dietką south beach ważyłam 66,6 kg, teraz po tygodniu
            diety 63,2 kg; moim marzeniem jest waga w okolicach 56-57 kg (wtedy czuję sie
            najlepiej). Nie podoba m sie wychudzone ciało, uważam, że wygląda wówczas na
            chore. Moim marzeniem jest harmonijnie zbudowana sylwetka (proporcje mam o.k),
            lekko umięśnione i jędrne ciało. Trzymam za nas kciuki, papa
    • dementia I po urlopie.... 20.08.04, 12:04
      Witajcie Drogie Plażowiczki!
      Od poniedziałku, a może już od niedzieli wchodzę w I fazę od nowa, ponieważ
      pofolgowałam sobie na wakacjach i jest 2 kg więcej sad
      Ale bogatsza o moje doświadczenie sprzed kilku tygodni z optymizmem patrzę w
      przyszłość smile
      Jestem w euforycznym nastroju - urlop był cudowny smile
      Pozdrawiam cieplutko! smile
      D.
      • dementia :( smutno mi.... 23.08.04, 11:07
        Witajcie!
        Po powrocie z urlopu zderzenie z rzeczywistością było dla mnie mocno
        depresyjne - po euforycznym piątku cały weekend byłam apatyczna, nie zależało
        mi na niczym- czyli diete też trochę olałam. Popełniłam kilak grzechów - w
        sobotę 2 łyżki masła orzechowego więcej niż dopuszcza SB, a wczoraj kolejne 4
        łyzki masła orzechowego ponad normę, kabanos (nie był za chudy!) , cola 0,33l i
        herbata truskawkowa.
        Tak więc dzisiejszy dzień liczę jako pierwszy. Mam nadzieję, że wytrwam. Widzę
        po forum, że brak na nim Plażowiczek z okresu mojej I fazy (II połowa lipca).
        Szkoda dla mnie, pozostaję jednak z nadzieją, że one wytrwały smile
        Trzymjacie proszę kciuki
        Pozdrawiam
        D.
        • kiwwinka Re: dementia uśmiechnij się:)) 23.08.04, 17:03
          Witam po urlipie!

          Ja też sobie pofolgowałam ostatnio,ale na razie nie wracam do I fazy, to znaczy
          stosuję się do niej cały czas i dodałam tylko pieczywko
          pełnoziarniste,jabłka,jogurty light,czekoladę gorzką...może już nie będę
          wymieniać co jeszcze..hi,ale zakazanych ziemniaków i białego pieczywa,ciastek
          nie jem i to mnie ratuje że waga stoi na 63,to jeszcze by mogła pokazać 3-5 kg
          mniej ale i tak świetnie wyglądam,uwierz na słowosmile
          chcę wrócić do I fazy ale na razie nie mam zacięcia,może razem będzie
          łatwiej,dołączę się na pewno ale na razie przeszłam na mleczno(0%) - owocowe
          koktaile z fruktozą,pycha i już tak wcześniej schudłam,zawsze to jakaś odmiana
          ale nie za długo ,2-3 dni i zacznam I fazę jeszcze raz .
          Życzę Ci powodzenia!
          • bastet1 KWWINKA 23.08.04, 17:08
            Kwinko czytałam, że nastąpiło kilka zmian dotyczących IF o ile chodzi o mleko i
            jogurty i można w I stosować:
            mleko 0-1%
            maślankę 0-1%
            jogurty naturalne 0%
          • dementia Re: dementia uśmiechnij się:)) 24.08.04, 07:53
            Dziękuję ślicznie za słowa pociechy! smile
            Depresja nie wynika bynajmniej z faktu tych 2 kg więcej po urlopie... Problem
            tkwi w czym innym...
            Ale muszę powiedzieć, że pomimo kilku grzechów mam już 1,5 kg mniej niż w
            piątek smile Dziś rano się ważyłam i jest OK.
            Postanowiłam podejść mniej restrykcyjnie do SB, czyli spróbować coś na kształt
            fazy II, póki co nie zjadłam pieczywa, owoców, ale skusiłam się wczoraj na 3
            kostki gorzkiej czekolady. Jakieś przyjemności mi się od życia należą.
            Ach! I muszę obowiązkowo kupić kilka par nowych spodni - stare są już do
            niczego - za duże worki, a nie spodnie!!! smile
            Pozdrawiam serdecznie!
            D.
            • kiwwinka Re: dementia uśmiechnij się:)) 24.08.04, 11:20
              Hej !!
              mam ten sam problem z ciuszkami smile)
              jakoś się nie martwię ale faktycznie po wypłacie trzeba iść na zakupy big_grin
              może wybierzemy się razem ?...hi, najlepsze jest to że mąż już nie buczy na
              słowa że "muszę sobie kupić coś nowego" i nie mogę się doczekać przymierzania
              nr.38 smile))
              Od piątku zaczynam I fazę od nowa,podjęłam decyzję, na razie wcinam koktaile
              owocowe bo bardzo stęskniłam się za nimi, w piątek się zważę i zobaczymy jak
              pójdzie...dementia pisz jak Ci idzie dietka,Bastet 1 dzięki za info !
              @->--
              Zaraziłam kilka koleżanek dietą bo pytały podejrzliwie co ja robię i czy
              przypadkiem to nie bulimia...hi, też was podejrzewają ? moja starsza siostra
              tylko jęknęła gdy się po czasie spotkałyśmy i wszystkim muszę dokładnie
              tłumaczyć na czym to polega, cały czas trzymam wagę i nawet 1 kg mniej w 2 tyg
              ale nie przestrzegałam II fazy restrykcyjnie. Mam nieodparta ochotę na jabłko
              to jem jabłko, jesli na ciacho - zaciskam zębysmile, ale próbuję wsłuchać się w
              potrzeby mojego organizmu i na te nieszkodliwe odpowiadam, tylko nie mogę
              puścić go samopas bo przecholuje...hi
              Czy macie tak że po schudnięciu poprawiła się kondycja i przybyło energii? nie
              męczę się już tak i zauważyłam że ładniej się poruszam...a może to euforia po
              schudnięciu? ... tak czy tak warto zdrowo się odżywiać, kontrolować wagę i to
              co się je, byle bez przesady, wiecie że obok anoreksji i bulimii jest już nowa
              choroba? - onoreksja (chyba tak to się pisze), polega na przesadnym liczeniu
              kalorii, jedzeniu tylko zdrowych produktów ale z perfekcyjną znajomością
              składu, przydatności dla organizmu, kaloryczności ogólnie mówiąc życie dla
              jedzenia ale nie jak w bulimi tylko myslenie o tym co można a co nie
              naokrągło,gdzieś istnieje subtelna granica pomiędzy zwykłym zdrowym odżywianiem
              i dbaniem o swoje zdrowie a onoreksją,o to mnie ostatnio też ktoś posądził, ale
              ja wiem najlepiej ile jem niespecjalnie polecanych rzeczy,jak będę miała jakieś
              większe info o tym zjewisku to wrzucę do wątku zdrowe odżywianie dla
              zainteresowanych ciekawostkami.
              Pozdrawiam i buziaki !!!
              • dementia Re: dementia uśmiechnij się:)) 24.08.04, 12:02
                Moja dieta rozpoczęła się w II połowie lipca - spokojnie przeszłam fazę I -
                skończyłam ją 5 sierpnia - minus 3 kg(62kg/172) (w sumie I faze stosowałam
                przez 15 dni). Czułam się rewelacyjnie.
                6 sierpnia wprowadziłam ciemne pieczywo i owoce, 7 zaczął mi się urlop. Nie
                jadłam pieczywa, ziemniaków , frytek, ryżu, makronów, ale za to mnóstwo owoców,
                troszkę lodów, słodkich wypieków i całą masę sałatek i grillowanego mięsa i
                ryb. No i oczywiście morze alkoholu.
                Efekt po powrocie to plus 2 kg, ale teraz już OK. Przyjechałam w piątek -
                jeszcze podjadłam batoników i pieczywa suspicious, a od soboty z małymi grzeszkami
                znowu narzuciam sobie SB. Wczoraj nie zgrzeszyłam, dziś też nie - rezultat -
                dziś rano znowu 62 kg smile Aż mam chętkę zejść do 60 smile
                Najniższa w moim życiu była 58,5 kg, ale to było w maksymalnym stresie, kiedy
                potrafiłam nic nie jeść przez 4-5 dni, potem mama zmuszała mnie do zjedzenia
                choć kilku łyżek zupy sad Nie chcę wracać do tamtych dni, ale waga była cudna -
                za dużym kosztem jednak... Poza tym jestem osobą o tzw. mocnej budowie - nie
                będe nigdy wazyć, 55 kg - mam tego świadomość smile Zresztą chyba bym dziwnie
                wygladała smile
                To byłoby na tyle o moje przygodzie z SB, dzięki niej mam już wiele nawyków
                żywieniowych, które mam nadzieję będą owocować w przysżłości smile Wcześniej
                ochudzałam się m.in. 1000 kalorii i kapuścianą - na pierwszej chodziłam głodna
                i miałam efekt jojo, na drugiej schudłam ale miałm wstręt do zupy z kapusty po
                kilku dniach i byłam bardzo osłabiona (zdażały mi się omdlenia). SB to strzał w
                10!
                Pozdrawiam serdecznie!
                D.
                • dsb Re: dementia uśmiechnij się:)) 24.08.04, 14:13
                  Hej Dementia smile))
                  I witam wszystkie inne Plażowiczki smile
                  Ja cały czas się trzymam. Czasami troszkę zgrzeszę, ale to tylko dlatego, że
                  wiem, że nie można popadać w skrajoności i jak mam ochotę na loda albo ciasto,
                  to zjem. Ale poza tym przestrzegam zasad i cały czas trzymam wagę. Raz jest
                  troszkę mnie, raze więcej, ale wiem, że zdrowo się odżywiam i narazie nie tyje
                  i to jest na plus. Kiedyś założyłam sobie granicę 57 kg przy 176 cm, ale wiem,
                  że to niemożliwe jest. Bardzo długo ćwiczyłam, mam ciężkie mięśnie, poza tym
                  nie mam już 18 lat, tylko wiem, że powoli figura mi się zmienia i nigdy nie
                  będę wyglądać już jak nastolatka.
                  Więc Dziewczyny, nie dajcie się zwariować smile))
                  Pozdrawiam gorąco i przesyłam buziaki kiss
                  Cały czas tu zaglądam i postaram się pisać, jak tylko znajdę chwilkę smile
                  Kinga
                  • dementia Re: dementia uśmiechnij się:)) 24.08.04, 14:37
                    Hej Kinga! Mój Aniele Stóżu z czasów I fazy! wink
                    Ja teraz nie podchodzę bardzo restrykcyjnie do jedzenia - SB wyrobiła u mnie
                    bardzo dobre nawyki żywieniowe. Jednak jeśli mam na coś ochotę, to jem to bez
                    wyrzutów sumienia. Szczególnie gorzką czekoladę - max. 3 kostki dziennie, czy
                    Actimel smile
                    Cieszę się, że dzięki forum mogłam nawiązać ciekawe kontakty z Plażowiczkami smile
                    Ślę buziaki kiss
                    D.
                    • romilka I wy jestescie grube???????? 24.08.04, 15:49
                      dziewczyny wy oszalałyscie!!wazycie około 65 kg przy 172 cm wzrostu i to jest
                      duzo???nie załamujcie nas "tych ktore naprawde musza schudnac"!!!ja mam 82 kg
                      przy 174 cm...i co wy na to???tez mam mocna budowe i duzo miesni bo uprawiałam
                      sport,ale jak osiagne wage 70 kg to bede szczesliwa!!!!!!!!! pozdrawiam
                      • dsb Re: I wy jestescie grube???????? 24.08.04, 20:48
                        Hej Romilka smile
                        Ale ja nigdzie nie napisałam, że jestem gruba. I nigdy się tak nie czułam. Po
                        prostu przez jakiś czas przestałam uprawiać sporty i zauważyłam kilka
                        kilogramów więcej. Postanowiłam je zrzucić i przy okazji zacząć zdrowo się
                        odżywiać smile Bo jeśli nie teraz to kiedy...? Pamiętam, że najlepiej czułam się z
                        wagą 57 kg, ale to już nie wróci i jestem tego świadoma. Cieszę się z tych 60
                        kg i staram się jeść zgodnie z DSB, bo wiem, że wyjdzie mi to tylko na dobre.
                        A Tobie życzę wytrwałości i powodzenia smile
                        I zobaczysz - niedługo nie będziesz mogła uwierzyć, że kidyś miałaś ponad 70 kg.
                        Pozdrawiam i przesyłam buziaki smile
                        Kinga
                      • dementia Re: I wy jestescie grube???????? 25.08.04, 08:06
                        Witaj Romilko!
                        Ja nie uważam, że jestem gruba. Poprostu zależało mi na tym, żeby zmienić
                        nawyki żywieniowe i pozbyć się przeklętych "boczków" (choć wielu znajomych
                        mężczyzn twierdzi, że są słodkie i "poręczne" wink ).
                        Przez ostatni rok z powodu pracy w biurze i podjadania przytyłam ok. 5 kg i po
                        prostu chciałam sie ich pozbyć. Poza tym jak już kiedyś pisałam, byłam
                        dzieckiem/nastolatka z nadwagą i teraz staram sie pilnować wagi, bo wiem, że
                        metabolizm będzie z wiekiem coraz mniej łaskawy.
                        A w II fazie SB widzę dla siebie sposób odżywiania na resztę życia smile
                        Oczywiście z małymi odstępstwami na "grzeszne przyjemności kulinarne" od czasu
                        do czasu.
                        Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości
                        D.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka