witam,
zaglądnełam wlasnie na forum z potrzeby konsultacji.
Mam kocurka - dosyć rozmownego (tzn. dużo miauczy). Codziennie wychodzi na kilka godzin z domu i potem sobie wraca przez okno (mieszkam na parterze). Dwa dni temu zaniemówił. Otwiera pyszczek jakby miauczał ale żaden dźwięk się nie wydobywa. Kot poza tym sprawia wrażenie zdrowego, jest energiczny, odżywia się itp., nie ma żadnych innych objawów choroby (np. kichania, łzawienia i innych). Zastanawiam sie czy iśc do weta czy może jeszcze odczekac, licząc, że jest to jakieś niegroźne zapalenie gardła (np. od miauczenia na mrozie pod oknem?

), które mu samo przejdzie??
Czy ktos się spotkał z takimi objawami?
ps. z tego co mi poprzedni własciciele mówili - kot jak był mały to mial koci katar.