Dodaj do ulubionych

Kompleks "opuszczonego gniazda"

06.08.05, 22:27
Czy kogos to dotknelo"Mam to,coprawda,juz za soba,ale z checia porozmawiam na
ten temat.Osobiscie przezylam niezly dramat,potrzebowalam pomocy
psychologa.Praez cale moje zycie nie pracowalam?z wyjatkiem kilku
lat/zajmowalam sie domem,wychowaniem corki,szlam razem z Nia przez wszystkie
etapy nauki,pomoglam odchowac wnuka.To bylo moje zycie!I gdy przyszlo mi
pogodzic sie ze zmianami jakie nastapily,ogarnela mnie panika,nie wiedzialam
co zrobic z wolnym czasem,jak go wypelnic...Po prostu,nie mialam wlasnego
zycia,z czego zdalam sobie sprawe w wieku 53 lat.To bylo chore!Przyplacilam
to depresja.....Po spotkaniach z psychologiem,nabralam dystansu do tego
tematu,zaczelam zyc W L A S N Y M zyciem,ktore nareszcie sie rozwija.Teraz
mam tyle planow!Bardzo pop[rawily sie moje relacje z corka,sytuacja jest
uzdrowiona,jestem szczesliwa.Jesli macie takie doswiadczenia,zapraszam do
tematu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • jednapani Re: Kompleks "opuszczonego gniazda" 09.08.05, 20:23
      Mam znajoma ktora jest w Twoim wieku, ale dzieci dopiero opuszczaja gniazdo.
      Przezywa to jak smierc i zalobe po bliskich osobach, mimo ze dzieciaki beda
      mieszkac w tym samym miescie!
      • jednapani Bryza 102 11.08.05, 09:52
        Moze w jakis sposob bym skontaktowala Ciebie i moja kolezanke?

        Ona naprawde potrzebuje pomocy, bo moje slowa jej nie przekonuja...
        Jej wydaje sie, ze skoro cale zycie "poswiecila" dzieciom
        ktore sie przeciez na swiat nie prosily,
        tylko byly jej najgoretszym zyczeniem,
        to ma prawo tak czuc!
        • walderka Re: Bryza 102 11.08.05, 11:30
          Na pewno opuszczenie domu przez dzieci jest ważnym etapem w życiu, ale każdy
          różnie ten moment przeżywa.Mimo to dzieci wcześniej dają nam próbkę tego co nas
          czeka, chociażby wybór studiów poza miejscem zamieszkania, wyjazd do wojska no
          i potem to ostateczne - zakładanie własnego gniazda.Wmówiłam sobie taka jest
          kolej rzeczy, przecież myśmy kiedyś też tak postąpili i dzięki temu jakoś to
          przeżyłam i z tym się pogodziłam.
          • jednapani ............................... 12.08.05, 15:13
            Kiedy syn poszedl do wojska, jedyne co przezywalam na poczatku,
            to nadmiar wolnego czasu!
            Nagle nie musialam sie po pracy spieszyc do domu i gotowac obiadu,
            bo w zupelnosci wystarczylo mi jedzenie podgrzewane w mikrofalowce,
            a ze robialam to czasem dopiero wieczorem wcale mi nie przeszkadzalo!

            Potem przyzwyczailam sie do tego, ze nareszcie moge sama dysponowac
            pilotem do telewizora, choc oczywiscie brakowalo mi kogos
            z kim moglam na zywo podzielic sie wrazeniami o tym co przed chwila
            ogladalismy w telewizji, ale i to mi szybko przeszlo...

            Ogolnie to przyzwyczailam moje dziecko do duzej samodzielnosci, bo sama nie
            lubilam byc zbyt zwiazana domem.
            W zwiazku z tym nasze "rozstanie" przezylam bezbolesnie, uzyskalam po prostu
            jeszcze wiecej SWOBODY, ktora tak zawsze cenilam.
            • danurn Re: ............................... 12.08.05, 18:55
              Nie znam zupełnie tego uczucia - to nie me dzieci opuściły gniazdo, to my je
              opuściliśmy, budując dom i wyprowadzając się do innej miejscowości. Dzieci
              odwiedzają nas regularnie co dwa tygodnie - są zapraszane na mamine obiadki i
              chętnie z zaproszenia korzystają. Ale moja znajoma przeżywa to bardzo boleśnie
              i nie pomagają tłumaczenia rodziny i znajomych by pozwoliła żyć córce i jej
              rodzinie osobno i samodzielnie, a pomagać wtedy, gdy o to poproszą. Nie
              potrafi. I cierpi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka