agapta_ciuciu
15.11.11, 15:22
Cześć!wiem, że trochę nie na temat,ale chcę się poradzić,skonsultować, poczytać jak tam u Was to wygląda(ło).
Piotras (16 m-cy) odkąd miał 7-8 m-cy jest sadzany na ubikację.Od razu zaczął robić kupę do wc- grawitacja pomagała, szło mu dużo łatwiej. Z siku to było moje pilnowanie,wysadzanie-raz się udało raz nie.
Strasznie to upierdliwe i chyba się rozleniwiłam,plus wakacje i jakoś nam to siku nie szło.Synek bez pieluchy po domu śmiga.
Kupa jest sukcesem-robi w pieluche tylko jak mu się zdarzy pech i przypadnie na spacerze.
Jakiś czas temu zaczął paluszkiem pokazywać na muszlę (albo w niebo jak nie było jej na widoku

), gdy chciał siusiu, albo je robił, albo już zrobił.Ale cholera przestał.Nie chce też być sadzanym na wc, wiec sika pod siebie (bez pieluchy przypominam

)
Pewniakiem było siku po spaniu-zawsze był paluszek i biegiem do łazienki,a teraz co ty-mamo ja ide od razu biegać a nie tam siku!
Ostatnio-tfu tfu tfu-kupy też nie bardzo sygnalizuje,ale to na szczęście wyłapuję.
No i już sama nie wiem-trochę czuję się winna,że tak go nie wysadzałam, że i się leniłam.Boję się,że on myśli, że siusianie pod siebie jest ok,choć tłumaczę mu,że nie.
Może to dlatego,że taka faza ruchliwości i szkoda czasu na siku?
No i te sprzeczne sygnały-na spacer i spanie to pielucha a poza tym nie-co ma biedak myśleć??Ale inaczej nie da rady.
Oj!A jak u Was?