Dodaj do ulubionych

Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17

05.12.06, 09:13
Witam,
Proponuję spotkanie w dniu 15 grudnia (piątek) br. o godz.17 w "Zachcianku".
Proszę o potwierdzenie swojej obecności, abym zarezerwować odpowiednią ilość
miejsc.
www.zachcianek.pl/pozdrawiam,
miłego wtorku
Obserwuj wątek
    • makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 09:17
      www.zachcianek.pl/
      • joasia69 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 09:22
        ja wstępnie też jestem za smile
    • marek_gazeta Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 09:43
      Będę, choć się spóźnię jakąś godzinkę - pora trochę zbyt wczesna.

      Będzie jakiś znak rozpoznawczy czy na czuja (albo hasło: rozwód? odzew: i co dalej?)?
    • madii77 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 09:48
      i ja będęsmile

      aczkolwiek też mogę się ciuut spóźnić... pracuję do 16.30
      • iskierkaola Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 10:11
        Ja też będę na pewno, ale również o 18. Pracuję do 17.
        Fajnie, bardzo się cieszę.
    • marek_gazeta Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 10:27
      Lepszy byłby znak rozpoznawczy, np. maskotka jakaś na stole. Głupio zaczepiać ludzi.
    • makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 10:38
      Witam ponownie,
      Wysłałam zapytanie do "Zachcianka" w spr. rezerwacji. Wstępnie podałam 20 istot
      z możliwością rozrostu smile.
      Jak dostanę odpowiedź, podam do wiadomości szczegóły,
      pap
    • makaveli31 Re: Odliczanie 1,2,3,.... 05.12.06, 10:51
      Proszę wpisywać się na listę (kolejna osoba niech przy zgłoszeniu wpisze nr.
      kolejny, abym nie musiała potem skakać z jednego wątku na drugi i wyłapywać,
      chętnych smile z góry dziękuję):
      1.brzoza75
      2.joasia69
      3.marek_gazeta
      4.iskierkoala
      5.madii77
      6.makaveli31
    • makaveli31 Re: Maka 05.12.06, 11:04
      Odliczanie się przyda wink, a liczbę miejscówek mozna zawsze zmienić, to narazie
      wstępne ustalenie....
      pozdrawiam WETERANKĘ spotkanek smile))))
      CMOK tongue_out
    • makaveli31 Re: Maka 05.12.06, 11:12
      Bardzo chętnie smile, trzymam Cię Brzózeczko za słowo smile)))))
      Ps. Pamiętaj że mam duuuuuuuuuuużo świadków....hahahahaha
      • gotyma ??? 05.12.06, 13:32
        Kochani, a do ktorej wy tam macie zamiar byc? bo ja to wolna dopiero o 21.30 bede sad
      • grzanka23 Re: Maka 05.12.06, 13:32
        Przykro mi ale w piatek nie moge.
    • alone33 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 06.12.06, 09:43
      Witam,
      Pierwszy raz piszę na forum.Od jakiegoś czasu z ciekawością czytam wypowiedzi
      osób które przeszły rozwód lub dopiero mają zamiar to zrobić.Mi niestety też
      nie wyszło w związku. Z chęcią przyszłabym na to spotkanie. Czy nowe osoby też
      są chętnie widziane? Godzina 17.30 lub 18 byłaby bardziej odpowiednia.Pozdro
      dla wszystkich samotnych!!!
      • f.l.y Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 06.12.06, 14:21
        w Zachcianku przy rezerwacji stawiają tabliczkę z napisem dla kogo jest stolik
        zarezerwowany smile

        polecam smalec, mozzarelkę z pomidorem na przekąskę...

        golonką się strułam totalnie na dwa dni...więc tej nie polecam smile chociaż teraz
        może mają już świeżą smile

        jest tylko nieco za głośno i rozmawiając trzeba się nachylać, ale jak
        poprosicie obsługę to może ciut przyciszą...

        udanego spotkania...
    • emde74 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 06.12.06, 14:21
      witam, jeśli będziecie do 22, to się pojawię. M.
    • wildheart2 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 07.12.06, 14:50
      ... witam wszystkich... amam tylko jedno pytanie , jak to wygląda, czy znacie
      się już długo czytaj: czy to już spotkanie, któreś z rzędu... nie chciałbym
      być "piątym kołem u wozu" i przeszkadzać jeśli znacie się i spotykacie od
      dawna... pzdr.....
      • grzanka23 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 07.12.06, 15:05
        Aaaa to okropne.Tak sie szykowalam na to spotkanko i niestety kolps-praca mi
        nie pozwala.Moze by tak na sobote sie umowic.
    • erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 07.12.06, 19:45
      hehehe
      no bardzo zrozumiale wink
      a już sprawdzaiłam 15 w kajecie wink
    • wujek_fido Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 08.12.06, 18:08
      Chetnie dolacze. Bede tam wsrod Was nowy, ale moze bedzie takich jak ja
      wiecej? Godzina 1700 to dla mnie troche za wczesnie. Realistycznie, moge byc
      na 1800. Do zobaczenia WF
      • libra22 erzsi 08.12.06, 23:01
        Wydaje mi się, że chyba nie zrozumiałaśsmile Spotkanie jest otwarte. Gdyby było
        tylko dla "starych", umawianie odbyło by się drogą prywatnych maili i telefonów.

        Ale może ja nie zrozumiałam, co chciałaś napisać...?
        • erzsi Re: erzsi 09.12.06, 08:33
          Chyba faktycznie nie zrozumiałam smile.
          ot, blondynka wink.
          jeśli tak, to ja również chętnie dołączę.
          no, mam tydzień, żeby zebrać się na odwagę i napisać coś o sobie. nie ma to jak
          właściwa motywaja wink.

    • joasia69 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 10:30
      wyciągam wątek na wierzch, bo piątek tuz tuż a ja nie wiem czy mam dziadka
      zatrudnić do pilnowania dzieci, czy spotkanie się rozmyło
    • makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:19
      Witam, Spotkanie jest jak najbardziej aktualne, aczkolwiek szukam innego
      miejsca na spotkanie, bo w Zachcianku chcą za wejście poza tym jest za głośno i
      nie będziemy mogli sobie pogadać sad. Z uwagi na tę zmianę zapytuję
      forumowiczów czy godzina 17.00 czy 18.00 byłaby dla Was wygodniejsza?
      Propozycje pubu : Zielona Chata (Górczewska vis a vis Wola Parku). Co Wy na
      to???
      pozdrawiam,
      • makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:26
        Zielona Chata - odpada - mają już całkowitą rezerwację sad. Szukam dalej.....
        Może jakieś podpowiedzi???
        Jeszcze jedno - w ostateczności - Zachcianek jest już zarezerwowany. 10 zł za
        wejście.
        pozdr
    • makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:29
      warszawa.pogodzinach.pl/info.php3?id=/553/ORANGE
      o Wy na To?????
      • erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:36
        Zielona chata bardzo by mi pasowała, bliziutko domu crying. no ale nie można mieć
        wszystkiego.
        co do orange, to tylko jakoś adresu nie mogę znaleźć wink?
        godzina obojętna, ale chyba dla wielu ludzi jest za wcześnie na 17?
        • makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:41
          a może w jakimś centrum handlowym jest jakaś przyjemna knajpka???
          proszę o pomoc,
          pap
          • erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:47
            jeśli tylko do pogadania i bez baletów wink, to może sphinx? żadna rewelacja, ale
            wejście za darmo, piwo nie jest drogie /ale za to okocim ;p, można coś zjeść.
            raczej nie ten w Wola Parku /zbyt otwarta przestrzeń/, ale może ten na
            Świętokrzyskiej?
            wada zasadnicza pomysłu - o 23.00 zamykają.
        • makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:44
          A może Sfinks??? w centrum????
          • erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:49
            makaveli, gdybym nie była nieśmiałym dziewczęciem, to za taką telepatię
            domagałabym się piwa wink))).
            • makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:55
              MAM......smile))) Rezerwacja na 10-12 osób, godzina 18.00 smile)) Pasuje????

              T.G.I. FRIDAYS (vis a vis Hali Mirowskiej)
              Al. Jan Pawła II 29

              tel. 653-83-60/61
              Proszę o komentarze w tej sprawie, czy Wam odpowiada, bo zarezerwuję wszystkie
              możliwe lokale w Wawie i inni nie będą mogli się spotkać wink Mamy już
              rezerwację w Zachcianku i TGI Fridays - czy mam szukać dalej??? A może Wy coś
              zarezerwujecie i przeprowadzimy głosowanie???
              pozdr.
              Proszę wypowiedzcie się i ustalny miejsce, abym nie blokowała innym ludzikom smile
              • z_mazur Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:04
                Ja nie jestem z Warszawy, ale tak przyglądam się wątkowi i obiektywnie muszę
                stwierdzić, że jeśli spotkanie będzie w płatnym (za wejście) lokalu to część
                ludzi się wykruszy.

                Inna sprawa, że w przypadku rezerwacji płacenie za wstęp to paranoja. W
                większości sensownych lokali płaci się za rezerwację, a kwota ta przeważnie
                jest do wykorzystania na konsumpcję. Stoliki zarezerwowane i tak przynoszą
                przeważnie większy dochód niż te niezarezerwowane i warto odpuścić na
                wejściówce żeby pozyskać klientów.
                • pudeleczko_75 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:15
                  ja pewnie nie bedę poniewaz mam sprawę własnie 15, wic nie wiem jeszcze ale
                  absolutnie nie sphinks!!! - bylismy tam w sierpniu knajpa nie na takie spotkanie
                  godzina chyba lepiej 18, bo czesć ludzi kończy o 17 pracę...
                  TGI jest fajne - mają dobre jedzeniesmile
                  • z_mazur Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:26
                    pudeleczko_75 napisała:

                    > ja pewnie nie bedę poniewaz mam sprawę własnie 15,

                    Pudełeczko IMHO to właśnie tym bardziej powinnaś być.

                    BTW dawno Cię na forum nie było smile
                    • pudeleczko_75 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:28
                      > BTW dawno Cię na forum nie było smile
                      >

                      bo się z dołów usiłuję wygrzebać i jakos nie mam siły na pogaduszkismile
                      a swoją drogą gratulacje do wieści z innego wątkusmile)
                      • z_mazur Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:32
                        pudeleczko_75 napisała:

                        > bo się z dołów usiłuję wygrzebać i jakos nie mam siły na pogaduszkismile

                        No wyobrażam sobie. Współczuję i trzymam kciuki.
                        Chociaz myślę, że pogaduszki czasem potrafią pomóc.


                        > a swoją drogą gratulacje do wieści z innego wątkusmile)

                        A dzięki. Staram się ostatnio być słowny i konsekwentny.
                        Ponieważ urlop mógłbym mieć dopiero pod koniec tego tygodnia, stwierdziłem że
                        już nie będę tyle czekał. Opłatę wniosłem przelewem, a pozew wysłałem pocztą.
                      • crazysoma Pudeleczko 11.12.06, 14:08
                        > bo się z dołów usiłuję wygrzebać i jakos nie mam siły na pogaduszkismile

                        Ty mysl nie o TYM, tylko o TAMTYM.
                        smile
                        • pudeleczko_75 Re: Pudeleczko 11.12.06, 14:18
                          crazysoma napisała:
                          > Ty mysl nie o TYM, tylko o TAMTYM.
                          > smile

                          myslę myslę, nawet czasem rozmawiam/piszę mailesmile
                          • crazysoma Re: Pudeleczko 11.12.06, 14:41
                            I bardzo dobrze. A z "piatkiem", to podobnie jak ze swietami (Pho napisala w
                            innym watku) piatek, piatek i po piatku. Jeszcze 4 dni i najgorsza "ostatnia"
                            noc, a potem skupisz sie na TAMTYM tongue_out
                            • z_mazur Re: Pudeleczko 11.12.06, 14:44
                              No właśnie brzózka była na spotkaniu forumowym dzień przed sprawą, Ty możesz
                              być w dniu rozprawy. Może w związku z tym narodzi się jakaś nowa świecka
                              tradycja. smile
                              • misbaskerwill Nowa świecka tradycja;) 12.12.06, 10:23
                                > No właśnie brzózka była na spotkaniu forumowym dzień przed sprawą, Ty możesz
                                > być w dniu rozprawy. Może w związku z tym narodzi się jakaś nowa świecka
                                > tradycja. smile

                                A ja byłem w weekendy przed obiema rozprawami. Tradycja jak byk. haha.
                                • crazysoma Re: Nowa świecka tradycja;) 12.12.06, 10:33
                                  A kiedy, Misiu, masz nastepna, bo wiesz, trzeba jakos zaplanowac spotkanie z
                                  Twoim udzialem smile
                                  • misbaskerwill Re: Nowa świecka tradycja;) 12.12.06, 13:49
                                    > A kiedy, Misiu, masz nastepna, bo wiesz, trzeba jakos zaplanowac spotkanie z
                                    > Twoim udzialem smile

                                    Jest jeszcze czaswink. Za jakieś 6 tygodni.
                • erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:17
                  za wstęp płaci się tam, gdzie są jakieś potańcówki czy inne takie wink.
                  jeśli idzie o miejsce to się dostosuję, ale sphinxa troszkę znam i cenowo moim
                  zdaniem jest przystępnie. lokalizacja też jest ok, ale słusznie - szkoda
                  rezerwować pół Warszawy i nie dać innym ludziom się bawić wink.
                  • makaveli31 Re: TGI Fridays, godz.18 11.12.06, 13:27
                    Rezerwacja w TGI Fridays przy ul. Jana Pawła (to jest vis a vis Hali
                    Mirowskiej, w Atrium ) hasełko - Gazeta Wyborcza, zapraszam.....smile.
                    Lokalik naprawdę jest oki i mozna pogadać
                    Ps. A Ty Pudełecko po takich wrażeniach takze powinnaś się pojawić by
                    rozładować emocje smile
                    pozdr...
                    • erzsi Re: TGI Fridays, godz.18 11.12.06, 13:43
                      ok. 18 stawiam się niezawodnie.
                      pudełeczko, też mam mega doła i właśnie dlatego muszę wyjść i pogadać z ludźmi,
                      bo zwariuję. może jednak smile?
                    • soniaaa Re: TGI Fridays, godz.18 12.12.06, 13:26
                      Chyba wypadaloby wszystkich uprzedzic, ze w porownaniu ze sphinksem tam jest
                      calkiem drogo. O ile sie nie myle piwo kosztuje tam 12 pln...
                      • marek_gazeta Re: TGI Fridays, godz.18 12.12.06, 14:11
                        I z czego ja zapłacę alimenty?

                        Przyjdę i z miejsca poproszę o wrzątek. Może dadzą za darmo.
                        • erzsi Re: TGI Fridays, godz.18 12.12.06, 14:15
                          I z czego ja zapłacę jak nie dostanę alimentów wink))?
                          Poprosisz o dwie filiżanki wrzątku smile
                        • iskierkaola Re: TGI Fridays, godz.18 12.12.06, 17:56
                          Dadzą, dadzą smile Gdzie teraz coś za darmo dają? Rozumiem, że spotykamy się 15.12
                          o 18.00 w TGI? Bo jak sie deklarowalam to bylo inne miejsce i godzina...
                          • julka1800 Re: TGI Fridays, godz.18 13.12.06, 13:34
                            TGI piątek godz 18.00- 19.00 bedę
                            smile

                            Pozdrawiam
                            Julka
    • soniaaa Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 13.12.06, 22:01
      czy o 21.37 jeszcze ktos tam bedzie? Jak tak, to potwierdzam przybycie, sztuk
      dwiesmile
    • madii77 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 14.12.06, 09:26
      Witajcie...

      Niestety ja nie będę obecna na spotkaniu..sad
      Córa ma grypę żołądkową....
      Bawcie się dobrze....smile
      Pozdrawiam Madii
    • joasia69 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 14.12.06, 09:27
      mnie niestety nie będzie na spotkaniu
      w piątek mam wigilię z harcerzami
      może nastepnym razem się uda
      • alone33 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 14.12.06, 11:07
        Nie mogę sie doczekać tego spotkania. Będę pierwszy raz i trochę brakuje odwagi
        ale potrzebuje pogadać z ludźmi którzy sa w podobnej sytuacji. Dociera do mnie
        że to niestety już koniec i trzeba podjąc szereg decyzji. Mam nadzieję że ktoś
        mi pomoże...
    • erzsi Re: no Misiek miał napisać :) 16.12.06, 13:16
      • marek_gazeta Re: no Misiek miał napisać :) 16.12.06, 13:22
        Zanim Misiek napisze, chciałem wszystkich obecnych przeprosić za moją gadaninę. Jeśli przez kilka lat w domu zamienia się z żoną dwa zdania dziennie, w dodatku w niezbyt sielankowej atmosferze, to kiedyś trzeba się wygadać.
        • erzsi Re: no Misiek miał napisać :) 16.12.06, 15:18
          a konketnie to za którą gadaninę, bo ja jakoś nie kojarzę co takiego
          powiedziałeś, żebyś za to przepraszać musiał ;p?
      • misbaskerwill Re: czemu Misiek nie napisał:) 16.12.06, 16:37
        To prawda...miałem napisać. Przepraszam, dopiero dosiadłem się do komputera, bo
        miałem spotkanie z synem. Żona po raz pierwszy i ostatni postanowiła je
        zorganizować zgodnie z wyrokiem sądu.
        Było miło...do pewnego momentusad. Nagle wyjęła karteczki i kazała podpisać
        porozumienie o zmianie termin spotkań z dzieckiem. Jak jej powiedziałem, że
        mogła o tym chociaż uprzedzić przez telefon, a nie ustalać przy dziecku, to się
        obraziła... A ja i tak podpisałem - bo chodziło tylko o 2 godzinne przesunięcie,
        "żeby mógł zjeść obiad". Choć i tak jestem wściekły na siebie, bo przecież mam
        doświadczenie z umowami z nią... I tak zastrzegłem, że należy tę kwestię
        poruszyć na rozprawie (by mieć klarowną decyzję).
        Z góry przepraszam za frajerstwo. To chyba jednak nieuleczalnewink.

        Wspaniały nastrój po wczorajszym spotkaniu z bardzo niezwykłymi ludźmi jakby
        uleciał... dlatego napiszę nieco później.
        • tricolour Żona Cie sprzeda razem z duszą. 16.12.06, 16:50
          To ona ma inicjatywę i nawet jest przygotowana do podpisywania papierów, które
          wymyśla.

          Im prędziej stracisz kontakt z synem, tym lepiej dla Ciebie i syna. Może
          zaczniesz w końcu cos konkretnego robić...

          Przykro to pisać, ale tak właśnie myślę.
          • chalsia Wiesz Tri jak Ty czasami coś walniesz 16.12.06, 16:58
            to aż strach.

            > Im prędziej stracisz kontakt z synem, tym lepiej dla Ciebie i syna. Może
            > zaczniesz w końcu cos konkretnego robić...

            Co Ci do tego, co Miś robi??? Chcesz go na własną modłę przerobić?
            Niech tam każdy sobą zostanie.
            ANi dla syna, ani dla Misia utrata kontaktów dobre nie będzie, choć na pewno
            wtedy łatwiej krótkofalowo.
            Chalsia
            • linusia_75 Re: Wiesz Tri jak Ty czasami coś walniesz 16.12.06, 17:10
              tri, rozumiejąc dobrze co miałeś na myśli - nie masz racji.
              misek, myślałam o Twoim spotkaniu z synem, strasznie mi przykro, że tak się
              potoczyło.
              Naprawdę nie wiem co Ci napisać sad. Nie wiem jak ona to robi.
              Samo 2-godzinne przesunięcie nie jest istotne, nie byłoby warto z tego powodu
              czynić kwestię, gdyby nie całokształt sytuacji.
              A poza tym incydentem, jak syn smile?
              P.s. Jeśli nie masz głowy to mogę napisać tę relację, no mogę wink???
              • misbaskerwill Re: Linusiu:))) 16.12.06, 17:34
                > A poza tym incydentem, jak syn smile?

                Syn ma się bardzo dobrze, fajnie się bawił, coraz fajniej się z nim rozmawia,
                rozwija się. Jest bardzo wesoły. Naprawdę kochane, wspaniałe dziecko. Trochę
                tylko oponował, gdy mieliśmy wyjść z jednego miejsca - bo chciał jeszcze zostać
                z tatusiem (o czym wyraźnie powiedział!). Żona faktycznie dostosowała się do
                wymogu sądu, więc spotkanie było dłuuuugie (stwierdziła, że wcześniej -przez dwa
                tygodnie- nie wiedziała o postanowieniu, jej adwokat może to potwierdzić - w
                sumie nic dziwnego, w końcu to adwokatsmile ).
                Szkoda, że tak się skończyło, ale chyba nie po to się rozwodzę, by dalej dbać o
                to czy żona znowu się skrzywi i jej we wszystkim ustępować... I tak ustąpiłem za
                dużosad

                > P.S. Jeśli nie masz głowy to mogę napisać tę relację, no mogę wink???

                TAAAAAK!!! PROSZĘsmile))
            • tricolour Owszem może sie zdarzyć... 16.12.06, 17:27
              ... że matka działa na szkodę dziecka. Może nawet skutecznie okłamac sąd, który
              przyzna jej rację i opiekę na dzieckiem, a ograniczy kontakty z ojcem. Takie
              przypadki mogą sie zdarzyć.

              Wydaje mi się, że jednak kobiety zadowolone z małżensta, zyjące w poczuciu
              stabilizacji i bezpieczeństwa nie decydują się na rozwód i niepewną przyszłość.
              Napiszę inaczej: może łatwiej żyć w poczuciu niepewności po rozwodzie niz z
              mężem. W takiej sytuacji trzeba wszystko wziąć w swoje ręce, bo żadnych innych
              do pomocy nie ma.

              Taka możliwość też istnieje...
          • misbaskerwill Re: niekoniecznie... 16.12.06, 17:05
            Czasem podejrzewam, że swoją duszę żona już sprzedała.
            Niepotrzebnie przyznałem się do drobnego frajerstwa, bo całokształt wkrótce może
            wyglądać inaczej. Zupełnie inaczej.
            Mimo frajerskich odchyłek, dam szansę sądowi prawidłowo orzec w sprawie mojego
            rozwodu.
            Nie wszystkie pazurki jeszcze mi złamała.
            • pudeleczko_75 Re: niekoniecznie... 16.12.06, 17:12
              Misiu
              całokształt może faktycznie wyglada inaczej, ale przynajmniej z tego co piszesz
              na forum - zgadzasz sie na zbyt duzo i to twoja zona skwapliwie wykorzystuje.
              Czasem warto być draniem, czasem warto walczyć o swoje.
              nie daj się i czesciej pokazuj pazurysmile
              • linusia_75 Re: niekoniecznie... 16.12.06, 17:14
                pudełeczko, ależ on pokazuje.
                brakuje mu w tym jedynie konsekwencji i determinacji gdy staje oko w oko z żoną.
                ale wierzę, że i do tej konsekwencji dojdzie, to tylko kwestia czasu.
            • tricolour A jeśli nie sprzedała? 16.12.06, 17:12
              Jeśli ma konkretny plan, jeat konsekwentna, rzeczowa i zdeterminowana, to
              dlaczego nazywasz to sprzedawaniem duszy? Może jest to zaradna kobieta, która
              wie czego chce?

              Przecież nie znamy wersji Twojej żony co do przyczyn rozwodu. Sąd też podzielił
              jej wersję, a Twojej nie dał wiary...
              • misbaskerwill Re: faktycznie, zaradna 16.12.06, 17:44
                > Jeśli ma konkretny plan, jeat konsekwentna, rzeczowa i zdeterminowana, to
                > dlaczego nazywasz to sprzedawaniem duszy? Może jest to zaradna kobieta, która
                > wie czego chce?

                Świńto prawda. To sprzedawanie duszy to Ty mi zasugerowałeś. Ale widzę, że
                miałeś na myśli, że ona sprzeda moją duszę, a ja się nawet nie obejrzę...

                > Przecież nie znamy wersji Twojej żony co do przyczyn rozwodu. Sąd teżpodzielił
                > jej wersję, a Twojej nie dał wiary...

                Sąd przyczyn też nie zna. Oj ciekaw jestem, co ona wymyśli w odpowiedzi... i
                czy/jak spreparuje dowody???
                W każdym razie - nie na darmo chyba wyznaczyła swoją matkę i babcię na świadków
                "ws. dziecka". A kobiety w tej rodzinie są bardzo... "silne", jak to dawno temu
                określił mój szwagier.
                • tricolour Misi, ja lubie nieszablonowe podejście... 16.12.06, 17:58
                  ... do problemów. Bardziej twórcze.

                  I wymysliłem (pewnie nietrafnie) że dupa z Ciebie. Tak w życiu osobistym w
                  małżeństwie, jak teraz w kontaktach z dzieckiem i sposobie prowadzenia rozwodu.

                  No to Twoja nie chciała zyc z takim gościem i znalazła sobie inny model.

                  PS. Moje dziecko wiele czasu spędzało z babciam i one sporo wiedziały. To niezłe
                  osoby do świadczenia.
                  • misbaskerwill Re: du.... 16.12.06, 18:31
                    tricolour napisał:

                    > I wymysliłem (pewnie nietrafnie) że dupa z Ciebie.

                    I znowu powrócił odwieczny temat dupysmile. Kto daje, kto bierze, kto jest,
                    "mieć czy być"...
                    Nie mam siły filozofować.

                    Zajmę się lepiej tym swoim szablonem.
                    • tricolour Twój szablon jest bardzo przyjemny. 17.12.06, 11:21
                      Wiele naszych Pań pociesza i głaszcze po głowie. Widzi nawet w Tobie materiał na
                      męża i twierdzą, że długo sam biegał nie bedziesz...

                      W takiej sytuacji utwierdzanie się w przekoaniu, że robisz dobrze, jest łatwe.
                      Ty nie kierujes zyciem, ale zycie kieruje Tobą: zona odchodzi, zabiera dziecko,
                      ona ustala terminy wizyt, ona nie podaje adresu (bys Ty niczego nie ustalił),
                      nawet sąd jakiś wredny Ci sie trafił. Sam się taki trafił, a Ty nic nie zrobisz?

                      Twój szablon to "łatwizna". A kiedy troszkę dotrze do Ciebie, że coś nie tak, że
                      ani żony, ani dziecka, ani nawet telefonu, to masz pocieszycielki na forum i
                      znów jest pięknie.

                      tongue_out
                      • chalsia Ale wiesz przecież 17.12.06, 12:36
                        ze czlowiek zmienić się może tylko sam. Inna osoba nie ma mocy sprawczej.
                        A Twój jednostkowy głos adwokata diabła to jak głos wołającego w puszczy.
                        Chalsia
                        • tricolour Wiem o tym. 17.12.06, 12:41
                          Wiem, że moge sie mylić i może nawet będe musiał przepraszać za swoje
                          niedorzeczne pomysły.

                          Może byc tez tak, że mam jednak rację, że zona nie zostawia fajnego (zaradnego,
                          uczciwego, ambitnego, pomysłowego...) faceta. Może mam racje i swoimi postami
                          jakoś "zachęcę" do działania. O ile mam rację - rzecz jasna.

                          Nic innego na forum zrobic nie mogę. Nie... no mogę... olać sprawę.
                          • chalsia Możesz więcej 17.12.06, 13:17
                            mianowicie zmienić trochę FORMĘ/STYL swoich postów
                            lub
                            rozszerzyć swoją wypowiedź (argumenty, powody, Twoje rozumienie)od razu
                            (zamiast kilka postów w dół)
                            Chalsia
                            • tricolour Jest mi trudno od razu napisać... 17.12.06, 21:22
                              ... wszystko co myslę ładnie i składnie. Próbowałem pisac nieco po ochłonięciu
                              po lekturze postu i miałem pustke w głowie. Bo nie piszę na temat rzeczowości
                              danego postu, ale wrazenia, które wywołuje i to wrażenie jest ulotne.

                              Ale sie postaram i zrobię coś z tym stylem, a przynajmniej napisze więcej, by
                              podać skąd się biorą w mojej głowie takie dziwne pomysły.

                              smile
                              • chalsia :-)))) (n/txt) 18.12.06, 00:37

                  • der1974 Re: Misi, ja lubie nieszablonowe podejście... 17.12.06, 01:52
                    Tri a ja lubię jasny przekaz ale niekoniecznie zabijający jak Ty uwielbiasz.
                    Własne projekcje przekładasz z uwielbieniem na sytuacje innych. Po pierwsze
                    większej bzdury nie czytałem od dawna, że lepiej dla Miśka i jego syna, żeby
                    nie mieli ze sobą kontaktu. Zastanów się choć czasem co piszesz i jakie to może
                    mieć skutki. Pomyśleć trzeba od czasu do czasu a nie w chorobę klawiaturową
                    popadać bez opamiętania. Do czego Ty go zachęcasz? Żeby się od własnego dziecka
                    odciął? Nie każdy musi iść Twoją drogą - wręcz przeciwnie każdy ma swój włąsny
                    wybór. A po drugie ocena czy Misiek wybrał dobre metody czy złe zostanie
                    zweryfikowana wyłącznie przez czas. Życie pokaże. Jeśli się rozwiedzie i
                    utrzyma kontakt z synem to Twoje wszystkie mądrości będą się nadawać do tego
                    żeby je wydrukować i dać ogłoszenie: czy ktoś ma kota??? Papier do wyłożenia
                    kuwety oferuję.
                    • tricolour I jeżeli tak bedzie to bardzo dobrze. 17.12.06, 10:58
                      Czasami własne pomyłki sa fajne i to bedzie wtedy właśnie taka sytuacja, kiedy
                      mój post trafi na koci śmietnik.

                      Nie mam zamiaru zabijać nikogo. Misiu od pół roku biadoli na forum i nic się nie
                      zmienia. Na spotkaniach z zoną zachowuje sie jak mały chłopiec, który podpisuje
                      bez opamietania to, co zona przyniesie. Potem jest na siebie wściekły, że nie
                      potrafił odmówić i sam pisze, że było to frajerstwo. To na tej podstwwie
                      napisałem, że Misiu jest dupa.

                      Misu sie boi, że świadkami będą babcie - a kto ma być? Koledzy z piaskownicy?
                      Babcie dobrze wiedzą, co sie w rodzinie dzieje i może stąd te obawy, że one
                      właśnie dobrze wiedzą i beda chciały swoją wiedzę przekadzać w sądzie.

                      Oczywiście jest też inna możliwośc: żona, jej matka i babcia kłamią w sądzie.
                      Wszystkie trzy, a Misiu jest OK.
                    • tricolour I jeszcze jedno. 17.12.06, 11:08
                      Misu wyraźnie nie jest partnerem dla swojej zony, która traktuje go jak chce.
                      Rozumiem, że Miś może być fajnym facetem, do rany przyłóż, dobrym fachowcem, ale
                      może zupełnie nie nadawać się na życiowego partnera, od którego kobiety oczekują
                      więcej niż umiejętności przeżycia.

                      Ojciec - fajtłapa byłby raczej antytezą ojcostwa niż wzorem do naśladowania - i
                      w tym kontekście napisałem, że może lepiej byłoby gdzyby nie widywał się z
                      dzieckiem.
                      • misbaskerwill Re: I jeszcze jedno. 17.12.06, 14:52
                        tricolour napisał:
                        > Misu wyraźnie nie jest partnerem dla swojej zony

                        Dlatego się rozwodzęsmile
                        Jest sporo prawdy w tym, co piszesz.
                        Nie da się ukryć, że unikałem konfrontacji jak mogłem, ustępowałem w czym się
                        dało. I że dużo na tym straciłem (przynajmniej na razie tak to wygląda).
                        Ten wczorajszy papierek nic nie zmienia, paradoksalnie, chyba to nawet dobrze,
                        że go podpisałem.
                        Dziwne, że tak to przeżyłem, w sumie żadne zachowanie małżonki nie powinno mnie
                        już dziwić.

                        > Ojciec - fajtłapa byłby raczej antytezą ojcostwa niż wzorem do naśladowania
                        > w tym kontekście napisałem, że może lepiej byłoby gdzyby nie widywał się z
                        > dzieckiem.

                        To trochę nazistowskie podejście, nie uważasz?smile Z drugiej strony -
                        przedstawiasz pogląd rodem z polskich sądów...
                        Mimo wszystko, póki syn będzie się tak cieszył, jak cieszy się do tej pory na
                        mój widok, nie będę się z Tobą zgadzał. Lepiej mieć ojca, nawet przez kilka
                        godzin w tygodniu, niż w ogóle go nie mieć.
                        Nie znaczy to, że godzę się, by tak było zawsze. Dałem sądowi możliwość podjęcia
                        lepszej decyzji. Jak znowu się pomyli, dam mu znowu szansę.

                        I nie jest prawdą, że Twój głos jest odosobniony (chyba, że na tym forum).
                        Jest wielu "twardzieli" na tym świeciewink.
                        Większość z nich jednak ma bardzo złe doświadczenie, jeśli chodzi o kwestie praw
                        ojca (a właściwie, praw dziecka do kontaktów z ojcem!) w sądzie. To mnie martwi,
                        ale mimo wszystko - postanowiłem sprawdzić na własnej skórze.
                        • crazysoma Chyba juz wiem, 17.12.06, 15:52
                          dlaczego, Misiu, JA juz nie bede nic pisac na temat Twojej sytuacji. To jest
                          ostatni raz. Jestes gluchy Misiek na wszelkie pomysly, (nawet te
                          najbardziej "ekstrawaganckie", bo kontrowersyjne) rozwiazania patowej sytuacji
                          Twojej i syna i "milosciwie" panujacej nad wszystkim, wszechmocnej malzonki.
                          Zalisz sie jak Ci zle, zalisz sie, ze chcialbys spedzac wiecej czasu z synem,
                          ale nie mozesz. Ale nie postawiles nawet jednego, malenkiego kroku w inna, niz
                          do tej pory strone. Mimo, ze ta, w ktora idziesz, jak sam przyznajesz, daje
                          kiepskie efekty. Nawet przez sekunde nie zechciales zrobic inaczej niz do tej
                          pory. Troche przypominasz Scriptusa, ktory uparcie tkwi w swojej pokreconej
                          rodzinie, broniac racji, ktorych nikt, oprocz niego samego nie broni. Byc moze
                          to jest idealizm, z innej, niz moja bajki. Byc moze, zaraz posypia sie na mnie
                          gromy. Byc moze. Misiek, podejrzewam, ze prawie kazdy z nas tutaj piszacych,
                          mial czas bezwolnosci i marazmu. Kiedy sie zalil, ze jest beznadziejnie ale sie
                          bal zrobic wolte w strone, co do ktorej nie byl przekonany. Ze strachu, ze sie
                          jeszcze bardziej popsuje to, co sie juz popsulo. Ja tez tak mialam. I nie
                          rozumialam czemu wkurzam ludzi, ktorzy chca mi pomoc. Oni mnie wkurzali tak
                          samo, ze nie rozumieja mnie... Ale wiesz co, przychodzi taki moment, ze jednak
                          robisz ten krok w lewo, zamiast jak dotychczas w prawo. I okazuje sie, ze
                          wydarzenia, ktore potem nastepuja wcale niczego nie psuja a wrecz zaczyna sie
                          wszystko ukladac. Oczywiscie, ze tylko do Ciebie nalezy decyzja, po ktorej
                          stronie ulicy chcesz isc w tym temacie. I byc moze czujesz sie atakowany, ale
                          ja mysle, ze Ci, ktorzy Cie nie glaskaja tak samo sie przejmuja Twoja sytuacja
                          jak Ci glaskajacy. I paradoksalnie to oni zbieraja baty za swoje poglady, choc
                          walcza o prawde i zasady, wyrazajac swoja niezgode na zycie na skroty.
                          I jeszcze jedno: Napisales "Trochę tylko oponował, gdy mieliśmy wyjść z jednego
                          miejsca - bo chciał jeszcze zostać z tatusiem (o czym wyraźnie powiedział!)."
                          Sam widzisz Misiek, ze Twoj syn chce sie z Toba widziec, czesciej niz ustalil
                          to Sad. I jak sobie zyczy pani misiowa. Ale Ty, w swoim oslim uporze nie chcesz
                          tego zobaczyc. Nie chcesz udowodnic Wysokiemu Sadowi i malzonce, ze masz prawo
                          widziec sie z synem tyle razy ile chce tego syn i ile Ci sie nalezy z faktu, ze
                          jestes jego ojcem. Ojcem o ktorego on sie dopomina. Nie rozumiem dlaczego nie
                          powiesz jasno i wyaraznie Sadowi i malzonce, ze nie interesuje Cie bycie
                          weekendowym ojcem przez marne iles tam godzin w sobote. Ze masz to w dupie,
                          (tak, wlasnie tam) bo nie to "obiecales" sobie i jemu kiedy sie urodzil... I
                          powtorze to co kiedys juz napisalam. Podpisujac kolejny misiowy papierek, znow
                          udowodniles, ze bardziej Ci zalezy na zonie niz na synu.
                          Przepraszam, za ton, przepraszam, jesli Cie zabolaly moje slowa. Juz nic wiecej
                          na ten tamat Ci nie napisze.
                          Scriptusa tez przepraszam, ze uzylam Jego jako przykladu.
                          Chcialabym, zeby sie okazalo, ze i Ty i Scriptus macie racje i Wasze sciezki sa
                          jednak tymi wlasciwymi.
                          Jesli tak sie okaze, odszczekam z radoscia cala swoja krytyke i zaczne sie
                          zastanawiac nad swoja bajka. Moja opinia moze Ci wleciec jednym uchem i
                          bezbolesnie wyleciec drugim. Wiem. Ale to otwarte forum i napisalam co czuje,
                          Misiek. Bo mi przykro. Tak w ogole...
                          • phokara Re: Chyba juz wiem, 17.12.06, 17:54
                            Cholera no...
                            No tak.

                            Crazy, wypisalas mi wszystkie mysli z glowy. Dalej jestem bezmyslna.
                            • sofi84 ehhhhh 17.12.06, 18:32
                              zbierałam się zbierałam, miałam iść i nie poszłam sad(((
                        • tricolour Misiu, ja mam nawet problem... 17.12.06, 21:33
                          ... jak skomentowac taki pomysł "Dałem sądowi możliwość podjęcia lepszej
                          decyzji. Jak znowu się pomyli, dam mu znowu szansę".

                          To jest zupełnie złe "tłumaczenie" - brak mi słów żeby opisac jak bardzo się
                          mylisz. Sądowi nie daje się żadnych szans - Ty się w sądzie dopominasz o swoje
                          prawa!! Naprawde nie wiesz, po co chodzi sie do sądu, czy strach przed
                          rzeczywistością tak bardzie Cie sparalizował, że zaczynasz bredzić z "dawaniem
                          sądowi szans"?
                          Bo to są brednie szkodzące Tobie i dziecku. Twoja bierność pewnie zostanie
                          wykorzystana przeciw Tobie w kolejnych rozprawach i możesz zostać sam na lodzie.
                          Mam takie podejrzenie, że żona, matka i babcia nie będą zeznawały co zrobiłeś
                          źle. One zeznają czego TY NIE ZROBIŁEŚ, a powinieneś jako mąż i ojciec.

                          Nie wiem też na ile to forum traktujesz poważnie i na ile Ci służy nasze
                          pisanie. Ale zauważ także to, że nic nie robiąc zaczynasz tracić zainteresowanie
                          swoim problemem. Przecież nie możemy pisac w kółko tego samego, a Ty nic.
                          • kurka_wodna2 Re: Misiu 18.12.06, 07:11
                            Misiek, tu podaję możliwy przepis na sukces:
                            -wyłaż z gawry
                            -otrzep futerko
                            -przemyj oczęta lodowatą wodą ze strumyka
                            -spójrz na swój groźny wyraz pyska w tymże strumyku
                            -usiądź na jakimkolwiek pieńku
                            -przypomnij sobie decyzje misiowej
                            I RUSZAJ PRZED SIEBIE ROBIĆ TO SAMO ABY BYC Z DZIECKIEM


                            smile
                            • erzsi Re: Misiu 18.12.06, 07:38
                              "groźny wyraz pyska " - no obśmiałam się z samego rana, Misiek i groźny wyraz
                              pyska big_grin, dobre big_grin.
                          • misbaskerwill Re: Gwoli ścisłości... 18.12.06, 10:09

                            Przypomnę, że to ja złożyłem pozewwink a żona deklarowała chęć "budowania
                            rodziny", czy coś w tym stylu. Dlaczego się nie zgodziłem - chyba wszyscy
                            widzicie. Trudno cokolwiek "budować" z osobą, która bez przerwy kłamie.
                            Przepraszam - kłamie tylko, gdy mówiwink.

                            Nie jestem bierny, co delikatnie próbowałem dać do zrozumienia. Niestety, Tri,
                            zdaje się, że rozumiesz tylko tekst napisany bezpośrednio z grubej rury.
                            Cóż, to pewnie skutek uboczny Twojego stylu, który i tak poniekąd cenięwink.
                      • 13monique_n Ojciec fajtłapa??? 18.12.06, 08:35
                        A jakie to ma znaczenie? nawet nieporadny i nie drapieżny, ale kochający ojciec
                        to jest cos, czego dzieci potrzebują - miłości. Same zreszta kochają rodziców
                        nie za zasługi, tylko po prostu.

                        Tri... weź sie zastanów, na chwilę, na owe kilka minut PRZED wystukaniem na
                        klawiaturze "jedynie słusznej prawdy"
                        • marek_gazeta Re: Ojciec fajtłapa??? 18.12.06, 08:42
                          Odpowiem z własnego doświadczenia, że na pewno lepszy fajtłapa niż nikt. Zwłaszcza, kiedy się stara i angażuje.
                        • psychoanalityk Re: Ojciec fajtłapa??? 18.12.06, 08:46
                          Ojciec nawet fajtłapa jest o wiele lepszy niz ojciec psychopata.
                          • misbaskerwill Re: Ojciec fajtłapa??? 18.12.06, 09:36
                            psychoanalityk napisał:

                            > Ojciec nawet fajtłapa jest o wiele lepszy niz ojciec psychopata.

                            A czy jest lepszy niż matka psychopatka?
                        • tricolour No to niech kocha na odległość. 18.12.06, 08:48
                          Bo żona razem z mamą i babcią wyrolują go za pomoca skorumpowanego i
                          niesprawiedliwego sądu. A jak tak zrobią, to Miś da wszystkim jeszcze jedną
                          szansę, by sie poprawili i wydali wyrok zgodny z milczącym oczekiwaniem Misia.
                          No chyba, że zona przyniesie jakies pismo, co Mis podpisze w trymiga i zrzecze
                          się dziecka, co jest możliwe, bo Mis podpisuje wszystko i zgadza się na
                          wszystkie sugesteie żony.

                          A jak się stanie, że sąd jednak pozwoli widywać się ojcu z dzieckiem, to Mis
                          odtrąbi to jako wielki sukces. Zwyczajna normalność bedzie wielkim sukcesem.

                          Zresztą co mnie to wszytsko obchodzi...
                          • marek_gazeta Re: No to niech kocha na odległość. 18.12.06, 08:50
                            No i co, zły sparing-partner z niego będzie?
                            • tricolour Już w ogóle nie będzie. 18.12.06, 08:58
                              Niech sobie robi, co chce - jego dziecko i jego rodzina.

                              Ty też możesz siedzieć cicho i tylko czasem cos baknąć. Jedni piszą więcej, a
                              inni mniej.
                          • 13monique_n Re: No to niech kocha na odległość. 18.12.06, 09:12
                            Tri, Ty masz naprawdę wielkie ciągoty do daleko idącego upraszczania wniosków.
                            Ja z uporem maniaka powtórzę - ojciec, jesli kocha, to nie musi byc zdobywcą
                            Mount Everestu, by byc kochanym przez dziecko i by kontakty z nim były dziecku
                            potrzebne.
                            I wierz mi, Tri, słabość, czy też delikatność to nie jest cecha, za którą się
                            ludzi krzyżuje. Misiek źle trafił. Nie umie postępować. Ale się nauczy. Nikt nie
                            umie wszystkiego od razu.
                            • tricolour A podczas nauki dostaje sie i piątki, i dwóje. 18.12.06, 09:14
                              Ja na razie wystawiłem lufę. Dla innych nauczucieli może to za niska ocena.
                              • 13monique_n Re: A podczas nauki dostaje sie i piątki, i dwóje 18.12.06, 09:15
                                tricolour napisał:

                                > Ja na razie wystawiłem lufę. Dla innych nauczucieli może to za niska ocena.
                                Rozumiem, że Ty od razu wiedziałeś, jak postępować i NIGDY absolutnie żadnego
                                błędu nie popełniłeś. Gratuluję.
                                • tricolour Owszem - popełniłem. 18.12.06, 09:19
                                  Popełniłem zaniedbanie i straciłem rodzine. To dlatego tak mnie wkurza taka
                                  Misiowa bierność.

                                  Nie musisz mi gratulować skoro piszesz sugerujący post, który jest z definicji
                                  nieprawdziwy. Zdeprecjonowałaś własne gratulacje.

                                  smile)
                                  • 13monique_n Re: Owszem - popełniłem. 18.12.06, 09:21
                                    tricolour napisał:

                                    > Popełniłem zaniedbanie i straciłem rodzine. To dlatego tak mnie wkurza taka
                                    > Misiowa bierność.
                                    Każdy uczy się SAM. Słucha opowieści innych, ale nie potrafi zrobić niczego, do
                                    czego nie jest wewnętrznie gotów.
                                    >
                                    > Nie musisz mi gratulować skoro piszesz sugerujący post, który jest z definicji
                                    > nieprawdziwy. Zdeprecjonowałaś własne gratulacje.
                                    To był jadowity sarkazm z mojej strony.
                                    >
                                    > smile)
                                    • tricolour Idę popracować. 18.12.06, 09:21
                                      Miłego dnia.

                                      smile)
                                      • 13monique_n Re: Idę popracować. 18.12.06, 09:29
                                        Tobie również miłego dnia (bez sarkazmu) smile
                            • crazysoma Re: No to niech kocha na odległość. 18.12.06, 10:05
                              Moni, a wiesz, ja np. widze taka scenke: synek spotyka sie z tatusiem,
                              zachwycony i steskniony, wlepia swe ufne oczka w tatusia, zaczynaja sie bawic.
                              Jest moj tatus... zabawa trwa, nagle tatus zaczyna zerkac na zegarek, synek
                              wciaz sie bawi, na zegarku sie nie zna, na sadach tez, tatus wstaje, wyciaga
                              synka z jednego miejsca, synek oponuje. Tatus bierze na rece synka, patrzy mu
                              prosto w oczy i mowi: "synku, dzis tatus juz idzie do domku. Nie mozemy sie
                              dluzej bawic. Nasz czas minal. Koniec spotkania, nastepne w sobote. Bo tak
                              postanowil SAD". Mamusia bierze synka za raczke, mowi pomachaj tatusiowi, tatus
                              macha, zdezorientowany synek macha. Odchodza, kazdy w swoja strone. Ale fajny
                              byl ten dzien...
                              • 13monique_n Re: No to niech kocha na odległość. 18.12.06, 10:15
                                Crazy, co do zasady rozumiem Twój wcześniejszy wpis. Jednak mam wśród
                                najbliższych znajomych przykład, gdzie była żona wchodząc do mieszkania o godz.
                                19.03, w którym jej były mąż bawi się jeszcze z dzieckiem (bo rozumiesz, zabawa,
                                zegarek, mały chłopiec nie rozumie, jakoś trzeba skończyć), mówi "jest już
                                19.03, co Ty tu jeszcze robisz?"
                                Ja rozumiem, ze Misiek w ten sposób wiele nie wywalczy, ale sama pamiętam
                                dłuuuuugi czas mojej biernej słabości. Pamiętam, ile trzeba było bym zebrała
                                siły słuchając jednocześnie bardzo słusznych rad i argumentów, zresztą potem je
                                wykorzystałam z przekonaniem, że dam radę.
                                • phokara Re: No to niech kocha na odleg?os´c´. 18.12.06, 10:56
                                  > Ja rozumiem, ze Misiek w ten sposób wiele nie wywalczy, ale sama pamie˛tam
                                  > d?uuuuugi czas mojej biernej s?abos´ci.

                                  To jest jednak inna sytuacja. On nie ma tego czasu, bo pilka wlasnie jest w grze i notorycznie
                                  mu wkopuja gole, a on doprawia samobojami. I co? Przegra do zera a potem, jak sie zbierze w
                                  sobie, pojdzie do sedziego i powie, zeby powtorzyc mecz?
                                  • 13monique_n Re: No to niech kocha na odleg?os´c´. 18.12.06, 11:06
                                    phokara napisała:

                                    > To jest jednak inna sytuacja. On nie ma tego czasu, bo pilka wlasnie jest w
                                    >grze i notorycznie mu wkopuja gole, a on doprawia samobojami. I co? Przegra do
                                    >zera a potem, jak sie zbierze w
                                    > sobie, pojdzie do sedziego i powie, zeby powtorzyc mecz?
                                    OK. Sprawa jest w toku. Misiek MUSI zebrać siły. Podjąć działania. Nie ma wiele
                                    czasu, ale ja nie wiem, czy akurat ten styl przekonywania Misia bedzie
                                    najbardziej skuteczny.

                                    Ponadto, Tri podwaza wartosc ojca mniej poradnego. Moim zdaniem - nie do konca
                                    slusznie. Ale to jest moje zdanie.

                                    A jednak - gwoli sprawiedliwosci - jest pewien wniosek poczatkowy - jego
                                    problemy z widywaniem dziecka rozpoczely sie od chwili, kiedy zlozyl pozew,
                                    zamiast przygarnac skruszona (???) malzonke, zlozyl pozew o rozwod.

                                    • phokara Re: No to niech kocha na odleg?os´c´. 18.12.06, 11:43
                                      Ta dyskusja jest bez sensu.
                                      Ten watek juz dawno skrecil z tematu wlasciwego na udowadnianie komus jakichs racji,
                                      interpretacji 'kto co chcial i mial na mysli" i trzymanie czyjegos frontu. O stylach faktycznie nie
                                      ma co gadac, zwlaszcza jezeli tylko pod tym katem dobiera sie argumenty.
                                      • crazysoma Jaki zabawny watek sie zrobil 18.12.06, 12:16
                                        z Misiowego problemu. Czy dziewczeta pocieszycielki juz tancza w czerwonych
                                        stringach wokol Bohatera? Bo jakos przeoczylam. Wiesz Pho taki cytat mi sie
                                        przypomnial, nie wiem czemu. Z Rewizora chyba "Z czego sie smiejecie? Sami z
                                        siebie sie smiejecie" Kto to mowil? Na pewno jakis wielki aktor to mowil... No
                                        nic, faktycznie, jak nas stad wywala (bo nie mamy czerwonych stringow,
                                        niestety) to dobrze, ze mi przypomnialas, ze te "Zmulone roze" jeszcze nam
                                        zostaja. Ty wiesz, ze ja juz nawet zaczynam widziec temat tej pierwszej
                                        sztuki...
                                        • marek_gazeta Re: Jaki zabawny watek sie zrobil 18.12.06, 12:20
                                          No niestety, muszę o tyle przyznać rację tri, że kiedy ujrzałem Misia, od razu zrozumiałem, dlaczego ma problemy z kobietą. Wygląda jak wielki pluszowy przycisk z napisem "TAK!", a małżonka nie ma skrupułów z naciskaniem do bólu.
                                          • phokara Re: Jaki zabawny watek sie zrobil 18.12.06, 12:36
                                            marek_gazeta napisa?:

                                            > No niestety, musze˛ o tyle przyznac´ racje˛ tri, z˙e kiedy ujrza?em Misia, od razu
                                            > zrozumia?em, dlaczego ma problemy z kobieta˛.

                                            Zglaszam do forumowego cytatu roku.

                                            ... i ten tekst (przecudnej urody skadinad) doskonale prezentuje abstrakcyjnosc naszej dyskusji.
                                            Bo w koncu, gdyby Mis wygladal, jak Johny Brawo - to Tri nie mailby racji. Po prostu.

                                            • erzsi Re: Jaki zabawny watek sie zrobil 18.12.06, 13:01
                                              Ależ ja też zrozumiałam to co Marek. Tylko co to zmienia?
                                              Jeśli ktoś z Was ma przepis jak z Miśka zrobić groźnego niedźwiedzia to ja
                                              poproszę o przepis, zapłacę każdą cenę.
                                              Albo ktoś ma duszę wojownika albo nie. Jeśli jej nie ma, to naprawdę wymaga
                                              czasu, żeby się nauczyć bić. A Misiek uczy się naprawdę pilnie.
                                        • phokara Re: Jaki zabawny watek sie zrobil 18.12.06, 12:31
                                          Tak, Crazy. Zalozymy kabaret Zmulonych Roz, i juz nie beda sie smiali sami z siebie, tylko z
                                          nas, a najlepiej jak to my sie bedziemy smialy same z siebie i mialy swiadomosc cudzyslowiu w
                                          tym smiechu. Czerwone stringi zas nabedziemy droga kupna - moze byc w prezencie
                                          swiatecznym, zwlaszcza ze kolor tematyczny. Amen.
            • crazysoma Misiek, uwielbiam Cie... 16.12.06, 17:58
              Serio. Koniec z Matka Teresa, koniec z wypasionymi obiadkami i prasowaniem
              glupich koszul. Juz jakis czas temu podejrzewalam, ze lepiej byc wredna wydra
              po calosci, niz mila zona. I wreszcie mam potwierdzenie. Niech zyja
              frajerzy, "klekajacy" przed zolzami. Nie bede juz wiecej gadala z zadnym
              facetem, pocieszala i glaskala po glowce i odpowiadala na smsy o 4 rano. Kupie
              sobie pejcz, (albo palcacik), glany i pomaluje pazurki na krwista czerwien.
              Wreszcie moge byc mega zolza. Krolowa zycia i milosci. Amen. Uwielbiam Cie
              Misiek...
              • tricolour Odpowiadałaś na SMS o 4 rano? 16.12.06, 18:00
                Nie nazwę tego, bo mnie w końcu stąd wywalą.
                • crazysoma Re: Odpowiadałaś na SMS o 4 rano? 16.12.06, 18:01
                  A bo to raz... Taka ze mnie frajerka, cholera BYLA.
              • misbaskerwill Re: Można powiedzieć... 16.12.06, 18:27
                że forum spełnia funkcje edukacyjnesmile

                > Serio. Koniec z Matka Teresa, koniec z wypasionymi obiadkami i prasowaniem
                > glupich koszul. Juz jakis czas temu podejrzewalam, ze lepiej byc wredna wydra
                > po calosci, niz mila zona. I wreszcie mam potwierdzenie

                P.S. Naprawdę nie wiedziałaś?
                • crazysoma Re: Można powiedzieć... 16.12.06, 18:47
                  Misiek, przysiegam, nie wiedzialam - podejrzewalam. Jestes, niech policze,
                  chyba 5 znanym mi przypadkiem fajnego faceta, ktory ma potworna zone, I zaden z
                  tych osobnikow nie jest w stanie sie uwolnic mentalnie od tych pan. W zasiegu
                  ich, nie wiem czego, bo nawet nie sa one ladne, (tak obiektywnie patrzac, wrecz
                  wyglad maja jakis taki, zdzirowaty i malo kto je lubi na dodatek), glupieja
                  maksymalnie. Z klekaniem na kolana wlacznie. Wlasnie tak...
        • marek_gazeta Re: czemu Misiek nie napisał:) 16.12.06, 17:04
          Tak mi przyszło do głowy... a gdybyś tak wziął tę kobietę, rzucił się na nią, zerwał ubranie, a potem złapał za włosy i porządnie [....], to by uzdrowiło relacje między Wami, czy może popsuło do reszty?


          ----
          [....] - u m y ł
          • misbaskerwill Marku, ale dylemat mi zaserwowałeś.... 16.12.06, 17:06
            Chyba nie będę mógł przez to zasnąć w nocy...
          • linusia_75 Re: czemu Misiek nie napisał:) 16.12.06, 17:12
            marek, a Ty Miśka wczoraj o to nie pytałeś ;p???
            Bo ja pamiętam nawet odpowiedź, czy raczej reakcję na pytanie smile?
            • erzsi Re: czemu Misiek nie napisał:) 16.12.06, 17:30
              o masz, przepraszam, sprawdzałam pocztę i nie przelogowałam się.
              • misbaskerwill Re: hihi :))) 16.12.06, 17:36
                Hihi...
                erzsi napisała:
                > o masz, przepraszam, sprawdzałam pocztę i nie przelogowałam się.

                No właśnie tak myślałem, któż to był na tym spotkaniu...
                • erzsi relacja za Miśka 16.12.06, 18:11
                  moja wina, moja wina, moja bardzo woelka wina wink. zgadzam się wyrok z orzeczniem
                  mojej winy wink
                  a relacja:
                  gnam spóźniona haniebnie od Grzybowskiej i szukam kanajpy, nie powiem, jakoś nie
                  skojarzyłam, że artium to 3 budynki ;p.
                  odnajduję knajpę, podaję hasło, kelnerka prowadzi mnie do stołu. Przedstwiam
                  się. A przy stole:
                  - blond piękność z burzą fantastycznych loków, o głębokim głosie, od razu widać,
                  że zdecydowan babka
                  - kolejna blond piękność, ale włosy tym razem proste, długie, buzia
                  nastolatki,od razu widać, że chodząca dobroć
                  po drugiej stronie stołu:
                  - bardzo ładna, sympatyczna ciemna blondynka z krótką czupryną, spojona i
                  zrównoważona
                  - przystojniak w bardzo gustownej niebieskiej koszuli w kratkę, okulary z
                  doskonale dobranymi oprawkami, typ zdecydowany, ale zrównoważnoy
                  - uroczy, przesympatyczny chłopak w grantowym swetrze o przemiłym głosie
                  Dochodzą po mnie:
                  - kolejny przystojniak, biała koszula, krawat, dżinsy - dusza każdego /a na
                  pewno tego/ towarzystwa, kolor włosów niemożliwy do ustalenia wink, ale obstawiam
                  blond
                  - sympatyczny, małomówny chłopak z koszuli w pomarańczową kratę
                  - blondynka z krótką czupryną, okularami, czarny żakiek, bardzo kontaktowa smile.
                  smile)))
                  Temat rozmów oczywisty. Atmosfera bardzo sympatyczna. Kurde, to naprawdę
                  niesamowite, że rozmawiało się jakbym znała ich wszystkich od 10 lat, a przecież
                  rozmowy nie były o pogodzie. każdy w skrócie, lub i w wersji full, opowiedział
                  swoją historię. Każdy próbował do tych historii dorzucić coś, co w jakikolwiek
                  sposób mogło pomóc, wskazać problem, no cokolwiek.
                  Histroia chłopaka od granatowego swetra była bardzo poruszająca, pół dnia dziś o
                  tym myślałam. W opowieści o ex żonie przystojniaka pod krawatem zrozumiałam
                  nagle męża - nie poparłam jego sposobu myślenia, tylko zorzumiałam, że tak po
                  prostu można myśleć. Klasa i opanowanie długowłosej blondynki - daj mi Panie
                  Boże osiagnąć u schyłku zycia. Rozmowy: nad głowami, pod stołami, przez głowy
                  innych - jak się dało. Ilość alkoholu umiarkowana i zróżnicowana - w zależności
                  od upodobań wink. Scen drastycznych lub nieprzywoitych brak smile.

                  Każdy z jakimś bagażem, po lub w trakcie życiowego zakrętu i ... radość, śmiech,
                  optymizm. Po też jest Życie.

                  Strasznie Wam dziękuję .

                  Ps.Knajpa fajna, jedyna jej wada to ceny i odległość do łazienki wink.
                  • alone33 Re: relacja za Miśka 16.12.06, 18:30
                    Cieszę sie bardzo że zdobyłam sie na odwagę i spotkałam się wczoraj z Wami.
                    Byliście dla mnie "obcy" ale czułam się jakbym znała was juz sporo czasu. Łączą
                    nas podobne problemy, przeżycia... Potrzeba więcej nam takich spotkań, żeby
                    łatwiej było przetrwać i przeżyć te okropne dni.Czekam z niecierpliwością na
                    nastepne spotkanie.
                  • crazysoma To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 18:32
                    po kolei, kto jest kto... Ja osobiscie jestem najbardziej zainteresowana -
                    "bardzo ładna, sympatyczna ciemna blondynka z krótką czupryną, spojona i
                    zrównoważona", albowiem ciekawa jestem jak sie osiaga stan zrownowazonego
                    spojenia. U mnie jedno z drugim nijak nie idzie w parze.
                    Erzsi nie zabijaj, moja wredota jest chyba wrodzona, ale to tylko pozory. smile
                    Super, ze chcialo Ci sie napisac sprawozdanie.
                    • marek_gazeta Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 18:37
                      Z tym "chyba blondynem" to jakaś afera jest, ręce opadają...
                      • crazysoma Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 18:42
                        Nie przejmuj sie. Moja kumpelka ma jedno oko brazowe a drugie w 3 kolorach
                        (szary, brazowy, zielony) i wszyscy mowia, ze ma oczy koloru "chyba
                        brazowego" wink
                    • grzanka23 Kiedy spotkanie nr 2. 16.12.06, 18:37
                      smile
                      • alone33 Re: Kiedy spotkanie nr 2. 16.12.06, 19:07
                        Uzdodniliśmy że po Swiętach i mam nadzieją że organizatorka piątkowego spotkania
                        też nie zawiedzie i znajdzie fajną knajpkę. Może bardziej kameralną i
                        spokojniejszą, bo chcemy porozmaiac a głośna muzyka i tłumy mogą przeszkadzać
                        • chalsia Re: Kiedy spotkanie nr 2. 16.12.06, 19:16
                          rozumiem, że po Swiętach znaczy również przed Sylwestrem?
                          Ja się piszę.
                          Chalsia

                          ps. oprócz wielu z Was strasznie bym chciała poznać Nangę
                        • chalsia Re: Kiedy spotkanie nr 2. 16.12.06, 19:29
                          znam kameralną i spokojną restaurację (dośc dużą), ale nie w centrum Wwy tylko
                          troche na uboczu (choć blisko centrum) - dojazd raczej samochodem ew. jakieś 15
                          minut na piechotę od stacji metra. Jest mało znana więc pustawo w niej, można
                          zrobić rezerwację.
                          Tyle tylko, że niestety jest raczej drogo.
                          Chalsia
                    • erzsi Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 18:55
                      a gdzie ja napisałam, że ktoś był wredny ;p???
                      • julka1800 Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 19:20
                        Erzi relacja bbaaardzo wyczerpujaca smile)
                        zaluje ze mnie nie bylo, zdarzył sie wypadek po drodze znaczy sie delegacja sie
                        przeciagnela i wyladowalam w Wwie ok 20tej
                      • libra22 Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 19:21
                        I gdzie te z
                        • libra22 Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 19:22
                          te zeznania, kto był kto?wink

                          ps coś wcisnęłam i mi post za szybko poszedł
                          • grzanka23 Czy daloby rade w weekend? 16.12.06, 19:30
                            Wieczorami pracuje.
                            • erzsi Re: Czy daloby rade w weekend? 16.12.06, 19:31
                              weekend po świętach to sylwester .
                              no, chyba, żeby...
                              tylko knajpy to już nie znajdziemy ;p
                              • grzanka23 Re: Czy daloby rade w weekend? 16.12.06, 19:32
                                No tak,w Sylwka kazdy zajety swoimi planami.Raczej myslalam juz w Nowym ROku.
                            • grzanka23 Re: Czy daloby rade w weekend? 16.12.06, 19:31
                              Oczywiscie w tygodniu wieczorami.
                          • marek_gazeta Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 18.12.06, 08:49
                            Ja byłem chyba blondynem, tzn. chyba nim byłem.
                      • iskierkaola Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 02.01.07, 10:02
                        Witajcie kochani, przed spotkaniem dostałam grypy połączonej z zapaleniem
                        krtani, nie bylam w stanie się podnieść z łóżka. Bardzo żałuję że mnie nie było,
                        ale widzę ze planujecie kolejne spotkanie, bardzo chętnie się dołączę.
                        Pozdrawiam
    • wujek_fido Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 16.12.06, 22:28
      Spotkanie bylo naprawde ekstra. Chociaz bylem pierwszy raz, rzeczywiscie
      czulem sie, jakbym juz Was znal - ale przeciez poznalismy sie na tym forum...
      Bardzo dziekuje za ten wieczor, i - jak najbardziej - pisze sie na kolejne.
      Jest fajna knajpa kolo teatru Buffo (chyba nawet tak sie nazywa), ale bylem tam
      ostatnio jakies trzy miechy temu i musze chyba jeszcze raz zajrzec i zbadac pod
      katem ew. spotkania WF
      • erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 17.12.06, 08:37
        Całą duszą, sercem i rozumem ;p jestem za Zieloną Chatą smile.
        Jakiś wstępny termin?
        • marek_gazeta Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 12:17
          No właśnie, kiedy? Pod sam koniec tygodnia to się zaczyna karuzela świąteczna, która w tym roku mnie akurat nieco ominie (ze zrozumiałych względów). Ale np. czwartek? Termin i tak nie będzie wszystkim pasował, po prostu ustalmy coś, lokal itp. i spotkają się ci, którzy będą mogli.

          Tylko proszę od razu rezerwować czas przynajmniej do północy, żeby nie było takiej afery, jak ostatnio (większość uciekła przed dobranocką).
      • marek_gazeta Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 08:47
        Dla mnie najważniejszym wnioskiem była obserwacja, że ludzie po rozwodzie to nie są jacyś nieudacznicy, jakieś odpady z eksportu itp., ale normalni, sympatyczni ludzie, którzy w życiu popełnili błąd, albo za których ten błąd popełnił ktoś inny. To naprawdę bardzo poprawia nastrój.

        Patrząc na obecne na spotkaniu dziewczyny nie mogłem ni w ząb zakumać, skąd się wzięli ci ciężcy frajerzy, którzy mając takie skarby dali sobie spokój i wypuścili je z rąk.
        • tricolour Jak to skąd się wzięli? 18.12.06, 09:00
          Zapytaj Misia. Albo nie pytaj - przypatrz sie tylko.
        • erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 10:35
          marek_gazeta napisał:
          >
          > Patrząc na obecne na spotkaniu dziewczyny nie mogłem ni w ząb zakumać, skąd
          się
          > wzięli ci ciężcy frajerzy, którzy mając takie skarby dali sobie spokój i
          wypuś
          > cili je z rąk.

          No bardzo w imieniu swoim i dziewczyn dziękuję wink.
          Mój mąż na pytanie, czy w ogóle mam jakieś zalety wymienił dwie: jestem
          tolerancja i dobra w łóżku ;p.
          Oznacza to, że poza tym jestem jedną wielką wadą :;p.
    • jicky7 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 17.12.06, 19:17
      Misiu,
      Crazy i Tri mają całkowitą rację.
      Kochasz syna, syn kocha Ciebie - to do wszystkich diabłów nie bądź doopą!!!!
      A sąd to przecież człowiek - i bierze pod uwagę rację strony , która lepiej
      przygotuje swoje argumenty.
      Czy Ty do cholery nie potrafisz walczyć ???
      • marek_gazeta Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 08:41
        A może terapia indywidualna z kolegą tri, taki sparing-rozgrzewka przed każdym spotkaniem z małżonką?

        Skoro mój poprzedni pomysł został zarzucony, to może tak?
      • z_mazur Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 09:08
        Szlag mnie już trafia na tą dyskusję.
        Ok misiek jest facetem jakim jest, ale ma prawo wierzyć w elemenatarną
        sprawiedliwość.
        Żona nie chce z nim być? Ok jej prawo, jest wolnym człowiekiem. Ale mają
        wspólne dziecko i ona z tego dziecka uczyniła zakładnika w swojej walce z byłym
        mężem.
        I dlatego, że Miś ma nadzieję, że prawda jednak zwycięży to jest skazany na
        przegraną???? W imię czego ma zacząć teraz kłamać i nie wiem co jeszcze robić?
        Ze złem walczyć złem????
        On ma zamiar pokazać w sądzie, że jest dobrym ojcem i że może wypełniać swoje
        wychowawcze obowiązki, a żona po prostu jest głupią babą która wykorzystuje
        dziecko do prywatnej krucjaty.
        Dlaczego nikt nie powie, że jeśli facet odchodzi od żony to widocznie ona jest
        beznadziejna? I skoro jest taka "beznadziejna" to dlaczego zostawiać jej dzieci
        pod opieką???? Co taka "beznadziejna" osoba jest w stanie przekazać dzieciom???
        Ale jeśli żona odeszła od faceta to on już nie może być ojcem?????

        To że dla tej kobiety Miś okazał się kiepskim mężem ma się nijak do tego jakim
        jest i może być ojcem. I Miś liczy na to, że dla każdego normalnego człowieka
        (a już szczególnie sędziego sądu rodzinnego) jest to sprawa wręcz oczywista.
        Dlatego IMHO zachowuje się tak jak się zachowuje.
        Oczywiście mógłby zachowywać się jak żona, zorganizować paru świadków którzy
        stwierdzą, że jego żona to nie dość, że kurwa to jeszcze na dodatek chora
        psychicznie. Tylko, że to będzie oznaczało zniżenie się do jej metod.
        • 13monique_n Chłopaku z_mazur :))) 18.12.06, 09:32
          ufff, dzięki za logiczne i przejrzyste podsumowanie tej dyskusji. Tak konkretnie
          i poprostu. I już.
          smile)
          • erzsi Re: Chłopaku z_mazur :))) 18.12.06, 10:03
            Ja też się przyłączam do podziękowań.
            Naprawdę nie wiedziałam, że w dzisiejszych czasach bycie normalnym porządnym
            człowiekiem może być wadą przeciwstawianą cnocie być kawalem sku...la.
            Cóż, nigdy nie uważałam, żeby cel uświęcał środki.
            • 13monique_n Re: Chłopaku z_mazur :))) 18.12.06, 10:10
              Może i cel czasem uświęca środki, ale jeśli w wyniku tego miałoby dojść do
              zniszczenia cech osobowości - to doprawdy nie wiem, czy warto. Każdy sam
              dokonuje wyboru podejmowanych przez siebie działań. I jesli słucha rad innych,
              to powtarzam, ani sekundy wcześniej niż jest wewnętrznie na to gotowy. W
              przeciwnym razie nigdy nie będzie w pełni przekonany, że to jego decyzja i jego
              działanie.
              Nie musimy rozumieć czyichś wahań, wątpliwości, zachwiania. Możemy je jedynie
              uszanować, tak, jak chcielibyśmy, by uszanowano nas.
        • crazysoma Chlopaku_z mazur 18.12.06, 10:10
          "Dlaczego nikt nie powie, że jeśli facet odchodzi od żony to widocznie ona jest
          beznadziejna? I skoro jest taka "beznadziejna" to dlaczego zostawiać jej dzieci
          pod opieką???? Co taka "beznadziejna" osoba jest w stanie przekazać dzieciom???
          Ale jeśli żona odeszła od faceta to on już nie może być ojcem?????"

          Dzieki chlopaku z_mazur. Jestem beznadziejna. I jak sie to ma w kontekscie
          naszej rozmowy telefonicznej, jednej jedynej, kiedy powiedziales, ze
          przywrocilam Ci wiare w ludzi? Klamales?

          • z_mazur Re: Chlopaku_z mazur 18.12.06, 10:15
            Crazy napisałem tak dla podkreślenia faktu, że to, że Miś był kiepskim mężem
            dla swojej żony, ma się nijak do tego jakim jest ojcem.
            A Tri wysnuł taki wniosek.
            Uważam taki wniosek tak samo nieuprawniony jak ten z mojej wypowiedzi, który
            zacytowałaś.
            • z_mazur Re: Chlopaku_z mazur 18.12.06, 10:30
              A i jeszcze jedno.
              Wydaje mi się, że kluczowe znaczenie ma to, że Miś okazał się "kiepskim mężem
              dla swojej żony", a nie kiepskim mężem w ogóle. Być może z inną kobietąm, która
              ma inne oczekiwania wobec swojego partnera, będzie idealnym mężem. I co wtedy,
              cała teoria Tri legnie w gruzach???? Wtedy Miś nagle z dnia na dzień nabędzie
              prawo bycia idealnym ojcem????

              Podobnie jest z Tobą Crazy. To że okazałaś się kiepską żoną dla Twojego męża
              wcale nie znaczy, że jesteś kiepską żoną w ogóle i napewno trafisz na faceta
              dla którego będziesz tą idealną żoną. I to się ma nijak do tego jaką w
              międzyczasie będziesz matką i kobietą.
        • akacjax Re: 18.12.06, 10:37
          A czy zamówił świadka, który opowie szczerą prawdę-jakim wspaniałym ojcem jest Misiek, jakim jest człowiekiem? Czy bezwolnie pozwoli szarpać swoja osobą przed Wysokim Sądem? Niby w imię elementarnej wiary w sprawiedliwość.

          Jeżeli chce to poddać bez walki-to może niech od razu ustapi-po co dodatkowe rozwijanie "żoninych możliwości kłamczotwórczych".
          • z_mazur Re: 18.12.06, 10:41
            IMHO takie działania zakładam, że są oczywiste.
    • emde74 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 09:40
      Witam! I dopiero teraz chciałabym się podzielić wrażeniami z piątkowego
      spotkania (bo dostęp do netu mam tylko w pracy na razie). Jak przybyłam, dobrze
      przed 21, to przy stole pozostali: erzsi, marek_gazeta, misbaskerwill i ... tu
      przepraszam, ale zapamiętałam tylko imię kolejnego kolegi: Mirek. I to chyba ja
      powinnam przeprosić za gadaninę, bo wcześniejsza wigilia firmowa i nadmiar wina
      na niej "rozwiązał" mi języksmile
      Marku, dziękuję za opinię o tym, jak tacy frajerzy jak nasi ex lub nadal mężowe
      mogli zostawić takie kobietysmile
      Miś, czytałam Twój wątek o spotkaniu z synem i... szczerze mówiąc nie wiem co
      napisać, żeby to miało "ręce i nogi"sad gdyż problemy związane z dziećmi są mi,
      jak wiesz, obce.

      Jeszcze raz wielkie dzięki!

      Pozdrawiam wszystkich gorąco i niech żałują Ci, których nie było!
      Marta
    • erzsi Re: Najpierw oświadczyny do Misia 18.12.06, 10:00
      Brzózko, no jak mogłaś, taki cios w serce wink. Miś miał być moim mężem wink, teraz
      to już nie mam sznas wink.
      • 13monique_n Re: Najpierw oświadczyny do Misia 18.12.06, 10:04
        Erzsi, spokojnie, Brzózka się rozszalała bez opamietania. Misiek może nie
        przyjąć jej oświadczyn, albo zarządzic igrzyska o Misiową łapke z pazurkami wink
        • erzsi Re: Najpierw oświadczyny do Misia 18.12.06, 10:08
          Hm, myślisz...?
          no cóż, nadzieja umiera ostatnia wink.
          • 13monique_n Re: Najpierw oświadczyny do Misia 18.12.06, 10:16
            Pewnie, ze umiera ostatnia. Zresztą, jak mawiano w kabarecie Dudek w kontekscie
            "nadzieja matka głupich" - "Wole byc głupim z nadzieją niż beznadziejnie mądrym"
            (służe mp3 z tym tekstem w razie potrzeby) big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka