Dodaj do ulubionych

Pytanko do wierzacych

21.08.05, 16:19
Mam taki głupie pytanie: Skad wiecie, że to Wasza religia jest prawdziwa ?
Kazda religia przychodzi i odchodzi i za 1000 czy 2000 lat nikt nie bedzie
pamietał o tym kogo teraz sie czci tak jak my nie pamietamy kogo czcili nasi
przodkowie.
Skad ta pewnosc, że akurat Wasz bóg istnieje i jest tym jednym i prawdziwym ?
Obserwuj wątek
    • bloodysunday99 Re: Pytanko do wierzacych 21.08.05, 16:23
      Hehe, bo oni to CZUJA. Dlatego jest to dla nich faktem.
    • 0golone_jajka Re: Pytanko do wierzacych 21.08.05, 16:34
      Obawiam się że pytanie pozostanie bez jakiejś rozsądnej i logicznej odpowiedzi ze strony tzw. wierzących. Oni po prostu wierzą, że ich jest najlepsze? A jakie mają ku temu przesłanki? Wiarę. No i kółko się zamyka.

      Ale protestuję przed skracaniem żywota religii do tysiąca lat. To zdecydowanie za mało. Poza tym MY (jako ludzkość oraz jako jednostki np: www.rkp.w.activ.pl/ ) PAMIETAMY kogo czcili nasi przodkowie!!! Nawet dziecko słyszało o Światowidzie!
      • serhamesar Re: Pytanko do wierzacych 21.08.05, 16:46
        Ile ma chrzesciajnstwo ? Ile ma islam ?. 2000 lat temu tych religii nie było a
        wiec nie zgadzam sie z teza o skrócaniu.
        Pamietamy o Swiatowidzie, ok. A reszta ? W tak zwanych poganskich kultach było
        wielu bogów zastapionych w monoteizmie przez demony i archanioły. Swiatowida
        znaja wszyscy chocby z komiksów Kajko i Kokosza. Całą resztę pamietaja tylko Ci
        którzy interesuja sie tematem, ilu takich jest ?
        Poza tym teraz patrzymy na te wierzenia z przymrużeniem oka, czy potomni nie
        beda tak patrzeć na obecnie panujace religie ?
        I jeszcze jedno, pytanie było kierowane do wierzacych ale nie ograniczyło sie
        do kk. Może ktoś z innym pogladem niz ateista lub kk sie wypowie ?
        pozdra
        • luty10 Re: Pytanko do wierzacych 21.08.05, 17:24
          serhamesar napisał:

          > Ile ma chrzesciajnstwo ? Ile ma islam ?. 2000 lat temu tych religii nie było
          a
          > wiec nie zgadzam sie z teza o skrócaniu.
          > Pamietamy o Swiatowidzie, ok. A reszta ? W tak zwanych poganskich kultach
          było
          > wielu bogów zastapionych w monoteizmie przez demony i archanioły. Swiatowida
          > znaja wszyscy chocby z komiksów Kajko i Kokosza. Całą resztę pamietaja tylko
          Ci
          >
          > którzy interesuja sie tematem, ilu takich jest ?
          > Poza tym teraz patrzymy na te wierzenia z przymrużeniem oka, czy potomni nie
          > beda tak patrzeć na obecnie panujace religie ?
          > I jeszcze jedno, pytanie było kierowane do wierzacych ale nie ograniczyło sie
          > do kk. Może ktoś z innym pogladem niz ateista lub kk sie wypowie ?
          > pozdra

          uwazam wszelkie religie za wynik ludzkiej umyslowej dzialalnosci...
          Chrystus np., czlowiek o pewnej nadprzyrodzonej wiedzy, a taka wiedza istnieje,
          przyniosl dobra nowine...ludzie, zaczeli te wiedze zawarta w dobrej nowinie,
          uprawiac jak glebe...jakie sa skutki, to widac...
    • svistak Re: Pytanko do (nie)wierzacych 21.08.05, 17:31
      serhamesar napisał:
      > Skad ta pewnosc, że akurat Wasz bóg istnieje i jest tym jednym i prawdziwym ?

      skad wiesz, ze Bog nie istnieje i wszystkie religie to klamstwa?

      per analogiam: skad wiesz, ze twoja ukochana jest ta z ktora spedzisz reszte
      swego ziemskiego zycia? DOKONUJESZ WYBORU.kryteria ty ustalasz,hehehe...
      dopiero po czasei okaze sie czy dobrze wybrales,prawda?

      s.
      • ac78f92aa421c5e2b9 Re: Pytanko do (nie)wierzacych 21.08.05, 18:07
        A czy ty dokonałeś wyboru religii?
        Jeśli tak, to jakimi kryteriami się kierowałeś?
        • kociak40 Re: Pytanko do (nie)wierzacych 21.08.05, 18:59
          Kryteria wyboru religii są bardzo różne i muszą być dostosowane do każdego
          poziomu umysłowego człowieka, bo religia jest dla wszystkich. Na ogół przyjmuje
          się religię tę w jakiej otoczeniu się urodziło. W późniejszym życiu musimy ją
          przystosować do wlasnych odczuć. We wszystkich religiach jest ważny tylko
          absolut - Bóg stwórca, istota i przyczyna wszystkiego, sami isniejemy jako
          wytwór, to musi istnieć "architekt". Wszystko inne to oddziaływanie kulturowe,
          tradycja, wyobrażenia ludzi itd. Jeżeli religia powoduje prawidłowe skutki dla
          samego człowieka i jego otoczenia to jest prawidłowa. Osobiście, jak patrzę na
          te staruszki z różańcami, pielgrzymki do obrazów, ten niskiego poziomu
          ceremoniału, itd. staję się niewierzącym, ale jak wgłębie w astronomię, prawa
          fizyki, staję się wierzącym. Co jest większym cudem, czy ukazanie się na szybie
          jakiejś postaci i przyjęcie, że to NMP, czy to, że tylko istnieje kilkadziesiąt
          pierwiastków we wszechswiecie a ich rodzaj zalezy tylko od ilości protonów w
          jądrze atomowym. Dodamy jedną czastkę elementarną, proton, do jądra atomowego i
          mamy inny pierwiastek, o innych własnościach chemicznych i fizycznych, np. mamy
          rtęć, zabierzemy jedną dodatnio naladowaną cząstkę elementarną i z rtęci robi
          się złoto. Czy to nie cud i to nie taki, że deszcz zmyje plamę z szyby i już
          niewiadomo co to było, tu możemy to powtarzać.
        • serhamesar Re: Pytanko do (nie)wierzacych 21.08.05, 19:08
          logicznymi smile
          Dla mnie nie ma boga ani żadnej istoty wyższej która tym wszytkim kieruje.
          • luty10 Re: Pytanko do (nie)wierzacych 21.08.05, 21:03
            serhamesar napisał:

            > logicznymi smile
            > Dla mnie nie ma boga ani żadnej istoty wyższej która tym wszytkim kieruje.


            uzyles czasownika 'kieruje'....
            czyli czujesz, ze wyglada to jednak na dzialanie z zewnatrz...
            jedno czego potrzebujesz, to dowowdow...smile
            • serhamesar Re: Pytanko do (nie)wierzacych 21.08.05, 23:20
              Luty, czytaj ze zrozumieniem prosze bo nie lubie sie powtarzać.
              Jeszcze raz: nie ma nikogo kto tym kieruje. Nikt tym nie kieruje, nie zarzadza.
              Nie ma żadnej istoty wyższej ani nic w tym stylu.
              pozdra
              • luty10 Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:11
                serhamesar napisał:

                > Luty, czytaj ze zrozumieniem prosze bo nie lubie sie powtarzać.
                > Jeszcze raz: nie ma nikogo kto tym kieruje. Nikt tym nie kieruje, nie
                zarzadza.
                >
                > Nie ma żadnej istoty wyższej ani nic w tym stylu.
                > pozdra

                skad wiesz?
                • serhamesar Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:22
                  Pytałeś w co wierze to odpowiedziałem.
                  Skad ta pewność ? Długo by pisać a to nie jest tematem tego watku. I chyba
                  było opisane juz nie raz przez ateistów.
                  Poprosiłem o odpowiedz wierzacych (niezależnie od wyznania). Nie chce sie
                  wdawać w czcze dyskusje.
                  Pytanie było proste: Skad wiesz, że Twój bóg jest tym prawdziwym ? Niezaleznie
                  jak sie nazywa, allah, jahwe, wisznu etc etc.
                  • luty10 Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:26
                    serhamesar napisał:

                    > Pytałeś w co wierze to odpowiedziałem.
                    > Skad ta pewność ? Długo by pisać a to nie jest tematem tego watku. I chyba
                    > było opisane juz nie raz przez ateistów.
                    > Poprosiłem o odpowiedz wierzacych (niezależnie od wyznania). Nie chce sie
                    > wdawać w czcze dyskusje.
                    > Pytanie było proste: Skad wiesz, że Twój bóg jest tym prawdziwym ?
                    Niezaleznie
                    > jak sie nazywa, allah, jahwe, wisznu etc etc.

                    Moj Bog nie ma imienia...skad wiem?

                    bo mi sie przedstawil
                    • serhamesar Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:31
                      luty10 napisał:

                      Moj Bog nie ma imienia...skad wiem?
                      > bo mi sie przedstawil.

                      No tak. To jest odpowiedz. Skoro znasz go osobiscie to masz namacalny dowód.
                      Poznasz mnie z nim ?
                      • luty10 Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:38
                        serhamesar napisał:

                        > luty10 napisał:
                        >
                        > Moj Bog nie ma imienia...skad wiem?
                        > > bo mi sie przedstawil.
                        >
                        > No tak. To jest odpowiedz. Skoro znasz go osobiscie to masz namacalny dowód.
                        > Poznasz mnie z nim ?

                        chetnie...smile
          • vitmik Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 07:36
            a dla mnie jest bóg i istota wyzsza ktora to stworzyl i co? jak udowodnisz ze
            tego nie ma i jakim prawem zabronisz mi w to wierzyc?
            skoro ja w cos wierze i czuje ze istnieje to moge zaryzykowac twierdzenie ze
            ateusze sa noedorozwiniecie i uposledzeni duchowo, ze sa na nizszym szczeblu
            uduchowienie. nie mam racji?
            jak to mowi kwachu:"nie dostałem łaski wiary". moze tez tak macie i moze wiara
            na tym wlasnie polega
            • refernazor_r Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 10:08
              vitmik napisał:

              > a dla mnie jest bóg i istota wyzsza ktora to stworzyl i co? jak udowodnisz ze
              > tego nie ma i jakim prawem zabronisz mi w to wierzyc?
              > skoro ja w cos wierze i czuje ze istnieje to moge zaryzykowac twierdzenie ze
              > ateusze sa noedorozwiniecie i uposledzeni duchowo, ze sa na nizszym szczeblu
              > uduchowienie. nie mam racji?
              > jak to mowi kwachu:"nie dostałem łaski wiary". moze tez tak macie i moze
              wiara
              > na tym wlasnie polega

              Nikt nie zabrania ci wierzyc i nigdzie takie stwierdzenie nie padlo.Mozesz
              wierzyc w co zechcesz - nawet w garbate aniolki.Nie w tym jednk rzecz.
              Najwazniejsze jest to abyscie (ty i twoi pobratymcy w wierze) nie narzucali
              swoich przekonan innym, a tak wlasnie sie dzieje.W razie watpliwosci - patrz na
              polskie prawodawstwo. Nikt nie zabrania wam wierzyc, ale wy wymagacie od innych
              stosowania w zyciu doktryn np. tzw.ojców kosciola. Rzadacie wolnosci to nie
              zabierajcie jej innym.
              • vitmik Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:32
                od nikogo niczego nie Żądam (a nie "RŻądam"),a juz najbardziej nie zadam wiary
                od ateuszy, kazdy ma swoj łeb i swoje zycie. to ze grupa pie...lców chce
                wprowadzic w polsce katolicki szariat to nie oznacza to ze wszyscy wierzacy
                tego chcca i to popieraja
            • nelsonek Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 10:41
              > jak udowodnisz ze tego nie ma
              udawadnia sie istnienie czegos, a nie nieistnienie.

              > jakim prawem zabronisz mi w to wierzyc?
              w ktorym miejscu ktos probowal zabronic Ci Twojej wiary?

              > ateusze sa noedorozwiniecie i uposledzeni duchowo
              teisci to uposledzeni psychicznie bo wielu z nich wierzy w plonace krzaki, rozstepowanie morza i tym podobne bzdury.

              > jak to mowi kwachu:"nie dostałem łaski wiary"
              ja mowie inaczej: dostalem laske racjonalnego myslenia. nie mam racji?tongue_out
              • vitmik Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:36
                czemu ciagle walczycie z czyms co wedlug was nie istnieje. skoro to cos nie
                istnieje to czemu to zwalczacie. przez wasze słowa przemawia raczej glupota niz
                rozum. nie mozna walczyc z wrogiem ,w dodatku tak zazarcie jak wy to
                robicie,nie wierzac w istnienie tego wroga.
                smiejecie sie z dewotow katolskich a sami jestescie antyteistami (rodzaj
                ateizmu jakby ktos nie wiedzial) ktorzy to ateistowkimi dewotami. taka jest
                prawda,smutna lecz prawdziwa.
                • serhamesar Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:41
                  vitmik napisał:

                  > czemu ciagle walczycie z czyms co wedlug was nie istnieje. skoro to cos nie
                  > istnieje to czemu to zwalczacie. przez wasze słowa przemawia raczej glupota
                  niz
                  >
                  > rozum. nie mozna walczyc z wrogiem ,w dodatku tak zazarcie jak wy to
                  > robicie,nie wierzac w istnienie tego wroga.
                  > smiejecie sie z dewotow katolskich a sami jestescie antyteistami (rodzaj
                  > ateizmu jakby ktos nie wiedzial) ktorzy to ateistowkimi dewotami. taka jest
                  > prawda,smutna lecz prawdziwa.

                  Ależ drogi Vitmiku. Jak narazie w tym watku to Ty walczysz. Smuci mnie troche
                  to, że jest masa wypowiedzi osób wierzacy, a żadna na temat...
                  Co do walki to wiele osób(ateistów) pisze, nawet w tym watku, że walcza nie z
                  religia, a z osobami które staraja sie ja narzucić. Chyba naturalne, nie ?
                  • vitmik Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:44
                    daleki jestem od tego by kogos nawracac, jeszcze dalej mam do katolickiej
                    dewocji i hipokryzji ale nie mozna wszystkich teistow wrzucac do jednego kotła.
                    choc według ateuszy teista nie moze byc czlowiekiem myslacym co jest oczywiscie
                    wierutna bzdura bo w historii bylo wielu teistow,otwracie sie do tego
                    przyznajacych.
                    • serhamesar Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:48
                      vitmik napisał:

                      >choc według ateuszy teista nie moze byc czlowiekiem myslacym.

                      Jesli trafisz na takiego ateusza to nawet sie nie wdawaj w dyskusje bo szkoda
                      czasu.
                      • vitmik Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:52
                        niestety wiekszosc ateuszy jest taka. mozna kogos nie lubic, ale nie mozna
                        uwazac kogos za glupca tylko dlatego ze inaczej mysli
                    • nelsonek Re: Pytanko do (nie)wierzacych 24.08.05, 22:49
                      > nie mozna wszystkich teistow wrzucac do jednego kotła.
                      zarzucasz ateistom generalizowanie. co sie oczywiscie zdarza. temu nie przecze. jednak zaraz w nastepnym zdaniu sam generalizujesz. jakos nielogiczna ta wypowiedz...

                      > choc według ateuszy teista nie moze byc czlowiekiem myslacym
                • nelsonek Re: Pytanko do (nie)wierzacych 24.08.05, 22:55
                  jak juz napisal serhamesar nie atakuje religii tylko niektorych jej wyznawcow. a to zasadnicza roznica. poza tym sam chciales jakiegos dowodu i jak Ci odpowiadam, ze nie udawadnia sie nieistnienia czegos to zaczynasz wmawiac mi, ze walcze z religia. toz to kompletna bzdura... a pytanie rozpoczynajace ten watek nie bylo zadnym atakiem tylko czysta ciekawoscia.

                  widze, ze kolega Vitmik ma monopol na prawde. a moze sam jestes teistycznym dewotą?
            • serhamesar Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:12
              Vitmik, a czy ja cokolwiek chce udowadniać ?
              Czy ja chcociaż w jedny poscie zaatakowałem wierzacych ?
              Czy ja stawiałem teze że jesteś niedorozwiniety i uposledzony ? Otóż nie
              chociaż po tej odpowiedzi może powinienem zrewidować poglądy.
              Zadałem proste pytanie z oczekiwaniem na odpowiedź, a Ty zaczynasz sie
              wsciekać.
              Chill out człowieku. Odpowiedz prosze na postawione pytanie albo daj sobie
              spokój.
              • vitmik Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:40
                ale ja juz wiele razy pisalem ze nie wyznaje zadnej religii, jestem wierzacym
                bezwyznaniowcem,moja religia umrze razem ze mna bo nie mam zamiaru zakladac
                jakiegos kosciola czy sekty co zreszta jest tozsame hehehe.
                nie wiem czy to w co wierze jest prawda czy nie ale sprawia mi przyjemnosc jej
                poznawanie,poglebianie i samo wierzenie.
                • luty10 Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:57
                  vitmik napisał:

                  > ale ja juz wiele razy pisalem ze nie wyznaje zadnej religii, jestem wierzacym
                  > bezwyznaniowcem,moja religia umrze razem ze mna bo nie mam zamiaru zakladac
                  > jakiegos kosciola czy sekty co zreszta jest tozsame hehehe.
                  > nie wiem czy to w co wierze jest prawda czy nie ale sprawia mi przyjemnosc
                  jej
                  > poznawanie,poglebianie i samo wierzenie.

                  zaciekawiles mnie....mozesz cos wiecej napisac o swojej religii?
                  • vitmik Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 12:02
                    najpierw musisz wpłacic na konto wink
                    • luty10 Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 12:04
                      vitmik napisał:

                      > najpierw musisz wpłacic na konto wink

                      to dawaj to konto...wplace...
                      • vitmik Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 12:05
                        cita della vaticano
                        via conzilazione 13
                        00-666 ROMA
                        italia
                        wink))))
                        • luty10 Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 12:09
                          vitmik napisał:

                          > cita della vaticano
                          > via conzilazione 13
                          > 00-666 ROMA
                          > italia
                          > wink))))

                          jade tam za tydzien, tzn do Wloch, bede tez w Rzymie..smile)
      • serhamesar Re: Pytanko do (nie)wierzacych 21.08.05, 19:07
        "per analogiam: skad wiesz, ze twoja ukochana jest ta z ktora spedzisz reszte
        > swego ziemskiego zycia? DOKONUJESZ WYBORU.kryteria ty ustalasz,hehehe...
        > dopiero po czasei okaze sie czy dobrze wybrales,prawda?"

        Wybór kobiety to co innego niz wybór swej drogi życiowej. Ludzie sie schodzą i
        rozchodzą. Rodziliśmy sie osobno i osobno umrzemy (nie licze wspólnego wypadku
        samochodowego etc etc). Osoba z która jestes raczej nie bedzie z Toba
        do "grobowej deski" i dobrze zdac sobie z tego sprawe. Statystyki sa
        nieubłagane. Mówiąc na swoim przykładzie: kilka razy byłem zakochany po uszy i
        były fajne zwiazki ale sie rozpadło. Normalne, tak bywa.
        Każdy miał swą miłosc w liceum, dziewczyne na studiach (Albo kilka wink Po
        studiach sie pobrał i .... rozwiódł (koło 75% małzenst sie rozpada). I przy
        każdej sie mysli że to już ta, że to już na 100%.
        Poza tym ludzie sie tez zmieniaja i kobieta z która idziesz do ołtarza to nie
        jest ta sama co 10 lat po slubie.
        • josarna Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 09:28
          serhamesar napisał:
          (koło 75% małzenst sie rozpada)

          O, rany! A skąd takie absurdalne statystyki?! Czytałam kiedyś, jaki to procent,
          ale niestety nie pamiętam, a nie ośmielę się kłamać; w każdym razie było to
          kilkakrotnie mniej. Ja znam (pobieżnie lub lepiej) min. 1000 osób dorosłych, w
          tym tylko kilkanaście rozwiedzionych - co nie znaczy, że jestem wrogiem
          słusznych rozwodów.
          • serhamesar Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:03
            Przepraszam, źle sie wyraziłem.
            Koło 75%-80% rozpada sie przez rozwód bądź zgon współmałżonka.

            Aczkolwiek kiedy brać pod uwage młodych ludzi to:
            "Z przedstawionych wyżej liczb dotyczących liczby małżeństw zawieranych i
            rozpadających się wynika, że w 1989 roku na 1000 małżeństw nowo zawartych
            przypadało 890 małżeństw rozwiązanych, w tym 907 w mieście i 855 na wsi; w 1996
            roku analizowane współczynniki wynosiły w Polsce ogółem 1052, w tym 1099 w
            mieście i 974 na wsi. Nadwyżka małżeństw rozpadających się nad nowo zawartymi
            prowadzi do spadku liczby małżeństw istniejących"
            cytowane za:
            www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IK/wzorce_rozpadu.htmlpozdra
            • vitmik Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:41
              hahahaha 100% rozpada sie przez rozwod badz zgon wspolmalzonka,nie ma innych
              mozliwosci przerwania malzenstwa
              • serhamesar Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:44
                vitmik napisał:

                > hahahaha 100% rozpada sie przez rozwod badz zgon wspolmalzonka,nie ma innych
                > mozliwosci przerwania malzenstwa

                hahahaha, teza było, że nie bedziesz z osoba do "grobowej deski" i umiera sie
                osobno tak jak sie rodzi. hahahaha jesli współmałzonek umrze to dla drugiej
                osoby nie jest to zwiazek do grobu.
                Hahaha czytaj ze zrozumieniem i nie wyrywaj z kontekstu.
                hahaha
                pozdra
                • vitmik Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:47
                  nie bierzmy wszystkiego zbyt doslownie bo wtedy by wynikalo ze gdy umrze maz to
                  trzeba zabic tez zone,"bo do grobowej deski". malzenstwo konczy sie gdy ludzie
                  sie rozwodza albo jedno z nich umiera. nie ma innej mozliwosci. to oczywisty
                  fakt a nie zdanie wyrwane z kontekstu hehehehehe
                  • serhamesar Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 11:53
                    vitmik napisał:

                    > nie bierzmy wszystkiego zbyt doslownie bo wtedy by wynikalo ze gdy umrze maz
                    to trzeba zabic tez zone,"bo do grobowej deski". malzenstwo konczy sie gdy
                    ludzie sie rozwodza albo jedno z nich umiera. nie ma innej mozliwosci. to
                    oczywisty fakt a nie zdanie wyrwane z kontekstu hehehehehe.

                    Tam było troche inaczej. Ktos porównał wybór religii do wyboru dziewczyny.
                    Chodziło mi o to, że dziewczyne wybierasz kilka (-nascie) razy w ciagu życia i
                    nie ma czegos takiego jak "do grobowej deski". No zdaża sie ale bardzo rzadko.
                    Natomiast jesli już wybierzesz religie (sam, swiadomie) to nie zmieniasz już
                    tego, a na pewno nie kilka razy w ciagu życia.
                    • vitmik Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 12:04
                      to fakt, religie zmienia sie rzadziej niz kobiety.
                      w ogromnej wiekszosci tak jest choc sa pewnie wyjatki potwierdzajace te regule
        • svistak Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 22:55
          serhamesar napisał:

          > "per analogiam: skad wiesz, ze twoja ukochana jest ta z ktora spedzisz reszte
          > > swego ziemskiego zycia? DOKONUJESZ WYBORU.kryteria ty ustalasz,hehehe...
          > > dopiero po czasei okaze sie czy dobrze wybrales,prawda?"
          >
          > Wybór kobiety to co innego niz wybór swej drogi życiowej. Ludzie sie schodzą
          i
          > rozchodzą. Rodziliśmy sie osobno i osobno umrzemy (nie licze wspólnego
          wypadku
          > samochodowego etc etc). Osoba z która jestes raczej nie bedzie z Toba
          > do "grobowej deski" i dobrze zdac sobie z tego sprawe. Statystyki sa
          > nieubłagane. Mówiąc na swoim przykładzie: kilka razy byłem zakochany po uszy
          i
          > były fajne zwiazki ale sie rozpadło. Normalne, tak bywa.
          > Każdy miał swą miłosc w liceum, dziewczyne na studiach (Albo kilka wink Po
          > studiach sie pobrał i .... rozwiódł (koło 75% małzenst sie rozpada). I przy
          > każdej sie mysli że to już ta, że to już na 100%.
          > Poza tym ludzie sie tez zmieniaja i kobieta z która idziesz do ołtarza to nie
          > jest ta sama co 10 lat po slubie.


          mozesz jeszcze wybrac miedzy kolega lub kolezanka wink oraz celibatem smile))
          wybor kosciola to nie koniec swiata
          wiara w Boga (takiego czy innego) tez nie zamyka ci drogi
          do konca zycia mozesz szukac tej wlasciwej drogi... o ile chcesz szukac, bo jak
          nie to nie smile

          wg Biblii: kto szuka ten znajdzie!

          s.
      • josarna Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 09:45
        svistak napisała:

        skad wiesz, ze Bog nie istnieje i wszystkie religie to klamstwa?

        A skąd wiesz, że Bóg istnieje i religie to NIE kłamstwa?

        Ani jedna, ani druga strona tego NIE WIE. Nie można tego wiedzieć; można
        najwyżej "krążyć wokół tematu". Chociaż... Bóg Bogiem, ale gdyby Biblię
        (zwłaszcza Stary Testament) czytać dosłownie, a nie jako metaforę, to włosy
        stają na głowie od bzdur!
        Wiara to osobista, intymna sprawa człowieka. Każdy człowiek ma sprawy, których
        nie rozumie i przyjmuje "na wiarę". Każdy ma jakąś sferę duchową. Ktoś wierzy,
        że wspiera go zmarły rodzic - nie ośmieliłabym się z tego śmiać. Wkurzające
        zaczyna być, gdy ktoś uważa się za lepszego, bo w coś wierzy, a przecież
        absolutnie nikt nie jest w stanie udowodnić, że właśnie on ma rację.
        • luty10 Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 21:14
          josarna napisała:

          > svistak napisała:
          >
          > skad wiesz, ze Bog nie istnieje i wszystkie religie to klamstwa?
          >
          > A skąd wiesz, że Bóg istnieje i religie to NIE kłamstwa?
          >
          > Ani jedna, ani druga strona tego NIE WIE. Nie można tego wiedzieć; można
          > najwyżej "krążyć wokół tematu".

          mylisz sie...ja WIEM, ze Bog istnieje...
          • josarna Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 22:19
            luty10 napisał:

            "mylisz sie...ja WIEM, ze Bog istnieje..."

            "WIEM" można napisać, gdy ma się PEWNE dowody. W przeciwnym przypadku
            WIERZYSZ, a nie WIESZ. A zatem czekam na te niepodważalne dowody.
      • nelsonek Re: Pytanko do (nie)wierzacych 22.08.05, 10:34
        > skad wiesz, ze twoja ukochana jest ta z ktora spedzisz reszte swego ziemskiego zycia?
        tego nie wiem i nie glosze wszem i wobec, ze to jest osoba z ktora spedze reszte swojego zycia (bo co jak ona umrze wczesniej niz ja? zatem nawet jesli pozostane pozniej samotny to zdanie powyzsze i tak pozostanie nieprawdziwe.)

        > skad wiesz, ze Bog nie istnieje i wszystkie religie to klamstwa?
        tego tez nie wiem, ale nie prowadze natarczywej propagandy w publicznych mediach.
    • tessa18 Re: Pytanko do wierzacych 22.08.05, 15:48
      Wybór religii jest sprawą osobistą,ja kiedyś byłam katoliczką a teraz nie
      jestem .Dokonałam wyboru.
      Czym się kierowałam? Przewodnikiem w tym wyborze była Biblia.Musiałam najpierw
      zaufać tej księdze,przekonać się,że pochodzi od Boga .Znalazłam wiele takich
      dowodów czytając Biblię.
      Powiem o niektórych:
      Biblia była przez wieki zwalczana przez swych wrogów.Tymi wrogami /o zgrozo/okazał
      się kościół katolicki,który w średniowieczu palił Biblie,zabraniał ich
      tłumaczenia na język prostego ludu.Dlaczego to czynił? Duchowni nie chcieli,by
      prosty lud poznał prawdę zawartą w Biblii.W tamtych czasach żyło dużo szczerych
      ludzi chcących czytać Biblię,ale za czytanie tej księgi palono na stosie ,a
      myślących inaczej stawiano przed świętą inkwizycją.
      Co jest takiego w tej księdze,że zabraniano jej czytać?
      Jak sama ona mówi zawiera mądrość Bożą.
      Jeśli synu nauki me przyjmiesz
      i zachowasz u siebie wskazania,
      ku mądrości nachylisz swe ucho,
      ku roztropnościnakłonisz swe serce,
      tak,jeśli wezwiesz rozsądek,
      przywołasz donośnie rozwagę
      jeśli szukać jej będziesz jak srebra
      i pożądać jej będziesz jak skarbów
      to bojażń Pańską zrozumiesz
      osiągniesz znajomość Boga.
      I właśnie, szukałam tych duchowych skarbów w tej księdze,w tej księdze znalazłam
      Boga.Szukając znalazłam też inne cenne skarby między innymi odpowiedż na wiele
      pytań na które nie miałam odpowiedzi wcześniej.
      Skąd mam taką pewność,że to prawda? Mam na to liczne dowody.
      • kociak40 Re: Pytanko do wierzacych 22.08.05, 20:30
        Do pani Tessa18

        Jak to dobrze, że są przedstawiciele większej ilości religii chrześcijańskich,
        a nie tylko katolicy, dyskusja może być bardziej interesująca.
        Pisze pani, że "znalazła" swoją religię, ale każdy człowiek ma inne kryteria,
        wyobrażenia, oczekiwania od religii i nie można innych podciągać do swoich
        wyobrażeń. Czy pani uważa, że tylko religia wyznawana przez panią
        jest "prawidłowa", a wszystkie inne zwodzą tylko na "manowce"?
        • tessa18 Re: Pytanko do wierzacych 24.08.05, 09:49
          Gdybym głosiła swoje nauki ,wtedy mógłby pan twierdzić,że podciągam kogoś pod
          swoje wyobrażenia.Proszę logicznie pomyśleć:jest jeden Bóg,powinna być jedna
          wiara.Efezjan 4;5
          Dlaczego zatem jest tyle różnych religii?
          Dlatego właśnie,że ludzie zamiast głosić czyste słowo Boga,głoszą własne poglądy .
          Te poglądy przystrajają tylko w niektóre słowa z Biblii.Ale tylko te,które im są
          wygodne.
          Natomiast religia prawdziwa opiera się tylko i wyłącznie na tej księdze nic nie
          dodając od siebie i nic nie ujmując.
      • vitmik Re: Pytanko do wierzacych 25.08.05, 07:18
        w koncu zakumałem, ty jesteś świadkiem Jehowy. ha zgadłem, prawda?
        • tessa18 Re: Pytanko do wierzacych 25.08.05, 15:57
          Dlaczego tak sądzisz?
          • vitmik Re: Pytanko do wierzacych 26.08.05, 07:42
            tak mi sie wydaje
    • herbarium Re: Pytanko do wierzacych 22.08.05, 21:10
      Hm... a w jakim znaczeniu używasz sformułowania: "Bóg jest"? Czy to jest
      dyskurs tomistycznej metafizyki, dziewiętnastowiecznego pozytywizmu, czy też to
      istnienie należy rozumieć w podobny sposób, jak Heidegger, albo na gruncie
      filozofii Wittgensteina?
      • tessa18 Re: Pytanko do wierzacych 24.08.05, 12:21
        Istnienie Boga nie ma nic wspólnego z ludzką filozofią.Różnie sobie ludzie
        wyobrażają Boga,ale jego prawdziwy obraz jest zawarty w Biblii.Ta księga opisuje
        Boga jako byt duchowy niewidzialny dla oczu człowieka.Jednocześnie byt ten
        ma swoją osobowość,oraz dysponuje ogromną mocą/energią/.
        • herbarium Re: Pytanko do wierzacych 24.08.05, 13:24
          Istnienie Boga - nie. Ale sposób, w jaki my rozumiemy owo istnienie - tak.
          Sposób, w jaki opisujemy to istnienie - również. Czy Bóg istnieje w taki sam
          sposób jak woda albo jak piasek?
          Trudno powiedzieć, aby Biblia opisywała Boga jako byt duchowy. Bóg jest w
          Biblii przedstawiony przede wszystkim dialogicznie - nie jako "opisywany
          obiekt" tylko jako Osoba, z którą człowiek jest w relacji.
          • tessa18 Re: Pytanko do wierzacych 25.08.05, 15:56
            Kim jest Bóg uświadomił nam Jezus przychodząc na świat.Często modlił się do swego
            Ojca.Traktował go jako kogoś realnego istniejącego,jako osobę która wysłuchuje
            modlitw i odpowiada na te modlitwy.Starał się zawsze polegać na swym Ojcu,chociaż
            był doskonałym człowiekiem.Oczywiście ,że Bóg nie jest tak jak piasek czymś
            materialnym,lecz jest duchem.Powiedział o tym Jezus w rozmowie z Samarytanką.
            Jana 4:24.

            • kociak40 Re: Pytanko do wierzacych 26.08.05, 02:15
              Jest (chyba na pocztku Starego Testamentu) opis, że Abraham wyszedł przed swój
              namiot i zobaczył Boga idącego razem z aniołem (chyba do Sodomy, aby zrobić co
              trzeba)i który poczuwszy się zmęczonym usiedł z aniołem pod drzewem. Abraham
              poznał Boga, szybko zabił cielaka (lud inne zwierzę) i przyrządziwszy go dał
              Bogu do zjedzenia. Bóg zjadł całego tego cielaka i poszedł dalej. O co tu
              chodzi w tym opisie. Raz Bóg jest niematerialny, innym razem materialny.
    • svistak luty, vitmik 22.08.05, 23:00
    • svistak luty, vitmik 22.08.05, 23:01
      kiedys pisalam na:
      Papa Giovenni Paolo II
      Citadelo Vaticano
      Roma
      Italia

      a teraz bezposrednio:
      0-800-J-E-Z-U-S

      smile

      s.
    • jestemwszoku Re: Pytanko do wierzacych 26.08.05, 21:47
      Pytanie rzeczywiście jest głupie, bo (ty tak lubisz cytować, to i ja zacytuje
      za encyklopedia):

      "Wiara jest terminem wieloznacznym. W mowie potocznej oznacza przekonanie o
      czymś. W religoznawstwie natomiast polega na przyjęciu istnienia lub nie
      istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt.
      Świadoma decyzja przyjęcia takiej wiary nazywa się aktem wiary."

      Więc nie baw się w oksymorony i nie domagaj się dowodów wiary od wierzących.
      Pozwól im wierzyć, sam wierz, w co chcesz lub nie wierz w nic.
      Wiele ludzi potrzebuje w cos wierzyć. Po prostu. I nie obchodzi ich, czy ta
      religia jest prawdziwa dla wszystkich, czy tylko dla nich. Im to pomaga.
      I to wystarczy.

      Pzdr.

      • josarna Re: Pytanko do wierzacych 26.08.05, 22:22
        jestemwszoku napisała:

        "Wiele ludzi potrzebuje w cos wierzyć. Po prostu. I nie obchodzi ich, czy ta
        > religia jest prawdziwa dla wszystkich, czy tylko dla nich. Im to pomaga.
        > I to wystarczy."

        No, niezupełnie tak jest... Czasem wydawało mi się, że ktoś - może duch dawno
        zmarłej babci - podpowiada mi, jak mam postąpić. Śmiałam się z siebie, ale
        przynosiło mi to ulgę - i to jest w porządku. Nigdy jednak nie ośmieliłabym się
        powiedzieć, że ten, kto nie wierzy w pomoc mojej babci jest gorszy ode mnie,
        błądzi. Tymczasem katolicyzm, islam i inne wyznania uczą, że żaden "odmieniec"
        nie ma szans na zbawienie, nie wie, co to dobro i najlepiej jest się z takim nie
        zadawać. Nie może być mi obojętny islam, który krzywdzi kobiety. Trudno
        przełknąć opinie katolików, że bez ich Boga nie można być dobrym człowiekiem.
        Jak już kiedyś napisałam, sytuację ateisty można porównać z pozycją kobiety na
        rynku pracy: kobieta musi być kilkakrotnie lepsza od mężczyzny, by uznano ją za
        równą, a ateista musi być conajmniej Kuroniem, by katolicy przyznali, że ateista
        również może być porządny. Nie mogą mi też być obojętne przypadki odmowy aborcji
        kobietom biednym i chorym - bo zamożne poradzą sobie - i inne formy wtrącania
        się Kościoła w życie ludzi.
        >
        • jestemwszoku Re: Pytanko do wierzacych 26.08.05, 23:38
          Zgadzam się z tym....

          ...ale ja pisałam w kwestii wiary na poziomie jednostki...że wiara z definicji
          nie żąda dowodów (bo ktoś ich tu żądał wink ).

          Nie wdaję się tu w dyskusję na temat wyższości jednej religii nad drugą, bo to
          jest dla mnie pozbawione jakiegokolwiek sensu.

          Pzdr.
    • mamalgosia Re: Pytanko do wierzacych 28.08.05, 15:10
      wiara, mój drogi, wiara
      • josarna Re: Pytanko do wierzacych 28.08.05, 20:41
        mamalgosia napisała:

        > wiara, mój drogi, wiara

        Jak to? Tak bez uzasadnienia? A jak ktoś nawiedzony powie: uwierz w słońce, to
        co? Mój syn już jako 4-latek zadawał pytania typu: "dlaczego Bóg ma nam dać
        chleb, jak nam piekaze upiekom?" - a dorośli wierzą bez pytań? Albo nawet wtedy,
        gdy kolejne odpowiedzi zaprzeczają sobie nawzajem?
        • mamalgosia Re: Pytanko do wierzacych 28.08.05, 21:32
          Wiara to odpowiedź na wezwanie Boga. Słońce mnie nie wzywasmile
          A poza tym w słońce nie muszę wierzyć, bo WIEM, że ono jest. A gdzie jest
          pewność, tam wiara niepotrzebna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka