Wiecie, przezylem przekomiczna akcje.
Okazalo sie, ze 3 miesiace temu kupilem mieszkanie od... starszego zboru SJ.
Ale to jeszcze nic. Panstwo ci, to bardzo, bardzo sympatyczni ludzie, i z zona stwierdzilismy, ze gdyby nie to, ze sa jednak troche od nas starsi, i sie wogole dalej wyprowadzaja, to bysmy zostali serdecznymi przyjaciolmi (zreszta i tak utrymujemy kontakt, chociazby odbior korespondencji

W kazdym razie... Dopiero teraz, czystym przypadkiem wyszlo na jaw, ze sa oni SJ, a ten pan nawet starszym

I jestem w ciezkim szoku, bo wczesniej w zadnych rozmowach - czy to nt. mieszkania, czy w czysto prywatnych dot. zycia - nigdy sie nie wykluli z tym, ze sa SJ

Zadnego gloszenia, nawracania, czegokolwiek. I badz tu czlowieku madry...