Tu mnie zrozumiecie, bo na e-matce to pewnie dostałabym niezłe baty.
Mija 9 miesiąc karmienia (pierwsze dziecko dkp, drugie - pewnie nie inaczej

). No i uparłam się, że smoka nie dam. I nie dałam. Ale kciuk był w użyciu od samego początku - na początki nie zabraniałam, bo mała jest z typu "szybko się najadam i spadam". Więc potrzeba ssania była zaspokajana kciukiem, a pierś była tylko do jedzenia. Innej opcji mała nie przewidywała. Teraz już 9 miesiąc i chciałabym,zeby mała kciuka powoli przestała ssać. I od kilku tygodni wyciągamy kciuka z buzi, zajmujemy rączki itd. I żadnych efektów - jak w automacie - wyciągamy, kciuk zaraz do dziobka wraca. Kciuk idzie do buzi przy ząbkowaniu, przy przebudzeniu się i przy każdej możliwej sytuacji. I co z tym zrobić, oprócz wyciągania i zajmowania łapek? Jakieś pomysły macie? Bo trochę się boję - u mnie w rodzinie była dziewczynka, która ssała kciuka do (bodajże) 7 roku życia! I wyciąganie kciuka z buzi wiąże się z rozpaczą i krzykiem. i tej metody nie lubię za bardzo. Pomóżcie. Wesprzyjcie dobrą radą.