Dodaj do ulubionych

Żeby nie było (ojcowie a sądy).

13.09.08, 13:25
Muszę przyznać, że jestem miło zaskoczony, że Wyborcza zainteresowała się tematem, jaki inne tablody* pominęły.

* Najbardziej poczytne w Polsce gazety, to tablody (Fakt -ok. 0,5mln nakładu). Te dzienniki, które chcą wzmacniać sprzedaż, muszą się do nich upodobnić.

Robiłem dziś przegląd internetowej prasy i znalazłem coś takiego:
miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,5690714,Sad__Tata_dla_dobra_dzieci_ma_siedziec_w_wiezieniu.html
Oczywiście durna tłuszcza woli historyjki o katach i krwi w rodzinie. A Wyborcza przecistawiła się dzisiejszej modzie i postanowiła wywołać bulwersujący temat związany z dyskryminacją mężczyzn.

Te feministki, które mają klapki na oczach, piszą tu, że mężczyźni w większości i tak nie chcą się zajmować dziećmi, więc wszystkim "cha" w "de".

Życzę dobrym ludziom, aby takich idiotów nikt nie słuchał i zaczął odmieniać polskie skretynizowane, pardon - sfeminizowane sądy, ponieważ są doskonali ojcowie i wcale w niemałej liczbie.
Obserwuj wątek
    • figgin1 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 13.09.08, 13:58
      Ciekawe dlaczego zamiast oddać dziecko matce chował je po rodzinie.
      • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 13.09.08, 22:30
        Bowiem alternatywą było "z dzieckiem będziesz miał do czynienia tylko wypełniają
        blankiet alimentacyjny". Zwracam uwagę na fakt, że kobiety w ramach zemsty za
        nieudane małżeństwo są w stanie zrobić dużo. Ktoś nawet w dyskusji pod
        zalinkowanym artykułem opisał, jak to była żona NIE ODBIERA alimentów wyłącznie
        po to, aby na byłego nasłać komornika. A my się tu potem dłuuuugo zastanawiamy
        na temat "ściągalności" alimentów.
        • saszenka2 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 01:23
          pyzz napisał:

          > Bowiem alternatywą było "z dzieckiem będziesz miał do czynienia
          tylko wypełniaj
          > ą
          > blankiet alimentacyjny". Zwracam uwagę na fakt, że kobiety w
          ramach zemsty za
          > nieudane małżeństwo są w stanie zrobić dużo. Ktoś nawet w dyskusji
          pod
          > zalinkowanym artykułem opisał, jak to była żona NIE ODBIERA
          alimentów wyłącznie
          > po to, aby na byłego nasłać komornika. A my się tu potem dłuuuugo
          zastanawiamy
          > na temat "ściągalności" alimentów.

          Ale on chyba miał dowody wpłaty i problemów większych nie miał, gdy
          je przedstawił. Aczkolwiek naloty mogą być niemiłe.
        • figgin1 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 12:59
          Noe nie wiem. Facet siedząc w pudle raczej nie ma szans na widywanie się z
          córką. Dlaczego nie pozwolił żeby w tym czasie opiekowała się nią matka, tylko
          szargał dziewczynkę po jakiś krewnych? Czy małej było lepiej z jakimiś wujkami i
          tak dalej?
          • facio84 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 13:11
            Może tak właśnie było.

            Jak napisano wcześniej - ex żonka jest w stanie nawet poświęcić dobro dziecka dla zemsty.

            Ta kwestia nie powinna być zatem argumentem w dyskusji.
            • figgin1 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 14:14
              A wiesz coś na temat tego, dlaczego małej miałoby być lepiej z nimi niż z matką?
            • znana.jako.ggigus oczywiście że jest 14.09.08, 14:20
              czy kobiety generalnie to anioły?
              znam bardzo wiele dziewczyn, teraz kobiet, z rozwiedzionych rodzin, wychowanych
              w przeświadczeniu, że ich własny ojciec to drań
              moja koleżanka tak potraktowała na urodzinach ojca, kiedy zjawił się z
              prezentem, a kiedy się potem starałam dopytać, co złego zrobił ten potwór i
              drań, odp. nie było.
              Ale koleżanka miaał dominującą mamę, która potraktowała rozpad małż. jako pole
              popisu do prania mózgu córce. Z tego co wiem, ta kobieta po latach znalazła
              jakoś dojście do ojca.
              To nie jest rzadkość- manipulacja dziećmi, ale u obu płci. Faceci też manipulują
              - biorą dzieci na parę dni do siebie i stwarzają im raj, a potem dzieci wracają
              na twardy grunt rzeczywistości - smutne życie z mamą,a z tatą był Mc Don trzy
              razy dziennie, karuzela i wszystkie misie, jakie mi się podobały

              ale to jest problem między ludźmi, którzy nie potrafią się kult. rozstać, a nie
              problem płci
              • facio84 Re: oczywiście że jest 14.09.08, 14:48
                Dzięki za zdrowe podejście.

                Przyjaźnię się z facetem, którego żona rozwiodła się z nim, gdy on ciężko pracował za granicą w latach 80-tych. Dzięki Bogu ich syn odziedziczył dociekliwy charakter po ojcu i był świadom każdego draństwa, które wygadywała "mamuśka".

                Spotykał się często z ojcem, wymykał się z domu i mówił ojcu jak matka ustawia go przeciw.

                Teraz chłopak jest nieufny do kobiet (i dobrze, choć zbyt przesadnie).

                Tyle się mówi o okropnościach, jakie robią ojcowie, bo są krwawe, a tłuszcza lubi pić krew (tylko cudzą).
                Żałuję, że tak mało mówi się o przemocy ze strony kobiet. Bo są mniej krwawe, ale też bolą przez całe życie.
                • znana.jako.ggigus wiesz, facio 14.09.08, 14:53
                  nie idealizuję mężczyzn i to nie był sens mojej wypowiedzi
                  mogę opowiedzieć parę przykładów o niepłacących alimenty ojcach, o tatusiach
                  niedzielnych, itepe.
                  Nie chcę pisać, kto manipuluje częściej - bo manipulują ci, którzy mają problemy
                  z rozstaniem, partnerem.

              • saszenka2 Re: oczywiście że jest 24.09.08, 03:41
                znana.jako.ggigus napisała:

                > czy kobiety generalnie to anioły?
                > znam bardzo wiele dziewczyn, teraz kobiet, z rozwiedzionych
                rodzin, wychowanych
                > w przeświadczeniu, że ich własny ojciec to drań
                > moja koleżanka tak potraktowała na urodzinach ojca, kiedy zjawił
                się z
                > prezentem, a kiedy się potem starałam dopytać, co złego zrobił ten
                potwór i
                > drań, odp. nie było.
                > Ale koleżanka miaał dominującą mamę, która potraktowała rozpad
                małż. jako pole
                > popisu do prania mózgu córce. Z tego co wiem, ta kobieta po latach
                znalazła
                > jakoś dojście do ojca.
                > To nie jest rzadkość- manipulacja dziećmi, ale u obu płci. Faceci
                też manipuluj
                > ą
                > - biorą dzieci na parę dni do siebie i stwarzają im raj, a potem
                dzieci wracają
                > na twardy grunt rzeczywistości - smutne życie z mamą,a z tatą był
                Mc Don trzy
                > razy dziennie, karuzela i wszystkie misie, jakie mi się podobały
                >
                > ale to jest problem między ludźmi, którzy nie potrafią się kult.
                rozstać, a nie
                > problem płci
                Podpisuję się pod słowami Ggiguś obiema rękami. Problemy z
                kulturalnym rozstaniem nie są sprzężone z płcią. W Rosji biznesmen
                przez miesiące nie pozwalał na widywanie się dzieci z matką,
                menedżerką znanego piosenkarza. Wmawiał dzieciom, że matka je
                porzuciła. Kobieta w końcu wywalczyła prawo do opieki w sądzie.
                Kiedy indziej matka robi z ojca potwora, nie pozwala mu na spotkania
                z dzieckiem, choć ten nigdy nie pił, nie bił, nie próbował nastawiać
                dziecka przeciwko matce. To wszystko kwestia charakteru danej osoby.
                • facio84 Re: oczywiście że jest 24.09.08, 10:30
                  Podpisujesz się pod wersją, bo która łagodzi rzeczywistość, wybiela kobiety. To zrozumiałe jeśli jesteś feministką.

                  Dałaś tu po jednym przykładzie. W rzeczywistości proporcje są miażdżące dla kobiet.
                • pyzz Re: oczywiście że jest 24.09.08, 10:55
                  Kobiety robią to nieporównywalnie częściej, niż mężczyźni. Ba, śmiem nawet
                  twierdzić, że może tak robić większość rozwodzących się kobiet, a nie
                  mniejszość. Nie wiem, czy tak jest, ale jak widzę wszechobecne zrozumienie dla
                  sprawczyń takich rzeczy, powszechne usprawiedliwienie, czy powszechną negację
                  albo zjawiska, albo PŁCI zjawiska, to nabieram podejrzeń co do powszechności
                  samego zjawiska.
                  • kocia_noga Re: oczywiście że jest 24.09.08, 13:14
                    pyzz napisał:

                    > Kobiety robią to nieporównywalnie częściej, niż mężczyźni.


                    To tylko twoja opinia, ale podążąjąc za nią:

                    Kobiety nieporównywalnie częściej sa jedynymi opiekunkami dzieci -
                    gdyby dzieci porównywalnie często były pod opieką ojców moznaby
                    dopiero wysnuwac jakieś wnioski.
                    Kobiety znacznie częściej wnoszą sprawę o rozwód , a więc to one są
                    stroną niezadowoloną z małżeństwa - do tego rozwodząc się więcej
                    tracą, a zatem jeśli wniosły o rozwód, to znaczy,że mąż dokuczył im
                    na tyle,że wolały ponieść pewne szkody ( towarzyskie, majątkowe,
                    uciążliwość samotnego macierzyństwa) niż kontynuować.Jasne, że
                    podzielą się opinią ze swoim dzieckiem na temat eksa, z tym, że nie
                    w2szystkie - wiele rozwiedzionych matek nie krytykuje ojca przy
                    dziecku. Samo "niebicie i niepicie" nie jest żadnym argumentem,
                    mozna być ostatnim gnojem niepijąc i niebijąc.
                    Ojcowie zaś ponioeważ niezmiernie rzadko opiekuja się swoimi
                    dziecmi, mają do obsmarowywania byłych żon mniej okazji , ale i te
                    potrafią wykorzystać ile się da w stosunku do dziecka, a jeśli się
                    do dziecka nie da, kozrystaja z przestrzeni publicznej.
                    • facio84 Re: oczywiście że jest 24.09.08, 14:25
                      Boże jakie filozofie... Pójdź obejrzeć sprawę rozwodową (ale nie w telewizji dla ułomków). Pierwszą, lepszą.
        • kocia_noga Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 15.09.08, 07:40
          pyzz napisał:

          Zwracam uwagę na fakt, że kobiety w ramach zemsty za
          > nieudane małżeństwo są w stanie zrobić dużo.



          To, na co zwracasz uwagę to nie fakt, tylko legenda odwracająca kota
          ogonem.W rzeczywistości co kilka miesięcy media
          ogłaszają "wstrząsający i niebywały fakt" , taki jak ten :
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88721,5694121,Tragedia_w_Kutnie_.html
          • facio84 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 15.09.08, 18:56
            Pani kocia-kicia wymyśla legendy podpierając się tabloidem. Jeszcze nazwij ten fakt stereotypem. To będziesz już prawdziwą feministką.

            Właśnie wysłuchałem wstrząsającej audycji w Programie I Polskiego Radia. Postaram się wytrzasnąć go w mp3, choć panienki-feministki i tak nazwą treść głupim stereotypem.

            Zapamiętałem kilka liczb, które podała kobieta-adwokat uczestnicząca w sprawach rozwodowych. Powiedziała mianowicie, że ostatnio np oskarżanie o molestowanie dziecka jest tak popularne, jak argument zdrady.

            I uwaga: w ostatnich latach prowadziła prowadziła 11 spraw, w których matka oskarżyła ojca o pedofilię. ŻADNE oskarżenie nie zostało potwierdzone.

            Gdy na billboardzie pojawi się zachęcająca do grzechu pani, feministki krzyczą jak małpy, że to kojarzy kobietę z prostytutką.
            Jak zatem należy protestować, gdy niewinny ojciec oskarżony jest o gwałcenie dziecka, które kocha?

            Kobiety (taka teza padła w audycji) są cholernie zazdrosne, że mężczyzna w ogóle ŚMIE ubiegać się o dziecko. I tak zaczyna się wojna.
          • facio84 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 15.09.08, 21:30
            I się doigrałaś.

            Właśnie był materiał w Telekurierze. Typowa sprawa - matka nie pozwala ojcu spędzać czasu z jego małą córeczką. Facet w końcu zaczął nagrywać spotkania z dzieckiem (gdy w końcu do nich dochodziło).

            Dziewczynka (ok 3-4 lat) opowiadała, że matka mówiła, iż ojciec chce ją otruć syropem. Ale ona w to nie wierzyła.

            Tylko bestia może tak robić.

            Ale wiesz co? Prokuratura nie dopatrzyła się znamion znęcania psychicznego.

            Rzeczniczka Praw Dziecka, gdy zobaczyła te nagrania, powiedziała, że to normalka. Widziała już gorsze rzeczy.

            To tyle na temat "legend".
          • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 16.09.08, 14:33
            > W rzeczywistości co kilka miesięcy media
            > ogłaszają "wstrząsający i niebywały fakt" , taki jak ten:
            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88721,5694121,Tragedia_w_Kutnie_.html

            Albo ten:

            miasta.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,5696866,Probowala_udusic_dziecko__Grozi_jej_dozywocie.html
            • kocia_noga Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 16.09.08, 15:31
              Osobnik pisujący w stylu uderzająco podobnym do takete malouma, pyzz
              napisał podając linka do sprawy próby uduszenia niemowlęcia przez
              matke pieciorga dzieci.

              To wydarzenie nie ma nic wspólnego z próbą zemsty, a do tego odnosił
              się przykład z Kutna; był odpowiedzią na wypowiedź facia:

              "Jak napisano wcześniej - ex żonka jest w stanie nawet poświęcić
              dobro dziecka dla zemsty."

              Poszperaj po sieci, najlepiej po amerykańskich stronkach, znajdziesz
              wiele przykładów równie niepasujących do tematu.
              • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 16.09.08, 16:06
                > To wydarzenie nie ma nic wspólnego z próbą zemsty, a do tego odnosił
                > się przykład z Kutna;
                Taaa. Zwłaszcza samobójstwo popełnił w ramach zemsty.
                • kocia_noga Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 16.09.08, 19:37
                  pyzz napisał:


                  > Taaa. Zwłaszcza samobójstwo popełnił w ramach zemsty.

                  Samobójstwo bywa aktem agresji w stosunku do siebie.
                  • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 17.09.08, 12:08
                    > Samobójstwo bywa aktem agresji w stosunku do siebie.

                    Chyba zawsze jest. Cokolwiek miałoby z tego faktu wynikać.
                    ;)
    • maga_luisa Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 13.09.08, 14:05
      facio84 napisał:

      > Życzę dobrym ludziom, aby takich idiotów nikt nie słuchał i zaczął odmieniać po
      > lskie skretynizowane, pardon - sfeminizowane sądy

      Tzn.tego pana sędziego proponujesz zmienić na sędzię - kobietę? Bo jeśli
      bierzesz pod uwagę kryterium płci, to w tej konkretnej sytuacji jest to jedyna
      możliwa zmiana ;-)
      • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 13.09.08, 22:23
        Dobry argument. Też się nie zgadzam, aby zamieniać jeden seksizm na drugi.
        Prawda jest taka, że tak samo, jak kobiety, które są dyskryminowane są
        dyskryminowane tak samo przez inne kobiety, jak przez mężczyzn, tak w sądach
        rodzinnych sędziowie mężczyźni też dyskryminują mężczyzn.
        Co nie zmienia faktu, że mężczyźni są dyskryminowani w naszym "społeczeństwie" i
        to nieporównywalnie bardziej dotkliwie, niż 15% pensji mniej za mniej pracy.
        • figgin1 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 13:03
          Pyzz, w zasadzie jestem tu nowa i bywam tu rzadko, więc pewnie to już było. Ale
          zapytam. Skąd pomysł, że za mniej pracy. Tylko proszę bez "wszyscy wiedzą" bo
          chyba prezentujesz wyższy poziom niż facio.
          • facio84 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 13:10
            Jaka wazelina...

            Poziom jest kwestią umowną i wyznaczanie poziomów świadczy tylko o nader wysokim mniemaniu o swoim pięknie.
            • figgin1 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 14:16
              Faceciku, twój poziom dyskusji to jest żynuła. Klepiesz cały czas te same
              stereotypy nawet nie zastanawiając się nad sprawdzeniem faktów. I nigdy nie
              odpowiadasz na merytoryczne pytania.
          • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 23:16
            Ojej! Każde badania rynku pracy wskazują na to, że statystyczna kobieta pracuje
            mniej lat w życiu, mniej miesięcy w roku, znacznie częściej bierze wolne,
            znacznie rzadziej pracuje na więcej niż jeden etat, a co do nadgodzin, to 90% z
            nich jest brane przez mężczyzn. Oczywiście możesz argumentować, że to dlatego,
            że musi opiekować się dziećmi (z czym się oczywiście zgodzę, choć nie bez
            pewnych zastrzeżeń), że musi zająć się "mężem uogólnionym" (z czym się czasem
            zgodzę, czasem nie), ale to nie zmieni faktu, że pracy zawodowej będzie ona
            wykonywać mniej.
            • kocia_noga Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 15.09.08, 07:43
              pyzz napisał:

              > Ojej! Każde badania rynku pracy wskazują


              A nie! Okazuje się że uśredniony mężczyzna pracuje krócej.
              Przyczyna: liczne grupy uprzywilejowane ( zmaskulinizowane)
              odchodzące wcześniej na emeryturę.
              Poza tym praca domowa kobiet wyceniana jest w każdych badaniach
              wielekrotnie więcej niż męska - to kobieta głównie trudzi się
              prowadzeniem domu.
              • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 15.09.08, 11:21
                > A nie! Okazuje się że uśredniony mężczyzna pracuje krócej.
                To, że podasz jeden mechanizm, który mógłby wpływać na
                skrócenie pracy mężczyzn to nie znaczy, że jest on on na tyle efektywny, że
                niweluje różnice. Otóż, na świecie było kilku takich, którzy to badali (choćby
                Warren Farrel). Badania wskazujące, jakoby kobiety pracowały więcej biorą pod
                uwagę prace domowe kobiet, za które pracodawca nie płaci.

                > Przyczyna: liczne grupy uprzywilejowane ( zmaskulinizowane)
                > odchodzące wcześniej na emeryturę.
                Najliczniejszą grupą zawodową w Polsce uprawnioną do wcześniejszej emerytury to
                nauczyciele. Strasznie zmaskulinizowana grupa!
                Natomiast zapominasz o takim drobnym fakcie, że wcześniejszy emerytury w
                służbach mundurowych są o tyle fikcją, że praktycznie WSZYSCY młodzi emeryci z
                Wojska i Policji po przejściu na emeryturę pracują zarobkowo dalej.

                > Poza tym praca domowa kobiet wyceniana jest w każdych badaniach
                > wielekrotnie więcej niż męska - to kobieta głównie trudzi się
                > prowadzeniem domu.
                Prac domowych nie można liczyć jako pracy zawodowej.
                Być może źle się wyraziłem, ale wydaje mi się, że z kontekstu (padło w
                kontekście zarobków) można się było domyśleć. Nie twierdzę, że kobiety to
                darmozjady, które nic nie robią. Twierdzę, że na skutek wielu czynników pracują
                od mężczyzn mniej ZAWODOWO. Nie twierdzę, że nie mają obowiązków domowych.
                Pracodawcy, to jest ich raczej cecha wspólna, raczej chcą płacić za zrobienie
                czegoś DLA NICH. Za to, że pracownik i siebie w domu pozmywa choćby i górę
                naczyń po imprezie na 60 osób pracodawcy płacić jakoś nie chcą. I prawdę mówiąc
                nie bardzo mam im to za złe.

                Za to napiszę jeszcze raz: nie twierdzę, że kobiety to darmozjady, które nic nie
                robią. JASNE?
            • miang Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 24.09.08, 11:09
              czy chodzi o nadgodziny faktycznie przepracowane czy o te "oficjalnie" zaplacone?
              • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 24.09.08, 11:40
                Ponieważ to nie było dookreślone, podejrzewam, że chodzi o oficjalnie zapłacone.
                Ale jednak podejrzewałbym, że jeżeliby policzyć nadgodziny rzeczywiście
                przepracowane, to dysproporcja by się raczej pogłębiła, niż osłabła. W końcu to
                właśnie długie nadgodziny to jest główny podawany powód nieobecności ojców w
                życiu dzieci (nb. podaje się to zresztą, jak zwykle w przypadku mężczyzn, w
                formie zarzutu: że SOBIE siedzą po godzinach w pracy, podczas gdy biedne dzieci
                potrzebują ojca).
        • facio84 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 13:18
          Dokładnie tak, ale o tym się nie mówi. Z każdym takim przypadkiem żałuję, że mężczyźni nie mają swoich krzykaczy. Mężczyzna jest z natury zbyt konkretny, żeby bić pianę. Po prostu robi swoje. Mimo trudu.

          To kobiety potrzebują dyrektyw unijnych, żeby wziąć się do pracy.

          Ale stowarzyszenia ojcowskie rosną w siłę. Sytuacja w sądach poprawia się, choć powoli.
          • figgin1 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 14:17
            facio84 napisał:
            > Dokładnie tak, ale o tym się nie mówi. Z każdym takim przypadkiem żałuję, że
            mę> żczyźni nie mają swoich krzykaczy.

            Jak to nie? A ty?
            • facio84 Off topic. 14.09.08, 14:40
              Ja mam chwilowo dużo wolnego czasu.

              Rozmowa nie na temat.
          • saszenka2 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 24.09.08, 03:48
            facio84 napisał:

            > Dokładnie tak, ale o tym się nie mówi. Z każdym takim przypadkiem
            żałuję, że mę
            > żczyźni nie mają swoich krzykaczy. Mężczyzna jest z natury zbyt
            konkretny, żeby
            > bić pianę. Po prostu robi swoje. Mimo trudu.
            >
            > To kobiety potrzebują dyrektyw unijnych, żeby wziąć się do pracy.
            >
            > Ale stowarzyszenia ojcowskie rosną w siłę. Sytuacja w sądach
            poprawia się, choć
            > powoli.

            A czy większość tatusiów, żeby walczyć o opiekę nad dzieckiem,
            potrzebuje dyrektyw, a może pomocy feministek? Dlaczego nie ruszą
            swoich czterech liter i nie udadzą się do prawnika, który pomoże im
            złożyć odpowiedni wniosek w sądzie, co?
            • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 24.09.08, 11:16
              > Dlaczego nie ruszą
              > swoich czterech liter i nie udadzą się do prawnika, który pomoże im
              > złożyć odpowiedni wniosek w sądzie, co?
              Przepraszam Cię bardzo, ale dlaczego zakładasz, że tego nie robią? Przecież
              robią! Przecież w ogóle NAJCZĘŚCIEJ rozpatrywane przez sądy RO skargi w Polsce,
              to WŁAŚNIE sprawy o utrudnianie kontaktów z dziećmi. Po prostu NAJCZĘŚCIEJ.

              Jakbym zapytał: DLACZEGO kobiety nie robią kariery, skoro mogą, a nawet mają
              mnóstwo handikapów?
              Takie pytanie byłoby znacznie bardziej uczciwe. Bo wiele kobiet po prostu NIE
              CHCE robić kariery, bo życie na utrzymaniu męża jest dla nich po prostu wygodne,
              mogą się realizować w macierzyństwie i nawet są utrzymywane - nie muszą zarabiać
              a i tak nie umrą z głodu. Po prostu żyć, nie umierać. A, jak zauważyłem kilka
              feministek potem na forum będzie się skarżyć, że oto one im, ciemnym niosą
              kaganek oświaty, a tamte tego nie chcą.
              • kocia_noga Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 24.09.08, 13:20
                pyzz napisał:

                > > Dlaczego nie ruszą
                > > swoich czterech liter i nie udadzą się do prawnika, który pomoże
                im
                > > złożyć odpowiedni wniosek w sądzie, co?
                Przecież w ogóle NAJCZĘŚCIEJ rozpatrywane przez sądy RO skargi w
                Polsce,
                > to WŁAŚNIE sprawy o utrudnianie kontaktów z dziećmi.


                No, a nie ma tam skarg i wniosków o wyłączną opieke nad
                dzieckiem.Dziwne, cholera.
                Nie ma też skarg i wniosków w sprawie zaniechania opieki lub
                zaniedbania kontaktów z dzieckiem - też kurde dziwne.Natomiast są, i
                to mnóstwo - o alimenty, ale to oczywiście bez te pazernośc babsko.



                > mogą się realizować w macierzyństwie i nawet są utrzymywane - nie
                muszą zarabia
                > ć
                > a i tak nie umrą z głodu.

                A co one tak generalnie robią na tym utrzymaniu, siedzą, leżą i
                pachną?



                A, jak zauważyłem kilka
                > feministek potem na forum będzie się skarżyć, że oto one im,
                ciemnym niosą
                > kaganek oświaty, a tamte tego nie chcą.

                Daj przykład, ale koniecznie!
      • facio84 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 13:14
        To czy sędzia jest mężczyzną nie musi mieć mieć znaczenia. Jeden facet w gronie kobiet, które mężczyzn nie lubią, zaczyna mówić jak one. To samo jest z kobietami w męskim towarzystwie, które akceptują różne patologie.

        Ten temat był już poruszany na forum.

        Poza tym... Nie jeden facet (widocznie desperat) zalicza się do grona feministów.
    • lacido Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 00:30
      ehhh
      i co z tego skoro ojciec który mnie interesuje swoje dziecko ma w nosie
      • facio84 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 13:15
        To świadczy o oczywistym nieobiektywizmie w podejściu do tematu.
        • lacido Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 14:35
          to świadczy o tym że moje doświadczenia nie potwierdzają Twej teorii
          • facio84 Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 14:39
            Doskonale potwierdzają - w tym akapicie o klapkach na oczach.
            • lacido Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 15:45
              to może powinieneś je zdjąć
            • lacido Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 15:48
              skoro aż artykuł powstał o takim mężczyźnie to rzeczywiście świadczy to o tym że
              jest ich na pęczki.większości facetom nie chce sie starać o prawo do opieki bo
              uważają ze są bez szans wiec widać nie zależy im aż tak bardzo skoro nie walczą
              • kocia_noga Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 14.09.08, 20:18
                Ktoś tu też napisał o "kobiecej mściwości".
                Za co niby miała się mścić była żona męczennika Marka?
                Natomiast on - owwszem, jaknajbardziej miał i dlatego, na złość,
                wolał oddać dziecko dalszej rodzinie niż własnej matce i bratu.
                Oczywiste jest,że nie chciał stracić drugiego dziecka, ale wolał iść
                na udry kosztem dziecka niż pogodzić się z żoną.
                Artykuł tez wspomina o "ucieczce" byłej żony do Warszawy, i
                że "udało jej się" zabrać ze sobą dziecko. Jakoś nie wygląda to na
                rozstanie z porządnym pełnym dobrej woli partnerem.Chociaż nie pił i
                nie bił.
    • rrosemary Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 15.09.08, 23:07
      ja się zgodzę, że ojcowie mają w tym kraju przesrane.
      Polskie prawo w tym wypadku (opieki nad dziećmi) stoi "za" matką nawet jeśli ona
      nie chce.
      Osobiście jestem całym sercem za "tatami"(piszę tak bo wolę "tata" niż
      "ojciec"), którzy walczą o swoje prawa, uważam, że w tej kwestii feministki i
      "tatowie" powinni połączyć siły(może już są, ja to za bardzo się nie znam).
      Wszyscy padamy ofiarą stereotypizacji w sądach, niestety statystyki są miażdżące
      (powodu rozwodów i spraw o opiekę, w przypadku przemocy domowej i uzależnień
      niechlubny prym wiodą panowie), ale to nie powinno wpływać na decyzję sądu.
      • kocia_noga Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 16.09.08, 15:37
        RRosemary, było już o tym.Feministki dupy gotoweby ojcom
        wylizać,żeby tylko ich poprzeć, ale oni nie chcą, co
        więcej, "ojcowie walczący" walczą przede wszystkim z kobietami, a
        feministkami głównie, ciekawe, co?
        Najciekawsze bowiem jest to,że ojcowie w 93% nie wnoszą o opiekę nad
        dzieckiem podczas rozwodu.Skoro nie wnoszą, to i nie otrzymują.
        Część z nich w ogóle po rozwodzie dzieckiem się nieinteresuje, ale
        część owsze, interesuje się tym więcej i głośniej, im większy
        konflikt maja z byłą żoną.
        Mieszanie do tego seksizmu, czyli głoszenie,że sędzie są gorszymi
        prawniczkami (stronniczymi) niż sędziowie mężczyźni, wykorzystywane
        w randze argumentu to też oręż "pokrzywdzonych ojców" oraz innych
        seksistów, niekoniecznie cokolwiek mających wspólnego z
        rodzicielstwem.
        • kawazmelkiem Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 16.09.08, 23:51
          pyzz napisał:
          "Najliczniejszą grupą zawodową w Polsce uprawnioną do wcześniejszej emerytury to
          nauczyciele. Strasznie zmaskulinizowana grupa! "

          Strasznie nieaktualne wiadomości masz. Nauczyciele już nie mają uprawnień do
          wcześniejszej emerytury. Jeszcze chyba cztery lata będą mogli przejść ci, którzy
          do tego czasu nabędą uprawnień, reszta pracuje już normalnie.
          • aiczka Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 17.09.08, 02:54
            Statystyki jednak powstaja zazwyczaj na podstawie lat ubieglych a nie
            nadchodzacych.
            W kazdym razie zawody dotad "zmaskulinizowane" sa takimi w coraz mniejszym
            stopniu w zwiazku z czym mozna sie spodziewac, ze wplyw "wczesniejszych
            emerytur" na statystyki dlugosci pracy bedzie malal, nawet biorac pod uwage
            "wyciecie" nauczycieli.
          • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 17.09.08, 11:32
            > Strasznie nieaktualne wiadomości masz.
            Po pierwsze, to nauczyciele mogli jeszcze do końca 2007r. przechodzić na
            normalne wcześniejsze emerytury. Po drugie, to jeszcze przez kilka lat mają
            prawo do emerytur pomostowych. Tak więc, uogólniając i traktując pomostówkę,
            jako emeryturę wcześniejszą, w stosunku do normalnej (w wieku 65 lat) napisałem
            aktualne dane: najliczniejszą grupą zawodową, która JEST uprawniona do
            wcześniejszej emerytury SĄ nauczyciele. Ponadto NAWET, gdyby nauczyciele JUŻ nie
            mogli przechodzić na wczesne emerytury, to i tak w statystykach dotyczących
            czasu pracy w życiu występowaliby ci, którzy już odeszli na emerytury na
            preferencyjnych warunkach (bo byliby wliczani dopóki żyją). A więc twierdzenie,
            jakoby mężczyźni pracowali krócej, bo rzekomo głównie oni mają przywileje
            emerytalne nie jest uprawnione. Nie mówiąc już o tym, że "pomiary bezpośrednie",
            z tego, co wiem, raczej pokazują, że jednak kobiety pracują ZAWODOWO (żeby nie
            było, że twierdzę jakoby kobiety nie pracowały w domach - nie twierdzę) mniej w
            życiu od mężczyzn.
        • rrosemary Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 17.09.08, 00:03
          kocia_noga napisała:

          > RRosemary, było już o tym.Feministki dupy gotoweby ojcom
          > wylizać,żeby tylko ich poprzeć, ale oni nie chcą, co
          > więcej, "ojcowie walczący" walczą przede wszystkim z kobietami, a
          > feministkami głównie, ciekawe, co?

          Nie wiem z kim walczą ojcowie, logiczne wydawało mi się, że z sądami tudzież
          polskim prawodawstwem. (być może to naiwne z mojej strony)

          > Najciekawsze bowiem jest to,że ojcowie w 93% nie wnoszą o opiekę nad
          > dzieckiem podczas rozwodu.Skoro nie wnoszą, to i nie otrzymują.

          Zawsze pozostaje te 7% (chociaż nie wiem skąd te dane posiadasz, masz jakiegoś
          linka, bo może mi się przydać, jeśli tam jest więcej na ten temat), co z nimi?
          Opieka nad dzieckiem to co innego niż prawa rodzicielskie, a czasem mam
          wrażenie, że tak to wygląda, jak ma się czuć rodzic widzący swoje dziecko raz na
          2 tygodnie przez kilka godzin, czy ma realny wpływ na jego życie? Czy
          współdecyduje o tym do jakiej idzie szkoły, jakie ma zajęcia dodatkowe? Zdaję
          sobie sprawę, że nie ma tu łatwych rozwiązań, bo obie strony mają prawo do
          swojego życia, mają prawo iść dalej, a dziecko ma prawo do posiadania obojga
          rodziców.

          > Część z nich w ogóle po rozwodzie dzieckiem się nieinteresuje, ale
          > część owsze, interesuje się tym więcej i głośniej, im większy
          > konflikt maja z byłą żoną.

          Ciężko się nie zgodzić, niestety. Dziecko to karta przetargowa i broń by zranić
          drugą osobę.

          > Mieszanie do tego seksizmu, czyli głoszenie,że sędzie są gorszymi
          > prawniczkami (stronniczymi) niż sędziowie mężczyźni, wykorzystywane
          > w randze argumentu to też oręż "pokrzywdzonych ojców" oraz innych
          > seksistów, niekoniecznie cokolwiek mających wspólnego z
          > rodzicielstwem.

          Nie napisałam, że sędziny tylko sędziowie - urzędnicy. Zwisa mi to jakiej płci,
          podejrzewam, że bardzo podobnie układają się ich wyroki.
          • kocia_noga Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 17.09.08, 07:57
            rrosemary napisała:


            > Zawsze pozostaje te 7% (chociaż nie wiem skąd te dane posiadasz,
            masz jakiegoś
            > linka, bo może mi się przydać, jeśli tam jest więcej na ten
            temat), co z nimi?

            Kiedyś to znalazłam, ale nie prowadzę archiwum linków, czego bardzo
            żałuję.Zawsze możesz poszperać sama. A co do tych 7%, co się stara,
            to część z nich otrzymuje prawo do opieki. Jak duża to część, nie
            wiem.



            > Opieka nad dzieckiem to co innego niż prawa rodzicielskie, /.../
            Zdaję
            > sobie sprawę, że nie ma tu łatwych rozwiązań, bo obie strony mają
            prawo do
            > swojego życia, mają prawo iść dalej, a dziecko ma prawo do
            posiadania obojga
            > rodziców.

            Wiem.Problem jest jeszcze bardziej skomplikowany, bo ojcowie nie
            staraja się o opikeę nie tylko z wygody, braku odpowiedzialności czy
            innych podobnie nagannych przyczyn, lecz IMHO głównie z powodu
            tradycyjnego przypisania dziecka matce; widze to niemal codziennie,
            matka, nawet najgłupsza rości sobie skutecznie prawo do decydowania
            na bieżąco o sprawach dziecka, zwłaszcza wychowaniu.Nie jest to
            jednak wina sędzi gorszych dlatego że są kobietami.I nie załatwią
            tego sądy nawet jeśli się je obsadzi samymi krwiożerczymi
            mizoginistami.



            > Nie napisałam, że sędziny tylko sędziowie - urzędnicy. Zwisa mi to
            jakiej płci,
            > podejrzewam, że bardzo podobnie układają się ich wyroki.


            A , przepraszam.Zwykle to jeden pakiet : krzywda ojców przez złe
            kobiety w domu i zagrodzie oraz sądach.
            • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 17.09.08, 14:22
              > Wiem.Problem jest jeszcze bardziej skomplikowany, bo ojcowie nie
              > staraja się o opikeę nie tylko z wygody, braku odpowiedzialności czy
              > innych podobnie nagannych przyczyn, lecz IMHO głównie z powodu
              > tradycyjnego przypisania dziecka matce; widze to niemal codziennie,
              > matka, nawet najgłupsza rości sobie skutecznie prawo do decydowania
              > na bieżąco o sprawach dziecka, zwłaszcza wychowaniu.Nie jest to
              > jednak wina sędzi gorszych dlatego że są kobietami.

              Aż nie wierzę, że to napisałaś! Doskonale pamiętam, jak pisałaś coś dokładnie
              odwrotnego. A z powyższym zgadzam się w 100%
              ŁĄCZNIE z ostatnim zdaniem (nb, jakbyś poszperała, to byś się dowiedziała, że
              już parokrotnie pisałem, że to NIE dlatego, że sądy rodzinne są sfeminizowane i
              że parytety płciowe nic nie załatwią. I jeszcze napiszę, że w tym właśnie
              postulacie moje poglądy są wręcz biegunowo odległe od poglądów takete, o bycie
              którym bez przerwy mnie oskarżasz).
              Jedno tylko co do dyskryminacji w sądach: otóż, jak SŁUSZNIE napisałaś problem
              nie wnoszenia o miejsce zamieszkania u ojca wynika z powodów kulturowych -
              tradycyjnego przypisania dziecka matce. Ten kulturowy stereotyp jednak występuje
              u osobników obu płci, tak kobiet, jak i mężczyzn. Ale NIEGDZIE nie ma powodu,
              aby NIE występował u sędziów. I to jest źródło dyskryminacji mężczyzn w sądach.
              Za to, co ważne, mężczyzn dyskryminują ZARÓWNO sędziowie, jak i sędzie. (nb, tak
              samo, jak szefowe dyskryminują kobiety w stopniu nie mniejszym, niż szefowie)
          • pyzz Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 17.09.08, 12:00
            > Zawsze pozostaje te 7% (chociaż nie wiem skąd te dane posiadasz, masz jakiegoś
            > linka, bo może mi się przydać, jeśli tam jest więcej na ten temat),
            Nie wiem skąd akurat 93%, ale też słyszałem, że około 90% mężczyzn nie wnosi o
            powierzenie miejsca zamieszkania dziecka. Źródłem, jakie JA znam jest sędzia
            sądu rodzinnego, który bronił sądu przed oskarżeniem o stronniczość i antymęskość.
            Ale na pytanie DLACZEGO nie wnoszą stwierdził, że w większości dlatego, że dali
            sobie WPERSWADOWAĆ, że tak będzie dla nich najlepiej, że "miejsce dziecka jest
            tylko przy matce" itp. stereotypy. To, co mi się nie podoba w argumentacji
            kociej nogi, to negacja jakiejkolwiek możliwości wystąpienia takiego mechanizmu.
            Zwłaszcza, że ten sam mechanizm (wpływu otoczenia, które wmawia, że "to nie dla
            ciebie") jest uważany tu dość powszechnie za główny mechanizm odpowiedzialny np.
            za małą reprezentację kobiet wśród np. naukowców nauk ścisłych.
            Ja twierdzę, że ten mechanizm może być istotny dla tych 90%. Wiadomo też że te
            kilka procent mężczyzn, które walczy i domaga się opieki napotyka na ścianę (i
            to nawet CZĘSTO fałszywych oskarżeń o molestowanie i bicie).
            Co jeszcze mi się nie podoba w argumentacji kociej to twierdzenie, jakoby
            większość z tych, co walczą o kontakty z dziećmi to tylko z zemsty, bo tak
            naprawdę, to nie chcą się dziećmi zajmować. Zwłaszcza w koincydencji z
            twierdzeniem jej samej, że mężczyźni CHCĄ wychowywać dzieci (wygłoszonym w
            kontekście przypadków wrabiania mężczyzn w wychowywanie nieswoich dzieci). Moim
            zdaniem jedno z drugim pożenić się nie da.
            • kocia_noga Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 17.09.08, 15:40
              pyzz napisał:

              To, co mi się nie podoba w argumentacji
              > kociej nogi, to negacja jakiejkolwiek możliwości wystąpienia
              takiego mechanizmu


              A to ciekawe, bo nic na ten temat nie pisałam.Oczywiście, może być
              przekonywanie bezpośrednie, może być proste powielanie wzorca
              mężcyzny oddającego sprawę wychowania w ręce kobiety i może być
              wygodnictwo a może i coś jeszcze innego, np przyznanie się w duchu,
              że jest się głównym autorem zawalenia sprawy małżeństwa (bez względu
              na to, czy tak jest w istocie), więc zawali się i wychowanie dziecka.
              Jeśli pisałam cos na ten temat, to protestowałam przeciwko stawianiu
              rozwodzącego się faceta w roli męczennika pozbawionego głosu, a
              później dziecka. Sprawy bywają bardziej skomplikowane niż taka
              prosta interpretacja, a koniec końców godząc się na tradycyjną role
              facet dużo zyskuje.


              Wiadomo też że te
              > kilka procent mężczyzn, które walczy i domaga się opieki napotyka
              na ścianę (i
              > to nawet CZĘSTO fałszywych oskarżeń o molestowanie i bicie).

              Niestety, prawo rozwodowe w zasadzie wymusza rózne nieczyste
              zagrywki - po obu stronach.Rozwodząca się kobieta tak samo jest
              oskarżana o wsZystkie nieprawości świata.




              > Co jeszcze mi się nie podoba w argumentacji kociej to twierdzenie,
              jakoby
              > większość z tych, co walczą o kontakty z dziećmi to tylko z
              zemsty,

              większość? Tak gdzieś napisałam? W ferworze dyskusji czytasz to
              czego się spodziewasz, a nie co jest napisane :)
    • prawdziwy.optymista Re: Żeby nie było (ojcowie a sądy). 17.09.08, 14:34
      Brawo za ten post. Jest udowodnione, że dzieci wychowywane przez ojca, mają
      lepsze oceny w szkole i nie schodzą na złą drogę. Szkoda, że sfeminizowane sądy
      tego nie biorą pod uwagę.

      ------------------------

      Czytam i popieram: kierowcatira.blox.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka