Dodaj do ulubionych

Młody ksiądz

30.01.14, 22:30
Był wczoraj po kolędzie. Sympatyczny, życzliwy i speszony. Tylko podejrzewam, ze wszedł nieco innym księdzem, niż wyszedł. Kompletnie, absolutnie i niewyobrazalnie nie mieściło mu się w głowie, ze ma do czynienia z małżeństwem osoby niewierzacej z katolikiem, gdzie nie ma żadnych sporów o religię, w dodatku od 31 lat. Mamroczac pod nosem "godne podziwu", "imponujace" i zapisując dane zapytał jeszce - ciekawostka - wyłacznie o zawód męża. I czy pracuje na uczelni. Powidziałam, ze ja pracuję.
Ciekawe, czego go nauczono na studiach, ale nie ulega watliwosci, że nie tego, co zobaczył. Dysonans poznawczy miał wypisany na twarzy:)
Obserwuj wątek
    • mary_ann Re: Młody ksiądz 31.01.14, 07:50
      Czyli wychodzi na to, że warto przyjmować po kolędzie:-)

      A tak serio, to nie wiem czy tak uczą, czy raczej nie są w stanie w krótkim czasie przeformatować materiału wyjściowego:-)

      • iwoniaw Re: Młody ksiądz 31.01.14, 10:06
        Skłaniam się ku "ta uczą". Wszak materiał obrabiany jest przez kilka lat w trybie całodobowym, każdego by sformatował jak chciał, gdyby się przykładano.
        • mary_ann Re: Młody ksiądz 31.01.14, 10:19
          Możesz oczywiście mieć rację. Skądinąd sądzę, że formacja w "technikach duchowlanych" zmienia się powoli na lepsze, aczkolwiek na efekty trzeba pewnie poczekać. Jednak nawet kilkuletnie skoszarowanie może w wielu wypadkach nie zlikwidować tkwiących głęboko schematów nabytych w rodzinie i najbliższym otoczeniu. A na to nakłada się jeszcze wpływ środowiska po wyjściu z seminarium - nie każda plebania i ksiądz proboszcz to inspirujące do rozwoju milieu. Że już nie wspomnę o całokształcie przekazu, płynącego ze środowiska kościelnego w ostatnich latach - przekazu, który nie wydaje się iść w kierunku otwartości na "Innego", wręcz przeciwnie. Nic dziwnego, że w rezultacie niektóre chłopaki mogą być skonfundowane, jak widzą porządny a"niekatolicki" dom z innym niż najklasyczniejszy podziałem ról...
          • sebalda Re: OT 31.01.14, 11:01
            Jak to się właściwie udaje? Ta zgoda mimo tak fundamentalnych różnic? To kwestia charakterów? Czy gdybyście się też różnili poglądami politycznymi, na przykład jedno byłoby liberałem, a drugie konserwatystą, też by Wam się udawało?
            Facet córki pochodzi z konserwatywnej rodziny, skłania się na prawo, niektóre poglądy ma konserwatywne, choć nie jest betonowy, czy jest szansa, że jego ugodowy i spokojny charakter pozwoli na to, by między nimi nie było zbyt ostrych tarć? Da się takie rzeczy godzić?
            • maadzik3 Re: OT 31.01.14, 11:12
              Mnóstwo się da jak ludzie chcą :) Ja wierząca, mąż agnostyk, 17 lat razem I jest dobrze :) Jak są różnice nie do pokonania wychodzą zwykle na dość wczesnym etapie (zakładając że ludzie rozmawiają dużo I sensownie). A zgadzać się we wszystkim chyba się nie da, poza tym I związki I ludzie ewoluują, ja na pewno jestem troche inna (nie wiem nawet jak troche, bo to płynne procesy) niż 17 lat temu I mąż też, doświadczenia, życie, refleksje nas zmieniają. Nigdy nie mieliśmy I nie mamy (tfu tfu) problemów z tym że się różnimy, że się zmieniamy. I wciąż się tak samo (bardzo) szanujemy. Więc spokojnie się da :)
            • paszczakowna1 Re: OT 31.01.14, 11:25
              Od czasu naszego ślubu, głosowaliśmy tak samo z mężem może w jednych wyborach (samorządowych), a i to nie na pewno. (Ostatnio ja glosowałam na Nowicką, a on na kogoś z PiS-u.) Nie jest to żaden problem dla nas. Przynajmniej jest o czym podyskutować i nie jest nudno. (Zresztą wielkiej przepaści światopoglądowej nie ma - on co prawda maniakalnie słucha Korwina-Mikke, ale twierdzi, że w celach czysto rozrywkowych.)
              • sebalda Re: OT 31.01.14, 12:00
                (Ostatnio ja glosowałam na Nowicką, a on n
                > a kogoś z PiS-u.) Nie jest to żaden problem dla nas. Przynajmniej jest o czym p
                > odyskutować i nie jest nudno. (Zresztą wielkiej przepaści światopoglądowej

                Jak możesz mówić, że nie ma wielkiej przepaści, gdy Ty na Palikota, a mąż na PIS???? :)))
                To może ja za bardzo krewka jestem, bo jak mi kiedyś przy obiedzie powiedział, że on nie wierzy w zamach w Smoleńsku, ale z drugiej strony wykluczyć się go nie da na 100% (ale w jakim celu ten zamach? A, bo Rosjanie to mściwy naród), to miałam ochotę go udusić;) A wszystko takim bardzo spokojnym i wyważonym tonem;) To filozof zresztą, taki to zawsze będzie wszystko rozkminiać na wszystkie sposoby;)
                Czyli piszecie, że to kwestia charakterów? Wzajemnego szacunku? Ale ciężko by mi było szanować kogoś, dla kogo Macierewicz jest autorytetem:P Broń Boże, dla faceta córki nie jest, tak tylko podałam przykład granic szacunku;)
                • maadzik3 Re: OT 31.01.14, 12:02
                  Bo granice są, ale jak są przekroczone to długo przed poważnymi decyzjami są jasne I poważnych decyzji nie ma :) Ot I wszystko. Niektóre rzeczy byłyby dla mnie nie do przyjęcia w każdym wypadku (I pewnie każdy taka listę ma), ale trudno żeby to odkryć po zaręczynach, nie? ;)
                  • sebalda Re: OT 31.01.14, 13:16
                    maadzik3 napisała:

                    > Bo granice są, ale jak są przekroczone to długo przed poważnymi decyzjami są ja
                    > sne I poważnych decyzji nie ma :) Ot I wszystko. Niektóre rzeczy byłyby dla mni
                    > e nie do przyjęcia w każdym wypadku (I pewnie każdy taka listę ma), ale trudno
                    > żeby to odkryć po zaręczynach, nie? ;)

                    To wszystko jest pocieszające, ale mimo to jakiś niepokój pozostaje. Bo do pewnego momentu zakochani przymykają oko na pewne rzeczy, dla świętego spokoju omijają pewne tematy, ale życie codzienne, przez kolejne dziesiątki lat nie raz przyniesie sytuacje stresowe, jeśli jedna z dziedzin, na temat których się jednak dyskutuje, będzie stanowić punkt zapalny, to nie jest dobrze, to dodatkowe obciążenie przy i tak z reguły niebrakujących problemach.
                    Inna sprawa, że czasami poglądy, światopoglądy, zainteresowania i inne ważne rzeczy się zgadzają, ale związek i tak nie rokuje z innych względów. Kto to może przewidzieć?
                • paszczakowna1 Re: OT 31.01.14, 15:14
                  > Jak możesz mówić, że nie ma wielkiej przepaści, gdy Ty na Palikota, a mąż na PI
                  > S???? :)))

                  Bo w obu przypadkach głosowanie wynikało z dezaprobaty dla rządów PO, tylko uzewnętrznienie tej dezaprobaty mieliśmy różne. On zresztą nawet kontemplował głosowanie na Nowicką, ale obejrzał ją sobie w telewizji i stwierdził, że idiotka. (Muszę przyznać, że większą się wykazał przenikliwością niż ja.)

                  > To może ja za bardzo krewka jestem, bo jak mi kiedyś przy obiedzie powiedział,
                  > że on nie wierzy w zamach w Smoleńsku, ale z drugiej strony wykluczyć się go ni
                  > e da na 100%

                  Widzisz, to jest kwestia tego, czy uznajesz, że odmienne od twojego stanowisko wynika z jakichś sensownych podstaw (które akurat dla ciebie są mniej istotne albo w ogóle, zatem zajmujesz inne stanowisko, ale uznajesz, że obiektywnie istnieją i dla kogoś mogą być ważne), czy uważasz, że ktoś wierzy w bzdury. W tym drugim przypadku nie ma mowy o szacunku (nie można mieć szacunku dla głupca) i IMO związek jest niemożliwy.

                  PS Z logicznego punktu widzenia, na 100% zamachu w Smoleńsku wykluczyć się nie da. Ostatecznie, wykluczyć na 100% się nie da także spisku jaszczurów z Alfa Centauri.
                • katriel Re: OT 01.02.14, 03:00
                  > Jak możesz mówić, że nie ma wielkiej przepaści, gdy Ty na Palikota, a mąż na PI
                  > S???? :)))

                  Ja sobie przed ostatnimi wyborami zrobiłam jakiś taki test typu barometr polityczny
                  czy coś, co to niby określa, na kogo głosowac, na podstawie odpowiedzi na
                  kilkanaście pytań. Wyszło mi, że moje poglądy są zgodne w 50% z programem PiS,
                  a w (pozostałych?) 50% z programem Ruchu Palikota. Czy to znaczy, że mam wielką
                  przepaść, yyy... w sobie? ;-)
    • paszczakowna1 Re: Młody ksiądz 31.01.14, 11:17
      >i zapisując dane zapytał
      > jeszce - ciekawostka - wyłacznie o zawód męża.

      Tak chyba mają w instrukcji, albo czymś, bo to nagminne.
      • mary_ann Re: Młody ksiądz 31.01.14, 11:32
        paszczakowna1 napisała:


        > Tak chyba mają w instrukcji, albo czymś, bo to nagminne.

        "Sprawdzić, czy nie ksi.... rozwódka/lesbijka/singielka":-)

        Pani Verdana-piekarzowa...
        Pani Paszczakówna-aptekarzowa...
        Machina czasu:-)
      • mkw98 Re: Młody ksiądz 31.01.14, 11:46
        U nas mnie też pytają o zawód.
        • mary_ann Re: Młody ksiądz 31.01.14, 11:50
          mkw98 napisała:

          > U nas mnie też pytają o zawód.

          Postępowa (by nie rzec - genderowa) parafia!
          • mkw98 Re: Młody ksiądz 31.01.14, 12:01
            Jezuici. :-)
            • mary_ann Re: Młody ksiądz 31.01.14, 12:25
              Piąta kolumna, jednym słowem:-)
              • verdana Re: Młody ksiądz 31.01.14, 13:49
                U nas zawsze pytana nas oboje - a jeden ksiądz najwyraźniej próbował nas rozwieść, pytając meża, czy nie czuje sie źle, bo on prosty magister, a ja wtedy docent:)
      • katriel Re: Młody ksiądz 01.02.14, 03:09
        Ale to jest swoją drogą ciekawe.
        Ja mam wrażenie, że nieraz nam się zdarzyło, że ktoś (ksiądz po kolędzie, ale nie tylko,
        też np. przypadkowy współpasażer w pociągu) spytał o zawód czy miejsce pracy
        męża. Ja wtedy odruchowo odpowiadam coś w rodzaju "matematyk, oboje jesteśmy
        matematykami, pracujemy na uczelni" (no OK, ostatnio może z dodatkiem: "to znaczy
        ja jestem na wychowawczym, zajmuję się dziećmi"). Po prostu mam niezachwianą
        pewność, że pytający i tak zaraz zapytałby również o mój zawód, więc mu oszczędzę
        fatygi. Dopóki nie przeczytałam niniejszego wątku, w ogóle nie przyszło mi do głowy,
        że ktoś mógłby być zainteresowany zawodem męża a moim nie. Przecież to są
        kompletnie analogiczne dane.
        I w sumie teraz nie wiem - zapytaliby czy nie?...
        • mary_ann Re: Młody ksiądz 01.02.14, 14:18
          Ale Ciebie pytał o zawód męża? Trochę nie rozumiem.
          Jeśli byliście oboje, dlaczego nie zapytał męża o jego zawód?
          Jeśli byłaś sama, dlaczego nie zapytał o Ciebie, a przynajmniej w pierwszej kolejności o Ciebie?
          • verdana Re: Młody ksiądz 01.02.14, 16:37
            Byliśmy oboje, spytał tylko męża.
            • mary_ann Re: Młody ksiądz 01.02.14, 18:15
              Chyba źle się podpięło, bo moje pytanie było do Katriel.
          • katriel Re: Młody ksiądz 05.02.14, 00:51
            > Ale Ciebie pytał o zawód męża? Trochę nie rozumiem.

            Sorry, trochę się niejasno wyraziłam, a zresztą chyba skleiło mi się kilka sytuacji.
            Raz czy dwa na pewno kolędujący rzucił pytanie (tak "w przestrzeń", do nas obojga,
            z nosem utkwionym w papierach, więc nie patrząc na żadne z nas) o zawód męża.
            Mąż mu odpowiedział, ale za cicho, albo nie odpowiedział, albo chciał odpowiedzieć
            ale zbierał się tak długo że nie wytrzymałam i weszłam mu w słowo, albo odpowiedział,
            a ja dodałam swoje, nie czekając na kolejne pytanie - no jakoś tak.
            Raz byłam sama z niemowlęciem - mąż był w pracy, akurat miał jakiś wykład późnym
            popołudniem. Wtedy pytanie o zawód męża padło dość naturalnie - jako rozwinięcie
            pytania "gdzie mąż?" i odpowiedzi "w pracy". Wtedy chyba nawet nie miałam odruchu
            dorzucania informacji o sobie, a i pytanie o mój zawód nie padło w ogóle, jakoś chyba
            zostałam sklasyfikowana jako matka.
            Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby pytano o mój zawód najpierw.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Młody ksiądz 31.01.14, 18:44
      verdana napisała:

      > Mamroczac pod nosem "godne podziwu", "imponujace"

      Ale właściwie, czego on się spodziewał?
      • mary_ann Re: Młody ksiądz 31.01.14, 20:51
        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

        >
        > Ale właściwie, czego on się spodziewał?

        Możemy się tylko domyślać:-)
        • verdana Re: Młody ksiądz 31.01.14, 21:37
          Mniemam, ze rozwodu po pół roku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka