Moja historia nie jest zbyt długa. 11 miesięcy temu urodziłam córkę ( w ciąży badałam 2 razy poziom TSH i FT4, niestety nie mogę znaleźć swoich wyników z okresu ciąży, w karcie mam wpisane tylko TSH 0,324, FT4 14,2, ale bez daty badania i norm).
Po porodzie czułam się świetnie, rozpierała mnie energia. Wszystko zmieniło się w lipcu – 8 miesięcy po porodzie – czułam się koszmarnie, miałam zawroty głowy i kołatania serca, puls ok. 100-120 uderzeń na min., byłam nerwowa, schudłam około 3 kg (teraz waże około 60 kg). Lekarz rodzinny dał skierowanie na morfologię i TSH (morfologia była OK., a TSH 0,006 (0,27-4,20). Z wynikiem pobiegłam do Endo, dostałam skierowanie na (wyniki z 9 lipca br):
TSH -0,005 (0,4-4,0)
FT4 18,1 (11,5-22,7) 58,93%
aTG 1021 (<40)
aTPO <10 (<35)
Doktor chyba chciała mi coś zapisać, ale kiedy usłyszała, ze karmię piersią zmieniła zdanie, bo „lek może pomoże, ale niekoniecznie”. Powiedziała, ze mam poporodowe zapalenie tarczycy i że może to minie, albo wpadnę w niedoczynność. Zapytałam, czy mam brać witaminy z jodem, czy bez jodu, dowiedziałam się , ze zdecydowanie bez. (Dodam tylko, ze tą doktor widziałam pierwszy raz na oczy, przyjęła mnie z wielką łaską w zastępstwie za moją doktor – od kilku lat jestem obserwowana z powodu guzków na tarczycy i podobno tarczyca mi malała, chociaż w ciąży wyniki TSH i FT4 miałam w normie). Chociaz marzyłam o lekach, które zmienia moje samopoczucie, postanowiłam myśleć pozytywnie .Pełna optymizmu czekałam, co dalej.
Kolejne badania zrobiłam 26.08:
TSH 3,940 (0,400-4,000)
FT3 4,4 (2,3-6,3) 52,50%
FT4 9,3 (11,5-22,7) 19,64%.
Czułam się o niebo lepiej, poza suchą skórą, wypadaniem włosów i (czasami) kołataniami serca (na które dostałam propanolol) czułam się nieźle. Czasem byłam zmęczona, ale zrzucałam to na opiekę nad dzieckiem. Oczekiwałam, ze skoro wpadłam w niedoczynność zacznę tyć, ale tak się nie stało (z czego się cieszę

Ostatnie badanie zrobiłam 05.10 – mam tylko wynik FT4 11,16 (12,0-22,0) 10%, bo babki w laboratorium się pomylily i oprócz FT4, zamiast TSH oznaczyły mi T4, a ja nie dałam rady podjechać z reklamacją.
Na podstawie tych wyników moja endokrynolog zapisała mi Euthyrox 25. Biorę go dopiero od 14.10., ale wczoraj czułam się fatalnie – nie mogłam spać w nocy, mam mdłości, dopada mnie uczucie „telepania”, szczególnie podczas odpoczynku. Za 2 tygodnie bedę robić jeszcze USG. Z kolei dziś jest w porządku. Zauważam też okresy świetnego samopoczucia, po których mam mocny „zjazd” i ledwo zipię (najgorzej było w fazie nadczynności, teraz nie jest to aż tak nasilone).
Ciąg dalszy za chwilę