makaveli31 05.12.06, 09:13 Witam, Proponuję spotkanie w dniu 15 grudnia (piątek) br. o godz.17 w "Zachcianku". Proszę o potwierdzenie swojej obecności, abym zarezerwować odpowiednią ilość miejsc. www.zachcianek.pl/pozdrawiam, miłego wtorku Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
joasia69 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 09:22 ja wstępnie też jestem za Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 09:43 Będę, choć się spóźnię jakąś godzinkę - pora trochę zbyt wczesna. Będzie jakiś znak rozpoznawczy czy na czuja (albo hasło: rozwód? odzew: i co dalej?)? Odpowiedz Link
madii77 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 09:48 i ja będę aczkolwiek też mogę się ciuut spóźnić... pracuję do 16.30 Odpowiedz Link
iskierkaola Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 10:11 Ja też będę na pewno, ale również o 18. Pracuję do 17. Fajnie, bardzo się cieszę. Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 10:27 Lepszy byłby znak rozpoznawczy, np. maskotka jakaś na stole. Głupio zaczepiać ludzi. Odpowiedz Link
makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 05.12.06, 10:38 Witam ponownie, Wysłałam zapytanie do "Zachcianka" w spr. rezerwacji. Wstępnie podałam 20 istot z możliwością rozrostu . Jak dostanę odpowiedź, podam do wiadomości szczegóły, pap Odpowiedz Link
makaveli31 Re: Odliczanie 1,2,3,.... 05.12.06, 10:51 Proszę wpisywać się na listę (kolejna osoba niech przy zgłoszeniu wpisze nr. kolejny, abym nie musiała potem skakać z jednego wątku na drugi i wyłapywać, chętnych z góry dziękuję): 1.brzoza75 2.joasia69 3.marek_gazeta 4.iskierkoala 5.madii77 6.makaveli31 Odpowiedz Link
makaveli31 Re: Maka 05.12.06, 11:04 Odliczanie się przyda , a liczbę miejscówek mozna zawsze zmienić, to narazie wstępne ustalenie.... pozdrawiam WETERANKĘ spotkanek )))) CMOK Odpowiedz Link
makaveli31 Re: Maka 05.12.06, 11:12 Bardzo chętnie , trzymam Cię Brzózeczko za słowo ))))) Ps. Pamiętaj że mam duuuuuuuuuuużo świadków....hahahahaha Odpowiedz Link
gotyma ??? 05.12.06, 13:32 Kochani, a do ktorej wy tam macie zamiar byc? bo ja to wolna dopiero o 21.30 bede Odpowiedz Link
alone33 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 06.12.06, 09:43 Witam, Pierwszy raz piszę na forum.Od jakiegoś czasu z ciekawością czytam wypowiedzi osób które przeszły rozwód lub dopiero mają zamiar to zrobić.Mi niestety też nie wyszło w związku. Z chęcią przyszłabym na to spotkanie. Czy nowe osoby też są chętnie widziane? Godzina 17.30 lub 18 byłaby bardziej odpowiednia.Pozdro dla wszystkich samotnych!!! Odpowiedz Link
f.l.y Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 06.12.06, 14:21 w Zachcianku przy rezerwacji stawiają tabliczkę z napisem dla kogo jest stolik zarezerwowany polecam smalec, mozzarelkę z pomidorem na przekąskę... golonką się strułam totalnie na dwa dni...więc tej nie polecam chociaż teraz może mają już świeżą jest tylko nieco za głośno i rozmawiając trzeba się nachylać, ale jak poprosicie obsługę to może ciut przyciszą... udanego spotkania... Odpowiedz Link
emde74 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 06.12.06, 14:21 witam, jeśli będziecie do 22, to się pojawię. M. Odpowiedz Link
wildheart2 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 07.12.06, 14:50 ... witam wszystkich... amam tylko jedno pytanie , jak to wygląda, czy znacie się już długo czytaj: czy to już spotkanie, któreś z rzędu... nie chciałbym być "piątym kołem u wozu" i przeszkadzać jeśli znacie się i spotykacie od dawna... pzdr..... Odpowiedz Link
grzanka23 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 07.12.06, 15:05 Aaaa to okropne.Tak sie szykowalam na to spotkanko i niestety kolps-praca mi nie pozwala.Moze by tak na sobote sie umowic. Odpowiedz Link
erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 07.12.06, 19:45 hehehe no bardzo zrozumiale a już sprawdzaiłam 15 w kajecie Odpowiedz Link
wujek_fido Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 08.12.06, 18:08 Chetnie dolacze. Bede tam wsrod Was nowy, ale moze bedzie takich jak ja wiecej? Godzina 1700 to dla mnie troche za wczesnie. Realistycznie, moge byc na 1800. Do zobaczenia WF Odpowiedz Link
libra22 erzsi 08.12.06, 23:01 Wydaje mi się, że chyba nie zrozumiałaś Spotkanie jest otwarte. Gdyby było tylko dla "starych", umawianie odbyło by się drogą prywatnych maili i telefonów. Ale może ja nie zrozumiałam, co chciałaś napisać...? Odpowiedz Link
erzsi Re: erzsi 09.12.06, 08:33 Chyba faktycznie nie zrozumiałam . ot, blondynka . jeśli tak, to ja również chętnie dołączę. no, mam tydzień, żeby zebrać się na odwagę i napisać coś o sobie. nie ma to jak właściwa motywaja . Odpowiedz Link
joasia69 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 10:30 wyciągam wątek na wierzch, bo piątek tuz tuż a ja nie wiem czy mam dziadka zatrudnić do pilnowania dzieci, czy spotkanie się rozmyło Odpowiedz Link
makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:19 Witam, Spotkanie jest jak najbardziej aktualne, aczkolwiek szukam innego miejsca na spotkanie, bo w Zachcianku chcą za wejście poza tym jest za głośno i nie będziemy mogli sobie pogadać . Z uwagi na tę zmianę zapytuję forumowiczów czy godzina 17.00 czy 18.00 byłaby dla Was wygodniejsza? Propozycje pubu : Zielona Chata (Górczewska vis a vis Wola Parku). Co Wy na to??? pozdrawiam, Odpowiedz Link
makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:26 Zielona Chata - odpada - mają już całkowitą rezerwację . Szukam dalej..... Może jakieś podpowiedzi??? Jeszcze jedno - w ostateczności - Zachcianek jest już zarezerwowany. 10 zł za wejście. pozdr Odpowiedz Link
makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:29 warszawa.pogodzinach.pl/info.php3?id=/553/ORANGE o Wy na To????? Odpowiedz Link
erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:36 Zielona chata bardzo by mi pasowała, bliziutko domu . no ale nie można mieć wszystkiego. co do orange, to tylko jakoś adresu nie mogę znaleźć ? godzina obojętna, ale chyba dla wielu ludzi jest za wcześnie na 17? Odpowiedz Link
makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:41 a może w jakimś centrum handlowym jest jakaś przyjemna knajpka??? proszę o pomoc, pap Odpowiedz Link
erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:47 jeśli tylko do pogadania i bez baletów , to może sphinx? żadna rewelacja, ale wejście za darmo, piwo nie jest drogie /ale za to okocim ;p, można coś zjeść. raczej nie ten w Wola Parku /zbyt otwarta przestrzeń/, ale może ten na Świętokrzyskiej? wada zasadnicza pomysłu - o 23.00 zamykają. Odpowiedz Link
makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:44 A może Sfinks??? w centrum???? Odpowiedz Link
erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:49 makaveli, gdybym nie była nieśmiałym dziewczęciem, to za taką telepatię domagałabym się piwa ))). Odpowiedz Link
makaveli31 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 12:55 MAM......))) Rezerwacja na 10-12 osób, godzina 18.00 )) Pasuje???? T.G.I. FRIDAYS (vis a vis Hali Mirowskiej) Al. Jan Pawła II 29 tel. 653-83-60/61 Proszę o komentarze w tej sprawie, czy Wam odpowiada, bo zarezerwuję wszystkie możliwe lokale w Wawie i inni nie będą mogli się spotkać Mamy już rezerwację w Zachcianku i TGI Fridays - czy mam szukać dalej??? A może Wy coś zarezerwujecie i przeprowadzimy głosowanie??? pozdr. Proszę wypowiedzcie się i ustalny miejsce, abym nie blokowała innym ludzikom Odpowiedz Link
z_mazur Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:04 Ja nie jestem z Warszawy, ale tak przyglądam się wątkowi i obiektywnie muszę stwierdzić, że jeśli spotkanie będzie w płatnym (za wejście) lokalu to część ludzi się wykruszy. Inna sprawa, że w przypadku rezerwacji płacenie za wstęp to paranoja. W większości sensownych lokali płaci się za rezerwację, a kwota ta przeważnie jest do wykorzystania na konsumpcję. Stoliki zarezerwowane i tak przynoszą przeważnie większy dochód niż te niezarezerwowane i warto odpuścić na wejściówce żeby pozyskać klientów. Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:15 ja pewnie nie bedę poniewaz mam sprawę własnie 15, wic nie wiem jeszcze ale absolutnie nie sphinks!!! - bylismy tam w sierpniu knajpa nie na takie spotkanie godzina chyba lepiej 18, bo czesć ludzi kończy o 17 pracę... TGI jest fajne - mają dobre jedzenie Odpowiedz Link
z_mazur Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:26 pudeleczko_75 napisała: > ja pewnie nie bedę poniewaz mam sprawę własnie 15, Pudełeczko IMHO to właśnie tym bardziej powinnaś być. BTW dawno Cię na forum nie było Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:28 > BTW dawno Cię na forum nie było > bo się z dołów usiłuję wygrzebać i jakos nie mam siły na pogaduszki a swoją drogą gratulacje do wieści z innego wątku) Odpowiedz Link
z_mazur Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:32 pudeleczko_75 napisała: > bo się z dołów usiłuję wygrzebać i jakos nie mam siły na pogaduszki No wyobrażam sobie. Współczuję i trzymam kciuki. Chociaz myślę, że pogaduszki czasem potrafią pomóc. > a swoją drogą gratulacje do wieści z innego wątku) A dzięki. Staram się ostatnio być słowny i konsekwentny. Ponieważ urlop mógłbym mieć dopiero pod koniec tego tygodnia, stwierdziłem że już nie będę tyle czekał. Opłatę wniosłem przelewem, a pozew wysłałem pocztą. Odpowiedz Link
crazysoma Pudeleczko 11.12.06, 14:08 > bo się z dołów usiłuję wygrzebać i jakos nie mam siły na pogaduszki Ty mysl nie o TYM, tylko o TAMTYM. Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: Pudeleczko 11.12.06, 14:18 crazysoma napisała: > Ty mysl nie o TYM, tylko o TAMTYM. > myslę myslę, nawet czasem rozmawiam/piszę maile Odpowiedz Link
crazysoma Re: Pudeleczko 11.12.06, 14:41 I bardzo dobrze. A z "piatkiem", to podobnie jak ze swietami (Pho napisala w innym watku) piatek, piatek i po piatku. Jeszcze 4 dni i najgorsza "ostatnia" noc, a potem skupisz sie na TAMTYM Odpowiedz Link
z_mazur Re: Pudeleczko 11.12.06, 14:44 No właśnie brzózka była na spotkaniu forumowym dzień przed sprawą, Ty możesz być w dniu rozprawy. Może w związku z tym narodzi się jakaś nowa świecka tradycja. Odpowiedz Link
misbaskerwill Nowa świecka tradycja;) 12.12.06, 10:23 > No właśnie brzózka była na spotkaniu forumowym dzień przed sprawą, Ty możesz > być w dniu rozprawy. Może w związku z tym narodzi się jakaś nowa świecka > tradycja. A ja byłem w weekendy przed obiema rozprawami. Tradycja jak byk. haha. Odpowiedz Link
crazysoma Re: Nowa świecka tradycja;) 12.12.06, 10:33 A kiedy, Misiu, masz nastepna, bo wiesz, trzeba jakos zaplanowac spotkanie z Twoim udzialem Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Nowa świecka tradycja;) 12.12.06, 13:49 > A kiedy, Misiu, masz nastepna, bo wiesz, trzeba jakos zaplanowac spotkanie z > Twoim udzialem Jest jeszcze czas. Za jakieś 6 tygodni. Odpowiedz Link
erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 11.12.06, 13:17 za wstęp płaci się tam, gdzie są jakieś potańcówki czy inne takie . jeśli idzie o miejsce to się dostosuję, ale sphinxa troszkę znam i cenowo moim zdaniem jest przystępnie. lokalizacja też jest ok, ale słusznie - szkoda rezerwować pół Warszawy i nie dać innym ludziom się bawić . Odpowiedz Link
makaveli31 Re: TGI Fridays, godz.18 11.12.06, 13:27 Rezerwacja w TGI Fridays przy ul. Jana Pawła (to jest vis a vis Hali Mirowskiej, w Atrium ) hasełko - Gazeta Wyborcza, zapraszam...... Lokalik naprawdę jest oki i mozna pogadać Ps. A Ty Pudełecko po takich wrażeniach takze powinnaś się pojawić by rozładować emocje pozdr... Odpowiedz Link
erzsi Re: TGI Fridays, godz.18 11.12.06, 13:43 ok. 18 stawiam się niezawodnie. pudełeczko, też mam mega doła i właśnie dlatego muszę wyjść i pogadać z ludźmi, bo zwariuję. może jednak ? Odpowiedz Link
soniaaa Re: TGI Fridays, godz.18 12.12.06, 13:26 Chyba wypadaloby wszystkich uprzedzic, ze w porownaniu ze sphinksem tam jest calkiem drogo. O ile sie nie myle piwo kosztuje tam 12 pln... Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: TGI Fridays, godz.18 12.12.06, 14:11 I z czego ja zapłacę alimenty? Przyjdę i z miejsca poproszę o wrzątek. Może dadzą za darmo. Odpowiedz Link
erzsi Re: TGI Fridays, godz.18 12.12.06, 14:15 I z czego ja zapłacę jak nie dostanę alimentów ))? Poprosisz o dwie filiżanki wrzątku Odpowiedz Link
iskierkaola Re: TGI Fridays, godz.18 12.12.06, 17:56 Dadzą, dadzą Gdzie teraz coś za darmo dają? Rozumiem, że spotykamy się 15.12 o 18.00 w TGI? Bo jak sie deklarowalam to bylo inne miejsce i godzina... Odpowiedz Link
julka1800 Re: TGI Fridays, godz.18 13.12.06, 13:34 TGI piątek godz 18.00- 19.00 bedę Pozdrawiam Julka Odpowiedz Link
soniaaa Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 13.12.06, 22:01 czy o 21.37 jeszcze ktos tam bedzie? Jak tak, to potwierdzam przybycie, sztuk dwie Odpowiedz Link
madii77 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 14.12.06, 09:26 Witajcie... Niestety ja nie będę obecna na spotkaniu.. Córa ma grypę żołądkową.... Bawcie się dobrze.... Pozdrawiam Madii Odpowiedz Link
joasia69 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 14.12.06, 09:27 mnie niestety nie będzie na spotkaniu w piątek mam wigilię z harcerzami może nastepnym razem się uda Odpowiedz Link
alone33 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 14.12.06, 11:07 Nie mogę sie doczekać tego spotkania. Będę pierwszy raz i trochę brakuje odwagi ale potrzebuje pogadać z ludźmi którzy sa w podobnej sytuacji. Dociera do mnie że to niestety już koniec i trzeba podjąc szereg decyzji. Mam nadzieję że ktoś mi pomoże... Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: no Misiek miał napisać :) 16.12.06, 13:22 Zanim Misiek napisze, chciałem wszystkich obecnych przeprosić za moją gadaninę. Jeśli przez kilka lat w domu zamienia się z żoną dwa zdania dziennie, w dodatku w niezbyt sielankowej atmosferze, to kiedyś trzeba się wygadać. Odpowiedz Link
erzsi Re: no Misiek miał napisać :) 16.12.06, 15:18 a konketnie to za którą gadaninę, bo ja jakoś nie kojarzę co takiego powiedziałeś, żebyś za to przepraszać musiał ;p? Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: czemu Misiek nie napisał:) 16.12.06, 16:37 To prawda...miałem napisać. Przepraszam, dopiero dosiadłem się do komputera, bo miałem spotkanie z synem. Żona po raz pierwszy i ostatni postanowiła je zorganizować zgodnie z wyrokiem sądu. Było miło...do pewnego momentu. Nagle wyjęła karteczki i kazała podpisać porozumienie o zmianie termin spotkań z dzieckiem. Jak jej powiedziałem, że mogła o tym chociaż uprzedzić przez telefon, a nie ustalać przy dziecku, to się obraziła... A ja i tak podpisałem - bo chodziło tylko o 2 godzinne przesunięcie, "żeby mógł zjeść obiad". Choć i tak jestem wściekły na siebie, bo przecież mam doświadczenie z umowami z nią... I tak zastrzegłem, że należy tę kwestię poruszyć na rozprawie (by mieć klarowną decyzję). Z góry przepraszam za frajerstwo. To chyba jednak nieuleczalne. Wspaniały nastrój po wczorajszym spotkaniu z bardzo niezwykłymi ludźmi jakby uleciał... dlatego napiszę nieco później. Odpowiedz Link
tricolour Żona Cie sprzeda razem z duszą. 16.12.06, 16:50 To ona ma inicjatywę i nawet jest przygotowana do podpisywania papierów, które wymyśla. Im prędziej stracisz kontakt z synem, tym lepiej dla Ciebie i syna. Może zaczniesz w końcu cos konkretnego robić... Przykro to pisać, ale tak właśnie myślę. Odpowiedz Link
chalsia Wiesz Tri jak Ty czasami coś walniesz 16.12.06, 16:58 to aż strach. > Im prędziej stracisz kontakt z synem, tym lepiej dla Ciebie i syna. Może > zaczniesz w końcu cos konkretnego robić... Co Ci do tego, co Miś robi??? Chcesz go na własną modłę przerobić? Niech tam każdy sobą zostanie. ANi dla syna, ani dla Misia utrata kontaktów dobre nie będzie, choć na pewno wtedy łatwiej krótkofalowo. Chalsia Odpowiedz Link
linusia_75 Re: Wiesz Tri jak Ty czasami coś walniesz 16.12.06, 17:10 tri, rozumiejąc dobrze co miałeś na myśli - nie masz racji. misek, myślałam o Twoim spotkaniu z synem, strasznie mi przykro, że tak się potoczyło. Naprawdę nie wiem co Ci napisać . Nie wiem jak ona to robi. Samo 2-godzinne przesunięcie nie jest istotne, nie byłoby warto z tego powodu czynić kwestię, gdyby nie całokształt sytuacji. A poza tym incydentem, jak syn ? P.s. Jeśli nie masz głowy to mogę napisać tę relację, no mogę ??? Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Linusiu:))) 16.12.06, 17:34 > A poza tym incydentem, jak syn ? Syn ma się bardzo dobrze, fajnie się bawił, coraz fajniej się z nim rozmawia, rozwija się. Jest bardzo wesoły. Naprawdę kochane, wspaniałe dziecko. Trochę tylko oponował, gdy mieliśmy wyjść z jednego miejsca - bo chciał jeszcze zostać z tatusiem (o czym wyraźnie powiedział!). Żona faktycznie dostosowała się do wymogu sądu, więc spotkanie było dłuuuugie (stwierdziła, że wcześniej -przez dwa tygodnie- nie wiedziała o postanowieniu, jej adwokat może to potwierdzić - w sumie nic dziwnego, w końcu to adwokat ). Szkoda, że tak się skończyło, ale chyba nie po to się rozwodzę, by dalej dbać o to czy żona znowu się skrzywi i jej we wszystkim ustępować... I tak ustąpiłem za dużo > P.S. Jeśli nie masz głowy to mogę napisać tę relację, no mogę ??? TAAAAAK!!! PROSZĘ)) Odpowiedz Link
tricolour Owszem może sie zdarzyć... 16.12.06, 17:27 ... że matka działa na szkodę dziecka. Może nawet skutecznie okłamac sąd, który przyzna jej rację i opiekę na dzieckiem, a ograniczy kontakty z ojcem. Takie przypadki mogą sie zdarzyć. Wydaje mi się, że jednak kobiety zadowolone z małżensta, zyjące w poczuciu stabilizacji i bezpieczeństwa nie decydują się na rozwód i niepewną przyszłość. Napiszę inaczej: może łatwiej żyć w poczuciu niepewności po rozwodzie niz z mężem. W takiej sytuacji trzeba wszystko wziąć w swoje ręce, bo żadnych innych do pomocy nie ma. Taka możliwość też istnieje... Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: niekoniecznie... 16.12.06, 17:05 Czasem podejrzewam, że swoją duszę żona już sprzedała. Niepotrzebnie przyznałem się do drobnego frajerstwa, bo całokształt wkrótce może wyglądać inaczej. Zupełnie inaczej. Mimo frajerskich odchyłek, dam szansę sądowi prawidłowo orzec w sprawie mojego rozwodu. Nie wszystkie pazurki jeszcze mi złamała. Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: niekoniecznie... 16.12.06, 17:12 Misiu całokształt może faktycznie wyglada inaczej, ale przynajmniej z tego co piszesz na forum - zgadzasz sie na zbyt duzo i to twoja zona skwapliwie wykorzystuje. Czasem warto być draniem, czasem warto walczyć o swoje. nie daj się i czesciej pokazuj pazury Odpowiedz Link
linusia_75 Re: niekoniecznie... 16.12.06, 17:14 pudełeczko, ależ on pokazuje. brakuje mu w tym jedynie konsekwencji i determinacji gdy staje oko w oko z żoną. ale wierzę, że i do tej konsekwencji dojdzie, to tylko kwestia czasu. Odpowiedz Link
tricolour A jeśli nie sprzedała? 16.12.06, 17:12 Jeśli ma konkretny plan, jeat konsekwentna, rzeczowa i zdeterminowana, to dlaczego nazywasz to sprzedawaniem duszy? Może jest to zaradna kobieta, która wie czego chce? Przecież nie znamy wersji Twojej żony co do przyczyn rozwodu. Sąd też podzielił jej wersję, a Twojej nie dał wiary... Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: faktycznie, zaradna 16.12.06, 17:44 > Jeśli ma konkretny plan, jeat konsekwentna, rzeczowa i zdeterminowana, to > dlaczego nazywasz to sprzedawaniem duszy? Może jest to zaradna kobieta, która > wie czego chce? Świńto prawda. To sprzedawanie duszy to Ty mi zasugerowałeś. Ale widzę, że miałeś na myśli, że ona sprzeda moją duszę, a ja się nawet nie obejrzę... > Przecież nie znamy wersji Twojej żony co do przyczyn rozwodu. Sąd teżpodzielił > jej wersję, a Twojej nie dał wiary... Sąd przyczyn też nie zna. Oj ciekaw jestem, co ona wymyśli w odpowiedzi... i czy/jak spreparuje dowody??? W każdym razie - nie na darmo chyba wyznaczyła swoją matkę i babcię na świadków "ws. dziecka". A kobiety w tej rodzinie są bardzo... "silne", jak to dawno temu określił mój szwagier. Odpowiedz Link
tricolour Misi, ja lubie nieszablonowe podejście... 16.12.06, 17:58 ... do problemów. Bardziej twórcze. I wymysliłem (pewnie nietrafnie) że dupa z Ciebie. Tak w życiu osobistym w małżeństwie, jak teraz w kontaktach z dzieckiem i sposobie prowadzenia rozwodu. No to Twoja nie chciała zyc z takim gościem i znalazła sobie inny model. PS. Moje dziecko wiele czasu spędzało z babciam i one sporo wiedziały. To niezłe osoby do świadczenia. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: du.... 16.12.06, 18:31 tricolour napisał: > I wymysliłem (pewnie nietrafnie) że dupa z Ciebie. I znowu powrócił odwieczny temat dupy. Kto daje, kto bierze, kto jest, "mieć czy być"... Nie mam siły filozofować. Zajmę się lepiej tym swoim szablonem. Odpowiedz Link
tricolour Twój szablon jest bardzo przyjemny. 17.12.06, 11:21 Wiele naszych Pań pociesza i głaszcze po głowie. Widzi nawet w Tobie materiał na męża i twierdzą, że długo sam biegał nie bedziesz... W takiej sytuacji utwierdzanie się w przekoaniu, że robisz dobrze, jest łatwe. Ty nie kierujes zyciem, ale zycie kieruje Tobą: zona odchodzi, zabiera dziecko, ona ustala terminy wizyt, ona nie podaje adresu (bys Ty niczego nie ustalił), nawet sąd jakiś wredny Ci sie trafił. Sam się taki trafił, a Ty nic nie zrobisz? Twój szablon to "łatwizna". A kiedy troszkę dotrze do Ciebie, że coś nie tak, że ani żony, ani dziecka, ani nawet telefonu, to masz pocieszycielki na forum i znów jest pięknie. Odpowiedz Link
chalsia Ale wiesz przecież 17.12.06, 12:36 ze czlowiek zmienić się może tylko sam. Inna osoba nie ma mocy sprawczej. A Twój jednostkowy głos adwokata diabła to jak głos wołającego w puszczy. Chalsia Odpowiedz Link
tricolour Wiem o tym. 17.12.06, 12:41 Wiem, że moge sie mylić i może nawet będe musiał przepraszać za swoje niedorzeczne pomysły. Może byc tez tak, że mam jednak rację, że zona nie zostawia fajnego (zaradnego, uczciwego, ambitnego, pomysłowego...) faceta. Może mam racje i swoimi postami jakoś "zachęcę" do działania. O ile mam rację - rzecz jasna. Nic innego na forum zrobic nie mogę. Nie... no mogę... olać sprawę. Odpowiedz Link
chalsia Możesz więcej 17.12.06, 13:17 mianowicie zmienić trochę FORMĘ/STYL swoich postów lub rozszerzyć swoją wypowiedź (argumenty, powody, Twoje rozumienie)od razu (zamiast kilka postów w dół) Chalsia Odpowiedz Link
tricolour Jest mi trudno od razu napisać... 17.12.06, 21:22 ... wszystko co myslę ładnie i składnie. Próbowałem pisac nieco po ochłonięciu po lekturze postu i miałem pustke w głowie. Bo nie piszę na temat rzeczowości danego postu, ale wrazenia, które wywołuje i to wrażenie jest ulotne. Ale sie postaram i zrobię coś z tym stylem, a przynajmniej napisze więcej, by podać skąd się biorą w mojej głowie takie dziwne pomysły. Odpowiedz Link
der1974 Re: Misi, ja lubie nieszablonowe podejście... 17.12.06, 01:52 Tri a ja lubię jasny przekaz ale niekoniecznie zabijający jak Ty uwielbiasz. Własne projekcje przekładasz z uwielbieniem na sytuacje innych. Po pierwsze większej bzdury nie czytałem od dawna, że lepiej dla Miśka i jego syna, żeby nie mieli ze sobą kontaktu. Zastanów się choć czasem co piszesz i jakie to może mieć skutki. Pomyśleć trzeba od czasu do czasu a nie w chorobę klawiaturową popadać bez opamiętania. Do czego Ty go zachęcasz? Żeby się od własnego dziecka odciął? Nie każdy musi iść Twoją drogą - wręcz przeciwnie każdy ma swój włąsny wybór. A po drugie ocena czy Misiek wybrał dobre metody czy złe zostanie zweryfikowana wyłącznie przez czas. Życie pokaże. Jeśli się rozwiedzie i utrzyma kontakt z synem to Twoje wszystkie mądrości będą się nadawać do tego żeby je wydrukować i dać ogłoszenie: czy ktoś ma kota??? Papier do wyłożenia kuwety oferuję. Odpowiedz Link
tricolour I jeżeli tak bedzie to bardzo dobrze. 17.12.06, 10:58 Czasami własne pomyłki sa fajne i to bedzie wtedy właśnie taka sytuacja, kiedy mój post trafi na koci śmietnik. Nie mam zamiaru zabijać nikogo. Misiu od pół roku biadoli na forum i nic się nie zmienia. Na spotkaniach z zoną zachowuje sie jak mały chłopiec, który podpisuje bez opamietania to, co zona przyniesie. Potem jest na siebie wściekły, że nie potrafił odmówić i sam pisze, że było to frajerstwo. To na tej podstwwie napisałem, że Misiu jest dupa. Misu sie boi, że świadkami będą babcie - a kto ma być? Koledzy z piaskownicy? Babcie dobrze wiedzą, co sie w rodzinie dzieje i może stąd te obawy, że one właśnie dobrze wiedzą i beda chciały swoją wiedzę przekadzać w sądzie. Oczywiście jest też inna możliwośc: żona, jej matka i babcia kłamią w sądzie. Wszystkie trzy, a Misiu jest OK. Odpowiedz Link
tricolour I jeszcze jedno. 17.12.06, 11:08 Misu wyraźnie nie jest partnerem dla swojej zony, która traktuje go jak chce. Rozumiem, że Miś może być fajnym facetem, do rany przyłóż, dobrym fachowcem, ale może zupełnie nie nadawać się na życiowego partnera, od którego kobiety oczekują więcej niż umiejętności przeżycia. Ojciec - fajtłapa byłby raczej antytezą ojcostwa niż wzorem do naśladowania - i w tym kontekście napisałem, że może lepiej byłoby gdzyby nie widywał się z dzieckiem. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: I jeszcze jedno. 17.12.06, 14:52 tricolour napisał: > Misu wyraźnie nie jest partnerem dla swojej zony Dlatego się rozwodzę Jest sporo prawdy w tym, co piszesz. Nie da się ukryć, że unikałem konfrontacji jak mogłem, ustępowałem w czym się dało. I że dużo na tym straciłem (przynajmniej na razie tak to wygląda). Ten wczorajszy papierek nic nie zmienia, paradoksalnie, chyba to nawet dobrze, że go podpisałem. Dziwne, że tak to przeżyłem, w sumie żadne zachowanie małżonki nie powinno mnie już dziwić. > Ojciec - fajtłapa byłby raczej antytezą ojcostwa niż wzorem do naśladowania > w tym kontekście napisałem, że może lepiej byłoby gdzyby nie widywał się z > dzieckiem. To trochę nazistowskie podejście, nie uważasz? Z drugiej strony - przedstawiasz pogląd rodem z polskich sądów... Mimo wszystko, póki syn będzie się tak cieszył, jak cieszy się do tej pory na mój widok, nie będę się z Tobą zgadzał. Lepiej mieć ojca, nawet przez kilka godzin w tygodniu, niż w ogóle go nie mieć. Nie znaczy to, że godzę się, by tak było zawsze. Dałem sądowi możliwość podjęcia lepszej decyzji. Jak znowu się pomyli, dam mu znowu szansę. I nie jest prawdą, że Twój głos jest odosobniony (chyba, że na tym forum). Jest wielu "twardzieli" na tym świecie. Większość z nich jednak ma bardzo złe doświadczenie, jeśli chodzi o kwestie praw ojca (a właściwie, praw dziecka do kontaktów z ojcem!) w sądzie. To mnie martwi, ale mimo wszystko - postanowiłem sprawdzić na własnej skórze. Odpowiedz Link
crazysoma Chyba juz wiem, 17.12.06, 15:52 dlaczego, Misiu, JA juz nie bede nic pisac na temat Twojej sytuacji. To jest ostatni raz. Jestes gluchy Misiek na wszelkie pomysly, (nawet te najbardziej "ekstrawaganckie", bo kontrowersyjne) rozwiazania patowej sytuacji Twojej i syna i "milosciwie" panujacej nad wszystkim, wszechmocnej malzonki. Zalisz sie jak Ci zle, zalisz sie, ze chcialbys spedzac wiecej czasu z synem, ale nie mozesz. Ale nie postawiles nawet jednego, malenkiego kroku w inna, niz do tej pory strone. Mimo, ze ta, w ktora idziesz, jak sam przyznajesz, daje kiepskie efekty. Nawet przez sekunde nie zechciales zrobic inaczej niz do tej pory. Troche przypominasz Scriptusa, ktory uparcie tkwi w swojej pokreconej rodzinie, broniac racji, ktorych nikt, oprocz niego samego nie broni. Byc moze to jest idealizm, z innej, niz moja bajki. Byc moze, zaraz posypia sie na mnie gromy. Byc moze. Misiek, podejrzewam, ze prawie kazdy z nas tutaj piszacych, mial czas bezwolnosci i marazmu. Kiedy sie zalil, ze jest beznadziejnie ale sie bal zrobic wolte w strone, co do ktorej nie byl przekonany. Ze strachu, ze sie jeszcze bardziej popsuje to, co sie juz popsulo. Ja tez tak mialam. I nie rozumialam czemu wkurzam ludzi, ktorzy chca mi pomoc. Oni mnie wkurzali tak samo, ze nie rozumieja mnie... Ale wiesz co, przychodzi taki moment, ze jednak robisz ten krok w lewo, zamiast jak dotychczas w prawo. I okazuje sie, ze wydarzenia, ktore potem nastepuja wcale niczego nie psuja a wrecz zaczyna sie wszystko ukladac. Oczywiscie, ze tylko do Ciebie nalezy decyzja, po ktorej stronie ulicy chcesz isc w tym temacie. I byc moze czujesz sie atakowany, ale ja mysle, ze Ci, ktorzy Cie nie glaskaja tak samo sie przejmuja Twoja sytuacja jak Ci glaskajacy. I paradoksalnie to oni zbieraja baty za swoje poglady, choc walcza o prawde i zasady, wyrazajac swoja niezgode na zycie na skroty. I jeszcze jedno: Napisales "Trochę tylko oponował, gdy mieliśmy wyjść z jednego miejsca - bo chciał jeszcze zostać z tatusiem (o czym wyraźnie powiedział!)." Sam widzisz Misiek, ze Twoj syn chce sie z Toba widziec, czesciej niz ustalil to Sad. I jak sobie zyczy pani misiowa. Ale Ty, w swoim oslim uporze nie chcesz tego zobaczyc. Nie chcesz udowodnic Wysokiemu Sadowi i malzonce, ze masz prawo widziec sie z synem tyle razy ile chce tego syn i ile Ci sie nalezy z faktu, ze jestes jego ojcem. Ojcem o ktorego on sie dopomina. Nie rozumiem dlaczego nie powiesz jasno i wyaraznie Sadowi i malzonce, ze nie interesuje Cie bycie weekendowym ojcem przez marne iles tam godzin w sobote. Ze masz to w dupie, (tak, wlasnie tam) bo nie to "obiecales" sobie i jemu kiedy sie urodzil... I powtorze to co kiedys juz napisalam. Podpisujac kolejny misiowy papierek, znow udowodniles, ze bardziej Ci zalezy na zonie niz na synu. Przepraszam, za ton, przepraszam, jesli Cie zabolaly moje slowa. Juz nic wiecej na ten tamat Ci nie napisze. Scriptusa tez przepraszam, ze uzylam Jego jako przykladu. Chcialabym, zeby sie okazalo, ze i Ty i Scriptus macie racje i Wasze sciezki sa jednak tymi wlasciwymi. Jesli tak sie okaze, odszczekam z radoscia cala swoja krytyke i zaczne sie zastanawiac nad swoja bajka. Moja opinia moze Ci wleciec jednym uchem i bezbolesnie wyleciec drugim. Wiem. Ale to otwarte forum i napisalam co czuje, Misiek. Bo mi przykro. Tak w ogole... Odpowiedz Link
phokara Re: Chyba juz wiem, 17.12.06, 17:54 Cholera no... No tak. Crazy, wypisalas mi wszystkie mysli z glowy. Dalej jestem bezmyslna. Odpowiedz Link
tricolour Misiu, ja mam nawet problem... 17.12.06, 21:33 ... jak skomentowac taki pomysł "Dałem sądowi możliwość podjęcia lepszej decyzji. Jak znowu się pomyli, dam mu znowu szansę". To jest zupełnie złe "tłumaczenie" - brak mi słów żeby opisac jak bardzo się mylisz. Sądowi nie daje się żadnych szans - Ty się w sądzie dopominasz o swoje prawa!! Naprawde nie wiesz, po co chodzi sie do sądu, czy strach przed rzeczywistością tak bardzie Cie sparalizował, że zaczynasz bredzić z "dawaniem sądowi szans"? Bo to są brednie szkodzące Tobie i dziecku. Twoja bierność pewnie zostanie wykorzystana przeciw Tobie w kolejnych rozprawach i możesz zostać sam na lodzie. Mam takie podejrzenie, że żona, matka i babcia nie będą zeznawały co zrobiłeś źle. One zeznają czego TY NIE ZROBIŁEŚ, a powinieneś jako mąż i ojciec. Nie wiem też na ile to forum traktujesz poważnie i na ile Ci służy nasze pisanie. Ale zauważ także to, że nic nie robiąc zaczynasz tracić zainteresowanie swoim problemem. Przecież nie możemy pisac w kółko tego samego, a Ty nic. Odpowiedz Link
kurka_wodna2 Re: Misiu 18.12.06, 07:11 Misiek, tu podaję możliwy przepis na sukces: -wyłaż z gawry -otrzep futerko -przemyj oczęta lodowatą wodą ze strumyka -spójrz na swój groźny wyraz pyska w tymże strumyku -usiądź na jakimkolwiek pieńku -przypomnij sobie decyzje misiowej I RUSZAJ PRZED SIEBIE ROBIĆ TO SAMO ABY BYC Z DZIECKIEM Odpowiedz Link
erzsi Re: Misiu 18.12.06, 07:38 "groźny wyraz pyska " - no obśmiałam się z samego rana, Misiek i groźny wyraz pyska , dobre . Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Gwoli ścisłości... 18.12.06, 10:09 Przypomnę, że to ja złożyłem pozew a żona deklarowała chęć "budowania rodziny", czy coś w tym stylu. Dlaczego się nie zgodziłem - chyba wszyscy widzicie. Trudno cokolwiek "budować" z osobą, która bez przerwy kłamie. Przepraszam - kłamie tylko, gdy mówi. Nie jestem bierny, co delikatnie próbowałem dać do zrozumienia. Niestety, Tri, zdaje się, że rozumiesz tylko tekst napisany bezpośrednio z grubej rury. Cóż, to pewnie skutek uboczny Twojego stylu, który i tak poniekąd cenię. Odpowiedz Link
13monique_n Ojciec fajtłapa??? 18.12.06, 08:35 A jakie to ma znaczenie? nawet nieporadny i nie drapieżny, ale kochający ojciec to jest cos, czego dzieci potrzebują - miłości. Same zreszta kochają rodziców nie za zasługi, tylko po prostu. Tri... weź sie zastanów, na chwilę, na owe kilka minut PRZED wystukaniem na klawiaturze "jedynie słusznej prawdy" Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Ojciec fajtłapa??? 18.12.06, 08:42 Odpowiem z własnego doświadczenia, że na pewno lepszy fajtłapa niż nikt. Zwłaszcza, kiedy się stara i angażuje. Odpowiedz Link
psychoanalityk Re: Ojciec fajtłapa??? 18.12.06, 08:46 Ojciec nawet fajtłapa jest o wiele lepszy niz ojciec psychopata. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Ojciec fajtłapa??? 18.12.06, 09:36 psychoanalityk napisał: > Ojciec nawet fajtłapa jest o wiele lepszy niz ojciec psychopata. A czy jest lepszy niż matka psychopatka? Odpowiedz Link
tricolour No to niech kocha na odległość. 18.12.06, 08:48 Bo żona razem z mamą i babcią wyrolują go za pomoca skorumpowanego i niesprawiedliwego sądu. A jak tak zrobią, to Miś da wszystkim jeszcze jedną szansę, by sie poprawili i wydali wyrok zgodny z milczącym oczekiwaniem Misia. No chyba, że zona przyniesie jakies pismo, co Mis podpisze w trymiga i zrzecze się dziecka, co jest możliwe, bo Mis podpisuje wszystko i zgadza się na wszystkie sugesteie żony. A jak się stanie, że sąd jednak pozwoli widywać się ojcu z dzieckiem, to Mis odtrąbi to jako wielki sukces. Zwyczajna normalność bedzie wielkim sukcesem. Zresztą co mnie to wszytsko obchodzi... Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: No to niech kocha na odległość. 18.12.06, 08:50 No i co, zły sparing-partner z niego będzie? Odpowiedz Link
tricolour Już w ogóle nie będzie. 18.12.06, 08:58 Niech sobie robi, co chce - jego dziecko i jego rodzina. Ty też możesz siedzieć cicho i tylko czasem cos baknąć. Jedni piszą więcej, a inni mniej. Odpowiedz Link
13monique_n Re: No to niech kocha na odległość. 18.12.06, 09:12 Tri, Ty masz naprawdę wielkie ciągoty do daleko idącego upraszczania wniosków. Ja z uporem maniaka powtórzę - ojciec, jesli kocha, to nie musi byc zdobywcą Mount Everestu, by byc kochanym przez dziecko i by kontakty z nim były dziecku potrzebne. I wierz mi, Tri, słabość, czy też delikatność to nie jest cecha, za którą się ludzi krzyżuje. Misiek źle trafił. Nie umie postępować. Ale się nauczy. Nikt nie umie wszystkiego od razu. Odpowiedz Link
tricolour A podczas nauki dostaje sie i piątki, i dwóje. 18.12.06, 09:14 Ja na razie wystawiłem lufę. Dla innych nauczucieli może to za niska ocena. Odpowiedz Link
13monique_n Re: A podczas nauki dostaje sie i piątki, i dwóje 18.12.06, 09:15 tricolour napisał: > Ja na razie wystawiłem lufę. Dla innych nauczucieli może to za niska ocena. Rozumiem, że Ty od razu wiedziałeś, jak postępować i NIGDY absolutnie żadnego błędu nie popełniłeś. Gratuluję. Odpowiedz Link
tricolour Owszem - popełniłem. 18.12.06, 09:19 Popełniłem zaniedbanie i straciłem rodzine. To dlatego tak mnie wkurza taka Misiowa bierność. Nie musisz mi gratulować skoro piszesz sugerujący post, który jest z definicji nieprawdziwy. Zdeprecjonowałaś własne gratulacje. ) Odpowiedz Link
13monique_n Re: Owszem - popełniłem. 18.12.06, 09:21 tricolour napisał: > Popełniłem zaniedbanie i straciłem rodzine. To dlatego tak mnie wkurza taka > Misiowa bierność. Każdy uczy się SAM. Słucha opowieści innych, ale nie potrafi zrobić niczego, do czego nie jest wewnętrznie gotów. > > Nie musisz mi gratulować skoro piszesz sugerujący post, który jest z definicji > nieprawdziwy. Zdeprecjonowałaś własne gratulacje. To był jadowity sarkazm z mojej strony. > > ) Odpowiedz Link
13monique_n Re: Idę popracować. 18.12.06, 09:29 Tobie również miłego dnia (bez sarkazmu) Odpowiedz Link
crazysoma Re: No to niech kocha na odległość. 18.12.06, 10:05 Moni, a wiesz, ja np. widze taka scenke: synek spotyka sie z tatusiem, zachwycony i steskniony, wlepia swe ufne oczka w tatusia, zaczynaja sie bawic. Jest moj tatus... zabawa trwa, nagle tatus zaczyna zerkac na zegarek, synek wciaz sie bawi, na zegarku sie nie zna, na sadach tez, tatus wstaje, wyciaga synka z jednego miejsca, synek oponuje. Tatus bierze na rece synka, patrzy mu prosto w oczy i mowi: "synku, dzis tatus juz idzie do domku. Nie mozemy sie dluzej bawic. Nasz czas minal. Koniec spotkania, nastepne w sobote. Bo tak postanowil SAD". Mamusia bierze synka za raczke, mowi pomachaj tatusiowi, tatus macha, zdezorientowany synek macha. Odchodza, kazdy w swoja strone. Ale fajny byl ten dzien... Odpowiedz Link
13monique_n Re: No to niech kocha na odległość. 18.12.06, 10:15 Crazy, co do zasady rozumiem Twój wcześniejszy wpis. Jednak mam wśród najbliższych znajomych przykład, gdzie była żona wchodząc do mieszkania o godz. 19.03, w którym jej były mąż bawi się jeszcze z dzieckiem (bo rozumiesz, zabawa, zegarek, mały chłopiec nie rozumie, jakoś trzeba skończyć), mówi "jest już 19.03, co Ty tu jeszcze robisz?" Ja rozumiem, ze Misiek w ten sposób wiele nie wywalczy, ale sama pamiętam dłuuuuugi czas mojej biernej słabości. Pamiętam, ile trzeba było bym zebrała siły słuchając jednocześnie bardzo słusznych rad i argumentów, zresztą potem je wykorzystałam z przekonaniem, że dam radę. Odpowiedz Link
phokara Re: No to niech kocha na odleg?os´c´. 18.12.06, 10:56 > Ja rozumiem, ze Misiek w ten sposób wiele nie wywalczy, ale sama pamie˛tam > d?uuuuugi czas mojej biernej s?abos´ci. To jest jednak inna sytuacja. On nie ma tego czasu, bo pilka wlasnie jest w grze i notorycznie mu wkopuja gole, a on doprawia samobojami. I co? Przegra do zera a potem, jak sie zbierze w sobie, pojdzie do sedziego i powie, zeby powtorzyc mecz? Odpowiedz Link
13monique_n Re: No to niech kocha na odleg?os´c´. 18.12.06, 11:06 phokara napisała: > To jest jednak inna sytuacja. On nie ma tego czasu, bo pilka wlasnie jest w >grze i notorycznie mu wkopuja gole, a on doprawia samobojami. I co? Przegra do >zera a potem, jak sie zbierze w > sobie, pojdzie do sedziego i powie, zeby powtorzyc mecz? OK. Sprawa jest w toku. Misiek MUSI zebrać siły. Podjąć działania. Nie ma wiele czasu, ale ja nie wiem, czy akurat ten styl przekonywania Misia bedzie najbardziej skuteczny. Ponadto, Tri podwaza wartosc ojca mniej poradnego. Moim zdaniem - nie do konca slusznie. Ale to jest moje zdanie. A jednak - gwoli sprawiedliwosci - jest pewien wniosek poczatkowy - jego problemy z widywaniem dziecka rozpoczely sie od chwili, kiedy zlozyl pozew, zamiast przygarnac skruszona (???) malzonke, zlozyl pozew o rozwod. Odpowiedz Link
phokara Re: No to niech kocha na odleg?os´c´. 18.12.06, 11:43 Ta dyskusja jest bez sensu. Ten watek juz dawno skrecil z tematu wlasciwego na udowadnianie komus jakichs racji, interpretacji 'kto co chcial i mial na mysli" i trzymanie czyjegos frontu. O stylach faktycznie nie ma co gadac, zwlaszcza jezeli tylko pod tym katem dobiera sie argumenty. Odpowiedz Link
crazysoma Jaki zabawny watek sie zrobil 18.12.06, 12:16 z Misiowego problemu. Czy dziewczeta pocieszycielki juz tancza w czerwonych stringach wokol Bohatera? Bo jakos przeoczylam. Wiesz Pho taki cytat mi sie przypomnial, nie wiem czemu. Z Rewizora chyba "Z czego sie smiejecie? Sami z siebie sie smiejecie" Kto to mowil? Na pewno jakis wielki aktor to mowil... No nic, faktycznie, jak nas stad wywala (bo nie mamy czerwonych stringow, niestety) to dobrze, ze mi przypomnialas, ze te "Zmulone roze" jeszcze nam zostaja. Ty wiesz, ze ja juz nawet zaczynam widziec temat tej pierwszej sztuki... Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Jaki zabawny watek sie zrobil 18.12.06, 12:20 No niestety, muszę o tyle przyznać rację tri, że kiedy ujrzałem Misia, od razu zrozumiałem, dlaczego ma problemy z kobietą. Wygląda jak wielki pluszowy przycisk z napisem "TAK!", a małżonka nie ma skrupułów z naciskaniem do bólu. Odpowiedz Link
phokara Re: Jaki zabawny watek sie zrobil 18.12.06, 12:36 marek_gazeta napisa?: > No niestety, musze˛ o tyle przyznac´ racje˛ tri, z˙e kiedy ujrza?em Misia, od razu > zrozumia?em, dlaczego ma problemy z kobieta˛. Zglaszam do forumowego cytatu roku. ... i ten tekst (przecudnej urody skadinad) doskonale prezentuje abstrakcyjnosc naszej dyskusji. Bo w koncu, gdyby Mis wygladal, jak Johny Brawo - to Tri nie mailby racji. Po prostu. Odpowiedz Link
erzsi Re: Jaki zabawny watek sie zrobil 18.12.06, 13:01 Ależ ja też zrozumiałam to co Marek. Tylko co to zmienia? Jeśli ktoś z Was ma przepis jak z Miśka zrobić groźnego niedźwiedzia to ja poproszę o przepis, zapłacę każdą cenę. Albo ktoś ma duszę wojownika albo nie. Jeśli jej nie ma, to naprawdę wymaga czasu, żeby się nauczyć bić. A Misiek uczy się naprawdę pilnie. Odpowiedz Link
phokara Re: Jaki zabawny watek sie zrobil 18.12.06, 12:31 Tak, Crazy. Zalozymy kabaret Zmulonych Roz, i juz nie beda sie smiali sami z siebie, tylko z nas, a najlepiej jak to my sie bedziemy smialy same z siebie i mialy swiadomosc cudzyslowiu w tym smiechu. Czerwone stringi zas nabedziemy droga kupna - moze byc w prezencie swiatecznym, zwlaszcza ze kolor tematyczny. Amen. Odpowiedz Link
crazysoma Misiek, uwielbiam Cie... 16.12.06, 17:58 Serio. Koniec z Matka Teresa, koniec z wypasionymi obiadkami i prasowaniem glupich koszul. Juz jakis czas temu podejrzewalam, ze lepiej byc wredna wydra po calosci, niz mila zona. I wreszcie mam potwierdzenie. Niech zyja frajerzy, "klekajacy" przed zolzami. Nie bede juz wiecej gadala z zadnym facetem, pocieszala i glaskala po glowce i odpowiadala na smsy o 4 rano. Kupie sobie pejcz, (albo palcacik), glany i pomaluje pazurki na krwista czerwien. Wreszcie moge byc mega zolza. Krolowa zycia i milosci. Amen. Uwielbiam Cie Misiek... Odpowiedz Link
tricolour Odpowiadałaś na SMS o 4 rano? 16.12.06, 18:00 Nie nazwę tego, bo mnie w końcu stąd wywalą. Odpowiedz Link
crazysoma Re: Odpowiadałaś na SMS o 4 rano? 16.12.06, 18:01 A bo to raz... Taka ze mnie frajerka, cholera BYLA. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Można powiedzieć... 16.12.06, 18:27 że forum spełnia funkcje edukacyjne > Serio. Koniec z Matka Teresa, koniec z wypasionymi obiadkami i prasowaniem > glupich koszul. Juz jakis czas temu podejrzewalam, ze lepiej byc wredna wydra > po calosci, niz mila zona. I wreszcie mam potwierdzenie P.S. Naprawdę nie wiedziałaś? Odpowiedz Link
crazysoma Re: Można powiedzieć... 16.12.06, 18:47 Misiek, przysiegam, nie wiedzialam - podejrzewalam. Jestes, niech policze, chyba 5 znanym mi przypadkiem fajnego faceta, ktory ma potworna zone, I zaden z tych osobnikow nie jest w stanie sie uwolnic mentalnie od tych pan. W zasiegu ich, nie wiem czego, bo nawet nie sa one ladne, (tak obiektywnie patrzac, wrecz wyglad maja jakis taki, zdzirowaty i malo kto je lubi na dodatek), glupieja maksymalnie. Z klekaniem na kolana wlacznie. Wlasnie tak... Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: czemu Misiek nie napisał:) 16.12.06, 17:04 Tak mi przyszło do głowy... a gdybyś tak wziął tę kobietę, rzucił się na nią, zerwał ubranie, a potem złapał za włosy i porządnie [....], to by uzdrowiło relacje między Wami, czy może popsuło do reszty? ---- [....] - u m y ł Odpowiedz Link
misbaskerwill Marku, ale dylemat mi zaserwowałeś.... 16.12.06, 17:06 Chyba nie będę mógł przez to zasnąć w nocy... Odpowiedz Link
linusia_75 Re: czemu Misiek nie napisał:) 16.12.06, 17:12 marek, a Ty Miśka wczoraj o to nie pytałeś ;p??? Bo ja pamiętam nawet odpowiedź, czy raczej reakcję na pytanie ? Odpowiedz Link
erzsi Re: czemu Misiek nie napisał:) 16.12.06, 17:30 o masz, przepraszam, sprawdzałam pocztę i nie przelogowałam się. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: hihi :))) 16.12.06, 17:36 Hihi... erzsi napisała: > o masz, przepraszam, sprawdzałam pocztę i nie przelogowałam się. No właśnie tak myślałem, któż to był na tym spotkaniu... Odpowiedz Link
erzsi relacja za Miśka 16.12.06, 18:11 moja wina, moja wina, moja bardzo woelka wina . zgadzam się wyrok z orzeczniem mojej winy a relacja: gnam spóźniona haniebnie od Grzybowskiej i szukam kanajpy, nie powiem, jakoś nie skojarzyłam, że artium to 3 budynki ;p. odnajduję knajpę, podaję hasło, kelnerka prowadzi mnie do stołu. Przedstwiam się. A przy stole: - blond piękność z burzą fantastycznych loków, o głębokim głosie, od razu widać, że zdecydowan babka - kolejna blond piękność, ale włosy tym razem proste, długie, buzia nastolatki,od razu widać, że chodząca dobroć po drugiej stronie stołu: - bardzo ładna, sympatyczna ciemna blondynka z krótką czupryną, spojona i zrównoważona - przystojniak w bardzo gustownej niebieskiej koszuli w kratkę, okulary z doskonale dobranymi oprawkami, typ zdecydowany, ale zrównoważnoy - uroczy, przesympatyczny chłopak w grantowym swetrze o przemiłym głosie Dochodzą po mnie: - kolejny przystojniak, biała koszula, krawat, dżinsy - dusza każdego /a na pewno tego/ towarzystwa, kolor włosów niemożliwy do ustalenia , ale obstawiam blond - sympatyczny, małomówny chłopak z koszuli w pomarańczową kratę - blondynka z krótką czupryną, okularami, czarny żakiek, bardzo kontaktowa . ))) Temat rozmów oczywisty. Atmosfera bardzo sympatyczna. Kurde, to naprawdę niesamowite, że rozmawiało się jakbym znała ich wszystkich od 10 lat, a przecież rozmowy nie były o pogodzie. każdy w skrócie, lub i w wersji full, opowiedział swoją historię. Każdy próbował do tych historii dorzucić coś, co w jakikolwiek sposób mogło pomóc, wskazać problem, no cokolwiek. Histroia chłopaka od granatowego swetra była bardzo poruszająca, pół dnia dziś o tym myślałam. W opowieści o ex żonie przystojniaka pod krawatem zrozumiałam nagle męża - nie poparłam jego sposobu myślenia, tylko zorzumiałam, że tak po prostu można myśleć. Klasa i opanowanie długowłosej blondynki - daj mi Panie Boże osiagnąć u schyłku zycia. Rozmowy: nad głowami, pod stołami, przez głowy innych - jak się dało. Ilość alkoholu umiarkowana i zróżnicowana - w zależności od upodobań . Scen drastycznych lub nieprzywoitych brak . Każdy z jakimś bagażem, po lub w trakcie życiowego zakrętu i ... radość, śmiech, optymizm. Po też jest Życie. Strasznie Wam dziękuję . Ps.Knajpa fajna, jedyna jej wada to ceny i odległość do łazienki . Odpowiedz Link
alone33 Re: relacja za Miśka 16.12.06, 18:30 Cieszę sie bardzo że zdobyłam sie na odwagę i spotkałam się wczoraj z Wami. Byliście dla mnie "obcy" ale czułam się jakbym znała was juz sporo czasu. Łączą nas podobne problemy, przeżycia... Potrzeba więcej nam takich spotkań, żeby łatwiej było przetrwać i przeżyć te okropne dni.Czekam z niecierpliwością na nastepne spotkanie. Odpowiedz Link
crazysoma To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 18:32 po kolei, kto jest kto... Ja osobiscie jestem najbardziej zainteresowana - "bardzo ładna, sympatyczna ciemna blondynka z krótką czupryną, spojona i zrównoważona", albowiem ciekawa jestem jak sie osiaga stan zrownowazonego spojenia. U mnie jedno z drugim nijak nie idzie w parze. Erzsi nie zabijaj, moja wredota jest chyba wrodzona, ale to tylko pozory. Super, ze chcialo Ci sie napisac sprawozdanie. Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 18:37 Z tym "chyba blondynem" to jakaś afera jest, ręce opadają... Odpowiedz Link
crazysoma Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 18:42 Nie przejmuj sie. Moja kumpelka ma jedno oko brazowe a drugie w 3 kolorach (szary, brazowy, zielony) i wszyscy mowia, ze ma oczy koloru "chyba brazowego" Odpowiedz Link
alone33 Re: Kiedy spotkanie nr 2. 16.12.06, 19:07 Uzdodniliśmy że po Swiętach i mam nadzieją że organizatorka piątkowego spotkania też nie zawiedzie i znajdzie fajną knajpkę. Może bardziej kameralną i spokojniejszą, bo chcemy porozmaiac a głośna muzyka i tłumy mogą przeszkadzać Odpowiedz Link
chalsia Re: Kiedy spotkanie nr 2. 16.12.06, 19:16 rozumiem, że po Swiętach znaczy również przed Sylwestrem? Ja się piszę. Chalsia ps. oprócz wielu z Was strasznie bym chciała poznać Nangę Odpowiedz Link
chalsia Re: Kiedy spotkanie nr 2. 16.12.06, 19:29 znam kameralną i spokojną restaurację (dośc dużą), ale nie w centrum Wwy tylko troche na uboczu (choć blisko centrum) - dojazd raczej samochodem ew. jakieś 15 minut na piechotę od stacji metra. Jest mało znana więc pustawo w niej, można zrobić rezerwację. Tyle tylko, że niestety jest raczej drogo. Chalsia Odpowiedz Link
erzsi Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 18:55 a gdzie ja napisałam, że ktoś był wredny ;p??? Odpowiedz Link
julka1800 Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 19:20 Erzi relacja bbaaardzo wyczerpujaca ) zaluje ze mnie nie bylo, zdarzył sie wypadek po drodze znaczy sie delegacja sie przeciagnela i wyladowalam w Wwie ok 20tej Odpowiedz Link
libra22 Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 16.12.06, 19:22 te zeznania, kto był kto? ps coś wcisnęłam i mi post za szybko poszedł Odpowiedz Link
erzsi Re: Czy daloby rade w weekend? 16.12.06, 19:31 weekend po świętach to sylwester . no, chyba, żeby... tylko knajpy to już nie znajdziemy ;p Odpowiedz Link
grzanka23 Re: Czy daloby rade w weekend? 16.12.06, 19:32 No tak,w Sylwka kazdy zajety swoimi planami.Raczej myslalam juz w Nowym ROku. Odpowiedz Link
grzanka23 Re: Czy daloby rade w weekend? 16.12.06, 19:31 Oczywiscie w tygodniu wieczorami. Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 18.12.06, 08:49 Ja byłem chyba blondynem, tzn. chyba nim byłem. Odpowiedz Link
iskierkaola Re: To teraz, przyznawac sie wszyscy 02.01.07, 10:02 Witajcie kochani, przed spotkaniem dostałam grypy połączonej z zapaleniem krtani, nie bylam w stanie się podnieść z łóżka. Bardzo żałuję że mnie nie było, ale widzę ze planujecie kolejne spotkanie, bardzo chętnie się dołączę. Pozdrawiam Odpowiedz Link
wujek_fido Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 16.12.06, 22:28 Spotkanie bylo naprawde ekstra. Chociaz bylem pierwszy raz, rzeczywiscie czulem sie, jakbym juz Was znal - ale przeciez poznalismy sie na tym forum... Bardzo dziekuje za ten wieczor, i - jak najbardziej - pisze sie na kolejne. Jest fajna knajpa kolo teatru Buffo (chyba nawet tak sie nazywa), ale bylem tam ostatnio jakies trzy miechy temu i musze chyba jeszcze raz zajrzec i zbadac pod katem ew. spotkania WF Odpowiedz Link
erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 17.12.06, 08:37 Całą duszą, sercem i rozumem ;p jestem za Zieloną Chatą . Jakiś wstępny termin? Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 12:17 No właśnie, kiedy? Pod sam koniec tygodnia to się zaczyna karuzela świąteczna, która w tym roku mnie akurat nieco ominie (ze zrozumiałych względów). Ale np. czwartek? Termin i tak nie będzie wszystkim pasował, po prostu ustalmy coś, lokal itp. i spotkają się ci, którzy będą mogli. Tylko proszę od razu rezerwować czas przynajmniej do północy, żeby nie było takiej afery, jak ostatnio (większość uciekła przed dobranocką). Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 08:47 Dla mnie najważniejszym wnioskiem była obserwacja, że ludzie po rozwodzie to nie są jacyś nieudacznicy, jakieś odpady z eksportu itp., ale normalni, sympatyczni ludzie, którzy w życiu popełnili błąd, albo za których ten błąd popełnił ktoś inny. To naprawdę bardzo poprawia nastrój. Patrząc na obecne na spotkaniu dziewczyny nie mogłem ni w ząb zakumać, skąd się wzięli ci ciężcy frajerzy, którzy mając takie skarby dali sobie spokój i wypuścili je z rąk. Odpowiedz Link
tricolour Jak to skąd się wzięli? 18.12.06, 09:00 Zapytaj Misia. Albo nie pytaj - przypatrz sie tylko. Odpowiedz Link
erzsi Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 10:35 marek_gazeta napisał: > > Patrząc na obecne na spotkaniu dziewczyny nie mogłem ni w ząb zakumać, skąd się > wzięli ci ciężcy frajerzy, którzy mając takie skarby dali sobie spokój i wypuś > cili je z rąk. No bardzo w imieniu swoim i dziewczyn dziękuję . Mój mąż na pytanie, czy w ogóle mam jakieś zalety wymienił dwie: jestem tolerancja i dobra w łóżku ;p. Oznacza to, że poza tym jestem jedną wielką wadą :;p. Odpowiedz Link
jicky7 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 17.12.06, 19:17 Misiu, Crazy i Tri mają całkowitą rację. Kochasz syna, syn kocha Ciebie - to do wszystkich diabłów nie bądź doopą!!!! A sąd to przecież człowiek - i bierze pod uwagę rację strony , która lepiej przygotuje swoje argumenty. Czy Ty do cholery nie potrafisz walczyć ??? Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 08:41 A może terapia indywidualna z kolegą tri, taki sparing-rozgrzewka przed każdym spotkaniem z małżonką? Skoro mój poprzedni pomysł został zarzucony, to może tak? Odpowiedz Link
z_mazur Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 09:08 Szlag mnie już trafia na tą dyskusję. Ok misiek jest facetem jakim jest, ale ma prawo wierzyć w elemenatarną sprawiedliwość. Żona nie chce z nim być? Ok jej prawo, jest wolnym człowiekiem. Ale mają wspólne dziecko i ona z tego dziecka uczyniła zakładnika w swojej walce z byłym mężem. I dlatego, że Miś ma nadzieję, że prawda jednak zwycięży to jest skazany na przegraną???? W imię czego ma zacząć teraz kłamać i nie wiem co jeszcze robić? Ze złem walczyć złem???? On ma zamiar pokazać w sądzie, że jest dobrym ojcem i że może wypełniać swoje wychowawcze obowiązki, a żona po prostu jest głupią babą która wykorzystuje dziecko do prywatnej krucjaty. Dlaczego nikt nie powie, że jeśli facet odchodzi od żony to widocznie ona jest beznadziejna? I skoro jest taka "beznadziejna" to dlaczego zostawiać jej dzieci pod opieką???? Co taka "beznadziejna" osoba jest w stanie przekazać dzieciom??? Ale jeśli żona odeszła od faceta to on już nie może być ojcem????? To że dla tej kobiety Miś okazał się kiepskim mężem ma się nijak do tego jakim jest i może być ojcem. I Miś liczy na to, że dla każdego normalnego człowieka (a już szczególnie sędziego sądu rodzinnego) jest to sprawa wręcz oczywista. Dlatego IMHO zachowuje się tak jak się zachowuje. Oczywiście mógłby zachowywać się jak żona, zorganizować paru świadków którzy stwierdzą, że jego żona to nie dość, że kurwa to jeszcze na dodatek chora psychicznie. Tylko, że to będzie oznaczało zniżenie się do jej metod. Odpowiedz Link
13monique_n Chłopaku z_mazur :))) 18.12.06, 09:32 ufff, dzięki za logiczne i przejrzyste podsumowanie tej dyskusji. Tak konkretnie i poprostu. I już. ) Odpowiedz Link
erzsi Re: Chłopaku z_mazur :))) 18.12.06, 10:03 Ja też się przyłączam do podziękowań. Naprawdę nie wiedziałam, że w dzisiejszych czasach bycie normalnym porządnym człowiekiem może być wadą przeciwstawianą cnocie być kawalem sku...la. Cóż, nigdy nie uważałam, żeby cel uświęcał środki. Odpowiedz Link
13monique_n Re: Chłopaku z_mazur :))) 18.12.06, 10:10 Może i cel czasem uświęca środki, ale jeśli w wyniku tego miałoby dojść do zniszczenia cech osobowości - to doprawdy nie wiem, czy warto. Każdy sam dokonuje wyboru podejmowanych przez siebie działań. I jesli słucha rad innych, to powtarzam, ani sekundy wcześniej niż jest wewnętrznie na to gotowy. W przeciwnym razie nigdy nie będzie w pełni przekonany, że to jego decyzja i jego działanie. Nie musimy rozumieć czyichś wahań, wątpliwości, zachwiania. Możemy je jedynie uszanować, tak, jak chcielibyśmy, by uszanowano nas. Odpowiedz Link
crazysoma Chlopaku_z mazur 18.12.06, 10:10 "Dlaczego nikt nie powie, że jeśli facet odchodzi od żony to widocznie ona jest beznadziejna? I skoro jest taka "beznadziejna" to dlaczego zostawiać jej dzieci pod opieką???? Co taka "beznadziejna" osoba jest w stanie przekazać dzieciom??? Ale jeśli żona odeszła od faceta to on już nie może być ojcem?????" Dzieki chlopaku z_mazur. Jestem beznadziejna. I jak sie to ma w kontekscie naszej rozmowy telefonicznej, jednej jedynej, kiedy powiedziales, ze przywrocilam Ci wiare w ludzi? Klamales? Odpowiedz Link
z_mazur Re: Chlopaku_z mazur 18.12.06, 10:15 Crazy napisałem tak dla podkreślenia faktu, że to, że Miś był kiepskim mężem dla swojej żony, ma się nijak do tego jakim jest ojcem. A Tri wysnuł taki wniosek. Uważam taki wniosek tak samo nieuprawniony jak ten z mojej wypowiedzi, który zacytowałaś. Odpowiedz Link
z_mazur Re: Chlopaku_z mazur 18.12.06, 10:30 A i jeszcze jedno. Wydaje mi się, że kluczowe znaczenie ma to, że Miś okazał się "kiepskim mężem dla swojej żony", a nie kiepskim mężem w ogóle. Być może z inną kobietąm, która ma inne oczekiwania wobec swojego partnera, będzie idealnym mężem. I co wtedy, cała teoria Tri legnie w gruzach???? Wtedy Miś nagle z dnia na dzień nabędzie prawo bycia idealnym ojcem???? Podobnie jest z Tobą Crazy. To że okazałaś się kiepską żoną dla Twojego męża wcale nie znaczy, że jesteś kiepską żoną w ogóle i napewno trafisz na faceta dla którego będziesz tą idealną żoną. I to się ma nijak do tego jaką w międzyczasie będziesz matką i kobietą. Odpowiedz Link
akacjax Re: 18.12.06, 10:37 A czy zamówił świadka, który opowie szczerą prawdę-jakim wspaniałym ojcem jest Misiek, jakim jest człowiekiem? Czy bezwolnie pozwoli szarpać swoja osobą przed Wysokim Sądem? Niby w imię elementarnej wiary w sprawiedliwość. Jeżeli chce to poddać bez walki-to może niech od razu ustapi-po co dodatkowe rozwijanie "żoninych możliwości kłamczotwórczych". Odpowiedz Link
emde74 Re: Spotkanie w Wawie - 15.12 godz.17 18.12.06, 09:40 Witam! I dopiero teraz chciałabym się podzielić wrażeniami z piątkowego spotkania (bo dostęp do netu mam tylko w pracy na razie). Jak przybyłam, dobrze przed 21, to przy stole pozostali: erzsi, marek_gazeta, misbaskerwill i ... tu przepraszam, ale zapamiętałam tylko imię kolejnego kolegi: Mirek. I to chyba ja powinnam przeprosić za gadaninę, bo wcześniejsza wigilia firmowa i nadmiar wina na niej "rozwiązał" mi język Marku, dziękuję za opinię o tym, jak tacy frajerzy jak nasi ex lub nadal mężowe mogli zostawić takie kobiety Miś, czytałam Twój wątek o spotkaniu z synem i... szczerze mówiąc nie wiem co napisać, żeby to miało "ręce i nogi" gdyż problemy związane z dziećmi są mi, jak wiesz, obce. Jeszcze raz wielkie dzięki! Pozdrawiam wszystkich gorąco i niech żałują Ci, których nie było! Marta Odpowiedz Link
erzsi Re: Najpierw oświadczyny do Misia 18.12.06, 10:00 Brzózko, no jak mogłaś, taki cios w serce . Miś miał być moim mężem , teraz to już nie mam sznas . Odpowiedz Link
13monique_n Re: Najpierw oświadczyny do Misia 18.12.06, 10:04 Erzsi, spokojnie, Brzózka się rozszalała bez opamietania. Misiek może nie przyjąć jej oświadczyn, albo zarządzic igrzyska o Misiową łapke z pazurkami Odpowiedz Link
erzsi Re: Najpierw oświadczyny do Misia 18.12.06, 10:08 Hm, myślisz...? no cóż, nadzieja umiera ostatnia . Odpowiedz Link
13monique_n Re: Najpierw oświadczyny do Misia 18.12.06, 10:16 Pewnie, ze umiera ostatnia. Zresztą, jak mawiano w kabarecie Dudek w kontekscie "nadzieja matka głupich" - "Wole byc głupim z nadzieją niż beznadziejnie mądrym" (służe mp3 z tym tekstem w razie potrzeby) Odpowiedz Link