mam takie pytanie do zwolenników wszelkiego rozdziału kościoła od
państwa...załóżmy że takowe faktycznie idealnie zafunckjonowało (ku uciesze
chociażby kubusia

- każdy prywatnie dofinansowuję wybrany przez siebie
kościół - wszyscy są zadowoleni. Teraz taka kwestia - przykładowo istnieje
mały XIX wieczny kościółek gdzieś w jakiejś wsi X - kościółek jest w złym
stanie technicznym - a kościół nie ma pieniędzy na remont - kościółek jest
również zabytkiem - proboszcz czy biskup zwraca się z prośbą do sejmu
premiera o pilne dofinansowanie remontu bo kościólek grozi zawaleniem - co w
tym momencie ma zrobic premier - przecież jest rozdział kościoła od państwa i
państwo ma niedopłacać do kościoła - z tym że kościółek jest również
zabytkiem historycznym - dziedzictwem narodowym? ratować i obciążać budżet
czy zostawić zmartwienie kościołowi w końcu to ich budynek. Pytanie to zadaję
w kontekście budowy świątyni opatrzności bożej (której nie pochwalam) - czy
na remont obiektów historycznych sakralnych zgodzilibyście się poświęcić
częśc naszego biednego wyzyskiwanego przez księży budżetu? i czy w związku z
tym da się faktycznie przeprowadzić idealny rozdział kościoła od państwa?
P.S.
Nudno się na tym forum zrobiło więc tutaj ten wątek umieściłem a nie na
wersji "ocenzurowanej"