Dodaj do ulubionych

Ukręciłam sobie bicz...

11.12.13, 09:36
Tu mnie zrozumiecie, bo na e-matce to pewnie dostałabym niezłe baty.
Mija 9 miesiąc karmienia (pierwsze dziecko dkp, drugie - pewnie nie inaczej smile). No i uparłam się, że smoka nie dam. I nie dałam. Ale kciuk był w użyciu od samego początku - na początki nie zabraniałam, bo mała jest z typu "szybko się najadam i spadam". Więc potrzeba ssania była zaspokajana kciukiem, a pierś była tylko do jedzenia. Innej opcji mała nie przewidywała. Teraz już 9 miesiąc i chciałabym,zeby mała kciuka powoli przestała ssać. I od kilku tygodni wyciągamy kciuka z buzi, zajmujemy rączki itd. I żadnych efektów - jak w automacie - wyciągamy, kciuk zaraz do dziobka wraca. Kciuk idzie do buzi przy ząbkowaniu, przy przebudzeniu się i przy każdej możliwej sytuacji. I co z tym zrobić, oprócz wyciągania i zajmowania łapek? Jakieś pomysły macie? Bo trochę się boję - u mnie w rodzinie była dziewczynka, która ssała kciuka do (bodajże) 7 roku życia! I wyciąganie kciuka z buzi wiąże się z rozpaczą i krzykiem. i tej metody nie lubię za bardzo. Pomóżcie. Wesprzyjcie dobrą radą.
Obserwuj wątek
    • az-82 Re: Ukręciłam sobie bicz... 11.12.13, 10:40
      U nas jest to samo. Moja młoda ma 13 miesięcy, więc doskonale rozumie, co się do niej mówi, uśmiech i robi swoje. Albo histeria, zależnie od humoru. Nie przekonam. Kciuk w paszczy. I też pomysłów co jeszcze zrobić, brak sad
    • mad_die Re: Ukręciłam sobie bicz... 11.12.13, 14:13
      No i dobrze, że smoczka nie dałaś.
      Ale kciuka powinnaś była wyciągać... teraz to już trochę musztarda po obiedzie...
      Co możesz zrobić? Zajmować rączki, wyciągać kciuka, pierś proponować, picie proponować, zajęcie, zabawę - słowem wszystko, byle tylko kciuka nie było w buzi.
      Powinno pomóc...
    • lezacybyk Re: Ukręciłam sobie bicz... 11.12.13, 16:09
      a jaki jest powód, że kciuk zły? Poza gadaniem "takie duże dziecko a ssie kciuk", bardzo to przypomina gadanie "takie duże dziecko a ssie pierś". Nie może sobie ssać tego kciuka?
      • gkoz Re: Ukręciłam sobie bicz... 11.12.13, 16:53
        psuje zgryz, może zdeformować kciuk, jak oduczyć nie pomogę
    • a_buuuu Re: Ukręciłam sobie bicz... 11.12.13, 19:00
      Mój ssał i przestał. Nie wiem, czy podejście moje miało jakoś wpływ, czy sam by przestał, no ale tak robiłam...
      Jak mi się wydawało, że ssie za mocno albo za długo albo za często próbowałam zabrać i zająć czymś innym. Dawałam pierś albo miękki gryzak albo zabawiałam. Ale jeśli się upierał, to nie walczyłam na siłę, bałam się, że zakazany owoc mu będzie bardziej smakował. Przestał w siódmym miesiącu.
    • mnin Re: Ukręciłam sobie bicz... 16.12.13, 21:49
      Ja oduczyłam pozwalając ssać pierś do woli... ale moja miała może 5 miesięcy więc było łatwiej. Na noc śpiochy z zawijanymi mankietami - jak dla noworodka a na to skarpetki, bo samego śpiocha już odwijała, a samą skarpetkę ściągała. W dzień zabawa i zajmowanie każdej chwili w zasadzie nieodstępowanie na krok. Męczyłyśmy się z tym razem parę tygodni, piersi bolały mimo iż moja też z tych tylko jedzących a nie ssących, ale popić lubi często. Zabawki, gryzaki, co parę godzin zupełnie nowa zabawka (butelka, kubek, obrazek, książeczka, byle co byle nowe) żeby nie było chwili na nudę. Codziennie w chustę i przed siebie - oglądanie świata ciekawe! Na gorzki paluszek była za mała, ale wiem, że niektórzy chwalą. Myślę że u nas powiodło się bo dzieć był mały, cały czas dostawał pierś i co najważniejsze - zakrywanie rączek na noc - w nocy budzi się często - kiedyś właśnie wtedy najwięcej ssała - teraz zresztą też, ale już tylko pierś. Po jakimś miesiącu zapomniała kompletnie.
      Czytałam ostatnio, że jakaś matka też zakładała skarpetki na rączki - chłopczyk miał 8 czy 9 miesięcy i też sobie to chwaliła.
      • juisy Re: Ukręciłam sobie bicz... 17.12.13, 08:46
        Tak postępowałam ze starszym synem. I przyniosło odpowiednie efekty. Natomiast przy córce jest troszkę inaczej. Może dlatego, że mam dla niej mniej czasu niż miałam dla syna - przecież muszę teraz dzielić uwagę na dwójeczkę. Staram się wyciągać tego kciuka, zabawiać. póki co do snu nie zakładam skarpetki, ale chyba czas zacząć.
        • oldzinka Re: Ukręciłam sobie bicz... 17.12.13, 19:04
          Uważam, że dziecko ssąc kciuk zaspokaja sobie jakąś ważną potrzebę. I ono zupełnie nie rozumie dlaczego mama nagle stwierdziła, że już pora skończyć. Ja nie widzę nic złego w ssaniu kciuka.
    • ann7345 Re: Ukręciłam sobie bicz... 11.01.14, 20:03
      Z całym szacunkiem dla wszystkich oczywiście, bo nie chcę nikogo obrażać, ale piszę też dla potomności.

      Jako mama i przyszły logopeda, też nie jestem zwolenniczką smoczków ale jeśli dziecko ma tak mocny odruch ssania że będzie coś pchało do dzioba i ciumciało, to lepiej żeby to był smok niż kciuk czy kocyk etc. Bo od smoka łatwiej odstawić - bo go zabierasz. A kciuka nie utniesz. Poza tym, jednak trochę mniej szkodliwe ruchy są przy ssaniu smoczka. Wybrać trochę lepszy, nie najtańszy, one są mniej więcej robione z głową i anatomicznie. Ale tak jak mówię, to rozwiązanie ostateczne, jak nie da się uniknąć. Bo to, że się uniknęło smoczka ale dziecko ssie kciuka to nie jest żaden sukces ale dorobienie się poważniejszego problemu niż uzależnenienie od smoka, niestety.

      Pozdrawiam również wierzących, że to mit, że ssanie kciuka jest szkodliwe. Najczęściej gruba kasa wydana potem na ortodontę i logopedę leczy takie przekonania smile niestety trochę za późno. Problemy z zębami, rozwojem szczęki, ogólnie mową mitem nie są ale faktem. Wystarczy trochę wyobraźni - jak między zębami cały czas jest taki "kołek" to jak zęby rosną? A no rozchodzą się wokół "kołka".

      Przechodząc do kwestii oduczenia, no i tu jest pies pogrzebany. Od smoka byłoby łatwiej, bo urządza się jakiegoś rodzaju pogrzeb smoka i go dziecka to dociera. Kciuka odciąć się nie da, a przynajmniej nie możemy Ci tego otwarcie radzić big_grin Jak praktycznie w każdej rzeczy dotyczących dzieci, rzecz szalenie indywidualna. Niby tylko 9 miesięcy ma młode (dobrze zrozumiałam?) ale trzeba próbować tłumaczyć, mówić wyraźnie - nie wolno. Zajmować ręce. Za każdym razem reagować - to najważniejsze. Bo jak odpuścisz na zasadzie, że sto razy już mówiłaś i nie chce Ci się kolejny to polegniesz. Młode zawsze dąży do własnego komfortu i jemu to sprawia przyjemność. Ale dorosły musi jednak myśleć o konsekwencjach. Jeśli młode jest odporne to może trzeba bardziej brutalnych metod, jak smarowanie paluchów czymś niedobrym. Nie istnieje coś takiego jak bezstresowe wychowanie a niestety, jeśli nie zwalczy się problemu w miarę szybko to potem dziecko będzie miało o wiele większe stresy. Ja też jestem matką i miękkie serce to też mój problem, ale trzeba pamiętać o odpowiedzialności za stworzenie i problem się zawsze tylko powiększa, jeśli nic nie zrobimy. Ja wiem, że to się wydaje brutalne, smarowanie łapek czymś niedobrym, ale niestety, jeśli dziecko jest oporne to ten opór trzeba zwalczyć. Bo to jest poważna sprawa. Przecież jakby dzieciak Ci z nożem po domu biegał to chyba byś zrobiła coś zdecydowanego, prawda?

      I serio, warto znaleźć sobie ogarniętego logopedę (nie panienkę, która dziecko widziała na rysunkach tylko i ma wiele pięknych teorii - szkoda, że tylko teorii wink ), bo logopeda generalnie powinien umieć pomóc rodzicowi we wszystkich problemach związanych mówiąc krótko z dziecięcą paszczą - więc dotyczących jedzenia, picia, karmienia piersią, oddychania, ssania kciuka, gryzienia wszystkiego i innych złych nawyków. Czasami wystarczy jedna, dwie konsultacje i da się uniknąć problemów, przez które potem wiele czasu i pieniędzy rodzice marnują.
      • juisy Re: Ukręciłam sobie bicz... 12.01.14, 14:38
        Mam pytania:
        1.Według Ciebie, jako logopedy(in spe), jak długo powinno trwać karmienie piersią?
        2.Mama poda dziecku smoczek na początku - zepsuje się technika ssania- i co potem zrobić? Naprawa techniki ssania jest trudna i wiele osób straciło cierpliwość do kp w takiej sytuacji.
        3. Co oznacza, że odruch ssania jest za silny? Czy to, że SSAK ma odruch SSANIA jest złe?
        Podaj proszę jakieś namiary na literaturę gdzie jest napisane, że to ssanie kciuka jest złe - najlepiej cytat, autor, tytuł. Z czystej ciekawości chciałabym o tym poczytać.

        Generalnie, Twój post odbieram w tonie delikatnie pogardliwym. A już porównywanie ssania kciuka do biegania z nożem - baaardzo nie na miejscu i bardzo nie trafione. Delikatne zarzucanie mi nieodpowiedzialności - również nie na miejscu, bo jestem bardzo odpowiedzialne - i jak pojawia się problem z dziećmi, to staram się go rozwiązać, a nie zostawiam dzieciaki samym sobie.
        Kolejna sprawa - Twój post pojawia się miesiąc po publikacji mojego. W ciągu tego miesiąca zrobiliśmy mega postępy w sprawie ssania kciuka. I sądzę, że jak dziecko skończy 11 miesięcy zupełnie pozbędziemy się tego problemu. Zaczęłam od zajmowania łapek, a teraz wyjęcie kciuka z buzi już nie wiąże się z krzykiem, a i sam kciuk ląduje w dziobie zdecydowanie rzadziej. Została jeszcze sprawa snu i sytuacji "trudnych" - zmęczenie, zdenerwowanie.
        Może być tak, że smoczek jest łatwiejszy w likwidacji. Ale gdyby smoczek narobił mi problemów z karmieniem - też nie byłabym zadowolona.

        Życzę powodzenia w życiu prywatnym i zawodowym!

        • terpuka Re: Ukręciłam sobie bicz... 13.01.14, 15:12
          Temat mi bliski więc wypowiem się jako psycholog i jako mama dwóch totalnie różnych dziewczynek.
          Starsza już na usg ssała kciuk, smoczka za nic na świecie nie chciała a ja nie zmuszałam bo nie jestem ich zwolenniczką. Kciuk był w buzi dość często, niezbędny do zaśnięcia np na spacerze lub w aucie.
          Miała zakładane rękawiczki, wyciągałam kciuk kiedy dałam radę, ale efektów nie było, był za to płacz, problemy ze spaniem więc zupełnie odpuściłam.
          Młodsza córka nigdy nie ssała kciuka, gdy miała 5 mcy zaczęła ssać dwa palce, potraktowałam to jako etap rozwojowy, gdy miała 10 mcy z dnia na dzień po prostu przestała, zwróciłam na to uwagę dopiero po paru dniach.
          Wydaje mi się, że każde dziecko rozładowuje emocje na swój sposób.
          Polecam świetną książkę " Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat" jest tam cały rozdział poświęcony ssaniu kciuka.
          Bardzo fajnie opisany jest naturalny przebieg ssania kciuka, są podane wskazówki jak można to ograniczyć, z zastrzeżeniem, że nie należy z tym walczyć na siłę, bo to jest sposób na rozładowanie napięcia, a stanowczy zakaz i niemożność rozładowania tylko potęguje potrzebę ssania. Nasilenie ssania samo się obniża około 2 roku życia, jeżeli idzie własnym torem i zanika koło 3-4 roku życia.
          Usilne próby pozbycia się tego nawyku mogą prowadzić do nerwicy, u starszych dzieci do moczenia nocnego lub problemów ze snem.

          "Na ogół ssanie palca nie ma nieodwracalnego wpływu na kształt buzi ( J.H. Silliman na łamach " Journal of pediatry" ) problemy emocjonalne ciągną się za dziećmi całe życie.

          Moja córka przestała ssać kciuka po 3r. ż, sama z siebie, zamieniła ten nawyk na dłubanie w nosie i obgryzanie paznokci, nie wiem co lepszewink
      • froobek Re: Ukręciłam sobie bicz... 15.01.14, 15:53
        Ojejej, dziecko jest z natury niedoskonałe, nie wie, co dla niego dobre, błądzi w sprawie własnych potrzeb biologicznych, za to rodzic jest w tej sprawie mądrzejszy... uncertain
      • ikka135 Re: Ukręciłam sobie bicz... 07.02.14, 23:27
        Pozwolisz, że ustosunkuje się do twoich opinii.
        1. W fachowej literaturze nie spotkałam się z terminem "mocny odruch ssania".
        2. Ssanie kciuka jest problemem, ale w przypadku dzieci powyżej 4 roku życia. Ssanie palca powyżej czwartych urodzin jest przeważnie objawem jakiś zaburzeń lękowych (bardzo szeroko mówiąc). "Likwidacja" palca jest tak naprawdę usuwaniem objawów, a nie przyczyny.
        3. W kwestii "brutalnych metod" walki z kciukiem. Dla mnie to nieludzkie, aby smarować dziecku łapki czymś obrzydliwym, krępować, zawstydzać dziecko wyszydzać. Zresztą to do niczego to nie prowadzi.
        Kciuk pełni ważną funkcję. usta i dłonie mają największą ilość receptorów dotyku, co jasno tłumaczy, dlaczego niemowlęta tak chętnie ssą palce. Dodatkowo, górne dziąsła malucha są bardzo mocno unerwione i szczególnie wrażliwe na dotyk. Ucisk na tę okolicę niemowlęta odbierają jako wielką przyjemność. Dziecko w ten sposób stymuluje układ limbiczny. Małe ssaki, natrafiając na kciuk, ssą go więc z przyjemnością, a wraz z postępującym rozwojem koordynacji wzrokowo-ruchowej coraz lepiej radzą sobie z celowym wkładaniem paluszka do buzi. Uczą się też, że jest to świetny sposób na odnalezienie spokoju. Mniej więcej w połowie pierwszego roku życia ssanie kciuka zaczyna pełnić funkcję uspokajającą. To pierwszy krok w stronę kontrolowania własnego ciała i własnych emocji. Zdolność do samouspokajania się jest cenną umiejętnością i świadczy o dojrzałości jednostki.
        I jeszcze jedno ssanie palca czy też smoczka przez dziecko nie mające problemów ortodontycznych czy też predyspozycji do nich nie stanowi zagrożenia.
        Ostatnia myśl. Smoczek jest wykonany z różnych materiałów. Palec jest wolny o do wszelkich sztuczności. Z jednym się zgodzę, że większość logopedów nie ma pojęcia o karmieniu piersią, zaburzeniach połykania czy oddychania.
      • angelika9910 Re: Ukręciłam sobie bicz...do an7345 17.02.14, 00:02
        Szanuje twoją wiedze jako przyszłej logopedy ale w praktyce jest inaczej w domu mam syna 10 lat i córkę 5 miesięcy.Syn nigdy nie ssał smoka ani kciuka i do tej pory problem wymową i zgryzem,córka ma 5 miesięcy i niestety ssie paluszka a nie chce żadnego smoka.Cycusia ma kiedy chce i już mi się wydaje że z wymową nie będzie kłopotu.

        POZDRAWIAM
    • hika Re: Ukręciłam sobie bicz... 14.01.14, 14:02
      ja bym dała smoczka. Moje drugie DKP śsie takowy i z techniką ssania jest ok.
      • juisy Re: Ukręciłam sobie bicz... 14.01.14, 19:16
        Przy pierwszym dziecku smoczek popsuł technikę. Tym razem nikt nie zagwarantował, ze akcja sie nie powtórzy - dlatego Helena smoczka nie zaznała. Miałaś po prostu szczęcie, że smoczek Wam nie zaszkodził. Przy pierwszym dziecku nie miałam tego szczęscia.
        • naturella Re: Ukręciłam sobie bicz... 17.02.14, 11:53
          Nasza psycholog twierdzi, że to potrzeba stymulacji jamy ustnej, częściowo może być spowodowana przez KP - bo sutek w buzi się miło kojarzy itp. Proponowała, żeby czystymi (umytymi) rękami zrobić dziecku masaż buzi. Nad górną wargą, obok warg, pod dolną wargą, a potem w buzi, dość mocno naciskając, okrężnymi ruchami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka