Dodaj do ulubionych

Mediatorzy

10.02.10, 11:58
Ostatnio to coraz bardziej popularna instytucja,
Czy ktoś korzystał i czy mediator stanął na wysokości zadania,
to znaczy, nie chodzi o to czy "mnie" popierał, tylko czy doprowadził do
uzyskania porozumienia między skonfliktowanymi małżonkami?
Obserwuj wątek
    • majkel01 Re: Mediatorzy 10.02.10, 17:28
      mediacje nie są od tego by kogoś wspierać. Są po to by osiągnąć porozumienie
      satysfakcjonujące obie strony. Porozumienie takie polega na tym, że kazdy musi z
      czegoś ustąpić.
      O mediacjach było kilka razy na forum, użyj opcji szukaj.
      Nawet jeden z mediatorów zabierał tutaj głos. nick: mediacja.org
      • mamaadama4 Re: Mediatorzy 10.02.10, 22:13
        Korzystałam pod koniec ub. roku. Pani mediator sie starał, ale
        intencje to mało. Chyba trochę jej umiejętności brakło. To, co dla
        mnie świadczyło o niej nie najlepiej to próba wpłynięcia na mnie
        przez współczucie dla mojego męża. Ja wiem, że on jest przystojny,
        potrafi zaczarować, ale ona powinna być odporna na takie rzeczy smile W
        sumie dobrze, że się to odbyło., Wiem już czego najbardziej boi się
        mój mąż, a raczej na czym mu najbardziej zależy. Do uzyskania
        porozumienia nie doszło dlatego, że jeszcze-mąż uparł się przy
        zapsie, który z litery prawa unieważniłby samą ugodę. I nie dał się
        przekonać, że tak być nie może.
        • mediator.org Re: Mediatorzy... są różni :) 11.02.10, 11:56
          "Pani mediator sie starał, ale intencje to mało." - bardzo interesujące
          podejście wink) Cóż na mediacji muszą się starać przede wszystkim strony w niej
          uczestniczące - mediator ma jedynie pomagać.
          A co do pytania autorki wątku - jednym pomaga, innym nie - to jak ze wszystkim.
          Nie wiem czy wolno mi tu polecić świeżo wydaną książkę opisującą w bardzo prosty
          sposób proces mediacji "Rodzice w separacji" (tytuł bardzo mylny, niestety).
          Proszę sobie zajrzeć. Chętnie odpowiem też na wszelkie pytania, tylko bardziej
          konkretne. (Równocześnie chcę zaznaczyć, że przyjmuje sprawy tylko z Sądu, tylko
          z MOPS-u (społecznie), z którym współpracuję.)
          Niektórzy z mediacji wyniosą jedynie właśnie to co mamaadama4: "Wiem już czego
          najbardziej boi się mój mąż, a raczej na czym mu najbardziej zależy." Ciekawa
          jestem co z tą wiedzą ma zamiar zrobić mamaadama4... Ale to takie teoretyczne
          rozważania wink
          • seseczka Re: Mediatorzy... są różni :) 11.02.10, 12:27
            Czy mogłaby Pani polecić jakiegoś mediatora z Gdańska?
            • mediator.org mediator Gdańsk 11.02.10, 18:21
              Ja sama nikogo nie znam, ale tu: www.mediacja.org/ zapewne uzyskasz
              odpowiedź. Pan Maciej Tański (mój idol i nauczycielsmile)
              to jedna z osób, która kilkanaście lat temu wprowadzała mediacje
              w Polsce smile
              Zna więc środowisko i mediatorów w różnych miastach.
          • wiosenka.pl Re: Mediatorzy... są różni :) 11.02.10, 12:47
            > "Pani mediator sie starał, ale intencje to mało." - bardzo interesujące
            > podejście wink) Cóż na mediacji muszą się starać przede wszystkim strony w niej
            > uczestniczące - mediator ma jedynie pomagać.

            Jasne, że bez chęci stron nic nie zdziała, jednak zgadzam się, że dobre intencje
            mediatora to ZA MAŁO. A i "pomoc" różne ma imię. Tu potrzeba wiedzy, mądrości,
            umiejętności,może charyzmy nawet.

            Pewnie to dziwnie zabrzmi, ale w jednej ze spraw u mnie, sędzia zamienił się w
            ... mediatora. Tak, stanął na wysokości zadania, właśnie m.in. dlatego, że
            położył nacisk na to, że jeśli któraś ze stron NIE będzia chciała sama z siebie
            USTĄPIĆ z czegokolwiek, to ... będzie wojna (na której jak wiadomo są ofiary po
            obu stronach). Odpowiednimi pytaniami i informacjami potrafił zapędzić w kozi
            róg, by ... pozostawić decyzję stronom. Doszło do ugody, mimo, że ex zapierał
            się wcześniej rękami i nogami, że na ŻADNĄ ugodę ze mna nigdy sie nie zgodzi
          • lampka_witoszowska Re: Mediatorzy... są różni :) 15.02.10, 03:22
            "Pani mediator sie starał, ale intencje to mało." - bardzo
            interesujące
            > podejście wink)

            bardzo
            i bardzo prawdziwe
            w przypadku lekarza działa tak samo
            podobnie w przypadku szewca...
            • michszyb Re: Mediatorzy... są różni :) 15.02.10, 09:22
              A ty szewcem jesteś czy lekarzem?
              • lampka_witoszowska Re: Mediatorzy... są różni :) 15.02.10, 10:56
                czarownicą
      • izazdo mediacje nie oznaczają ustępowania! 14.02.10, 21:29
        > Porozumienie takie polega na tym, że kazdy musi
        > z
        > czegoś ustąpić.

        Mediacje NIE są namawianiem do częściowych ustępstw w imię porozumienia. Idea mediacji polega na znalezieniu takiego rozwiązania, które w pełni usatysfakcjonuje obie strony. W przypadku mediacji przedrozwodowych, rozwodowych i porozwodowych może się wydawać, że walka idzie na śmierć i życie i że takiego porozumienia zbudować się nie da. Jednak jeśli obie strony będą miały choć na tyle dobrej woli, żeby na mediację wyrazić zgodę, to profesjonalny mediator (podkreślam: profesjonalny!) ma warsztat umożliwiający przełamanie impasu. Oznacza to przede wszystkim zadbanie o trzy rodzaje satysfakcji: nie tylko merytoryczną, ale także psychologiczną i proceduralną. Więcej na ten temat - oczywiście w wielkim skrócie - można przeczytać tu:
        www.kancelaria-mediatora.pl/index.php?p=11
        • mamaadama4 Re: mediacje nie oznaczają ustępowania! 14.02.10, 23:00
          Wywołana odpowiem. Dla mnie mediacja miała być usteleniem tego, co w
          przyszłości bez patrzenia na wzajemne żale i pretensje z
          przeszłości. Miało być konkretnie, rzeczowo. Cóż, to pani mediator
          próbowała wzbudzić we mnie współczucie dla mojego męża, że przecież
          jemu jest teraz trudniej i jeszcze dziecko ma w drodze. Cóż, ja tam
          nie poszłam po to, żeby rozprawiać o tym jakie ciężkie zycie ma mój
          jeszcze-mąż tak jak nie wymagałam współczucia dla siebie. Kawę to ja
          wolę pić w innym towarzystwie.
          • mamaadama4 Re: mediacje nie oznaczają ustępowania! 14.02.10, 23:04
            I jeszcze - własnie dlatego zakończyłam mediacje, bo miałam lekko
            dość wymuszanie na mnie kolejnych ustępstw. I o tym pisałam mówiąć,
            że same intencje to za mało. Bo ja wiem, że ona chciałą abyśmy się
            dogadali. Ja też. Po to tam poszłam. Ale ... no własnie.
          • izazdo w kazdym zawodzie zdarzają się partacze 15.02.10, 08:55
            Mamoadama. Jako mediator (ta stronka, do której wkleiłam link jest
            moja) chciałabym powiedzieć, że jest mi bardzo przykro z powodu
            tego, co Cię spotkało. Nie na tym polega mediacja. Niestety, w
            każdym zawodzie są partacze. Są lekarze, co zaszywają w brzuchu
            narzędzia, są źle doradzając panie w urzedzie, sa listonosze, co
            kradną emerytury i są księża, co macają ministrantów. W przypadku
            źle naprawionej rury przez niedouczonego hydraulika tragedii nie ma,
            ot - partacz, trzeba wziąć następnego. Niekompetencja boli znacznie
            bardziej, kiedy dotyka tak delikatnej materii jak relacje
            miedzyludzkie (a wiec szczegolnie mediatorow, psychologow czy
            ksiezy). Mam w rodzinie kobiete, ktora poszla z partnerem na
            psychoterapie, bo on zdradzil, a z tej zdrady jest dziecko. Mimo to
            postanowili ratowac zwiazek. Pani psycholog w obecnosci ich obojga
            zaczela lobbowac za... tamtą kobietą, i to wiedząc, że ta zdradzona
            stara się o dziecko, ale ma problem z zajściem w ciążę! "A skąd pan
            wie, może to tamta kobieta będzie świetną matką?" (i tak całe
            spotkanie w tę mańkę) Zdarza się? Zdarza. I boli jak cholera.
            Jeszcze taz składam wyrazy ubolewania.

            W przypadku mediatorów problem jest tym bardziej złożony, że za
            mediację biorą się ludzie, którym tylko wydaje się, że coś o niej
            wiedzą, bo zrobili kurs w weekend. Drugą grupą są psycholodzy,
            ktorzy nie maja wykształcenia w kierunku mediacji, i ktorym wydaje
            sie, ze ich wyksztalcenie psychologiczne wystarczy. Nie wystarczy.
            Psycholodzy maja tendencje do wchodzenia w terapie, prawnicy - do
            arbitrazu. Tymczasem mediator MUSI byc neutralny i MA OBOWIAZEK
            przerwac mediacje, jesli te neutralnosc traci. Na studiach
            podyplomowych z mediacji, ktore konczylam, byli i psycholodzy, i
            prawnicy, i nie-prawnicy-nie-psycholodzy. Kiedy wracalismy z
            mediacji (mediowalismy w trojkach w ukladzie strona-strona-
            mediator), prowadzacy pytali o to, czy udalo sie zawrzec ugode, o
            satysfakcje stron i o kierunek wyksztalcenia mediatora. Standardem
            byla sytuacja, kiedy psycholog wracal bez porozumienia (bo wchodzil
            w terapie i zaczynał od zarania dziejów), a prawnik z porozumieniem,
            za to niezadowolonymi stronami (bo zaczal wchodzic w arbitraz).
            Najlepiej znalezc mediatora, ktory nie jest ani prawnikiem, ani
            psychologiem (choc znam takich, ktorzy są nimi i są świetnymi
            mediatorami, bo te drugie studia ich przerobiły, ale jeśli prawnik
            lub psycholog tylko nazywa się mediatorem, a nie ma w tym kierunku
            wykształcenia, to mediacja skończy się najprawdopodobniej tak jak u
            Ciebie). I najwazniejsze: skonczyl studia w tym kierunku, a nie kurs
            weekendowy. Umiejetnosc mediacji to nie tylko wiedza, to przede
            wszystkim wyrobienie sobie nowych nawykow umyslowych, a to niestety
            trwa. U dobrego mediatora strony odczuwają satysfakcję, nawet jeśli
            porozumienia nie udało się zawrzeć (udaje się w mniej więcej 2/3
            przypadków.) U złego będą niezadowolone, nawet jeśli zawarły
            porozumienie, bo zabraknie satysfakcji psychologicznej albo
            proceduralnej. Takie porozumienie może nie być trwałe.
            • mediator.org nie wprowadzaj ludzi w błąd... 15.02.10, 09:14
              Izazdo, jesteś bardzo młodą osobą i może nie wiesz, ale "studia podyplomowe" z
              mediacji to całkowita nowość! Już z samego faktu, o którym piszesz - że takie
              skończyłaś wnioskuje, że masz ok. dwudziestu kilku lat. Tak się składa, że
              mediatorzy, którzy wprowadzali mediację do Polski, mediatorzy, którzy "zdzierali
              buty" na mediacji robili to i robią po... kursach i niczym więcej. Dlaczego? Bo
              jak już pisałam "studium mediacji" czy studia podyplomowe z negocjacji i
              mediacji to absolutna nowość wypuszczająca pierwszych tak wyuczonych kandydatów
              na mediatorów, którzy dopiero zdobywają doświadczenie. Nie słyszałam też o
              kursach weekendowych (może takie są?, bo weekend to trochę mało wink
              Warto też napisać, czego nikt nie chce już pamiętać, że wg prawa KAŻDY może być
              mediatorem, kto ukończył 26 lat, ma pełnię praw obywatelskich (i umysłowych wink)i
              potrafi napisać ugodę. A, że nie będzie miał poważniejszych spraw, to już inna
              sprawa.
              Mediatorzy bardzo chcieliby zmonopolizować mediacje, które zostały wymyślone,
              jako forma pomocy OGÓLNIE dostępna. Zachęcałabym wszystkich zainteresowanych
              wgłębieniem się w temat, choćby dla własnej świadomości...
              • michszyb Pytanie do mediatorów 15.02.10, 09:45
                Czy mediacje mają jakieś swoje stadia i systematykę. Tzn chodzi mi o to czy są
                jakies kolejne etapy mediacji.
                Dlaczego pytam?
                Byłem na pierwszych mediacjach i panie mediatorki miały bardzo niewiele do
                powiedzenia. Słuchały tylko naszych stanowisk i dyskusji która zamieniła się w
                pyskówkę.
                Czy to dalej też tak będzie wyglądać?
                • mediator.org tak, są etapy 15.02.10, 10:02
                  Tak, mediacja ma swoje etapy. Jest kilka rodzajów stylów mediacji, ale każdy z
                  nich ma swoje etapy - płynne, ale ma. Całe spotkanie mediacyjne przeznaczone na
                  "odreagowanie emocji" to powiem dużo... Ale może było to bardzo potrzebne? Tak
                  czy inaczej kolejne spotkanie absolutnie nie powinno tak wyglądać. Jeśli znowu
                  'emocje' przeważą może to oznaczać, że mediatorki nie radzą sobie z "ogarnięciem
                  sytuacji" i opanowaniem stron. Mam więc nadzieję, że na kolejnym spotkaniu mile
                  Cię zaskoczą wink
              • izazdo Nie wprowadzam. Czytaj uwaznie :-) 15.02.10, 10:30
                > Izazdo, jesteś bardzo młodą osobą i może nie wiesz, ale "studia
                podyplomowe" z
                > mediacji to całkowita nowość! Już z samego faktu, o którym
                piszesz - że takie
                > skończyłaś wnioskuje, że masz ok. dwudziestu kilku lat.

                Po pierwsze: chyba zbyt daleko posunięte wnioski, bo na moim roku
                były zarówno świeżo upieczeni mgr, jak i osoby kilka lat przed
                emeryturą. Nie trzeba więc być dwudziestokilkulatkiem, zeby takie
                studia skonczyc.

                Po drugie: zauważ, że nie dyskredytuję wszystkich kursów, a jedynie
                weekendowe (dobrze, że nie korespondecyjne uncertain, ale pewnie i takie
                zaraz ktos otworzy, bo mediacja stala sie modna). Napisalam:

                "W przypadku mediatorów problem jest tym bardziej złożony, że za
                mediację biorą się ludzie, którym tylko wydaje się, że coś o niej
                wiedzą, bo zrobili kurs w weekend"

                oraz:

                "I najwazniejsze: skonczyl studia w tym kierunku, a nie kurs
                weekendowy."

                Jesli ktos zrobil szkolenie spelniajace warunki Komisji ds. ADR przy
                MS, to OK, ale niestety sporo jest samozwanczych mediatorow i efekty
                są pozniej takie, jak opisuje Mamaadama, czyli wysoce szkodliwe dla
                idei mediacji i profesjonalnych mediatorow.


                > Warto też napisać, czego nikt nie chce już pamiętać, że wg prawa
                KAŻDY może być
                > mediatorem, kto ukończył 26 lat, ma pełnię praw obywatelskich (i
                umysłowych wink)
                > i
                > potrafi napisać ugodę.


                W świetle prawa tak. W praktyce niekiedy też, bo zdarzają się
                samorodne talenty, wybitnie utalentowane w tej dziedzinie. Jeśli
                rozwodząca się para zna taką osobę, to świetnie, ale nie jest to
                profesjonalna mediacja i jeśli się nie powiedzie, to może być trudno
                namówić taką parę na profesjonalnego mediatora (który nie będzie
                namawiał obu stron do częściowego ustepstwa, jak to robią
                najczęściej mediatorzy nieprzeszkoleni w tym kierunku, ale ustali
                interesy obu stron, zadba o 3 rodzaje satysfakcji i będzie umiał
                niedopuścić do eskalacji konfliktu). Jeśli się takiego samorodnego
                talentu nie zna, trzeba skorzystać z pomocy kogoś, kto to robi
                zawodowo. Najgorzej, jeśli klient myśli, że trafił na
                profesjonalnego mediatora, a w rzeczywistości - na partacza, bo
                wtedy uważa, że mediacja to g... A problem tkwi nie w mediacji,
                tylko w niekompetencji danej osoby.
              • izazdo nie wprowadzam. Czytaj uważnie 15.02.10, 10:41

                > Izazdo, jesteś bardzo młodą osobą i może nie wiesz, ale "studia
                podyplomowe" z
                > mediacji to całkowita nowość! Już z samego faktu, o którym
                piszesz - że takie
                > skończyłaś wnioskuje, że masz ok. dwudziestu kilku lat.


                Daleko posunięte wnioski. U mnie na roku były zarówno osoby tuż po
                studiach, jak i tuż przed emeryturą. Nie jest wiec tak, ze jak ktos
                skonczyl te studia, to jest mlodziutki.

                Po drugie, zauważ że pisałam tylko o kursach weekendowych. Jeśli
                ktoś przeszedł szkolenie zgodnie ze standardami Komisji ds ADR przy
                MS, to OK, ale niestety są osoby, ktore liznęły tylko temat i
                przedstawiają się jako mediatorzy, a efekt jest taki, jak opisuje
                Mamaadama.


                > Warto też napisać, czego nikt nie chce już pamiętać, że wg prawa >
                KAŻDY może być
                > mediatorem, kto ukończył 26 lat, ma pełnię praw obywatelskich (i
                umysłowych wink)


                Oczywiscie, ale warto miec swiadomosc, ze nie jest to profesjonalna
                mediacja i jesli sie nie powiedzie, to poszukac zawodowego
                mediatora, a nie mowic, ze mediacja jest beznadziejna, bo szwagier
                prowadził i się nie udało. Podobnie jesli mediator sobie nie radzi -
                trzeba poszukać innego, a nie skreślać mediację jako taką.


                Zanim złożysz pozew rozwodowy
                • mediator.org tak, masz rację 15.02.10, 11:18
                  Mnie tylko nie podoba się mylenie pewnych pojęć. Mediator to nie zawód, coś
                  takiego nie istnieje. To swego rodzaju zajęcie, w ogromnym stopniu pasja. I
                  ważne, aby osoby wybierające się na mediację wiedziały czego mogą wymagać, czego
                  się spodziewać. A tu jest STRASZNA pustka, jeśli chodzi o tę wiedzę. Dlatego też
                  pisząc cokolwiek na temat mediacji należy to robić bardzo ściśle i rzetelnie.
                  Tak, studia podyplomowe może skończyć i emeryt, nie zmienia to jednak faktu, że
                  jest to nowość i że osoba taka dopiero zdobywa doświadczenie jako mediator.
                  A co do osób, które źle trafiły i zawiodły się na mediacji - takie będą zawsze.
                  Mediacja nie jest obligatoryjna. I wymaga pewnego wysiłku od uczestników. A to
                  nie każdemu odpowiada. To nie tak jak z prawnikiem, gdzie płacisz i wymagasz
                  (choć i tu mądry człowiek się stara wink) Za to od czerwca zeszłego roku obserwuję
                  zwiększony "ruch w temacie", co cieszy. Nie podoba mi się natomiast kurs jaki
                  obrały trzy główne centra mediacji w Polsce, które dążą do "okopania" mediacji
                  przepisami i coraz większą ilością ograniczeń. Jest to zaprzeczeniem samej idei
                  mediacji! Ale to moje prywatne zdanie smile
                  • izazdo Re: tak, masz rację 15.02.10, 12:55
                    > Mediator to nie zawód, coś takiego nie istnieje.

                    Właśnie zaczyna powstawać, bo są osoby, które na tym zarabiają.
                    Oczywiście można wyróżnić mediatorów zawodowych i mediatorów
                    chwilowych (osoby bez wykształcenia w tym kierunku, chwilowo
                    pełniące taką funkcję, niezależnie od tego, czy z zachowaniem zasad
                    mediacji, czy zupełnie wg własnego pomysłu). Skoro powstają firmy,
                    które się tym zajmują, to wg mnie można mówić o nowym zawodzie.


                    > Nie podoba mi się natomiast kurs jaki
                    > obrały trzy główne centra mediacji w Polsce, które dążą
                    do "okopania" mediacji
                    > przepisami i coraz większą ilością ograniczeń. Jest to
                    zaprzeczeniem samej idei
                    > mediacji!

                    Moim zdaniem jedynym ograniczeniem dla mediatorów, którzy chcą się
                    tym zająć profesjonalnie, powinna być znajomość zasad mediacji i
                    technik wspomagajacych rozwiazywanie konfliktow. I świadomość w
                    społeczeństwie tego, czym jest mediacja i jak powinna być
                    prowadzona, żeby nie dolać oliwy do ognia i nikogo nie zniechęcić.
                    Bo namawianie obu stron do częściowych ustępstw moim zdaniem
                    mediacją nie jest, choć z pewnością jest procedurą pojednawczą.


                    > Tak, studia podyplomowe może skończyć i emeryt, nie zmienia to
                    jednak faktu, że
                    > jest to nowość i że osoba taka dopiero zdobywa doświadczenie jako
                    mediator.

                    Ja zrobilam te studia w 2006 r., wiec 4 lata to chyba nie jest
                    dopiero zdobywanie doświadczenia, skoro mediacja w Polsce na szerszą
                    skalę datuje się od 2005 r. Oczywiscie wiesz, jakie znaczenie
                    slowa "mediacja" mam na mysli, prawda?smile Może nie jestem pionierem
                    mediacji w tym kraju, ale żółtodziobem również nie.

                    Ale wydaje mi sie, ze nasza dyskusja nie jest intersujaca dla
                    uzytkownikow tego forum.
                    • lima Re: tak, masz rację 15.02.10, 13:28
                      > > obrały trzy główne centra mediacji w Polsce, które dążą
                      > do "okopania" mediacji
                      > > przepisami i coraz większą ilością ograniczeń. Jest to
                      > zaprzeczeniem samej idei
                      > > mediacji!
                      >
                      > Moim zdaniem jedynym ograniczeniem dla mediatorów, którzy chcą się
                      > tym zająć profesjonalnie, powinna być znajomość zasad mediacji i
                      > technik wspomagajacych rozwiazywanie konfliktow.


                      Żeby wiedzieć, że ktoś takie techniki zna powinien przejść stopnie egzaminów lub
                      specjalizacji.
                      Mediator zaczyna być nowym zawodem. Jak najbardziej. I tak, jak nie każdy może
                      uczyć w szkole, nie każdy może prowadzić biuro rachunkowe, lub udzielać porad
                      adwokackich, itd
                      tak samo powinno być w przypadku profesjonalnych mediatorów.
                      Sama pełniłam funkcję "mediatorki" w przypadku znajomych, bo było takie
                      zapotrzebowania okoliczności. Ale się na mediatorkę nie mianuję ani firmy w tym
                      kierunku nie otworzę, choć teoretycznie bym mogła szybki kurs sobie zrobić i
                      ogłosić, że mam już osiągnięcia i "wykształcenie". Z historii o jakich czasem
                      słyszę, to niektóre osóby pełniące rolę profesjonalnego mediatora nie mają do
                      tego wiedzy ani praktycznych umiejętności. A w końcu jesli już osoby trafiają na
                      mediację (nie muszą się na nią zgadzać, mogą użyć do dogadania się wujka Franka
                      lub ciotki Józi) to przychodzą po konkretny produkt "wynegocjowanie stanowiska
                      zadawalającego obie strony". Jeśli mediator uważa, że jego rolą jest tylko
                      siedzenie pomiędzy skłóconymi "a wy sobie sami radźcie jak się dogadać" albo
                      traci bezstronność usiłując nakłonić do swojej wizji "dobra" w cudzej sytuacji,
                      to zwyczajnie jest kiepski.

                      • mediator.org jestem za egzaminami! 15.02.10, 19:26
                        O, i za tym bym była - za egzaminami, za wykazaniem się ilością przemediowanych
                        godzin. A nie tak jak jest teraz, że na listy wpisuje się tylko osoby, które
                        skończą kurs właśnie w tym ośrodku, nie w innym, i tylko osoby, które wprowadza
                        już członek danego ośrodka, itp, itd. Wolałabym, aby decydowała o pewnych
                        sprawach umiejętność i tylko to.
                        • izazdo Re: jestem za egzaminami! 15.02.10, 20:08
                          Ilosc przemediowanych godzin o niczym nie swiadczy, bo mozna powielac fuszerke -
                          byc swietnym marketingowcem, lapac duzo klientow i beznadziejnie schrzaniac
                          prowadzone sprawy. Ja bym byla za superwizja, jak u psychoterapeutow. Swiadczysz
                          uslugi na poziomie - dostajesz certyfikat. Wtedy klient wie za co placi. Bo
                          prawo wykonywania zawodu to chyba jednak za duzo. Zreszta, i to da sie obejsc
                          (vide "doradcy prawni").
                          • mediator.org ilość godzin jak najbardziej jest miarodajna... 15.02.10, 21:31
                            .. bo będąc nieskutecznym nie zaistniejesz, a więc tych godzin "niewymediujesz".
                            Najstarsi mediatorzy nawet podają ilość godzin, które mediowali w ciągu roku, a
                            nie ilość lat, które mediują, czy też papierków.
                            Ale dla każdego coś miłego smile
                            • izazdo Re: ilość godzin jak najbardziej jest miarodajna. 15.02.10, 21:50
                              > .. bo będąc nieskutecznym nie zaistniejesz

                              zależy jaki masz marketing.


                              > Najstarsi mediatorzy nawet podają ilość godzin, które mediowali w ciągu roku, a
                              > nie ilość lat, które mediują, czy też papierków.

                              Moim zdaniem najważniejszym parametrem jest odsetek osób, które wychodzą z
                              mediacji zadowolone i to niezależnie o tego, czy udalo sie uzyskac porozumienie.
                              Jeśli strony wychodzą usatysfakcjonowane, to mediator jest dobry. Jak już
                              pisałam: u dobrego mediatora strony beda zadowolone nawet jesli nie uzyskaly
                              porozumienia, bo zadbano o ich satysfakcje psychologiczna i proceduralna. Jesli
                              mediator jest zly, to nawet jesli osiagnely porozumienie, pozostanie
                              niezadowolenie. Ja bym wiec bardziej cenila odsetek osob, ktore uwazaja, ze
                              przystapienie do mediacji bylo dobra decyzja i ktore beda chcialy przystapic do
                              niej w przyszlosci, jesli zajdzie taka potrzeba. Ale oczywiscie mozna przyjac
                              inne parametry, np. łączną masę ciała wszystkich uczestnikow prowadzonych przez
                              siebie mediacji wink
                              • mediator.org piękne założenie tylko jak je sprawdzisz? 16.02.10, 01:02
                                Dla mnie ważne jest np. to, że gdy dzwonię do osób, które były na mediacji i
                                "sprawdzam" co z porozumieniem, okazuje się, że ok i że szybko do mnie nie
                                wrócą. Tak więc widzisz chęć wzięcia udziału ponownie w mediacji może być
                                myląca, bo daje znać, że coś jeszcze nie tak zostało "wymediowane". Bardzo
                                zadowolona z mediacji może wyjść strona, której udało się mediację zepsuć i
                                zagrać na nosie .Na pewno będzie chciała skorzystać znowu, dla podreperowania
                                swego ego i chętnie na mediacje wróciwink A bardzo niezadowolona strona, która
                                uświadomiła sobie, że jednak robiła źle i została przekonana do zmiany strategii
                                i ugody innej niż ją sobie wyobrażała przychodząc na mediację. Taki więc bywa
                                różnie...
                                Jak na razie doświadczeni mediatorzy, jednak, skuteczność oceniają ilością
                                mediacji (godzin). I na tej podstawie np. możesz się ubiegać o wpis na listę
                                itp. w pewnych centrach.
                                • izazdo Re: piękne założenie tylko jak je sprawdzisz? 16.02.10, 09:30

                                  > Dla mnie ważne jest np. to, że gdy dzwonię do osób, które były na
                                  mediacji i
                                  > "sprawdzam" co z porozumieniem, okazuje się, że ok i że szybko do
                                  mnie nie
                                  > wrócą. Tak więc widzisz chęć wzięcia udziału ponownie w mediacji >
                                  może być
                                  > myląca, bo daje znać, że coś jeszcze nie tak
                                  zostało "wymediowane".


                                  Może nieprecyzyjnie sie wyrazilam, ale chodzilo mi o chec wziecia
                                  udzialu mediacji w innym sporze.

                                  > Bardzo
                                  > zadowolona z mediacji może wyjść strona, której udało się mediację
                                  zepsuć i
                                  > zagrać na nosie .Na pewno będzie chciała skorzystać znowu, dla
                                  podreperowania
                                  > swego ego i chętnie na mediacje wróciwink

                                  Rzeczywiscie, ale wtedy trudno mowic o satysfakcji drugiej strony.
                                  Trzeba by wiec liczyc odsetek zadowolonych par.


                                  > A bardzo niezadowolona strona, która
                                  > uświadomiła sobie, że jednak robiła źle i została przekonana do
                                  zmiany strategi
                                  > i
                                  > i ugody innej niż ją sobie wyobrażała przychodząc na mediację.


                                  Jesli strona zostala przekonana do strategii, z ktorej jest
                                  niezadowolona, to porozumienie nie bedzie trwale i mediacja nie byla
                                  dobra.
                                  Mediacja jest wtedy dobra, kiedy obie strony uważają, że dostały ten
                                  większy kawałek tortu, nawet jesli podzial jest inny niz poczatkowo
                                  zakladaly.
                    • mediator.org fakty o mediacji 15.02.10, 19:49
                      Zastanawia mnie skąd ta data - 2005 rok???
                      Mediacja w Polsce jest od kilkunastu lat i nie wiem czemu te poprzednie lata
                      mają iść w zapomnienie, skoro tylko dzięki wysiłkom w tamtych latach i osobom,
                      które wprowadzały wówczas mediację mogę robić to, co robię i mieć z tego tak
                      dużo satysfakcji.
                      myślę, że dyskusja jest interesująca, bo przybliża coraz bardziej informacje o
                      mediacji.
                      • izazdo Re: fakty o mediacji 15.02.10, 20:32
                        Po pierwsze: 28.07.2005 r. - nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego (weszła
                        w życie 10.12.2005.). Po drugie - w którymś z archiwalnych numerów Mediatora
                        widziałam dane statystyczne - ilość spraw kierowanych do mediacji przez sądy w
                        poszczególnych latach. Dokładnych danych liczbowych nie pamiętam, ale pamiętam
                        jak wyglądała krzywa. Nie twierdzę, że przed 2005 r. mediacji w Polsce nie było.
                        Twierdzę, że wcześniej jej znaczenie było nieporównywalnie mniejsze niż obecnie
                        i że zainteresowanie mediacją oraz obecność tego tematu w mediach (co przekłada
                        się na wiedzę społeczeństwa) zaczęły się od 2005 r. Poszukaj, ile w necie można
                        znaleźć informacji na temat mediacji do 2004 r. A jak czegoś nie ma w googlu, to
                        dla ludzi nie istnieje.
                        • mediator.org dla ludzi nie istnieje... 15.02.10, 21:04
                          ... co nie znaczy, że nie należy mówić, pisać prawdy. Mediacja w Polsce istnieje
                          od lat 90-tych. Bardzo oburzeni byliby wszyscy, którzy o nią wówczas walczyli,
                          gdyby zapomnieć o prawdziwych początkach. A prawo będzie się zmieniało jeszcze
                          nie raz. Choćby przykład z zeszłego roku z czerwca.
                          • izazdo proszę, czytaj uwaznie to, co napisałam 15.02.10, 21:15
                            > Mediacja w Polsce istniej
                            > e
                            > od lat 90-tych.

                            Nigdzie nie napisałam, że wymyślono ją albo importowano w 2005 r.
                            Napisałam "mediacja w Polsce na szerszą skalę datuje się od 2005 r."
                    • wiosenka.pl ustępstwa 16.02.10, 19:46
                      izazdo napisała:
                      > Bo namawianie obu stron do częściowych ustępstw moim zdaniem
                      > mediacją nie jest, choć z pewnością jest procedurą pojednawczą.

                      Namawianie może i - nie. Ale uświadomienie stronom/naprowadzenie, aby sami
                      doszli do takich wniosków - jak najbardziej.

                      Bo jak osiągnąć porozumienie (a o to w mediacji chodzi), bez poczucia
                      przegranej, jeśli samemu nie dojdzie się do wniosku, że bez ustępstw stoimy
                      dalej w miejscu?


                    • izazdo wypis z dyplomu 16.02.10, 20:27
                      Pewnie to i tak nikogo nie interesuje, ale mediator.org zapytala mnie o ilosc
                      godzin, wiec podaje:

                      wybrane zagadnienia z psychologii spolecznej: 24 godziny
                      konflikt - analiza przebiegu i sposoby rozwiazywania - 32 godziny
                      Negocjacje i mediacje - analiza doswiadczen praktycznych - 16 godzin
                      Negocjacje i mediacje w polskim prawie cywilnym i karnym - 6 godzin
                      Techniki prowadzenia negocjacji i mediacji - 60 godzin
                      Negocjacje w sytuacjach kryzysowych - 12 godzin

                      Skan obu stron swiadectwa znajdzie sie wkrotce na mojej nowej stronie
                      internetowej Kancelariamediatora Obecnie webmaster pracuje nad nową szatą graficzną, bo obecna jest
                      dość zgrzebna.

                      Mediator.org zwróciła mi również (i słusznie) uwagę na privie, że skoro studia
                      zaczęłam w roku 2006, a ukończyłam w 2007, to nie powinnam pisać, że je
                      "zrobiłam" w 2006 r., bo to sugeruje, że ukończyłam je w 2006. Jeśli ktoś poczuł
                      się wprowadzony w błąd, to przepraszam. Mój życiorys można bez trudu znaleźć na
                      goldenline (w tym daty ramowe edukacji), więc jeśli kogoś bardziej interesuje
                      moja skromna osoba (nie sądzę), to wrzucając moje nazwisko w google można
                      poczytać więcej (glownie pod pierwszym czlonem).

                      To tak tytułem wyjaśnienia.
                      • kasiamasia I tak nie wygrasz z mediator.org 16.02.10, 20:48
                        izazdo napisała:

                        > Pewnie to i tak nikogo nie interesuje, ale mediator.org zapytala
                        mnie o ilosc
                        >
                        izydo czegokolwiek nie napiszesz i tak bedzies wiedziala mniej i
                        bedziesz mniej odoswiadczona mediator.org .
                        Dyskusja z cieplefuterko i mediator.org skonczyla sie wyzwaniem jej
                        od trolli.
                        Mam tylko nadzieje ze mediator.org ma troche wiecej ciepliwosci i
                        profesjonalizmu w zyciu codziennym (niz tutaj w tej dyskusji)

                        mediator.org napisala w jednym z postow ze juz ma 3 lata
                        doswiadczenia w mediacjach i cytuje ja "zasluzyla sobie"
                        na zlecenia w sadzie.
                        Z przygotowania formalnego cytuje za -
                        cieplefuterko napisała wczoraj:
                        > Prosze to Ty nie wprowadzaj ludzi w blad do mediator.org na jej
                        oswiadczenie o kursach weekendowych:
                        >
                        > > na mediatorów, którzy dopiero zdobywają doświadczenie. Nie
                        słyszałam też
                        > o
                        > > kursach weekendowych (może takie są?, bo weekend to trochę
                        mało wink

                        > mediator.org to z twojej wlanej strony internetowej:
                        > >Odbyłam szkolenia z zakresu mediacji rodzinnej podstawowe oraz
                        > >zaawansowane i doskonalące w Centrum Mediacji Partners Polska w
                        > >Warszawie.
                        >
                        > A to sa informacje na temat wlasnie trwajacego szkolkenia:
                        > w Centrum Mediacji Partners Polska w Warszawie
                        > (to chyba tam sie szkolilas).
                        > Termin i miejsce
                        > Szkolenie podstawowe - 40 godzin zegarowych
                        > sesja I: 4-6 lutego 2010 (czwartek-sobota)
                        > sesja II: 18-20 lutego 2010 (czwartek-sobota)
                        > Szkolenie zaawansowane/doskonalące - 40 godzin zegarowych
                        > sesja I: 5-7 marca 2010 (piątek – niedziela)
                        > sesja II: 19-21 marca 2010 (piątek – niedziela)
                        > Szkolenia odbywają się w Warszawie.


                        > ale wyglada ze za 1850 zl i 4 weekendy (i w 2 miesiace)
                        > mozna posiasc "profesjonalna" wiedze mediatora.
                      • sbelatka Re: wypis z dyplomu 16.02.10, 22:18
                        no i?

                        czy Twoim zdaniem to co przedstawiłas to zdecydowanie więcej szkolenia
                        dotyczącego MEDIAXCJI niż 80 godzin mediator?

                        bo moja matematyka mówi mi, ze nie...

                        a chyba nie wszystko jedno czy uczysz sie mediować czy negocjować?
                        hę?


                        no i mialas osbie juz odpuścić..
                        • izazdo Re: wypis z dyplomu 17.02.10, 09:07
                          sbelatko,

                          > czy Twoim zdaniem to co przedstawiłas to zdecydowanie więcej
                          szkolenia
                          > dotyczącego MEDIAXCJI niż 80 godzin mediator?

                          Tak. Ale zeby to zrozumiec, trzeba wiedziec, czym naprawdę są
                          negocjacje. Odnoszę wrażenie, ze podobnie jak mediator.org
                          utozsamiasz je ze szkoleniem z wdeptywania drugiej strony w ziemię i
                          wydzierania jej z gardła tego, co sie chce miec. Tymczasem
                          negocjacje to nie jest cos calkowicie odmiennego od mediacji. Jak
                          juz wspomnialam - po pierwsze: mediator jest nauczycielem negocjacji
                          problemowych dla stron (a więc musi wiedzieć, na czym polegają
                          negocjacje problemowe, żeby ich kogoś uczyć) i pomaga stronom w
                          prowadzeniu tych negocjacji. Po drugie, jeśli zna taktyki
                          manipulacyjne (ciemny podzbiór negocjacji pozycyjnych), to będzie
                          potrafił ochronić stronę, która ich nie zna i równoważyć siły, co
                          przecież jest jego zadaniem. Po trzecie, cale bloki tematyczne jak
                          analiza konfliktu, psychologia spoleczna, opanowywanie emocji,
                          rozladowywanie napiecia, praca nad BATNA i WATNA (niezaleznie od
                          tego, czy z pozycji negocjatora czy mediatora) sa identyczne. Gdyby
                          moje studia nazywaly sie "mediacje i rachunkowosc" albo "mediacje i
                          zdobienie paznokci", to mialybyscie racje, ale szkolenie i z
                          negocjacji, i z mediacji daje efekt synergistyczny.

                          Przyjmijmy nawet, że na moich studiach było po 75 godzin jednego i
                          drugiego, skoro nie potrafię dokładnie udowodnić proporcji
                          godzinowych. Ale to, co napisałam powyzej, dowodzi, że w czasie 80
                          godzin szkolenia z mediacji zdobywa się mniej umiejętności
                          przydatnych podczas mediacji niż podczas 80 godzin szkolenia z
                          mediacji poprzedzonego 80 godzinami szkolenia z negocjacji.

                          Napisałam, że 80 godzin to "trochę mało", co nie znaczy, że ZA MALO
                          (o czym zreszta tez juz pisalam), bo wg mnie kryterium oceny
                          mediatora powinna byc satysfakcja obu stron po zakonczeniu mediacji
                          (o czym już wielokrotnie pisałam). Piszac o kursach weekendowych
                          miałam na myśli szkolenia 2-dniowe, co jasno okreslilam - nie
                          rozumiem, dlaczego mediator.org poczula sie wywolana do tablicy, tym
                          bardziej, ze podkreslalam rowniez znaczenie ustawicznego ksztalcenia
                          sie na wlasna reke po zakonczeniu formalnej edukacji.
              • cieplefuterko Re: nie wprowadzaj ludzi w błąd...?????? 15.02.10, 15:53
                Prosze to Ty nie wprowadzaj ludzi w blad:

                > na mediatorów, którzy dopiero zdobywają doświadczenie. Nie słyszałam też o
                > kursach weekendowych (może takie są?, bo weekend to trochę mało wink

                mediator.org to z twojej wlanej strony internetowej:
                >Odbyłam szkolenia z zakresu mediacji rodzinnej podstawowe oraz
                >zaawansowane i doskonalące w Centrum Mediacji Partners Polska w
                >Warszawie.

                A to sa informacje na temat wlasnie trwajacego szkolkenia:
                w Centrum Mediacji Partners Polska w Warszawie
                (to chyba tam sie szkolilas).
                Termin i miejsce
                Szkolenie podstawowe - 40 godzin zegarowych
                sesja I: 4-6 lutego 2010 (czwartek-sobota)
                sesja II: 18-20 lutego 2010 (czwartek-sobota)
                Szkolenie zaawansowane/doskonalące - 40 godzin zegarowych
                sesja I: 5-7 marca 2010 (piątek – niedziela)
                sesja II: 19-21 marca 2010 (piątek – niedziela)
                Szkolenia odbywają się w Warszawie.

                Wiem ze jestem malo-inteligentna
                ale wyglada ze za 1850 zl i 4 weekendy (i w 2 miesiace)
                mozna posiasc "profesjonalna" wiedze mediatora.
                I juz od tego momentu wiemy ze Ty wiesz wszystko lepiej.
                • mediator.org moge tylko odpowiadać za siebie... 15.02.10, 19:24
                  ... nie wiem jak jest teraz, mnie to zajęło trochę więcej.
                  Kurs weekendowy - chodzi o jeden weekend i temu mówimy NIE.
                  Większość kursów dla mediatorów odbywa się w weekendy, tyle, że nie jeden.
                  Do tego dochodzi staż, o czym już nie przeczytasz.
                  Tak, wiem, że dla laika to szok, że tak właśnie zostaje się
                  9a raczej zdobywa wiedzę)mediatorem, ale tak po prostu jest.
                  Problem w tym, że z osób, które kończą kurs zaledwie kilka rzeczywiście zostaje
                  mediatorami. Tak więc sam kurs niczego nie rozwiązuje.
                  "ale wyglada ze za 1850 zl i 4 weekendy (i w 2 miesiace)
                  > mozna posiasc "profesjonalna" wiedze mediatora." - tak wiedzę możesz posiąść,
                  ale wiedza to dopiero wstęp... do którego zresztą gorąco zapraszam. Nie byłoby
                  tylu nieporozumień.
                  • ulkar Re: moge tylko odpowiadać za siebie... 15.02.10, 20:39
                    Oj, w 2x40 godzin to faktycznie mozna posiąść wiedzę smile Nawet
                    wyszkolenie jakie takie fryzjerki, czy szewca wymaga więcej zajęć
                    teoretycznych. A prowadzenie mediacji wydaje mi się znacznie
                    trudniejsze niż obcinanie włosów.
                    • izazdo Re: moge tylko odpowiadać za siebie... 15.02.10, 20:53
                      > Oj, w 2x40 godzin to faktycznie mozna posiąść wiedzę smile Nawet
                      > wyszkolenie jakie takie fryzjerki, czy szewca wymaga więcej zajęć
                      > teoretycznych. A prowadzenie mediacji wydaje mi się znacznie
                      > trudniejsze niż obcinanie włosów.

                      Moim zdaniem 80 godzin to troche malo, ale nalezy pamietac, ze ksztalcenie
                      szewca czy fryzjerki to nauka rzemiosla. Studia podyplomowe - jak to studia -
                      zakładają studiowanie, czyli samodzielne zdobywanie wiedzy w danym kierunku (jak
                      jest na kursach nie wiem, ale zakladam, ze podobnie). Do tego trzeba doliczyc
                      czas poswiecony na pisanie pracy dyplomowej, o ile szkolenie czyms takim sie
                      konczy (moje sie konczylo). Mi to zabralo miesiac od rana do wieczora (czytanie
                      literatury, opracowywanie tematu, samo klepanie w klawiature - wszystko razem, a
                      wiec dodatkowo ok. 300 godzin), czyli tyle samo, ile pisanie pracy licencjackiej
                      (studia miałam dwustopniowe, licencjat plus magisterium). Objetosc tez podobna
                      do pracy licencjackiej. Plus to, o czym pisze mediator.org, czyli doświadczenie
                      zawodowe oraz kształcenie się na własną rękę (czytanie literatury fachowej,
                      śledzenie nowinek w branży, dokształcanie z psychologii itp. itd.).
                      • cieplefuterko Re: moge tylko odpowiadać za siebie... 15.02.10, 21:08
                        Prosze izazdo nie musisz sie bronic.
                        z tego co pisalas wynika ze oprocz swoich studiow podyplomowych
                        skonczylas takze psychologie i w pelni rozumiesz
                        jaka powinna byc rola mediatora.
                        Zdobywasz swoje doswiadczenia od 2006 roku.
                        I brzmi to tak ze ciagle sie uczysz, szkolisz, czytasz.
                        Jezeli potrzebowalabym mediatora, mialabym nadzieje na trafienia na takiego jak ty.
                        • izazdo Re: moge tylko odpowiadać za siebie... 15.02.10, 21:28
                          Cieplefuterko, nie jestem psychologiem, nie wiem, z czego to wywnioskowalas?
                          Moze niejasno sie gdzies wyrazilam? Nie jestem również prawnikiem, skończyłam
                          biologię na UW, ale psychologia zawsze była moją pasją i dokształcam się na
                          własną rękę (przyznam, że znajomość biologicznych mechanizmów zachowania i
                          neurobiologii bardzo się w tym fachu przydaje). Ponadto pracuję jako redaktor w
                          wydawnictwie medycznym, redaguje publikacje z różnych dziedzin medycyny, także z
                          psychiatrii - to tez się przydaje. Trzeba się dokształcać, bo kto się nie uczy,
                          ten się cofa. To dotyczy każdej branży w zasadzie, ale tu opowiedzialność jest
                          szczególna.

                          > Jezeli potrzebowalabym mediatora, mialabym nadzieje na trafienia na takiego jak
                          > ty.

                          Dziękuję, miło mi to słyszeć smile Jest wielu mediatorów godnych zaufania.
                          Najważniejsze, żeby sie nie zrazac do mediacji, jesli jakis mediator zawiedzie,
                          tylko poszukac innego.
                          • mediator.org nic nie szkodzi 15.02.10, 21:38
                            ważne, że cieplefuterko zadowolone smile
                            • wiosenka.pl mediator.org 16.02.10, 19:53
                              mediator.org napisała:

                              > ważne, że cieplefuterko zadowolone smile

                              Pomijając twoją wiedzę i doświadczenie (lepiej nie wyrokować przez internet)
                              zauważyłam pewną zgryźliwość w niejednej wypowiedzi na forum. Czy tak samo
                              zachowujesz się w realu? Czy też odreagowywujesz stres po mediacjach z klientami?
                      • ulkar Re: moge tylko odpowiadać za siebie... 15.02.10, 21:54
                        Studia podyplomowe to co namniej 150 godzin (minimum okreslone przez
                        ministerstwo nauki i szk. wyż.) więc jeśli masz dyplom takich
                        studiów to musiałaś miec minimum tyle zajęć, a to cos innego niż
                        2x40 (maksymalnie, bo może być jak przeczytałam wyżej 1x40) niż
                        kursy.
                      • mediator.org ile godzin mediacji? 16.02.10, 00:34
                        "Moim zdaniem 80 godzin to troche malo" napisała iza. A ja mam pytanie, znowu z
                        tych konkretnych - u Ciebie to były mediacje i NEGOCJACJE. Ile godzin było
                        przeznaczonych na samą mediację? Nie ośmieliłabym się pisać, że ktoś szkolił się
                        "troche mało", bo - nie znając JAK się coś odbywa,na jakim poziomie, kto
                        prowadzi nie byłabym w stanie wydać osądu - mało to czy dużo czy w sam raz.
                        Ale widać młodość jest odważna smile
                    • mediator.org jacy to zdolni ludzie ci mediatorzy :) 15.02.10, 21:10
                      No popatrz, to mediatorzy, którzy mediują i dostają sprawy z Sądów (czytaj są
                      skuteczni) to bardzo zdolni ludzie, skoro radzą sobie nawet z tak małą ilością
                      "wyuczonych" godzin wink
                      No przepraszam, znowu nie okazałam należytej pokory i skromności, za co mi się
                      obrywa.
                      • cieplefuterko moze niektorzy to zdolni ludzie 15.02.10, 21:45
                        W przypadku i tak zapchanych sadow pozycja mediatora
                        jest potrzebna by zwiekszyc przepustowosc sadow.
                        I powinno to tez zmiejszyc ilosc pracy sedziego.
                        Z zalozenia powinno byc to takze tansze dla spierajacych sie.
                        Przeciez ludzie sperajacy sie, rozumieja ze lepiej wygladaja w oczach sedziego,
                        jezeli beda probowali pojsc na mediacje.
                        I tu zaczyna sie do kogo takich ludzi wyslac na mediacje.....
                        W mniejszych miejscowosciach czesto nie ma wielkiego wyboru psychologow,
                        mediatorow, prawnikow....
                        Prosze znajdz dobrego/doswiadczonego psychologa dzieciecego w 10-20to tysiecznym
                        miescie.
                        Ale przeciez wystarczy zrobic "szkolenie", znac odpowiednich ludzi
                        i juz mozna dostawac "zlecenia" z sadu.
                        Jest duza szansa ze konkurencja w profesji mediatora wyeliminuje z rynku tych
                        gorszych.
                        Droga mediator.org
                        > No przepraszam, znowu nie okazałam należytej pokory i skromności,
                        >>za co mi się obrywa.
                        Ja tez przepraszam bo kazde zapytanie (od roznych ludzi na tym forum)
                        o szczegoly, literature zbywasz dyskusja jaka to jestes dobra w swojej profesji
                        i nic poza tym.
                        Oswiec Nas prosze (bo jestes tutaj taka aktywna) literatura na temat opieki
                        naprzemiennej a potem zapytamy Cie o pomoc i rade w innych spornych sprawach.
                        W koncu jezeli ludzie czesto blagaja "majkel01" o informacje prawne
                        (i z tego co czytam robi to bardzo rzetelnie).
                        mediator.org bardzo wielu ludzi, z tutaj zagladajacych chetnie by skorzystalo z
                        madrej rady bezstronnego mediatora
                        • mediator.org Re: moze niektorzy to zdolni ludzie 15.02.10, 22:08
                          Widzisz cieplefuterko, ale ja żebym nie wiem co zrobił, to będę "tą złą" dla
                          kilku pań. dałam się wciągnąć w dyskusję myśląc, że coś to może wyjaśni, ale im
                          dalej idę (piszę), tym więcej napaści, tym więcej trzeba wyjaśniać, tłumaczyć się?!
                          teraz też:"W przypadku i tak zapchanych sadow pozycja mediatora
                          > jest potrzebna by zwiekszyc przepustowosc sadow.
                          > I powinno to tez zmiejszyc ilosc pracy sedziego.
                          > Z zalozenia powinno byc to takze tansze dla spierajacych sie.
                          > Przeciez ludzie sperajacy sie, rozumieja ze lepiej wygladaja w oczach sedziego,
                          > jezeli beda probowali pojsc na mediacje.
                          > I tu zaczyna sie do kogo takich ludzi wyslac na mediacje.....
                          > W mniejszych miejscowosciach czesto nie ma wielkiego wyboru psychologow,
                          > mediatorow, prawnikow....
                          > Prosze znajdz dobrego/doswiadczonego psychologa dzieciecego w 10-20to tysieczny
                          > m
                          > miescie.
                          > Ale przeciez wystarczy zrobic "szkolenie", znac odpowiednich ludzi
                          > i juz mozna dostawac "zlecenia" z sadu. "
                          Już jednej pani pisałam, ( bo JEDNA chciała literaturę o mediacji a nie RÓŻNE
                          osoby jak piszesz!!!)że chętnie podam literaturę, ale na mailu, bo tu i tak (jak
                          dla mnie!) za dużo się moich wypowiedzi zrobiło. Pani ta nie odezwała się
                          jednak... Wystarczyło jej, że pokrzyczała na forum. Ty teraz robisz podobnie. A
                          ja mam grzecznie dać się sprowokować.
                          Nie wiem czemu ta napaść, sarkazm, poniżające teksty!? Mam teraz wyjaśniać, że
                          mediuję także w Warszawie, gdzie się wychowałam?! Że nie mam znajomości?! Że
                          cenię swoje wykształcenie?! Że kocham to co robię?! Mam się kajać, że mi się
                          udaje?! Sama się oświeć drogie cieplefuterko, bo co ja napiszę to nie tak, to
                          źle, to za ostro, to tylko powód do nowych napaści. Kursik jakiś, w jakimś
                          zapchanym Sądzie sobie mediuje i się głupia cieszy.
                          Przejadło mi się, przepraszam. Znajdź sobie inną ofiarę. Za bardzo cenię swój
                          czas, aby tracić go na przepychanki ku twojej radości.
                      • wiosenka.pl Re: jacy to zdolni ludzie ci mediatorzy :) 16.02.10, 19:57
                        > No popatrz, to mediatorzy, którzy mediują i dostają sprawy z Sądów (czytaj są
                        > skuteczni)

                        Nie rozbrajaj mnie. Stawiasz znak równości pomiędzy zelceniem z sądu a
                        skutecznością?
                    • cieplefuterko tylko sie tak nie ekcytuj 15.02.10, 21:16
                      > Oj, w 2x40 godzin to faktycznie mozna posiąść wiedzę smile Nawet
                      > wyszkolenie jakie takie fryzjerki, czy szewca wymaga więcej zajęć
                      > teoretycznych. A prowadzenie mediacji wydaje mi się znacznie
                      > trudniejsze niż obcinanie włosów.

                      ulkar:
                      tylko sie tak nie ekcytuj, bo jak wszedlbys na strone "fachowcow od szkolenia"
                      to bys sie dowiedzial
                      ze jest to "intensywne szkolenie" podzielone z trenowaniem mediacji
                      w obecnosci "opiekuna szkolenia" plus dostaje sie materialy
                      "propagandowo-szkoleniowe"
                      (zawsze mozna je potem skopiowac i przedstawic jak swoje na stronie
                      internetowej).....
                      Czyli z tych 2X40 godzin nauki jest to moze polowa lub mniej
                      plus mala praktyka w warunkach pozorowanych.
                      I juz "produkujemy" w pelni profesjonalnego mediatora.
                      Wielu z nich nie ma zadnego innego przygotowania formalnego:
                      nie musisz byc psychologiem, pedagogiem lub innym "wyksztalciuchem".
                      Bo przeciez szkolenie (2X40) i chec szczera zrobi z Ciebie
                      profesjonalnego mediatora!
                      • mediator.org to tak mało... 15.02.10, 21:47
                        ... a drogie panie mają tyle zastrzeżeń, tyle uwag, spostrzeżeń.
                        Nic prostszego jak przetrzeć szlaki, zapisać się na "kursik" - poznać od środka
                        intensywność lub jej brak, ocenić materiały, ich zawartość. Poznać przemiłego
                        "opiekuna". Sama radość smile))
                        Ten "kursik" czy inny, przecież to takie proste, żeby nie napisać prostackie wink)
                        Trzeba tylko chcieć. I wtedy oceniać...
                  • izazdo Re: moge tylko odpowiadać za siebie... 15.02.10, 20:42
                    Tak, oczywiscie nie chodzi o dni tygodnia, w ktore odbywaja sie zajecia, ale o
                    ilosc godzin. W moim przypadku bylo to 150 godzin, rozlozone na rok (na stronie
                    pisza o pol roku, ale w praktyce zajecia mielismy od pazdziernika do maja albo
                    czerwca, a wiec caly rok akademicki).
                    Najwazniejsze, aby szkolenie spelnialo standardy Rady ds ADR. I zeby mediator
                    nie zakonczyl edukacji na formalnym szkoleniu czy studiach, tylko dokształcał
                    się dalej na własną rękę.
                    • limonka69 Re: moge tylko odpowiadać za siebie... 15.02.10, 20:51
                      Wydaje mi sie że z tym niestety jest problem ale prawie w każdym
                      zawodzie. często nie mamy czasu na pogłębianie wiedzy we własnym
                      zakresie a niestety szkoła czy kursy nie przekażą nam pełnej wiedzy
                      tylko fragmentarycznie cóż ja niestety bardzo ubolewam że
                      naprawdę "dobre" opracowania są anglojęzyczne i nie wszystkim chce
                      sie z nimi zapoznać
                    • mediator.org ile godzin samej mediacji 16.02.10, 00:51
                      "Moim zdaniem 80 godzin to troche malo" napisała iza. A ja mam pytanie, znowu z
                      tych konkretnych - u Ciebie to były mediacje i NEGOCJACJE. Ile godzin było
                      przeznaczonych na samą mediację? Jeśli połowa na negocjacje to wychodzi mniej
                      niż na zwykłym kursie...Nie ośmieliłabym się pisać, że ktoś szkolił się "troche
                      mało", bo - nie znając JAK się coś odbywa,na jakim poziomie, kto prowadzi nie
                      byłabym w stanie wydać osądu - mało to czy dużo czy w sam raz.
                      Ale widać młodość jest odważna smile
                      • izazdo Re: ile godzin samej mediacji 16.02.10, 09:14
                        > "Moim zdaniem 80 godzin to troche malo" napisała iza. A ja mam
                        pytanie, znowu z
                        > tych konkretnych - u Ciebie to były mediacje i NEGOCJACJE. Ile
                        godzin było
                        > przeznaczonych na samą mediację? Jeśli połowa na negocjacje to
                        wychodzi mniej
                        > niż na zwykłym kursie...

                        Nie pamiętam, ile to dokładnie było godzin, na świadectwie mam to
                        rozpisane przedmiotami. Z tego, co pamiętam, negocjacje stanowiły
                        mniejszą część, to po pierwsze. Po drugie, zdobywanie wiedzy z
                        negocjacji nie wyklucza jednoczesnego kształcenia się w tym czasie z
                        mediacji, ponieważ mediacja to wspomaganie negocjacji stron, a
                        znajomosc technik negocjacyjnych jest dla mediatora moim zdaniem
                        niezbedna. Tak wiec nie mozna powiedziec, ze jesli - powiedzmy - 2/3
                        z tych 150 godzin stanowily mediacje, to jest to tyle samo, co kurs
                        2 x 50 godzin. Godzinowo tak, ale pod względem zakresu materiału
                        nie. Po trzecie: może Ty zrobiłaś dwa etapy kursu - nie wiem, ale
                        jeśli ktoś zrobił tylko 40 godzin (a nie wierzę, żeby całość to były
                        zajęcia praktyczne, więc na pewno nie oznacza to 40 godzin
                        mediacji), to moim zdaniem odpowiedzialnosc w tym zawodzie jest zbyt
                        wielka, zeby móc mówić, że jest się po takim szkoleniu zawodowym
                        mediatorem.


                        > Nie ośmieliłabym się pisać, że ktoś szkolił się "troche
                        > mało", bo - nie znając JAK się coś odbywa,na jakim poziomie, kto >
                        prowadzi nie
                        > byłabym w stanie wydać osądu - mało to czy dużo czy w sam raz.

                        Jeszcze raz podkreślam, że wg mnie najważniejszym kryterium oceny
                        mediatora jest to, czy strony wychodzą z mediacji usatysfakcjonowane
                        (niezależnie od uzyskania porozumienia), a nie ile godzin się
                        kształcił czy przemediował. Pisząc "trochę mało" nie napisałam "za
                        mało" ani "niewystarczająco do prowadzenia mediacji". Napisałam
                        także, że jest istotne, czy szkolenie spełnia określone standardy.
        • kasiamasia mediacje - nareszcie sensownie 14.02.10, 23:27
          Dziekuje za post.
          Brzmi on dla mnie w taki sposob
          ja zawsze wyobrazalam sobie mediacje.
    • mediator.org trolle :))) 15.02.10, 22:17
      No tak, zdaje się, że sobie pogadałam z trollami smile)Limonka, cieplefuterko,
      dopiero teraz sprawdziłam w wyszukiwarce - świeżutkie nicki smile)))
      I ja się dałam wciągnąć...
      Tylko dowód, jak bardzo wierzę w normalność.
      Pozdrawiam trolliki smile))))
      • sbelatka rzeknę tak 15.02.10, 23:00
        nie skończyłam studiów podyplomowych z mediacji
        ale innych, niech policzę, ze 6...

        i skończyłam - co prawda nie w wekendy - ale chyba 80 , może 90 godz.
        kurs mdiacji

        więc spodziewam się, ze mam wystarczająco duże osobiste doświadczenie
        żeby sie wypowiedziec na temat zdobywania kwalifikacji

        nie kawestionując Twoich Izo studiów podyplomowych, bo MOZE sa akurat
        jakimś zacnym wyjątkiem - stwiedzam, ze jesli szukam dokumentu
        potwierdzającego jakąs moją kompetencję - ide na studia podyplomowe..;
        najczęsciej żenada - nawet na zacnym UJ, wydział psychologia.. znane
        nazwiska i w ogole szał ciał..
        efekt - że-na-da..
        o innych uczelniach, mniej prestiżowych - nawet nie wspominam...

        może naprawde są bardzo świetne - nie mówię nie...
        żeby nie było, ze zakładam, ze nigdzie i nic..

        natomiast jesli chce zdobywac praktyczne umiejetności - poruszam sie w
        obszarze pracy z ludźmismile - zawsze szukam szkoleń, treningów, projektów
        i takich tam...

        tutaj - w 9 na 10 przypadków czegoś się naprawdę uczę..

        od razu rozwiewam wątpliowści - nie mediuję
        za pieniądze jakie płacą za mediacje sądy - biorąc pod uwagę konieczne
        zaangażowanie, czas jaki mediacjom trzeba poświęcić - nie chciałoby mi
        się wyjśc z domu

        czymogłam się nauczyć mediacji w czasie mojego - bardzo intensywnego -
        szkolenia..?
        prawie tak
        rozumiemprzez to,ze gdybym bezpośrednio po szkoleniu zaczęła mediować -
        moglabym byc dobra

        najgorszą - BEZNADZIEJNĄ - osobą w naszej grupie była psycholog;
        właściwie obsewrując jej dzialania podejmowane w ramach ćwiczeń powinnam
        donieśc na nią.. tylko gdzie?

        kończysz psychologie - i jestes psychologiem...

        wracając do sposbu zdobycia umiejętności - JA wybrałabym kogoś kto się
        szkoli w systemie "weekendowym"..

        głównie z tego powodu, ze w czasie studiów podyplomowych wszytsko
        sprowadza sie dp teoretycznych rozważań o...
        może być o mediacji...
        % zwartośc "ćwiczeń" w tych szumnie wyliczonych 150 godzinach - moglaby
        być nie zauważona gołym okiem

        ale może to były jakieś niebywale odmiennie skonstruowane studia
        podyplomowe..
        w co - jakby - wątpię...

        bo trzeba przeciez zaliczyć prawo pracy, elementytego, śmego, historię
        mediacji i 100 innych rzeczy

        co ja zreszta bede gadać..
        • foxi-em Re: rzeknę tak 16.02.10, 00:36
          Witam, mam kilka pytań i proszę o odpowiedzi.
          Czy na mediacje kieruje sędzia gdy sprawa rozwodowa juz się toczy?
          czy może sami małżonkowie jeszcze przed złożeniem pozwu mogą
          skorzystać z mediacji?
          Czy mamy wpływ na wybór mediatora? czy sędzia wskazuje konkretne
          nazwisko?
          Drugie pytanie zadaję ponieważ moja siostra jest chwilę przed
          rozwodem, a w moim mieście jedna z mediatorek zajmująca się sprawami
          rodzinnymi miała romans z mężem mojej koleżanki. Była bardzo
          złośliwa dla niej, wydzwaniała, pisała przykre maile itp. Podczas
          spotkania (żona - kochanka) śmiała jej się w twarz. Ogólnie można
          powiedzieć, że jej moralność pozostawia wiele do życzenia.
          • mediator.org odpowiedzi 16.02.10, 01:12
            Można zgłosić się na mediację przed rozwodem i ustalić na mediacji wszelkie
            kwestie sporne. Z gotowym porozumieniem iść do Sądu i to bardzo przyspiesza
            sprawę. Oczywiście nie rozwiedziesz się na mediacji smile to chyba jasne? Mamy
            wpływ na wybór mediatora, gdy na mediację kieruje Sąd (piszę o tym na stronie w
            rozdziale "masz prawa"). I nie ma się co bać odmawiać mediatora wskazanego przez
            Sąd! Sędziemu to naprawdę "fruwa i powiewa" kogo sobie wybierzesz. Masz na to
            tydzień (na odmowę i wybór innego)
            Opisujesz sytuację jak z filmu grozy! No, ale może i tak bywa - życie potrafi
            zaskakiwać.
          • izazdo Re: rzeknę tak 16.02.10, 08:55
            > Czy na mediacje kieruje sędzia gdy sprawa rozwodowa juz się toczy?

            Tak.

            > czy może sami małżonkowie jeszcze przed złożeniem pozwu mogą
            > skorzystać z mediacji?

            Też.

            > Czy mamy wpływ na wybór mediatora? czy sędzia wskazuje konkretne
            > nazwisko?

            Sędzia dokonuje wyboru z listy mediatorów stałych, ale jeśli
            istnieją przeciwwskazania do prowadzenia mediacji przez tę osobę
            (np. jest ona znajomą jednej ze stron), to trzeba to zgłosić i można
            mediatora zmienić.


            > Drugie pytanie zadaję ponieważ moja siostra jest chwilę przed
            > rozwodem, a w moim mieście jedna z mediatorek zajmująca się
            sprawami
            > rodzinnymi miała romans z mężem mojej koleżanki. Była bardzo
            > złośliwa dla niej, wydzwaniała, pisała przykre maile itp. Podczas
            > spotkania (żona - kochanka) śmiała jej się w twarz. Ogólnie można
            > powiedzieć, że jej moralność pozostawia wiele do życzenia.

            Oczywiście, taka sytuacja jest bezwzględnym wskazaniem do
            wykluczenia mediatora z tej sprawy. Mediator musi być neutralny, a
            jego wybór zgodnie zaakceptowany przez obie strony.
        • mediator.org :) 16.02.10, 00:45
          sbelatko, po raz kolejny ciepłe słowa, więc bardzo dziękuję smile
          Ja napiszę jeszcze tyle - Sądy nie dają mediacji komuś, bo "bliżej" czy innego
          ktosia nie ma, więc trzeba temu właśnie ktosiowi "partaczowi" dać mediację.
          Sędzia to nie jest ktoś, kto traciłby czas na odwlekanie sprawy na mało
          skutecznego mediatora, bo... Sędzia nie musi kierować sprawy na mediację i bawić
          się w "cały ten cyrk". Mediacja to miesiąc postoju danej sprawy. I mało może kto
          też wie, jak bardzo SĘDZIÓW właśnie do mediacji trzeba przekonywać. Sprawy z
          Sądów są też z reguły trudniejsze, bo przeważnie jedna ze stron nie jest
          przekonana mówiąc oględnie.
          I jak pisała sbelatka - to żadne pieniądze. A więc trzeba to lubić i mieć zacięcie.
          Ech, nagadałam się za wszystkie czasy smile
        • izazdo Re: rzeknę tak 16.02.10, 08:49
          > w czasie studiów podyplomowych wszytsko
          > sprowadza sie dp teoretycznych rozważań o...
          > może być o mediacji...
          % zwartośc "ćwiczeń" w tych szumnie wyliczonych 150 godzinach -
          moglaby
          >być nie zauważona gołym okiem

          > ale może to były jakieś niebywale odmiennie skonstruowane studia
          podyplomowe..
          > w co - jakby - wątpię...
          > bo trzeba przeciez zaliczyć prawo pracy, elementytego, śmego, >
          historię mediacji i 100 innych rzeczy


          Program studiow podyplomowych SWPS mozna znalezc tu:
          www.podyplomowe.swps.pl/warszawa/studia_podyplomowe/oferta_edukacyjna_negocjacje_i_mediacje.php

          Przedmioty mielismy takie:
          - Wybrane zagadnienia psychologii społecznej (wyklad dialogowany)
          - Konflikt - analiza przebiegu i sposoby rozwiązywania, (cwiczenia)
          - Techniki prowadzenia negocjacji i mediacji, (cwiczenia)
          - Negocjacje i mediacje w polskim prawie cywilnym i karnym,(wyklad)
          - Negocjacje i mediacje - analiza doświadczeń praktycznych
          (spotkania z praktykami). (seminaria)

          Od razu zaznaczam, ze udzial % nie byl rowny, wyklady trwaly po 2
          godziny, a cwiczenia wielokrotnie dluzej (ile dokladnie, nie
          pamietam, mozesz wyslac maila do SWPS i zapytac jak to obecnie
          wyglada), tak ze w sumie zajecia praktyczne stanowily zdecydowaną
          wiekszosc. Jak widzisz, nie tracilismy czasu na zbędne przedmioty
          teoretyczne w stylu historia mediacji.
          • mediator.org ilość godzin 16.02.10, 09:03
            Nawet jeśli była podzielona sprawiedliwie (połowa na negocjacje, połowa na
            mediacje) daje to 75 godz, na jedno i drugie.
            "Moim zdaniem 80 godzin to troche malo" napisała iza" o kursach dla mediatorów...
            Ale rozumiem, że jakimś czarodziejskim sposobem na mediację, na Twoich studiach
            podyplomowych, było znacznie więcej czasu, prawda? wink)I potrafisz to oczywiście
            wyliczyć? wink
            (Może nie wszyscy się orientują, ale negocjacje różnią się od mediacji.)
            • izazdo Re: ilość godzin 16.02.10, 09:20
              Droga mediator.org

              Odpowiedziałam tu:
              forum.gazeta.pl/forum/w,24087,107063197,107357952,Re_ile_godzin_samej_mediacji.html

              Odnoszę wrażenie, ze wątek zamienia się w przepychankę, która z nas
              jest większym wykształciuchem. Proponuję więc skończyć temat.
              Jeszcze raz podkreślam, że moim zdaniem NAJWAŻNIEJSZYM kryterium
              oceny mediatora jest ocena mediacji przez strony po jej zakończeniu.
              • mediator.org Re: ilość godzin 16.02.10, 09:29
                A moim zdaniem zaczęło Ci właśnie brakować argumentów. I tak jak myślałam
                czarodziejskim sposobem po prostu WIESZ, że mediacji było więcej, bo tak Ci
                pasuje wink
                "ze jesli - powiedzmy - 2/3 z tych 150 godzin stanowiły mediacje" - a co to
                znaczy "powiedzmy"?!
                Napisałaś wyraźnie, że dla Ciebie 80 godz. kursu mediacyjnego to "trochę mało".
                Więc "powiedzmy" przeznaczyłaś sobie więcej tych godzin (powiedzmy 2/3smile))
                • izazdo Re: ilość godzin 16.02.10, 09:47
                  > a co to
                  > znaczy "powiedzmy"?!

                  To znaczy, ze porownuje z hipotetycznym 100-godzinnym kursem, a taki
                  ulamek przyjelam, zeby latwiej bylo liczyc.

                  Na moich studiach mediacje stanowily wieksza czesc cwiczen (z tego
                  co pamietam). Zeby ustalic jaka dokladnie, musialabym przekopac
                  notatki i posprawdzac daty, bo w ramach tych samych cwiczen do
                  pewnego momentu robilismy negocjacje, a od pewnego momentu -
                  mediacje. Jesli koniecznie chcesz sie dowiedziec, napisz do
                  Czwartoszów i zapytaj, jak to obecnie wyglada (pewnie nic sie nie
                  zmienilo).

                  Po drugie, jak już wspomniałam, mediacja to wspomaganie negocjacji
                  stron i znajomosc technik negocjacyjnych jest dla mediatora
                  niezbędba chociazby po to, zeby zorientowac sie, kiedy jedna ze
                  stron stosuje brudne chwyty i uniemozliwic jej to. Inne aspekty, jak
                  np. opracowywanie alternatywnych wariantow porozumienia, praca nad
                  BATNA i WATNA, opanowywanie emocji, cala wiedza teoretyczna nt. tego
                  czym jest konflikt i jak przebiega, techniki aktywnego sluchania i
                  rozladowywania napiecia - to wszystko jest wspolne i dla mediacji, i
                  dla negocjacji. Tak wiec czas, ktory spedzialam zglebiajac taktyki
                  negocjacyjne nie byl zmarnowany z punktu widzenia mediacji. Tak samo
                  inne przedmioty: znajomość sposobow, w jaki ludzie mysla, jest
                  potrzebna i negocjatorowi, i mediatorowi.

                  Naprawdę proponuję zakończyć już tę dyskusję, bo zanadto się
                  emocjonujesz.
                  • mediator.org Re: ilość godzin :))) 16.02.10, 10:01
                    " To znaczy, ze porownuje z hipotetycznym 100-godzinnym kursem, a taki ulamek
                    przyjelam, zeby latwiej bylo liczyc." smile))
                    Z tych "emocji"i zadzwoniłam do twojej szkoły. Miły pan, który zajmuje się tymi
                    studiami powiedział, że nie potrafi powiedzieć ile godzin przeznaczone jest na
                    samą mediację (jesteś lepsza, potrafiszsmile)), ale że z RÓWNĄ dbałością traktuje
                    się jedno jak i drugie smile
                    Pozdrawiam i miłego dnia smile
                  • michszyb Boszze 16.02.10, 10:21
                    Jak się mediatorzy nawet kłócą to jak w tym kraju ma być dobrzesmile)))
                    • izazdo Re: Boszze 16.02.10, 10:37
                      > Jak się mediatorzy nawet kłócą to jak w tym kraju ma być
                      dobrzesmile)))

                      My sie nie klocimy, my przedstawiamy odmienne stanowiska smile Wydaje
                      mi sie, ze mimo roznicy zdan język tej rozmowy odbiega od polemik
                      typowych dla forow. Powiedz, ze tak, bo jak nie to musimy zacząć
                      handlować marchewką wink
                      • pan-kowalski Re: Boszze 16.02.10, 12:03
                        Gdyby na forum spotkało się dwóch handlarzy marchewką, to też każdy
                        z nich by twierdził, że jego marchewka czerwieńsza wink
                        • kasiamasia Re: Boszze 16.02.10, 14:44
                          A od kiedy marchewka jest czerwona, moze pomaranczowa?

                          Tak, tez pisalam o kompetencji mediatorow i cala dyskusja skoczyla sie klotnia i
                          "biciem piany". Czy jezeli kazde pytanie do mediatora
                          konczy sie "krzykiem" i pyskowka na forum, jak to mediowanie bedzie wygladalo w
                          zyciu?
                          mediator.org najpierw odeslala mnie do kata, a potem pisala do innych
                          ze "juz TAKA JEDNA" mila i ustawila ( bo Taka jedna przestala odpowiadac na jej
                          zaczepki).
                          A inne osoby ktore smialy sie z nia nie zgadzac wyzwala od trolli


                          • pan-kowalski Re: Boszze 16.02.10, 17:32
                            > A od kiedy marchewka jest czerwona, moze pomaranczowa?

                            Bardzo słuszna i naukowa uwaga.

                            > A inne osoby ktore smialy sie z nia nie zgadzac wyzwala od trolli

                            To oczywiście o niczym nie świadczy, ale fala krytyki pod jej
                            adresem jest dziwnie zbieżna z pojawieniem tej drugiej, dyplomowanej
                            przez SWPS pani mediator wink
                            • kasiamasia Re: Boszze 16.02.10, 18:19
                              Do pan-kowalski:
                              Tutaj sie z Toba nie zgadzam,
                              bo probowalam prowadzic (wczesniej w niedziele) dyskusje z
                              mediator.org, zanim sie druga pani mediator pojawila na forum.
                              Ale zostalam przywolana do tablicy i postawiona w kacie
                              (bo przeciez nic nie wiem, ale ona ........poczytaj sobie te
                              dyskusje to moze sie dowiesz).
                              Konkretnych informacji (poza "ja wiem lepiej") nigdy nie uzyskalam.
                              Pani mediator.org uzyla nawet okreslenia w stosunku do mnie
                              "TAKA JEDNA to byla i tez pytala we wczorajszej(wczesniejszej)
                              dyskusji". Co nie zmienilo faktu jalosci dyskusji z nia.
                              Jezeli ona prowadzi mediacje w sposob taki sam jak prowadzila
                              dyskusje ze mna, to naprawde powinnam pojsc dzisiaj do kosciolka
                              i pomodlic sie za grzechy moje i nadzieje dla innych ze nie
                              prowadzi on mediacji w sposob jaki prowadzi dyskusje tutaj.
                              • wiosenka.pl Re: Boszze 16.02.10, 20:07
                                > Jezeli ona prowadzi mediacje w sposob taki sam jak prowadzila
                                > dyskusje ze mna,

                                > Ale zostalam przywolana do tablicy i postawiona w kacie
                                > (bo przeciez nic nie wiem, ale ona ........poczytaj sobie te
                                > dyskusje to moze sie dowiesz).

                                Też mam takie odczucia. Czy med.org tak bardzo zmienia się w realu, że staje
                                się "cudownym i skutecznym mediatorem"? Póki co, brr, ona odpycha (nie jako
                                uczestnik forum, ale jako PROFESJONALNA pomoc). Izzo (czy jakoś tam)
                                przynajmniej sprawia empatyczne wrażenie.
                      • michszyb Re: Boszze 16.02.10, 13:05
                        No nie chcę cię martwić, ale gryziecie się strasznie.
                        • izazdo Aaaaaaaa 16.02.10, 14:13
                          Aaaaaaaa marchewkę sprzedam!!!!!!!! www.sprzedam-marchewke.pl
                          wink
              • sbelatka Iza 16.02.10, 10:13
                przeslexziałam cały wątek w miarę dokladnie; z powodu jednak osobistego
                stosunku do mediacji
                i przekonania, ze warto korzystac z tej formy pomocy w sytuacji
                okolorowodowej
                bo uważam, ze może zdziałac dobrze prowadzona - CUDAsmile

                uważam, ze przepychanie się Twoje i mediator - nie robi
                dobrze "sprawie" - bo raczej pokazuje, ze mediatorzy sie wykłócają..
                więc jak mają pomagać innym?.. takie prosty odbiór wudaje mi sie jest
                oczywisty po przesledzeniu Waszego sporu

                przy czym - w moim odczuciu - to Ty, Izo, zaczęłas udowadniać...
                właściwiek kwestionaowac inną niż twoja droga stania sie kompetentnym
                mediatorem

                moim zdaniem pokazuje to niestey brak pewenj dojrzalości..
                ktore polega na barku zrozumienia pewnej prpstej prawdy - nie ma
                JEDYNEJ SłUSZNEJ drogi - do niąd..

                także do stania sie specjalistą w jakims zakresie

                zdziwiłabys sie zapewen gdybys wiedziała ilu świetnych terapeutów nie
                skńczylo psychologii -a kierunki pokrewne; co w oczach psychologa ich
                dyskredyutuje..

                oczywiście w oczach świezutko upieczonego absolwenta psychologii lub
                marnizne w zawodzie...

                rozumie, ze pzremawia pzrez Ciebie troska o dobre imie , dobry poiozm i
                same szlachetne pzresłaki
                ale myśle, ze warto spgkądać na świat szezrej - niż przez swój
                pryzmacik...

                jednak wezwanie do zawieszenia pzrepychanki - stanowczo popieram

                i mam nadzieje, ze jesteś dobrym mediatorem.

                mimo, iz na Twoich studiach "poćwiczyłaś mediowanie " nie więcej niż 80
                godzin ..smile
                • izazdo psychoterapeuci 16.02.10, 10:34
                  > zdziwiłabys sie zapewen gdybys wiedziała ilu świetnych terapeutów
                  nie
                  > skńczylo psychologii -a kierunki pokrewne; co w oczach psychologa
                  ich
                  > dyskredyutuje..
                  >
                  > oczywiście w oczach świezutko upieczonego absolwenta psychologii
                  lub
                  > marnizne w zawodzie...


                  Z tego, co sie orientuje, to od 2006 r. psychoterapeuta nie moze juz
                  zostac nikt, kto nie jest magistrem psychologii. Tak wiec
                  dyskredytuja nie tylko "oczy swiezo upieczonego psychologa", ale i
                  prawo. Rzutem na tasme zostali w zawodzie ci, ktorzy juz wczesniej
                  go wykonywali, bedac pedagogami, mgr resocjalizacji czy socjologii,
                  ale i oni musieli zdobyć jakiś certyfikat, żeby moc sie tytulowac
                  psychoterapeuta. Chyba, ze jestem nie na biezaco?

                  Co do reszty kwestii, to stanowisko przedstawiłam już tyle razy, że
                  kolejne powtarzanie byłoby męczące dla Czytelników.

                  Kłaniam się i znikam,

                  I.
                  • sbelatka Re: psychoterapeuci 16.02.10, 13:38
                    nie będę sie spierac - ponieważ albowiem rzecz mnie nie dotyczy -
                    totez nie śledzę sprawy psychpoteraputów...
                    ale nie mam pewneości - z powodu szkolenia (wileloletniego_ znajomej
                    pedagog, ktora - jesli sie powiedzie egazmin czy co tam - będzie
                    miała prawo pisać o sobie "psychoetpeutka"..

                    ale może nie dosłyszałam..? kto wie...
                • wiosenka.pl izo - sbelatka 16.02.10, 20:15
                  Zastanawiające, jak różny może być odbiór tego samego przez różnych ludzi...

                  > uważam, ze przepychanie się Twoje i mediator - nie robi
                  > dobrze "sprawie" - bo raczej pokazuje, ze mediatorzy sie wykłócają..
                  > więc jak mają pomagać innym?.

                  Dlaczego nie mają dyskutować? A w jakiej to profesji panuje zawsze jednomyślność?

                  > przy czym - w moim odczuciu - to Ty, Izo, zaczęłas udowadniać...
                  > właściwiek kwestionaowac inną niż twoja droga stania sie kompetentnym
                  > mediatorem

                  Widzisz, dla mnie izzo (pomińmy czy ma rację) argumentuje na poziomie, a
                  przepychanki robi med. org., poniżej poziomu człowieka, który w sumie -
                  upraszczając - ma łagodzić obyczaje.
                  • sbelatka Re: izo - sbelatka 16.02.10, 22:22
                    wiosenka.pl napisała:

                    > Zastanawiające, jak różny może być odbiór tego samego przez różnych
                    ludzi...
                    >

                    w istocie to mnie zadziwia niebywale..i od lat
                    gdy ja i moja mama słyszymy to samo - i mamy dokładnie inne wyobrażenie
                    nt. tego co własnie usłyszałyśmy...

                    innych ludzi wokól siebie raczej wyobieram sama - więc słyszymy z
                    grubsza podobnie..
                  • pan-kowalski Re: izo - sbelatka 17.02.10, 00:43
                    wiosenka.pl napisała:

                    > Dlaczego nie mają dyskutować? A w jakiej to profesji panuje zawsze
                    jednomyślność

                    No nie wiem, przedstawiciele niektórych profesji o określonej etyce
                    i ustabilizowanej pozycji społecznej w stylu sędzia, lekarz, adwokat
                    czy ksiądz raczej nie dopuściliby się polemiki na podobnym poziomie,
                    ewentualna dyskusja byłaby merytoryczna. Przed mediatorami ta droga
                    jeszcze daleka, jak widać na załączonym obrazku.

                    > Widzisz, dla mnie izzo (pomińmy czy ma rację) argumentuje na
                    >poziomie

                    Taa, każdy cośtam argumentuje dopóki firmuje nicka własnym
                    nazwiskiem. A to "ciepłe futerko", które wyskoczyło w wątkach
                    mediacyjnych niczym królik z kapelusza to co to ma być ? Trzeci
                    mediator, który też czuje się lepszy z tytułu że kupił za parę kafli
                    pakiet piątek na prywatnej uczelni ?
                    • cieplefuterko Do Pana-kolwalskiego 17.02.10, 03:29
                      Napierw dostalo mi sie od Pani mediator.org (wyzwala mnie od trolli)
                      a dzisiaj dostalo mi sie od Pana-kowalskiego.

                      Przykro mi ze "wyskoczylam" niczym królik z kapelusza
                      Nie wiedzialam ze powinnam poprosic o zezwolenie
                      pisania tutaj.
                      Czytuje to forum od pewnego czasu, ale ze wzgledow
                      osobisto-czasowych nie pisalam.
                      Traktowalam czytanie tego forum jako miejsce w ktorym probowalam zrozumiec
                      pewne rzeczy, ktore wydarzyly sie moim zyciu.
                      Moze uda mi nauczyc sie czegos na moich i cudzych bledach/doswiadczeniach.
                      Wlaczylam sie w dyskusje bo mialam nieprzyjemnosc spedzenia
                      dnia w lozku bo bylam chora.
                      >A to "ciepłe futerko", które wyskoczyło w wątkach
                      > mediacyjnych niczym królik z kapelusza to co to ma być ? Trzeci
                      > mediator, który też czuje się lepszy z tytułu że kupił za parę kafli
                      > pakiet piątek na prywatnej uczelni ?

                      To do twoich powyzszych uwag na temat MOJ grzecznie Tobie odpowiadam:
                      Nie jestem mediatorem i nie mam nim zamiaru byc. Nie jestem takze psychologiem
                      lub negocjatorem.
                      Do profesji ktora wykonuje juz od 24 lat,
                      wymagane jest troche wiecej wyksztalcenia
                      niz 4-ro weekendowy kurs mediatora.
                      Za czasow kiedy ja pobieralam swoje nauki, w Polsce byla tylko jedna szkola
                      wyzsza/uczelnia formalnie prywatna i nazywala sie KUL.
                      Mozesz sobie policzyc na podstawie tego jaka jestem mloda.
                      Wiec jezeli moja edukacja nie zostala zdobyta w szkole
                      prywatno/weekendowo/korespondencyjniej, to trudno mi bylo
                      "kupic za parę kafli pakiet piątek".
                      Uwazam to za obrazliwa wycieczke osobista w moim kierunku.
                      Czy moze moglbys mi powiedziec, co wzbudzilo tak mocno
                      twoja agresje w moim kierunku?

                      Przykro mi bardzo i ze nie moglam tutaj byc.
                      Czasami trzeba pojsc do pracy i zajac sie innymi sprawami niz forum.
                      • pan-kowalski Re: Do Pana-kolwalskiego 17.02.10, 10:44
                        > Czytuje to forum od pewnego czasu, ale ze wzgledow
                        > osobisto-czasowych nie pisalam.


                        ...aż pewnego dnia postanowiłaś wreszcie napisać i od razu we
                        wszystkich wpisach zafiksowałaś się na osobie mediator.org. - o.k.,
                        Twoje prawo.
                    • izazdo panie-kowalski 17.02.10, 11:10
                      > A to "ciepłe futerko", które wyskoczyło w wątkach
                      > mediacyjnych niczym królik z kapelusza to co to ma być ? Trzeci
                      > mediator, który też czuje się lepszy z tytułu że kupił za parę
                      kafli
                      > pakiet piątek na prywatnej uczelni ?

                      Nie wiem, kim jest cieplefuterko, jesli myslisz, to moje alter ego,
                      to jestes w bledzie. Wiem, ze zbyt latwo mozna sprawdzic, czy wpisy
                      nie sa jednego komputera albo z jednego miasta (praca i dom), zebym
                      stosowala takie chwyty.

                      Co do kupowania piatek na prywatnej uczelni to pragnę zauważyć, że
                      obecnie nie ma uczelni kształcących w tym kierunku bezplatnie (sa
                      platne studia podyplomowe na panstwowych uczelniach) i wiekszosc
                      mediatorow (nie liczac góra kilku osob w Polsce, ktore napisaly z
                      mediacji prace magisterska na prawie czy psychologii) odbyła albo
                      płatne studia podyplomowe, albo płatny kurs czy to na prywatnej
                      uczelni, czy to w prywatnej firmie szkoleniowej. Trudno więc
                      zarzucać mediatorom, że płacili za swoją edukację.

                      Szkolenie, ktore odbyla mediator.org., podobnie jak moje studia
                      podyplomowe, spelniaja kryteria okreslone przez Komisje ds
                      Alternatywnych Metod Rozwiazywania Konfliktow przy Ministerstwie
                      Sprawiedliwosci dot. ksztalcenia mediatorow. Trudno wiec to nazwac
                      kupieniem piątek. Tym bardziej, ze wiele uczelni prywatnych jest na
                      naprawde bardzo wysokim poziomie (posiada np. uprawnienia do
                      nadawania tytulu doktora, a ich absolwenci sa wysoko oceniani przez
                      pracodawcow). Dotykamy juz jednak kwestii zgoła innej, jaką jest
                      idea odpłatnosci za studia i jakosc studiow odplatnych).
                      • pan-kowalski Re: panie-kowalski 17.02.10, 15:27
                        izazdo napisała:

                        > Szkolenie, ktore odbyla mediator.org., podobnie jak moje studia
                        > podyplomowe, spelniaja kryteria okreslone przez Komisje ds
                        > Alternatywnych Metod Rozwiazywania Konfliktow przy Ministerstwie
                        > Sprawiedliwosci dot. ksztalcenia mediatorow.

                        Teraz napisałaś do rzeczy, tylko po co było to rozgrzebywanie kto
                        gdzie uzyskał uprawnienia do prowadzenia mediacji, ile miał zajęć i
                        czyje mediowanie w związku z tym prawdziwsze, przecież to żenujące.


                        > Trudno wiec to nazwac
                        > kupieniem piątek. Tym bardziej, ze wiele uczelni prywatnych jest
                        >na naprawde bardzo wysokim poziomie (posiada np. uprawnienia do
                        > nadawania tytulu doktora, a ich absolwenci sa wysoko oceniani
                        >przez pracodawcow). Dotykamy juz jednak kwestii zgoła innej, jaką
                        >jest idea odpłatnosci za studia i jakosc studiow odplatnych).

                        To już off topic, ale tak się właśnie składa, że uczelnie (i
                        państwowe i prywatne) dorabiają sobie organizowaniem modnych
                        kierunków na studiach podyplomowych i pomijając już całą debatę na
                        temat jakości kształcenia - nie ma sensu udawać, że ukończenie
                        podyplomówki jest nie lada wyczynem.
                        Co do studiów doktoranckich, to na nie też jest duży popyt, a
                        skoro jest popyt to dlaczego wyższe uczelnie miałyby ich nie
                        otworzyć i masowo nie doktoryzować ludzi, którzy za to zapłacą ?
    • fragile66 Re: Mediatorzy 16.02.10, 12:23
      W Warszawie na Mokotowie byłem na mediacjach ze skierowania sądu.
      Mediatorzy byli bardzo profesjonalni i wspominam spotkania bardzo
      miło.

      Dość szybko jednak uświadomiłem sobie, że mediacje są tylko kolejnym
      krokiem ex mającym na celu przeciągnięcie postępowania, bo było to
      dla niej wygodne.

      Dzięki profesjonalizmowi mediatorów doszedłem do tego już po dwóch
      spotkaniach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka