Dodaj do ulubionych

dzień 3 ???

14.11.04, 00:22
witam!
dzień trzeci - ZAWALONY!
Od rana nic w ustach, bo nie było czasu. Później jeden winogronek (nie mogłam
się oprzeć), ze 3-4 pieczone ziemniaczki (to już głód dał o sobie tak bardzo
znać i choć nie jem ich już od ponad miesiąca, dziś ....... sad ), później
kalafior (oczywiście surowy - taki tylko lubię), no i rzodkiewka - i tak na
zmianę, dwa plasterki śmieszki light i pięć plasterków szynki. Później był
serek wiejski i .........................................................
niewybaczalne - Mars i pół czekolady sad(((((((((((((((((((((((
A na dodatek wieczorem w pubie dwie lampki wina!!!

Dzień totalnie stracony, nawet nie będę go liczyc jako trzeci - zastanawiam
się tylko czy muszę znów wszystko zaczynać od pierwszego czy np. jutrzejszy
może być tym trzecim?
Jedno wiem napewno, wcale się lepiej po tym wszystkim nie poczułam, wręcz
przeciwnie - ogromne wyrzuty sumienia (nawet "bałam się" przyznać do tego co
dziś zrobiłam!!!) i dół, taki straszny - JESTEM CHOLERNIE SŁABĄ ISTOTĄ!!!
A zrobiłam dziś takie fajne zakupy - kupiłam śmieszkę i w trójkącikach i w
plasterkach (light oczywiście), i ricotte udało mi się znaleźć sad

Strasznie się czuję!!! sad((
Obserwuj wątek
    • abra.cadabra Re: dzień 3 ??? 14.11.04, 04:42
      hejeczka, jussi21 smile
      nie bądź dla siebie zbyt surowa, chwile słabości zdarzają się każdemu! smile moje
      rady dla Ciebie? - po pierwsze: wyczytałam gdzieś dawno temu, że odchudzać się
      trzeba już r o b i ą c z a k u p y. a moja opinia dodatkowa na ten temat
      brzmi: zakupy trzeba robić b ę d ą c n a j e d z o n y m ! jeśli jesteś
      głodna, nakupujesz wszystkiego, od widoku czego poleci Ci ślinka, mozesz być
      tego pewna wink (tak samo działa to w przypadku spożywania posiłków w barach i
      restauracjach - jeśli jesteś głodna, zamówisz to, czego nie powinnaś jeść, mimo
      że chcesz dbać o linię). a po drugie: nie załamuj się, jeśli
      nawet "zgrzeszyłaś" smile oglądałaś kiedyś serial "Przyjaciele", z taką
      śliczniutką i zgrabniutką Jennifer Aniston w roli głównej? Nie zawsze taka
      była! Ale narzuciła sobie pewną dietę, którą nazwała 9:1 (dziewięć do jednego).
      Polega na tym, że 90% tego co jesz to same zdrowe i dietetyczne rzeczy, a
      reszta (10%) - małe szaleństwa, grzeszki wink No więc - do czego zmierzam -
      potraktuj ten dzień "wykroczeń" jako jeden z dziesięciu, a przez pozostałe
      dziewięć bądź grzeczna wink na pewno zwalczysz w ten sposób wyrzuty sumienia smile
      bardzo ciepło Cię pozdrawiam,
      abra.cadabra :]
      (i rzucam malutki, życzliwy czar, zebyś wytrwała) wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka