Dodaj do ulubionych

Spokojna II faza.

29.05.08, 13:46
Witajcie!
Jestem już drugi tydzień na drugiej fazie i mam kilka pytań...W zeszłym
tygodniu ciut nagrzeszyłam (ale tak zamierzałamsmile, aktualnie jestem w trakcie
trudnej sesji, więc wspomagam się kawą i colą zerosmile
I tak się zastanawiam, co robić, by dalej chudnąć. Na razie wydaje mi się, że
efekty się utrzymują, może na oko mam jeszcze ciut mniej (nie ważę się
niestety, więc tylko mogę sprawdzać po ubraniach). Ale dopada mnie zwątpienie
związane z tym, że już nie czuję się "na diecie", jeśli wiecie, o co mi chodzi
i potrzebuję chyba przekonania, że nadal SB będzie skuteczna. W drugiej fazie
dodałam owoce, owsiankę rano na zmianę z jajecznicą/omletem, czerwone wino co
jakiś czas i czarną czekoladę. Nie mam ochoty na makaron ani chleb (no, może
za jakiś czas zacznę jeść pumpernikiel) i inne słodycze, więc to mnie cieszy.
Ale czy na pewno efekty przyjdą po drodze? Czy naprawdę ilość jedzenia nie ma
znaczenia? Dodam, że wcale się specjalnie nie ograniczałam od początku - w
porównaniu do niektórych forumek jem naprawdę sporo plus codziennie garść
orzechów.
Czy po prostu takie spokojne życie na SB przyniesie za jakiś czas efekty? Może
być nawet kilka miesięcy, byle byłysmile
Szczególnie w tym momencie zwrócę się do taty.zbiggy - Ty jesteś na low carb
już prawie rok, prawda? Jak wyglądały Twoje efekty i przejście w spokojne,
normalne życie z SB?smile
Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrego samopoczucia wszystkim Wam!
Nanah
Obserwuj wątek
    • tata.zbiggy Re: Spokojna II faza. 29.05.08, 15:35
      > Szczególnie w tym momencie zwrócę się do taty.zbiggy - Ty jesteś
      na low carb
      > już prawie rok, prawda? Jak wyglądały Twoje efekty i przejście w
      spokojne,
      > normalne życie z SB?smile

      Moje efekty to spadek z ponad 100 kg w październiku do ok. 86 teraz
      przy wzroście 187.

      Jestem na LC 7 miesięcy, zacząłem od przeczytania książki Atkinsa, w
      jego diecie jest cała faza Pre-Maintenance która służy do tego aby
      powolutku zrzucić ostatnie ok. 5 kg a jednocześnie poznać swój
      organizm ile węgli można zjeść bez wpadania w głód, nauczyć się żyć
      w świecie (chodzić na lunche, spotykać się z ludźmi i nie narzucać
      się innym ze swoją dietą), ew. nauczyć się wyjść na prostą jeżeli
      zdarzy się "wpadka" itp, itd.

      Ja bardzo głęboko zinternalizowałem sobie zasady low carb i traktuję
      teraz żarcie atkinsowe jak swoje, nie mam chwili zawahania że
      zjadłbym ziemniaki, pierogi czy lody itp.
      A nawet powiem więcej, zaczynają mnie kręcić takie rzeczy jak
      intermittent fasting czy zamiar poćwiczenia na siłowni smile)
      Własna żona zaczyna mnie uważać za dziwaka i anorektyka, ale chyba
      tak mi się zrobiło z wiekiem, to jest odpowiednikiem tego jak
      staruszkowie parzą jakieś ziółka wink)

      Jeżeli będziesz trzymać się zasad low carb, czyli w skrócie mówiąc
      trzustka produkuje mało insuliny i dużo glukagonu to ilość jedzenia
      nie ma znaczenia - najwyżej jeżeli zjesz za dużo kalorii to nie
      schudniesz, ale też i nie przytyjesz.
      Od czasu do czasu jednak można sobie pozwolić na jakiś makaron czy
      brązowy ryż - tak przecież robią ludzie np. na montignacu i nie
      powoduje to u nich od razu skoków insuliny. Jak jestem u kumpla
      który robi dobre spaghetti carbonara, to jem mały talerzyk, jak
      idziemy z żoną na pizzę(ja na sałatkę smile, to zjadam ćwiartkę itd..
      Ale trzeba też uważać, czytałem o kobitce która przez kilka
      miesięcy zrzuciła prawie 20kg, potem na imprezie zjadła krakersa, od
      tego krakersa zrobiła się głodna, zjadła jeszcze trzy, następnego
      dnia była głodna i zaczęła się wyżerka taka, że 14 kg wróciło szybko.
      • agaoki tata.zbiggy 29.05.08, 22:57
        chyba mam ten sam syndrom, co ta kobieta. dwa tygodnie byłam na pierwszej fazie
        sb - efekt fenomenalny, 4kg w dół, super samopoczucie, zero chęci na
        węglowodany, euforia. małe grzeszki - kawa, majonez light, nic wielkiego.
        potem płynne przejście do drugiej fazy, a po tygodniu niestety urodziny męża -
        impreza, dużo jedzenia, cista, tort. pomyślałam, że zrobię sobie w ten dzień
        małą dyspensę, pozwolę sobie na udko, sałatkę, kawałek tortu i kilka czekoladek.
        niestety na drugi dzień znowu miałam ochotę na te przysmaki. i na trzeci
        znowu... i tak już pięć dni.
        staram się, ale mi nie wychodzi - zawsze się skuszę na ciastko albo kromkę
        chleba. nie mogę patrzeć na moje ukochane jajka, które w 1. fazie jadłam
        codziennie. na myśl o pieczonym filecie z kurczaka aż mnie mdli. co się stało?
        jak mam wrócić do diety???
        pomocy!
        • tata.zbiggy Re: tata.zbiggy 30.05.08, 08:26
          no cóż tu można poradzić,
          chyba tak: powinnaś wrócić na fazę 1 przynajmniej na tydzień,
          pozbądź się wszystkich ciastek z domu jeżeli nie masz silnej woli,

          poczytaj sobie przepisy jedynkowe, również na tym forum jest tego
          dużo i jest w czym wybierać,

          kup jakieś nowe warzywa które dotąd znałaś tylko z nazwy i omijałaś
          w sklepie (tylko bez skrobi)

          i w weekend rób jakieś super żarcie i sałatki 1-fazowe.

          Jeżeli masz ochotę na czerwone mięso np. wołowina czy wieprz zamiast
          kurczaka czy ryby - to nie krępuj się, byle nie jeść cukru, mąki,
          skrobi i roślin strączkowych w tym okresie.

          No i rzecz najtrudniejsza na którą nie ma przepisu - trzeba
          przywrócić swój umysł na właściwą orbitę, węgle w pewien sposób
          uzależniają i teraz pewnie sama przed sobą budujesz
          usprawiedliwienia, wymówki że jeszcze jedno nie zaszkodzi, że
          przecież to takie dobre i malutko - ale tak niestety nie jest bo
          wciąga Cię to w swój wir, dopiero jak odbębnisz pół roku na SB to
          będzie czas na okazjonalne ciasteczko (przy okazji świąt BN haha! wink
          • seterklara Re: tata.zbiggy 30.05.08, 08:56
            Masz 100procentowa racje ja jestem juz tak naprawde na SB ponad rok.
            Dokladnie rok temu wrocialam do pracy po maciezynskim i po
            przeprowadzeniu diety SB i wtedy wazylam 53 kg, dzis waze dokladnie
            tyle samo, wiec mozna powiedziec, ze pelen sukces. W mojej glowie
            mam tak poprzewracane, ze jak jestem w knajpie to w menu szukam
            czegos co by bylo zblizone so zasad diety, to sa salatki, camembert
            opiekany, ipt. Ziemniaki, makarony, ryze i pieczywo jest od swieta i
            czasem w grzeszne weekendy ale zawsze od poniedzialku wracam do
            zasad. Na obiady zawsze jem warzywa z miesem albo rybami, do pracy
            nosze serki wiejskie i salatki, czasem zjem musli z jogurtem
            naturalnym. Mysle, ze zostanie mo to na cale zycie, ale dzieki temu
            nie musze wpadac w panike na wiosne, ze musze schudnac. Ale niestety
            mam taka przemaine materii i nature, ze musze uwazac na to co jem.
            Bo paro dniowa chwila nieuwagi i od razu tyje. Po weekendzie majowym
            przytylam 2 kg, a wcale sie nie obzeralam wystarczy ze jadlam duzo
            wegli, w chlebie, ziemniakach, chipsach zawartych... Ale uwazam ze
            czasami trzeba sobie robic swieto nagrodzic sie czyms co sie
            naprawde uwielbia, w moim przypadku kawalek chleba, jakies drobne
            ciastko, kawalek czekolady... Uwazam,ze kazdy moze schudnac trzeba
            tylko silnej woli a ja np. zrobilam sobie po ciazy zdjecie tylka
            mojego i za kazdym razem gdy chcialam cos zjesc to spogladalam na
            zdjecie i mi sie od razu odechciewalo, tym sposobem w ciagu 2 m-cy
            zrzucilam 10 kg i wrocialam do pracy w garsonkach sprzed ciazy.
            Pamietam ten podziw, ale i pamietam chwile wyrzeczen.
            • springonline Re: tata.zbiggy 30.05.08, 10:58
              > wegli, w chlebie, ziemniakach, chipsach zawartych... Ale uwazam ze
              > czasami trzeba sobie robic swieto nagrodzic sie czyms co sie
              > naprawde uwielbia, w moim przypadku kawalek chleba, jakies drobne
              > ciastko, kawalek czekolady...

              A ja przyjęłam zasadę, że lody, tiramisu, pizzę i smażone ciasta
              (jedyne rzeczy nie-SB, które naprawdę lubię) jem wyłącznie poza
              domem i wyłącznie w szczególnych okolicznościach towarzyskich. U
              mnie się to sprawdza naprawdę dobrze. Zauważyłam, że przyjemność z
              gałki sorbetu w domu jest mniejsza niż nieprzyjemność związana z
              odmówieniem sobie pięciu następnych... No niestety! wink Poza tym w
              ten sposób rzadziej "sobie pozwalam", no i z jedzeniem tego towaru
              wiąże się automatycznie większa frajda, związana z okilicznościami.
        • seterklara Re: tata.zbiggy 30.05.08, 08:44
          Witaj agaoki, pociesze Cię , ze nie jestes sama w tym trzymaniu
          diety, chudnieciu, i zatrzymaniu spadku wagi, napadach wilczego
          glodu jak sie zje choc troche za duzo wegli. Ja probuje zrzucic
          ostatnie 3 kg od dawna, ciagle zaczynam I faze i nie daje rady jej
          pociagnac, zbliza sie weekend i wiem ,ze znowu polegne. Nie potrafie
          juz tak jak za pierwzym razem odmowic sobie zjedzenia kawalka
          chlebka, czy ciastka. o alkoholu nie wspomne... Ale nie przekraczam
          raczej mojej wagi, wahania są 1-2kg. nie dopuszczam do tego ,ze
          przybedzie mo ponad 3 kilo wiecej, wtedy zaciskam pasa i staram sie
          zyc zgodnie z SB. Zreszta uwazam, ze jak ktos sie wciagnal w zasady
          diety i mial dzieki niej efekty to zostanie mu to na cale zycie.
          Dzis np. przyhcodza do mnie na kolacje kolezanki z pracy, bedzie
          zapiekanka z makaronem i alkohol of course. Nie bede dziwaczyc, ze
          jestem na diecie bo im bedzie przykro zwlaszcza, ze jestem i tak
          najszczuplejsza i zjem te zapiekanke. Oczywiscie bedzie to skromna
          porcja ale bedzie. Od jutra znowu zacisne pasa. Byc moze gdybym byla
          tak scisle 2 tygodnie na pierwszej fazie, to bym zrzucila te 3 kg,
          ale trzeba czasem normalnie zyc, bo mozna sfiksowac. Ale dzieki tej
          diecie wyrownalam sobie przemiane materii, tj. wyprozniam sie
          regularnie codziennie rano a przedtem gdy bezkarnie jadlam chleb,
          makarony, ryze i slodycze to byly nawet kilkudniowe przerwy. Nie
          wiem jaka masz nadwage, i czy w ogole ja masz, czy tak jak ja chcesz
          tylko wyrownac drobne niedociagniecia wagowe, by spodnie lezaly
          lepiej? Jesli masz duzo do zrzucenia to chyba warto poprobowac
          jeszcze raz, a jesli masz niewiele to sprobuja tylko okazjonalnie
          czasem zjesc cos ekstra, a potem basta. Trzymam kciuki, acha i nie
          mysl sobie, ze ja sobie ekstra folguje sa chwile gdy jestem glodna
          ale wtedy nie rzucam sie na jedzenie tylko chwytam cos SB, orzeszki,
          sa moim wybawieniem.
          • agaoki Re: tata.zbiggy 30.05.08, 15:41
            dzięki za wsparcie!smile)
            tato.zbiggy - to pocieszające, że mogę sobie pozwolić na czerwone mięsko, bo
            piersi z kurczaka naprawdę zdecydowanie mi się przejadły. dobry pomysł, żeby w
            weekendy sobie dogadzać, chociaż w ramach diety. wmuszałam w siebie brokuły,
            których nie lubię. dzisiaj zamieniłam je na kalafior - pycha! powoli chyba
            wracam na właściwe torysmile)
            tak, tak - węgle uzależniają - zdecydowanie. i to mnie martwi. najlepiej było w
            1 fazie, kiedy nie jadłam ani grama węgli i wtedy nie byłam głodna, nie miałam
            ochoty na słodkie. a wystarczy, że włączę do diety jogurt, chrupkie pieczywko -
            i już się zaczyna chętka na coś więcejsad
            seterklaro - orzeszki to również moje wybawieniewink nie mam jakiejś strasznej
            nadwagi, ale chcę schudnąć jeszcze 8kg.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka