phokara Re: schiz maxymalny 04.08.05, 23:53 Swietnie. Wyslalam tytul bez tresci - mowilam, ze bedzie schiz. Ok. Na prosbe mojej przyjaciolki, ktora po raz kolejny maz robi w bambuko i ktora przyszla do mnie na terapie (genialny pomysl) i ktora (przyznaje) upilam do zejscia kompletnego, pisze ponizsze. Poszukiwany jest, mezczyzna (przepisuje z kartki, ktora napisala, zanim padla): Maly, gruby, lysy z krotkimi, tlustymi paluszkami.... ktory, ma mowic, ze jest sensem jego zycia i swiatelkiem w ciemnosci. Generalnie, jak zrozumialam (dopoki mowila dosc wyraznie) ma byc KONIEC z przystojniakami, na ktorych wieszaja sie wszystkie laski z okolicy. Kategoryczny koniec. Kobieta jest starsza ode mnie sporo (wiec madrzejsza?) i bardziej doswiadczona, wiec chyba wie (wiedziala) co mowi. Przewidziala tez dawno temu tapniecie mojego zwiazku (z przystojniakiem), zatem moze poprosze tez taki model osobniczy dla siebie. Szczerze mowiac (piszac) nie jestem do konca przekonana... a samo wyobrazenie "krotkich, tlustych paluszkow" wzbudza we mnie dreszcz obrzydzenia, niemniej moze sie jakos przelamie i dam rade. Ach, dla kolezanki (to wyczytalam juz z ps.) ma byc bez pryszczy. Dla mnie moze byc "z" - jesli przezyje te tluste paluszki, przezyje i pryszcze. Reasumujac, nie jest fajnie. Czy ktos da mi przepis, jak przestac byc terapeuta dla wszystkich, ktorzy sie do tego przyzwyczaili przez lata? Nie radze sobie z tym... a kazde nieszczescie, przypomina mi moje wlasne. Cholera, powtarzalam sobie "nigdy wiecej". I znowu jestem niekonsekwentna. I jest beznadziejnie. Ratunku! Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:05 phokara napisała: Reasumujac, nie jest fajnie. Czy ktos da mi przepis, jak przestac byc terapeuta > > dla wszystkich, ktorzy sie do tego przyzwyczaili przez lata? Nie radze sobie z > tym... a kazde nieszczescie, przypomina mi moje wlasne. Cholera, powtarzalam > sobie "nigdy wiecej". I znowu jestem niekonsekwentna. > > I jest beznadziejnie. Ratunku! Pho, trzeba było wypić razem z nią, nie pamiętałabyś o problemie i miała solidnego kaca zamiast schizu, na to tabletki i byłoby OK... Koleżanka, rozumiem, ma problem rozwiązany, przynajmniej na razie... Mogę Ci pomóc w ten sam sposób, jak Ty jej ;-( i wypić z kolei z Tobą Albo lepiej, spróbuj zasnąć... Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:13 Wypilam razem z nia (za malo). Nie wiem, co mam napisac, zeby znowu nie wyszlo, ze sie kreuje na jakas beznadziejna fladre. Nie wiem, jak mam z Wami gadac, chyba siec mnie przerasta. Cholera, albo jest beznadziejnie (w rzeczywistosci) albo ja jestem beznadziejna rzeczywiscie. Pewnie to drugie. Jak mam sie pozbierac sama ze soba, skoro wszystko dokola sie sypie w drobny mak... Ilez mozna kreowac rzeczywistosc, ktora jest jaka jest. A ja nie chce zeby taka byla. Nie zgadzam sie na to. Bunt. Tylko, czy ma sens? Odpowiedz Link
tricolour lepiej... 05.08.05, 00:15 ... w takim niedopitym, a pesymistycznym stanie nie dyskutować. Lepiej iść spać... Odpowiedz Link
scriptus Re: lepiej... 05.08.05, 00:23 Mam tu z pół butelki na dopicie... i czas na pogadanie... Odpowiedz Link
tricolour Zanim pójdę... 05.08.05, 00:27 ... spać, to Ci powiem, że w tych trudnych sytuacjach ZAWSZE osiąga się swoje dno. Kiedy sie nie osiągnie, to żyje sie złudzeniami, marzeniami, nadziejami i innymi głupotami, które skutecznie izoluja od rzeczywistości. Kiedy spada zasłona, to jesteś sama i naga emocjonalnie. Wtedy jest najgorzej, a potem już tylko lepiej - z definicji. Jeżeli ten dzień jest właśnie teraz, to nikt Ci niczego sensownego nie powie, bo i tak nie można Ci pomóc. Jeżeli tem dzień jest teraz, to szczęściem jest, że już będzie lepiej. Życzę dobrej nocy. Odpowiedz Link
phokara Re: Zanim pójdę... 05.08.05, 00:32 dla Ciebie niech to bedzie dobra noc. Sczerze. Odpowiedz Link
phokara Re: Zanim pójdę... 05.08.05, 00:47 Ile tego dna jest? Drugie dno, trzcie, dziesiate, pietnaste. Ile jeszcze? Odpowiedz Link
scriptus Re: Zanim pójdę... 05.08.05, 01:08 Dno jest tylko jedno, grząskie, muliste, nierówne, ale jedno. Możemy sie od niego odbijać niezliczoną ilość razy i za każdym razem będzie inaczej. Nigdize pod dnem nie ma jeszcze jednego dna Jak poczujesz stopami dno, poczuj tez wolę walki i odbij się z całej siły Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:18 Kreować rzeczywistość ... fajne sformułowanie. Myślę, że wcale nie jesteś beznadziejna, jesteś na pewno wyjątkowa, widać to w tym, co piszesz, z pewnością jesteś także piękną kobietą. Jak z nami rozmawiać? Tak, jak my z Tobą, zwyczajnie, bez "kreowania rzeczywistości", wystarczy, że wykrzyczysz to, co myślisz. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:25 Tak, dzisiaj chce mi sie krzyczec. Nie zgadzam sie na takie cos dookola. Nie chce. Mam dzis "wcielenie" dzieciaka tupiacego nozkami... nie chce wpadac w bagno. Nie mam zadnych pozytywnych przykladow w moim srodowisku, ktore by mi pomogly sie z niego wygrzebac. Same traumy, rozwody i beznadzieje. Matko, gdzie ja zyje??? Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:31 Witaj w klubie... i pozostań ponad tym wszystkim. Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:11 Pho, po prostu nie patrz w dół, nie utożsamiaj się z tym, co na dole, pozostaniesz ponad. Powiedz: Ja jestem Ja, postępuję godnie, tamto na dole się nie liczy... Po prostu zaczekaj, aż się coś pojawi na Twoim poziomie. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:16 Jasne, zaczekam. Zaczekam cierpliwie, a potem umre. Z glowa pelna chorych idealow. Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:30 Nie denerwuj się, jeżeli nie wystarczy czekanie, szukaj aktywnie, nie ma gwarancji rezultatu, ale jest prawdopodobny. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:37 Scriptus, co znaczy "szukaj alternatywnie"? Alternatywnie to ja zyje... bez wiekszych sukcesow, zreszta. Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 07:41 Napisałem "szukaj aktywnie" Nie wiem, co to oznacza w Twoim przypadku, zależy, jak żyjesz. I czego będziesz szukać, nowego partnera, towarzystwa, spełnienia siebie, spokoju, nowych celów w życiu... Trudno jest mi "zaprojektować" przepis uszyty dla Ciebie, jako inżynier skłonny jestem stosować ten sam sposób myślenia, jak przy projektowaniu nowego urządzenia. Po prostu określić cel, zebrać "funkcje" które mają być wypełnione, określić środki, jakie potrzebne są do optymalnego rozwiązania, potem, określić, czego nie mam i uzupełnić. I dalej - szkoła wyniesiona jeszcze z warunków komunizmu, określić, czego się w moich warukach nie da zdobyć na wystarczjącą skalę i zmodyfikować funkcje tak, aby je można było zrealizować. I tu jest ból, bo wskutek takiego zabiegu wychodzą rzeczy nieoczekiwane, projektowaliśmy radio, a wychodzi dzwonek do drzwi ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Odpowiedz Link
kvinna1 Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:43 Pho, jakies to lato dziwne, wszyscy dookola sie rozstaja. Jakis opzytywny aspekt? Bedzie więcej woych facetow? Przepraszam za ten sarkazm. Tak mnie dzisja naszlo. Bedzie dobrze, bo niby jak ma byc? Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:45 Nie wiem. Zawsze wydawalo mi sie, ze wiem. A dzisiaj nie wiem. Za duzo blota dokola. Odpowiedz Link
e.mes No i wykrakała... 09.08.05, 10:03 kvinna1 napisała: > Pho, jakies to lato dziwne, wszyscy dookola sie rozstaja. Znajomy odwołał ślub... Odpowiedz Link
eevita Re: schiz maxymalny 05.08.05, 11:57 Znam takiego!!! Wypisz wymaluj!! na konkretną prośbe służę namiarami.. a do tego facet ma jakąs tajemnicę... Bo tylko tak mogę wytłumaczyć sobie,że juz był dwukrotnnie zonaty..i za kazdym razem to on odchodizł do innej... Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 04.08.05, 23:56 Tak, chce pogadac. Chce wreszcie zeby terapeuta naczelny sam przeszedl terapie. Nie mam sily. Dlaczego zawsze musze wszystkich ratowac, bo nie umiem powiedziec "nie"??? Odpowiedz Link
tricolour Kolejna doskonała istota. 05.08.05, 00:05 Musi byc najlepsza i nie może odmówić pomocy (czyli lekarz chyba). Faceta musi mieć przystojnego, bo taki fajnie wygląda jako biżuteria. Poza tym pracowita, pewnie dbająca o siebie, zawsze uśmiechnięta, życzliwa, pogodna, pomocna, cierpliwa słuchaczka, przyjaciółka... i inne nieprawdziwe obrzydlistwa - bo cukier w nadmiarze jest szkodliwy. Ale w rzeczy samej (czytaj w Necie) szuka pomocy. Jaka jesteś Phokaro? Odpowiedz Link
phokara Re: Kolejna doskonała istota. 05.08.05, 00:06 Bardzo na temat. I bardzo mi pomoglo. Dziekuje. Odpowiedz Link
tricolour W takich razach... 05.08.05, 00:11 ... nie wyczuwam o co chodzi, a może Cie uraziłem. Dla spokojności mówię "przepraszam", a jak sie nie należy, to prosze nie rozpakowywać ) Poza tym, jak sie ma samemu kłopoty, to nie robi się za lekarza, bo guzik wyjdzie. Chory ma być leczony, a nie leczyć... Odpowiedz Link
phokara Re: W takich razach... 05.08.05, 00:16 Nie potrzebuje przepraszam. Nie o to chodzi. Sorry, jesli niezbyt jasno sie wyrazam. Po prostu taka jakas noc upiorna. Litosc mozesz sobie wsadzic, wiesz gdzie. Tez z gory przepraszam za wszystko, co pisze, i czego nie. Odpowiedz Link
tricolour Rzadko... 05.08.05, 00:20 ... lituję się nad osobami na forum. Życzę Ci przespanej nocy. Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:09 Nie jestem terapeutą, ale staram się być człowiekiem życzliwym, jak chcesz pogadać, jestem do dyspozycji (może trochę zapomnę o swojej głupocie ) Odpowiedz Link
kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:23 Phokaro, otacza cie dobra aura do ktorej wszyscy lgna oczekujac pomocy. To trudne wyzwanie, ale nie mow im "nie". Mow "nie" podejrzanym typom, ktorzy chca wyrwac ci kawalek tej aury nie dajac nic wzamian. Ta kolezanka przynajmniej dala ci rade: lysy i krotkopalczasty. Oby sie mylila, ale przeciez wiesz, ze opakowanie jest malo istotne i sluzy wylacznie do sprzedazy a nie do konsumpcji. Mam zupelnie odwrotny problem, czujac sie wlasnie jak opakowanie, w dodatku pomiete, z przeszloscia, i ktore przestalo juz sie dobrze zapowiadac. Z pewna zazdroscia patrze na gorzej opakowanych, ktorzy maja cos wiecej niz ja do dania drugiemu. Wierz mi, lepiej dawac niz brac. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:30 Opakowanie NIE MA znaczenia. Ona to mowila w DESPERACJI. Znam ja dlugo - to nie jest pusta kobieta, jest wrazliwa baba i po prostu trzaska, jak kazdy z nas... Ja ja rozumiem, znam jej historie, przejmuje sie tym... choc obiecywalam sobie, ze nie bede. Ze musze (na sile) szukac teraz w zyciu dobrych klimatow. Wiesz, co... nie widze ich. Staram sie, bardzo, ale nie widze. Nie mam juz sily, nie mam juz siely byc taka durna idealistka. A nie potrefie byc kims innym. Masakra. Zawsze wierzylam, ze lepiej dawac niz brac. Ale powiedz mi SKAD ja mam brac? Skad? Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:38 To przecież wiadomo, że te paluszki, to przenośnia... Pozostań dumną idealistką, każda zmiana to upadek. Kurczaki pieczone, co za noc, na mojej liście kontaktów GG jeszcze nigdy nie było tyle aktywnych w jednym momencie.... Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:44 Ja mam w zyciu same przenosnie. Zadnego konkretu. Mam tego powyzej uszu, naprawde. Idealizmu tez mam dosyc. Przez to dostaje w dupe na maxa. Tylko co dalej? Mam sobie odkrecic glowe i zamienic sie z kims na mysli? Jestem gotowa. Jestem gotowa stac sie wredna i wyrachowana istota, ktora bedzie wreszcie miala zyciowa sielanke. Prosze bardzo, kto chce sie zamienic? Doplace. Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:49 Pho, ja Cię lubię taką, jaka jesteś, inne rzeczy są nieważne, z czasem się ułożą, po prostu zostań sobą. Weź taki cytat starej sprzątaczki z jednego filmu, co nie pamietam tytułu: Ludzie to sóm take, przidóm, nabrudzóm i pujdóm... i tak to jest, nie trzeba się przejmować Odpowiedz Link
kvinna1 Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:52 Pewenie PHO, sCRIPTUS MA RACJE "Ludzie to sóm take, przidóm, nabrudzóm i pujdóm... " Wasze zdrowie Pho, scriptus, tri i cala reszta! Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:58 Scriptus, dzieki, mnie "w realu" lubi mnostow osob. Tylko ja juz coraz mniej lubie siebie. Bo wszyscy mnie notorycznie robia w ch....a. Sorry, taka prawda. Ludzie dziela sie generalnie na 2 grupy: rolujacych i rolowanych. Jestem modelowym przykladem z grupy 2. I nie wiem, jak przejsc do tej 1. Nie mam bladego pojecia. Jestem ostatnia kretynka na tym swiecie i powinnam wyginac wraz z dinozaurami. Zaluje, ze tak sie nie stalo. Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:17 phokara napisała: >Ludzie dziela sie > generalnie na 2 grupy: rolujacych i rolowanych. Jestem modelowym przykladem z > grupy 2. I nie wiem, jak przejsc do tej 1. Nie mam bladego pojecia. Jestem > ostatnia kretynka na tym swiecie i powinnam wyginac wraz z dinozaurami. Zaluje, > > ze tak sie nie stalo. Ratunku, nie zrozumiałaś mnie, ten podział nie jest taki prosty. Oprócz rolujących i rolowanych są jeszcze dwie mniej prymitywne grupy, stać cię raczej na udział w tych grupach To tacy, co nie rolują, choćby mogli i takich, co potrafią nie dac się wyrolować, choć każdy próbuje. Wybierz z tych ostanich, stać Cię na to. I zakwalifikuj się. będę trzymał kciuki Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:27 ha, ha. Ja sie bede zawsze dawala rolowac. Nie widze innej mozliwosci. Chyba, ze zrobia mi lobotomie (ale juz chyba tego nie praktykuja). Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:28 Jesteś inteligentniejsza od tych cwaniaczków... Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:38 Dzięki temu Twoje będzie na wierzchu, po rozliczeniu wszystkiego. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:41 O, pocieszajace. Masz jakis przepis na zycie tu i teraz? Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 07:28 Tak, mam, żyję właśnie tu i teraz, mam kłopoty z zaśnięciem wieczorami, miotają mną różne nieposkromione emocje, ból, lęk, strach... W końcu padam wskutek fizycznego wyczerpania, budzę się kilka razy wskutek koszmarów, rano wstaję i rozpoczynam dzienne funkcjonowanie. Błogosławieństwem dla mie jest, gdy mam dużo roboty, dużo spraw i ludzi. I tak, do wieczora, przeżyć te kilka godzin osobno, pobyć trochę z synem, potem noc, znowu nie można zasnąć, co pomagają jakoś przeżyć przyjaciele z netu . Huśtawka nastrojów, gadam do siebie w samochodzie, nieraz płaczę z bezsilności, kiedy jestem sam, nie cierpię weekendów, bo tam z samotnego wieczoru robi sie samotny cały dzień. ALE ŻYJĘ, WYPEŁNIAM SWOJĄ RODZINNĄ, SPOŁECZNĄ... i jaką chcesz inną rolę, ludzie obok mnie w ogóle nie dostrzegają, że się coś u nas dzieje. Zatem przepis na życie tu i teraz jest jak przepis na picie wody, po prostu to rób. przepraszam, udało mi sie przysnąć po drodze... Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 09:20 > Zatem przepis na życie tu i teraz jest jak przepis na picie wody, po prostu to > rób. Taaak. To teraz calkiem spokojnie wypije 3 kawe... i do roboty. >> przepraszam, udało mi sie przysnąć po drodze... Biiip! Uwazaj na rozpedzone tiry. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 10:23 Rety! To jest ze mna gorzej niz myslalam... Od jutra tylko zielona herbata! Odpowiedz Link
e.mes Alegoria niczym u Sienkiewicza 09.08.05, 10:05 phokara napisała: > Ja mam w zyciu same przenosnie. Zadnego konkretu. Mam tego powyzej uszu, > naprawde. ojej... od jakiegoś czasu mam to samo wrażenie... Odpowiedz Link
kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:46 Pisalas o kreowaniu rzeczywistosci. Ona jest piekna. Nic nie trzeba kreowac. Kurcze, przeciez ty masz talent do widzenia pieknych rzeczy dookola, wiec jezeli zaczniesz narzekac, ze jest be, kto inny to zauwazy? Klimaty sa jakie sa - niestety ludzkie i piekne tez. Przeciez twoj cytat o krotkich paluszkach oddaja caly sens kontaktu z drugim czlowiekiem. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:51 Nie jest piekna. Jest piekna tylko w mojej wyobrazni. A ja mam chora wyobraznie. Wiesz, ile kosztuje talent do widzenia pieknych rzeczy dokola? Za duzo. To sie raczej nie oplaca. Inaczej - to sie napewno nie oplaca. Mam powyzej uszu wielkiej improwizacji w moim zyciu. Bo wielcy romantycy juz od wiekow nie zyja. Rety, chce mi sie wrzeszczec. Pod most z pociagami - jak w "Kabarecie". Odpowiedz Link
kvinna1 Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:58 A propos pociagow: ostatnio przechopdzilam po torowisku do firmy, a pracuje z moim przyszłym ex we wspólnym biznesie, i pomyłslałam co by było gdyby mnie trafil jakis dalekobieżny pośpiech. Opowieszialk to mojemu mężowi, a moj kochany mąż odpowiedział, ze by bylo mu smutno ale i by sie cieszyl, ze jest znowu wolny!!!!!! Chiałoby sie mi rzec kut... ale coż - nie należy obrażać innych panów.. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:01 Swietne. A moja przyjaciolka przyjechala dzisiaj do mnie z zyletka, zeby sobie zyly podciac. Rewelacja. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:11 U mnie. Czyli tak naprawde nie chciala. Ok, nie zrobila tego. Spi jak kloda na kanapie. A ja pewnie dzis nie zasne. Klasyka. Odpowiedz Link
e.mes Re: schiz maxymalny 09.08.05, 10:07 kvinna1 napisała: > co by było gdyby mnie trafil jakis dalekobieżny pośpiech. (...) a moj kochany mąż odpowiedział, ze by bylo mu smutno ale i by sie cieszyl, > ze jest znowu wolny!!!!!! W każdym razie wiesz już, że dobrze robisz, rozwodząc się z nim... Odpowiedz Link
kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 00:58 Nie masz prawa tak mowic. I nie chodzi tu o romantyzm tylko o widzenie rzeczy jakimi sa. Sa piekne i do d... Na te drugie nalezy mniej zwracac uwagi. Nie masz wyrzutow sumienia. Przpomnij sobie film ktory dzis (wczoraj) zacytowalem. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:07 Mam prawo, mowic co chce. Wolalabym nie. Ale ile mozna siebie sama oszukiwac. I po co? Wokol mnie sa tylko rzeczy do d... Ile moge udawac, ze ich nie ma? Wiem, ze dzisiaj mam noc "na nie". A jutro? Znow bede promienna istota, ktora wszystkich rozbawi, wszystkim pomoze, opowie dwiescie dowcipow... Po co? Dzwoneczki na blazenskiej czapce sa takie urocza, jasne. A w jakiej tonacji gra zycie? Molowej raczej... Mam tego wszystkiego serdecznie dosc. I nie chodzi o Exa, Exa nie ma i nie bedzie, ale co dalej? Ta sama ruletka? Mam sobie przygotowac strategie, pocwiczyc aktorstwo? Ok. Dam rade, tylko PO CO? Odpowiedz Link
kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:17 Zeby zapisac sie na kurs filozofii i dalej probowac odpowiedziec sobie na pytanie po co. Zeby kiedys twoj potomek moglby sobie to samo pytanie zadawac. Gra wmolowej. To prawda. Ale mozna polubic nawet muzyke w tej tonacji a nie na sile zmieniac na dur. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:31 filozofie konczylam. Szczerze zaluje. Nie mam potomka, bo moj Ex nie raczyl sie poswiecic. Muzyke lubie w kazdej tonacji. Sztuke kocham po calosci (cecha idealistow - kretynow) Pewnie, nic na sile. Zwlaszcza, ze jej nie mam. Odpowiedz Link
scriptus Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:37 Kochaj sztukę i ideały, facetów możesz mieć wielu, na pewno będzie ten, z którym będziesz na stałe, i będziesz mieć potomstwo. Po prostu, wyczekaj chwilę, kofiguracja koło Ciebie się zmieni, żyjemy w takim młynie, ze nic nie jest stabilne. Wyczekaj na zmianę tej układanki a pojawi się to, co Cię interesuje Odpowiedz Link
kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:41 No bo ty za madra jestes i leniwa w dodatku. Nie chce ci sie dalej szukac. To wlacz sobie cos w dziwnych tonacjach, np. Arvo Parta i uslyszysz ze tak zle nie jest. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:46 Taaaaa, nie chce mi sie dalej szukac. Nie wierze, ze mozna cos znalezc. Mam duzo dziwniejsze tonacje niz Arvo Parta, duzo dziwniejsze niz ja sama. Nigdy nie jest tak zle, zeby nie moglo byc gorzej... Jasne sprawa. A Ty, Kocurze, jak sie czujesz? Jest pieknie? Odpowiedz Link
kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:51 Do d... Ale sa male rzeczy, ktore ciesza, bawia i sa piekne. Wierze ze sie zmieni na lepsze. A jak sie nie zmieni to zostana tylko male piekne rzeczy. Odpowiedz Link
phokara Re: schiz maxymalny 05.08.05, 01:57 Wiesz co... masz, cholera, racje. Tak wlasnie jest. Nastepny ideaslista - utopista, bozzzzze. Odpowiedz Link
kocur.czarny Re: schiz maxymalny 05.08.05, 02:03 Idzmy spac Phokaro. Chcialem napisac "jutro bedzie lepiej", ale przeciez moze byc lepiej lub gorzej. Wiec lepiej byc wyspanym i przygotowanym na wszystko. Odpowiedz Link
phokara Dzieki za udzial... 05.08.05, 02:12 ... w tym makabrycznym teatrzyku. Jutro (z pewnoscia) bedzie lepiej. Przyjaciolce zapodam kefir na kaca, sobie kolejna porcje idealow i jakos pojdzie. Bardzo sie ciesze, ze jestescie tacy totalnie wirtualni. Przynajmniej nie bede jutro co chwila odbierac telefonow pt "jak sie czuje". To wazne. I nie spale sie ze wstydu, za te noc nieszczesna, najwyzej nie odpale tego forum. Ucieczka - classicco. dobrej nocy wszystkim. Odpowiedz Link
clio11 Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 09:24 Telefonów odbierac nie musisz, ale...Jak się czujesz, Phokarka? Ani nie wierzę w to, że nie dopalisz dzis forum, ani nie wierzę w ucieczkę. Przecież nie zostawisz takiego super-towarzystwa w połowie imprezy? Nasza jest oryginalna i niepowtarzalna.Gdzie jest taka atmosfera? Kilka dni temu oglądałam powtórkę któregoś odcinka "Bulionerów". Bardzo podobało mi się okreslenie imprezy, na którą wybierała się jedna z głównych postaci -"bez muzy, taki old school-sama rozmowa". To tak jak u nas-taki old school )) Sama rozmowa-ma ktos jeszcze takie forum? Ha-nie! Jestesmy niepowtarzalni, Jarkoni, stworzyłeś pierwszą wirtualną poradnię i towarzystwo wsparcia dla ludzi przed/w trakcie/po rozwodzie! Odpowiedz Link
phokara Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 09:34 Witaj Clio, telefonow nie odbieram w rzeczy samej (bo z pracy dzwonia!). Przyjaciolka sie kapie, musze ja troche do pionu postawic, bo jest lekko nieprzytomna. Bedzie sobie u mnie tymczasowo mieszkac (no nie wiem...?), a potem sie zobaczy. Czyli klasyka. Impreza jest tu doprawdy pasjonujaca. Towarzystwo doborowe i niepowtarzalne. Nigdzie nie ide. Tylko na chwile przelaze do sali obok na lekki chillout. Rety, ale mialam noc. Sorry, jak kogos zdolowalam. Bardzo sorry. Odpowiedz Link
anja_pl Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 09:49 Witaj Phokaro, jak nie odbierasz, to ja nie zadzwonie Masz kefirek dal przyjaciolki? a nie masz za co przepraszac, takie forum, tacy ludzie, sami przez to przechodzili i wiedza jak to jest... dobrego dnia zycze wszystkim Odpowiedz Link
phokara Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:15 Witaj Aniu, kefirek przyjaciolka wypila... a potem posolila sobie kawe! Rety, co ja mam z nia zrobic. Musze wyjsc do studia. NOW! Wlasnie sobie uswiadomilam, ze nie mam dla niej kluczy, bo drugi komplet wciaz ma Ex! Zaraz oszaleje. Ale oddycham gleboko, gleboko. Jest dobrze, jest dobrze. Dzieki tym, ktorzy przetrwali ze mna te noc. Odpowiedz Link
scriptus Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:23 zostaw ja,niech dogorywa w spokoju.... jesli nie ma nic waznego do roboty, to moze po powrocie jeszcze sobie zjecie razem obiadek i bedzie fajnie Odpowiedz Link
phokara Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:25 Racja. Nic innego mi nie pozostaje. Moze chociaz cos ugotuje, nieszczesna, pozytek jaki z niej bedzie! Spadam do roboty. Pa. Odpowiedz Link
scriptus Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 12:02 phokara napisała: > Racja. Nic innego mi nie pozostaje. Moze chociaz cos ugotuje, nieszczesna, > pozytek jaki z niej bedzie! Spadam do roboty. Pa. Widzisz, w kazdej sytuacji sa jakies pozytywy ;DDDDDDD Odpowiedz Link
bursztynowe Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:28 Idźcie gdzieś wieczorem, tam gdzie są ludzie. Cokolwiek. Park. Kino. Starówka. Tańce. W przeciwnym razie razem znowu się wieczorem nakręcicie negatywnie... Szkoda wątróbki PS. Masz tu trochę ibupromu max. Poza tym kawa z cytryną, to znana tybetańska metoda... Znam z autposji... Odpowiedz Link
phokara Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:31 Aaaa, jasne. Na tance z nia pojde. Great idea. ps sorry, sarkazm mi sie wlaczyl niepotrzebnie, ale to byl odruch bezwarunkowy. Ja zamierzam na weekend wyjechac z tego cholernego miasta, a kolezanka niech sobie robi co chce. ps kawa z cytryna? brzmi koszmarnie, ale... Odpowiedz Link
bursztynowe Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 12:00 Miałeś rację Nigdy tak nie było dobrze jak teraz Piję kawę I nic właściwie mi do szczęścia nie trzeba. Jestem Bóg wie kim Albo nikim, bez żadnego wyrazu Mówię... będzie tak... Jakbym dzień kolejny znała na pamięć Moja małpa wie jak naprawdę ze mną jest Patrzy w oczy tak, jakby znała mnie od lat Kiedy jest mi źle, opowiada różne dziwne historie Moja małpa wie, wie dokładnie jak to jest Kiedy nie wiem już, co mam robić, dokąd iść Wtedy mówię... Hej! Weź się w garść I zacznij wszystko od nowa. Odpowiedz Link
scriptus Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 10:28 Nie obawiaj sie, Pho, co najmniej niektorych z nas tutaj juz chyba nie da sie zdolowac bardziej ;DDDD W ogole, to jest to na zasadzie wzajemnosci, my bylismy z Toba , a Ty z nami, niektorzy moze wygineli po drodze, ale, takie zycie ;DDD Odpowiedz Link
bursztynowe Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 11:57 DDD Znaczy szczęśliwie się zakochali i przenieśli na stosowne forum???? DDD Całkiem możliwe... Odpowiedz Link
scriptus Re: Dzieki za udzial... 05.08.05, 12:05 Czy ktos wie, moze jest jakies forum dla zakochanych z recyclingu?? Odpowiedz Link