Wracam od poniedziałku do pracy

(abstrahując już od tego ze to dla mnie
tragedia zostawić Młodego, dodatkowym zmartwieniem jest żeby jadł jeszcze
moje mleczko, jest alergikiem i gdybym nie musiała już wracać to na pewno pił
by tylko i wyłącznie z piersi jeszcze przez miesiąc, później dopiero
zaczęłabym mu wprowadzać nowości)
W poniedziałek 25. skończył 5 miesiąc
Ale skoro się nie da.. no to trzeba odciągać.
I moje pytania są następujące
1. jak postępować z mrożonym pokarmem żeby był gotowy do picia?
(po ściągnięciu - w sterylnych warunkach - mrożę go w woreczkach, i co dalej?)
- czy mam go pasteryzować jeszcze przed zamrożeniem?
- czy po wyciągnięciu z zamrażalnika mam go przegotować/pasteryzować/tylko
podgrzać w podgrzewaczu?
2. jak postępować z odciągniętym pokarmem przechowywanym w lodówce?
-czy po ściągnięciu pasteryzować i dopiero później do lodówki?
- czy po wyjęciu z lodówki pasteryzować? czy tylko podgrzać w podgrzewaczu?
Nie ukrywam, że trochę spanikowałam... byłam przed chwilą w przychodni po
zaświadczenie do pracy, że karmię piersią, a pediatra była wysoce zdziwiona
że już mam zamrożonych kilka porcji i że mam zamiar to Młodemu serwować.
Powiedziała że to tylko na moją odpowiedzialność i że jest możliwe zarażenie
pokarmu gronkowcem

że jak już to mam przegotowywać ten pokarm, straci co
prawda przeciwciała lecz witaminki zostaną. Generalnie jest temu przeciwna..
pozdrawiam
gamciaa