Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    27.12.05, 19:02
    witam wszystkich, chciałabym sie dowiedzieć, czy jest tu ktoś kto jako dda,
    przeszedł sam przez ścieżkę alkoholizmu i narkomani?
    że tak powiem szukam bratniej duszy :) :(
    Obserwuj wątek
      • xs3 Re: witam 27.12.05, 19:52
        Melduję się.Od 13 lat jestem w trzeźwości.Przeszłam przez kilka terapii.Sama
        napewno nie dałabym rady.Niedawno dowiedziałam się,że jestem dda,czyli czeka
        mnie następna terapia.Pozdrawiam.
        • katara Re: witam 27.12.05, 20:00
          joł, chyba się nie spodziewałam odzewu, nie chcę dołować, bo w sumie chyba
          ostatnio depresyjna ze mnie osoba, ale czy nie przygniata cię ciężar tego co sie
          przeszło, bo ja jakoś rozczulam się nad sobą, 7 lat bez narkotyków, ale nie mogę
          powiedzieć żebym jakoś tak była naprawdę pozbierana, mam jakieś nieodparte
          wrażenie że całe moje życie to jedno wielkie śmietnisko w którym próbuję
          przetrwać, ale którego mam serdecznie dość, marzę o czystym, ładnie poukładanym
          życiu, że nie wspomnę o tym że najlepiej szczęśliwym,
          no nie wiem, nienawidzę swojej przeszłości
          • xs3 Re: witam 27.12.05, 20:08
            Dziewczyno!Wygrałaś życie na loterii!Niewiem czy Ty też jesteś pacjentką MONARU
            bo ja tak i udało mi się za pierwszym razem,z czego jeste ogromnie
            dumna.Zapamiętałam takie słowa Kotana jak był kiedyś u nas w ośrodku,że z
            narkomanii wychodzą tylko MISTRZOWIE ŚWIATA..i tak sobie pomyślałam,że to
            zajebiste uczucie być MISTRZEM ŚWIATA!Nikt mi tego już nie odbierze,choć nie
            wszyscy o tym wiedzą a ja się nie chwalę bo i tak nie zrozumieją.Nie pozwalam
            Ci się dołować dłużej niż 17 minut dziennie.Bądź twardzielem!
      • kylly Re: witam 28.12.05, 08:29
        hejka :)))
        owszem ja :))
        pozdrawiam
        • katara Re: witam 29.12.05, 08:35
          no wszystko dobrze, ale trudno znależć wspólny język z ludzmi którzy od
          dzieciństwa byli obłożeni poduszeczkami, ktoś o nich dbał, teraz są
          sympatycznymi nie skrzywionymi ludzikami dorosłymi, którzy oburzają się na
          robienie komuś krzywdy, a ja... mnie ludzka krzywda nie dziwi, to dla mnie
          normalka, więc płaszczyzna porozumienia jest cieńka, no cóż czuje się inna, i
          wcale nie wyjątkowa, ściorana życiem i tylko tyle, chciałabym odciąść się od
          tego, najlepiej urodzić się na nowo.
          czy ktoś jeszcze tak ma?
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka