olak33
09.10.09, 23:06
Witajcie
Nawet nie wiem za bardzo jak mam zacząć,potrzebuję Waszych opinii,czy mieliście takie same reakcje jak ja.
Od ponad roku chodzę do psychologa i próbuję sobie pomóc i jestem właśnie na takim etapie,gdzie się pojawia strach,ból.Mój tata pił,nie często,ale strasznie się wtedy bałam,tych kłótni rodziców.Tak było odkąd tylko pamiętam,i trwało do 2005 roku.Wtedy mój tata zmarł na skutek wypadku drogowego.Jeszcze jak żył próbowałam będąc już dorosłą osobą szukać gdzieś pomocy,ale strach i brak odwagi mówienia o problemie domowym bardzo mnie paraliżował. Myślałam że po śmierci taty wszystko się zmieni,ale na skutek różnych sytuacji życiowych,kontaktu z alkoholikami- zwłaszcza w dalszej rodzinie, zobaczyłam że ten problem nadal we mnie jest i w końcu odważyłam się iść do psychologa. Przy okazji dowiedziałam się że mój brak wiary w siebie,różne lęki (przed ciemnością,poczucie zagrożenia) są wynikiem sytuacji w domu.Ostatnio pani psycholog poradziła mi bym wyobraziła sobie tatę i spróbowała mu powiedzieć co czułam wtedy gdy tata był pod wpływem alkoholu. I tu pojawia się ogromny problem,na spotkaniu nie mogłam tego z siebie wydusić,i to tak siedzi we mnie od 2 tygodni.Próbuje wziąć kartkę i napisać-tato jak przychodziłeś do domu nie w porządku to ja się bałam.Ale jak mam to zrobić (tak od serca) to zaraz mam blokadę,ścisk w gardle i łzy w oczach.Wiem że może mi to pomóc ,ale się boje i albo dopada mnie chandra,ale uciekam do tego,nie myślę,choć problem nadal jest.
Proszę napiszcie,czy ktoś przechodził też coś takiego i jak sobie z tym poradził.
Tak bardzo chciałabym mieć to za sobą,ale to tak strasznie boli.