Dodaj do ulubionych

Wybaczenie

14.12.11, 14:54
Jak wiele można wybaczyć? dosc ogolne pytanie, ale mam na myslli wybaczenie takie, ktore NAM przynosi ulgę, nie ma nic wspólnego z powrotem do bylego meza, czy zony, tylko takie oczyszczające?

Czy rzeczywiście wystarcza napisac kilka razy na kartce drukowanymi literami WYBACZAM i powiedzieć to głośno do lustra. Bardzo che wybaczyć byłemu meżowi.
Obserwuj wątek
    • dziad47 Re: Wybaczenie 14.12.11, 15:14
      Pełne zrozumienie tego co stało się w naszzym zyciu, pomaga wybaczyć. Wybaczanie pozwala przestać być skupionym na konflikcie, zacząć widzieć świat, skończyć z widzeniem tunelowym świata. Wiem co pomyślą wojujący małżonkowie, jak to ja mam wszystki krzywdy zapomnieć, nie. Dla mnie wybaczenie to przestanie być w konflikcie, ale nie zapomnienie krzywd które mi wyrządzono. Bo pamięc o tym czego doznałem, mam nadzieje umozliwi mi uniknąć bólu w przyszłości. Tak to od dziś rozumiem, pozdrawiam
      • plujeczka Re: Wybaczenie 14.12.11, 15:33
        nie potrafię wybaczyć -na co dzień o tym nie myslę =w psychice rany pozostaną chyba nigdy nie zagojone.Czasami słowa bardziej bolą niż wszystko inne..............lepiej się nad tym nie zastanawiac i żyć wlasnym zyciem
    • puzzle33 Re: Wybaczenie 14.12.11, 15:26
      Najpierw trzeba zrozumieć, postem następuje akceptacja faktów. Nie wiem, czy jest to wybaczenie, ale zrozumienie na pewno. Ono przynosi spokój. Bez sensu stają się wtedy pytania typu: jak on/ona mógł.
    • scindapsus Re: Wybaczenie 14.12.11, 15:39
      paulinaa811 napisz proszę, bo któryś raz już spotykam sięz tym wybaczaniem.
      Skąd to się bierze?
      Trapia?Literatura?
      Ne kpię, pytam poważnie.

      Ja podeszłam do sprawy w ten sposób że poukładałam sobie to co było.
      Poszukałam przyczyn takich a nie innych zachowań.
      Szukałam wytłumaczenia
      Ale nie myslalam o wybaczaniu
      Jesli juz to sobie,musiałabym że weszłam w ten związek.
      • paulinaa811 Re: Wybaczenie 14.12.11, 15:56
        Wzięło to sie u mnie z potrzeby. Moj mąz chce,zebsmy sprobowali raz jeszzce. Ja coraz czesciej o tym mysle, mamy male dzieci, nie wiem czy tak do konca przestalam go kochac...wypalic sie? na pewno...ale jednak o nim myślę i to mi nie daje spokoju.

        Jednak robił rzeczy nie do wybaczenia...
        • malgolkab Re: Wybaczenie 14.12.11, 16:27
          paulinaa811 napisała:


          >
          > Jednak robił rzeczy nie do wybaczenia...
          no to masz odpowiedź, nic na siłę
        • niutka Re: Wybaczenie 14.12.11, 19:25
          Ja tez myslalam o nim, pozwolilam wrocic... Po kilku latach zlozylam pozew rozwodowy. Byla to jedna z najlepszych decyzji w moim zyciu.
        • lampka_witoszowska Re: Wybaczenie 18.12.11, 00:29
          rzeczy nei do wybaczenia?
          dla Ciebie nei do wybaczenia czy obiektywnie?
          podobno nei ma rzeczy, jakiej nei da się wybaczyć...
          jeśli o nim myślisz, jeśli jeszcze poddajesz w wątpliwość, to łap tę możliwość, a wybaczanie i możliwość wybaczenia przepracujcie na dobry początke na terapii, naprawdę!

          rozwieśc zawsze się człowiek zdąży...
    • xciekawax Re: Wybaczenie 14.12.11, 21:11
      jezeli chcesz wrocic to bez pomocy zewnetrznej widze marne szanse. Tobie zejdzie z kilka lat (jezeli facet bedzie sie perfekcyjnie zachowywal) aby mu wybaczyc, ale przez to wasze malzenstwo moze sie rozpasc. Grunt w tym ze faceci sie nie zmieniaja. Ludzie sie nie zmieniaja, chyba ze cos gruntownie zrozumieja, przejda metamorfoze, ale to rzadkosc....

      proponuje ci psychoterapie dla Ciebie, abys dala szanse SOBIE, aby zobaczyc czy moze swoja godnosc uratowac, i przez to byc szczesliwsza.

      Powiem ci ze ja najbardziej sie ciesze ze swoja godnosc uratowalam. a trudno bylo bo kochalam i chcialam dzwonic itd.... ale w duchu wiedzialam ze abym byla szczesliwa w tym zwiazku to ten czlowiek musi przejsc przez wielka metarmofoze i gruntownie sie zmienic - a wiedzialam ze tego nie zrobi - w najlepszym wypadku przykleilby plaster do rany i udawalby ze wszystko jest ok. co za bzdura...

      co do wybaczenia - to proces. I to nie prawda ze musisz wszystko najpierw zrozumiec. niby co masz zrozumiec? ze zle zeczy przydarzaja sie dla dobrych ludzi? ze zle rzeczy zostaly wyrzadzone przez osobe ktora kochalas chociaz wcale na te zle rzeczy nie zasluzylas? jak to zrozumiec? czasami tak sie dzieje i juz. czasami ta druga osoba jest egoistyczna i mysli tylko o swoich przyjemnosciach. mozna to tylko zaakceptowac. tzn zaakceptowac ten fakt.

      Ja chyba nie wybaczylam. czasami mi z tym trudno. nadal pracuje (juz rok) aby sobie wybaczyc przedewszystkim - ze z takim czlowiekiem sie zwiazalam. Bo spojrzmy prawdzie w oczy - faceci nie moga przez lata ukrywac kim sa - my to widzimy, te drobne rzeczy, to jak sie nieprzejmuja gdy sie skaleczymy lub jak mamy jakies bole, lub to ze ich plany wakacyjne sa zawsze jakby bardziej wazne niz nasze pomysly. My poprostu wybieramy tego nie widziec.

      Wiec jezeli probujesz przyklepac ta jego osobowosc, i wmowic sobie ze "jakos to bedzie" to powiem ci ze nie tedy droga. zawiedziesz sie.

      I moze i ty powinnas przejsc przez metamorfoze.... uzyc to swoje zlamane serce aby odczuwac swiat inaczej, byc bardziej wyczulona na bol innych ludzi i znalesc w tym spokoj, ze wiecej czujesz przez to. Wiem ze gdy ja otworzylam sie na swoj bol - stalam sie bardziej wrazliwa na innych ludzi, bardziej intuicyjna. Takie zlamane serce to wielki dar, na swoj sposob.

      i zdaje sobie sprawe ze mi jest latwiej , bo nie mam dzieci. Ale mowie ci tylko ze dluga droga przed Toba i jezeli chcecie byc ze soba to przed wami. i pomoc z zewnatrz jest potrzebna, ale to wszystko powinno wyjsc od niego - nie od ciebie. wiec niech to on na to wpadnie, jak zalatac wszystko, niech on wpadnie aby znalesc psychologa, niech on wpadnie jak ci udowodnic jak bardzo chce byc z Toba, a dopiero wtedy zobaczysz czy jest warto ryzykowac z nim byc. bo to ryzyko. A jezeli nie da z siebie wszystkiego na ile jego potencjie pozwalaja - to wierz mi - nie warto w to wchodzic bo zostaniesz zraniona ponownie.
    • zolta_iwulka Re: Wybaczenie 14.12.11, 21:32
      Nie wiem, czy można wszystkie rozwody wytłumaczyć racjonalnie (szczerze w to wątpię) a tym samym zrozumieć, dla mnie ważniejsze jest zaakceptowanie faktu, że to jest właśnie niemożliwe, że nie da się też odpowiedzieć na wszystkie pytania, co by było, gdyby.

      Z drugiej strony wybaczenie nie jest chyba czymś, co można wymusić na sobie, postanowić i dzieki silnej woli wytrwać w tym wybaczeniu.
      Ono chyba (jeszcze tego nie wiem) przyjdzie samo, albo nie przyjdzie.

      Mimo że nie jestem religijna, to jednak dla mnie wybaczenie to coś, co spływa na nas jak łaska, błogosławieństwo, a więc wykracza poza racjonalność. Nawet jeśli zrozumienie tego, co się stało jest możliwe, to ono nie wystarczy do wybaczenia.

      Wybaczenie to taka kropka nad i, kiedy już wszystko zrobiliśmy, aby pogodzić się samemu ze sobą.
      Chciałabym wybaczyć exowi, dla siebie, ale niestety nie umiem, nie wiem jak, nie wiem czy kiedykolwiek. Ale w razie, gdyby miało przyjść, to jestem otwarta smile
      • xciekawax Re: Wybaczenie 14.12.11, 21:49
        zgadzam sie z Toba. Swietnie to opisalas. czuje podobnie.
    • tesknotazabija Re: Wybaczenie 14.12.11, 22:03
      Ja nie wybaczyłam. Na chwilę obecną na pewno nie. Może za mało czasu upłynęło, nie wiem. Nie zastanawiam się nawet nad tym. Zakładam, że to gdzieś samo przyjdzie, po prostu się stanie. A jeśli się nie stanie to też jakoś to przeżyję. Nie mam jakiejś wielkiej potrzeby wybaczenia mu. Nie wgłębiam się chyba już tak bardzo w to co czuję, odczuwam na widok czy myśl o tym człowieku. Jest dla mnie dzisiaj obcym człowiekiem.
      Nie wybaczyłam i nie zapomnę tego co zrobił mi mąż. Ale jednocześnie nie karmię się wspomnieniami, nie rozmyślam dlaczego tak zrobił, powiedział, napisał. Po prostu żyję - otworzyłam nową kartę i tworzę powolutku kolejny etap swojego życia. I nie ma w nim miejsca dla tego człowieka.
      • zmeczona100 Re: Wybaczenie 14.12.11, 22:57
        Ja też nie wybaczyłam i nie sądzę, abym mogła tego dokonać. Ale nie widzę w tym problemu- chodzi o to, aby żyć pomimo krzywd, jakie nam ktoś wyrządził, nie rozmyslając, nie tracąc sił i czasu na zrozumienie tamtej osoby i nie stając na rzęsach, aby wybaczyć.
        Twierdzę, że pewne sprawy, zachowania, postawy są po prostu niewybaczalne i nie ma sensu zadręczać się tym, że nie jestem w stanie komuś czegoś wybaczyć. Albo, co ze mnie za katoliczka, skoro nie wybaczyłam, nie potrafię tego zrobić.
        Wybaczenie chyba zależy od postawy tej drugiej osoby PO- może da się wybaczyć choćby i zdradę, ale dopiero wtedy, kiedy ta druga osoba szczerze żałuje tego, co zrobiła i jest świadoma znaczenia czynu.
        W moim życiu też już nie ma nawet skrawka miejsca dla tego "męża"- w tym także na pracę nad sobą (co za kpina!), aby wybaczyć.
        • z_mazur Re: Wybaczenie 15.12.11, 09:23
          Co to znaczy niewybaczalne?

          Wybaczyć można wszystko, ogranicza nas tylko własna niechęć (lub nieumiejętność) do wybaczenia.

          Jeśli czegoś nie wybaczamy, to nosimy w sobie cierń, który zawsze będzie nas ranił. Każde przypomnienie krzywdy wyrządzonej nam przez osobę której nie wybaczyliśmy będzie wywoływało negatywne uczucia. Nawet jeśli zranienie powierzchownie się zagoi, tkwiący głęboko cierń żalu, od którego możemy się uwolnić wybaczając, będzie zawsze wywoływał ból.
          • paulinaa811 Re: Wybaczenie 15.12.11, 10:09
            Wy pomimo niewybaczenia zyjecie nadal, nie myslicie o powrocie. Ja pomimo, ze jestem po rozwodzie 2 lata nad tym sie zastanawiam. Maz bardzo chce, a ja myslalam, ze juz sobie wszystko poukladałam, ze zaczne zyc na nowo, lepiej, a mimo to on mi"przeszkadza", mysle o tym, mysle o nim, mamy dzieci i tak mi ciezko....Dlaczego on to robisad, a ja chyba nie do konca sie z niego wyleczylam. Chcialabym mu wybaczyc, zaczac wszystko od nowa....ale z drugiej strony ta GODNOŚĆ. Moj maz codziennie pisze jak bardzo mnie kocha, ze zawsze bedzie mnie kochal, a ja tak pyk, jak za sprawa czarodziejskiej rozdzki mam spróbować?, zaryzykować?....Boję się. Ale z drugiej strony pomomo krzywd, ktore mi wyrzadzil nie czuje do niego nienawisci. Wypalilam sie, ale zawsze jednak z tylu glowy bedzie dla mnie kims waznym. Paranojauncertain Nie wiem co mam ze soba zrobic juz.
          • argentusa Re: Wybaczenie 15.12.11, 11:23
            > Jeśli czegoś nie wybaczamy, to nosimy w sobie cierń, który zawsze będzie nas ra
            > nił.
            To oczywistość. NIE DA się przeżyć życia nie będąc zranonionym i nie raniąc innych.

            > Każde przypomnienie krzywdy wyrządzonej nam przez osobę której nie wybaczy
            > liśmy będzie wywoływało negatywne uczucia
            Wg mnie to nadużycie. Bo u mnie: nie pamiętać nie oznacza zapomnieć.

            I mozna żyć fajnie bez wybaczenia. Być zadowolnym i akcpetujacym, ze nie wszystko w życiu się układa tak, jak byśmy chcieli.
            Ar.
            • z_mazur Re: Wybaczenie 15.12.11, 23:49
              Nie wiem jaka jest różnica pomiędzy nie pamiętać, a zapomnieć. Jak dla mnie nie ma żadnej.

              To że coś wypieramy z pamięci nigdy nie jest dobre. Właśnie w takich sytuacjach gdy coś obudzi wspomnienie krzywdy, której nie wybaczyliśmy, od razu odzywają się negatywne emocje.

              Akceptowanie tego, że nie wszystko się układa tak jak byśmy chcieli, to pierwszy krok do wybaczenia. Bo akceptowanie tego, że inni ludzie są wobec nas nie zawsze tacy jak byśmy chcieli, że czasem nas zranią, bo są tylko ludźmi, to właśnie część procesu wybaczania.
              • mola1971 Re: Wybaczenie 16.12.11, 00:04
                Mazurku, gadasz normalnie jak (dobry) ksiądz katolicki smile
                Wiem, że dla Ciebie to niemal obraza, ale to był komplement smile
                A mówiąc wprost - całkowicie się z Tobą zgadzam.
              • argentusa Re: Wybaczenie 16.12.11, 14:42
                > To że coś wypieramy z pamięci nigdy nie jest dobre
                o tu się zgadzam całkowicie smile, Z tym ,ze u mnie to nie jest wypieranie z pamieci. Ja nie zapomniałam, ale na codzień nie pamiętam, bo po prostu dla mnie to prehistoria.

                > Akceptowanie tego, że nie wszystko się układa tak jak byśmy chcieli, to pierwsz
                > y krok do wybaczenia. Bo akceptowanie tego, że inni ludzie są wobec nas nie zaw
                > sze tacy jak byśmy chcieli, że czasem nas zranią, bo są tylko ludźmi, to właśni
                > e część procesu wybaczania.
                Przyjmuję, że wg Twojego systemu wartości. Ja mam inaczej.
                I światopoglądowo bliżej mi do stoicyzmu niż katolicyzmu.
                Ar.
          • zmeczona100 Re: Wybaczenie 15.12.11, 23:59
            > Co to znaczy niewybaczalne?

            Dokładnie to, co napisałam.
            >
            > Wybaczyć można wszystko, ogranicza nas tylko własna niechęć (lub nieumiejętność
            > ) do wybaczenia.

            Oj tak, tak. Zwłaszcza ta nieumiejętność jest decydująca- jak nieumiejętność tańca, rysunku czy inne umiejętności, których nie można nabyć choćby stawało się na rzęsach. Albo ma się to co, albo nie ma.

            Własna niechęć? A jak ją przełamać? Na siłę? Ciekawa jestem bardzo Twojego przepisu.

            mazurek, nie każdy krzyczy i ciska talerze, kiedy się wkurzy. Tak samo, jak nie każdy odczuwa potrzebę wygadania swoich problemów. Każdy jest inny i nie każdy umie czy potrzebuje, aby wybaczyć coś komuś. Powie Ci to każdy psycholog, a nawet ksiądz. Może zwłaszcza ksiądz, bo oni zwracają uwagę na to, że takie wybaczanie na siłę, jest grzechem, gdyż wynika z niskich pobudek, a nie faktycznie wewnętrznej potrzeby (jaka wspaniałomyslna jestem- wybaczyłam takie okropieństwo).
            • mola1971 Re: Wybaczenie 16.12.11, 00:11
              Zmęczona, widać nigdy na mądrego księdza/zakonnika nie trafiłaś. Jakby co to zapraszam do mojego brata, do klasztoru. Tam wszystko nabiera właściwych proporcji.
              Czasem (a nawet często) bardzo mu tego prostego życia zazdroszczę. Ja wybrałam inne, mam dzieci. Dzieci nigdy w życiu nie żałowałam i kocham je nad życie, ale tęsknię cholernie za prostym, pozbawionym fałszu, obłudy, martwienia się o jutro życiem.
              • zmeczona100 Re: Wybaczenie 16.12.11, 00:53
                No zaraz.
                Wybaczenie potrzebne jest Tobie czy osobie, która Cię skrzywdziła?
                • mola1971 Re: Wybaczenie 16.12.11, 00:56
                  Tylko i wyłącznie mi.
                  • zmeczona100 Re: Wybaczenie 16.12.11, 01:05
                    I Ty pisałaś przed chwilką o mądrym księdzu? big_grin
                    Przecież w katolicyzmie chodzi o wybaczenie innym smile

                    Ciekawa lektura- czym jest, a czym nie jest wybaczenie (głównie tabelka):

                    www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=363
                    Co prawda nie jest to spojrzenie katolickie, ale do mnie bardziej przemawia, niż "nadstawienie drugiego policzka", które powoduje przyzwolenie na dalsze tego typu postępowanie.
                    • z_mazur Re: Wybaczenie 16.12.11, 08:05
                      No to nie wiem jak uważnie czytałaś ten artykuł, bo stwierdziłaś wcześniej, że są krzywdy niewybaczalne i że do wybaczenia jest potrzebna skrucha sprawcy.

                      To że komuś wybaczasz, nie znaczy, że musisz mu ponownie zaufać. Więc w wybaczaniu nie chodzi o nadstawianie drugiego policzka.

                      Przecież cały ten artykuł podważa Twoje tezy z tego wątku, a pokrywa się z tym co ja przy różnych tego typu dyskusjach na tym forum piszę.

                      "Nie warto więc niczego zapominać, gdyż wówczas bylibyśmy bardziej narażeni na podobne krzywdy w przyszłości ze strony tej samej osoby, bądź podobnych osób. Chodzi tylko o to, by pamięć o doznanej krzywdzie przestała boleć."

                      "Nie musisz zrozumieć różnych, pokrętnych motywów, dla których ktoś Cię skrzywdził. Możesz przebaczyć nawet wtedy, gdy nigdy nie zrozumiesz, dlaczego to zrobił."

                      "Wybaczanie nie wymaga usprawiedliwiania, ani zdejmowania z kogoś jego osobistej odpowiedzialności za to, co zrobił. Są też krzywdy, dla których nie da się znaleźć żadnego, rozsądnego usprawiedliwienia i mimo to je również można wybaczyć."

                      "Wybaczenie nie polega na pomniejszaniu znaczenia krzywdy, bagatelizowaniu jej, czy wręcz udawaniu przed samym sobą, że żadna krzywda nie miała miejsca. Masz prawo do bólu, rozgoryczenia, poczucia krzywdy, chodzi tylko o to, by odreagować te uczucia i pozwolić im ustąpić, by nie pozostały w Tobie do końca życia."

                      "Niekiedy spotykamy ludzi, którzy z różnych powodów nie zasługują na zaufanie. Ponowne zaufanie im, gdy już się tego o nich nauczyliśmy, byłoby nierozsądne. Dlatego nie jest konieczne łączenie wybaczania z zaufaniem, gdyż są to dwie różne sprawy, które wprawdzie mogą iść w parze, ale nie muszą."

                      "Fakt, że sprawca nie zasługuje na wybaczenie, nie musi być przeszkodą."

                      "Wybaczenie zatem nie musi oznaczać rezygnacji ze sprawiedliwej kary dla sprawcy krzywdy."

                      Dalej już chyba nie ma sensu cytować.
                      Co do Twojej sugestii, że jedni mają większą umiejętność wybaczania, a inni mniejszą, to nad każdą umiejętnością każdy człowiek może popracować.

                      Nikt nie rodzi się Barysznikowem, a i on pewnie włożył sporo wysiłku w naukę.


                      • z_mazur I jak dla mnie najistotniejszy fragment tego art. 16.12.11, 08:07
                        "Wybaczenie jest kwestią decyzji. Jeśli rozumiemy już, na czym polega wybaczenie, pozostaje już tylko decyzja, by to zrobić, lub przeciwnie, by tego nie robić. Jesteś wolnym człowiekiem. Wiesz już, jak bardzo ciąży Ci Twój plecak i co trzeba zrobić, by go zdjąć. Masz też prawo jednak dalej nosić swój plecak, masz prawo cierpieć, użalać się nad sobą i pozostać ofiarą. Jaka jest Twoja decyzja?"

                        Do przemyślenia. smile
                        • scindapsus Re: I jak dla mnie najistotniejszy fragment tego 16.12.11, 08:35
                          Dlatego też ja uważam że wybaczyc nalezy ale sobie.Za tkwienie w złym związku, za wiarę w słowa bez pokrycia, za wieloletnie przyzwolenie na krzywdzenie siebie.

                          Wybaczyc komus można, jesli ten ktoś o to poprosi.
                          Jeśli nie, nie nalezy zaprzątać sobie tym głowy.
                          • z_mazur Re: I jak dla mnie najistotniejszy fragment tego 16.12.11, 08:54
                            > Wybaczyc komus można, jesli ten ktoś o to poprosi.
                            > Jeśli nie, nie nalezy zaprzątać sobie tym głowy.

                            W wybaczaniu komuś wcale nie chodzi o tego kogoś, tylko o nas.
                            Jeśli czujemy się skrzywdzeni wybaczenie pozwoli nam uwolnić się od tego poczucia. Osoba której wybaczamy wcale nie musi o to prosić, nawet nie musi o tym wiedzieć.
                            • scindapsus Re: I jak dla mnie najistotniejszy fragment tego 16.12.11, 09:03
                              Nie czuję się skrzywdzona.
                              Gdybym tak się czuła, ustawiłabym się w pozycji ofiary i nadal ex miałby wpływ na moje życie.
                              Nasz związek się zakończył a ja pozamykałam szufladki w mozgu w ktorych przechowuję exa.Na klucz
                              tak jak pisałam, dokonałam analizy.Starałam się dotrzec do mechanizmów postepowania
                              Dlaczego było tak a nie inaczej.
                              Jestem bogatsza o wiedzę jaką pozyskałam na terapii oraz w przeważającej części z książek.
                              teraz wiem że powrót do masochistycznych wspomnień i rozpamietywanie krzywd to cofanie się w rozwoju.
                              nie ma powrotu
                              nie ma martyrologii
                              Nie ma rozczulania się nad sobą
                              Idę do przodu.
                      • zmeczona100 Re: Wybaczenie 16.12.11, 10:06
                        > No to nie wiem jak uważnie czytałaś ten artykuł, bo stwierdziłaś wcześniej, że
                        > są krzywdy niewybaczalne i że do wybaczenia jest potrzebna skrucha sprawcy.

                        Czytałam uważnie, wbrew temu, co sądzisz. A Ty chyba niezbyt dokładnie czytasz moje wypowiedzi na temat wybaczania, skoro nie zauważyłeś w nich, że wybaczyłam - tzn. własnie w takim sensie, jak w przytoczonym przeze mnie linku (nie czuję się ofiarą, nie pałam zemstą, nie żyję starym życiem, nie staram się zrozumieć motywów postępowania itp.).

                        A Ty pisałeś o wybaczeniu a'la katolickim, tj. takim z "czystego serca" i "miłosierdzia". Ja na takie wybaczenie po prostu kicham- byłoby to wbrew sobie, wbrew własnym przekonaniom i musiałabym odczuwać ogromne poczucie winy z powodu takiego, że nie jestem w stanie wymazać z pamięci doznanych krzywd. A ja po prostu żyję "pomimo" i w żaden sposób nie zamierzam tego zmieniać smile
                        • z_mazur Re: Wybaczenie 16.12.11, 14:31
                          No to jak to jest w końcu z tymi niewybaczalnymi krzywdami?

                          Nie czuję się katolikiem więc niespecjalnie wiem co to jest wybaczanie "a la katolickie".

                          Dla mnie wybaczanie to wybaczanie. Jeśli mnie ktoś pyta, czy komuś wybaczyłem, to albo wybaczyłem albo niewybaczyłem, to się po prostu czuję.

                          A Ty piszesz, że nie wybaczyłaś, no to skoro nie wybaczyłaś, tzn, że nie wybaczyłaś. Mało tego, jeśli myśl, że mogłabyś wybaczyć, że Twoje krzywdy powinny być przez Ciebie wybaczone, nadal wywołuje w Tobie negatywne emocje (a z Twoich postów w tym wątku to wynika), to nie prawdą jest to co piszesz, o nie czuciu się ofiarą i nie odczuwaniu poczucia krzywdy.
                          • zmeczona100 Re: Wybaczenie 16.12.11, 15:01
                            A jest tak, że dla mnie wybaczenie komuś nie oznacza tego, jak się potocznie ten proces nazywa: "było, minęło i można o tym zapomnieć, nie mam żadnych negatywnych skojarzeń z tym, czego dokonałeś".
                            Oznacza za to, że pamietam o tym, co mi zrobiono, moja ocena postępku jest cały czas taka sama. Wybaczenie jest konieczne między osobami, które ze sobą mają nadal być, ufać sobie, budować przyszłość; ja to w ogóle wykluczam w tym konkretnym przypadku (stąd nie ma mowy o wybaczeniu czynów niewybaczalnych- czyli takich, po których wspólne dalsze życie nie jest możliwe).

                            Aha, wybaczenie dotyczy spraw i osób ważnych dla mnie, o kluczowym znaczeniu dla mojego funkcjonowania (bio-psycho- społecznego), tzn., że jeśli ktoś rozsiał plotki o mnie i one mi w niczym nie zaszkodziły (praca, dom, rodzina), to mimo tego, że mogłam tę sytuację bardzo mocno psychicznie przeżywać (co w zasadzie się nie zdarza, bo mnie guzik obchodzą opinie obcych mi ludzi), to wtedy, kiedy sprawca przeprasza, przyznaje się do tego, że postąpił niegodziwie, czyli jest świadomy swoich czynów, to dlaczego mam nie wybaczyć?

                            A gdyby np. przyjaciółka mnie okradła, to owszem, wybaczyłabym jej j.w. z tym, że i tak nie byłoby już powrotu do przyjaźni; czyli dalsze "wspólne" życie nie byłoby mozliwe. Gdyby jednak popełniła czyn niewybaczalny, np. skrzywdziła mi syna, podpaliła dom, to na wybaczenie na pewno nie byłoby miejsca.

                            Mało tego, jeśli myśl, że mogłabyś wybaczyć, że Twoje krzywdy powinny być
                            > przez Ciebie wybaczone, nadal wywołuje w Tobie negatywne emocje (a z Twoich po
                            > stów w tym wątku to wynika)

                            A gdzie Ty to dojrzałeś?? Brak entuzjazmu od razu oznacza negatywne emocje?? Nie ma neutralnych zachowań?? W ogóle musi być jakieś miejsce na emocje?? Mój prawie ex jest mi totalnie obojętny, ale powtórzę to, co już kiedyś tu pisałam- nie wybaczyłabym mu nigdy tego, jak potraktował swoje dziecko i mnie, kiedy jego udział w pewnych sprawach był po prostu niezbędny! On zasłaniał się obowiązkami zawodowymi. A tak naprawdę to kompletnie nie rozumie, że w życiu jednak wartościuje się wszystkie sprawy i skoro podjęło się decyzję o założeniu rodziny, to ona, a nie praca, jest najważniejsza, więc kiedy zdarzają się wyjątkowe sytuacje dotyczące spraw rodziny, to nie ma przed nimi nic wazniejszego. Nie rozumie podstawowych zasad, obowiązków- bez najmniejszej żenady opowiada przed sądem o tym, czego inni wstydziliby się nie tylko robic, ale nawet tak myśleć.
                            Gdyby jakimś cudem kiedyś poprosił o wybaczenie (bo wg mnie to brak wybaczenia uwiera jednak kata, a nie ofiarę), to i tak go nie uzyska (tzn. nie doprowadzi do tego, że będę mogła z nim załatwiać jakieś choćby drobne sprawy, prowadzić z nim rozmowy, spotykać się jak znajomi na piwie, rozmawiać o nim czy o sobie itp.), bo to byłoby nieszczere, bo bez zrozumienia istoty krzywdy. Ja już raz mu wybaczyłam, a zrobił piekielne świństwo. Tyle tylko, że po paru miesiącach powiedział wprost, że owszem, przepraszał, prosił o kolejną szansę, że mówił, iż wie, rozumie, co nam (mi i synowi) zrobił tylko dlatego, aby wszystko miedzy nami wróciło do normy (seks); poczułam się wspaniale... I wcale nie chodziło wtedy o zdradę.

                            Niestety, ale pewne sprawy nie są przyswajalne dla wszystkich. Mozna się nauczyć definicji, ale to wcale nie oznacza, że wyciągnie się z niej to, co jest praktyczne, możliwe do zastosowania.
                            • z_mazur Re: Wybaczenie 16.12.11, 15:36
                              Gdzie to dojrzałem? A choćby tutaj:

                              "Ja też nie wybaczyłam i nie sądzę, abym mogła tego dokonać. Ale nie widzę w tym problemu- chodzi o to, aby żyć pomimo krzywd, jakie nam ktoś wyrządził, nie rozmyslając, nie tracąc sił i czasu na zrozumienie tamtej osoby i nie stając na rzęsach, aby wybaczyć."

                              Chyba rzeczywiście nie zrozumiałaś idei wybaczenia przedstawionej w artykule, który sama przytoczyłaś.

                              Nie chodzi o to żeby pozwalać się do siebie zbliżyć osobie, która nas zraniła.

                              Właśnie o to mi chodziło gdy pisałem o Tobie. Gdybyś rzeczywiście wybaczyła, to nie miałabyś problemu z odpowiedzią na prośbę o wybaczenie ze strony Twojego męża. Wystarczyłoby powiedzieć "wybaczyłam Ci, co nie zmienia faktu, że nie chcę zmieniać naszej relacji w tej chwili, nie chcę żebyś był dla mnie kimś bliskim" i tyle.

                              Dopóki wyobrażenie sobie takiej sytuacji budzi w Tobie wewnętrzny opór (a wydaje mi się, że w Twoim przypadku tak jest), to znaczy, że ciągle tkwisz w poczuciu zranienia.
                              • zmeczona100 Re: Wybaczenie 16.12.11, 22:57
                                O raju, a ten dalej swoje wink

                                Gdybyś rzeczywiście wybaczyła, to
                                > nie miałabyś problemu z odpowiedzią na prośbę o wybaczenie ze strony Twojego m
                                > ęża.

                                Dla własnej satysfakcji, lepszego samopoczucia miałabym to zrobić? ooo, no to dopiero wtedy poczułabym się ohydnie! Problem z wybaczeniem, jak to Ty określiłeś, wynika tylko i wyłącznie z tego, że wybaczyć można tylko wtedy, gdy ktoś o to prosi, bo zrozumiał, że postąpił źle i że nigdy tego więcej nie powtórzy. Chodzi mi o RELACJE z drugą osobą (tzn. zauważanie jej), a nie o to, aby żyć "pomimo". Ja wybaczyłam- wg zalinkowanego artykułu, bo OMC ex kompletnie mnie nie interesuje, w duszy mam to, co u niego, jak ze zdrowiem, czy ma jakieś kłopoty, czy ma dobrego przełożonego. Po prostu NIC- czyli wiem, że pewnie jeszcze żyje, ale ponad to on dla mnie nie istnieje. jego losy kompletnie mi zwisają, a ewentualne szczęście tym bardziej. Ale w sensie relacji (tj. choćby najmniejszego zainteresowania nim- zauważeniem, że JEST, powiedzeniem "Wybaczam") nie wybaczyłam i nie wybaczę- nie czuję takiej potrzeby, w ogóle to zamiast wybaczyć (ale tylko i wyłącznie zdradę), to bardziej na miejscu byłaby moja dozgonna wdzięczność za obudzenie smile

                                I chyba to, co powinnam napisać na samym początku- dla każdego wybaczenie może oznaczać coś innego, ale to nie powód, by traktować tych, którzy myślą inaczej, jak osoby, które tak naprawdę nie chcą wybaczyć, nie potrafią tego, bo się nie starają itp.; może ono być zupełnie dla nich nieszkodliwe, bez znaczenia, nie obciążające teraźniejszości i przyszłości, więc jeśli się dobrze z tym czują, normalnie funkcjonują, to po co zawracać sobie głowę wybaczeniem? Wybaczenia nie da się nauczyć, wypracować- bo to wynika z konstrukcji całego człowieka, wyznawanych przez niego wartości czy po prostu tego czegoś, co różni nas, a wypływa "z serca", "z wnętrza".

                                Kurdę, trudno to krótko i zrozumiale opisać smile Chodzi mi o to, że jeśli się komuś nie wybacza, kto o to prosi i wynika to tylko i wyłącznie z tego, że chce się komuś dopiec, zrobić na złość (bo temu komuś bardzo zależy na wybaczeniu jego postepków), a nie z oceny, iż chce się uzyskać to wybaczenie dla własnej korzyści (żeby mozna było dalej wieść spokojny żywot w starym gniazdku ze starą żoną/ partnerką), to wtedy faktycznie taka osoba ma poważny problem z wybaczeniem wg linka, tj. życiem mimo doznanych krzywd, oddzieleniem teraźniejszości i przyszłości od tego, co było i zaakceptowanie faktu, że poczucie bycia ofiarą przeszkadza w dalszym rozwoju siebie, w uzyskaniu pełnej satysfakcji z życia.
                                A jeśli nie pielęgnuje się w sobie negatywnych wspomnień, nie karmi nimi i nie podsyca własnej nienawiści do sprawcy/ kata, to nie uważam, aby kwestia wybaczenie lub nie miała jakiekolwiek znaczenie dla ofiary.
                                • z_mazur Re: Wybaczenie 16.12.11, 23:09
                                  > Dla własnej satysfakcji, lepszego samopoczucia miałabym to zrobić? ooo, no to d
                                  > opiero wtedy poczułabym się ohydnie!

                                  Nie, dla wybaczenia i uwolnienia się od wyrządzonej Ci krzywdy. To wszystko co piszesz, nadal tylko potwierdza, że poczucie zranienia ciągle w Tobie tkwi. Każda myśl o mężu je przywołuje. Być może nie myślisz o nim często i pewnie coraz rzadziej, ale to nie znaczy, że nie myślisz wcale i każda taka myśl jest nieprzyjemna, podszyta negatywnymi emocjami.

                                  A im bardziej piszesz, że tak nie jest, tym mniej przekonująco to brzmi. smile
                                  • zmeczona100 Re: Wybaczenie 16.12.11, 23:35
                                    > Nie, dla wybaczenia i uwolnienia się od wyrządzonej Ci krzywdy

                                    No zaraz. to, co zrobił, nie nadaje się do wybaczenia. To po pierwsze. Po drugie- co to znaczy "uwolnić się od wyrządzonej mi krzywdy"? Mam o niej zapomnieć? Niewykonalne. Mam żyć z nią normalnie? No to własnie tak sobie żyję.

                                    Piszesz, że każda myśl o OMC ex jest nieprzyjemna- a dlaczego się upierasz, że muszą im towarzyszyć negatywne emocje?? Kiedy w TV mówią np. o osobie, która zamordowała rodzinę z dziećmi, to oczywiście, że budzi ona negatywne emocje; jednak one mi nie komplikują codziennego funkcjonowania, nie rozmyslam o karze czy o odwecie. I dokładnie tak samo jest z OMC ex- zrobi coś okropnego (np. karygodnie potraktuje syna, który mi się poskarży), to wtedy chętnie dałabym mu w .yło. I na tym konczą się te moje emocje i nieprzyjemne myśli. Tylko nie wymagaj, aby "mąż" został przeniesiony na listę osób specjalnej troski- tj. nie wywoływał żadnych emocji, czyli był chroniony bardziej, niż każdy obcy smile

                                    Własnie jestem na świeżo po przeglądnięciu akt po I sprawie- nim przyjdą mi odpisy złożonych pism, to Nowy Rok zastanie, a byłam ciekawa, co tam się naroiło w głowie u tego faceta po pierwszym słuchaniu. Jak zwykle kilkanaście kartek pisma procesowego (kolejny raz powtarza w nich to samo, chociaż sąd mu zwrócił na to uwagę), a do tego ... kilkadziesiąt stron załączników. Wśród nich jeden szczególny, dołączony do tych, które miały obrazować jak to pan partycypuje w kosztach utrzymania syna. A była to winieta na autostradę- z tegorocznego wyjazdu na tydzień ferii i tydzień wakacji... Całość wyszła mniej, niż za odcinek A4...
                                    W pierwszej chwili myslałam, że padnę trupem. Naprawdę nie sądziłam, że on może być aż tak żałosny. Ale szybko mi minęło. Przecież on żyje w świecie własnych wyobrażeń, w którym sam ustala, co jest na miejscu, a co niewłaściwe, co wypada, a co nie itp. Szkoda mi tracić choćby tylko kilka sekund na tego typu palanta. Chociaż muszę się poważnie zastanowić, czy nie zwrócić mu uwagi, że pominął arcyważne wydatki- chodzi o bilety parkingowe, kiedy przyjeżdża do syna i jadą do kina, do jednej z galerii; a to jednorazowo wydatek większy, niż tygodniowa winieta autostradowa big_grin
                                    • z_mazur Re: Wybaczenie 17.12.11, 00:53
                                      > Piszesz, że każda myśl o OMC ex jest nieprzyjemna- a dlaczego się upierasz, że
                                      > muszą im towarzyszyć negatywne emocje??

                                      Właśnie o to chodzi, że nie muszą, a towarzyszą.

                                      No i nadal nie wytłumaczyłaś, co to znaczy, że coś nie nadaje się do wybaczenia.
                                      Do wybaczenia nadaje się każda wyrządzona nam krzywda. No chyba, że uważasz, że Cię nie skrzywdził, to rzeczywiście jeśli zrobił coś co Cię nie skrzywdziło, to rzeczywiście to się nie nadaje do wybaczenia.

                                      W innym przypadku ogranicza Cię tylko własna niechęć lub nieumiejętność, ale raczej to pierwsze.

                                      No i skoro tak to wróć do tego artykułu który przytoczyłaś, a szczególnie do ostatniego przytoczonego przeze mnie cytatu.

                                      I jeszcze jeden:
                                      "osoby skrzywdzone często cierpią podwójnie - raz z powodu krzywdy, jaka ich spotkała, drugi raz - z powodu urazy, pielęgnowanej później przez długie lata".

                                      Nawet sobie nie zdajesz sprawy z tego, ale właśnie jesteś na etapie pielęgnowania tej urazy. Nie widzisz tego, wydaje Ci się, że jest inaczej, ale ta uraza do Twojego eks ciągle przebija z tego co piszesz. Jest lepiej niż rok, czy dwa lata temu, ale nadal nie uwolniłaś się od tego. Między innymi dlatego, że upierasz się, że to co Ci zrobił jest "niewybaczalne".
                                      • zmeczona100 Re: Wybaczenie 18.12.11, 00:10
                                        z_mazur napisał:


                                        > Właśnie o to chodzi, że nie muszą, a towarzyszą.

                                        A skąd Ty wiesz, co czuję? Z tego, że tu o nim piszę???

                                        >
                                        > No i nadal nie wytłumaczyłaś, co to znaczy, że coś nie nadaje się do wybaczenia

                                        Kuźwa, ostatni raz- są osoby, które mają świadomość krzywdy, jaką wyrządziły innym i bardzo im zależy, aby zostały im one wybaczone. Gdybym kogoś tak skrzywdziła, abym miała to na sumieniu i bardzo chciała uzyskać wybaczenie postepku, to po prostu przeprosiłabym szczerze i poprosiła o wybaczenie; gdybym je uzyskała, to pewnie i tak nie zagłuszyłoby mi to sumienia (nie rozgrzeszyło), ale przynajmniej wiedziałabym, że ta osoba nie żywi do mnie urazy. Uraza to taki stan, kiedy nie chcę mieć z kimś zupełnie nic wspólnego, nie chcę tego kogoś nawet widzieć, nie mówiąc o spotkaniu czy podaniu ręki. To totalna ignorancja drugiej osoby.
                                        W tym znaczeniu na pewno nie jest wybaczalne pozbawienie kogoś życia, czy skrzywdzenie dziecka w taki sposób, aby pozostały w nim urazy, wpływające na całe jego późniejsze życie.
                                        > .
                                        > Do wybaczenia nadaje się każda wyrządzona nam krzywda.

                                        To jest Twoja opinia; moja jest inna. Wolno mi?


                                        > W innym przypadku ogranicza Cię tylko własna niechęć lub nieumiejętność, ale ra
                                        > czej to pierwsze.

                                        big_grin Mnie wybaczenie mężowi nie jest potrzebne do szczęścia. A on nawet nie ogarnia, o co chodzi- mi, a co dopiero mówić o jego potrzebie przebaczenia. Możesz to nazywać niechęcią czy nieumiejętnością, ale to i tak nie spowoduje zmian moich odczuć, mojego poczucia spójności.

                                        >
                                        > No i skoro tak to wróć do tego artykułu który przytoczyłaś, a szczególnie do os
                                        > tatniego przytoczonego przeze mnie cytatu.

                                        Ale po co? Ty albo artykuł jesteście wyrocznią? Ktoś mi musi powiedzieć, co ja czuć powinnam? Wg tamtego artykuły wybaczyłam; ale moje pojmowanie wybaczenia ma też inne elementy, o których w artykule nie ma słowa.

                                        > Nawet sobie nie zdajesz sprawy z tego, ale właśnie jesteś na etapie pielęgnowan
                                        > ia tej urazy. Nie widzisz tego, wydaje Ci się, że jest inaczej, ale ta uraza do
                                        > Twojego eks ciągle przebija z tego co piszesz.

                                        Bo o nim tutaj piszę???? Zrozum- dla mnie wybaczenie komuś, kto nie ogarnia krzywdy, jaką komus wyrządził, nie ma w ogóle świadomości, że postąpił haniebnie, jest tylko i wyłącznie karmieniem własnego ego. Wybaczenie ma pomóc sprawcy stać się lepszym człowiekiem, a żeby tak sie stało, to musiałby zrozumieć, co zrobił. To oczywiście nie dotyczy dzieci czy chorych psychicznie.

                                        Dla mnie dalsza dyskusja nie ma sensu. Przyjmij, że każdy jest inny, każdy to indywidualista, a w dodatku nie jest robotem, tylko czuje, mysli i przeżywa po swojemu.
                                        • z_mazur Re: Wybaczenie 18.12.11, 00:54
                                          > Bo o nim tutaj piszę???? Zrozum- dla mnie wybaczenie komuś, kto nie ogarnia krz
                                          > ywdy, jaką komus wyrządził, nie ma w ogóle świadomości, że postąpił haniebnie,
                                          > jest tylko i wyłącznie karmieniem własnego ego. Wybaczenie ma pomóc sprawcy sta
                                          > ć się lepszym człowiekiem, a żeby tak sie stało, to musiałby zrozumieć, co zrob
                                          > ił. To oczywiście nie dotyczy dzieci czy chorych psychicznie.

                                          Nie dlatego, że o nim piszesz, ale dlatego jak o nim piszesz.

                                          A osatnie zdanie świadczy tylko o tym, że nie zrozumiałaś tego artykułu. Wybaczanie nie ma wiele wspólnego z krzywdzącym, za to ma wszystko wspólnego z wybaczającym. Krzywdziciel nie musi wiedzieć nawet że mu wybaczyłaś, nie musi tego potrzebować, powtórzę, to nie ma z nim nic wspólnego, to nie jemu wybaczenie jest potrzebne, ale temu kto został skrzywdzony.
                    • mola1971 Re: Wybaczenie 16.12.11, 09:22
                      zmeczona100 napisała:
                      > Co prawda nie jest to spojrzenie katolickie, ale do mnie bardziej przemawia, ni
                      > ż "nadstawienie drugiego policzka", które powoduje przyzwolenie na dalsze tego
                      > typu postępowanie.

                      Nie znalazłam w tym artykule ani słowa, które byłoby sprzeczne z wiarą katolicką. To samo powiedziałby Ci mądry ksiądz. Zaznaczam - mądry. Bo głupi by pierdzielił o nadstawianiu drugiego policzka.
                      • zmeczona100 Re: Wybaczenie 16.12.11, 10:07
                        mola1971 napisała:

                        To samo powiedziałby Ci mądry ksiądz. Zaznaczam - mądry. Bo głupi by pierdzi
                        > elił o nadstawianiu drugiego policzka.

                        Oj, Molka wink Słabo znasz obowiązkowe lektury katolickie wink
    • dorata351 Re: Wybaczenie 15.12.11, 08:02
      ja chyba nie wybaczę. Nie chcę mieć z tym człowiekiem nic wspólnego. Zranił mnie i chociaz żyję w miarę normalnie, to jakiś cierń pozostał. Nie wybaczę mu przede wszystkim tego, że nigdy już nie będę miała takiej ufności do ludzi jak wcześniej.
      • argentusa Re: Wybaczenie 15.12.11, 11:26
        Dorata, JEMU nie wybaczysz, że dojrzałaś? Bo to oczywiste, że nie mozna mieć 1005 zaufania do nikogo. Włącznie ze sobą samym.
        To nanasciaży odpowiedzialnosć za nasze wybory i obowiązek wobec samych siebie, by dostrzegać wszystkie strony życia. Nie tylko te różowe.
        Fakt, przebudzenie do dojrzałosci bolesne, ale żeby obciążać jego za to, że sama żyłaś złudzeniami?
        Ar.
        • argentusa Re: Wybaczenie 15.12.11, 11:27
          100% zaufania miało być
    • atami83 Re: Wybaczenie 15.12.11, 16:41
      Niktórzy mówią, że lepiej nie wybaczać, że lepiej znienawidzieć - to uodparania nas na chęć powrotu. Ja czuję, że jemu wybaczyłam, choć nie rozumiem jego motywacji. Nie umiem sobie wybaczyć, że tak długo się oszukiwałam, robiłam z siebie szmatę na zmianę z zdrzędliwą jędzą, ciagle wierzyłam, że jak będę dobra, kochająca i wierna to on sie zmieni. Poczuje wiatr w żagle, uwierzy, że nie musi nim kierowac nieudane dziecieństwo i okropni rodzice. Dorośli zmieniają się tylko dlatego, że sami bardzo tego chcą, a zmiany dla partnera przeważnie mają tyle gwazdek w umowie, że lepiej się w nie pakować. Szkoda, że nie umiałam pozwolić mu odejść wcześniej zanim zrobił mi krzywdę zdradą, możemy wtedy nie miałambym świadomości, że bywam jędzą oraz wierzyłambym dalej w miłość i happy endy.
    • na_rozdrozu76 Re: Wybaczenie 16.12.11, 09:04
      Wybaczenie to wyzwolenie. Samego siebie od złych emocji.
      Wtedy można poczuć WOLNOŚĆ. Bezcenne...
      Brak wybaczenia to robak, który zżera mnie, nikogo innego. I nikogo innego nie krzywdzi poza mną samą.
      Kluczem do wybaczenia jest zrozumienie.
      Tak ja to widzę.
    • ada828 Re: Wybaczenie 16.12.11, 19:09
      Mi przynosi ulgę, że wychowuję dzieci mojego exa. W tym sensie, że MUSZĘ mu (na co dzień wybaczyć). Nie należę też do osób pamiętliwych, bo to ja ( w moim mniemaniu) kreuję swoje życie, więc zasadniczo nikomu nie jestem winna swojej złości (konieczności wybaczania).
    • czlowiek-na-torze Re: Wybaczenie 16.12.11, 23:24
      paulinaa811 napisała:

      > Jak wiele można wybaczyć?

      Wszystko można wybaczyć.

      "Kto kocha naprawdę, będzie kochał zawsze. Gniew zamieni w kochanie a zdradę w niepamięć." - to Szymborska chyba albo jakiś inny Mickiewicz.
      • paulinaa811 Re: Wybaczenie 16.12.11, 23:29
        A czy to kochanie to nie uzaleznienie tak naprawde? Łatwo sie pomylic, szczegolnie gdy golym okiem widać,ze relacja jest toksyczna. Mozna wybaczyc, ale czy samo wybaczenie wystarczy, by np. wrocic?uncertain
      • argentusa Re: Wybaczenie 17.12.11, 15:17
        Olga Jackowska, zwana Korą. Maanam.
        Tak, dla ścisłości.

        Ar.
        ps. czasami prawdziwa miłosc się kończy. Bo tak. Nawet jak czasami wolimy żyć złudzeniem, że tak nie jest smile

        A ten fragment tej samej piosenki jest najlepszy...

        "W zuchwałej chwili pożądania
        Nadałam tobie takie imię
        Że znajdę cię na końcu świata
        I już się z tobą nie rozminę"

        to tak dla refleksji, że czasami się nam plączą pojęcia.

        • czlowiek-na-torze Re: Wybaczenie 17.12.11, 19:49
          > Olga Jackowska, zwana Korą. Maanam.

          Możliwe. Nie upieram się przy swojej wersji.
          • mola1971 Re: Wybaczenie 17.12.11, 21:15
            Ar ma rację, to Kora. Szymborskiej śpiewa to.
    • mayenna Re: Wybaczenie 17.12.11, 23:06
      Najlepiej jak nie ma co wybaczać i o co się gniewać.

      Moj zajomy twierdzi, że jego przepis na udane małżeństwo to nie robienie sobie wzajemnie celowo przykrości.U nich sprawdza się od 30 lat.
      • 0.myszka Re: Wybaczenie 18.12.11, 00:33
        mimo że jest okres świąteczny jeszcze wybaczyć nie potrafię... będą to moje pierwsze święta bez męża....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka