katharina7
09.07.13, 12:58
Mam pytanie troche z innej beczki.Otoz ponad 2 lata temu zakupilam kotka brytyjskiego z malej domowej hodowli.Kiedy go odbieralam wlascicielka wszystko mi dokladnie wyjasnila,od razu bylo widac ze koty sa prawdziwa pasja tej pani i jej miloscia.Bylo mi milo,poniewaz wiedzialam ze otrzymalam kotka z tzw,"dobrych rak".Jednak juz po 2 tygodniach nasz spokoj zostal przerwany, przez pania hodowczynie.Bez przerwy dzwoni i meiluje jak jej pupilek,domaga sie wysylania jego zdjec i krotkiego opisu jak czuje sie jej pupil.Mam juz tego troche dosyc,bo Kazek jest naszym ukochanym kocurkiem,nie dzieje sie mu zadna krzywda i bardzo go kochamy.Od 2 lat przynajmniej raz w miesiacu niestety zdaje te sama relacje tej pani.Jestem juz tym troche zmeczona a nie wiem jak grzecznie jej tego odmowic,zeby nie myslala ze Kazkowi cos sie stalo.Pomozcie co mam robic?Kasia