29.08.08, 10:08
Przed wyjazdem z Polski zrobilam prawo jazdy czyli bylo to
kilkanascie lat temu ,jezdzilam bardzo zadko , nigdy nie
spowodowalam wypadku ale boje sie prowadzic auto .Jakies dwa lata
temu kupilismy samochod do mojej dyspozycji cobym poczula sie
pewniej i w koncu zaczela jezdzic no i lipa ...za kazdym razem kiedy
myslalam ze to juz docieraly do mnie wiadomosci o jakims wypadku
samochodowym w gronie znajomych ...normalnie wymiekam .Moj Luby jest
profesjonalnym kierowca za kazdym razem kiedy jedziemy wytyka mi
kazdy blad tlumaczac ze w ten sposob nauczy mnie bycia dobrym
kierowca a ja czuje sie coraz mniej pewnie za kierownica ...Od
poniedzialku musze wozic Juniora do przedszkola ,przez pierwszy
tydzien malz bedzie mi towazyszyl pozniej czeka mnie samotnosc za
kierownica ;D Kurcze boje sie ze sobie nie poradze ,jak wy sobie
radzilyscie ,wszelkie podpowiedzi bardzo mile widziane :)
Obserwuj wątek
    • nesla Re: fobia 29.08.08, 10:22
      Na poczatek najlepsza rada to - pojezdzij troche bez meza i bez
      dzieci. Wsiadaj do samochodu sama. Wtedy nie bedzie cie stresowac
      obecnosc dzieci i bedziesz bardziej odpowiedzialna za wlasne bledy,
      za to jaka sytuacje kreujesz w ruchu drogowym. Jezdzac z mezem
      podswiadomie czesc odpowiedzialnosci skladasz na niego przez co byc
      moze gorzej jezdzisz, popelniasz bledy, ktorych bys nie popelnila
      jadac sama. Jezdzij czesto i na krotkie dystanse, kilka razy
      przejedz sama droge do przedszkola, zapamietaj gdzie jest
      pierwszenstwo, swiatla, pasy itd.
      Ja nie jestem super kierowca, na dluzsze dystanse bez tom-toma ani
      rusz, ale w miescie ktore znam nie ma problemu, mysle ze po kilku
      dniach samodzielnego jezdzenia sie przelamiesz, ale wygon meza z
      auta !! ;)
      • tijgertje Re: fobia 29.08.08, 11:13
        Podpisuje sie pod nesla. Jak jedziesz z mezem, to niech on prowadzi,
        ale od twojego auta mu wara! Ja uczylam sie jezdzic tutaj, prawko
        mam od 5 lat z haczykiem, pol roku po tym, jak je dostalam,
        objechalam za kierownica pol Polski (do Polski tez dojechalam), z
        mlodym 1400km do rodzinki kilka razy juz sama jezdzilam, wiec widac,
        ze sie nie boje, nie? ;-) Zupelnie inaczej bylo, jak chodzilam na
        kurs. Instruktor strasznie mnie stresowal, nauczyl mnie dobrze, ale
        jakis taki nerwowy byl jak cos nie tak zrobilam i bardziej sie nim,
        niz sama jazda denerwowalam. Tuz przed egzaminem bylam na Boze
        narodzenie w polsce, wykupilam kilka godzin u znajomego instruktora
        i dopiero wtedy sie podbudowalam. Akurat spadl snieg i to cos kolo
        10cm, ale mi szkoda bylo lekcji, wiec jezdzilismy po miesci i po
        gorkach 2 godziny. Przez caly czas wysluchiwalam, jak ja to sobie
        swietnie daje rade;-) Gdyby nie to, to nie wiem, jakbym na egzamin
        poszla. Egzaminatora tez mialam super, straszny luzak, wyopopwiadal
        mi wszystkie historie rodzinne, wiec nawet nie mialam czasu sie
        denerwowac. Jak zdobylam papier, moj mezczyzna wsadzil mnie za
        kierownice, zeby sprawdzic, czy sie faktycznie nauczylam.
        Kilkanascie minut pozniej uslyszalam jego chrapanie:-) zachecal mnie
        do jezdzenia samodzielnie, twierdzac, ze tylko tak sie naucze, rad
        mi nie udziela w czasie jazdy (czasem o cos sie przyczepi jak juz
        wysiadziemy z samochodu), a to dlatego, ze kazdy ma swoj wlasny styl
        jazdy i takimi radami mozna zrobic wiecej szkody niz pozytku.
        Moglabys sprobowac jeszcze wykupic kilka lekcji z instruktorem,
        wiadomo,ze w Polsce sie inaczej jezdzi, wiem, ze wiele ludzi tutaj
        ma stracha przed autodtradami i rowerzystami, moze to pozwoli ci
        nabrac pewnosci. Maja czasem takie kursy odswiezajace dla tych, co
        malo jezdza. najlepsza cecha dobrego kierowcy: pewnosc siebie.
        Najgorzej, jak czlowiek sie waha. Leiej czasem nawet popelnic blad
        (np wymusic pierszenstwo, choc odradzam), niz zastanawiac sie,
        zdaze, czy nie zdaze. Na to nie ma zwykle czasu i albo blokujesz
        ruch, albo popelniasz jeszcze wiekszy blad. Pojezdzij sama, potem
        zacznij wozic dzieciaki, ale meza, ktory wie lepiej woz w
        przyczepce, albo niech sam prowadzi. Taki zawodowy kierowca na
        miejscu pazsazera to najgorsze, co moze spotkac niepewnego
        poczatkujacego. zobaczysz, jazda nie jest taka straszna:-) Ja
        dopiero zaczynam sie przyzwyczajac do Tom-Toma, nie lubie, jak mi
        ktos gada jak mam jechac;-) Jak jade gdzies dalej, to robie sobie
        sciage i jakos zawsze trafiam tam gdzie trzeba. Nawet do nesli, a
        ona w strasznym labiryncie mieszka;-)
        • anitax Re: fobia 29.08.08, 12:44
          Zgadzam sie z dziewczynami. Pojezdzilabym troche po okolicy bez meza
          (moze z jakas spokojna kolezanka). Warto tez wziac kilka lekcji u
          spokojnego instruktora (moge takiego polecic w Rotterdamie).
          Ja musialam tu zdawac dodatkowy egzamin, co na dobre mi wyszlo, bo
          firma mi oplacila kurs a ja z instruktorem objezdzilam
          najtrudniejsze ronda i skrzyzowania w Rotterdamie. Teraz pojade
          wszedzie, bez Tom-Toma i z mapa na kolanach.
          • schinella Re: fobia 29.08.08, 18:56
            Znam ten bol...
            prawko zrobilam w Polsce dawno temu, potem jezdzilam na Cyprze - nie
            dosyc ze po lewej stronie to automatikiem.
            A jak sie tu przenioslam to mielismy duuuuuzy samochod mojego
            malzonka, prawie nie siegalam do pedalow, samochod z Anglii czyli
            kierownica nie po tej stronie i zupelnie nie znalam Amsterdamu, a
            wszedzie rowerzysci wynurzajacy sie znikad. No wiec nie jezdzilam.
            Zmienilismy samochod na mniejszy, bardziej kompaktowy ale z biegami.
            I znowu nie moglam sie przekonac.
            No i wlasnie kupilismy nowy samochod - wiekszy bo na 2 maluchy w
            krzeselkach i babcie ;-)) - automatik i mam nim jezdzic. W przyszlym
            tygodniu bede szukac szkoly jazdy, zeby sobie odswiezyc technike
            prowadzenia samochodu i zobaczymy jak sobie dam rade.
            Juz nie mam wyjscia i musze zaczac jezdzic. Trzymam kciuki za
            Ciebie! A dziewczynom dziekuje za porady!
            • mona812 Re: fobia 29.08.08, 22:57
              Dziekuje za rady oraz za to ze podtrzymujecie mnie na duchu ,wlasnie
              tego potrzebowalam :)Wciaz sie boje ale zasialyscie we mnie ziarenko
              pewnosci ze bedzie dobrze...i bedzie :D
    • mona812 Re: fobia 02.09.08, 18:34
      No wiec...jezdze...jakos...ale...chyba rozwod wisi w powietrzu ;)
      Wczoraj malzowi powiedzialam ze nie zycze sobie komentarzy i jakos
      wytrwal a dzisiaj troche mu sie ulalo a to ze za blisko lewej to
      znowu prawej strony ,za blisko do kamienia zaparkowalam wrrrrrr
      zagrozilam ze wyrzuce ...obrazil sie smiertelnie i milczy jak
      grob ...czyzby nadzieja na bloga cisze ?:DD
      • magdulka17 Re: fobia 02.09.08, 21:28
        U mnie to bledne kolo: nie jezdze, bo nie mam pewnosci siebie za
        kolkiem=stres, a nie mam pewnosci siebie, bo nie jezdze! Warcze na
        siebie juz od lat! Mam polskie prawko od 12 lat, holenderskie od 6
        lat. Ale najpierw kiedy przyjechalam tutaj na studia to nie bylo
        mnie stac na samochod, a kiedy poszlam do pracy to mialam swietnie
        polaczenie komunikacja miejska. Ile ja pieniedzy wydalam na
        dodatkowe jazdy! Jadac na dluzsze wakacje do PL wykupywalam sobie
        dodatkowe godziny czesto u dwoch niezaleznych instruktorow. Bo
        pan "Heniek" zwraca uwage na co innego niz pan "Zenek". Ale kazdy
        instruktor mi mowil: jezdzij, dziewczyno! Przelam sie i w droge! Mam
        swoje koszmary: ruszanie pod gorke. Na placu na 20 prob, 19 razy
        udalo mi sie ruszyc gladko! Ale wystarczy towarzystwo innych aut i
        juz nie moge powstrzymac kolotania serca! Bardzo bym chciala byc juz
        w grupie wyluzowanych kierowcow, ktorym zadne trasy, waskie drogi,
        gorki i male przestrzenie do parkowania - nie straszne! Przez
        ostatnie tygodnie/miesiace mam "samo-terapie": staram sie rozmawiac
        ze soba i uspokajac, ze tyle ludzi jezdzi, to dlaczego ja robie taki
        problem z tego. A bledy popelniaja (niestety) nawet najlepsi
        kierowcy... Trzymam za wszystkie (jak dotad nie)pewne dziewczyny za
        kierownica!
        • schinella Re: fobia 02.09.08, 21:34
          A ja wlasnie w piatek ide na jazde w celu odswiezenia techniki
          jazdy. No ale u mnie odpada kwestia biegow bo bede jezdzic
          automatem, jazde tez mam na automacie, ani to to nie gasnie, ani nie
          ma problemow z ruszaniem z gorki, ani z redukcja biegow.
          Troche sie poce na sama mysl ze bede jezdzic ale nie ma odwrotu!
          Moze zalozymy grupe wsparcia ;-))
          • magdulka17 Re: fobia 03.09.08, 22:50
            Zalozmy grupe wsparcia i jak juz poczujemy sie pewniej za kierownica
            to umowimy sie na wielkim parkingu;)
            Ooo, ale bym juz chciala swobodnie czuc sie za kierownica! Mam
            piatki wolne, auto zaparkowane przed domem i... regularnie wymyslam
            sobie jakas wymowke aby jednak nie robic sobie dalszej=samochodowej
            wycieczki z Maxem.
            Powodzenia na lekcjach!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka