Witam! Czytam Wasze forum od roku, mam problem i nie znalazłam rady... Otóż karmię moją córcię 2 lata i 5 mies. Ginekolog kazał dawno odstawić, ale się wykłóciłam, że Maja tego potrzebuje, m.in. dlatego, że w czerwcu br. przeszła operację i pamięta ją do dziś, a cycuś wiadomo, ukojenie daje. Maja ssie ok. 5-6 razy w ciągu dnia, no i w nocy ok. 1-5 zdarza się. Ostatnio nie chce mi oddać cycusia, płacze, szarpie, jak wyrwę, zanosi się płaczem... W nocy to samo, jakby nie mogła się nacieszyć... Ginekolog kazał mi odstawić małą w styczniu (2 lata i 7 mies.) lub ostatczenie w kwietniu (34 mies.), w czerwcu wybiją 3 latka. Fizula, którą bardzo cenię napisała, że "dzieci pięknie wyrastają z piersi, a najwcześniej zaczynają w wieku 2.5 roku"... Popadłoby na Gwizadkę... Moje obawy dotyczą tego, że próbuję Mai tłumaczyć, że już jest duża i nie potrzebuje tyle mleczka, albo że cycusie niedługo zachorują, a Ona odpala - "mamo, jeszcze troszkę będę jadła albo jeszcze są zdrowe" - mniemam, że takie tłumaczenie nie ma sensu? Wolałabym, jak Maja się sama nie odstawi (ma jeszcze pół roku), zrobić to nagle, czyli nie przedłużać z eliminowaniem karmienia, bo są zastoje (miałam ich wiele) i stąd pyt. czy któraś mama brała te leki na koniec laktacji i czy są naprawdę skutki negatywne, a czy sama szałwia napar pomoże? Szczsrze, to bym odstawiła małą w styczniu, ale środek zimy i pewnie bez sensu, a poza tym ciekawi mnie jedno jeszcze - jak u Was po odstawieni dzieci do drzemki usypiały - w wózku może? Ale się rozpisałam, ale mam nadzieję, że ktoś mi pomoże i uspokoi... Dziękuję Wam za to forum