karawana123
12.10.07, 22:59
Karmię moją córkę prawie 14 m-cy. Zawsze chciałam karmić ją 3 lata, bo
uważałam i nadal uważam, że jest to bardzo zdrowe i potrzebne. Od zawsze
namawiano mnie na przejście na butelkę, a ja jestem osobą, której wszelkie
przeciwności i namowy nawet pomagają - robię innym na przekór i utwierdzam się
w swoim przekonaniu. Nie powiem, ze mnie to nie denerwuje, ale to już inna
sprawa. Odkąd mała skończyła rok, karmienie zaczeło mi ciążyć. Nie przeszkadza
mi to, że, kiedy jest ze mna, potrafi ssać nawet co godzinę (zależy od dnia,
jej humoru, samopoczucia). Uważam, że skoro tego potrzebuje i mogę jej to dać,
jest ok. Przekszadzaly mi noce. Mała budziła się do piersi nawet co dziesięc
minut,noc w noc. Płakałam, klęłam, denerwowałam się. Postanowiłam ją odstawić.
Oczywiście, kiedy powiedziałam to mamie czy koleżance, zaczeły się teksty "a
nie mówiłam, to przez twoją głupotę" itp. Posmarowałam nawet raz piersi
pieprzem, za radą znajomej. Mała, jak to zobaczyła, rozpłakała się, a ja
umyłam piersi i jej dałam. Chyba dlatego, że tak naprawdę nadal chciałam
karmić i nie chciałam odbierać jej piersi siłą. Teraz jest już ok, mała, co
prawda budzi się nadal w nocy, ale zaledwie raz lub dwa i nie jest to dla mnie
meczące. Ssie często, ale tego potrzebuje i już. Kryzys minął - nadal chcę ją
karmić tak długo, jak będzie tego potrzebować. Nie wiem jednak czy kryzys nie
wróci. Czy wasze dzieci przesypiają całe noce? Jak tego dokonałyscie? Proszę o
wsparcie psychiczne, bo chyba tylko tutaj mogę je otrzymać.