Dodaj do ulubionych

Lewitacja. Czary?

03.07.06, 18:55
Siły nadprzyrodzone? Jak oni to robią? Na czym polega trik?

www.smog.pl/wideo/1606/czary/
Obserwuj wątek
    • kociak40 Re: Lewitacja. Czary? 04.07.06, 00:05
      grgkh napisał:

      > Siły nadprzyrodzone? Jak oni to robią? Na czym polega trik?

      Gdyby w starożytności ktoś umiał latać lub siłą woli poruszać przedmiotami na
      odległość, zapewne czczono by go jako boga lub czarownika. W późniejszych
      wiekach zainteresowałaby się nim Inkwizycja. Obecnie nie ma takiego człowieka,
      ale był taki u ubiegłym wieku. Nazywał się Daniel Duglas Home i żył w latach
      1833 - 1886. Jest bardzo dużo zapisów naocznych świadków, a nawet wyniki badań
      naukowych na nim. Fenomen Home,a wzbudził tak wielkie zainteresowanie wybitnego
      fizyka, Wiliama Crookesa, że ten wymyślił wiele testów, którym Home chętnie się
      poddał (zresztą wszystkie swoje paranormalne zdolności pokazywał wobec świadków
      i to negatywnie do niego ustosunkowanych, między innymi książe Metternich
      starał się dowieść mu fałszerstwa). To co potrafił wyczyniać Home: mógł trzymać
      rozżarzony przedmiot bez śladów oparzeń, gdy inni świdkowie nie mogli nawet
      ręki zbliżyć do tego przedmiotu. Lawitował, np. na oczach świadków w dniu 13
      grudnia 1868r. kiedy to wyfrunął z okna na 3 piętrze Ashley House w Belgravia w
      Londynie, aby wrócić innym oknem itd. itd. Crookes poświęcił wiele czsu, aby
      dowieść jakiegość kuglastwa lub oszustwa, lecz nie udało się to nikomu. Z
      raportu słynnego fizyka, dowiadujemy się, że osobiście, bez wiedzy Home'a,
      kupił akordeon, umieścił go w drucianej klatce (aby odizolować od pola
      magnetycznego). Home, z duzej odległości podniósł wzrokiem akordeon, który sam
      zaczał grać "Home, Sweet Home". Na scenie, w obecności wielu ludzi, Home kazał
      się mierzyć, po czym wydłużał swoje ciało o 15 cm, a był rozebrany do
      kąpielowek. William Crookes napisał w swoim raporcie, że Home potrafi wywierać
      wpływ na ciężar różnych przedmiotów, co sam mógł zbadać w swoim labolatorium.
      Co dziwne, sam Home nie umiał wytłumaczyć skąd u niego takie "zdolności",
      mówił, że chce to zrobić i robi.
      • facet123 Re: Lewitacja. Czary? 04.07.06, 10:03
        Dobra, dobra - nie rozpędzajcie się.
        W pewnym ośrodku naukowym czeka milion dolarów na pierwszą osobę która w
        obecności naukowców zademostruje jakąkolwiek "nadprzyrodzoną" zdolność
        (lewitacja, telepatia, jasnowidztwo, itp.) i pozwoli na dokładne zbadanie jej
        za pomocą przyrządów pomiarowych trudniejszych do oszukania niż ludzkie zmysły.
        I co? Nikt się jakoś nie wykazał.
        A kiedy już nawet jakiśchętny znajdzie to dziwnie się okazuje, że jego
        zdolności zanikają wobec obiektywnych metod badawczych. Oczywiście ezoterycy
        twierdzą, że to wszystko przez "złe fluidy" którymi emanują sceptyczni badacze.
        Jeżeli jednak jakaś wróżka, czy szaman potrafi za niewielką opłatą od prostych
        ludzi "przewidywać przyszłość" albo "odczyniać uroki", natomiast nie potrafi
        zrobić tego samego raz za milion dolarów (po czym żyć w dostatku do końca życia
        popijając drinki z parasolkami dla plaży) to sami sobie odpowiedzcie na pytanie
        jak to możliwe...


        • grgkh Dokładnie tak jest :) 04.07.06, 10:10
          Czas wyrosnąć z bajek.
          • kociak40 Re: Dokładnie tak jest :) 05.07.06, 00:19
            W TV pokazywali, była informacja w prasie, że z niewyjaśnionych przyczyn, nagle
            ciało ludzkie zaczyna przyciągać metalowe przedmioty. Jest to bardzo rzadki
            przypadek ale taki pokazywali, żelazko ze stopą metalową (dawnego typu)
            przystawiono do pleców takiego człowieka i zostało przyciągnięte. Satały
            magnetyzm, to właściwość ciał ferromagnetycznych, odpowiednich metali, ciało
            ludzkie nie może tego wykazywać, a jednak.
            • facet123 Re: Dokładnie tak jest :) 05.07.06, 09:38
              W telewizji mogą pokazywać różne rzeczy. W gazetach też mogą napisać co im się
              podoba. Wydaje mi się, że fenomen o którym piszesz nie został naukowo
              zweryfikowany. Zresztą nawet jeśli można go naukowo potwierdzić to jeszcze nie
              znaczy, że nie jest to zjawisko w pełni wytłumaczalne znanymi prawami fizyki.
              • jabeta Re: Dokładnie tak jest :) 05.07.06, 23:45
                Chodziłam po rozżarzonych węglach. stopy ledwie lekko tknięte popiołem, żadnych
                wrażeń poza lekkim ciepłem.
                Z pewnoscią jest jakieś fizykalne wytłumaczenie tego zjawiska. Tylko, jakie?
                • facet123 Re: Dokładnie tak jest :) 06.07.06, 08:43
                  > Chodziłam po rozżarzonych węglach. stopy ledwie lekko tknięte popiołem, żdnych
                  > wrażeń poza lekkim ciepłem.
                  > Z pewnoscią jest jakieś fizykalne wytłumaczenie tego zjawiska. Tylko, jakie?

                  Akurat taki wyczyn jest w miarę dobrze wytłumaczony. Otóż główny problem z
                  wejściem na te rozżarzone węgle jest psychologiczny, a nie fizyczny. Człowiek
                  boi się oparzyć i dlatego zwykle sama myśl o wejściu boso na żar jest dla niego
                  odrzucająca. To dlatego przed wejściem na węgle trzeba wykonywać różne
                  psychologiczne ćwiczenia (tak przynajmniej twierdzą amatorzy tej rozrywki) -
                  one w żaden sposób nie wpływają na to czy się poparzysz czy nie, a jedynie
                  sprawiają, że człowiek jest w stanie pokonać swój strach i jednak wejść na węgle
                  Tymczasem cały pomysł opiera się na tym, że po węglach trzeba iść i nie
                  zatrzymywać się. A zatem stopa ma kontakt z gorącym podłożem tylko przez
                  chwilę. Gruba skura na podeszwie stopy wraz z wytworzonym potem stanowi bardzo
                  dobrą izolację cieplną - wystarczającą do tego aby nie sie nie poparzyć.
                  Odpowiednio przygotowane węgle też są pomocą.
                  Zresztą tak samo jest z wkładaniem ręki w ogień - ja nie chodziłem nigdy po
                  węglach, ale bez problemu (i żadnych tam medytacji) mogę włożyć na kilka sekund
                  dłoń w ogień i się nie poparzyć.

                  Za to gdyby ktoś chciał postać na rozżarzonych węglach dłużej, to żadne
                  medytacje mu nie pomogą - izolacja cieplna po kilku sekundach zacznie jednak
                  przepuszczać ciepło i człowiek ten się poparzy.

                  • donkichol Re: Dokładnie tak jest :) 07.07.06, 19:24
                    A wyginanie łyżeczek siłą myśli? Nie przychodzi mi tu do głowy żaden sposób na
                    oszustwo.
                    • krc0 Re: Dokładnie tak jest :) 08.07.06, 18:48
                      Istenieją niskotopliwe stopy metali np stop wooda albo stop lipowitza. Jeżeli założymy, że z takiego właśnie wykonano łyżeczkę to stwarza to pewne pole popisu dla oszusta.
                    • scept89 lyzki... 08.07.06, 20:24
                      donkichol napisał:
                      > A wyginanie łyżeczek siłą myśli? Nie przychodzi mi tu do głowy żaden sposób na
                      > oszustwo.

                      Patrz en.wikipedia.org/wiki/Randi#The_.241_million_challenge

                      Po diabla prostytuowac sie w teatrzykach / programikach telewizyjnych jak w
                      prosty sposob mozna zgarnac 1 milion $$$, slawe wieczysta i platne wywiady w
                      Pernambuco za wykonanie owego triku w warunkach kontrolowanych.
                      • kociak40 Re: lyzki... 09.07.06, 01:33
                        W swoim poście użyłem nazwiska słynnego fizyka - Williama Crookesa (1832-1919).
                        Jest pewna ciekawa sprawa związana z tym naukowcem. Otóż, wynalazł on pewne
                        urządzenie, raczej zabawkę, tz. wiatrak świetlny. Jest to szklana bańka, coś w
                        rodzaju bańki od żarowki, z wnętrza ktorej wypompowano prawie całe powietrze.
                        Wewnątrz, na swobodnie obracającej się osi, jest umocowany wiatraczek, takie
                        jakby metalowe chorągiewki, ktorych jedna strona jest czarna, druga błyszcząca.
                        Błyszcząca strona jednej chorągiewki jest zwrócona w kierunku czarnej strony
                        następnej itd. Kiedy tą bańkę wystawi się na działanie światła słonecznego,
                        chorągiewki obracają się w kierunku błyszczących stron. Nazywa się to
                        radiometrem (nie wiadomo dlaczego tak). Aktualnie jest to urządzenie
                        wykorzystywane jako gadzet, reklama, zabawka. Mam takie urządzenie, kosztuje
                        aktualnie 30 euro (w Polsce rczej nie do kupienia, ale jako gadzet jest
                        stosowane nieraz na wystawach). Pomimo upływu lat, nikt nie wyjaśnił
                        ostatecznie na jakiej zasadzie się to kręci. Sam Crookes sądził, że działa to
                        na zasadzie "ciśnienia światła", które z jakichś powodów silniej napiera na
                        ciemne powierzchnie. Obecnie wiemy, że jest to błędne twierdzenie. Zakładano,
                        że na zasadzie efektu fotoelektrycznego, czyli uderzeń fotonów. Jeśli tak, to
                        działałoby to w próżni w bańce i w przeciwnym kierunku (jak wypompować
                        powietrze całkowicie, nie działa to, musi być jednak niewielka ilość mocno
                        rozrzedzonego powietrza). Zakładano różne pomysły, tz. odgazowywanie, ciśnienie
                        promieniowania, prądy konwekcyjne i nie uzyskano jednoznacznej odpowiedzi,
                        każda teoria zostawała obalona. Obecnie sądzi się (udowodnić bardzo trudno), że
                        ma to coś wspólnego z różnicą temperatur miedzy cieplejszym powietrzem w
                        pobliżu czarnych stron chorągiewek, a chłodniejszym w pobliżu stron
                        błyszczących. Przyjmuje się, że powietrze spływając na krawędzie chorągiewek
                        (na ich grubość, nie powierzchnie) jest różnica w kącie uderzenia, bo jest
                        różnica szybkości przepływu. Aby wyjaśnić to ostatecznie, potrzebne były by
                        dość duże fundusze na badania, a nikt nie chce wyłożyć ogromnych sum, na
                        badanie zasady działania zabawki.
                        • scept89 Re: jednorozce 10.07.06, 16:32
                          Widze ze na pytanie:
                          'czy istnieja jednorozce?'
                          odpowiadasz: 'Znany Noblista 100 lat temu twierdzil ze widzial nowy gatunek
                          pingwina. Nikt nie wie coz to moglby byc za pingwin w/g jego opisu'

                          To typowa taktyka stosowana przez zwolenikow pseudo-nauk -> nigdy nie oddac ani
                          piedzi gruntu, zatoczyc wielkie kolo pewnikiem poruszajac 3/4 biologii i
                          kosmologi aby za tydzien powrocic do zginania lyzek/brakujacych ogniw ewolucji
                          i zaczac ten mlyn na nowo.

                          Skup sie na temacie postu, usiluj odpowiadac na tresc w nich zawarta.
                          Wystrzeliwanie jak filip z konopii z mitycznym pingwieniem niewiele wnosi do
                          dyskusji o jednorozcach.

                          A Crookes mial swoje nazwijmy to zgodne z duchem czasow extrawagancje:
                          en.wikipedia.org/wiki/William_Crookes#Spiritualism

                    • facet123 Re: Dokładnie tak jest :) 10.07.06, 08:20
                      > A wyginanie łyżeczek siłą myśli? Nie przychodzi mi tu do głowy żaden sposób na
                      > oszustwo.

                      Masz rację. To nie oszustwo - to poprostu nieprawda. Przynajmniej w większości
                      przypadków. Jeżeli chodzi natomiast o iluzjonistów, to łyżeczkę robi się z tzw.
                      bimetalu (dwie sprasowane warstwy różnych metali o innych współczynnikach
                      rozszerzalności cieplnej). Po podgrzaniu takieł łyżeczki w dłoni wyygina się
                      ona sama.
                • gytha_ogg Re: Dokładnie tak jest :) 09.07.06, 23:59
                  jabeta napisała:

                  > Chodziłam po rozżarzonych węglach. stopy ledwie lekko tknięte popiołem,
                  żadnych
                  > wrażeń poza lekkim ciepłem.
                  > Z pewnoscią jest jakieś fizykalne wytłumaczenie tego zjawiska. Tylko, jakie?

                  to bardzo proste - dlatego, ze wegle slabo przewodza cieplo, jest to zwiazane z
                  ich przenikalnoscia cieplna. jest to parametr, okreslajacy z jaka predkoscia
                  przekazywane jest cieplo z jednego materialu do drugiego. (zalezne oczywiscie
                  od obu materialow, ale jeden z nich jest w tym przypadku staly - ludzkie stopy,
                  wiec mozemy rozwazac tylko drugi - to, po czym stąpamy) przenikanie ciepla z
                  wegla do stopy jest na tyle powolne, ze czas kontaktu stopy z weglem podczas
                  chodzenia nie wystarczy na to, zeby sie oparzyc.
                  ta sama sztuczka nie powiodlaby sie, gdybys zastosowala rozgrzana blache, o tej
                  samej temperaturze, co wegle, gdyz metal jest bardzo dobrym przewodnikiem
                  ciepla i momentalnie bys sie oparzyla.
                  generalnie nasze subiektywne odczucia ciepla/zimna zaleza bardziej od
                  przenikalnosci cieplnej obiektow, niz ich rzeczywistej temperatury. np.
                  dotykajac kawalek drewna i kawalek metalu - oba w jednakowej, pokojowej
                  temperaturze, metal wydaje nam sie chlodniejszy, bo szybciej odbiera cieplo z
                  naszej dloni.
                  • kociak40 Re: Dokładnie tak jest :) 10.07.06, 01:27
                    gytha_ogg napisała:

                    np.
                    > dotykajac kawalek drewna i kawalek metalu - oba w jednakowej, pokojowej
                    > temperaturze, metal wydaje nam sie chlodniejszy, bo szybciej odbiera cieplo z
                    > naszej dloni.

                    Tak jest, tylko dopowiem. Co to jest temperatura? Jest to energia kinetyczna
                    drgających atomów i cząsteczek. Nasza temperatura dłoni jest ~ 36,6 st C więc
                    jest wyższa od temperatury pokojowej drewna lub metalu. Przekazywanie ciepła to
                    przekazywanie energi drgań atomów naszej dłoni, atomom tych dwóch materiaów.
                    Szybciej zostanie przekazana jeśli budowa sici struktur ma większe możliwości
                    drgań. Drewno ma mniejsze, jest izolatorem cieplnym, metal ma większe i jest
                    przewodnikiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka