Dodaj do ulubionych

wykasowanie danych

11.08.07, 13:45
dziś dowiedziałam sie, że mój były zmienił miejsce zamieszkania, wymeldował
się "do nikąd", zmienił nr telefonu... na razie nie potrzebuję z nim żadnego
kontaktu, ale co będzie jak np zachoruje mój syn? jak ( o matko!!) przestanie
płacić alimenty? czy mam szansę go w jakiś sposób znaleźć?
Obserwuj wątek
    • tricolour Martwisz się na zapas? 11.08.07, 13:52
      Ja też kiedyś zrobiłem wszytsko to, co Twój ex, a alimenty płacę.

      Co do syna... no cóz. Jeśli sie nie odezwie (a nie musi przecież) to będziesz
      musiała sobie radzić sama.
      • maarcjanna Re: Martwisz się na zapas? 11.08.07, 14:02
        czy martwię się na zapas? może tak.... chodzi mi o to, że mój były zażądał ode
        mnie oświadczenia na piśmie, że będę go informowała o miejscu pobytu syna....
        czyli co? to tylko ja mam się opowiadać?
        • tricolour Nie musisz informować exa... 11.08.07, 15:52
          ... o swoim miejscu pobytu - możesz jechać gdzie chcesz.

          W sprawie dziecka jest inaczej: gdyby mąż opiekował się synem, to też byś
          chciała być informowana o takich zmianach miejsca pobytu.

          Co do oświadczenia na piśmie, to niczego bym nie podpisywał, bo i po co?
        • panda_zielona Re: Martwisz się na zapas? 12.08.07, 00:26
          Czy takie oswiadczenie już podpisałaś? Jesli nie to nie podpisuj po
          prostu.Wymeldował się i zmienił nr telefonu dopiero co,więc poczekaj
          nie gorączkuj się.Jeśli bedzie chciał widywać syna sam sie odezwie
          bez obaw,a jesli nie to hak mu w smak.Musisz liczyc na siebie.A
          synowi powiedzieć,ze tatuś jest na razie niuchwytny i nie wiadomo
          gdzie się szlaja.
      • jasminowo Re: Martwisz się na zapas? 11.08.07, 14:04
        tricolour napisał:

        >>
        > Co do syna... no cóz. Jeśli sie nie odezwie (a nie musi przecież)
        to będziesz
        > musiała sobie radzić sama.

        Taaa. on nie musi.... ale ona musi...... taaaa.....
        • tricolour Niestety tak... 11.08.07, 15:53
          ... obowiązki spoczywają na tym rodzicu, przy którym jest dziecko.
          • jasminowo Re: Niestety tak... 11.08.07, 15:58
            tricolour napisał:

            > ... obowiązki spoczywają na tym rodzicu, przy którym jest dziecko.


            Taaa,,,, a rodzić który spłodził ma prawo, zgodnie z Twoim myśleniem
            mieć je w nosie... bo nie musi.... naprawdę tak myślisz???
            • maheda Takie po prostu są przepisy. 11.08.07, 16:00
              To, co ktokolwiek na ten temat myśli, to jego własna sprawa.
            • tricolour O czym Ty piszesz? 11.08.07, 16:03
              Że po rozwodzie i ojciec, i matka mają obowiązki? Mają. Że dziecko nie powinno
              ucierpieć na rozwodzie? Nie powinno.

              Co z tego, jak tego się nie da zrobić.

              Nie da się nawet zrobić tego, że kontakty dzieci i rodziców będą codzienne, bo
              często exów dzieli wiele kilometrów, a o nowych związkach nie wspomnę.
              W takiej sytuacji jeden rodzic wychowuje, a drugi płaci alimenty i CZASEM (może
              być to nawet regularnie, ale zawsze 'czasem') jest z dzieckiem.
              • maarcjanna Re: O czym Ty piszesz? 11.08.07, 18:37
                czasem, niech będzie czasem niechby było cokolwiek.... ale jak syn ma do niego
                zadzwonić, skoro nie podał nr telefonu? ma gdzieś i tyle... odciął się, jak
                widać skutecznie, będzie wiódł sobie spokojne życie bez żadnych obowiązków
                wobec swojego syna.... sam wiesz, że ten kontakt czasem jest potrzebny, choćby
                np po to, by wyrobić paszport....
              • jasminowo Re: O czym Ty piszesz? 11.08.07, 22:15
                Nie wiem dlaczego ale mam wrażenie, że nie rozumiesz o co mi
                chodzi... Ja rozumiem o czym piszesz, że po rozstaniu oboje rodziców
                nie wykonuje takiej samej pracy. Ale chodziło mi o to, że jest
                różnica między słowem - "może" a "powinien", "musi"... Ojciec może?
                Jak mu się zachce? Dlatego, że dziecko zostało przy matce. Ma wybór.
                A ona musi? Wg. mnie kazde z nich ma obowiązek. Jeżeli kopulowali
                niech ponoszą odpowiedzialność. Koniec kropka....
                • tricolour Matka nie musi... 11.08.07, 23:02
                  ... bo przy sprawie rozwodowej jest pytanie do małżonków komu ma być powierzona
                  opieka nad dzieckiem, bo ktoś musi mieć tą opiekę na stałe.
                  Wtedy jest czas na decyzję i najczęściej jest tak, że matka bardzo chce opieki
                  nad dzieckiem, a ojciec nie chce - więc rzecz jest dogadana. A przecież można
                  odwrotnie.
                  • maarcjanna Re: Matka nie musi... 11.08.07, 23:19
                    tak, oczywiście, ale w sądzie opieka rodzicielska została przyznana OBOJGU
                    rodzicom, z tym, ze miejsce zamieszkania dziecka ustalono przy mnie....
                    OBOJGU.... czemu wtedy nie powiedział, że nie chce? Czy nie mógł się zrzec
                    praw rodzicielskich, tylko jak by to wyglądało, prawda? A w praktyce wyszło, że
                    mu ta władza rodzicielska na plaster, bo nic nie zamierza robić. Co mam
                    powiedzieć synowi, kiedy będzie chciał zadzwonić do ojca?
                    • tricolour Powiedzieć należy prawdę... 11.08.07, 23:26
                      ... bo nic innego nie wchodzi w rachubę - że nie znasz numeru telefonicznego
                      ojca, bo ten zmienił telefon i nie podał nowego numeru. Może poda w przyszłości.

                      Władza rodzicielska, a opieka, to różne rzeczy. Zresztą skoro on mógł zrzec sie
                      praw rodzicielskich przy rozwodzie, to Ty mogłaś zażądać ustalenia miejsca
                      zamieszkania przy ojcu i byłabyś wolna.
                      • maarcjanna nie rozumiesz... 11.08.07, 23:35
                        to nie o to chodzi, że ja nie chce zajmować się naszym synem, tylko, że ojciec
                        uniemożliwia dziecku kontakt ze sobą.... czy ja wspomniałam coś o tym, ze nie
                        chce zajmować się synem? czuję sie potraktowana przez Ciebie jak kukułka
                        • tricolour Nie traktuję Ciebie jak kukułki... 11.08.07, 23:43
                          ... odnoszę jedynie wrażenie, że zbyt wielką wagę przywiązujesz do tego braku
                          numeru telefonu. Jak dzieciak nie zadzwoni do ojca nawet przez rok, to co się
                          stanie?
                          • ivone7 Re: Nie traktuję Ciebie jak kukułki... 11.08.07, 23:49
                            pewnie ojcu nic sie nie stanie...
                            a dzieciak...no coz zawiedzie sie...
                            • maarcjanna nic sie nie stanie?.. 11.08.07, 23:54
                              ...jak nie zadzwoni nawet przez rok?... najwyżej za kilka lat pójdzie na jakąś
                              terapię, prawda?
                              • tricolour A tak z drugiej strony... 11.08.07, 23:57
                                ... od kiedy ex ma nowe "namiary"?
                                • ivone7 Re: A tak z drugiej strony... 12.08.07, 00:01
                                  od wtedy gdy ma nowy numer tel...
                                  nie wyobrazam sobie nie miec tel do exa...no sorki..nie zyjemy w
                                  zadnej przyjazni ale jak mloda chora albo ex ma imieniny czy
                                  urodziny..to po prostu chce ten numer miec..zeby do niego
                                  zadzwonic..lub zeby mloda zadzwonila..
                                  gdzie mieszka..jego sprawa..z kim spi rowniez..a tel..no coz dziecko
                                  mamy wspolne..
                                  • tricolour Ale ja nie pytałem Ciebie... 12.08.07, 00:05
                                    ... tylko Marcjannę, która od dziś wie o wyprowadzce męża i już wielki lament,
                                    że nie zna numeru telefonu. Odniosłem wrażenie, że ex ma informować o swoich
                                    ruchach bezzwłocznie.

                                    Dlatego pytam kiedy mąż sie wyprowadził, bo może wyprowadził się też dziś i
                                    jeszcze nie dojechał na miejsce...
                                    • ivone7 Re: Ale ja nie pytałem Ciebie... 12.08.07, 00:07
                                      hihi...na pewno...i pewnie zaskoczyla go ta wiadomosc..
                                      • tricolour Nie wiem czy na pewno... 12.08.07, 00:08
                                        ... poczekajmy cierpliwie na odpowiedź.
                                        • maarcjanna nowy nr telefonu... 12.08.07, 00:11
                                          .... ma od stycznia,(powiedział mi nasz wspólny znajomy) ale jeszcze 2 tyg temu
                                          działał stary...
                                          • tricolour To bardzo brzydko zrobił, że nie podał... 12.08.07, 00:13
                                            ... ja w ciągu 11 lat (od rozwodu) tylko raz zmieniłem numer telefonu (dali mi
                                            nową służbową komórkę) i córka wiedziała od razu.

                                            Zmieniłem też adres i tego nie podawałam latami.
                                            • maarcjanna tak czy inaczej 12.08.07, 00:15
                                              nie znam nowego nr i nie zapytam go o niego (bo jak?), niech robi jak uważa...
                                              • tricolour "Niech robi jak uważa" ... 12.08.07, 00:20
                                                ... jest najlepszym wyjście z tej sytuacji. Gdy sie ma jakiekolwiek oczekiwania
                                                wobec ex, to najczęściej przeżywa się zawody i rozczarowania.

                                                Gdy sie nie ma żadnych oczekiwań, to cieszy nawet drobnostka.
                                                • ivone7 Re: "Niech robi jak uważa" ... 12.08.07, 00:22
                                                  tak..to madra maksyma zyciowa..
                                              • ivone7 halo 12.08.07, 00:20
                                                a on nie spedza jakiegos czasu z dzieckiem..nie zabiera na weekendy?
                                                • tricolour Też o tym pomyślałem... 12.08.07, 00:22
                                                  smile)
                                                • maarcjanna Re: halo 12.08.07, 00:23
                                                  NIGDY... tylko kontakt przez telefon i to jak syn zadzwonil
                                                  • ivone7 Re: halo 12.08.07, 00:26
                                                    a syn ile ma lat?
                                                    i jak dlugo tak to juz trwa?
                                                  • maarcjanna Re: halo 12.08.07, 00:30
                                                    mój syn ma 14 lat, ile to trwa? jesteśmy po rozwodzie 5 miesięcy i mniej więcej
                                                    tyle to trwa.... może trochę dłużej, bo "wyprowadził się" już na początku
                                                    stycznia.... wyprowadził sie to złe słowo, bo czasem wracał na noc, bardzo
                                                    późno, kiedy syn juz spał, tak ok 1, 2 w nocy a wcześnie rano wychodził... tak,
                                                    że osobiście nie mieli żadnych kontaktów
                                                  • ivone7 Re: halo 12.08.07, 00:36
                                                    wiesz, ciezka sprawa...
                                                    ale na twoim miejscu, zeby miec czyste sumienie ze zrobilas wszystko
                                                    zadzwonilabym do tesciowej i zostawilabym wiadomnosc ze syn chce sie
                                                    skontaktowac z ojcem i nie ma jak...
                                                    a potem...no coz..
                                                    ale dasz rade..
                                                  • maarcjanna Re: halo 12.08.07, 00:40
                                                    hmmmm....prędzej wyślę jej list, bo na kontakt przez telefon to chyba nie mam
                                                    dość siły.... ale ogólnie masz rację... no cóż, próbowałam
                                                  • ivone7 Re: halo 12.08.07, 00:51
                                                    to niech syn do niej zadzwoni...to jego babcia....
                      • ivone7 straszne.. 11.08.07, 23:51
                        kobieta ktora utrudnia kontakt ojca z dzieckiem....zla...
                        ta ktora chce by kontakt byl utrzymany NA ZADANIE dziecka..tez
                        niedobra..
                        • tricolour To nie moje wypowiedzi... 11.08.07, 23:53
                          ... więc mnie to nie straszy.
                          • ivone7 Re: To nie moje wypowiedzi... 11.08.07, 23:56
                            dziwne czytajac to co piszesz ...to takie nasuwaja sie wnioski
                            • tricolour To rzeczywiście dziwne... 11.08.07, 23:59
                              ... bo w wątku Jacka twardo stałem na stanowisku, żeby nie osądzać kobiety
                              (która utrudnia kontakt) i dać jej spokój - niech odsapnie.
                              • ivone7 meski punkt widzenia 12.08.07, 00:05
                                faktycznie...ty namawiales zeby jacek dal sobie spokoj...wiec dla
                                ciebie problemu brak..
                                maarcjanno nie zabiegaj o numer tel..Tri jako ojciec ktory lata nie
                                widywal corki twierdzi ze nic sie nie stanie..wszystko bedzie ok..i
                                kontakt da sie potem odbudowac jak tatus checi nabierze...
                                a zreszta moze chce odpoczac..nadmiernie go wykorzystywalas itd...
                                • tricolour Nie potrzebuje adwokata w Twojej osobie... 12.08.07, 00:08
                                  ... i sam potrafię wyrazic własne stanowisko. Szczególnie jeśli chodzi o sprawy
                                  mojej córki, to bardzo Cię proszę, byś chętniej zajmowała sie własnymi dziećmi
                                  niż moim.

                                  Nigdy nie napisałem, że "nic się nie stanie".
                                  • ivone7 Szczególarz 12.08.07, 00:12
                                    napisales...jesli nie zadzwoni przez rok do ojca..co sie stanie?
                                    masz racje, zwracam honor..
                                    dziecko mam jedno niestety i to z ojcem na wakacjach..chetnie bym
                                    sie nia zajela..a tak mam dola i siedze na forum..
                                    • tricolour Hm... masz doła... 12.08.07, 00:15
                                      ... to troszkę Cię przepraszam za taki stanowczy ton.

                                      smile)

                                      PS. W moim słowinku jest pojecie przepraszania "troszkę".
                                      • ivone7 Re: Hm... masz doła... 12.08.07, 00:18
                                        doceniam...naprawde doceniam to troszke przepraszam..
                                        dam rade jeszcze tylko 19 dni..dzis mloda ma imieniny..a wlasciwie
                                        wczoraj..
                                        nie przeszkadza mi ten stanowczy ton..naprawde..
                        • tricolour Interesujące jest to jak rośnie plotka... 11.08.07, 23:56
                          ... bo w wątku na samym początku Marcjanna pisze, że boi się, że telefon bedzie
                          potrzebny jak zachoruje dziecko albo do alimentów. Mowy nie było, że ten telefon
                          jest potrzebny do codziennych kontaktów, że dziecko ŻĄDA kontaktów...
                          • ivone7 Re: Interesujące jest to jak rośnie plotka... 11.08.07, 23:58
                            potem pisala co bedzie jak syn bedzie chcial zadzwonic...na co
                            ty...co sie stanie jak nie zadzwoni przez rok...
                            jestem blondynka..ale bez przesady Tri...czytac ze zrozumieniem
                            potrafie..
                          • maarcjanna Re: Interesujące jest to jak rośnie plotka... 12.08.07, 00:02
                            czy gdybym napisała, że syn chce kontaktów z ojcem to twoja odpowiedź byłaby
                            inna? nie sądzę... bo co się stanie, jeżeli syn nie zadzwoni do ojca nawet przez
                            rok... on jeszcze nie wie, że ten nr telefonu nie działa, ale zorientuje się
                            jutro, czy za dwa dni...
                            • maarcjanna po przemysleniach... 12.08.07, 00:21
                              ...i po rozmowach z wami, dochodzę do wniosku, że skoro nie chce (eks) tych
                              kontaktów z synem to trudno, nie zmuszę go do niczego, jego decyzja, jego
                              sprawa, jego problem.... ja zajmę się synem, może uda mi się zminimalizować
                              skutki takiej decyzji....
                              • tricolour Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz... 12.08.07, 00:24
                                ... "jego decyzja, jego sprawa, jego problem" jego KONSEKWENCJE.
                                • ivone7 nie do konca masz racje 12.08.07, 00:27
                                  to ona bedzie przezywala jego bunt, zal ze tata nie mial ochoty sie
                                  z nim widziec.....nie ojciec..bo go nie bedzie..
                                  • tricolour To prawda... 12.08.07, 00:31
                                    ... mnie chodziło o to, że jak tatus nagle sie pojawi, to niech nie bedzie
                                    zdziwiony gdy usłyszy od syna "wypierdalaj".
                                    • maarcjanna Re: To prawda... 12.08.07, 00:33
                                      amen....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka