witam!
dzień trzeci - ZAWALONY!
Od rana nic w ustach, bo nie było czasu. Później jeden winogronek (nie mogłam
się oprzeć), ze 3-4 pieczone ziemniaczki (to już głód dał o sobie tak bardzo
znać i choć nie jem ich już od ponad miesiąca, dziś .......

), później
kalafior (oczywiście surowy - taki tylko lubię), no i rzodkiewka - i tak na
zmianę, dwa plasterki śmieszki light i pięć plasterków szynki. Później był
serek wiejski i .........................................................
niewybaczalne - Mars i pół czekolady

(((((((((((((((((((((((
A na dodatek wieczorem w pubie dwie lampki wina!!!
Dzień totalnie stracony, nawet nie będę go liczyc jako trzeci - zastanawiam
się tylko czy muszę znów wszystko zaczynać od pierwszego czy np. jutrzejszy
może być tym trzecim?
Jedno wiem napewno, wcale się lepiej po tym wszystkim nie poczułam, wręcz
przeciwnie - ogromne wyrzuty sumienia (nawet "bałam się" przyznać do tego co
dziś zrobiłam!!!) i dół, taki straszny - JESTEM CHOLERNIE SŁABĄ ISTOTĄ!!!
A zrobiłam dziś takie fajne zakupy - kupiłam śmieszkę i w trójkącikach i w
plasterkach (light oczywiście), i ricotte udało mi się znaleźć
Strasznie się czuję!!!

((