Witajcie! Pomyślałam, że tutaj będziecie potrafiły mnie zrozumieć i coś podpowiedzieć.
Mam dwójkę dzieci: syn 4, 5 roku i córka 9 miesięcy.
Syna praktycznie nie karmiłam piersią, bo żaden doradca laktacyjny nie potrafił mi pomóc. Za to przez 4,5 miesiąca odciągałam pokarm i karmiłam butelką. Nauczona doświadczeniem za drugim razem przygotowałam się dokładnie do narodzin no i jest tak jak być powinno. Karmię ją piersią i zamierzam tak długo, aż sama się odstawi.
Po pojawieniu się siostry młody chciał spróbować mleka. Akurat odciągałam laktatorem, więc odlałam mu do kubeczka. Raz mówił, że pycha później że niesmaczne.
Po jakimś czasie podobna sytuacja- karmiłam ją, a on chciał spórbować, wiec znowu mu trochę odciągnełam. Po kilka miesiącach powiedział, że on chce sprobować, ale z piersi.
No i kurcze dziwnie mi z tym. Wtedy jakoś udało mi się wybrnąc z sytuacji, ale ciągle chodzi mi po głowie.
Z jednej strony chciałabym, żeby spróbował, chciałabym też poczuć ten rodzaj bliskości z nim (którego nigdy nie poczułam). Ale mi jakoś tak dziwnie, że miałabym przystawić do piersi takiego dużego faceta. Wiem, że to głupio zabrzmi, ale nie wiem czy on by potrafił ssać. Czy by mnie nie pogryzł. Mam mętlik w głowie. Łatwiej mi sobie wyobrazić moja 4 letnią córkę, która NADAL karmię, niż jego, którego przystawiam tak nagle. Ale z drugiej strony nie chcę go odtrącać przez jakieś moje obawy, lęki.. Przecież to tylko próba, ale jednak czuję jakiś opór.
Co Wy o tym sądzicie? Zgodziłybyście się? Macie jakies wskazówki, pomysły, spostrzeżenia?
Mam nadzieję, ze mogę liczyć na Wasze opinie bez zbędnych ocen i krytyki

(Dopiero znalazłam to forum, wiec nie wiem na co mam się szykować

).
z pozdrowieniami,
nowa na tym forum