Dodaj do ulubionych

miałam odstawić maluszka,zostały nocne karmienia:)

17.03.10, 09:35
już wyczytałam,że to forum nie jest o odstawieniu od piersi. mój post został
skasowany, rozumiem. ale uważam,że nie powinny być kasowane takie problemy. ja
gdyby nie to,że zostałam wsparta przez matki karmiące pewnie w chwili
zwątpienia i mocnego zmęczenia odstawiłabym bez zastanowienia. jestem młodą
matką, córa pierwsza (17m-cy)i doświadczenia nie mam,dlatego szukam porad u
bardziej doświadczonychsmile).wyeliminowałyśmy dzienne karmienia i usypianie przy
cycusiu (bez dramatu i szlochania),teraz ja fałszujewink kołysanki, a córcia
10-15 minut i śpi jak aniołek. w nocy karmię, ale w dzień nawet nie pomyśli o
cycusiu. bardziej zależało mi ,żeby w nocy nie karmić, ale pomału myślę, że
córcia i do tego dorośniesmile.
Obserwuj wątek
    • hkama Re: miałam odstawić maluszka,zostały nocne karmie 17.03.10, 10:19
      U nas też młody w pierwszej kolejności zrezygnował z karmień w dzień. Zresztą u
      nas od zawsze było tak, że karmienie było tylko w domu więc jak było do wyboru
      bieganie po dworze a wracanie do domu na jedzenie to oczywiście wygrywało to
      pierwsze.

      Gratuluję wytrwałości i tak długiego karmienia. Ja też przyśpiewki fałszuję smile
      ale za to oboje uwielbiamy wspólne czytanie bajeczek.
    • fizula Re: miałam odstawić maluszka,zostały nocne karmie 18.03.10, 09:48
      Kasiu,
      no i tak trzymaj. Przepraszam, jeśli dotknęło Cię, że usunęłam Twój wątek.
      Jeślibyś się bardzo upierała- mogłabym go przywrócić. Zastanawiam się jeszcze
      nad funkcjonowaniem tego forum, także Twój głos jest dla mnie też ważny.
      Myślę, że to bardzo ważne dla Twojego maluszka, że zostawiłaś mu te nocne
      karmienia- mają one dla niego duże znaczenie. No i jeśli maluszek będzie dalej
      się domaga tych karmień- na pewno jesteśmy gotowe Cię wspierać.
    • kosmosik Re: miałam odstawić maluszka,zostały nocne karmie 24.03.10, 14:15
      he he przepraszam ale usmiałam się z tego odstawienia dziennego, bo
      miało byc na odwrót. Mnie tez moje dzieci lubią robić w konia! To
      życzę Ci przynajmniej żeby pobudki były o sensownych porach wink
      I chciałam pokrzepic dziewczyny fałszujące kołysanki otóż zawsze
      miałam mega wielkie kompleksy na punkcie mojego śpiewania okropnego
      (moi rodzice śpiewali w profesjonalnym chórze więc każdy sie dziwił,
      że mi słoń na ucho nadepnął). Ale śpiewam kołysanki juz 4 lata i
      muszę powiedzieć, że się wyspecjalizowałam i teraz nawet mi sie
      podoba moje śpiewanie. Tak więc śpiewanie górą i sorki za dygresję!
    • waiting_for Re: miałam odstawić maluszka,zostały nocne karmie 24.03.10, 22:05
      Mnie zależało bardzo na rezygnacji z nocnych karmień, więc usypiać wieczorem zaczął mąż i to on wstawał w nocy. Synek (wówczas 15mcy) bardzo szybko się przestawił, bez płaczu i krzyków, a co najważniejsze - przestał się budzić big_grin
      Zasypia wtulony w tatę, potem jest odkładany do łóżeczka. Albo śpi sam, albo (jeżeli przebudzi się nocy) mąż przynosi go do nas i śpimy we 3 do rana.
      Karmię za to rano i popołudniami (wróciłam niedawno do pracy) i przy tym chyba jeszcze długo pozostaniemy smile
      • kasica_1980 do waiting_for 25.03.10, 08:32
        jak się w nocy budził synek to co robił mąż?. na rękach nosił, tłumaczył... jak
        długo trwał ten proces rezygnacji z karmień nocnych, był płacz maluszka? sorki
        za tyle pytań wink
        • waiting_for Re: do waiting_for 29.03.10, 22:28
          Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale zaglądam tu tylko czasem.

          Młody śpi w swoim pokoju, więc w nocy nie było mnie w zasięgu wzroku. Na wszelki wypadek (gdyby jednak nie dał się uspokoić mężowi) miałam na sobie stanik, wkładki laktacyjne i koszulkę, w której przez 2 dni spał mąż - wszystko po to, żeby nie pachnieć mlekiem. Okazało się to niepotrzebne, bo synek szybko zasypiał w ramionach taty (szybciej niż przy piersi!). Mąż po prostu brał go na ręce, tulił, kołysał, śpiewał. Pierwszej nocy 5 razy. Kolejnej tylko 2, potem 1. No i wystarczało już tylko pogłaskać go po główce.

          Przez weekend chyba zeszliśmy do 1-2 pobudek i ponownego zasypiania przy głaskaniu, po tygodniu chyba do 1, a potem zaczął czasem przesypiać noce. Teraz albo śpi do rana, albo mąż go przynosi i śpi z nami (i tą wersję uwielbiamy big_grin). Ale to przynoszenie do naszego łóżka wprowadziliśmy chyba po miesiącu, gdy byliśmy już pewni, że oduczył się nocnego ciumkania cycka.

          Aha, za to pilnowałam karmień w dzień. Przed całą akcją wprowadziłam schemat, że karmimy się rano i po południu, bo on wolał jeść do drzemki i w nocy, w dzień miał za dużo do roboty wink Moje dziecko nie jest cycoholikiem, w ciągu dnia je dużo różnych rzeczy, 5 posiłków, pierś jest tylko dodatkiem i kontaktem z mamą. Może dlatego tak łatwo poszło?
      • aniaidaniel jak to zrobiłaś waiting??? 25.03.10, 16:08
        W dzień jest ok, już syn(21 m-cy) nie potrzebuje possać, tylko przed drzemką.
        Ale w nocy gdy mąż do niego wstanie mały go bije, odpycha, szlocha i w końcu idę
        i daję pierś. Niestety jest to wielkim kosztem nie, od prawie 2 lat nie śpię...
        nawet jak mam możliwość jestem tak spięta czy sen z głowy.Co zrobić by syn
        zaakceptował tatę w nocy? Chciałabym jeszcze karmić, ale te noce... już nie wiem
        skąd brać siły...
        • asjula1 Re: jak to zrobiłaś waiting??? 29.03.10, 22:46
          Kurde, sorry, ale nie mogę takich historii czytać.
          Mój brat trzymał w ramionach synka, umierającego na raka. TO było CIERPIENIE,
          stres, powód do załamywania się.
          Trzeba może czasem sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji, a potem jeszcze raz
          popatrzyć na własne dziecko i zastanowić, czy _naprawdę_ aż tak nam źle i ciężko
          z powodu trudu i zmęczenia, związanego z karmieniem piersią???
          • kasica_1980 asjula 30.03.10, 07:52
            a jak jest u Ciebie, sorki,że pytam, ale ciągle się zastanawiam skąd masz tyle
            mądrości.
            wstajesz w nocy, ile razy Krzyś się budzi? i jeszcze jedno pytanko chodzisz do
            pracy, na którą, jeśli tak?
            • asjula1 Re: asjula 30.03.10, 11:53
              Ale piszesz o "mądrości", czy mądrości?wink
              No jakbyś tego nie postrzegała - ja po prostu tak koszmarnie dostałam w tyłek od
              życia przez ostatnie dwa lata, ze tak troszkę z dystansem teraz patrze i na
              kłopoty z karmieniem, i z dziećmi i z facetami i ze wszystkim - jako człowiek,
              który odbił się od DNA.

              Byłam chora na potworna depresję poporodową przez rok - omal nie umarlam.
              Gdy mały miał kilka miesięcy przeżyłam samobójstwo swojej dwudziestokilkuletniej
              siostry, a mój facet mi mówił przez kolejny rok, ze to moja wina, bo zamiast jej
              pomoc, rozczulałam się nad sobą (nie miałam z nią nawet kontaktu wtedy, ona
              miała duże kłopoty z różnych powodów)
              Moj facet nie sprawdził się w roli partnera chorego człowieka, to tak
              najdelikatniej.
              Jedno, co mi się udało, to karmić cały ten czas, choć tylko ja wiem, ile mnie to
              kosztowało.

              Jak teraz czytam, ze ktoś nie chce karmić bo - coś tamwink, to często ciut z innej
              perspektywy mam oglądwink
              Jesli przesadzam, mozecie mnie ochrzaniac - ja mam teraz jakos inaczej w glowie,
              od nowa poukladane, moze czasem zlewink
              • kinga700 Re: asjula 30.03.10, 13:52
                Wiele mysli mam po Twoim poscie. Nie ma co sie rozpisywac. Co by
                bylo gdyby. Ale na pewno, po takich przejsciach zyskuje sie te
                wlasciwsza perspektywe. A my tak czesto rozmieniamy sie na drobne i
                nie dostrzegamy lasu spoza tych wszystkich drzew. "Spieszmy sie
                kochac ludzi...", przede wszystkim naszych najblizszych: dzieci,
                rodzicow, rodzenstwo, malzonkow. Tyle wyczytuje z Twojej historii.
                Pozdrawiam
            • kasiaizuzia1 Re: asjula 30.03.10, 14:53
              Ja nie doświadczyłam tak dużo w życiu jak asjula, ale też wydaje mi się że
              narzekania niektórych ludzi na zwyczajne ludzkie problemy są wyolbrzymione.
              Zawsze starałam się pogodnie podchodzić do życia i brać z niego to co jest mi
              dane, bo i to może kiedyś być tylko wspomnieniem. Mój mąż twierdzi że na
              spotkaniach rodzinnych uprawiam propagandę sukcesu mówiąc że ze wszystkim sobie
              radzimy choć nie zawsze tak jest, ale naprawdę wiem że inni mają gorzej, więcej
              problemów, chorób, nieszczęść. Skoro moja rodzina jest od części tych rzeczy
              wolna to powinnam się cieszyć i doceniać to co mam.
              Napiszę o sobie. Pracuję w większości w domu, jak Zuza śpi do niedawna dwa razy
              w tygodniu przychodziła niania, która jednak nie dawał sobie rady z dzieckiem i
              z niej zrezygnowałam. kiedy musze wyjść do pracy Zuzią opiekauje się mój mąż a
              raz w tygodniu moja siostra, zaznaczam tylko wtedy kiedy wychodzę do pracy. Na
              szczęście częściej nie muszę ale wiem że to się zmieni. procuję w nocy, a jak
              już się położę spać to Zuzia budzi się na ssanie często, nie liczę ile razy -
              słaba jestem z matematykismile)
              Bywam niewyspana, zmęczona, ale ma to szczęście że mam męża który czasem to
              rozumie i pomaga mi, choć też dużo pracuje.
              Ale jak sobie uświadomię jak miała moja mama kiedy ja i moje rodzeństwo byliśmy
              mali to najnormalniej w świecie wstyd mi narzekać (miała dom dzieci,
              gospodarstwo rolne, pracę zawodową,)
              No i dziękuje losowi że moje dziecko choruje tylko na zwykłe choroby swojego
              wieku i że rozwija się poprawnie.
              I czasem mam odczucie zdziwienia jak rodzice narzekają na swoje dzieci, że te
              się budza w nocy, że chcą być noszone, że domagają sie piersi. Itp.
              W końcu każdy etap życia ma pewne niegodności, a nieprzespane noce, no cóż na
              studiach i w liceum też baardzo wiele zarwałam. Zawsze i z wielu powodów znosimy
              niewygodę życia, więc dlaczego nie potraktować tego jako kolejny etap...
              Chyba za dużo już napisałam swoich 'mądrości'
              Pozdrawiam
              Asjula - rozumiem twoje podejście do życia, też się czasem wkurzam,a ja
              dodatkowo miewam niewyparzony język
          • waiting_for Re: jak to zrobiłaś waiting??? 31.03.10, 15:50
            asjula1 - a ja rozumiem doskonale, że ktoś może być zmęczony
            wielokrotnym karmieniem nocnym. Nieważne czy po roku czy dwóch
            latach. Ludzie mają różną wytrzymałość, różne obowiązki w ciągu
            dnia. Moim zdaniem nie można klasyfikować problemów, opisywać "kto
            ma gorzej". To nie żadna licytacja...

            aniaidaniel - my wyczuliśmy moment kiedy młodemu zdarzało się już
            czasem zasypiać tylko poprzez przytulenie, a nie przy cycku. No i
            tata pojawił się po raz pierwszy i od razu skutecznie. Skoro Wasz
            wie, że jak powalczy to mama przyjdzie i da mleko to będzie trudno :
            ( Nasz był pewnie zaskoczony ojcem o tej porze, więc się
            dostosował wink
            • asjula1 Re: jak to zrobiłaś waiting??? 31.03.10, 18:21
              Ok, ja świetnie rozumiem, że można mieć dość. Sama miałam około miliona razy w
              pierwszym roku.
              Ale piszę o tym, że można spróbować spojrzeć na to z dystansem - w końcu to
              tylko karmienie piersią, nie choroba, czy praca w kamieniołomachwink

              Mnie pomagało takie myślenie - owszem, masz dość, padasz na twarz, ale to
              szybko minie - masz zdrowe dziecko i jednak mogło by być duuużo gorzej.

              No i takie jeszcze myślenie włączam teraz -czy lepiej było w pracy słuchać
              jakiegoś prymitywa (akurat tak trafiłam w ostatniej firmie), który ci tam coś
              pitoli nad biurkiem?wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka