24.09.05, 01:42
Handlarze religią - żeby pozyskać nowych wyznawców - muszą im najpierw
porządnie napędzić strachu. Potem życzliwie podadzą wystraszonym rękę i
zaprowadzą przed ołtarz, aby ich z niewoli lęku wyprowadzić. Strach wobec
śmierci jest czymś naturalnym dla człowieka. Boimy się przestać istnieć.
Lękamy się także bólu, który często towarzyszy umieraniu, a przede wszystkim
tego nieznanego: tego, co być może spotka nas po śmierci. Już tylko ta
niepewność jest żyznym polem, dzięki któremu akwizytorzy religijnych pociech
mogą mieć zawsze zapewnione obfite zbiory. Ale im ciągle mało, więc próbują
ludzkie lęki spotęgować, tak nasilić, aby znękana ofiara czym prędzej ukryta
się w pocieszających ramionach głosicieli "dobrej nowiny".
Nieocenionym sojusznikiem wszystkich misjonarzy było i jest piekło z cała
czeredą diabłów. Przez całe pokolenia skutecznie straszono czarnymi diabłami
uzbrojonymi w widły. Każdy z podstawowych nurtów chrześcijaństwa ma w tej
dziedzinie swoje osiągnięcia. Mistrzowskiemu rzymskiemu katolicyzmowi, który
straszył słowem i obrazem, w niczym nie ustępowali protestanccy kaznodzieje,
bo relacje z XVIII- oraz XIX-wiecznych kampanii przebudzeniowych w USA pełne
są opowieści o efektach namaszczonych kazań, czyli o mdlejących i
odchodzących od zmysłów słuchaczach. Kiedy nie było jeszcze filmu, natchnieni
kaznodzieje potrafili bardzo plastycznie odmalować przyszłe udręki
grzeszników. Im większy strach, tym obfitsze były łzy
nawrócenia "nowonarodzonych" i tym zasobniejsza złożona przez nich ofiara.
Trzeba przyznać, że w znacznie gorszej sytuacji są te wyznania, które
odrzucają wiarę w piekło. Bo jak zmotywować do wiary ateistę, skoro on wierzy
w pośmiertne unicestwienie? Chrześcijanie antypiekielni muszą się bardziej
starać, żeby zareklamować dobre strony nawrócenia. Ale o marchewce
podyskutujemy innym razem, teraz skupimy się na kiju do nawracania. Nawet w
wyznaniach odrzucających piekło istnieje przecież wiara w sąd boży i jego
konsekwencje. Funkcjonuje też dotkliwa wewnątrz-kościelna dyscyplina rodząca
strach przed odrzuceniem przez najbliższych. Straszenie boskim sądem jest
dobrze zakorzenione w Biblii. W Starym Testamencie dyscyplinę miał utrzymywać
strach przed doczesnymi karami boskimi, które przejawiały się poprzez
choroby, nędzę i ataki nieprzyjaciół. W Nowym - w zależności od
interpretacji - człowiekowi grozi sąd boży polegający na fizycznej śmierci
lub piekle. Czyż Piotr nie wołał w Jerozolimie w dzień Zielonych
Świąt: "Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia" (Dz 2. 40)? A któż
nie chciałby się uratować od nadciągającej katastrofy?
Z własnego doświadczenia wiem, że nic tak mocno nie trzyma człowieka przy
wierze i religii jak zaszczepiony w dzieciństwie strach przed Bogiem. Kiedy
ten lęk nas opuszcza, stajemy się wolni, możemy żyć po swojemu. Dopiero wtedy
wchodzimy tak naprawdę w wiek dorosły. Od strachu przed śmiercią całkowicie
uwolnić się nie da, ale można go zracjonalizować, oswoić, przeanalizować.
Zresztą większość wierzących i tak boi się umierania - nawet najgorliwsza
wiara i posłuszeństwo nie są w stanie wykorzenić strachu przed spotkaniem z
Sędzią. Ludzie niereligijni wolni są przynajmniej od tego lęku
A czy wiara w boga czy jakieś bóstwa ma zwiazek z DNA? Jeszcze jedna chyba
utopijna teoria jakich bedzie coraz więcej. Chrzescijaństwo już niedługo ze
swoim bogiem też przejdzie do mitologii!

o.Savonarola 07-12-2004 20:32

źródło: forum.wprost.pl/ar/?P=0&O=427860

◄ ♪♫♪♫♪♫♪♫ ►

Zetknąłem się z tym tekstem w dyskusji na forum pod tym artykułem:

www.wprost.pl/ar/?O=70875
smile
Obserwuj wątek
    • jan_stereo Re: Kod wiary 24.09.05, 02:03
      Czy Ty czujesz sie lepiej niz inni ?
      • grgkh Re: Kod wiary 24.09.05, 02:18
        A jak się czują inni? smile
        A jak się czujesz Ty?

        A co do mnie... nic, co ludzkie nie jest mi obce...
        • jan_stereo Re: Kod wiary 24.09.05, 14:27
          Wiesz chodzi mi o to,ze zwracasz sie w tym watku głownym w liczbie mnogiej czyli
          nie tylko w swoim imieniu,ale pal to licho,gryzie mnie to, czemu ja i
          przypuszczalnie Ty i inni, chcemy naprowadzac,uswiadamiac osoby według nas
          zaslepione,na co nam to ?
          • luty10 Re: Kod wiary 24.09.05, 14:37
            jan_stereo napisał:

            > Wiesz chodzi mi o to,ze zwracasz sie w tym watku głownym w liczbie mnogiej
            czyl
            > i
            > nie tylko w swoim imieniu,ale pal to licho,gryzie mnie to, czemu ja i
            > przypuszczalnie Ty i inni, chcemy naprowadzac,uswiadamiac osoby według nas
            > zaslepione,na co nam to ?


            dla mnie to problem, bo jak dyskutowac i obstawac przy swoim zdaniu,
            jednoczesnie nie naprowadzajac i nie uswiadamiajac...?
            moze wiesz? smile
            • jan_stereo Re: Kod wiary 24.09.05, 14:50
              luty10 napisał:

              > dla mnie to problem, bo jak dyskutowac i obstawac przy swoim zdaniu,
              > jednoczesnie nie naprowadzajac i nie uswiadamiajac...?
              > moze wiesz? smile

              Niech bedzie, przekonujemy innych bo lubimy dyskutowac, a najlepiej sie to robi
              z kims o przeciwnych pogladach(chociazby dla celów dyskusji).
              Są jednak przypadki osób poszukujacych własnie rozmówców nie tyle dla samej
              dyskusji co dla przekonania lub odwiedzenia ich od wyznawanych prawd. I o ten
              przypadek mi chodzi,bo mozna sie najesc polemika i pojsc spac,a mozna w swym
              nienasyceniu starc sie przeciagnac jeszcze usilnie innych na nasza diete.
              • luty10 Re: Kod wiary 24.09.05, 14:56
                jan_stereo napisał:

                > luty10 napisał:
                >
                > > dla mnie to problem, bo jak dyskutowac i obstawac przy swoim zdaniu,
                > > jednoczesnie nie naprowadzajac i nie uswiadamiajac...?
                > > moze wiesz? smile
                >
                > Niech bedzie, przekonujemy innych bo lubimy dyskutowac, a najlepiej sie to
                robi
                > z kims o przeciwnych pogladach(chociazby dla celów dyskusji).
                > Są jednak przypadki osób poszukujacych własnie rozmówców nie tyle dla samej
                > dyskusji co dla przekonania lub odwiedzenia ich od wyznawanych prawd. I o ten
                > przypadek mi chodzi,bo mozna sie najesc polemika i pojsc spac,a mozna w swym
                > nienasyceniu starc sie przeciagnac jeszcze usilnie innych na nasza diete.

                no to kamien mi spadl z serca, bo nie mam takich zapedow,
                chociaz moze czasem, tak to wyglada...
          • grgkh O uświadamianiu innych 24.09.05, 16:55
            jan_stereo napisał:

            > Wiesz chodzi mi o to,
            > ze zwracasz sie w tym watku głownym
            > w liczbie mnogiej czyli nie tylko
            > w swoim imieniu,ale pal to licho,
            > gryzie mnie to, czemu ja i przypuszczalnie
            > Ty i inni, chcemy naprowadzac,
            > uswiadamiac osoby według nas
            > zaslepione,na co nam to ?

            Wątek główny jest kopią, tekst nie jest mojego autorstwa, co napisałem najwyraźniej jak wtedy mogłem, ale bardzo mi się podobał. Sam chciałbym coś tak dobrego napisać, lecz nie potrafię. smile

            Dobre teksty żyją własnym życiem, czasem stają się klasyką. Czy, według Ciebie, nie zasługuje on na to, by go przeczytało więcej ludzi?

            Nie zawiera kłamstw.

            Piszesz, że chcemy naprowadzać, a jednocześnie nie widzisz sensu tego.
            Sensem jest prawda, dążenie do niej.
            Która z przeciwstawnych tez nią się okaże? Czy to zależy od czegoś zewnętrznego? Każdy z dyskutantów jest przekonany o swojej racji i każdy dąży do upowszechnienia prawdy, ale w rzetelnej konfrontacji tylko jedna może się okazać zwycięska, druga staje się fałszem. A przecież nie zależy nam na rozprzestrzenianiu się fałszów, których przewaga musiałaby się skończyć totalnym chaosem.

            Nie rozumiem, dlaczego tak razi Cię liczba mnoga w pierwotnym tekscie. Czy możesz to określić dokładniej?

            I jeszcze uwaga końcowa.
            W artykule "Kod wiary" jest mowa o DNA, mówi też o tym Savonarola, tymczasem czynnikiem wpływającym na ewolucję, na przystosowanie ludzkiego mózgu do religii, wpłynęła sama religia. Jako korzystny dla przetrwania, w konkurencji, czynnik oddziaływała selekcyjnie na budowę naszych mózgów. "Tamte" czasy minęły, żyjemy w epoce szybkich przemian, które nie nadążają z równoległą przebudową naszych mózgów, bo to proces jednak dość powolny, i dziś wyraźnie widać, jak religia działa wyłącznie dla samej siebie, wtedy gdy mając założenia "dobre" czyni "zło". To ZŁO jest dobre dla niej. I to trzeba widzieć.
            • jan_stereo Re: O uświadamianiu innych 24.09.05, 17:04
              grgkh napisał:
              Czy, według Ciebie,nie zasługuje on na to, by go przeczytało więcej ludzi?


              >
              > Piszesz, że chcemy naprowadzać, a jednocześnie nie widzisz sensu tego.
              > Sensem jest prawda, dążenie do niej.

              Nie rozumiem, dlaczego tak razi Cię liczba mnoga w pierwotnym tekscie. Czy
              możesz to określić dokładniej?

              Nie razi mnie absolutnie,ja tylko wydedukowałem z tego ze osoba ktora ak pisze
              musi jakos czuc jak czuja sie inni,inaczej pisałaby tylko w swoim imieniu.
              Owszem prawda jest spoko,nie wiem tylko ,czy zadowolenie i szczescie czyjes z
              nieprawdy jest bez sensu.
            • luty10 Re: O uświadamianiu innych 24.09.05, 17:13
              no fajnie, tylko badz laskaw odpowiedziec mi wreszcie w watku o Biblii...
              'Cud?'
              • luty10 Re: O uświadamianiu innych 24.09.05, 17:17
                luty10 napisał:

                > no fajnie, tylko badz laskaw odpowiedziec mi wreszcie w watku o Biblii...
                > 'Cud?'

                slowa te kieruje do grgkh...
                • grgkh Re: O uświadamianiu innych 25.09.05, 00:12
                  Masz odpowiedź.

                  Zaczynałem ją pisać, nie wiedząc, że w trakcie pisania przyjdzie mi do głowy
                  fajne wytłumaczenie Twojego zdarzenia.

                  Czytaj smile
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=29330392&a=29515368
                  • luty10 Re: O uświadamianiu innych 26.09.05, 16:51
                    dzieki za wyjasnienie, ksiazke sam zdobede, tez dzieki...

                    badalem to skrzyzowanie...ulica skad nadjezdzaly samochody, byla
                    pod katem mniejszym niz 90 stopni...czyli mialem ja lekko z tylu, ale w
                    bocznym lusterku, byla niewidoczna...po obu stronach, staly zaparkowane
                    samochody...nie mialem szans zobaczyc ruchu...
                    wrzask ktory rozlegl sie w mojej glowie, nie byl moim glosem,
                    kiedy odezwal sie po raz drugi, slyszalem wyraznie tembr tego glosu...

                    chetnie jednak przystane na Twoje wyjasnienie, ale zadam Ci drugie, jesli
                    pozwolisz, pytanie...

                    dlaczego, skoro dysponujemy taka intuicja, nie dziala ona w jakis
                    permanetny sposob...czy znasz wielu ludzi, ktorzy unikneli
                    smiertelnego wypadku, bo ostrzegl ich wrzask w ich wlasnej glowie...?

                    acha, i zdarzylo mi sie tez, ze glos odezwal sie w srodku nocy, aby powiedziec
                    mi, co stanie sie za trzy lata...i oczywiscie, jak mozesz sie domyslic, trzy
                    lata pozniej, zdarzylo sie to, co mialo sie zdarzyc...informacja ta, byla
                    dla mnie cenna...

                    i zdarzylo mi sie duzo, duzo wiecej, ale nie sa to opowiesci nadajce sie na
                    forum..

                    nie chce Cie tutaj epatowac swoimi historiami, jednak, to tak a propos Biblii,
                    mysle, ze nie jestesmy w stanie z cala pewnoscia powiedziec, ze nie powstala
                    ona, w jakiejs minimalnej czesci, pod wplywem ...no wlasnie, pod wplywem czego?
                    intuicji?
                    wielu artystow twierdzilo, ze oni 'tylko notowali' cos, co przychodzilo niejako
                    z zewnatrz, ze nie bylo w tym wysilku tworczego...ponoc Mozart tak wlasnie
                    spisywal swoje kompozycje, wrecz nie nadazal...

                    czy wierzysz, ze jest wiecej wymiarow, niz te przez nas dostrzegane?
                    to pytanie, jest z zakresu fizyki, bo przeciez, sa hipotezy, ze wymiarow
                    jest znacznie wiecej...podobno, dopiero w dziesiatym wymiarze, mozna znalezc
                    matematyczne wyjasnienie, na dzialanie naszego wszechswiata...

                    ...

                    i jeszcze jedno, jak myslisz, czy jeden wymiar, moze istniec bez drugiego,
                    a drugi bez trzeciego, a trzci bez czwartego itd...?
                    mnie to od dluzszego czasu zastanawia...

                    przepraszam, jesli za duzo pytan...smile
                    • grgkh Re: O uświadamianiu innych 26.09.05, 20:46
                      > dzieki za wyjasnienie, ksiazke sam zdobede, tez dzieki...

                      warto ją mieć dla siebie i móc pożyczać smile

                      > badalem to skrzyzowanie...
                      Na odbiór rzeczywistości składają się obrazy, dźwięki, zapachy, odczuwanie drgań we wszystkich możliwych częstościach itp. Analizujemy mózgowo wszystko, a zaledwie wąski zakres, odfiltrowany, dociera do świadomości. "Pod spodem" działa przeogromny mechanizm automatu. Część sterującą naszym ciałem widzimy i nie dziwimy się temu, a przecież także czujemy wynik działania tej niesterującej części jako intuicję, podświadomość.

                      "NAKŁADKA" świadomości równolegle buduje wrażenie, że to ta świadomość rządzi naszym ciałem (idziemy, siadamy, mówimy), że myśli, dodając pojęcie czucia siebie, jaźni smile.

                      "Wrzask w głowie", hm... Nie wiem, zapytaj kogoś bliżej medycyny, psychiatrii.

                      > dlaczego, skoro dysponujemy taka
                      > intuicja, nie dziala ona w jakis
                      > permanetny sposob...czy znasz wielu
                      > ludzi, ktorzy unikneli smiertelnego
                      > wypadku, bo ostrzegl ich wrzask
                      > w ich wlasnej glowie...?

                      Coś podobnego opowiadał mi kiedyś kolega. Nie "wychylił" się zza zasłaniającego część pola widzenia samochodu swoim autem, choć miał już zielone światło, bo "czuł", "wiedział", że przemknie tamtędy rozpędzony inny samochód. Chyba to też było coś w rodzaju "głosu".
                      Intuicję mamy wszyscy. W różnym stopniu ją odczuwamy, a raczej w różnym stopniu "dopuszczamy", do głosu. Czasem jest to świadome tłumienie, innym razem też świadome wzmacnienie jej przekazów. Trzeba się wsłuchać w siebie. Jak ludzie wschodu. Coś takiego doradza też nam, myślącym automatom, pani Blackmore. Spróbować "wyłączać" czucie siebie, jako ciała, jaźni, osobowości. Zacząć odbierać wrażenia ze świata jako przepływ informacji. Integrować się ze wszystkim, z otoczeniem. Wtedy mamy szansę sięgnąć głębiej do tego, co się wewnątrz nas dzieje. To teoria - jeszcze jej nie próbowałem przyoblec w praktykę, choć wydaje się rozsądna.

                      Przewidywanie, prognozowanie działa w dwie strony.
                      Czasem, gdy się czymś przejmiemy, a jest to realne, możliwe do spełnienia, "staje się" tak, bo podświadomie dokładamy starań, by to się spełniło. Dążymy do tego intensywnie poprzez podświadome wybieranie kroków do spełnienia tego jednego celu.

                      I znów - działamy jak AUTOMATY. smile))

                      > czy wierzysz, ze jest wiecej wymiarow,
                      > niz te przez nas dostrzegane?

                      Wymiarów przestrzeni jest TYLKO trzy. Wymiarów, które sa rozwiązaniami, w jakimś sensie równoważnymi tym przestrzennym, ale "innymi", inaczej matematycznie zależnymi, jest tyle, ile to wynika z danej teorii. 11? Może tyle. Wszystko jest matematyką. smile

                      Pamiętaj, że trafiłeś na kogoś, kto uważa, że naszego świata NIE MA.

                      To nie jest dziwne. Logika jest taka... Wszechświat jest zamkniętym układem o dowolnie dużym (nieskończonym?) rozmiarze. Zamknięty, więc niedostępny z "zewnątrz", dla innych wszechświatów. Co to znaczy, że JEST? To, że można go z zewnątrz zobaczyć, czyż nie? Zobaczyć z innego wszechświata? Z jakiegoś "centrum dowodzenia wszechświatami"? smile Nasze wrażenie istnienia jest INFORMACJĄ, częścią wszystkich informacji, z których (wyłącznie) składa się nasze otoczenie. Bez informacji zostaje... niebyt, nicość. smile)) A więc - informacja wystarcza, JEST TYLKO ONA... Gdzie? Tam, gdzie jest jej miejsce - w świecie matematycznie sformułowanym, a więc "wewnątrz" matematyki. Itd.

                      To trochę dłuższa historia i kiedyś o niej pisałem, bodajże w wątku Vitmika, poszukaj podwątku "Teoria Wszystkiego".

                      > przepraszam, jesli za duzo pytan...smile

                      Pytaj. Odpowiadając, zmuszam się do myślenia... może coś nowego wymyślę? smile))
      • ghost25 Re: Kod wiary 24.09.05, 09:04
        jan_stereo napisał:

        > Czy Ty czujesz sie lepiej niz inni ?



        A ty jak się czujesz ? palancie o mizernej chuci.
        • joanna.d.arc Re: Kod wiary 24.09.05, 09:56
          Ale dlaczego obrażasz człowieka??
          • ghost25 Re: Kod wiary 24.09.05, 15:55
            joanna.d.arc napisała:

            > Ale dlaczego obrażasz człowieka??

            Bo to on mnie pierwszy obraził: Re: Czy przebaczać?
            Autor: jan_stereo
            Data: 24.09.05, 02:01
            + dodaj do ulubionych wątków

            + odpowiedz cytując + odpowiedz
            Czy ble ble ble to wyraz Twego niezaleznego intelektu ?
            Jak dla mnie to wierzacy czy ateista to to samo nie myslace scierwo
        • luty10 Re: Kod wiary 24.09.05, 13:05
          ghost25 napisał:

          > jan_stereo napisał:
          >
          > > Czy Ty czujesz sie lepiej niz inni ?
          >
          >
          >
          > A ty jak się czujesz ? palancie o mizernej chuci.

          czlowiek ktory chce ponizyc drugiego czlowieka
          po pierwsze, sam siebie poniza...
          a po drugie, okazuje sie byc slabym...

          teraz, zebys nie wiem jakie madrosci wypisywal,
          wiem, ze jestes slabym czlowiekiem...
          ale slabosc, to nie 'grzech', tylko miejsce skad
          mozemy wyruszyc po moc...
          • ghost25 Re: Kod wiary 24.09.05, 16:03
            luty10 napisał:

            > ghost25 napisał:
            >
            > > jan_stereo napisał:
            > >
            > > > Czy Ty czujesz sie lepiej niz inni ?
            > >
            > >
            > >
            > > A ty jak się czujesz ? palancie o mizernej chuci.
            >
            > czlowiek ktory chce ponizyc drugiego czlowieka
            > po pierwsze, sam siebie poniza...
            > a po drugie, okazuje sie byc slabym...
            >
            > teraz, zebys nie wiem jakie madrosci wypisywal,
            > wiem, ze jestes slabym czlowiekiem...
            > ale slabosc, to nie 'grzech', tylko miejsce skad
            > mozemy wyruszyc po moc...


            Palantem to on mnie nazwał ja mu pierwszy nie ubliżyłem,zaraz ci wkleję
            ten post:najpierw ten:
            Czy ble ble ble to wyraz Twego niezaleznego intelektu ?
            Jak dla mnie to wierzacy czy ateista to to samo nie myslace scierwo
            autor jan_stereo

            Teraz drugi jego post:

            Autor: jan_stereo
            Data: 24.09.05, 02:07
            + dodaj do ulubionych wątków

            + odpowiedz cytując + odpowiedz
            A moim zdaniem jestes napalonym palantem o wielkej chuci ku wielkiemu cycowi
            ktorego nigdy nie widziales.


            W obu przypadkach autorem jest jan_stereo.

            Pozostajesz przy swoim zdaniu ? Czy miałem prawo odpowiedzieć mu tym samym?
            • jan_stereo Re: Kod wiary 24.09.05, 16:34
              Miałes prawo mi tak odpowiedziec, a nawet ostrzej, nic do Ciebie Ghost25 nie
              mam,choc lubie ostre wypowiedzi, z czasem sie moze oswoisz.
            • luty10 Re: Kod wiary 24.09.05, 16:59
              ghost25 napisał:

              > W obu przypadkach autorem jest jan_stereo.
              >
              > Pozostajesz przy swoim zdaniu ? Czy miałem prawo odpowiedzieć mu tym samym?

              pozostaje przy swoim zdaniu, tyle tylko, ze teraz dotyczy ono Was obu...hihi..

              a czy miales prawo? jezeli tak czujesz, to chyba miales...


              • jan_stereo Re: Kod wiary 24.09.05, 17:25
                To sie nam Ghost dostało,chamy z nas i tyle, a wszystko przez Ciebie, było
                trzymac nerwy na wodzy,mogles wyjsc z tego z klasa,a ja mialbym wyrzuty jako ten
                pokonany moralnie i opanowaniem Twym.

                buuuu...
                • ghost25 Re: Kod wiary 24.09.05, 18:22
                  jan_stereo napisał:

                  > To sie nam Ghost dostało,chamy z nas i tyle, a wszystko przez Ciebie, było
                  > trzymac nerwy na wodzy,mogles wyjsc z tego z klasa,a ja mialbym wyrzuty jako te
                  > n
                  > pokonany moralnie i opanowaniem Twym.
                  >
                  > buuuu...


                  Racja.Zgadzam się z tym.
        • jan_stereo Re: Kod wiary 24.09.05, 14:25
          ghost25 napisał:


          > A ty jak się czujesz ? palancie o mizernej chuci.

          Odpowiedz znasz,jak palant o mizernej chuci.
          • chelseaa Re: Kod wiary 24.09.05, 17:43
            grgkh : tymczasem czynnikiem wpływającym na ewolucję, na
            przystosowanie ludzkiego mózgu do religii, wpłynęła sama religia.
            -------------------
            nie wierzę własnym oczom , podpisujesz się grgkh pod tym tekstem ?
            to przecież stoi w sprzeczności z tym co do tej pory pisałeś
            • wujek_zla_rada Re: Kod wiary 24.09.05, 19:25
              A nie mówiłem, jak dzieci. Cały czas ten sam bełkot.
              • chelseaa Re: Kod wiary 24.09.05, 19:32
                wujek_zla_rada napisał:

                > A nie mówiłem, jak dzieci. Cały czas ten sam bełkot.
                --------------------
                dzięki Wujku , że nam w końcu uświadomiłeś tę prawdę ; )
              • grgkh Re: Kod wiary 25.09.05, 00:45
                Wujku, z tego bełkotu, jak z pierwotnego chaosu, wyłania się porządek. Nie
                dostrzegasz tego? smile
            • grgkh Za szybko się ucieszyłaś :) 25.09.05, 00:44
              chelseaa napisała:

              > > grgkh : tymczasem czynnikiem
              > > wpływającym na ewolucję, na
              > > przystosowanie ludzkiego mózgu
              > > do religii, wpłynęła sama religia.
              > -------------------
              > nie wierzę własnym oczom , podpisujesz
              > się grgkh pod tym tekstem ?
              > to przecież stoi w sprzeczności z tym
              > co do tej pory pisałeś

              smile

              Nie ma żadnej sprzeczności. Za szybko mówisz (piszesz), za wolno myślisz...

              Są dwie ewolucje - genetyczna i memetyczna. W obu jesteśmy biernymi widzami, bo
              obie, posługując się metodą prób i błędów, prowadzą TYLKO do "dla siebie"
              korzystnego efektu. Nie dla nas. Nie dla Boga będącego na zewnątrz nas, lecz
              dla Boga siedzącego jako mem w naszym mózgu.

              Korzyść, to przetrwanie, a wpisuje się w nią także pozornie sprzeczne -
              unicestwienie, które jest warunkiem zwolnienia miejsca dla zmienionego
              (zmutowanego) genu (memu).

              Religie (systemy) i Bóg (element takiego systemu) walczą o przetrwanie nie
              licząc się z wehikułami, którymi się posługują, z nami. Jeśli, dla własnej,
              egoistycznej korzyści uda im się doprowadzić do korzystnej dla siebie selekcji,
              to wygrają wyścig z innymi memami. Jeśli mem "szatana" byłby skuteczniejszy od
              memu "boga", to mem boga zostałby wyeliminowany i dziś nie wiedzielibyśmy o nim
              nic. Widocznie mem boski sprzyja przetrwaniu opanowanych przez
              siebie "wehikułów" na tyle, by dokonywac selekcji materiału genetycznego.

              Zrozumiałaś? smile

              Z mojego stwierdzenia wynika nasza całkowita bierność w dotychczasowej
              ewolucji. Nie my nią sterujemy. Narazie, choć może kiedyś... smile

              Ale nawet wtedy też nie będziemy to my, lecz "naukowe" memy z naszych głów.
              Jesteśmy automatami. smile))

              Jednak wolę to, niż świadomość, że mógłbym być czymś w rodzaju bota podobnego
              do Tessy (o Tobie za mało wiem).
              • chelseaa Re: 25.09.05, 12:42
                grgkh :Nie ma żadnej sprzeczności. Za szybko mówisz (piszesz), za wolno
                myślisz...
                ------------------
                hmm...
                -----------------
                no to jeszcze raz :
                grgkh : "tymczasem czynnikiem
                wpływającym na ewolucję, na
                przystosowanie ludzkiego mózgu
                do religii, wpłynęła sama religia. "
                " Bóg to jeden mem , a religia to Bóg z całą otoczką "( z innego Twojego postu)
                -------------------
                wniosek płynący z tych dwóch zdań: Ewolucja nie zaprzecza istnieniu Boga

                www.ewolucja.org/d3/d32-1b.html
                -----------------------
                grgkh :Jesteśmy automatami. smile))
                ----------------------
                dopóki jest to żart dopóty mnie to śmieszy.
                ---------------------
                grgkh :Jednak wolę to, niż świadomość, że mógłbym być czymś w rodzaju bota
                podobnego
                do Tessy (o Tobie za mało wiem). mimo to nie przeszkadza Ci to w przyklejaniu
                mi etykietek




                • grgkh O automatach 26.09.05, 00:29
                  ♂:
                  > > grgkh : "tymczasem czynnikiem
                  > > wpływającym na ewolucję, na
                  > > przystosowanie ludzkiego mózgu
                  > > do religii, wpłynęła sama religia. "

                  > > " Bóg to jeden mem ,
                  > > a religia to Bóg z całą otoczką "

                  W sumie, są dwa naciski ewolucyjne - genetyczny i memetyczny. Jesli rozumiesz
                  jak działa ewolucja z udziałem genów, to wyobraź sobie drugi, konkurencyjny i
                  zupełnie niezależny, wpływ memów. Memy kopiują się przez naśladownictwo, ale
                  osobnik, który posiada memy faworyzujące go poprzez odpowiednie zachowanie
                  (wynikające z posiadania tych memów) w rzeczywistości doprowadzają do selekcji
                  memów i, równocześnie, do stopniowej selekcji mutujących organizmów (a więc
                  wpływają na geny).

                  ♀:
                  > wniosek płynący z tych dwóch zdań:
                  > Ewolucja nie zaprzecza istnieniu Boga

                  ♂:
                  Wniosek jest taki - idę za Twoim sposobem rozumowania - że ewolucja nie
                  zaprzecza istnieniu krasnali (także). Zaprzeczać nie musi, bo nie wolno,
                  podobno, dowodzić istnienia. Wobec bytu (bogów), który odmawia dla siebie
                  możliwości weryfikacji, bo twierdzi, że jest TAM, gdzie się nie da sięgnąć tymi
                  możliwościami weryfikacji, nie stosuje się dowodzenia jego istnienia.

                  To sam Bóg tego nie chce (boi się? jest cwany?) i każe w siebie wierzyć bez
                  dowodu.
                  Jeśli On tak nakazuje, to dlaczego Ty mówisz, że On może istnieć? Na tym polega
                  znaczenie słowa "wiara". Rozumiesz?

                  Chyba nie do końca.

                  Inaczej... Gdyby Bóg pozwolił dowodzić swego istnienia, to by znaczyło, że On
                  wie, że taki dowód jest możliwy (nam tę wiedzę przekazuje). I nie ma żadnych
                  podstaw, by wtedy traktować Boga inaczej, niż dowolną z hipotez naukowych.
                  Robimy założenie, stawiamy tezę i próbujemy jej dowodzić. Jeśli jej
                  weryfikowalnośc jest kiepska, to spada prawdopodobieństwo jej prawdziwości
                  i ... Bóg zostaje na marginesie, jak krasnale.

                  Boski mem się przed tym broni zakładając swoją inność od pozostałych hipotez.
                  Wpada jednak w pułapkę logiczną. Musi się usunąć z ingerencji w sprawy świata
                  materialnego, które się dają weryfikować, bo nie może być niezgodny z
                  wcześniejszym założeniem o istnieniu "poza światem". Równie niemożliwe jest
                  Jego istnienie jako siły sprawczej, bo pozbawiony wszystkich atrybutów, staje
                  się czymś w rodzaju czystej matematyki, fizyki, a te istnieją jako elementy
                  świata informacji poza bogami (i znów Bóg staje się zbędny).

                  No to, czym ten Bóg jest? Gdzie siedzi, jeśli nie siedzi nigdzie, bo nie wolno
                  założyć takiego miejsca, gdyż wtedy mozna byłoby Go tam zacząć szukać, a nie
                  wolno, bo On sam nam tego zabrania i tylko każe wierzyć. smilesmile Ble, ble...

                  Zastanów się nad tym od strony ściśle definicyjnej. To jest bzdura.

                  Jeśli sądzisz, że dołączenie linka z jakiejś strony, która ma w nazwie domeny
                  słowo "ewolucja", może być dowodem na coś, to chyba usiłujesz manipulować. Nie
                  ze mną te numery. smile

                  ♂:
                  > > grgkh :Jesteśmy automatami. smile))

                  ♀:
                  > dopóki jest to żart dopóty mnie to śmieszy.

                  ♂:
                  To nie jest żart.

                  Gdy się urodziłaś, nie umiałaś chodzić. Ćwiczyłaś, obijając sobie to i owo, aż
                  zaczęło Ci wychodzić dobrze (nie mylę się?). Tak samo można "uczyć" sieci
                  neuronowe - te w programach komputerowych i te, będące zlepkiem komórek
                  nerwowych. Słyszałaś, być może, o niedawno publikowanych wynikach doświadczeń
                  którejś z uczelni z Florydy, w których tkanka mózgowa pobrana od szczura
                  nauczyła się sterować symulatorem F-16. Oba te przykłady, to przykłady
                  automatyzmów.

                  Dziecko wyuczone w szkole tabliczki mnożenia stosuje ją w życiu nie
                  zastanawiając się nad żadnymi twierdzeniami o przemienności dodawania, czy
                  mnożenia. Robi to... automatycznie. Dokładnie jak robot.

                  To samo dziecko wychowane w dżungli będzie znało te zasady życia, których tam
                  je nauczono, a inne, może Twoje, posługuje się zasadami uczonymi w naszym kręgu
                  kulturowym. Nie ma między nimi jakiegoś pola, cudownego kanału objawień, gdzie
                  te nauki by przelatywały z głowy do głowy. Każda z tych istot umie tyle, ile
                  się nauczyła, a marnie wyedukowana pozostaje durna.

                  Wiemy tyle, ile dostaliśmy wiedzy w ciągu życia, a działamy w zależności od
                  tego, co mamy w naszym software. Tak jak automaty. Jesteśmy zgodni z tą
                  definicją. Rozumiem, że brzydzisz się myślą, iż mogłabyś się składać z
                  oporników, kondensatorów i ja to rozumiem. Automat, to coś bardziej ogólnego.
                  Automat to układ logiczny. Dostaje dane wejściowe, przetwarza je w swojej
                  logice i reaguje. Ale... reaguje dokładnie, zgodnie z posiadanym soft- i
                  hardware-m (w naszych mózgach stanowią one jedność).

                  Gdy się nie wyśpisz, to będziesz "słabo" kojarzyć. Dlaczego? Bo automat nie
                  dostał odpowiedniej ilości energii, nie zregenerował się porządkując chemizm
                  swojej struktury.

                  Itd.

                  ♀:
                  > ... nie przeszkadza Ci to w
                  > przyklejaniu mi etykietek

                  ♂:
                  Ty robiłaś to samo. Wnioskuję. Na głos. To, co mówiłem wynikało z tego, co Ty
                  powiedziałaś wcześniej.
                  • chelseaa Re: O automatach 26.09.05, 12:50
                    Twoje wypowiedzi grgkh są tak enigmatyczne jak Twój nick ,
                    może dlatego że tak wiele w nich błędów logicznych ?

                    Myślę , że bardzo tkwisz w ideologii New Age podobnie jak cytowana przez
                    Ciebie Susan Blackmore i jej memy .
                    Dla mnie ta osoba jakoś nie jest wiarygodna ; )
                    www.psychicworld.net/SusanB.jpg ,
                    a tym bardziej jej teorie.
                    A memetyka zdaje się nie jest w stanie konkurować z genetyką
                    " Genetyki nic nie może unieważnić lub zdezaktualizować. Natomiast „memetyka”
                    to dziedzina New Age i żadna biotechniczna korzyść z niej nie wyrośnie”. (
                    S.Lem)

                    -----------------
                    grgkh :Wniosek jest taki - idę za Twoim sposobem rozumowania - że ewolucja nie
                    zaprzecza istnieniu krasnali >
                    -----------------
                    a co do tego mają krasnale ? Wiara w krasnoludki nie opiera się na tym , na
                    czym oparta jest wiara w Boga.
                    "wiara w krasnoludki opiera się na czystej dziecięcej wyobrażni , która nie
                    domaga się jakichkolwiek przesłanek i argumentów"
                    -----------------

                    > ♂:
                    > > > grgkh :Jesteśmy automatami. smile))
                    >
                    > ♀:
                    > > dopóki jest to żart dopóty mnie to śmieszy.
                    >
                    > ♂:
                    > To nie jest żart.
                    ----------------------
                    to znaczy , że Ty jesteś automatem ?
                    przecież to bez sensu...
                    dobrowolnie pozbawiasz się godności ?

                    • grgkh Re: O automatach 26.09.05, 19:32
                      > Twoje wypowiedzi grgkh są
                      > tak enigmatyczne jak Twój nick ,
                      > może dlatego że tak wiele
                      > w nich błędów logicznych ?

                      Wszystko ma swoje pochodzenie, ale niewiele można, ze względu na nasze możliwości, dociec. Świat jest matematyką. Przyszłość wynika z przeszłości według ściśle określonych zależności, nie ma żadnej dowolności, przypadkowości, bo prawdziwy przypadek byłby prawdziwym chaosem. Statystyka jest wierzchołkiem głębiej tkwiących, prostych funkcji i zależności ilościowych (zależność nie może być "nieilościowa").

                      Mój nich to pewna wariacja na temat angielskiego argkh, które jest odgłosem buntu, gniewu i okazywania tego uczucia. To słówko zmodyfikowane tak, by było unikalne, co się potwierdza o tyle, że pozakładałem sobie konta mejlowe o takim loginie w różnych miejscach bez potrzeby dodawania do niego cyferek, bo ktoś mógł mnie ubiegnąć.

                      Błędy logiczne? Dopóki mi któregoś nie pokażesz, jest to deklaracja bez pokrycia smile.
                      Nie twierdzę, że nigdy się nie mylę i chętnie się od Ciebie czegoś nauczę. A więc, czekam na konkrety...

                      > Myślę , że bardzo tkwisz w ideologii
                      > New Age podobnie jak cytowana przez
                      > Ciebie Susan Blackmore i jej memy .

                      A co to jest New Age? smile
                      Powinienem chyba wiedzieć w czym tkwię i czekam, aż pokażesz mi co jest złego w tym, w czym tkwię?
                      Z filozofii wybieram sobie to, co tymczasowo uważam za słuszne, ale ponieważ większość z nich przeczy innym, więc w ogóle szacunek dla nich mam niewielki. Na wszystko trzeba patrzeć krytycznie. NA WSZYSTKO, Chelseaa. smile

                      S. Blackmore zebrała i podsumowała dorobek poprzedników. Memy nie są jej, lecz Dawkinsa, bo to on je pierwszy raz zdefiniował. Nie rozumiem dlaczego mówisz, że coś jest złe, jeśli tego nie znasz. Również i to, że coś nowego podważa stary porządek jest normalnością w świecie idei. Stare zawsze się okopuje i broni, a nowe musi najczęściej walczyć o miejsce dla siebie. I właśnie ta konkurencja idei, to jest ich rzeczywista ewolucja. Jedne się upowszechniają, inne znikają, jak gatunki będące "obrazem" genotypów w biologii. Czy to jest coś obrazoburczego, wstrętnego, absurdalnego lub głupiego? Przeczytaj książkę i wtedy pogadamy. smile

                      > Dla mnie ta osoba jakoś
                      > nie jest wiarygodna ; )
                      > a tym bardziej jej teorie.

                      Nie pogłaskała Cię po główce, ani nie polecił Ci jej księżulo? Dlaczego? Czy powinniśmy się niechęcią do nowego nie znając go? A co oznacza u Ciebie to "jakoś"?

                      > A memetyka zdaje się nie jest
                      > w stanie konkurować z genetyką

                      Dawkins, autor "samolubnego genu", sam wpadł na to, że oprócz walki genów trwa równoległa walka idei, memów. Nie ma konkurencji.

                      > " Genetyki nic nie może unieważnić
                      > lub zdezaktualizować.
                      > Natomiast „memetyka” to dziedzina
                      > New Age i żadna biotechniczna
                      > korzyść z niej nie wyrośnie”.
                      > (S.Lem)

                      Lem jest moim mistrzem i bardzo dużo się od niego nauczyłem. smile Czytałem niemal wszystko, co pisał i nadal uważam, że jest to wspaniały człowiek, ale... Niestety, czas robi swoje. Lem "został" w tyle. Przemawia przez niego zgorzknienie, zawód oczekiwań w stosunku do przyszłości, niewiara w cel istnienia, chęci do zmieniania. Może i ja kiedyś taki będę, choć bardzo chciałbym się tego ustrzec.
                      Porównaj sobie, co Lem mówił w okresie rozkwitu swojej twórzcości i co mówi teraz. A przecież świat jest ten sam, choć się zmienił. Marudzeniem, narzekaniem nie zmienimy nic na lepsze, a Lem już inaczej nie umie. Szkoda.

                      > > grgkh : Wniosek jest taki -
                      > > idę za Twoim sposobem rozumowania -
                      > > że ewolucja nie zaprzecza
                      > > istnieniu krasnali

                      > a co do tego mają krasnale ?

                      Też są wymyślone. wink

                      > Wiara w krasnoludki nie opiera się na tym ,
                      > na czym oparta jest wiara w Boga.

                      Naprawdę? Sam Bóg jest dokładnie tym samym, czym są krasnale. Dopiero potem różni ludzie nadają Mu różne imiona (Zeus, Ozyrys, Manitu, Allach, Wisznu) i przypisują właściwości, w większości wzajemnie sprzeczne. smile Każdy wierzący może przeżywać takie same uniesienia, ekstazy, w kontakcie z samym sobą w boskiej postaci i imię boga nie jest istotne. Dzieci, być może podobnie, traktują św. Mikołaja i aniołki, a może i krasnoludki... smile

                      > "wiara w krasnoludki opiera się na
                      > czystej dziecięcej wyobrażni , która nie
                      > domaga się jakichkolwiek przesłanek
                      > i argumentów"

                      Chelesaa, toż Ty w tej chwili potwierdzasz, że pozostałaś dzieckiem. smile
                      Czy "potrzebujesz" dowodu (przesłanki, argumentu) istnienia Boga? Nie. Chcesz tylko "przeżywać" kontakt z Nim. N_I_C W_I_Ę_C_Ę_J. smile))

                      > > > > grgkh :Jesteśmy automatami. smile))

                      > > > dopóki jest to żart dopóty mnie to śmieszy.

                      > > To nie jest żart.

                      > to znaczy , że Ty jesteś automatem ?
                      > przecież to bez sensu...
                      > dobrowolnie pozbawiasz się godności ?

                      Ja swojej godności w ten sposób nie tracę. smile
                      Spójrz na to inaczej - zyskuje na tym definicja automatu.

                      A Ciebie to naprawdę zabolało? smile))
                      Czy to nie jest megalomania? Jesteśmy cząstką Wszechświata bez względu na to jaki On jest.
                      • chelseaa Re: O automatach 26.09.05, 21:54
                        grgkh : Ja swojej godności w ten sposób nie tracę. smile
                        > Spójrz na to inaczej - zyskuje na tym definicja automatu.
                        >
                        > A Ciebie to naprawdę zabolało? smile))
                        -------------------
                        no co Ty ; )
                        mnie to śmieszy , że nazywasz siebie automatem .
                        ---------------
                        grgkh tongue_outrzyszłość wynika z przeszłości według ściśl
                        e określonych zależności, nie ma żadnej dowolności, przypadkowości, bo prawdziw
                        y przypadek byłby prawdziwym chaosem
                        --------------
                        przypadek nie istnieje i tu się z Tobą zgadzam
                        -------------
                        grgkh :A co to jest New Age? smile
                        Powinienem chyba wiedzieć w czym tkwię i czekam, aż pokażesz mi co jest złego w
                        tym, w czym tkwię?
                        -------------
                        poszukaj w necie, jest o tym wiele tekstów
                        -------------
                        grgkh :Naprawdę? Sam Bóg jest dokładnie tym samym, czym są krasnale.
                        ------------
                        Ty chyba kpisz ? ; )



                        grgkh : Każdy wierzący może prz
                        eżywać takie same uniesienia, ekstazy, w kontakcie z samym sobą w boskiej posta
                        ci i imię boga nie jest istotne
                        -------------
                        • grgkh Re: O automatach 27.09.05, 01:53
                          > mnie to śmieszy ,
                          > że nazywasz siebie automatem .

                          Nie siebie. Nas, wszystkich ludzi (a więc i Ciebie). Widzę, że nasze funkcjonowanie odpowiada tej definicji. I już.

                          > > grgkh : A co to jest New Age? smile
                          > > Powinienem chyba wiedzieć w czym tkwię
                          > > i czekam, aż pokażesz mi co jest złego
                          > > w tym, w czym tkwię?

                          > poszukaj w necie, jest o tym wiele tekstów

                          Ja umiem sobie poszukać. Pytałem o coś innego. Chciałem byś mi wykazała, co ja złego robię, a nie klasyfikowała mnie na zasadzie - jesteś człowiekiem, ludzie zabijają więc jesteś mordercą - rozumiesz? Nie identyfikuję się z ŻADNĄ ideologią. Zasady mam takie, jakie uważam za najlepsze, nawet jeśli są powybierane z różnych systemów. Pokaż mi, CO mi zarzucasz, a nie dawaj mi etykietki, bo to świadczy o Tobie, o tym w jak ... prosty sposób traktujesz ludzi. smile
                          Jeśli nie potrafisz sobie przypomnieć konkretów, to możesz to olać. smile

                          > > grgkh :Naprawdę? Sam Bóg jest dokładnie
                          > > tym samym, czym są krasnale.

                          > Ty chyba kpisz ? ; )

                          Nie kpię, mówię poważnie i uzasadniłem to. smile))

                          > "Pamiętajcie , że jesteście Bogami"
                          > podpisujesz sie pod tym ? bo ja nie.

                          Ja też nie. Ja tylko mówię - bogów nie ma i NIKT nie ma prawa ich udawać, ani żądać dla siebie czci im jakoby przysługującej. smile

                          > R. Dawkins musiał sobie wymyślić jakąś
                          > teorię skoro porzucił wiarę w
                          > istnienie Boga

                          Porzucił, bo zobaczył jej bezsens. Dojrzał.

                          Analogicznie mogłabyś powiedzieć, że Darwin coś "musiał" sobie wymyślić, bo mu biblijna prawda nie leżała.

                          Musiał? smile
                          • chelseaa Re: O automatach 27.09.05, 10:33
                            grgkh :Nie siebie. Nas, wszystkich ludzi (a więc i Ciebie).
                            ----------------
                            i to właśnie jest niebezpieczeństwo New Age :
                            postrzeganie siebie i innych jako globalnej sieci ( "wszyscy jesteśmy
                            automatami") , a nie jako oddzielne jednostki .
                            New Age wyraża się w holistycznej wizji świata , czego wyrazem są
                            pojęcia "organizacji" w biologii , cybernetyce i automatyce .
                            To jest teoria totalności , która może przerodzić się w totalitaryzm.
                            Pojęcie podmiotu w New Age zostaje poddane w wątpliwość.
                            Nie chcę być trybikiem w takim systemie , a na pewno nie jestem nim "w oczach
                            Boga " , bo On dostrzega każdego z osobna i każdy jest dla Niego ważny.
                            ---------------
                            grgkh :Chciałem byś mi wykazała, co ja
                            złego robię
                            ---------------
                            A robisz coś złego ?
                            " Nie sądżcie , abyście nie byli sądzeni "
                            ---------------
                            grgkh :Naprawdę? Sam Bóg jest dokładnie
                            tym samym, czym są krasnale.
                            >
                            > Ty chyba kpisz ? ; )
                            >
                            > Nie kpię, mówię poważnie i uzasadniłem to. smile))
                            ------------
                            czy to czasem nie jest tzw. ekwiwokacja ?
                            --------------
                            grgkh : Nie identyfikuję się z ŻADNĄ ideolog
                            ią. Zasady mam takie, jakie uważam za najlepsze
                            --------------
                            podpisuję sie pod tym , bo uważam podobnie jak Kierkegaard :
                            "Wciągnijcie mnie w jakiś System , a zaprzeczycie memu istnieniu-
                            nie jestem symbolem matematycznym- istnieję '
                            powiedział to mimo , ze był człowiekiem głęboko religijnym
                            -------------






                            • grgkh Re: O automatach 27.09.05, 16:25
                              > > > mnie to śmieszy ,
                              > > > nazywasz siebie automatem .

                              > > Nie siebie. Nas, wszystkich ludzi (a więc i Ciebie).

                              > i to właśnie jest niebezpieczeństwo New Age :

                              Automat smile... Działamy w sferze podświadomej automatycznie, ten przykład z chwytaniem ręką spadającego przedmiotu, i tego nie da się podważyć. Myślenie jest "dodatkiem" i odbywa się ułamki sekund później, a jego treść zawiera "prawdę" o świadomym zadziałaniu. Tak wykazały badania aktywności kory mózgowej w czasie. Tego się JUŻ nie da podważyć i z tym się MUSIMY pogodzić. Mówiąc, że to nieprawda, zaprzeczamy oczywistości. Jest jedna droga - powiedzieć sobie, tak, jestem automatem i wyciągnę z tego korzyść. Ja ponadto UZNAJĘ coś oczywistego - mój automat istnieje między resztż świata, także miedzy innymi automatami. NIE BĘDZIE MI MEM, fałszywy i samolubny, wyznaczał jak JA MAM W ŻYCIU DZIAŁAĆ. JA POTRAFIĘ SAM znaleźć drogę. To jest wymiar mojego człowieczeństwa, a nie kukły na usługach Boga. Jeśli zbłądzę, to JA to uczynię i ja, wobec swoich zasad moralnych, będę się z tego rozliczał. Nie przeszkadza mi świadomość bycia automatem, bo jestem zbiorowiskiem memów, idei, przekonań i wierzę, że potrafię je dobrze selekcjonować, z korzyścią dla siebie i innych. Bóg to namiastka opieki, prymityw okresu dziecięcego, uzależnienie, które TEŻ NIE GWARANTUJE Tobie, ani nikomu innemu "dobrego" życia.

                              To co mówisz, to nadużycie. Nie jestem wyznawcą ŻADNEJ IDEI, żadnego New Age, któemu przypisujesz zło, jestem tylko sobą i wiem kim jestem. Ty jesteś echem, odbiciem idei, marionetką pociąganą za sznurki, którą można ogłupić i skierować przeciwko takim jak ja, bo tacy są groźni dla sterującej Tobą idei. To ta samoobrona Boga jest przyczyną zła, bo nie uznaje on inności, chce pozostać SAM, bez konkurencji, chce być władcą absolutnym ludzkich mózgów. To On każe Ci myśleć, że wszystko co nie jest Nim MUSI być złe. Jeśli dopuścisz, na moment, myśl, że inni bez Boga też mogą być dobrzy, to Bóg przegra u Ciebie.

                              To właśnie jest dowód na dalszy automatyzm naszego życia, już nie tylko podświadomy, ale ten realny. Jesteśmy automatami, bo działamy według idei, które nami rządzą. Ja to akceptuję, Ty udajesz, że to nieprawda.

                              > postrzeganie siebie i innych jako
                              > globalnej sieci ( "wszyscy jesteśmy
                              > automatami") , a nie jako oddzielne
                              > jednostki .

                              Źle to pojmujesz. Bóg, po śmierci, obiecuje nam TO SAMO - globalną sieć, słodkie, aż do mdłości, bycie we wspólnym szczęściu. Ja chcę TO zauważyć już tutaj, bo TAM nie istnieje. "Ja" JESTEM dzięki obecności świata. Inne byty są tym światem - te martwe i te żywe. Nie chcę być przez nie unicestwiony i MUSZĘ na zasadzie wzajemności szanować ich istnienie. Jeśli ktoś zerwie ten pakt i zacznie niszczyć, to w spirali odwetów zniszczy wszystko i siebie ostatecznie też. To jest tak naturalne i oczywiste, a jednak mało uświadamiane. Z tego wypływa dobro - szanuję wszystko, i to martwe, i to żywe, i pozwalam temu wszystkiemu istnieć, bo to jest świat, którego jestem dzieckiem, to jest MÓJ świat.

                              > New Age wyraża się w holistycznej wizji
                              > świata , czego wyrazem są pojęcia
                              > "organizacji" w biologii , cybernetyce
                              > i automatyce .

                              Pieprzenie. Objaw dzikiej nienawiści w stosunku do neutralnego podejścia do rzeczywistości. Nie każe zabijać, torturować, mówi tylko, że trzeba szukać obiektywizmu, który ZABIJA Boga.
                              Ludzie postępują według zasad moralnych, a moje są w porządku i g.... mnie obchodzi, co MOGŁOBY się stać. Jakiś wydumany wróg Boga, jakiś New Age nie spowoduje globalnej katastrofy moralnej. To zakłamany świat sługusów Bozi, grzeszących i spowiadających się jest największym nieszczęściem. TO JEST PRAWDZIWE ZAGROŻENIE dla świata.

                              > To jest teoria totalności , która może
                              > przerodzić się w totalitaryzm.

                              Może. Może. Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.Może. Może.

                              Przerodziła się?????!!!!!

                              Narazie to ludzie w imię Boga palą, grabią, mordują, gwałcą niewiernych. To też MOŻE się przerodzić i widzimy, że już się to stało. PRZERODZIŁO SIĘ!!!! Przetrzyj oczy i patrz.

                              Może... smile)))

                              > Pojęcie podmiotu w New Age zostaje
                              > poddane w wątpliwość.

                              W religii podmiotem jest egoistycznie traktowana osoba, która DBA o swoje interesy. ZAŁATWIA sobie (odpustami?) przyszłość w nieistniejących zaświatach.
                              To jest obrzydliwe, niskie, godne pogardy i... niegodne człowieka, który powinien wiedzieć DLACZEGO tym człowiekiem jest.

                              A czy Ty wiesz, dlaczego jesteś istotą ludzką? Dla swojego "zbawionka" smile, czy dlatego, że jesteś TUTAJ, pomiędzy innymi? Mnie TO WŁAŚNIE wystarcza. Jestem tu by dociekać prawdy, by dzielić się nią z innymi, bo inni dzielą się nią ze mną. "Automatyczna" zasada sprzężenia zwrotnego, ale jakże piękna i skuteczna.

                              > Nie chcę być trybikiem w takim systemie ,

                              A jesteś sługusem i marionetką w rękach speców wykuwających od tysiącleci najbardziej cwane filozofie, które mącą w głowach. Jesteś trybikiem. smile))

                              > a na pewno nie jestem nim "w oczach
                              > Boga " , bo On dostrzega każdego
                              > z osobna i każdy jest dla Niego ważny.

                              Jeśli w ogóle istnieje. A istnieje, czy to omam? Jeśli Go nie ma, to nawet się o tym nie przekonasz. Znikniesz z tego świata, jak każdy inny człowiek, i potem nie będzie już NIC. Nie będziesz "ważna" TAM, a nie chciałaś znaleźć swego miejsca TU, bo miejsce TU jest Ci niemiłe, jest "tymczasowe" smile, mało warte. Żyjesz z dnia na dzień w oparach narkotycznej wizji - JAK AUTOMAT, którym tak bardzo nie chcesz być. smile))

                              > > > > Naprawdę? Sam Bóg jest dokładnie
                              > > > > tym samym, czym są krasnale.

                              > > > Ty chyba kpisz ? ; )

                              > > Nie kpię, mówię poważnie i uzasadniłem to. smile))

                              > czy to czasem nie jest tzw. ekwiwokacja ?

                              Mówię, że coś uzasadniłem, a Ty nie odnosisz się do tego. A czym jest to, co Ty robisz? smile

                              > Kierkegaard [...] powiedział to mimo ,
                              > ze był człowiekiem głęboko religijnym

                              A ja mówię to samo, mimo że nie jestem WCALE religijny. Pewnie religijność nie ma na to wpływu.

                              Religijność to marginalna cecha. Szkoda, że próbuje podporządkować sobie ludzi absolutnie. Ale taka jej natura. smile))
                              • chelseaa Re: O automatach 27.09.05, 17:48
                                grgkh : A jesteś sługusem i marionetką w rękach speców wykuwających od
                                tysiącleci najba
                                rdziej cwane filozofie, które mącą w głowach. Jesteś trybikiem. smile))
                                Ty jesteś echem, o
                                dbiciem idei, marionetką pociąganą za sznurki, którą można ogłupić i skierować
                                przeciwko takim jak ja
                                ---------------
                                ja przeciwko Tobie ?
                                no co Ty , grgkh ; )
                                nie mogłabym być przeciwko komuś kto wymaga specjalnej troski ; )


                                • grgkh Visual Basic for Application 27.09.05, 18:24
                                  Lubisz mnie? wink

                                  To stąd ta troska? smile

                                  A to, co pisuję, też lubisz? Hę?

                                  OK. Muszę wracać do tego, co sprawia mi naprawdę dużo frajdy, do programowania. Piszę coś w VBA, w excelu. Dodatkową motywację mam ze względu na osobę, której to będzie służyło. smile

                                  Spory, działający fragment kodu programu, to jak automat, prawda? smile

                                  Bywaj zdrowo, Chelseaa smile))
                                  • chelseaa Re: Visual Basic for Application 27.09.05, 19:19
                                    grgkh napisał:

                                    > Lubisz mnie? wink
                                    >
                                    > To stąd ta troska? smile
                                    >
                                    > A to, co pisuję, też lubisz? Hę?
                                    ------------------
                                    Tak to zrozumiałeś ?
                                    ; )))
                                    • grgkh W moim świecie... 27.09.05, 19:59
                                      > Tak to zrozumiałeś ?
                                      > ; )))

                                      W moim świecie nie ma niczego pewnego i niczego na zawsze.

                                      To był zapis stanu chwili. Otwieram swą duszę, jak to niektórzy nazywają smile, jestem autentycznie szczery i ciekaw jestem, jak to może być odebrane (przez Ciebie, a może i kogoś jeszcze innego).

                                      Sposób na życie... musimy, powinniśmy go wciąż szukać. U innych?

                                      Powodzenia.
                                      • ghost25 Re: W moim świecie... 27.09.05, 22:07

                                        grgkh-chelsea to kobieta,ona cię uwielbia.Jak tego nie możesz zrozumieć.
                                        To taka kobieca gra,kiedy kobieta mówi "nie" to myśli "tak"
                                        • grgkh Re: W moim świecie... 28.09.05, 12:40
                                          I nie przeszkadza jej to obrzucać mnie przy byle okazji błotem? ... smile))

                                          Przemawia przez Ciebie samiec smile, zastanów się co piszesz.
                                          • ghost25 Re: W moim świecie... 28.09.05, 14:51
                                            grgkh napisał:

                                            > I nie przeszkadza jej to obrzucać mnie przy byle okazji błotem? ... smile))
                                            >
                                            > Przemawia przez Ciebie samiec smile, zastanów się co piszesz.



                                            Próbowałem to sprowadzić do żartu.Jestem samcem a ty nie ?
                                            Bardziej chciałem dokuczyć chelseaa,niż tobie.Szkoda,że przyjąłeś
                                            to tak jak przyjąłeś.
                                            • chelseaa Re: W moim świecie... 28.09.05, 15:25
                                              ghost25 : Bardziej chciałem dokuczyć chelseaa
                                              ---------------
                                              tak bezinteresownie ?
                                              • grgkh Orkiestra 28.09.05, 16:06
                                                Kiedyś pisałem o czytaniu "sensów" spoza języka mowy (pisma) - gesty, mimika, mowa ciała, podteksty...

                                                Natknąłem się na coś á propos - choreografia wymuszona, a jednak "czytana" jako przekaz bezpośredni, musi dawać nieoczekiwany efekt, bo... ją czytamy, czy chcemy, czy nie chcemy, a interpretujemy przecież każdy po swojemu. Włączcie dźwięk i podziwiajcie
                                                www.hugi.is/hahradi/bigboxes.php?box_id=51208&f_id=681

                                                • chelseaa Re: Orkiestra 28.09.05, 22:32
                                                  www.hugi.is/hahradi/bigboxes.php?box_id=51208&f_id=681
                                                  muzykoterapia to raczej nie jest ...
                                                  po chwili wyłączyłam tę muzę bo za bardzo w..ająca ; )
                                                  jak można sprofanować tak klasykę ..(


                                              • ghost25 Re: W moim świecie... 28.09.05, 20:30
                                                chelseaa napisała:

                                                > ghost25 : Bardziej chciałem dokuczyć chelseaa
                                                > ---------------
                                                > tak bezinteresownie ?


                                                Tak,bezinteresownie- chciałem poprzez żart coś osiągnąć.Znam twoje wypowiedzi
                                                i sadziłem,że "dostanę po łbie " od ciebie.Okazało się,że dostałem od grgkh.
                                                Samo życie.




                                                • chelseaa Re: W moim świecie... 28.09.05, 21:04
                                                  ghost25 :
                                                  Tak,bezinteresownie- chciałem poprzez żart coś osiągnąć.Znam twoje wypowiedzi
                                                  i sadziłem,że "dostanę po łbie " od ciebie.
                                                  -------------
                                                  podobno większość facetów to masochiści , tylko po co ghost się tym tak
                                                  publicznie chwalić ? ; )
                                                  • ghost25 Re: W moim świecie... 28.09.05, 21:42
                                                    chelseaa napisała:

                                                    > ghost25 :
                                                    > Tak,bezinteresownie- chciałem poprzez żart coś osiągnąć.Znam twoje wypowiedzi
                                                    > i sadziłem,że "dostanę po łbie " od ciebie.
                                                    > -------------
                                                    > podobno większość facetów to masochiści , tylko po co ghost się tym tak
                                                    > publicznie chwalić ? ; )



                                                    Przesadziłaś,nie jesteś moją partnerką seksualną,nie znasz moich preferencji
                                                    seksualnych.Nie chciałem wcale zadawać sobie cierpień psychicznych z powodu
                                                    mojej jak najbardziej żartobliwej wypowiedzi.Teraz wiem,że oboje zrozumieliście
                                                    moją wypowiedż na swój sposób.

                                                    Przypomniała mi się w tej chwili taka anegdota.Pewnego razu G.B.Schaw,będąc
                                                    na przyjęciu towarzyskim,zwróćił swoją uwagę na pewną piękną nobliwą
                                                    mężatkę.W stosownym momencie zwrócił się do niej z propozycją czy za dużą
                                                    sumę pieniędzy zgodzi się z nim spędzić wspólną noc.Nobliwa i stateczna
                                                    pani,po niezbyt długich naleganiach zgodziła się.
                                                    Wtedy G.B.Schaw,zaproponował jej nie tak wielką sumę pieniędzy jak zaproponował
                                                    jej na początku.
                                                    Szanowny panie, pan mnie traktuje jak kurtyzanę odpowiedziała owa dama.
                                                    Łaskawa pani,odpowiedział Schaw - to już ustaliliśmy na wstępie,teraz
                                                    spróbujmy ustalić cenę.

                                                    Wiesz dlaczego opowiedziałem ci tę anegdotę ?
                                                  • chelseaa Re: W moim świecie... 28.09.05, 22:06
                                                    kiedyś czytałam "Pigmaliona" G.B.Shaw , naprawdę mocna rzecz
                                                    inspirowana mitem greckim .
                                                    istnieje również coś takiego jak kompleks Pigmaliona ..
                                                    ----------------
                                                    ghost25 napisał: Wiesz dlaczego opowiedziałem ci tę anegdotę ?
                                                    -----------------------

                                                    przypuszczam , że nie miałeś dobrych intencji pisząc ją ; )
                                                    czuję , że mi się oberwie na dobranoc ; )
                                                  • ghost25 Re: W moim świecie... 28.09.05, 22:43
                                                    chelseaa napisała:

                                                    > kiedyś czytałam "Pigmaliona" G.B.Shaw , naprawdę mocna rzecz
                                                    > inspirowana mitem greckim .
                                                    > istnieje również coś takiego jak kompleks Pigmaliona ..
                                                    > ----------------
                                                    > ghost25 napisał: Wiesz dlaczego opowiedziałem ci tę anegdotę ?
                                                    > -----------------------
                                                    >
                                                    > przypuszczam , że nie miałeś dobrych intencji pisząc ją ; )
                                                    > czuję , że mi się oberwie na dobranoc ; )




                                                    Na razie dobranoc chelseaa,jutro proponuję ci merytoryczną wypowiedż
                                                    w wątku kościół a niewolnictwo.Bez epatowania erystyką.Ad rem.
                                                  • chelseaa Re: W moim świecie... 28.09.05, 22:44
                                                    Jeżeli już obrażasz bliźniego, nie rób tego połowicznie.
                                                    G.B. Shaw
                                                    -------------
                                                    no jak ghost ?


                                                  • ghost25 Re: W moim świecie... 28.09.05, 22:55
                                                    chelseaa napisała:

                                                    > Jeżeli już obrażasz bliźniego, nie rób tego połowicznie.
                                                    > G.B. Shaw
                                                    > -------------
                                                    > no jak ghost ?


                                                    W porządku,skąd wiesz,że cię chciałem obrazić ?
                                                  • chelseaa Re: W moim świecie... 28.09.05, 23:13
                                                    ghost25 :W porządku,skąd wiesz,że cię chciałem obrazić ?
                                                    ---------------
                                                    sam to teraz napisałeś ; )
                                                  • ghost25 Re: W moim świecie... 29.09.05, 07:56
                                                    chelseaa napisała:

                                                    > ghost25 :W porządku,skąd wiesz,że cię chciałem obrazić ?
                                                    > ---------------
                                                    > sam to teraz napisałeś ; )



                                                    W jaki sposób ? mówiąc ci dobranoc ? nie zrozumiałaś dlaczego opowiedziałem
                                                    ci tę anegdotę.Myśl dalej,a rozwiązanie jest bardzo proste.
                                                    Dla ciebie "bułka z masłem".
                                                  • chelseaa Re: W moim świecie... 29.09.05, 15:24
                                                    ghost25 napisał:

                                                    > chelseaa napisała:
                                                    >
                                                    > > ghost25 :W porządku,skąd wiesz,że cię chciałem obrazić ?
                                                    > > ---------------
                                                    > > sam to teraz napisałeś ; )
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > W jaki sposób ? mówiąc ci dobranoc ? nie zrozumiałaś dlaczego opowiedziałem
                                                    > ci tę anegdotę.Myśl dalej,a rozwiązanie jest bardzo proste.
                                                    > Dla ciebie "bułka z masłem".
                                                    -----------------
                                                    zrozumiałam tyle : że Shaw to był stary kpiarz , a Ciebie nie znam , dlatego
                                                    nie wiem co Ci tam po głowie chodzi ; )
                                                    mam nadzieję , że w końcu to wyjaśnisz



                                                  • ghost25 Re: W moim świecie... 29.09.05, 16:57


                                                    Ja też jestem stary kpiarz.
                                                  • chelseaa Re: W moim świecie... 29.09.05, 17:40
                                                    ghost25 napisał:

                                                    >
                                                    >
                                                    > Ja też jestem stary kpiarz.
                                                    >
                                                    ----------------
                                                    tyle ?
                                                    to o to chodziło ? ; )
    • kapitan.kirk Re: Kod wiary 29.09.05, 16:58
      Czy ateiści rzeczywiście mniej boją się śmierci?
      • grgkh A ja się nic nie boję :) 29.09.05, 17:14
        Oczywiście. Ja się boję cierpienia, ale śmierci WCALE.

        Zastanów się, u większości ludzi tak właśnie jest.

        Religia wmawia ludziom, że śmierć to MUSI być jakiś ból, a czy rzeczywiście tak jest?
        • kapitan.kirk A ja tak 29.09.05, 17:17
          Chyba tak, skoro nikt zdrowy umierać nie chce.
          Pzdr
      • ghost25 Re: Kod wiary 29.09.05, 17:27
        kapitan.kirk napisał:

        > Czy ateiści rzeczywiście mniej boją się śmierci?
        >

        Boimy się nie śmierci,ale wyobrażenia jakie mamy o niej.Seneka Młodszy.
        Zaś Michel Montaigne pisał:
        Trzeba się uniezależnić od własnych namiętności bo one robią z nas
        niewolników.
        Trzeba sie uniezależnić od społeczeństwa,które wcale nie jest warunkiem
        życia dobrego i przyjemnego.
        Trzeba uniezależnić się od śmierci.

        Montaigne wiele o niej myślał,że w końcu myślał o niej z obojętnością
        zaczął o niej myśleć i zaczął nawet sądzić,że myśl o niej uprzyjemnia
        życie bo czyni je cenniejszym,chwile nabierają wartości,gdy się wie,że
        mogą być ostatnie.

        Jednakże jeszcze lepiej niż o śmierci jest myśleć o życiu,które jest
        jedyną rzeczywistością.Od siebie tylko dodam niepowtarzalną rzeczywistością.
        • kapitan.kirk Re: Kod wiary 29.09.05, 17:30
          Bardzo ładnie, Seneka itd.; ale jakby ktoś chciał Cię zabić, nawet
          "nieokrutnie", to chyba byś się jednak przed tym bronił?
          • ghost25 Re: Kod wiary 29.09.05, 17:41
            kapitan.kirk napisał:

            > Bardzo ładnie, Seneka itd.; ale jakby ktoś chciał Cię zabić, nawet
            > "nieokrutnie", to chyba byś się jednak przed tym bronił?
            >


            Pewnie tak.Ja mówię o śmierci,która kończy życie każdego człowieka.
            Każdego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka