Dodaj do ulubionych

Moje karmienie - kryzys.... (długie)

12.10.07, 22:59
Karmię moją córkę prawie 14 m-cy. Zawsze chciałam karmić ją 3 lata, bo
uważałam i nadal uważam, że jest to bardzo zdrowe i potrzebne. Od zawsze
namawiano mnie na przejście na butelkę, a ja jestem osobą, której wszelkie
przeciwności i namowy nawet pomagają - robię innym na przekór i utwierdzam się
w swoim przekonaniu. Nie powiem, ze mnie to nie denerwuje, ale to już inna
sprawa. Odkąd mała skończyła rok, karmienie zaczeło mi ciążyć. Nie przeszkadza
mi to, że, kiedy jest ze mna, potrafi ssać nawet co godzinę (zależy od dnia,
jej humoru, samopoczucia). Uważam, że skoro tego potrzebuje i mogę jej to dać,
jest ok. Przekszadzaly mi noce. Mała budziła się do piersi nawet co dziesięc
minut,noc w noc. Płakałam, klęłam, denerwowałam się. Postanowiłam ją odstawić.
Oczywiście, kiedy powiedziałam to mamie czy koleżance, zaczeły się teksty "a
nie mówiłam, to przez twoją głupotę" itp. Posmarowałam nawet raz piersi
pieprzem, za radą znajomej. Mała, jak to zobaczyła, rozpłakała się, a ja
umyłam piersi i jej dałam. Chyba dlatego, że tak naprawdę nadal chciałam
karmić i nie chciałam odbierać jej piersi siłą. Teraz jest już ok, mała, co
prawda budzi się nadal w nocy, ale zaledwie raz lub dwa i nie jest to dla mnie
meczące. Ssie często, ale tego potrzebuje i już. Kryzys minął - nadal chcę ją
karmić tak długo, jak będzie tego potrzebować. Nie wiem jednak czy kryzys nie
wróci. Czy wasze dzieci przesypiają całe noce? Jak tego dokonałyscie? Proszę o
wsparcie psychiczne, bo chyba tylko tutaj mogę je otrzymać.
Obserwuj wątek
    • kadewu1 Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 13.10.07, 15:19
      Nie, mały ma 20 mies. (za tydzień) i śpi 2-3 godziny w jednym
      etapie. Potem pije, potem śpi itd. Ale kiedy ma infekcję (ma
      wirusowe dość często teraz), budzi się co 1/2 godziny (dziś).
      Przyzwyczaiłam się, co mogę zrobić... Dodam, że pracuję poza domem
      oraz w domu, czasem padam na pysk. ALE... zakładam (a jestem
      uparta), że dzięki karmieniu daję mu polisę na całe życie i że moje
      zarwane noce sa tego warte. Podobnie jak Ty, im więcej krytyki
      słyszę, tym bardziej się upieram. Zresztą to alergik-astmatyk,
      krowiego/sztucznego i tak mu nie dam. A koszty? smile
      Z doświadczenai widzę, że są okresy lepszego i gorszego spania, więc
      głowa do góry, dasz radę. Jeśli ytego cchesz, będzie dobrze.
      K
    • asia889 Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 13.10.07, 16:15
      Nie przesypiają. Wszystkie od początku budziły się średnio 3 razy w nocy, więc dla mnie 3 nocne karmienia to norma. Straszaków karmiłam ponad 2 lata, a małą karmię już 2 lata. Ostatnio córcia po serii ssania (w nocy) żąda jeszcze, żeby jej zrobić picie smile.
      • fizula Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 13.10.07, 22:40
        Ja zakładam, że już niedługo będzie się częściej budzić. Będą grzać
        kaloryfery, zasychać będzie w nosie, w buzi, więc dziecku ma prawo
        chcieć się pić.
        Mlekiem dziecko doskonale zaspokoi pragnienie, a przy okazji
        zabezpieczy się trochę przed infekacjami.
        • fizula Re: cd 13.10.07, 22:50
          Powyższe pisałam o mojej Tosi- tak sobie właśnie myślę. Zresztą
          wydaje mi się, że skoro zamierzasz karmić 3 lata, to też warto,
          żebyś się nastawiła, że jeszcze dużo będzie takich "gór"(częste
          ssanie) i "dolin" (rzadkie ssanie). Często 1,5 roku i 2 lata to
          jeszcze taka próba cierpliwości, a potem to już z górki :o)))
          Jak postanowiłam swoje najstarsze "eksperymentalne" dziecko nauczyć
          przesypiania nocy bez piersi, to już niedługo potem żałowałam, że to
          zrobiłam. Zaczęło się wtedy: "pić", "jeść", "przytul" i jeszcze
          wiele innych. No i zatęsniłam za karmieniem nocnym, kiedy
          wystarczyło przytulić dziecko i już spać dalej karmiąc przez sen.
    • oda100 Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 15.10.07, 14:20
      27 miesiecy - nocy nie przesypia, ale od kilku miesiecy pobudki sa
      mniej meczace, rzadsze, 2-3 razy, ssie krotko, jest spokojniejszy.
      Oczywiscie poza sytuacjami jak stres, choroba, wtedy wracamy do
      okresu noworodkowego i tez mam kryzysy. Pociesza mnie to ze po kilku
      kiepskich nocach, maly ma znowu spkojniejszy okres.

    • pacsirta Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 16.10.07, 10:12
      Starsza, którą karmiłam 3 lata i 2 miesiące budziła się po kilka
      razy, dopóki nie zdecydowałam, że czas zakończyć nocne karmienia
      (miała ponad 2,5 roku - umówiłyśmy się, że po myciu ząbków już nie
      pije mleczka tylko wodę). Młodszą karmię prawie 16 m-cy i męczą mnie
      nie tyle nocne karmienia (2-3 razy, jak coś jej dolega, częściej),
      co krzyki przez sen (z jakiegoś powodu - zęby?, emocje? kilka razy w
      nocy przez sen krzyczy, czasem nawet co 1/2 godziny lub częćiej). A
      póki jest jeszcze taka mała nocne karmienia uważam za
      błogosławieństwo - szczególnie przy jakiejś infekcji. No i skład
      mleka jest wtedy inny. A poza tym mogę objadać się wieczorami - to
      aspekt egoistyczny.
      • druuna Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 16.10.07, 10:27
        A dlaczego możesz objadać się wieczorami? wink)))
        • pacsirta Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 16.10.07, 21:12
          Bo zasadniczo wieczorne objadanie sprzyja tyciu (u mnie na pewno
          sprzyjało, gdy nie karmiłam), a karmiąc intensywnie dużo jem i nie
          tyję. A jeść lubię.
    • druuna Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 16.10.07, 10:29
      Zuzia (obecnie 14 miesięcy) od urodzenia budzi sie przynajmniej dwa-
      trzy razy w nocy i nie ma zmiłuj! Teraz ostatnio kiedy ma brzuszkowe
      problemy to już nawet przestałam liczyć ile razy ja przyciągam do
      siebie żeby possała i zasnęła spowrotem! Trudno! Poczekam aż samej
      jej się odechce. Natomiast nie wyobrażam sobie jakbym miała wstawać
      do niej tyle razy w nocy! Spanie razem to jest najlepsze rozwiązanie.
      • karawana123 Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 20.10.07, 13:54
        druuna napisała:

        Spanie razem to jest najlepsze rozwiązanie.


        Dlatego razem spimy smile
    • fiamma75 Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 16.10.07, 10:48
      Moja (kończy dziś 15 mies.) budzi się raz w nocy na karmienie
      (wyjątkowo 2x, gdy coś dolega) - przesypia ciągiem 4-7 godz. (dziś
      akurat 7), czasem przesypia całą noc. Nie wyobrażam sobie, że
      miałaby mnie budzić co chwilę, skoro rano wstaję do pracy.
      Gdy pobudka wynikała z potrzeby ssania, dostawała smoczek i spała
      dalej (po chwili zresztą go wypluwała).
      W dzień nie ma limitu ssania, jak wracam z pracy (rzecz jasna).
      Zrobiła sie mądralińska i pokazuje z którgo cycusia mam ją karmić big_grin
    • kasiaczekg Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 16.10.07, 18:50
      mój synek 18 miesięcy budzi się przynajmniej 2-3 razy w nocy. Też czasami mam
      dość, ale jednak nie przestaję karmić smile
      Kryzys u nas jest jak idą zęby, potrafi co godzinę albo częściej się budzić, ale
      jakoś daję radę.
      Powodzenia życzę.
      • petisu Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 16.10.07, 21:47
        Łucja ma 18 miesięcy i około pierwszych urodzin zaczęła przesypiac 6-
        9 h w nocy. Niestety przechodzi jej na czas ząbkowania, a męczy
        bidulkę zawsze 2-3 miesiące. Nie wyobrażam sobie nie spania z
        nią. smile Nie tylko ze względu na wstawanie w nocy. Poprostu lubię ją
        miec obok i wiedziec, że wszystko ok.
        • karawana123 Dzii 20.10.07, 13:54
    • marychna31 Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 20.10.07, 17:48
      Miki ma prawie 19 miesięcy i jesli jest zdrowy to w zasadzie
      przesypia noc. Budzi się na karmienie okolo 6-7, karmię go przez sen
      i śpimy razem do 8-8.30. Jak jest chory to budzi się w nocy b.
      często ale zdrowie mu na szczęście dopisuje.

      Na placu zabaw zaprzyjaźniłam się z jedną mamą równolatka, który
      nigdy nie był karmiony piersią i niestety budzi się (i rodziców) w
      nocy co godzinę. Jak się budzi to zawsze na picie/jedzenie.
    • hanti Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 24.10.07, 10:56
      u nas jak u wszystkich są gorsze i lepsze noce smile ostatnio mała miała ciężki
      okres i budziła się w nocy 2-3 NA GODZINĘ, ale już dziś w nocy obudziła się
      tylko raz, aż mąż był w szoku że taki wyspany jest smile))
    • karawana123 Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 03.01.08, 20:55
      Dzięki dziewczyny za odpowiedzi, bardzo mi pomogłyście. Nie odpisałam,bo miałam
      kłopoty z internetem, ale czasami Was podczytywałam. Oczywiśie nadal trwam w
      swoim przekonaniu, nadal karmię małą.
      • anqa_77 Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 05.01.08, 11:01
        Cieszę się, że dalej karmisz! Pozdrawiam!
        ----
        Długodystansowa wink
    • 21aga1 Pocieszę, nie karmię i nie przesypia 2-latek 24.01.08, 11:32
      Pierwsze karmiłam ok. 13 mies., naście razy na dobę, odstawiłam jak
      byłam pewna drugiej ciąży (odstawiałam stopniowo spokojnie bez
      żadnego płaczu i kombinacji), w ciągu 1 mies. zaczął przespypiać
      noce (wcześniej ok.3-4 pobudek). Drugiego karmiłam 15 mies. , tylko
      w nocy, w dzień nie chciał od ukończnia ok. 8-9 mies., myślałam że
      jak odstwię to zacznie spać, NIE, budził się i budzi, rzadko prześpi
      z 2 pobudkami (to te dobre noce), a bywa i 8 pobudek. A to już
      prawie 2 latek, także karmienie i spanie/niespanie w nocy nie zawsze
      jest tak bardzo zależne od siebie. Koleżanka karmiła 5 mies., a
      wstawała w nocy 2 razy robić mleko w butli przez 2,5 roku...
    • kazimierzwielki55555 Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 30.01.08, 02:34

      Wspolczuje tego nocnego karmienia. Mam coprawda juz dorosle dzieci,;ale
      karmienia nikt nie zapomni. Po prostu nic nie poradzisz na dzieci co placza w
      nocy. Jak nie masz ochoty podawac butelki , to musisz miec pomoc w domu, az
      mamla zacznie jesc wszystko inne. Wprowadzaj nowe pokarmy , baw siez nia w
      dzien, Te placzki to czesto potem straszniue sdolne dzieci. Ja nie karmilam tak
      dlugo tylko 8 miesiecy pierwsze ik 6 miesiecy drugie. Ale miala inne rzeczy tez
      do roboty. Pamietaj jak chcesz karmic to karm, tylko musisz miec kogos co ci
      pozwoli odetchnac od prac w domu, zycia zawodowego ( choc odrobina tez jest
      dobra bo relaksuje), ale od gotowania i sprzatanie to raczej kogos miej.
      Ja nie mialam, wiec dzieci zaczely jesc po prostu z talerza. Mieso w 6 miesiacu
      wprowadzilam z rada lekarki. I pomoglo. Tyle ze to sa rosli synowie.
      Przypuszczam ze coce powinno wystarczyc mniej.
      Odzywiaj sie dobrze , spij jak tylko mozesz nawet w dzien jak dziewcko przysnie
      i czekaj lepszych dni, one niedlugo nastapia i zanim sie obejzysz to zobaczysz
      ja konczaca studia i moze przed oltarzem .
      Z wyrazami sympatni dla ciebie inna matka

      karawana123 napisała:

      > Karmię moją córkę prawie 14 m-cy. Zawsze chciałam karmić ją 3 lata, bo
      > uważałam i nadal uważam, że jest to bardzo zdrowe i potrzebne. Od zawsze
      > namawiano mnie na przejście na butelkę, a ja jestem osobą, której wszelkie
      > przeciwności i namowy nawet pomagają - robię innym na przekór i utwierdzam się
      > w swoim przekonaniu. Nie powiem, ze mnie to nie denerwuje, ale to już inna
      > sprawa. Odkąd mała skończyła rok, karmienie zaczeło mi ciążyć. Nie przeszkadza
      > mi to, że, kiedy jest ze mna, potrafi ssać nawet co godzinę (zależy od dnia,
      > jej humoru, samopoczucia). Uważam, że skoro tego potrzebuje i mogę jej to dać,
      > jest ok. Przekszadzaly mi noce. Mała budziła się do piersi nawet co dziesięc
      > minut,noc w noc. Płakałam, klęłam, denerwowałam się. Postanowiłam ją odstawić.
      > Oczywiście, kiedy powiedziałam to mamie czy koleżance, zaczeły się teksty "a
      > nie mówiłam, to przez twoją głupotę" itp. Posmarowałam nawet raz piersi
      > pieprzem, za radą znajomej. Mała, jak to zobaczyła, rozpłakała się, a ja
      > umyłam piersi i jej dałam. Chyba dlatego, że tak naprawdę nadal chciałam
      > karmić i nie chciałam odbierać jej piersi siłą. Teraz jest już ok, mała, co
      > prawda budzi się nadal w nocy, ale zaledwie raz lub dwa i nie jest to dla mnie
      > meczące. Ssie często, ale tego potrzebuje i już. Kryzys minął - nadal chcę ją
      > karmić tak długo, jak będzie tego potrzebować. Nie wiem jednak czy kryzys nie
      > wróci. Czy wasze dzieci przesypiają całe noce? Jak tego dokonałyscie? Proszę o
      > wsparcie psychiczne, bo chyba tylko tutaj mogę je otrzymać.
    • mruwa9 Re: Moje karmienie - kryzys.... (długie) 03.02.08, 10:54
      Uwazam, ze stalas sie cierpietnica i ofiara wlasnej idee fix. Pokaz
      pismiennictwo naukowe, ze dzieci powinno sie karmic do 3. roku
      zycia. Byc moze w krajach rozwijajacych sie, afrykanskich, gdzie
      biegunki dziesiatkuja dzieci, a dostep do wody zdatnej do picia jest
      bardzo trudny? Ale w Europie, w XXI wieku??? WHO zaleca karmienie
      wylacznie piersia przez pierwsze 6 miesiecy, potem stopniowe
      wprowadzanie innych pokarmow + kontynuacja karmienia piersia rowniez
      w 2. roku zycia.
      Jesli chcesz karmic dziecko chocby do zerowki i sprawia Wam to
      obojgu frajde- jakkolwiek dziewnie to wyglada dla otoczenia- na
      zdrowie.- Ale jesli czujesz sie zmeczona, to moze wlasnie Twoj
      organizm wysyla Ci sygnal, ze moze juz wystarczy i ze warto
      zakonczyc karmienie? Sama karmilam weglug mnie dlugo (ok. 15-2 lata
      kazde z dzieci) i zwykle konczylam w momencie, gdy JA, SAMA
      dochodzilam do etapu, ze mialam dosc. Nie czekalam, az dziecko
      samo "odpadnie od piersi", bo byc moze musialabym czekac do ich
      matury...To byla moja decyzja. Odzwyczajanie nie jest latwe, wymaga
      konsekwencji i chetnie-pomocy ze strony otoczenia (partnera, ktory
      przejmuje wieczorny rytual usypiania dziecka), czasem, dobrze jest,
      jesli mama wyjedzie na jakis czas, kazdy ma swoj sposob. Lzy sie
      pewnie poleja, ale po miesiacu dziecko juz w ogole nie pamieta
      sprawy. Ale podstawa to konsekwencja. No, chyba, ze chcesz zyc w
      glorii cierpietnicy, karmiacej piersia 3-latka, to na to nie mozna
      nic zaradzic.
      • mruwa9 i jeszcze jedno: 03.02.08, 11:00
        moje dzieci zaczely przesypiac cale noce dopiero po odstawieniu od
        piersi. Ale tak naprawde dziecko jest gotowe do przespania nocy bez
        jedzenia znacznie wczesniej, juz ok. 6-7 miesiaca zycia.- Potem to
        nie glod je budzi, ale przyzwyczajenie. Nie ma zadnego powodu, aby
        karmic czy poic w nocy starsze niemowle, chyba, ze sama woda. Tak
        naprawde w nocy dajesz dziecku piers dla swietego spokoju, zeby bylo
        cicho, a nie dlatego, ze ono jest glodne. Oduczanie nocnego
        karmienia jest rownie trudne, jak odstawianie od piersi w ogole,
        wymaga aktywnej pomocy partnera (zeby to np. on wstawal w nocy do
        dziecka,a nie Ty, i mial dosc sily, aby po kilku minutach krzyku nie
        kapitulowac i nie oddawac ci dziecka do karmienia), dobrze na
        te "odwyki" wybrac weekend czy urlop, czas, gdy zarwane noce mozna
        bedzie odespac w dzien.
        Tyle mojegop zdania.
        • karawana123 mruwa9 04.02.08, 12:41
          Cierpiętnica nie jestem i nie mam ochoty dyskutować z Toba na ten temat, bo jak
          widzę, masz inny system wartości. Napisałam, ze miałam chwilowy kryzys, ale jest
          już zażegnany. Nie mam zamiaru być cierpiąca mama do czasu aż moje dziecko
          skończy 3 lata, bo wcale nie cierpię przez moje karmienie. Argumenty z Afryka do
          mnie nie docierają i wynikają z Twojej ograniczonej wiedzy na temat wartości
          karmienia. Do zerówki karmić nie będę, wiem, ze moje dziecko odstawi sie
          wcześniej. Nie potrzebuje tez rad, w jaki sposób oduczyć moje dziecko ssania
          piersi, bo wystarczająco dużo takich życzliwych, wręcz żałosnych, uzyskuje od
          moich rodziców, teściów, koleżanek itp.

          Napisałam tu, aby poznac opinie osób, które maja podobne ideały i za pomoc
          wszystkim serdecznie jeszcze raz dziękuję.
          • mruwa9 Re: mruwa9 04.02.08, 14:27
            karawana123 napisała:

            > Cierpiętnica nie jestem i nie mam ochoty dyskutować z Toba na ten
            temat,

            Jesli nie masz ochoty dyskutowac, to po co w ogole piszesz na
            otwartym forum? wink

            Nie mam zamiaru być cierpiąca mama do czasu aż moje dziecko
            > skończy 3 lata, bo wcale nie cierpię przez moje karmienie.
            Argumenty z Afryka d
            > o
            > mnie nie docierają


            Trudno dyskutowac z kims, do kogo nie docieraja argumenty odmienne
            od wyznwanych przez siebie samego. To wlasciwie wyklucza dyskusje
            jako taka, ktora przeciez nie jest niczym innym jak wymiana roznych
            pogladow i opinii, nieprawdaz?

            i wynikają z Twojej ograniczonej wiedzy na temat wartości
            > karmienia.


            Oczywiscie, wiesz najlepiej, jaki jest stan mojej wiedzy na temat
            karmienia piersia. Nie bede cie wyprowadzac z bledu (skoro i tak nie
            docieraja do ciebie moje argumenty), nawet, jesli jest to wiedza,
            ktora dysponuje zarowno z zawodowego obowiazku, jak i wlasnych
            doswiadczen, jako potrojnej matki, ktora dlugo karmila piersia kazde
            z dzieci...

            Powtarzam: pokaz NAUKOWE pismiennictwo wskazujace na to, ze dzieci
            karmione do 3. roku zycia w krajach cywilizowanych sa zdrowsze,
            madrzejsze i lepiej rozwijace sie, od tych karmionych zaledwie
            poltora roku.
            dokoncze pozniej, jeszcze tu wroce, po pracy wink
          • mruwa9 obiecalam wrocic i wracam ostatni raz 04.02.08, 23:00
            karawana123 napisała:

            >> Napisałam tu, aby poznac opinie osób, które maja podobne ideały


            No wlasnie, dalej bede lapac za slowka: karmisz, bo zarowno Ty, jak
            i dziecko odnosicie z tego jakies wymierne korzysci, czy dla idealow?
            Nikt nie kwestionuje korzysci plynacych z karmienia piersia dziecka
            w 1. roku zycia, rowniez w drugim. Ale w pewnym momencie te
            zbawienne efekty matczynego mleka sie koncza, tzn. nie chodzi o to,
            ze pokarm staje sie bezwartosciowy, ale przestaje miec to
            jakiekolwiek znaczenie dla dalszych losow zdrowotnych dziecka, po
            przejsciu na zroznicowana, bardziej dorosla diete. Czyli- od pewnego
            momentu jest to po prostu sztuka dla sztuki. Zaszkodzic nie
            zaszkodzi, ale tez w niczym nie pomoze i do tego zmierzam. Dopoki
            taki uklad (karmienie dziecka) odpowiada wszystkim stronom i wszyscy
            (matka, dziecko i partner matki) dobrze sie z tym czuja- ok. Ale
            jesli ma to byc okupione kryzysem zwiazku (maz chce spac z zona, a
            nie miec trojkat w lozku z przedszkolakiem spiacym pomiedzy
            rodzicami), zmeczeniem, rozdraznieniem i chronicznym niewyspaniem
            matki, wstajacej do dziecka kilka razy w nocy, to retoryczne pytanie
            cisnie sie na klawiature: PO CO?

            Ja nie mialam idealow. Mialam wystarczajaco bogata wiedze na temat
            laktacji, z czego wynikala silna motywacja do dlugiego (dla mnie
            dlugo= max. 2 lata, ale to kwestia indywidualna) karmienia, ale
            kiedy poczulam sie karmieniem zmeczona, nie musialam odstawiac z
            wyrzutami sumienia w kat zadnych idealow, po prostu zamknelam bar
            mleczny i dzieci z tego powodu nie staly sie ani gorsze, ani
            glupsze, ani nawet bardziej chore. Po prostu wkroczylismy w kolejny
            etap.
            • fizula Re: Mruwa 05.02.08, 01:28
              Wyobraź sobie, że dzieci mogą się budzić z głodu właśnie w drugim
              roku życia. I niektóre z nich nawet tracić na wadze, gdy się je
              odstawi od nocnego ssania.
              > Nikt nie kwestionuje korzysci plynacych z karmienia piersia
              dziecka
              > w 1. roku zycia, rowniez w drugim. Ale w pewnym momencie te
              > zbawienne efekty matczynego mleka sie koncza, tzn. nie chodzi o
              to,
              > ze pokarm staje sie bezwartosciowy, ale przestaje miec to
              > jakiekolwiek znaczenie dla dalszych losow zdrowotnych dziecka, po
              > przejsciu na zroznicowana, bardziej dorosla diete.

              Te korzyści, według Ciebie, kończą się jak ręką odjął? Gdy dziecko
              ma 1 rok 11 miesięcy i 30 dni to jeszcze trwają, ale następnego dnia
              się urywają w cudowny sposób???
              Dziwię się, że pisze tak mama trójki (dobrze zrozumiałam?). Bo
              przecież właśnie mając więcej niż jedno dziecko można wspaniale
              zaobserwować, że każde rozwija się w INNYM TEMPIE, właściwym dla
              siebie. Dziecko, które nie potrzebuje matczynego mleka samo nie chce
              ssać, nie domaga się tego, przekonałam się o tym na własnej skórze.

              Mialam wystarczajaco bogata wiedze na temat
              > laktacji, z czego wynikala silna motywacja do dlugiego (dla mnie
              > dlugo= max. 2 lata, ale to kwestia indywidualna) karmienia

              Dla mnie (i dla WHO) 2 lata karmienia to jest TYLKO NIEZBĘDNE
              MINIMUM.

              > kiedy poczulam sie karmieniem zmeczona, nie musialam odstawiac z
              > wyrzutami sumienia

              Jeślibym miała kryterium długości karmienia stawiać własne
              zmęczenie, to zapewne w pierwszym tygodniu bym skończyła. Ale nie
              uważam, żeby to było wytarczająco głęboka motywacja. Nic mi się nie
              stanie, gdy się trochę przezwyciężę.
              Pozdrowionko!
            • karawana123 Re: obiecalam wrocic i wracam ostatni raz 07.02.08, 22:30
              W trzecim roku życia też karmienie przynosi korzyści i matce i dziecku. Ideały
              to pojęcie bardzo szerokie. Mnie chodziło o to, że doceniam wartość karmienia,
              widzę jego korzyści i dlatego karmię. Rozdrażniona nie jestem, niewyspana też
              nie. Miałam chwilowy kryzys, ale nie ma po nim ani sladu. Kryzysu w moim zwiazku
              sie nie doszukuj, bo o nim nic nie wspomniałam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka