kay.man 26.05.12, 21:45 Mam pytanie , czy istnieje coś takiego jak mediator? Konkretnie chodzi mi o mediacje z moją żoną , bardzo chciałbym z nią być ale ona upiera się przy rozwodzie , ciężko mi się z nią rozmawia. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
adam543 Re: Mediator ??? 26.05.12, 21:53 Jak ciężko Ci się z nią rozmawia, to po co chcesz z nią być ? Długa droga przed Tobą . Odpowiedz Link
ewela1_1 Re: Mediator ??? 26.05.12, 22:12 Skoro żona upiera się przy rozwodzie, znaczy, że go chce i pozamiatane. ...Dlaczego chcesz ją na siłę uszczęśliwiać? Mediator ma jej wytłumaczyć, że ma Cię kochać? ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 26.05.12, 22:21 Ja zadałem konkretne pytanie , czy jest coś takiego jak mediator? Wasze opinie mi są nie potrzebne , uszanujcie to proszę... Odpowiedz Link
ewela1_1 Re: Mediator ??? 26.05.12, 22:29 Jest mediator, mediacje w trakcie rozwodu, ale one mają sens wtedy kiedy dwie strony chcą coś zmienić na lepsze i gdzie jeszcze tli się uczucie.... Gdy ktoś Cię nie kocha, one sensu nie mają. Słowo"upiera" które napisałeś utwierdza mnie w przekonaniu, że żona bardzo chce się rozwieść i nic nie jest jej w stanie od tego odwieść, ale mogę się mylić... ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
maheda Re: Mediator ??? 26.05.12, 22:49 Mediator jest też od tego, żeby sobie wzajemnie małżonkowie oczu nie wydrapali podczas rozmów okołorozwodowych. Nie jest jego celem odwiedzenie od rozwodu. Odpowiedz Link
braktalentu Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:02 "Mediator jest też od tego, żeby sobie wzajemnie małżonkowie oczu nie wydrapali > podczas rozmów okołorozwodowych." Mediator jest od tego, żeby się ludzie porozumieli. Nie tylko przy rozmowach około rozwodowych. W naszym prawodawstwie dotyczy to również innego typu spraw cywilnych, a także spraw karnych, spraw dotyczących osób nieletnich, mediacji rówieśniczych, etc, etc. Mediacji podlegają także wszystkie inne konflikty, również te które nie oparły się o sąd. Mediować można między skonfliktowanymi członkami rodziny (teściowa - synowa-), członkami społeczności (aptekarzowa - wójtowa, Kargul - Pawlak, gmina - mieszkaniec, etc). "Nie jest jego celem odwiedzenie od rozwodu." Rolą mediatora nie jest odwodzenie kogokolwiek od jego postanowień - czy to dotyczących rozwodu, czy innych. Mediator pozostaje neutralny wobec przedmiotu sporu i bezstronny wobec swoich klientów. Innymi słowy ma w dupie czy się rozwiodą, czy nie. Jednak intencją ustawodawcy opracowującego przepisy dotyczące mediacji rodzinnych / rozwodowych było przede wszystkim umożliwienie małżonkom pojednania. I O ILE przedmiot mediacji nie został określony inaczej, przychodzący do mediatora małżonkowie w sytuacji okołorozwodowej winni być traktowani jako klienci dążący do pojednania. Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 26.05.12, 22:51 Fakt , święty w czasie związku nie byłem. Ale chcę by mi dała jeszcze jedną szansę , by mi znowu zaufała . Myślę że ona się boi powrotu ale ja wiem że jestem wstanie się zmienić i dać jej szczęście. Dlatego próbuję z tym mediatorem. Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: Mediator ??? 26.05.12, 23:02 Mediator pomaga się dogadać przy rozwodzie, jeśli chcesz się z żoną dogadać, to musiałbyś namówić ja na terapię małżeńską. Ania Odpowiedz Link
braktalentu Re: Mediator ??? 29.05.12, 09:53 " Mediator pomaga się dogadać przy rozwodzie," Podstawową intencją ustawodawcy jest pojednanie małżonków (a dopiero gdy to jest niemożliwe mediuje się konkretne problemy). "jeśli chcesz się z żoną dogadać, to musiałbyś namówić ja na terapię małżeńską." Nie wszyscy czuja potrzebę rozwiązywania swoich problemów na poziomie psychologicznym (emocjonalnym). Niektórym parom wystarczy udrożnienie komunikacji i tu mediator jest jak najbardziej właściwym wyborem. Odpowiedz Link
ewela1_1 Re: Mediator ??? 26.05.12, 23:24 Boi się, ale chce?, czy nie kocha i nie chce?. To jest różnica. Jeśli to pierwsze zawsze warto powalczyć, ale nic na siłę. ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
braktalentu Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:06 Proponuję zacząć od drugiej strony. Najpierw popracować nad sobą, pokazać żonie zmiany, których dokonałeś, a dopiero potem próbować powrotu. Opowieści o tym jak może być pięknie to trochę jak czeki bez pokrycia. Pierwszy lepszy doradca małżeński opowie to lepiej niż Ty i za mniejsze pieniądze. Ja (w roli żony) bym na to nie poszła; zwłaszcza mając już kilka takich czeków w szufladce pamięci. Chcesz SIĘ zmienić? Nie mieszaj w to żony. Nie próbuj tanich chwytów i szantażu emocjonalnego ("piję odkąd odeszłaś" może być tak odebrane). Zacznij od szukania pomocy i wsparcia SWOICH zmian. Zamiast psychoterapii par, spróbuj indywidualnej. Odpowiedz Link
czlowiek-na-torze Re: Mediator ??? 26.05.12, 23:26 Mediator jest po to, aby umożliwić porozumienie się ludziom, którzy chcą się porozumieć, ale z różnych przyczyn nie potrafią. W Twoim przypadku nie ma chęci porozumienia i żaden mediator tutaj nie pomoże. Z gówna bicza nie ukręcisz. Ona już decyzję podjęła. Teraz walcz o to, aby rozwód załatwić jak najszybciej. Potem dwa tygodnie wakacji i zaczynasz rozglądać się za nową kobietą. Jest jeszcze jedna opcja. Na rozprawie rozwodowej powiedz, że kochasz żonę, i nie chcesz rozwodu. Jest szansa, że ją to wzruszy i wrócicie do siebie. Szacuję, że ta szansa wynosi jakieś 3%. W pozostałych 97% takich przypadków skończy się kilkuletnią szarpaniną w sądzie. Odpowiedz Link
baabcia Re: Mediator ??? 27.05.12, 00:07 z dwóch zdań na krzyż wiecie wszystko - hej nie przesadzajcie możesz liczyć na mediatora lepiej gdybyś mógł z zona podejść do psychologa choćby na jedną rozmowę pewnie oboje dowiedzielibyście się ważnych rzeczy o sobie i komunikowaniu się jesli zona jest zdecydowana na rozstanie a Tobie mimo to zależy na rozmowie, może spróbuj ja poprosić o wspólną wizytę w poradni - jeśli potrafisz dotrzymać obiecaj jej, że to nie będzie nakłanianie jej do konkretnej decyzji ale szansa na to by wiedzieć więcej i rozumieć więcej i jesli po wizycie u psychologa usłyszysz, że ona nadal chce rozstania nie będziesz naciskał ale obiecuj tylko to co masz zamiar dotrzymać oczywiscie sam możesz też pójść do poradni Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: Mediator ??? 27.05.12, 15:26 zanim mediator, to spróbujcie umówic się an terapię dla par w najgorszym razie pomoże Wam przebrnąć pokojowo przez rozwód - a możliwe, żę nauczy porozumiewać i grzebać we własnych uczuciach nikt tu na foprum nie jest w stanie postawić diagnozy - on Cię nie kocha i kropka to nie tędy droga, żeby załatwić sprawę uczuć człowieka, którego nikt z forum na oczy nawet nie widział - jednym zdaniem dlatego nie słuchaj, idź do przodu i spóbuj umówić się z nią na wizytę u psychologa, może się uda i może tam pogadacie Odpowiedz Link
she.80 Re: Mediator ??? 27.05.12, 16:09 A ja Ci powiem, nie słuchaj tych, którzy na siłę próbują i "dobrze" radzą by zmusić żonę mediatorem, czy terapią by do Ciebie wróciła, bo Cie znienawidzi do reszty. Mnie by szlak trafił gdyby mąż, którego mam serdecznie dość, gdzie w końcu zdecydowałam się na rozwód, kiedy pewnie sporo mnie to kosztowałao łez i czekania, że się zmienisz, kiedy w końcu jestem zdeterminowana w działaniu wyjeżdżał mi z tekstami o miłości i , że się zmieni, itp. Za późno, pozamiatane, ona pewnie che zacząć nowe życie i ma do niego prawo.Niezle musiałeś nawywijać skoro jest nieugięta, "nie da się z nią rozmawiać". Zostaw ją w spokoju i zajmij się swoim życiem i poskładaniem siebie, by rozwód przebiegł jak najmniej bez komplikacji. Jeśli ją kochasz pozwól jej odejść, bo ona Cię nie chce. Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: Mediator ??? 27.05.12, 17:37 i właśnie o to chodzi, większość pisze o swojej sytuacji i swoim widzeniu rzeczy, jak wyobrażają sobie siebie w takiej sytucji z byłym mężem nie istnieje mediator ani psycholog, który zmusi do bycia razem mogą jednak pomóc rozeznać się w swoich uczuciahc, zrozumieć druga stronę i albo dogadać, albo pokojowo przejśc przez rozwód chyba, że ma by,ć jak w obecnych reklamach, szybko, szybko, szybko, bo czas goni i drogo kosztuje czas antenowy - to już każdy dla siebie wybiera Odpowiedz Link
she.80 Re: Mediator ??? 27.05.12, 18:16 No właśnie, a autor chce mediatora TYLKO po to, żeby żona wróciła, bo "nie da się z nią rozmawiać". Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: Mediator ??? 27.05.12, 22:07 nieważne, czego człowiek chce - mediator albo psycholog to osoby, które pomagają pewne rzeczy zrozumieć obu stronom Odpowiedz Link
mayenna Re: Mediator ??? 27.05.12, 18:54 lampka_witoszowska napisała: > to nie tędy droga, żeby załatwić sprawę uczuć człowieka, którego nikt z forum n > a oczy nawet nie widział - jednym zdaniem Skąd ta pewność, że nikt go nie widział i nie ma informacji, ktore pozwalają wydać taki a nie inny osąd? Moze są wśród radzących osoby, które go znają i posiadają wiedzę na temat całej sytuacji? Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:55 przypuszczenie graniczące z pewnością oparłam na prostym fakcie, że wszyscy zwykle spotykamy się w realnym życiu i potem omawiamy je na forum a tu kobieca intuicja mi podpowiada, że jest oryginalnie, bo wręcz przeciwnie a propos, co u Twojego kolegi słychać? coś na forum nie bywa Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:10 Fakt , święty nie byłem. Ale myślę , mimo że znowu wypity( piję od czasu odejścia ) , że człowiekowi trzeba dać szanse. To była moja pierwsza kobieta , mam niesamowicie miłe wspomnienia związane z nią. Kocham ją ponad życie i zrobiłbym wszystko by zechciała wrócić. Byliśmy razem piętnaście lat i chce z nią być nadal. Inne kobiety dla mnie nie istnieją , tylko ona. Ku..wa , spieprzyłem taki związek , straciłem super kobietę . Tyle razy dawała mi szansę , nie chce mi się żyć bez niej. Przepraszam ale muszę się wygadać , może to głupie ale tak jest. Wiem jedno , będę żałował do końca życia , wspaniałej żony i wspaniałego ukochanego syna . Spie....iłem synowi dom , bezpieczną przystań . Teraz jest daleko a ja wyję jak dziecko . Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:19 Uuuuu...... A możesz napisać, jak rozwaliłeś TAKI związek? Tzn. w czym zawiodłeś? Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:31 Czym , hmm. Uderzyłem ją , dałem jej w twarz. Zrobiłem to przy dziecku . Nigdy nikomu tego nie mówiłem , wstydzę się tego co zrobiłem. Ale to nie wszystko. Jestem bardzo wybuchowy , zwyzywam ,naubliżam a za chwilkę wszystkiego żałuję. To jest impuls. Chwila i wybucham. Ona mnie prosiła bym poszedł do specjalisty , bym coś z tym zrobił. Ja to olałem. Wiem , śmiejcie się , nabijajcie. Pracuję w tzw. mundurówce , tu przemoc mam na codzień , ot normalka. Tam emocje muszę tłumić , ściskać w sercu. Niestety to mój problem , wybucham poza pracą. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:35 Oj, to masz bardzo poważny problem. Z kimś takim jak Ty się rozwiodłam, więc doskonale Twoją żonę rozumiem. Wreszcie nabrała tyle siły, by odejść, nie zatrzymasz jej. Nawet nie próbuj, zwłaszcza jeśli ją kochasz. Udaj się na terapię, może dzięki niej kiedyś staniesz się mężczyzną. Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:43 mola1971 napisała: > Wreszcie nabrała tyle siły, by odejść, nie zatrzym > asz jej. Nawet nie próbuj, zwłaszcza jeśli ją kochasz. > Właśnie w tym tkwi problem , kocham ją . I dlatego mi ciężko , nie chce mi się żyć ... Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:48 > > Właśnie w tym tkwi problem , kocham ją . I dlatego mi ciężko , nie chce > mi się żyć ... Sorry, ale masz jakieś wypaczone pojęcie miłości. Czy zwyzywanie, upadlanie, przemoc fizyczna to są dowody miłości?? Potraktowałeś ją gorzej, niż własnych podwładnych, a pleciesz, że ją kochasz... Czy tak samo postępują wobec swych kochanych żon Twoi koledzy z pracy? A inni- np. znajomi spoza, rodzina, sąsiedzi? Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:51 zmeczona100 napisała: > > > Właśnie w tym tkwi problem , kocham ją . I dlatego mi ciężko , nie > chce > > mi się żyć ... > > Sorry, ale masz jakieś wypaczone pojęcie miłości. Czy zwyzywanie, upadlanie, pr > zemoc fizyczna to są dowody miłości?? Potraktowałeś ją gorzej, niż własnych pod > władnych, a pleciesz, że ją kochasz... Czy tak samo postępują wobec swych kocha > nych żon Twoi koledzy z pracy? A inni- np. znajomi spoza, rodzina, sąsiedzi? I tu niestety muszę przyznać ci całkowitą rację. To wszystko co napisałaś to prawda...... Odpowiedz Link
smarhta Re: Mediator ??? 28.05.12, 09:52 Kajanie sie, zal i bicie w piersi juz nie pomoze. Nie sztuka przyznac sie do winy, odpokutowac i uznac, ze juz jest OK. Trzeba pomyslec jak to zmienic. W tym przypadku trzeba zaczac od pomyslenia o tym, jak sie zmienic. Wiec teraz czas udac sie do psychologa. Ale nie po to, zeby ja namowic do powrotu, tylko zeby zaczac terapie dla sprawcow przemocy. Dopiero wtedy, byc moze, uda sie cos uratowac. Jesli nawet nie malzenstwo, to przynajmniej swoje szanse na normalna przyszlosc i niekrzywdzenie bliskich. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:48 To, że nie chce Ci się żyć, to przejściowe. Znajdziesz następczynię szybciej, niż myślisz Tylko najpierw idź na terapię, bo jeśli nad sobą nie popracujesz, skrzywdzisz kolejne kobiety. I dbaj o dziecko. Przede wszystkim dbaj o dziecko - spieprzyłeś małżeństwo, chociaż ojcostwa nie spieprz. Jest takie chińskie przysłowie... Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Jeśli wróci jest twoje, jeśli nie - nigdy twoje nie było. Pozwól żonie odejść, jeśli ją kochasz. Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:54 mola1971 napisała: > To, że nie chce Ci się żyć, to przejściowe. Znajdziesz następczynię szybciej, n > iż myślisz > Tylko najpierw idź na terapię, bo jeśli nad sobą nie popracujesz, skrzywdzisz k > olejne kobiety. > I dbaj o dziecko. Przede wszystkim dbaj o dziecko - spieprzyłeś małżeństwo, cho > ciaż ojcostwa nie spieprz. > > Jest takie chińskie przysłowie... Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Jeśli wróci > jest twoje, jeśli nie - nigdy twoje nie było. > Pozwól żonie odejść, jeśli ją kochasz. Łatwo mówić , sama myśl mnie boli... Odpowiedz Link
mola1971 Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:56 To nie myśl, tylko działaj. Zacznij od pójścia na terapię najlepiej. Odpowiedz Link
smarhta Re: Mediator ??? 28.05.12, 09:54 kay.man napisał: > Łatwo mówić , sama myśl mnie boli... Wcale nie latwo... Mowia tu ci, co znaja ten bol... Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:59 mola1971 napisała: > To, że nie chce Ci się żyć, to przejściowe. Znajdziesz następczynię szybciej, n > iż myślisz. Póki co mam alergię na kobiety , nawet nie myślę o tym. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:02 > Póki co mam alergię na kobiety , nawet nie myślę o tym. A to dlaczego?? Skrzywdziła Cię jakaś? Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:05 zmeczona100 napisała: > > Póki co mam alergię na kobiety , nawet nie myślę o tym. > > A to dlaczego?? Skrzywdziła Cię jakaś? Póki co , kocham jedną . Wiem , to ja ją skrzywdziłem . Ale do czasu gdy w sądzie usłyszę że w imieniu Rzeczy Pospolitej..... itd. Ciągle mam nadzieję .... Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:07 > > Póki co , kocham jedną . Ale do czasu gdy w sądzie usłyszę że w imieniu R > zeczy Pospolitej..... itd. Ciągle mam nadzieję .... No chyba że inną regułkę usłyszę . Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:10 Regułka- remedium na kobiecą alergię Coś jakaś niezwykła ta Twoja alergia. Zastanów się poważnie nad tym, co Ci Molka napisała- popracuj nad sobą, to nie będziesz już więcej uczulał kobiet Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: Mediator ??? 27.05.12, 22:02 autor wątku ma nadzieję na powrót, póki tego wyroku nie usłyszy, moim zdaniem tyle, że póki nie wyleczy takiego sposobu radzenia sobie ze stresem, to powrót żony skończy się tym samym, co było moim zdaniem - nie powinna teraz wracać, dlka swojego i syna bezpieczeństwa autor wątku nie powinien myśleć o związku, tylko o harówce u psychologa Odpowiedz Link
ewela1_1 Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:09 Na co masz nadzieję?, chcesz siedzieć i czekac na nadzieję w postaci, że ona wróci? A może zacznij działać i w trymiga na terapię?. Rozwód nawet jeśli do niego dojdzie to nie koniec świata. To nie rozwód jest Twoim problemem. ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:14 ewela1_1 napisała: > > To nie rozwód jest Twoim problemem. Moim problemem jest to że tracę super kobietę ,małżeństwo i kilku "super znajomych". Nawet mój ojciec płacze przeze mnie , kochał swoją synową . A ja to zj....em . > ------------- > "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędz > ie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
rubarom Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:18 Kay! Uspokój się przede wszystkim. Byłam w sytuacji - w pewnym sensie - identycznej z Twoją, ale wszystko udało się uratować. Chodzi mi o to, że czasem można -ale piciem wiele nie załatwisz. Odpowiedz Link
ewela1_1 Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:19 I tak będziecie płakać? Może zacznij coś zmieniać? Miałeś super kobietę, jednak jej nie szanowałeś, daj jej więc szanse pobyć samą skoro tego właśnie chce. Jeśli ja kochasz pozwól jej odejść, a zajmij się swoim problemem jakim jest przemocowy charakter. Ludzie po rozwodach zdarza się, ze wracają do siebie, więc w tym sensie dla Ciebie nie musi to być koniec świata. Dlaczego się przed tym wzbraniasz, przed zmianą siebie? Ciągle tylko obiecujesz i tylko na tym się kończyło...To to się skończyło. ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:28 ewela1_1 napisała: > Ciągle tylko obiecujesz i tylko na tym się kończył > o...To to się skończyło. To samo usłyszałem od żony . obiecanki cacanki a .... > ------------- > "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędz > ie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
ewela1_1 Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:34 I tym samym z tą odpowiedzią twierdzącą zamierzasz to tak zostawić? ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:29 > Moim problemem jest to że tracę super kobietę ,małżeństwo i kilku "super znajom > ych". Nieprawda. Twoim problemem jest to, co doprowadziło do utraty kobiety, małżeństwa i super znajomych. Nie tłumacz się, że jesteś wybuchowy, że pracujesz w takim a nie innym środowisku- nie ma to najmniejszego znaczenia! Składałeś przysięgę małżeńską jako człowiek (a nie mundurowy), więc zobowiązany byłeś do zachowywania się jak na człowieka przystało. To nas odróżnia od zwierząt (no dobra- nie zawsze), że umiemy myśleć, analizować, wyciągać wnioski, przewidywać skutki, dostosowywać swoje zachowanie do sytuacji itp. Terapia dla Ciebie jako mężczyzny, męża, a nie jako mundurowego! Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:34 I znowu muszę przyznać CI całkowitą rację . > > Moim problemem jest to że tracę super kobietę ,małżeństwo i kilku "super > znajom > > ych". > > Nieprawda. Twoim problemem jest to, co doprowadziło do utraty kobiety, małżeńst > wa i super znajomych. Nie tłumacz się, że jesteś wybuchowy, że pracujesz w taki > m a nie innym środowisku- nie ma to najmniejszego znaczenia! Składałeś przysięg > ę małżeńską jako człowiek (a nie mundurowy), więc zobowiązany byłeś do zachowyw > ania się jak na człowieka przystało. To nas odróżnia od zwierząt (no dobra- nie > zawsze), że umiemy myśleć, analizować, wyciągać wnioski, przewidywać skutki, d > ostosowywać swoje zachowanie do sytuacji itp. Terapia dla Ciebie jako mężczyzny > , męża, a nie jako mundurowego! Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:40 Ale mi nie chodzi o to, byś mi przyznawał rację! Tylko o to, abyś coś z tą wiedzą zrobił pożytecznego. Odpowiedz Link
braktalentu Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:14 Ta strata to raczej konsekwencja Twojego problemu. Problemem jest nieumiejętność radzenia sobie z emocjami. Rozwiąż problem, żeby więcej nie musieć ponosić jego konsekwencji. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:04 Każdy tak mówi(ł) Ale w Twoim przypadku niech Cię ta alergia trzyma, póki się nie nauczysz panować na emocjami i przemocowymi zachowaniami. Swoją drogą - jak można mieć alergię na kobiety w sytuacji, w której nie było się ofiarą, lecz sprawcą? Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:43 Mudnurówka, powiadasz.... Czyli tak- podwładnego nie uderzysz, nie sklniesz, nie zwyzywasz, bo zaraz będziesz miał sprawę ze stosunków międzyludzkich... A w domu, wiadomo, można, bo tam nie ma regulaminów itp... Po tym, co napisałeś, napiszę wprost- nie widzę żadnej szansy na to, aby Twoja żona zmieniła zdanie. Możesz obiecywać, przyrzekać, przysięgać, ale bez porządnej terapii nie dotrzymasz słowa, a terapia taka to sprawa przynajmniej kilkunastomiesięczna... Kolejna szansa dla Ciebie to nie oznaka jej wspaniałomyślności, tylko głupoty- skoro przekonała się wiele razy, że się nie zmieniasz, że nie chcesz tego, to z kolejną szansą byłoby tak samo. Jak widać, poszła po rozum do głowy, bo chce wreszcie uporządkować swoje życie. Powiem tak- trzymam za nią kciuki, aby wytrwała Rozwód to nie koniec świata- może wróci do Ciebie, jeśli faktycznie się zmienisz (a nie tylko będziesz składać obietnice bez pokrycia), ale na to potrzebujesz czasu i własnego wysiłku. Tu wszystko zależy od Ciebie. Widać, że rozwód był dla niej ostatecznością- ale nie miała wyboru. Odpuść, ale idź na terapię i pracuj nad sobą. Dla niej ważna była poprawa, a nie jej obietnice- na obietnicach przejechała się już wielokrotnie; teraz czas na konkrety. To, co nawyczyniałeś, dla mnie byłyby to postępki skutecznie przekreślające szanse na dalsze wspólne życie. Sorki. Odpowiedz Link
braktalentu Re: Mediator ??? 29.05.12, 11:12 "Pracuję w tzw. mundurówce , tu przemoc mam na codzień , ot normalka." Gdyby faktycznie problemem była Twoja praca w mundurówce, to wystarczyłoby zmienić pracę. Ale chyba nie o robotę tu chodzi. Odpowiedz Link
ewela1_1 Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:24 Dlaczego większość mężczyzn tak ma, że jak dopiero "coś" stracą to to doceniają? Nie jest to zarzut w Twoja stronę, ale zawsze mnie to interesowało.Dobrze przynajmniej to o Tobie świadczy, ze potrafisz przyznać się do błędu, spróbuj się pozbierać sam ze sobą, idź sam do psychologa w pierwszej kolejności, a nie koncentruj się na mediatorze, który będzie "przekonywał" żonę, która być może Cię już nie kocha(wybacz) do rzeczy, które są już nie do naprawienia. Za mało napisałeś co żona na to, tylko tyle, że ciężko Ci się z nią rozmawia... ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 27.05.12, 20:55 Za mało napisa > łeś co żona na to, tylko tyle, że ciężko Ci się z nią rozmawia... Hm..... Cięzko rozmawiać z kimś, kto sam najlepiej wszystko wie, o wszystkim decyduje i ma być tak, jak on chce: Re: Mediator ??? kay.man 26.05.12, 22:21 Odpowiedz Ja zadałem konkretne pytanie , czy jest coś takiego jak mediator? Wasze opinie mi są nie potrzebne , uszanujcie to proszę... Odpowiedz Link
ewela1_1 Re: Mediator ??? 27.05.12, 21:12 Fakt. To jest dowód na to, ze autor rzeczywiście do "cierpliwych" nie należy. Cały czas mnie interesuje zdanie żony w tej sprawie...Jakich słów użyła, używa,jak się zachowuje itp. ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
mola1971 Re: Mediator ??? 27.05.12, 22:15 Jak znam życie, to żona pewnie się odcięła i już nic nie mówi, chce spokoju. Co miała powiedzieć już powiedziała, "drugich" szans pewnie dała co najmniej kilka. Teraz być może czeka na konstruktywne działanie. Na to, że on wreszcie zacznie rzeczywiście się zmieniać i nad sobą pracować, a nie tylko obiecywać gruszki na wierzbie. Obiecanki cacanki ona już na pamięć zna. Może też być tak, że już nawet żadnej poprawy nie chce, chce wreszcie spokoju. Bo w to, że on się zmieni przestała wierzyć. Odpowiedz Link
ewela1_1 Re: Mediator ??? 27.05.12, 22:40 Nic dodać, nic ująć... ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
baabcia Re: Mediator ??? 27.05.12, 22:22 pijesz nie jedziesz ja z Toba nie gadam póki nie rzucisz picia absolutnie inaczej to zawracanie dupy niech wróci bo ja piję no to tankuj i z głowy tak Ci zależy, że wszystko byś zrobił no słucham co???????? pie.rzysz i zawracasz głowę sobie żonie synowi i nam chlaj dalej to jedyne co lubisz - na pewno bardziej od żony i syna Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Mediator ??? 27.05.12, 23:05 Klasyczny łzawy alkoholik ze skłonnościami do przemocy domowej. Teraz żona powinna wzruszyć się tym, że Ty płaczesz i rwiesz włosy z głowy? Wolne żarty. Mediator jest Ci doskonale zbędny, potrzebujesz AA i terapii dla sprawców przemocy. Teraz rozwód z Twojej winy, nie zapomnij o godziwych alimentach i zadbaj o jak najlepsze kontakty z dzieckiem. A do żony lepiej się nie zbliżaj. Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Mediator ??? 28.05.12, 15:39 Kayman napisał: "Czym , hmm. Uderzyłem ją , dałem jej w twarz. Zrobiłem to przy dziecku . Nigdy nikomu tego nie mówiłem , wstydzę się tego co zrobiłem. Ale to nie wszystko. Jestem bardzo wybuchowy , zwyzywam ,naubliżam a za chwilkę wszystkiego żałuję. To jest impuls. Chwila i wybucham. Ona mnie prosiła bym poszedł do specjalisty , bym coś z tym zrobił. Ja to olałem. Wiem , śmiejcie się , nabijajcie. Pracuję w tzw. mundurówce , tu przemoc mam na codzień , ot normalka. Tam emocje muszę tłumić , ściskać w sercu. Niestety to mój problem , wybucham poza pracą." BZDURA !!! Pięć lat byłam w związku z oficerem. NIGDY nie podniósł na mnie głosu, nie mówiąc o uderzeniu. Znałam co najmniej kilku jego kolegów, którzy woleliby wyjąc pistolet i sobie palnąć w łep niż naubliżac czy uderzyć kobietę. Usprawiedliwiasz własne draństwo. Próbujesz się tłumaczyć jak sztubak. Zrób coś dla siebie i idź na terapię, żonie daj w końcu odetchnąć. Mężczyzna psia mać. Odpowiedz Link
nam.yak Re: Mediator ??? 29.05.12, 07:51 to.ja.kas napisała: > BZDURA !!! Oczywiście że bzdura, taka sama bzdura jak wolny_czytelnik, brak_dystansu, odnalazlem_siebie, kramasa i wiele innych. Odpowiedz Link
rubarom Re: Mediator ??? 29.05.12, 09:18 to.ja.kas napisała: > BZDURA !!! Pięć lat byłam w związku z oficerem. NIGDY nie podniósł na mnie głos > u, nie mówiąc o uderzeniu. Znałam co najmniej kilku jego kolegów, którzy woleli > by wyjąc pistolet i sobie palnąć w łep niż naubliżac czy uderzyć kobietę. Uspra > wiedliwiasz własne draństwo. Próbujesz się tłumaczyć jak sztubak. Zrób coś dla > siebie i idź na terapię, żonie daj w końcu odetchnąć. Mężczyzna psia mać. Sorry, ale to jest myśleniem życzeniowym tylko. Nie wątpię w to, co piszesz o partnerze, który był oficerem, jednak to raczej wyjątek. Niestety praca w służbach mundurowych jest z wielu powodów niesamowicie stresująca i w ogólności generuje agresywne zachowania, co przeważnie przekłada się na inne dziedziny życia żołnierza czy policjanta na przykład. Gdziekolwiek sięgnąć, do jakichkolwiek źródeł, i to w odniesieniu do różnych krajów, słyszy się, że praca mundurowa bardzo mocno koreluje z agresywnymi zachowaniami. I na wszelki wypadek uprzejmie proszę, byś nie przydała mojej wypowiedzi takiego sensu, że ja usprawiedliwiam agresywne zachowania - bo nie usprawiedliwiam, natomiast twoje zaprzeczanie faktom niczego nie zmieni. Niczego nie zmieni też to, że znany ci przez pięć lat oficer był łagodny jak baranek - ja na przykład wychowywałam się od dziecka w środowisku mundurowych, był nim mój ojciec, byli nimi ojcowie moich koleżanek, nasi sąsiedzi itp. - i tylko mogę potwierdzić powyższą powszechną opinię o korelacji agresji z tego rodzaju pracą. PS. A dlaczego ton twojej wypowiedzi (zacytowanej tu przeze mnie) jest taki agresywny? Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 29.05.12, 09:55 A ja się z tym nie zgadzam W mundurze czy bez jest się przede wszystkim człowiekiem. To nie od pracy, ale od konkretnego człowieka zależy, jak będzie reagować, działać (bo na emocje i stres wpływu nie mamy, ale na radzenie sobie z nimi- jak najbardziej tak). A to, że praca w mundurówce wyzwala konkretne cechy u danego człowieka- to faktycznie tu się zgadzam. Ale te cechy trzeba posiadać- ich się nie nabywa wraz z założeniem munduru. Gdyby było tak, jak piszesz, to np. lekarze dbaliby bardzo o swoje zdrowie (bo zachowania przenosiliby z pracy), a sędziowie nie popełniali przestępstw czy wykroczeń Jeśli ktoś jest agresywny, to w mundurze będzie miał po prostu więcej sytuacji, kiedy będzie mógł ją ujawniać, a że z czasem zatraca się granica między sprawami zawodowymi a rodzinnymi- na korzyść wojska, policji itp., to rodzina traktowana jest jako część podwładnych- stąd takie same ich traktowanie. Poza tym to są środowiska, gdzie pokutuje powszechnie pogląd, że wystarczy drzeć mordę, manipulować innymi, zastraszać, aby uzyskać poważanie i posłuch- póki nie dojdzie tam do ucywilizowania sytuacji w stosunkach międzyludzkich, póty mundurówka będzie stanowić doskonały azyl i miejsce do rozwijania swych "umiejętności" przez różnych popaprańców życiowych. Odpowiedz Link
rubarom Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:17 zmeczona100 napisała: > A ja się z tym nie zgadzam > W mundurze czy bez jest się przede wszystkim człowiekiem. To nie od pracy, ale > od konkretnego człowieka zależy, jak będzie reagować, działać (bo na emocje i s > tres wpływu nie mamy, ale na radzenie sobie z nimi- jak najbardziej tak). Oczywiście - czy z czegokolwiek, co napisałam, wynika, że np. myślę inaczej? > A to, że praca w mundurówce wyzwala konkretne cechy u danego człowieka- to fakt > ycznie tu się zgadzam. Ale te cechy trzeba posiadać- ich się nie nabywa wraz z > założeniem munduru. Po raz drugi powiem: oczywiście. Jeśli np. ludzie z identycznym (ukrytym) potencjałem agresji pójdą do różnych zawodów, jeden po latach może okazać się przeciętny, z drugiego zaczną wylewać się pokłady agresji. Stąd moja uwaga, że praca w służbach mundurowych koreluje z agresją, i jest to fakt oczywisty. Nic ponadto, i żadnego usprawiedliwiania tu nie było. Pozdro R. ,czyli Dziecko Mundurowego Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:24 Niemalże każdy z nas ma swoją "cienką, czerwoną linię" po której następuje wybuch. Kwestia tego czy mamy wystarczająco dużo szacunku do siebie i drugiego człowieka by ten wybuch jednak kontrolować. Czytam sobie te posty kaymana i ....zgroza. Myśli jego głębokie i refleksje szerokie.....jak kałuż (moja Młoda tak na kałuże mówiła ). Jakbym słyszała mojego eksa. Jego refleksje po kolejnym biciu gdy uciekałam z domu były takie same. Brrrr, aż mnie trzęsie. Bo ja wiem, że gdyby ta nieszczęsna żona i dziecko wrócili to on w ramach wdzięczności wcześniej niż później wystawiłby jej rachunek w postaci kolejnej awantury i rękoczynów. Obrzydliwe i fuj. Aż mnie trzęsie. Pozdro Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:26 rubarom napisała: > > Oczywiście - czy z czegokolwiek, co napisałam, wynika, że np. myślę inaczej? Z tego : > Nie wątpię w to, co piszesz o partnerze, który był oficerem, jednak to raczej w > yjątek.[ tu Kas pisałam o swoim ex, który agresywny nie był ] Niestety praca w służbach mundurowych jest z wielu powodów niesamowicie > stresująca i w ogólności generuje agresywne zachowania, co przeważnie przekład > a się na inne dziedziny życia żołnierza czy policjanta na przykład. Gdziekolwie > k sięgnąć, do jakichkolwiek źródeł, i to w odniesieniu do różnych krajów, słysz > y się, że praca mundurowa bardzo mocno koreluje z agresywnymi zachowani > ami. Może dlatego, że korelacja kojarzy mi się z zależnością a generowanie z powstawaniem czegoś Odpowiedz Link
rubarom Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:32 zmeczona100 napisała: > Może dlatego, że korelacja kojarzy mi się z zależnością a generowanie z pows > tawaniem czegoś Próba wskazania przyczyn postępowania jakiegoś człowieka nie jest usprawiedliwieniem tego postępowania. Jednak, jak widać, bywa automatycznie w ten sposób interpretowana. Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:34 rubarom napisała: > Próba wskazania przyczyn postępowania jakiegoś człowieka nie jest usprawiedl > iwieniem tego postępowania. > Jednak, jak widać, bywa automatycznie w ten sposób interpretowana. Zgadza się, to zupełnie naturalny mechanizm, jeśli za naturalne uznamy to co powszechne. Dla kaymana to co napisałaś znaczy "przyczyną mojego postępowania wobec żony jest praca w służbach mundurowych". Skąd wiem? Bo on to napisała już wcześniej. Odpowiedz Link
rubarom Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:43 to.ja.kas napisała: > rubarom napisała: > > Próba wskazania przyczyn postępowania jakiegoś człowieka nie jest uspr > awiedl > > iwieniem tego postępowania. > > Jednak, jak widać, bywa automatycznie w ten sposób interpretowana. > > Zgadza się, to zupełnie naturalny mechanizm, jeśli za naturalne uznamy to co po > wszechne. Sympatycznie, że się wreszcie zgadzamy > Dla kaymana to co napisałaś znaczy "przyczyną mojego postępowania wobec żony je > st praca w służbach mundurowych". Skąd wiem? Bo on to napisała już wcześniej. ; > -) Myślę, że tak może być tym przypadku (w socjologii wymienia się mnóstwo mechanizmów, które stosujemy, żeby usprawiedliwić własne zachowanie) - i to by oznaczało, że taki człowiek kręci się w kółko. Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:53 I dlatego jako socjolog (rodziny zresztą ), gdy rozmawiam z przemocowcem (w tym przypadku kaymanem) nie piszę "żołnierze rzeczywiście biją częściej", bo zdaję sobie sprawę, że on na 99,9% przeczyta to jako "ufff, mam odpuszczone, to nie ja, to generał" ))) Fajnie piszesz Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:55 Ale od razu mówie, na necie wypowiadam swoje własne i niezawisłe opinie jako to.ja.kas, a nie jako przedstawiciel takiego czy innego nurtu. Bo często się z teoretykami nie zgadzam )) Odpowiedz Link
rubarom Re: Mediator ??? 29.05.12, 12:16 to.ja.kas napisała: > I dlatego jako socjolog (rodziny zresztą ), gdy rozmawiam z przemocowcem (w > tym przypadku kaymanem) nie piszę "żołnierze rzeczywiście biją częściej", bo z > daję sobie sprawę, że on na 99,9% przeczyta to jako "ufff, mam odpuszczone, to > nie ja, to generał" ))) > > Fajnie piszesz Dzięki za miłe słowa Co do powyższego - zazdroszczę Ci, że jesteś socjologiem; pamiętam jeszcze, jaką fascynację wzbudziło we mnie zetknięcie się po raz pierwszy z książką Aronsona. Teraz rozumiem Twoje uwrażliwienie na pewien sposób wypowiadania się na temat źródeł przemocy. Ale ponieważ ja przemocowcem nie jestem, możesz w dyskusji ze mną śmiało używać zwrotu (cyt.) "żołnierze biją częściej". Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Mediator ??? 29.05.12, 12:24 To uwrażliwienie, to sześć lat bicia a nie socjologia U Aronsona lubię jego nieprzegadany styl i poczucie, że jest praktykiem a nie teoretykiem tworzącym modele na papierze. I zgadzam się, że nie tylko przypadek ma znaczenie, ale to jak wykorzystujemy nasz potencjał. Aczkolwiek....przypadek jednak ma znaczenie. Bo nie można oczekiwać heroizmu od człowieka, a czasami mam wrażenie czytając Aronsona, że to czyni gdzieś podświadomie Bosze, jaka ja przekorna jestem Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 29.05.12, 15:17 rubarom napisała: > > Próba wskazania przyczyn postępowania jakiegoś człowieka nie jest usprawiedl > iwieniem tego postępowania. > Jednak, jak widać, bywa automatycznie w ten sposób interpretowana. Nie zgadzam się z tym, że przyczyną agresji mundurowych jest ich miejsce pracy. Przyczyna tkwi w tym, że są to po prostu osoby agresywne. Odpowiedz Link
zabelina Re: Mediator ??? 29.05.12, 17:36 zmeczona100 napisała: > > Nie zgadzam się z tym, że przyczyną agresji mundurowych jest ich miejsce pracy. > Przyczyna tkwi w tym, że są to po prostu osoby agresywne. Nie ulega jednak wątpliwości, że byt kształtuje świadomość Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Mediator ??? 29.05.12, 09:58 Moim skromnym zdaniem i zdaniem znanych mi osób związanych ze środowiskiem mundurowym, agresywni osobnicy wspaniale usprawiedliwiają swoje przemocowe zachowanie pracą. To co napisałaś również w jakiś sposób usprawiedliwia przemocowca - bije bo żołnierz czy policjant. Wybacz, ale oficer w dzisiejszych czasach o ile nie siedzi w Afganistanie i nie jeździ na patrole, a robi prace sztabową ma tyle samo stresu co manager w banku. Tylko przemocy u bankowca nie usprawiedliwia się stresem w pracy (a ma ogromny) tylko mówi się, że facet świnia i chłystek. To kreowane tłumaczenie, a w efekcie dla osób skłonnych do przemocy usprawiedliwianie bicia żon czy dzieci bo "pracę w policji/wojsku mam stresującą" mnie właśnie irytuje. Kiedyś pisałam o alkoholikach, że piją bo chcą. Przestaną chcieć, przestaną pić. Dokładnie tak samo jest z człowiekiem który bije - bije bo chce. I nie ma znaczenia, czy on wojskowy, policjant, nauczyciel, prawnik czy informatyk. Zauważ co i jak pisze autor tego wątku - uderzyłem żonę, jestem agresywny, ale to praca tak na mnie działa (przyznanie się do winy i automatyczne zwalenie tej winy na pracę....autor wątku przecież niewinny). I nie ma we mnie zgody na taką formę usprawiedliwienia. Ty odbierasz mój post jako agresywny, ja uważam go za mocno stanowczy. Bo stanowczo nie zgadzam się na takie tanie usprawiedliwianie bicia kobiety, w dodatku przy dziecku czy lżenie jej. Nie ma co zwalać winy na okoliczności bo dorosły człowiek ponosi konsekwencje własnych czynów i ponosi za nie odpowiedzialnośc, a nie jak w przedszkolu woła "to nie ja, to Jasio". Odpowiedz Link
rubarom Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:23 to.ja.kas napisała: > Moim skromnym zdaniem i zdaniem znanych mi osób związanych ze środowiskiem mund > urowym, agresywni osobnicy wspaniale usprawiedliwiają swoje przemocowe zachowan > ie pracą. Pewnie, że tak robią, ale co z tego, to nie ma nic wspólnego z moim postem. To co napisałaś również w jakiś sposób usprawiedliwia przemocowca - b > ije bo żołnierz czy policjant. Ty sama teraz usprawiedliwiasz przemocowca, nie ja. Dlaczego stwierdzenie, że dana grupa zawodowa przejawia jakieś cechy, miałoby być równoznaczne z próbą usprawiedliwienia osób należących do tej grupy? Uprasza się o logikę Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:29 O ile dla mnie to stwierdzenie faktu, to dla kaymana to usprawiedliwienie. "Bije i robię awantury bo jestem żołnierzem, mam stresa i wybucham w domu" (cytat niedosłowny ) Na ile ten fakt jest prawdziwy to inna sprawa. W niektórych badaniach wychodzi, że żołnierze biją, za to pocztowcy mają najczęściej romanse w pracy. Czekam na post listonosza, który napisze, że zdradza, ale to nie jego wina, tylko pracy....no oprzeć się cholera babom nie może przez robotę Odpowiedz Link
rubarom Re: Mediator ??? 29.05.12, 10:36 to.ja.kas napisała: > O ile dla mnie to stwierdzenie faktu, to dla kaymana to usprawiedliwienie. Jest to całkiem możliwe. > W niektórych badaniach wychodzi, że żołnierze biją, za to pocztowcy mają najczę > ściej romanse w pracy. O tym drugim nie słyszałam Czekam na post listonosza, który napisze, że zdradza, al > e to nie jego wina, tylko pracy....no oprzeć się cholera babom nie może przez r > obotę Do tej pięknej wypowiedzi włączyłabym jeszcze przedstawicieli praktycznie wszystkich pozostałych grup zawodowych Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Mediator ??? 29.05.12, 11:25 lekarzy...zwłaszcza lekarzy. Podobno oni i pielęgniarki, tudzież one i pielęgniarze na nocnych dyżurach to hohoho ))) Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: Mediator ??? 29.05.12, 11:31 o listonoszach nie słysza łam, ale zaprzyjaźniona psycholog mówi, że lekarze mają generalnie problem z alkoholem i zdradami pielęgniarki "siłą rzeczy" też dużo można wytłumaczyć, ale to nie może być usprawiedliwienie Odpowiedz Link
heksa_2 Re: Mediator ??? 29.05.12, 11:42 Bardzo mi się podoba eufemistyczne określenie "święty nie byłem". Garatuluję autorowi. Odpowiedz Link
anka_cyganka35 Re: Mediator ??? 29.05.12, 13:25 ale co ma Ci dać kolejną szansę na to żebyś jej zrobił krzywdę? Odpowiedz Link
kay.man Re: Mediator ??? 29.05.12, 18:43 Zadałem krótkie i konkretne pytanie i liczyłem na taką odpowiedź, a wy byście mnie rozstrzelali gdybyście mogli. Liczyłem że tu są konkretni ludzie , a tu sami głupio mądrzy się znaleźli . Także pomyliłem się . Radźcie dalej , ja wypadam stąd . Odpowiedz Link
triss_merigold6 Jaki typowy alkoholowy foch 29.05.12, 19:32 Właśnie zaprezentowałeś typowego, alkoholowego focha połączonego z manipulacją. Jedyna skuteczną metodą na taki sposób komunikowania się jest całkowite zignorowanie i izolowanie się od owej osoby. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Mediator ??? 29.05.12, 19:40 Kayman, a czego się spodziewałeś? Klepania po plecach? Jak na przemocowca i tak bardzo delikatnie zostałeś potraktowany. Dorosły jesteś, a zachowujesz się jak szczeniak. Zresztą w nosie z tym. Jak na szczeniaka przystało możesz wziąć swoje foremki i udać się do innej piaskownicy. Wszak to Twój, a nie nasz problem jest. Odpowiedz Link
baabcia Re: Mediator ??? 29.05.12, 20:31 wspieram każdego kto się wydobywa nie wspieram w spadaniu bo to po świńsku kaymanie - poczekamy kiedy wrócisz - tylko się nie spóźnij zobacz ile osób napisało w Twojej sprawie - a Ty ? no nie masz czasu na wydobywanie się a zona czeka - chyba jeszcze nie skresliła Cię a może powinna gdzie jesteś? w dupie na własne życzenie? czy przypomniałeś sobie, że masz rozum? walcz!!! Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Mediator ??? 30.05.12, 09:17 Babciu, niech go ręka broni walczyć, a żonie wracać ! Takie typy NIGDY się nie zmieniają. Okropne. Pierwszy raz od lat (a miałam kontakt przez ostatnie lata z przemocowcami w fundacjach, wsród znajomych, tu na forum) skóra mi ścierpła. Może dlatego, że to ten sam typ co mój ex - a kysz. Chcesz być traktowany jak mężczyzna najpierw nim się stań. Póki co trzymaj się z dala od ludzi, zwłaszcza od ludzi słabszych. Bo skrzywdzisz. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 30.05.12, 09:28 to.ja.kas napisała: Chcesz być traktowany jak mężczyzna naj > pierw nim się stań. Hm.... Wydaje mi się, że panowie tego pokroju uważają, że właśnie zachowują się po męsku... Pan autor wątku przecież napisał wprost o tym, jak traktował żonę, ale nie widział w tym nic takiego złego. Ot, normalne postępowanie faceta... A tu mu ktoś pisze o jakichś zmianach, pracy nad sobą- a jego interesuje przecież tylko jedno: jak zmusić żonę, aby z nim dalej była... Beznadziejna sytuacja i zgadzam się z tym, że takie typy się nie zmieniają. Odpowiedz Link
rubarom Re: Mediator ??? 30.05.12, 09:38 zmeczona100 napisała: > a jego interesuje przecie > ż tylko jedno: jak zmusić żonę, aby z nim dalej była... Beznadziejna sytuacja i > zgadzam się z tym, że takie typy się nie zmieniają. > Może tylko to go interesuje, a może nie; w każdym razie nie podoba mi się wyciąganie takich kategorycznych wniosków na podstawie kilku zdań autora na forum. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Mediator ??? 30.05.12, 09:42 A doczytałaś jego połajanek, jak to nie odpowiadamy na jego pytania? Doczytałaś, o co konkretnie pytał, skąd taki a nie inny tytuł posta? Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Mediator ??? 30.05.12, 09:49 Z jednej strony Rubarom Cię rozumiem. Z drugiej przemoc wymaga wg mnie i moich doświadczeń (i nie tylko moich) kategorycznej postawy na NIE. Autor pisze biłem wyzywałem piję awanturowałem się w tym wszystkim co powyżej nie przeszkadzała mi nawet obecnosc dziecka chce by wróciła (o terapii własnej i zmianach nie pisze nic, poza tym, ze teraz se chla) Co tu oceniać na plus? No co? Za co pogłaskać? Dla mnie fuj. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Mediator ??? 30.05.12, 09:58 Rubarom, podobać Ci się nie musi, możesz nawet Kaymana do piersi przytulić. Przecież nikt Ci nie zabroni. Ja podobnie jak dziewczyny uważam, że takie typy się nie zmieniają. I trzymam się od takich z daleka. Brr... Odpowiedz Link