verdana
30.01.14, 22:30
Był wczoraj po kolędzie. Sympatyczny, życzliwy i speszony. Tylko podejrzewam, ze wszedł nieco innym księdzem, niż wyszedł. Kompletnie, absolutnie i niewyobrazalnie nie mieściło mu się w głowie, ze ma do czynienia z małżeństwem osoby niewierzacej z katolikiem, gdzie nie ma żadnych sporów o religię, w dodatku od 31 lat. Mamroczac pod nosem "godne podziwu", "imponujace" i zapisując dane zapytał jeszce - ciekawostka - wyłacznie o zawód męża. I czy pracuje na uczelni. Powidziałam, ze ja pracuję.
Ciekawe, czego go nauczono na studiach, ale nie ulega watliwosci, że nie tego, co zobaczył. Dysonans poznawczy miał wypisany na twarzy:)