Generalnie nie lubię zbierać grzybów a pieczarki w occie, które kupuję przy
okazji organizowania przyjęcia rodzinnego w zupełności mi wystarczą.
No ale wicie-rozumiecie

grzybki w lasach "SOM". Odłam męski mojej rodziny
rzucił hasło: JEDZIEMY DO LASU ! Po namyśle stwierdziłam, że to świetna
okazja by Paco poszalał z braciszkiem po lesie.
Sumując efekty wypadu: u Paczka 10 kleszczy z czego 4 martwe odpadły bez mojej
interwencji,4 złapane do torebki przez syna (żywe)i 2 które wyciągnął weterynarz !
Podsumowanie dla drugiego laba: 8 kleszczy.
Podsumowanie dla grzybiarzy: 2 wiadra i 1 łubianka (na rodzinę).
Podsumowanie dla mnie: brudne paznokcie i robota do 2 w nocy !
Psy są pod obserwacją, na chwilę obecną nie dzieje się nic. Jedzą biegają,
śpią czyli wszystko w normie.
Uważajcie na swoje laby..... te kleszcze są chyba wszędzie...
Pozdrawiam
Anna