Dodaj do ulubionych

schiz maxymalny

04.08.05, 23:36
Obserwuj wątek
    • kocur.czarny Re: schiz maxymalny 04.08.05, 23:48
      Ale o co chodzi?
    • phokara Re: schiz maxymalny 04.08.05, 23:53
      Swietnie. Wyslalam tytul bez tresci - mowilam, ze bedzie schiz.
      Ok.

      Na prosbe mojej przyjaciolki, ktora po raz kolejny maz robi w bambuko i ktora
      przyszla do mnie na terapie (genialny pomysl) i ktora (przyznaje) upilam do
      zejscia kompletnego, pisze ponizsze.

      Poszukiwany jest, mezczyzna (przepisuje z kartki, ktora napisala, zanim padla):

      Maly, gruby, lysy z krotkimi, tlustymi paluszkami....

      ktory, ma mowic, ze jest sensem jego zycia i swiatelkiem w ciemnosci.

      Generalnie, jak zrozumialam (dopoki mowila dosc wyraznie) ma byc KONIEC z
      przystojniakami, na ktorych wieszaja sie wszystkie laski z okolicy.
      Kategoryczny koniec.
      Kobieta jest starsza ode mnie sporo (wiec madrzejsza?) i bardziej doswiadczona,
      wiec chyba wie (wiedziala) co mowi. Przewidziala tez dawno temu tapniecie
      mojego zwiazku (z przystojniakiem), zatem moze poprosze tez taki model
      osobniczy dla siebie.

      Szczerze mowiac (piszac) nie jestem do konca przekonana... a samo wyobrazenie
      "krotkich, tlustych paluszkow" wzbudza we mnie dreszcz obrzydzenia, niemniej
      moze sie jakos przelamie i dam rade.

      Ach, dla kolezanki (to wyczytalam juz z ps.) ma byc bez pryszczy.
      Dla mnie moze byc "z" - jesli przezyje te tluste paluszki, przezyje i pryszcze.

      Reasumujac, nie jest fajnie. Czy ktos da mi przepis, jak przestac byc terapeuta
      dla wszystkich, ktorzy sie do tego przyzwyczaili przez lata? Nie radze sobie z
      tym... a kazde nieszczescie, przypomina mi moje wlasne. Cholera, powtarzalam
      sobie "nigdy wiecej". I znowu jestem niekonsekwentna.

      I jest beznadziejnie. Ratunku!

      • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:05
        phokara napisała:

        Reasumujac, nie jest fajnie. Czy ktos da mi przepis, jak przestac byc terapeuta
        >
        > dla wszystkich, ktorzy sie do tego przyzwyczaili przez lata? Nie radze sobie z
        > tym... a kazde nieszczescie, przypomina mi moje wlasne. Cholera, powtarzalam
        > sobie "nigdy wiecej". I znowu jestem niekonsekwentna.
        >
        > I jest beznadziejnie. Ratunku!


        Pho, trzeba było wypić razem z nią, nie pamiętałabyś o problemie i miała
        solidnego kaca zamiast schizu, na to tabletki i byłoby OK...
        Koleżanka, rozumiem, ma problem rozwiązany, przynajmniej na razie...
        Mogę Ci pomóc w ten sam sposób, jak Ty jej ;-( i wypić z kolei z Tobą

        Albo lepiej, spróbuj zasnąć...
        • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:13
          Wypilam razem z nia (za malo).
          Nie wiem, co mam napisac, zeby znowu nie wyszlo, ze sie kreuje na jakas
          beznadziejna fladre. Nie wiem, jak mam z Wami gadac, chyba siec mnie przerasta.
          Cholera, albo jest beznadziejnie (w rzeczywistosci) albo ja jestem beznadziejna
          rzeczywiscie. Pewnie to drugie. Jak mam sie pozbierac sama ze soba, skoro
          wszystko dokola sie sypie w drobny mak... Ilez mozna kreowac rzeczywistosc,
          ktora jest jaka jest. A ja nie chce zeby taka byla. Nie zgadzam sie na to.
          Bunt. Tylko, czy ma sens?
          • tricolour lepiej... 05.08.05, 00:15
            ... w takim niedopitym, a pesymistycznym stanie nie dyskutować.

            Lepiej iść spać...
            • phokara Re: lepiej... 05.08.05, 00:20
              to idz.
              • scriptus Re: lepiej... 05.08.05, 00:23
                Mam tu z pół butelki na dopicie...
                i czas na pogadanie... sad
              • tricolour Zanim pójdę... 05.08.05, 00:27
                ... spać, to Ci powiem, że w tych trudnych sytuacjach ZAWSZE osiąga się swoje dno.

                Kiedy sie nie osiągnie, to żyje sie złudzeniami, marzeniami, nadziejami i innymi
                głupotami, które skutecznie izoluja od rzeczywistości.
                Kiedy spada zasłona, to jesteś sama i naga emocjonalnie. Wtedy jest najgorzej, a
                potem już tylko lepiej - z definicji.

                Jeżeli ten dzień jest właśnie teraz, to nikt Ci niczego sensownego nie powie, bo
                i tak nie można Ci pomóc.
                Jeżeli tem dzień jest teraz, to szczęściem jest, że już będzie lepiej.

                Życzę dobrej nocy.
                • phokara Re: Zanim pójdę... 05.08.05, 00:32
                  dla Ciebie niech to bedzie dobra noc. Sczerze.
                • phokara Re: Zanim pójdę... 05.08.05, 00:47
                  Ile tego dna jest? Drugie dno, trzcie, dziesiate, pietnaste. Ile jeszcze?
                  • scriptus Re: Zanim pójdę... 05.08.05, 01:08
                    Dno jest tylko jedno, grząskie, muliste, nierówne, ale jedno. Możemy sie od
                    niego odbijać niezliczoną ilość razy i za każdym razem będzie inaczej. Nigdize
                    pod dnem nie ma jeszcze jednego dna
                    Jak poczujesz stopami dno, poczuj tez wolę walki i odbij się z całej siły
          • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:18
            Kreować rzeczywistość ... fajne sformułowanie.
            Myślę, że wcale nie jesteś beznadziejna, jesteś na pewno wyjątkowa, widać to w
            tym, co piszesz, z pewnością jesteś także piękną kobietą. Jak z nami rozmawiać?
            Tak, jak my z Tobą, zwyczajnie, bez "kreowania rzeczywistości", wystarczy, że
            wykrzyczysz to, co myślisz.
            • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:25
              Tak, dzisiaj chce mi sie krzyczec.
              Nie zgadzam sie na takie cos dookola. Nie chce. Mam dzis "wcielenie" dzieciaka
              tupiacego nozkami... nie chce wpadac w bagno. Nie mam zadnych pozytywnych
              przykladow w moim srodowisku, ktore by mi pomogly sie z niego wygrzebac. Same
              traumy, rozwody i beznadzieje. Matko, gdzie ja zyje???
              • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:31
                Witaj w klubie... i pozostań ponad tym wszystkim.
                • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:34
                  jak?
                  • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:11
                    Pho, po prostu nie patrz w dół, nie utożsamiaj się z tym, co na dole,
                    pozostaniesz ponad. Powiedz: Ja jestem Ja, postępuję godnie, tamto na dole się
                    nie liczy...

                    Po prostu zaczekaj, aż się coś pojawi na Twoim poziomie.
                    • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:16
                      Jasne, zaczekam. Zaczekam cierpliwie, a potem umre. Z glowa pelna chorych
                      idealow.
                      • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:30
                        Nie denerwuj się, jeżeli nie wystarczy czekanie, szukaj aktywnie, nie ma
                        gwarancji rezultatu, ale jest prawdopodobny.
                        • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:37
                          Scriptus, co znaczy "szukaj alternatywnie"?
                          Alternatywnie to ja zyje... bez wiekszych sukcesow, zreszta.
                          • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 07:41
                            Napisałem "szukaj aktywnie"
                            Nie wiem, co to oznacza w Twoim przypadku, zależy, jak żyjesz.
                            I czego będziesz szukać, nowego partnera, towarzystwa, spełnienia siebie,
                            spokoju, nowych celów w życiu...
                            Trudno jest mi "zaprojektować" przepis uszyty dla Ciebie, jako inżynier skłonny
                            jestem stosować ten sam sposób myślenia, jak przy projektowaniu nowego
                            urządzenia. Po prostu określić cel, zebrać "funkcje" które mają być wypełnione,
                            określić środki, jakie potrzebne są do optymalnego rozwiązania, potem, określić,
                            czego nie mam i uzupełnić. I dalej - szkoła wyniesiona jeszcze z warunków
                            komunizmu, określić, czego się w moich warukach nie da zdobyć na wystarczjącą
                            skalę i zmodyfikować funkcje tak, aby je można było zrealizować. I tu jest ból,
                            bo wskutek takiego zabiegu wychodzą rzeczy nieoczekiwane, projektowaliśmy
                            radio, a wychodzi dzwonek do drzwi ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
              • kvinna1 Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:43
                Pho, jakies to lato dziwne, wszyscy dookola sie rozstaja. Jakis opzytywny
                aspekt? Bedzie więcej woych facetow? Przepraszam za ten sarkazm. Tak mnie
                dzisja naszlo. Bedzie dobrze, bo niby jak ma byc?
                • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:45
                  Nie wiem. Zawsze wydawalo mi sie, ze wiem. A dzisiaj nie wiem. Za duzo blota
                  dokola.
                • e.mes No i wykrakała... 09.08.05, 10:03
                  kvinna1 napisała:

                  > Pho, jakies to lato dziwne, wszyscy dookola sie rozstaja.

                  Znajomy odwołał ślub...
      • bezecnymen Re: schiz maxymalny 05.08.05, 07:24
        ale dziś piękny dzionek, prawda?
      • eevita Re: schiz maxymalny 05.08.05, 11:57
        Znam takiego!!! Wypisz wymaluj!! na konkretną prośbe służę namiarami.. a do
        tego facet ma jakąs tajemnicę... Bo tylko tak mogę wytłumaczyć sobie,że juz był
        dwukrotnnie zonaty..i za kazdym razem to on odchodizł do innej...
    • scriptus Re: schiz maxymalny 04.08.05, 23:53
      Nie jesteś sama... chcesz pogadać?
      • phokara Re: schiz maxymalny 04.08.05, 23:56
        Tak, chce pogadac. Chce wreszcie zeby terapeuta naczelny sam przeszedl terapie.
        Nie mam sily. Dlaczego zawsze musze wszystkich ratowac, bo nie umiem powiedziec
        "nie"???
        • tricolour Kolejna doskonała istota. 05.08.05, 00:05
          Musi byc najlepsza i nie może odmówić pomocy (czyli lekarz chyba). Faceta musi
          mieć przystojnego, bo taki fajnie wygląda jako biżuteria.
          Poza tym pracowita, pewnie dbająca o siebie, zawsze uśmiechnięta, życzliwa,
          pogodna, pomocna, cierpliwa słuchaczka, przyjaciółka... i inne nieprawdziwe
          obrzydlistwa - bo cukier w nadmiarze jest szkodliwy.

          Ale w rzeczy samej (czytaj w Necie) szuka pomocy.

          Jaka jesteś Phokaro?
          • phokara Re: Kolejna doskonała istota. 05.08.05, 00:06
            Bardzo na temat. I bardzo mi pomoglo. Dziekuje.
            • tricolour W takich razach... 05.08.05, 00:11
              ... nie wyczuwam o co chodzi, a może Cie uraziłem. Dla spokojności mówię
              "przepraszam", a jak sie nie należy, to prosze nie rozpakowywać smile)

              Poza tym, jak sie ma samemu kłopoty, to nie robi się za lekarza, bo guzik
              wyjdzie. Chory ma być leczony, a nie leczyć...

              • phokara Re: W takich razach... 05.08.05, 00:16
                Nie potrzebuje przepraszam.
                Nie o to chodzi.

                Sorry, jesli niezbyt jasno sie wyrazam. Po prostu taka jakas noc upiorna.
                Litosc mozesz sobie wsadzic, wiesz gdzie.
                Tez z gory przepraszam za wszystko, co pisze, i czego nie.
                • tricolour Rzadko... 05.08.05, 00:20
                  ... lituję się nad osobami na forum.

                  Życzę Ci przespanej nocy.
        • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:09
          Nie jestem terapeutą, ale staram się być człowiekiem życzliwym, jak chcesz
          pogadać, jestem do dyspozycji (może trochę zapomnę o swojej głupocie )
        • kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:23
          Phokaro,
          otacza cie dobra aura do ktorej wszyscy lgna oczekujac pomocy. To trudne
          wyzwanie, ale nie mow im "nie". Mow "nie" podejrzanym typom, ktorzy chca wyrwac
          ci kawalek tej aury nie dajac nic wzamian. Ta kolezanka przynajmniej dala ci
          rade: lysy i krotkopalczasty. Oby sie mylila, ale przeciez wiesz, ze opakowanie
          jest malo istotne i sluzy wylacznie do sprzedazy a nie do konsumpcji. Mam
          zupelnie odwrotny problem, czujac sie wlasnie jak opakowanie, w dodatku
          pomiete, z przeszloscia, i ktore przestalo juz sie dobrze zapowiadac. Z pewna
          zazdroscia patrze na gorzej opakowanych, ktorzy maja cos wiecej niz ja do dania
          drugiemu. Wierz mi, lepiej dawac niz brac.
          • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:30
            Opakowanie NIE MA znaczenia. Ona to mowila w DESPERACJI. Znam ja dlugo - to nie
            jest pusta kobieta, jest wrazliwa baba i po prostu trzaska, jak kazdy z nas...

            Ja ja rozumiem, znam jej historie, przejmuje sie tym... choc obiecywalam sobie,
            ze nie bede. Ze musze (na sile) szukac teraz w zyciu dobrych klimatow.

            Wiesz, co... nie widze ich. Staram sie, bardzo, ale nie widze. Nie mam juz
            sily, nie mam juz siely byc taka durna idealistka. A nie potrefie byc kims
            innym. Masakra.

            Zawsze wierzylam, ze lepiej dawac niz brac. Ale powiedz mi SKAD ja mam brac?
            Skad?
            • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:38
              To przecież wiadomo, że te paluszki, to przenośnia...
              Pozostań dumną idealistką, każda zmiana to upadek.


              Kurczaki pieczone, co za noc, na mojej liście kontaktów GG jeszcze nigdy nie
              było tyle aktywnych w jednym momencie....
              • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:44
                Ja mam w zyciu same przenosnie. Zadnego konkretu. Mam tego powyzej uszu,
                naprawde.

                Idealizmu tez mam dosyc. Przez to dostaje w dupe na maxa. Tylko co dalej? Mam
                sobie odkrecic glowe i zamienic sie z kims na mysli? Jestem gotowa. Jestem
                gotowa stac sie wredna i wyrachowana istota, ktora bedzie wreszcie miala
                zyciowa sielanke. Prosze bardzo, kto chce sie zamienic? Doplace.
                • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:49
                  Pho, ja Cię lubię taką, jaka jesteś, inne rzeczy są nieważne, z czasem się
                  ułożą, po prostu zostań sobą.

                  Weź taki cytat starej sprzątaczki z jednego filmu, co nie pamietam tytułu:

                  Ludzie to sóm take, przidóm, nabrudzóm i pujdóm...

                  i tak to jest, nie trzeba się przejmować
                  • kvinna1 Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:52
                    Pewenie PHO, sCRIPTUS MA RACJE
                    "Ludzie to sóm take, przidóm, nabrudzóm i pujdóm... "
                    Wasze zdrowie Pho, scriptus, tri i cala reszta!
                  • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:58
                    Scriptus, dzieki,
                    mnie "w realu" lubi mnostow osob. Tylko ja juz coraz mniej lubie siebie. Bo
                    wszyscy mnie notorycznie robia w ch....a. Sorry, taka prawda. Ludzie dziela sie
                    generalnie na 2 grupy: rolujacych i rolowanych. Jestem modelowym przykladem z
                    grupy 2. I nie wiem, jak przejsc do tej 1. Nie mam bladego pojecia. Jestem
                    ostatnia kretynka na tym swiecie i powinnam wyginac wraz z dinozaurami. Zaluje,
                    ze tak sie nie stalo.
                    • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:17
                      phokara napisała:

                      >Ludzie dziela sie
                      > generalnie na 2 grupy: rolujacych i rolowanych. Jestem modelowym przykladem z
                      > grupy 2. I nie wiem, jak przejsc do tej 1. Nie mam bladego pojecia. Jestem
                      > ostatnia kretynka na tym swiecie i powinnam wyginac wraz z dinozaurami. Zaluje,
                      >
                      > ze tak sie nie stalo.

                      Ratunku, nie zrozumiałaś mnie, ten podział nie jest taki prosty. Oprócz
                      rolujących i rolowanych są jeszcze dwie mniej prymitywne grupy, stać cię raczej
                      na udział w tych grupach

                      To tacy, co nie rolują, choćby mogli i takich, co potrafią nie dac się
                      wyrolować, choć każdy próbuje.

                      Wybierz z tych ostanich, stać Cię na to. I zakwalifikuj się. będę trzymał kciuki
                      • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:27
                        ha, ha.
                        Ja sie bede zawsze dawala rolowac. Nie widze innej mozliwosci. Chyba, ze zrobia
                        mi lobotomie (ale juz chyba tego nie praktykuja).
                        • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:28
                          Jesteś inteligentniejsza od tych cwaniaczków...
                          • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:32
                            szczerze zaluje
                            • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:38
                              Dzięki temu Twoje będzie na wierzchu, po rozliczeniu wszystkiego.
                              • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:41
                                O, pocieszajace.
                                Masz jakis przepis na zycie tu i teraz?
                                • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 07:28
                                  Tak, mam, żyję właśnie tu i teraz, mam kłopoty z zaśnięciem wieczorami, miotają
                                  mną różne nieposkromione emocje, ból, lęk, strach... W końcu padam wskutek
                                  fizycznego wyczerpania, budzę się kilka razy wskutek koszmarów, rano wstaję i
                                  rozpoczynam dzienne funkcjonowanie. Błogosławieństwem dla mie jest, gdy mam dużo
                                  roboty, dużo spraw i ludzi. I tak, do wieczora, przeżyć te kilka godzin osobno,
                                  pobyć trochę z synem, potem noc, znowu nie można zasnąć, co pomagają jakoś
                                  przeżyć przyjaciele z netu wink. Huśtawka nastrojów, gadam do siebie w
                                  samochodzie, nieraz płaczę z bezsilności, kiedy jestem sam, nie cierpię
                                  weekendów, bo tam z samotnego wieczoru robi sie samotny cały dzień.

                                  ALE ŻYJĘ, WYPEŁNIAM SWOJĄ RODZINNĄ, SPOŁECZNĄ... i jaką chcesz inną rolę, ludzie
                                  obok mnie w ogóle nie dostrzegają, że się coś u nas dzieje.

                                  Zatem przepis na życie tu i teraz jest jak przepis na picie wody, po prostu to rób.

                                  przepraszam, udało mi sie przysnąć po drodze...
                                  • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 09:20
                                    > Zatem przepis na życie tu i teraz jest jak przepis na picie wody, po prostu
                                    to > rób.

                                    Taaak. To teraz calkiem spokojnie wypije 3 kawe... i do roboty.

                                    >> przepraszam, udało mi sie przysnąć po drodze...
                                    Biiip! Uwazaj na rozpedzone tiry.
                                    • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 10:20
                                      3 kawa i dalsze, to juz nalog wink)))))))))
                                      • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 10:23
                                        Rety! To jest ze mna gorzej niz myslalam... Od jutra tylko zielona herbata!
                                        • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 12:01
                                          Bezkofeinowa??
                • e.mes Alegoria niczym u Sienkiewicza 09.08.05, 10:05
                  phokara napisała:

                  > Ja mam w zyciu same przenosnie. Zadnego konkretu. Mam tego powyzej uszu,
                  > naprawde.

                  ojej... od jakiegoś czasu mam to samo wrażenie...
            • kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:46
              Pisalas o kreowaniu rzeczywistosci. Ona jest piekna. Nic nie trzeba kreowac.
              Kurcze, przeciez ty masz talent do widzenia pieknych rzeczy dookola, wiec
              jezeli zaczniesz narzekac, ze jest be, kto inny to zauwazy? Klimaty sa jakie
              sa - niestety ludzkie i piekne tez. Przeciez twoj cytat o krotkich paluszkach
              oddaja caly sens kontaktu z drugim czlowiekiem.
              • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:51
                Nie jest piekna. Jest piekna tylko w mojej wyobrazni. A ja mam chora
                wyobraznie. Wiesz, ile kosztuje talent do widzenia pieknych rzeczy dokola? Za
                duzo. To sie raczej nie oplaca. Inaczej - to sie napewno nie oplaca.

                Mam powyzej uszu wielkiej improwizacji w moim zyciu. Bo wielcy romantycy juz od
                wiekow nie zyja.

                Rety, chce mi sie wrzeszczec. Pod most z pociagami - jak w "Kabarecie".
                • kvinna1 Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:58
                  A propos pociagow: ostatnio przechopdzilam po torowisku do firmy, a pracuje z
                  moim przyszłym ex we wspólnym biznesie, i pomyłslałam co by było gdyby mnie
                  trafil jakis dalekobieżny pośpiech. Opowieszialk to mojemu mężowi, a moj
                  kochany mąż odpowiedział, ze by bylo mu smutno ale i by sie cieszyl, ze jest
                  znowu wolny!!!!!! Chiałoby sie mi rzec kut... ale coż - nie należy obrażać
                  innych panów..
                  • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:01
                    Swietne. A moja przyjaciolka przyjechala dzisiaj do mnie z zyletka, zeby sobie
                    zyly podciac. Rewelacja.
                    • kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:03
                      U ciebie chciala?
                      • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:11
                        U mnie. Czyli tak naprawde nie chciala. Ok, nie zrobila tego. Spi jak kloda na
                        kanapie. A ja pewnie dzis nie zasne. Klasyka.
                  • e.mes Re: schiz maxymalny 09.08.05, 10:07
                    kvinna1 napisała:

                    > co by było gdyby mnie trafil jakis dalekobieżny pośpiech.
                    (...) a moj kochany mąż odpowiedział, ze by bylo mu smutno ale i by sie cieszyl,
                    > ze jest znowu wolny!!!!!!

                    W każdym razie wiesz już, że dobrze robisz, rozwodząc się z nim...
                • kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:58
                  Nie masz prawa tak mowic. I nie chodzi tu o romantyzm tylko o widzenie rzeczy
                  jakimi sa. Sa piekne i do d... Na te drugie nalezy mniej zwracac uwagi. Nie
                  masz wyrzutow sumienia. Przpomnij sobie film ktory dzis (wczoraj) zacytowalem.
                  • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:07
                    Mam prawo, mowic co chce. Wolalabym nie. Ale ile mozna siebie sama oszukiwac. I
                    po co? Wokol mnie sa tylko rzeczy do d... Ile moge udawac, ze ich nie ma? Wiem,
                    ze dzisiaj mam noc "na nie". A jutro? Znow bede promienna istota, ktora
                    wszystkich rozbawi, wszystkim pomoze, opowie dwiescie dowcipow... Po co?
                    Dzwoneczki na blazenskiej czapce sa takie urocza, jasne. A w jakiej tonacji gra
                    zycie? Molowej raczej... Mam tego wszystkiego serdecznie dosc.

                    I nie chodzi o Exa, Exa nie ma i nie bedzie, ale co dalej? Ta sama ruletka? Mam
                    sobie przygotowac strategie, pocwiczyc aktorstwo? Ok. Dam rade, tylko PO CO?
                    • kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:17
                      Zeby zapisac sie na kurs filozofii i dalej probowac odpowiedziec sobie na
                      pytanie po co. Zeby kiedys twoj potomek moglby sobie to samo pytanie zadawac.
                      Gra wmolowej. To prawda. Ale mozna polubic nawet muzyke w tej tonacji a nie na
                      sile zmieniac na dur.
                      • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:31
                        filozofie konczylam. Szczerze zaluje.
                        Nie mam potomka, bo moj Ex nie raczyl sie poswiecic.
                        Muzyke lubie w kazdej tonacji. Sztuke kocham po calosci (cecha idealistow -
                        kretynow)
                        Pewnie, nic na sile. Zwlaszcza, ze jej nie mam.
                        • scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:37
                          Kochaj sztukę i ideały, facetów możesz mieć wielu, na pewno będzie ten, z którym
                          będziesz na stałe, i będziesz mieć potomstwo.
                          Po prostu, wyczekaj chwilę, kofiguracja koło Ciebie się zmieni, żyjemy w takim
                          młynie, ze nic nie jest stabilne. Wyczekaj na zmianę tej układanki a pojawi się
                          to, co Cię interesuje
                        • kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:41
                          No bo ty za madra jestes i leniwa w dodatku. Nie chce ci sie dalej szukac. To
                          wlacz sobie cos w dziwnych tonacjach, np. Arvo Parta i uslyszysz ze tak zle nie
                          jest.

                          • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:46
                            Taaaaa, nie chce mi sie dalej szukac. Nie wierze, ze mozna cos znalezc. Mam
                            duzo dziwniejsze tonacje niz Arvo Parta, duzo dziwniejsze niz ja sama.
                            Nigdy nie jest tak zle, zeby nie moglo byc gorzej... Jasne sprawa. A Ty,
                            Kocurze, jak sie czujesz? Jest pieknie?
                            • kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:51
                              Do d... Ale sa male rzeczy, ktore ciesza, bawia i sa piekne. Wierze ze sie
                              zmieni na lepsze. A jak sie nie zmieni to zostana tylko male piekne rzeczy.
                              • phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:57
                                Wiesz co... masz, cholera, racje.
                                Tak wlasnie jest.

                                Nastepny ideaslista - utopista, bozzzzze.
                              • kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 02:03
                                Idzmy spac Phokaro. Chcialem napisac "jutro bedzie lepiej", ale przeciez moze
                                byc lepiej lub gorzej. Wiec lepiej byc wyspanym i przygotowanym na wszystko.
                                • phokara Dzieki za udzial... 05.08.05, 02:12
                                  ... w tym makabrycznym teatrzyku. Jutro (z pewnoscia) bedzie lepiej.
                                  Przyjaciolce zapodam kefir na kaca, sobie kolejna porcje idealow i jakos
                                  pojdzie.

                                  Bardzo sie ciesze, ze jestescie tacy totalnie wirtualni. Przynajmniej nie bede
                                  jutro co chwila odbierac telefonow pt "jak sie czuje". To wazne.
                                  I nie spale sie ze wstydu, za te noc nieszczesna, najwyzej nie odpale tego
                                  forum. Ucieczka - classicco.

                                  dobrej nocy wszystkim.
                                  • clio11 Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 09:24
                                    Telefonów odbierac nie musisz, ale...Jak się czujesz, Phokarka?wink
                                    Ani nie wierzę w to, że nie dopalisz dzis forum, ani nie wierzę w ucieczkę.
                                    Przecież nie zostawisz takiego super-towarzystwa w połowie imprezy? Nasza jest
                                    oryginalna i niepowtarzalna.Gdzie jest taka atmosfera?
                                    Kilka dni temu oglądałam powtórkę któregoś odcinka "Bulionerów". Bardzo
                                    podobało mi się okreslenie imprezy, na którą wybierała się jedna z głównych
                                    postaci -"bez muzy, taki old school-sama rozmowa".
                                    To tak jak u nas-taki old school smile))
                                    Sama rozmowa-ma ktos jeszcze takie forum?
                                    Ha-nie!
                                    Jestesmy niepowtarzalni, Jarkoni, stworzyłeś pierwszą wirtualną poradnię i
                                    towarzystwo wsparcia dla ludzi przed/w trakcie/po rozwodzie!
                                    • phokara Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 09:34
                                      Witaj Clio,
                                      telefonow nie odbieram w rzeczy samej (bo z pracy dzwonia!). Przyjaciolka sie
                                      kapie, musze ja troche do pionu postawic, bo jest lekko nieprzytomna. Bedzie
                                      sobie u mnie tymczasowo mieszkac (no nie wiem...?), a potem sie zobaczy. Czyli
                                      klasyka.

                                      Impreza jest tu doprawdy pasjonujaca. Towarzystwo doborowe i niepowtarzalne.
                                      Nigdzie nie ide. Tylko na chwile przelaze do sali obok na lekki chillout.
                                      Rety, ale mialam noc. Sorry, jak kogos zdolowalam. Bardzo sorry.
                                      • anja_pl Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 09:49
                                        Witaj Phokaro,
                                        jak nie odbierasz, to ja nie zadzwonie big_grin
                                        Masz kefirek dal przyjaciolki?

                                        a nie masz za co przepraszac, takie forum, tacy ludzie, sami przez to
                                        przechodzili i wiedza jak to jest...

                                        dobrego dnia zycze wszystkim
                                        • phokara Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:15
                                          Witaj Aniu,
                                          kefirek przyjaciolka wypila... a potem posolila sobie kawe!
                                          Rety, co ja mam z nia zrobic.
                                          Musze wyjsc do studia. NOW!

                                          Wlasnie sobie uswiadomilam, ze nie mam dla niej kluczy, bo drugi komplet wciaz
                                          ma Ex! Zaraz oszaleje.

                                          Ale oddycham gleboko, gleboko. Jest dobrze, jest dobrze.
                                          Dzieki tym, ktorzy przetrwali ze mna te noc.
                                          • scriptus Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:23
                                            zostaw ja,niech dogorywa w spokoju.... jesli nie ma nic waznego do roboty, to
                                            moze po powrocie jeszcze sobie zjecie razem obiadek i bedzie fajnie wink
                                            • phokara Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:25
                                              Racja. Nic innego mi nie pozostaje. Moze chociaz cos ugotuje, nieszczesna,
                                              pozytek jaki z niej bedzie! Spadam do roboty. Pa.
                                              • scriptus Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 12:02
                                                phokara napisała:

                                                > Racja. Nic innego mi nie pozostaje. Moze chociaz cos ugotuje, nieszczesna,
                                                > pozytek jaki z niej bedzie! Spadam do roboty. Pa.

                                                Widzisz, w kazdej sytuacji sa jakies pozytywy ;DDDDDDD
                                            • bursztynowe Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:28
                                              Idźcie gdzieś wieczorem, tam gdzie są ludzie. Cokolwiek. Park. Kino. Starówka.
                                              Tańce.
                                              W przeciwnym razie razem znowu się wieczorem nakręcicie negatywnie...
                                              Szkoda wątróbki
                                              smile

                                              PS. Masz tu trochę ibupromu max.
                                              Poza tym kawa z cytryną, to znana tybetańska metoda...
                                              Znam z autposji...
                                              • phokara Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:31
                                                Aaaa, jasne. Na tance z nia pojde. Great idea.

                                                ps
                                                sorry, sarkazm mi sie wlaczyl niepotrzebnie, ale to byl odruch bezwarunkowy.

                                                Ja zamierzam na weekend wyjechac z tego cholernego miasta, a kolezanka niech
                                                sobie robi co chce.

                                                ps
                                                kawa z cytryna? brzmi koszmarnie, ale...
                                                • bursztynowe Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 12:00
                                                  Miałeś rację
                                                  Nigdy tak nie było dobrze jak teraz
                                                  Piję kawę
                                                  I nic właściwie mi do szczęścia nie trzeba.
                                                  Jestem Bóg wie kim
                                                  Albo nikim, bez żadnego wyrazu
                                                  Mówię... będzie tak...

                                                  Jakbym dzień kolejny znała na pamięć
                                                  Moja małpa wie jak naprawdę ze mną jest
                                                  Patrzy w oczy tak, jakby znała mnie od lat
                                                  Kiedy jest mi źle, opowiada różne dziwne historie

                                                  Moja małpa wie, wie dokładnie jak to jest
                                                  Kiedy nie wiem już, co mam robić, dokąd iść
                                                  Wtedy mówię... Hej! Weź się w garść
                                                  I zacznij wszystko od nowa.
                                      • scriptus Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:28
                                        Nie obawiaj sie, Pho, co najmniej niektorych z nas tutaj juz chyba nie da sie
                                        zdolowac bardziej ;DDDD

                                        W ogole, to jest to na zasadzie wzajemnosci, my bylismy z Toba , a Ty z nami,
                                        niektorzy moze wygineli po drodze, ale, takie zycie ;DDD
                                        • bursztynowe Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 11:57

                                          big_grinDDD
                                          Znaczy szczęśliwie się zakochali i przenieśli na stosowne forum????
                                          big_grinDDD

                                          Całkiem możliwe...
                                          • scriptus Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 12:05
                                            Czy ktos wie, moze jest jakies forum dla zakochanych z recyclingu??
                                            • bursztynowe Re: Dzieki za udzial... 09.08.05, 10:11
                                              Zawsze można założć takowe...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka