Dokładnie tydzień temu byłam operowana, zabieg dość inwazyjny, bo laparotomia.
Jeszcze w szpitalu zaczęły się kłopoty z wysokim ciśnieniem i pulsem. Nie
pamiętam ciśnienia, ale puls sięgał nawet 120 a serce chciało mi gardłem
wyskoczyć. W szpitalu skierowano mnie do endokrynologa, bo winą miała być
tarczyca.
22.06, czyli przed zabiegiem, wyniki miałam następujące, dawka Euthyroksu 87,5:
TSH 0,445 (0,27-4,2)
FT3 4,83 (3,13-6,76),
46,8% normy
FT4 15,98 (12-22), czyli
39,8% normy
Wyniki takie, że gdyby nie zbliżający się termin operacji to bym przeszła na
Euthyrox 100. W tym samym czasie ze względu na ciągłe zmęczenie zrobiłam
ferrytynę. Wynik
20,73 przy normie 15-250 dla kobiet. Z tym badaniem
poszłam do rodzinnego i uznał mnie za hipochondryczkę, ale sama zaczęłam brać
Biofer Folic, 4 tabletki dziennie.
Wyniki z pt, czyli pooperacyjne, przy dawce nadal 87,5.
TSH 0,747 (0,35-5,5)
FT4 18,8 (11,5-22,7),
65% normy
Morfologia z dnia operacji:
Hb 13,1 g/dL
Ht35,9%
Er 4,24 x1000000
L 7,280x1000 Norm nie mam, ale hematokryt jest lekko obniżony z tego, co
znalazłam.
Dziś byłam u endokrynologa. Wynik ferrytyny wg niego jest ok, tarczycy też,
ale "profilaktycznie" mam zmniejszyć dawkę. Nadal czasem mam ataki sercowe
mimo tego, że biorę magnez od powrotu ze szpitala. Mam zrobić badanie Mg,
żelaza i lipidogram...no i zmniejszyć dawkę tyroksynę a to mi się bardzo nie
podoba
Przepraszam za długość postu, ale inaczej się nie dało...Co o tym myślicie?
Będę wdzięczna za wszelkie rady i wskazówki.