clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 12:48 oj za szybko wysłałam... Mam pytanie, Dlaczego faceci za szczyt honoru mają posiadanie pięknej kobiety? Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: heh... 13.12.06, 12:50 Chyba nei wszyscy? Natomaist na pewno nedojrzali faceci. Kobieta jest jeszcze jedny symbolem statusu - podobnie jak fura, skóra i komóra - i wszystkie one maja robic wrazenie na kolegach tak by ci uzanali, że delikwent jest samcem alfa. Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 12:53 Własnie! bardzo dobrze powiedziane! Śmiać mi się chce jak słyszę wyżalanie się koleżanek, że ich facet z ogólnie brzydkim wyglądem i nie dbający o siebie zarzuca im tekstem "schdłabyś trochę" albo "przefarbowałabyś te włosy na blond". Dlatego nie mam faceta. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 13:03 Hm... Nie wszyscy faceci tak mówią do swoich partnerek. Musisz po prostu związać się z takim, który Cię pokocha taka jaką jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 13:15 :) Ok, nie wszyscy, ale jednak mówią, No i jeszcze "to taką jaka jesteś" - przecież w gronie facetów, to zdanie to jawne naśmiewanie sie z kobiet, cytuję "Najpierw zjada ogromne ilości czekolady, hamburgerów i frytek a później staje przed lustrem i mówi niewinnym głosem >ale kochasz mnie taką jaka jestem?<" Znam JEDNEGO faceta który wiążąc sie z dziewczyną nie patrzył na jej rozmiar. Sam jest mega przystojny, a ona może nie az taka brzydka i gruba, ale na pewno do tych "mega lasek" nie nalezy, jest niziutka i okrąglutka, taka przeciętna dziewczyna, na swój sposób ładna, ale jest niesamowicie inteligentna, zabawna, wyrozumiała, poprost do tańca i do różńca. Sa razem i oboje są z tego zadowoleni. Więcej przypadków nie znam. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 13:21 Rozumiem, że jesteś gruba i wolisz się nie wiązać bo boisz się, że kiedyś usłyszysz od partnera, że powinnaś schudnąć? Twój wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 13:27 Nie:) Jestem szczupła i wole się nie wiązać bo za 20 lat nie chcę mieć łysiejącego meza z odstającym brzuchem który mi powie że mam zmarszczki i żebym coś zrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 13:29 Związek to ryzyko i nie wszyscy mają tyle odwagi, żeby sie na niego zdecydować. Ale na szczęście przymusu nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 13:31 Niemniej jednak ciekawe czemu nie wierzysz, że jesteś godna miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 13:37 > Niemniej jednak ciekawe czemu nie wierzysz, że jesteś godna miłości. bo jej nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 13:35 Na szczęśćie. Na pewno przez całe życie nie będe wyglądała tak jak w tej chwili a większość facetów za punkt honoru stawia sobie posiadanie pięknej kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 13:45 > Ale nie każdego piękne kobiety chcą ;-) I w tym przypadku punkt honoru się nie zmienia. Poprostu dłuzej szukają, ale zaręczam że są baaardzo ambitni i długo nie dają spokoju potencjalnej partnerce. Nadrabiają za to wypracowanym poczuciem humoru/inteligencją/grubym portwelem/ewentualnie dobą gadką, i niektórym się trafia. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 13:48 Przesadzasz. Badania naukowe pokazują, że ludzie najczęściej wiążą się z osobami o podobnym stopniu atrakcyjności. I takie związki są najtrwalsze. Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 14:13 > Przesadzasz. Badania naukowe pokazują, że ludzie najczęściej wiążą się z > osobami o podobnym stopniu atrakcyjności. I takie związki są najtrwalsze. Nie wymyśliłam sobie tego tylko zauważyłam. To jest codzienność. Ciekawa jestem jak ci naukowcy zmieżyli ten stopień atrakcyjności? Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 14:27 Nie pamietam, ale przypuszczam, że jakieś osoby badane musiały na jakiejś skali ocenić atrakcyjność danej osoby a potem wyciągnięto średnią. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 14:39 W ogóle wybór partnera to bardzo skomplikowana sprawa i na pewno atrakcyjność fizyczna nie jest jedynym ważnym czynnikiem. Znalazłam szybki przegląd badań dotyczyących atrakcyjność vs łączenia się w pary: faculty.babson.edu/krollag/org_site/soc_psych/berscheid_attract.html Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: heh... 13.12.06, 14:21 Chodziło o atrakcyjność tylko fizyczną, czy jakoś szerzej pojętą? Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 14:28 Właśnie, nie pamiętam. Muszę tego poszukać w papierach. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: heh... 13.12.06, 14:13 clarkia.elegans napisała: > Nadrabiają za to wypracowanym poczuciem humoru/inteligencją/grubym > portwelem/ewentualnie dobą gadką Nie każdy posiada którąkolwiek z tych cech. A liczba pięknych kobiet jest ograniczona, dla każdego faceta nie wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 14:35 > Nie każdy posiada którąkolwiek z tych cech. A liczba pięknych kobiet jest > ograniczona, dla każdego faceta nie wystarczy. napisałam ze nadrabiają WYPRACOWANYM, tzn, ze może i nie mają tych cech, ale na pewno starają się je mieć lub udają że je mają, przynajmniej na począdku, więc panny chodzdzą z nimi, zostaja ich narzeczonymi, bo oni są tacy "zabawni", "błyskotliwi" a później słyszymy lamenty typu: "w mój związek wdała sie rutyna" bądź "on jest taki zwyczajny, poznałam wspaiałego faceta, zerwać z nim?". Oczywiście te osobniki dla których nie wystarcza pięknych kobiet, zadowalają się tymi, które ich chcą, zdobywaja je, a później słyszymy lamenty w stylu: "powiedział żebym schudła, nie kocha mnie już". Po latach taki facet skupia sie na pracy, nie na kobiecie z którą się związał, dostaje kolejne awanse, i spragniony wspaniałego seksu(bo żona sie wstydzi celulitu i grubych ud/bo wmówił żonie ze ma grube udz i nie współżyją), znajduje kochanke (piękną kobiete), za pieniądze zarobione dlatego że nie kocha zony i poświęcił sie pracy wynajmje kochance mieszkanie. Natomiast kochanka to znudzona zyciem kobieta, która wyszła za pięknego męzczyznę, który chce zadowolić swoja piękną kobiete i kupić jej wspaniałe prezenty, bądź poprawić status majądkowy, kobieta ta siedzi sama w domu bo mąż wyjechał w delegacje, więc wdała sie w romans... Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 14:42 Rany, z taką marudą jak Ty to naprawdę lepiej się nie wiązać. Przypuszczam, że Twoje podejście do kwestii związków da się odczuć już przy pierwszym spotkaniu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: heh... 13.12.06, 14:43 Ale może chociaż ładna jest... albo bogata i chorowita :-P Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 14:49 Nawet jak jest ładna to zbrzydnie. Nawet jeśli jest bogata i chorowita to jest też cyniczna i na pewno zażąda intercyzy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: heh... 13.12.06, 15:05 bri napisała: > Nawet jak jest ładna to zbrzydnie. Nawet jeśli jest bogata i chorowita to jest > też cyniczna i na pewno zażąda intercyzy ;) Chcesz mnie zniechęcić do Clarkii? Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 15:08 To Ciebie trzeba zniechęcać? Założę się, że z Ciebie jest taki sam beznadziejny przypadek jak z niej. Będziecie się spotykać w wieku 55 lat na imprezach dla singli ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 15:14 No tak, Clarkia też nie. Błąd logiczny, wybacz ;) Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 14:59 > Rany, z taką marudą jak Ty to naprawdę lepiej się nie wiązać. Przypuszczam, że > Twoje podejście do kwestii związków da się odczuć już przy pierwszym > spotkaniu ;) Oj tam, zaraz "maruda", poprostu cenie siebie i nie moge patrzec jak kobiety traktowane sa przedmiotowo lub jako dowód dla faceta że jest czegos wart. A co do podejścia w kwesti ziązków to może i da się odczuć ale nie przy pierwszym spotkaniu, może za to przy kolejnych:) Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 15:01 Skoro cenisz siebie to dlaczego zakładasz, że żaden facet nie będzie cenił Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 15:19 Skoro cenisz siebie to dlaczego zakładasz, że żaden facet nie będzie cenił > Ciebie? Serio, cenie siebie. Zakładam że nie możliwe są związki trwające ponad 20 lat, których podstawa jest miłość i szacunek. Przynajmniej siebie w takiej sytuacji nie wyobrazam. Szybko mi sie nudzą prawie wszystkie rzeczy i ciagle szukam czegoś nowego, tak samo jest ze związkami i facetami. Zakładając że trafi swój na swego, nie chciałabym z kimś takim być na dłuższą metę a tym bardziej z przywiązania, "bo tak trzeba", mogłabym tylko kilka lat, to zrozumiałe... Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 15:23 Myślę, że taki układ odpowiadałby wielu facetom. Tylko dzieci lepiej wtedy unikać. Ja nie wiem jeszcze jak to jest być ze sobą od 20 lat i dlatego właśnie chciałabym tego doczekać. Wiem już jak to jest być ze soba dwa miesiące, dwa lata, pięć lat ale dwadzieścia nie ;) Początki większości związków też są podobne więc nie widzę powodu fundować sobie tą nudę jeszcze raz ;) Odpowiedz Link Zgłoś
moon_isia Re: heh... 13.12.06, 14:53 Piszesz zawodowo scenariusze do telenowel brazylijskich? Ile odcinków przewidujesz w tej seri? Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: heh... 13.12.06, 13:39 Za 20 lat wzrok mu się popsuje i nie zobaczy zmarszczek. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: heh... 13.12.06, 13:05 A niektóre kobiety (patrz Triss ;-) mówią takie rzeczy swoim facetom. Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: heh... 13.12.06, 13:23 O, żeby daleko nie szukać, tu taki jeden założył wątek w tym temacie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=53608822&a=53608822 Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: heh... 13.12.06, 13:30 A czasem bywa i tak: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=50685470 Po prostu zacdziwia mnie, jak często zaniedbani kolesie potrafią baordzo surowo oceniać wyglad dziewczyn. Co gorsza - jeśli to są ich zdoewczyny - bardzo często one tą opinię przyjmują i sie przejmują, mimo że oboetywnie są 10 razy bardziej zadbane, niż ich chłopak. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: heh... 13.12.06, 13:34 Ciężko na podstawie jednego postu coś wyrokować, ale takie uporczywe krytykowanie czyjegoś wyglądu to dręczenie. Albo facet ma jakieś skłonności sadystyczne albo chce się za coś odegrać na tej dziewczynie. Odpowiedz Link Zgłoś
llukiz Re: heh... 13.12.06, 13:30 > Mam pytanie, Dlaczego faceci za szczyt honoru mają posiadanie pięknej kobiety? Z tych samych względów z których kobiety lecą na przystojnych facetów Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 13:31 > Z tych samych względów z których kobiety lecą na przystojnych facetów Nie lecą, za to częściej na kase. Odpowiedz Link Zgłoś
llukiz Re: heh... 13.12.06, 14:00 > Nie lecą, za to częściej na kase. Tylko te biedne Odpowiedz Link Zgłoś
takete_malouma Re: heh... 13.12.06, 15:09 Nie "posiadanie", tylko "bycie z", i nie za szczyt honoru, tylko za coś niesamowicie przyjemnego w bezpośredni sposób, zwyczajnie i po prostu. Mógłbym być jedynym facetem na świecie, bez żadnych kolegów, męskiego środowiska - i też lubiłbym być z piękną kobietą. To jest forum feminizm, więc zajmijcie się sprawami kobiet i odchrzańcie się od nas, naszych gustów, naszej tożsamości i naszego honoru. Jesteśmy w porządku, to wy macie problem. Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: heh... 13.12.06, 16:42 takete_malouma napisał: > Nie "posiadanie", tylko "bycie z", i nie za szczyt honoru, tylko za coś niesamo > wicie przyjemnego w bezpośredni sposób, zwyczajnie i po prostu. Przeciez dziewczyna pisze wlasnie o posiadaniu. Tym rodzaju zwiazku, w ktorym kobieta traktowana jest jako symbol statusu. To sie zdarza, chociaz z pewnoscia nie tak czesto, jak sie autorce watku wydaje. Mógłbym być jed > ynym facetem na świecie, bez żadnych kolegów, męskiego środowiska - i też lubił > bym być z piękną kobietą. Oby tylko nie okazalo sie, ze ta ostatnia kobieta na ziemi to feministka. > To jest forum feminizm, więc zajmijcie się sprawami kobiet i odchrzańcie się od > nas, naszych gustów, naszej tożsamości i naszego honoru. Jesteśmy w porządku, > to wy macie problem. Sprawy kobiet nie istnieja w oderwaniu od spraw mezczyzn i na odwrot. Jesli tego nie rozumiesz, to nic nie rozumiesz. I w czyim wlasciwie imieniu sie wypowiadasz? Ilu zwolennikow udalo Ci sie uzbierac do tej pory? Odpowiedz Link Zgłoś
takete_malouma Re: heh... 14.12.06, 07:40 > Oby tylko nie okazalo sie, ze ta ostatnia kobieta na ziemi to feministka. A gdzie ja napisałem, że kobieta też miałaby być ostatnia? ;) > Sprawy kobiet nie istnieja w oderwaniu od spraw mezczyzn i na odwrot. > Jesli tego nie rozumiesz, to nic nie rozumiesz. Rozumiem to doskonale, ale nie podzielam waszego przekonania, że preferowaną metodą załatwiania spraw kobiet powinno być wywieranie na mężczyzn nacisków, żeby się zmienili. Powtarzam: odchrzańcie się, dajcie nam żyć. > I w czyim wlasciwie imieniu sie wypowiadasz? Mężczyzn, którzy mają dość nękania ideologicznego. > Ilu zwolennikow udalo Ci sie uzbierac do tej pory? A na co ci ta informacja? Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: heh... 14.12.06, 10:30 takete_malouma napisał: nie podzielam waszego przekonania, że preferowaną me > todą załatwiania spraw kobiet powinno być wywieranie na mężczyzn nacisków, żeby > się zmienili. Wiem,że ty to tak odbierasz i nie jestes w tym wyjatkiem,ale jakbyś się tak lepiej przyjrzał, to zauważyłbys, że feministki inicjują np warsztaty dla kobiet, porady dla kobiet,pisma dla kobiet itp. starając się wywrzeć wpływ na kobiety. To,że ty reagujesz jak nożyce, to jedno, a że przypisujesz innym swoje cechy to inna sprawa - w końcu to ty adresujesz swoje nienawistne uwagi do kobiet,żeby je zmienić.Odwal się od kobiet, wołaj do mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: heh... 14.12.06, 10:52 takete_malouma napisał: > Rozumiem to doskonale, ale nie podzielam waszego przekonania, że preferowaną me > todą załatwiania spraw kobiet powinno być wywieranie na mężczyzn nacisków, żeby > się zmienili. Powtarzam: odchrzańcie się, dajcie nam żyć. Bez histerii. Autorka watku powyzej wyraza swoje ubolewanie i zlosc ze wzgledu na zaobserwowany stan rzeczy. Ma do tego prawo? Wiec sie laskawie odchrzan. > > I w czyim wlasciwie imieniu sie wypowiadasz? > > Mężczyzn, którzy mają dość nękania ideologicznego. Podejrzewam, ze polowa problemow mezczyzn z przyczyn nekania przez kobiety skonczylaby sie, gdyby nie mieli oni problemow ze zmywaniem. > > Ilu zwolennikow udalo Ci sie uzbierac do tej pory? > > A na co ci ta informacja? Bo mam wrazenie, ze w Polsce nikt za Toba nie stoi, wiec, ideologicznie nekany mezczyzno, skad ta tendencja do pisania o sobie 'my'? Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 16:49 Tak? To dlaczego w śród facetów dominuje powiedzenie "Ale masz foczke" albo "Widziałeś jaką on ma babe?" zamiast "Jesteś z fajną foczką" lub "on jest z taką babą!"? Dla większej ilości samców być z kobietą to można na imprezie, bo mówią cały czas: Mam żone, mam narzeczoną, mam laske, i pytają: "Masz żone","masz narzeczoną?", I mówią "Moja żona" zamiast kobieta z którą wziąłem slub... Nie sądze zeby facet który szpanuje wsztstkim przed innymi, tak na prawde był z kobietą, on poprostu ma fajna laske, do pokazywania się z nią. Jak mu zbrzydnie to ją zostawi. Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 16:59 Nic nikomu nie zarzucam, poprostu odnosze sie do grona FACETÓW KTÓRZY KOBIETY TRAKTUJĄ PRZEDMIOTOWO. Ile ludzi tyle charakterów, są osobniki któe nie są z kobietą ale mają kobiete a to jest róznica, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: heh... 13.12.06, 17:20 Se znajdz takiego faceta, ktory bedzie kobiete traktowal podmiotowo i przestan skwierczec. Kobiety, ktore sa z takimi specjalistami od ale-ta-moja-niunia-to- niezla-dupa, same sa sobie winne. Sa na swiecie przeswietni faceci, a na tej liscie co najmniej 4 singli do wyjecia. Zgnic w staropanienstwie ze strachu to podly los, na Twoim miejscu bym sie zastanowila. Odpowiedz Link Zgłoś
clarkia.elegans Re: heh... 13.12.06, 17:33 Kobiety, ktore sa z takimi specjalistami od ale-ta-moja-niunia-to- > niezla-dupa, same sa sobie winne. CZemu jestem winna? Temu że faceci używają określenia "ale-ta-moja-niunia-to- > niezla-dupa" ? Mam trzech braci, oni mają kolegów,ja też mam swoich, i od zawsze lepiej dogadywałam się z chłopakami niż z dziewczynami, co pozwoliło mi ich poznać z innej strony niż ich własne panny. Może istnieją prześwietni faceci, ja na takiego nie trafiłam, a może trafiłam ale za dobrze go znałam. Jestem ich kumpelą i często chodzę z nimi na piwo, więc wiem co gadają na swoje panny. Zgnic w staropanienstwie ze strachu to > podly los, na Twoim miejscu bym sie zastanowila A co do staropanieństwa, to kto powiedział że każdy musi kiedyś wziąc ślub? Bo co? Obojętnie z kim, byle z kimś być? Właśnie to dla mnie jest przykre. Będąc starą panną (którą wcale nie musze zostać) mogę robić duzo wspaniałych rzeczy i cieszyć się życiem, więc jeśli mam być czyjąś ozdobą to wole być sama. Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: heh... 13.12.06, 20:23 Wesze w Tobie duzo lęku, jakby ktos Ci kiedys krzywde zrobil, albo Cie w nim wychowal alboco. Staropanienstwo to stan duszy, a nie brak papierka. Mozna sie realizowac na milion piecset sposobow, rozwijac i td, ale jesli tkwi sie w strachu to to funt klakow warte. Odpowiedz Link Zgłoś