maadzik3
23.05.13, 15:07
forum ma nie unikac tematow kontrowersyjnych to wrzuce i ten :)
Na fali tego co sie dzieje (zamieszki w Sztokholmie i atak w Londynie oraz jego reperkusje), ale i tego co bylo (a bylo duzo - zamieszki w Londynie 2 lata temu, w Paryzu 8 lat temu, sporo zamachow, ale i zwykle codzienne obserwacje z krajow o wiekszej imigracji islamskiej - a pewnie sporo z nas mieszkalo/ mieszka w takich) jak oceniacie szanse na wspolistnienie dzisiejszej Europy w pokoju? Europy chrzescijanskiej/ Europy sekularnej i (czesciowo tylko) lewackiej/ Europy radykalnie islamskiej (niestety)/ Europy umiarkowanie islamskiej dazacej do wpasowania kulturowego. Bo opcji jest znacznie wiecej niz 2, moim zdaniem co najmniej 5.
Obserwuje to pare lat z roznych perspektyw geograficznych bo i sie zmienialy. I boje sie, przyznaje. Przy czym uwazam ze odpowiedzialnosc za to co dzis zagraza (bo zagraza) rozklada sie (nierowno) na wiekszosc stron/ stronnictw obecnych w Europie. Nie chce upraszczac, ale nie chce tez zamykac oczu ze (i tak z istotnym wyjatkiem wojny balkanskiej) ostatni 70 lat pokoju w Europie (z czego czesc to jednak napiete czasy zimnej wojny i np. operacji brlinskiej, i stalinizmu, wiec wzglednego pokoju) sa wyjatkiem. To kontynent ksztaltowany przez wojny, w tym wojny reigijne i etniczne! Wiec nie jest tak (choc tak to wielu urzednikow europejskich i politykow probuje sprzedac) ze Europa posiadla jakis patent i madrosc na pokoj i wspolistnienie. Wrecz przeciwnie. Jak juz wskazywac takie miejsce to predzej Ameryke Polnocna, ale ni o niej ma byc dyskusja (tak, wiem, tam tez jest pelno problemow, ale innych, zostanmy chwilowo w Europie). Wyglada na to ze za naszego zycia i mlodosci naszych dzieci moze (oby nie) wybuchnac kolejny konflikt. I jak I wojne swiatowa wdac bylo nadchodzaca przez bez mala 20 lat i nikomu sie ni chcialo (z tych co mogli) nic zrobic tak i teraz powoli robi sie.... niefanie.
Islam, obecny jak nigdy w Europie wczesniej, nie jest absolutnie jedynym czynnikiem, ale jest bardzo istotnym i moze stac sie (znow: oby nie) jezyczkiem u wargi. Wiec zastanowmy sie jakie problemy, plusy dodatnie i ujemne widzimy. Z szacunkiem, ale bez obludy i silowej poprawnosci bo to tylko chowanie glowy w piach. Poniewaz (z pewnymi obawami) wsadzam ten kij w mrowisko wiec powiem (na poczatek, bo ilez mozna pisac) tak:
- historycznie Europa i swiat islamski zawsze byly w konflikcie, od najazdu na Wizygotow, poprzez najazdy mongolskie, bitwe pod Wiedniem, udzial Turcji w I wojnie swiatowej po stronie Niemiec (jeszcze oczywiscie jako Imperium Otomanskiego przed reformami Ataturka) po udzial Haj Amina w sojuszu z Hitlerem,
- islam ma wiele twarzy (jak i chrzescijanstwo, to ogromna religia) i np. sufizm idealami filozoficznymi nie jest daleki judeochrzescijanstwu (nie mowie o kwestiach czysto religijnych), natomiast salafizm czy wahabizm stanowia juz bardzo wojujace i nietolerancyjne odlamy, a wszak jest ich wiecej,
- w pierwszej fali imigracji islamskiej z lat 50-ych (jak juz pierwszy labourzystowski rzad powojeny w UK wywalil Polakow i Czechow), glownie pochodzacej z Pakistanu, przyjechali glownie sufici i glownie ci ktorzy chcieli zyc w Europie i jej wartosciach tak jak je sobie wyobrazali, trzeba sporo odwagi i otwartosci na swiat zeby byc ta forpoczta emigracj w nieznanym zakatku, oni sie niezle wpasowali w europejskie spoleczenstwo ALE
- Europa wlasnie zaczela sie zmieniac, gwaltownie, laicyzujac sie, wprowadzajac wartosci obce jej tradycji (niekoniecznie zle, wcale nie wszystkie, ale jednak inne) i czesto bardzo obce islamowi - bardzo dobrze o tym pisze kilku autorow, w razie czego sluze bibliografia, to prowadzilo do usztywnienia stanowisk wszystkich nie czujacych sie z tymi zmianami bardzo swobodnie, a swiezy przybysze na pewno tu nalezeli,
- obecnie (zeby juz historii nie meczyc) zarowno gettoizacja (mozna dzis przezyc cale zycie w dzielnicy czysto arabskiej/ somalijskiej/ iranskiej jak kiedys w USA w Chinatown), to ze malzenstwa aranzuje sie w krajach pochodzenia sprowadzajac wciaz nowych imigrantow (od kilku lat najwieksza ich liczba to laczenie rodzin, wartosc na matrymonialnym rynku, zwlaszcza dla kobiet, jest wyzsza jesli nie wychowaly sie w Europie - dot. spolecznosci muzulmanskich, malzenstwa sa aranzowane, niemal wylacznie), radykalizacja powoduje ze te swiaty - starej Europy i imigrantow zyja obok siebie. Spora wina wladz w niektorych krajach, bo np. w UK rozmawia sie czesto (jako z przedstawicielem muzulmanow) z bardzo radykalnymi organizacjami i imamami (chca ich spacyfikowac?) w efekcie wpychajac chcacych sie asymilowac muzulmanow w lapy radykalow, bo jedni ich nie przyjma, drudzy (dysponujacy funduszami panstwowymi i socjalem, nie pomoga jesli beda umiarkowani, czesto odrzuca, czasem brutalnie). Przeraza mnie to bo juz w setkach tysiecy liczy sie malzenstwa dziewczynek (pare spraw sad najwyzszy UK uznal, gdy dziewczyna miala 11-12 lat, ale uznal ze nie jest w jej interesie sprzeciwiac sie islamskiemu malzenstwu, w efekcie usankcjonowano to za co rodowity Europejczyk poszedlby siedziec), zabojstwa honorowe, obrzezanie kobiece (w Szwecji pare lat temu proponowano OBOWIAZKOWE badanie ginekologiczne wszystkich 10-latek, aby zniechecac do praktyki, projekt padl, ale jak musi byc zle zeby proponowac cos takiego - pomyslcie: wiadomo ktorej spolecznosci to dotyczy (glownie Somalijczykow), nie powie sie tego glosno zeby nie byc oskarzonym o dyskryminacje, ale pomyslcie o obowiazkowych badaniach ginekologicznych dziewczynek w szkole - horror. W efekcie widac ze problemy kulturowe narastaja. Narasta tez strach i wrogosc. I w Londynie i w Paryzu i w wielu mniejszych miastach sa dzielnice do ktorych nikt przy zdrowych zmyslach nie wejdzie (czasem dotyczy to i policji) jesli nie jest z danej dzielnicy. Wszystkie sa muzulmanskie. Sa szkoly gdzie nie ma dzieci nie-imigrantow, nie ma dzieci dla ktorych pierwszym jezykiem bylby jezyk tego kraju gdzie mieszkaja. Mozna tak zyc, a moze raczej mozna bylo, ale do tego wymagana jest ciut wieksza przestrzen, wzajemna tolerancja (minimalna: brak agresji) oraz spoleczenstwo preindustrialne lub industrialne, w postindustrialnym, gdzie interesy sie przeplataja, a sprzedaje sie glownie uslugi tak sie nie da (chyba ze zupelnie odetniemy te osoby od mainstreamowej szkoly, pracy, systemow spolecznych i pogodzimy sie z eksterytorialnoscia faktyczna jesli nie prawna tych dzielnic). To co w czasie gdy nie bylo socjalu, ubezpieczen, innej niz prywatna opieki medycznej, obowiazkowego szkolnictwa i pracy w szerszym spoleczenstwie bylo mozliwe dzis - chyba - nie jest. A jednak powstaje.
O tle i historii i zrodlach mozemy mowic (jesli ktos z Was przebrnie przez ten post i odpowie ;) - pytanie co dalej? Co robic gdy zamieszki trwaja 4 dzien w Sztokholmie, w Londynie mozna stracic glowe (doslownie) co natychmiast powoduje antyislamskie wystapienia i glupia reakcje premiera (to ona mnie ostatecznie sprowokowala do postu - jesli ktos mowi ze ta zbrodnia jest zdrada islamu to zamyka oczy na rzeczywistosc, bo nie chodzi o to co w koranie, co w traktatach sufitow a co widzimy w zyciu, a widzimy agresje, grozby plynace z tamtej strony, od mniejszosci moze i wielu jest muzulmanow ktorzy sami by chcieli problem zdusic, ale udawanie ze go nie ma to jak mowienie ze poniwaz chrzescijanstwo nie pozwala mordowac wiec rzez w La Rochelle czy noc sw Bartlomieja czy wojna 30-letnia sa zdrada chrzescijanstwa. Filozoficznie i teologicznie sa ale w czyms zmienia to sytuacje ofiar i pojmowanie katolicyzmu/ protestantyzmu tamtego czasu?
Dajcie znac czy ktos to przeczytal :) i piszcie jesli chcecie