Dwa i pól tygodnia temu przygarnęliśmy kotkę, obecnie 3miesięczną.
pierwszej nocy zasikała nam wszystkie 3 łóżka. Spoko.
kolejnej nocy tylko jedno, na którym spał Mąż.
potem było ok, załatwiała się do kuwety dobrych parę dni, przynajmniej tak mi się wydawało.
W tygodniu malowałam w pokoju córki i jej kanapa stała w salonie jedną noc. Obsikana.
W ten weekend przyjechał Mąż z delegacji i zostały zasikane jego ubrania (to jest dla mnie zrozumiałe, bo to facet, NOWY, pachnie dziwnie). Pojechał, wqrzony, ale kotu uszło to płazem.
dziś odkryłam, że kanapa córki była zasikana na pewno nie jeden raz- ten zapach, fujjj! piorę właśnie kapę, poduszki...
rano złapałam kicie sikającą w kącie w salonie, złapałam ją i odniosłam do kuwety, siuśki posprzątałam i popsikałam cilitem 'kamień i rdza', podłogę ofkors, nie kota

potem byłam świadkiem oddania moczu do brodzika (jakby tylko tak było, to nie mam zastrzeżeń, przyjmę to na klate)
Kuweta stoi w łazience, kryta, bez drzwiczek, drzwi wejściowe zawsze otwarte. Żwirek drewniany, te rozsypujące sie kołeczki, bezzapachowe.
Z kupą nie ma problemów, ZAWSZE robi ją do kuwety.
RATUNKU! proszę o pomoc, podpowiedzi. Co zrobić, co zmienić. Lubimy bardzo tego kotka i chcemy się z nią dogadać